" /> Dyskusje ogólne :: Kornel Morawiecki; IDZIE O PAMIĘĆ
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kornel Morawiecki; IDZIE O PAMIĘĆ
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Lip 22, 2010 1:29 pm    Temat postu: Kornel Morawiecki; IDZIE O PAMIĘĆ Odpowiedz z cytatem

" POLSKI KIERUNEK
(wersja robocza)



Sytuacja obecna

Wiek XX i pierwsze dziesięciolecie wieku XXI to okres nigdy w dziejach nie spotykanego rozwoju ludzkości. W XX stuleciu liczba ludzi na Ziemi wzrosła czterokrotnie z ok 1,5 mld do 6 mld. Przy takiej dynamice z jednej pary ludzkiej przez 20 wieków populacja osiągnęłaby ok 1000 mld. Nasza wiedza o świecie, o nas, o życiu poszerzyła się o nowe sprawdzalne teorie i obserwacje przyprawiające o zawroty głowy. Możliwości produkcyjne i komunikacyjne przekroczyły pułap
od którego ludzkość jako całość, przechodzi z odwiecznej fazy niedoboru, do fazy dosytu i nadmiaru. Światowa produkcja daje ok 65 dkg ziarna dziennie na głowę jednego mieszkańca globu. Do tego dochodzą ziemniaki, banany, maniok, owoce morza, pastwiska dające mięso, buraki i trzcina cukrowa, fasola i warzywa. W porównaniu z pokoleniami, które żyły przed nami, niemal każdy z nas może powtórzyć za Psalmistą: "nie brak mi niczego". Podwaliny
pod ten rozwój położyła nowoczesna, europejska cywilizacja, z jej oryginalnym głodem prawdy i wiedzy, z odwagą myślenia popartego działaniem, z cnotami męstwa, honoru i świętości,
z ukształtowanym przez chrześcijaństwo stosunkiem człowieka do człowieka.

My Polacy mamy cząstkę swego wkładu w to wielkie dokonanie. Mamy Kopernika, Polskę Jagiellonów i I Rzeczpospolitą, które wyznaczały standardy wyznaniowej i etnicznej tolerancji. W ciągu minionego stulecia trzy razy zaważyliśmy na lepszym kształcie Europy i świata. W 1920 r., gdy powstrzymaliśmy komunizm, w 1939 r. gdy przeciwstawiliśmy się faszyzmowi i w 1980 r., gdy stworzyliśmy Solidarność, która doprowadziła do upadku komunizmu.

Po Okrągłym Stole, po ustrojowych przemianach 1989 - 1991 Polska, a za nami reszta krajów obozu zrezygnowała z oryginalności. Blokując dekomunizację i lustrację ówczesna stara i nowa nomenklatura i agentura uwłaszczyły się w złodziejskim procesie prywatyzacji. Przepoczwarzyli się w kapitalistów grających w liberalnej drużynie. Czy coś się w tej grze nie załamuje?

Eksplozja szans i dokonań, która wyszła z Europy rozprzestrzenia się wszędzie. Z głodu i nędzy dźwigają się całe kontynenty. Można spytać: skoro jest tak dobrze, to o co chodzi? Po pierwsze nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Po drugie, nowe warunki to nowe, wspaniałe możliwości, ale także globalne zagrożenia, wymagające nowych przemyśleń.

Okazją i nauczką w tym względzie mógłby służyć obecny pełzający światowy kryzys ekonomiczny, ale jedyne nowatorskie podejście przy jego opanowywaniu polegało na dokapitalizowaniu chwiejących się banków olbrzymimi państwowymi pieniędzmi podatników. Wszyscy złożyliśmy się na ratowanie bogatych. Było to zresztą konieczne, bo groziło załamanie światowego ładu finansowego, a w konsekwencji ładu społecznego. Dyskutuje się też w gronie światowych decydentów i z wolna wprowadza nowe regulacje wobec instytucji finansowych.
To łącznie z dyscypliną budżetową państw, czyli zaciskaniem pasa, ma wystarczyć na powrót
do niezakłóconego wzrostu i uporania się ze światową nierównowagą ekonomiczną, polegającą na rosnącym zadłużeniu jednych państw względem drugich i względem światowego kapitału.

Główny nurt teoretyków ekonomii przypomina zachowania średniowiecznych scholastyków.
Tuż za progiem otwierały się horyzonty odrodzonej, śmiałej myśli wieszczącej przełom, a oni uczenie rozprawiali o anielskich i diabelskich hierarchiach. Czy sądzimy, że obecny ustrój, który ma tak wielkie osiągnięcia jest i będzie najlepszy po wsze czasy? Czy nie widzimy jakościowo nowych blasków i cieni?

Solidaryzm

Proponuję powołać ruch o nazwie Polski Kierunek, którego zręby koncepcyjne szkicuję poniżej.
W tej propozycji utwierdza mnie przekonanie, że Polska to nie tylko terytorium, a Polacy to nie tylko biologiczny i intelektualny potencjał do zagospodarowania przez obcych. Polska to duchowa i kulturowa wartość dla nas i dla Europy, wartość którą mamy pielęgnować i wzbogacać
z pożytkiem dla siebie i dla innych.

Na naszych oczach zużywają się dwa zasadnicze projekty ustrojowe: kapitalizm i socjalizm. Nie piszę o komunizmie bo w realnym wydaniu był to, podobnie jak faszyzm, system zbrodniczy. W drastycznym skrócie kapitalizm to ustrój gdzie ci, którym się powiodło wykorzystują pozostałych, bogaci wyzyskują biednych. Choć przecież rozumiem, że pracą i zdolnościami zdobyte bogactwo ciągnie całość wzwyż. W socjalizmie odwrotnie: ci, którym się nie powiodło pragną, często bez własnego wkładu i wysiłku, korzystać z bogactw nie przez siebie wytworzonych. Rdzeń Polskiego Kierunku to solidaryzm. Widzę go jako próbę przezwyciężenia tych sprzecznych strategii i interesów. Bogaci i silni mają być solidarni z biednymi i słabymi i vice versa, czyli niewykształceni i ubodzy też mają w miarę swych możliwości działać na rzecz całości. I nie chodzi tu o rozwiązania idealne, bezkonfliktowe. Takich nie ma i nigdy nie będzie. Pytajmy tu i teraz jak mamy się rządzić, żeby to było z pożytkiem dla jak największej rzeszy obywateli,
dla naszych dzieci i wnuków, dla rozwoju i trwania zbiorowości, którą razem tworzymy. Kapitalizm sankcjonuje nieograniczone dążenie do indywidualnego bogacenia się. To tylko do pewnego stopnia służy ogółowi. Nadmiernie rosnące ekonomiczne rozwarstwienie, nieuchronnie hamuje rozwój. Dlaczego? Bo fałszuje rzeczywiste materialne wartości. 100 euro dla bogacza to napiwek w ekskluzywnej restauracji, ta sama suma dla ubogiego, to jego miesięczne utrzymanie. Kapitalizm przy wielkim rozwarstwieniu sam sobie fałszuje wartość głównej miary własnego rozwoju- pieniądza. Nic dziwnego, że wtedy zaciera się i przestaje rozwijać. Podobnie jak socjalizm, który gubi znaczenie i wagę pieniędzy poprzez ich rozdawnictwo. W proponowanym tu polskim podejściu, w solidaryzmie, ma być prowadzona taka polityka budżetowa, podatkowa, płacowa i socjalna, która nie pozwoli ani na nieograniczone rozwarstwienie ekonomiczne, ani na majątkowe zrównywanie tych, którzy tworzą dobrobyt, z tymi którzy niczego oprócz istnienia swojej osoby nie dają bliźnim. Nie sposób określić jakiejś wzorcowej miary ekonomicznego rozwarstwienia. Stratyfikacja dobra dziś może być zła jutro. Stopień rozwarstwienia wpływa na zbiorowe zachowania i nawyki. Gospodarka solidarystyczna powinna zmierzać do optymalnej stratyfikacji sprzyjającej rozwojowi. Ale to co dobre w jednym kraju
i społeczeństwie nie przenosi się na inne kraje i warunki. Idzie o samą zasadę. Władze mają prowadzić politykę gospodarczą w interesie całości. Nie mogą promować bogatych kosztem ubogich, ani doposażać ubogich nie wymagając od nich zaangażowania i wysiłku i nie tworząc im ku temu możliwości.

Obecny kryzys i rosnąca nierównowaga ekonomiczna świata są tak trudne do przezwyciężenia bo ich głębokie źródło tkwi tam, skąd wzięła się siła i sukces systemu- w kapitale. Podział pracy, automatyzacja produkcji, kumulacja zysków i otwarcie rynków doprowadziły do tego,
że w wytwarzaniu dóbr coraz mniejszy jest udział pracy, a coraz większy kapitału. To prawda, że popyt świata zaspokaja nisko opłacana praca setek milionów Chińczyków i Hindusów, dla których taka praca to egzystencjalny awans. Ale ta wydajna praca wspomagana jest amerykańskimi, japońskimi i europejskimi technologiami. Trend jest oczywisty- coraz mniej ludzi wspomaganych coraz wydajniejszym kapitałem jest w stanie produkować coraz większą ilość coraz bardziej wyszukanych dóbr i usług dla coraz większej rzeszy konsumentów. Już niedługo więcej ludzi będzie zajmowało się pobudzaniem nowych potrzeb niż zaspokajaniem potrzeb dotychczasowych. Z niewielką przesadą można powiedzieć, że im mniej ludzi pracuje, tym więcej produkuje. Tak zmalała rola tradycyjnej pracy i tak wzrosła rola kapitału.
Masz duże pieniądze, dużo posiadasz, możesz bez specjalnego trudu i ryzyka mieć coraz więcej. Nie masz pieniędzy, musisz mieć dużo szczęścia i znajomości, aby przez pracowitość i zdolności wejść do grona posiadaczy. Mechanizm powstania obecnego kryzysu jest ogólnie znany
i nie ma potrzeby go prezentować. Na poziomie psychologicznym tłumaczy się, że kryzys rodzi się z braku zaufania i zarazem pogłębia ten brak. Jakie są jego ekonomiczne źródła? Głównym objawem kryzysu jest obniżenie tempa wzrostu, albo nawet spadek PKB. Produktywność zasadniczo zależy od zaangażowania kapitału. Kryzys pojawia się wtedy, gdy spada opłacalność inwestycji i ogólnie wykorzystania kapitału. A ta opłacalność zmniejsza się, gdy podaż dóbr i usług przewyższa popyt na nie, a kreacja nowych potrzeb postępuje zbyt wolno m. in. z powodu kryzysu. Zaczyna działać negatywne sprzężenie zwrotne. Jak i czym stymulować i skłaniać posiadaczy kapitału do jego udostępniania i aktywizacji? To pierwsze podstawowe pytanie. Drugie: w jaki sposób zwiększyć popyt i kreować coraz to wyższe potrzeby w poszerzającej się grupie konsumentów i wytwórców tych wyższych dóbr?

Na pierwsze pytanie odpowiedź solidaryzmu, który uważam za lepszą ustrojową propozycję i drogę wyjścia z kryzysu brzmi: od pewnego poziomu opodatkować kapitał. Własność ma służyć nie tylko właścicielowi ale też ogółowi. Sama konkurencja w kręgu posiadania to za mała podnieta. Kto ma ziemię, płaci od niej podatek, co zmusza go do siania i zbierania plonów. Kapitał, który użyty może dać wysoki plon, powinien być redukowany podatkiem nałożonym na tego,
kto zamierza być jedynie rentierem. Podatek nałożony na własność ziemską i uwłaszczenie chłopów, czyli reforma rolna polegająca na parcelacji części majątków ziemskich,
to były zasadnicze stymulatory przejścia z feudalizmu do wyższej formy gospodarowania- do kapitalizmu. Podobnie podatek nałożony na skoncentrowany kapitał i uwłaszczenie pracowników, czyli reforma polegająca na dekoncentracji kapitału, stworzą warunki przejścia
od kapitalizmu do solidaryzmu. Opodatkowanie będzie ograniczać rozwarstwienie majątkowe, zaprzęgnie kapitał do pracy i zwiększy popyt na jego produkty. Trzy w jednym.

Strukturalną odpowiedź solidaryzmu na drugie pytanie upatruje w nowej, coraz powszechniejszej pracy przyszłości, polegającej na uczeniu się. Objaśniam:

Kształcenie, uczenie się jest pracą, która pomnaża kapitał społeczny. Ta praca współtworzy kapitał duchowy uczącego się i całej zbiorowości. Ongi, głównym zajęciem ludzi była uprawa roli - wytwarzanie żywności. Rewolucja przemysłowa wciągnęła masy w produkcję dóbr materialnych. Obecnie w krajach rozwiniętych dominującym zajęciem stają się usługi. Co będzie głównym zajęciem przyszłości? Dla mnie, wywodzącego się z kręgów akademickich jest oczywiste, że będzie to praca w obszarze myśli i idei- przekazywanie i zdobywanie wiedzy, wrażliwości, umiejętności współdziałania w społeczeństwie oraz uczłowieczania świata..

Wyjściem naprzeciw tym nieuchronnym zmianom, byłoby tworzenie stanowisk nowej pracy polegającej na uczeniu się. Kształcący się w trakcie sprawdzanego poziomu edukacji i w zależności od tego poziomu otrzymywałby zróżnicowane wynagrodzenie. Nieważne
czy miałby 18 czy 60 lat. Można zapytać: jaki ja, jaki my wszyscy, mamy pożytek, że ty wysilasz swoją uwagę, poświęcasz swój czas na przyswajanie wiedzy i umiejętności, co do których nie ma pewności, że przydadzą się one na rynku dotychczasowym rynku pracy? Odpowiadam:
każdy wyższy szczebel znajomości kultury, języka, dorobku przeszłych pokoleń, precyzji mowy i rozumowania podnosi jakość relacji wzajemnych, relacji między tobą, a mną. U ludzi o szerokich horyzontach pojawiają się nowe, ponadmaterialne potrzeby. Wzrośnie popyt na dobra i wartości, a za tym ruszy nowa podaż, ubogacenie jednostek i całej społeczności. Ponadto osoby z wyrobioną uwagą, umiejący współczuć i docenić innych potrafią panować nad sobą, nad niskimi instynktami. Nie staną się narkomanami, czy przestępcami. Ustawiczne kształcenie to znakomity środek resocjalizacji. Ludzie uczący się będą się czuli dowartościowani we własnych oczach, będą potrzebni. Czy to małe zyski dla nas wszystkich i dla kształcących się?

Koncepcje, które tu rzucam pozwolą zbudować rzeczywiste społeczeństwo wiedzy i zapewnią harmonijny rozwój. Wymagają one stopniowego wdrażania z dbałością o równowagę finansową. Wymagają budowy odpowiednich instytucji i przekonania społeczeństwa do słuszności tego podejścia. Skąd wziąć środki na takie rozwiązanie? Po pierwsze z technologicznego i organizacyjnego wzrostu tradycyjnej produkcji dóbr i usług, na które będzie popyt- będą kupowane przez tych, co się uczą. Po drugie z bardziej równomiernego rozkładu bogactwa wśród obywateli.

Naszkicowane tutaj pomysły praktycznie likwidują jeden z najboleśniejszych bieżących problemów społecznych - bezrobocie. Rola kształcenia się w wyobrażalnej perspektywie czasowej będzie stanowić niewyczerpalną, coraz istotniejszą część przyszłej pracy. Te tendencje widoczne są już dziś w praktyce krajów skandynawskich oraz innych bogatych krajów Unii Europejskiej, choć, o ile wiem, nie zostały nigdzie tak wprost wyrażone. Im szybciej i lepiej będziemy je wdrażać w Polsce, tym bardziej będziemy razem między sobą. Będziemy też wspólnie bogatsi i przez to silniejsi w konkurencji z innymi państwami.

Parę nakreślonych tu wątków solidaryzmu ani go nie definiuje ani nie wyczerpuje. Nie postrzegam solidaryzmu jako doktryny, raczej pewną zasadę i zbiorową praktykę wdrażaną demokratycznymi procedurami. Praktyki bezustannie korygowanej i poszukującej, stawiającej wymagania realizatorom i całemu społeczeństwu. Nie obawiając się pomówień o naśladownictwo kończę ten rozdział solidarystycznym hasłem: "Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego wkładu".

Podział ról

W tym szkicu ustrojowym Polskiego Kierunku chcę zwrócić uwagę na potrzebę podziału i separacji ról społecznych. U podstaw rozwoju współczesnych demokratycznych państw legła myśl podziału władzy zainicjowana przez dwóch wielkich Europejczyków Lock'ea i Monteskiusza. Tak powstał obecny, powszechnie przyjęty podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą
i sądowniczą, oraz na instytucję parlamentu, rządu i wymiaru sprawiedliwości, sprawujące te władze. Komunizm i faszyzm, ustroje które realnie tego podziału nie respektowały, skończyły marnie. Pozwolę sobie zauważyć, że obok takiego sprawdzonego podziału władzy politycznej, we współczesnej rzeczywistości przydałaby się separacja ról społecznych związanych z potężnymi segmentami życia zbiorowego: z polityką, gospodarką i mediami. Personalnym zaprzeczeniem takiej separacji jest Silvo Berlusconi - premier wielkiego państwa, właściciel większości głównych kanałów włoskiej telewizji i jeden z najbogatszych Europejczyków. Chodzi o wprowadzenie zwyczajów, regulacji prawnych, o dojście do stanu opinii publicznej wykluczającej casus premiera Berlusconiego.

Gra idzie o dużą stawkę. Podział pracy, ról i funkcji społecznych to ciągły motor napędzający rozwój ludzkości. Czy jego silę zlekceważymy w tym przełomowym momencie w którym się znajdujemy? Na linii procesu separacji ról leży demokracja: przyznanie w wyborach słabemu
i głupiemu takiego samego głosu jaki ma silny i mądry. W wyborach mają być równi. Demokracja to nie rządy większości, to powszechna zgoda na rządy wybrane przez większość, z poszanowaniem praw. Obecne związki i zależność polityki i mediów od wielkiego kapitału zaburzają demokrację. Ludzie wybierają takich polityków, którzy są w telewizji. Jak mają znać innych? A telewizja zysk czerpie z reklam i pośrednio z oglądalności. Sprzyja więc biznesowi, zachowaniom i gustom przez biznes propagowanym. Koło się zamyka. Polityka i media tracą autonomiczność na rzecz wielkiego kapitału. Czy będą mu się w stanie przeciwstawić, w interesie dobra wspólnego? Sytuacja zaczyna przypominać tę z realnego socjalizmu, tylko tam to władza polityczna absolutnie dominowała nad mediami i gospodarką.

Postulowany tu podział ról nie nastąpi od razu. Dziś jeszcze prezydent USA (władza wykonawcza) ma wpływ na powołanie sędziego Sądu Najwyższego (władza sądownicza), ale nie może go odwołać. W Polsce Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powoływana przez Parlament
i Prezydenta, może też być przez te organy odwołana. Jak zbudować media niezależne od biznesu i polityki? Co zrobić, by same media nie były źródłem wielkich zysków? Opodatkować je inaczej niż zwykłą działalność gospodarczą? Co zrobić, by aparat sprawiedliwości przez uzależnienie się od biznesu i innych możnych nie stawał się aparatem niesprawiedliwości?
Może wprowadzić kadencyjność posłów i senatorów, burmistrzów i prezydentów miast, funkcji sędziowskich i prokuratorskich i rozliczać te osoby z majątku po zakończeniu kadencji?
Może ograniczyć bierne prawo wyborcze osobom przekraczającym pewien pułap majątkowy? Więcej pytań niż konkretnych propozycji, ale sam problem jest bardzo istotny, wart dalszych rozważań i stopniowego wdrażania.

Polska w Europie


Czym ma być w przyszłości świata Europa, kolebka największych cywilizacyjnych dokonań?
Jakie ma być miejsce Polski w Europie jutra? Są to, wbrew pozorom pytania powiązane.
Dziś, wydaje się, Europejczycy mają jedno główne pragnienie, strzec i powiększać swój dobrobyt. Po morderczych wewnętrznych wojnach ub. w., po upadku ideologii komunizmu i faszyzmu,
które tu się narodziły, Europa zrezygnowała z ambicji duchowego, materialnego i militarnego przewodzenia światu.

My Europejczycy, najwspanialsi myśliciele i mistycy, bohaterowie i wojownicy, odkrywcy
i pionierzy, organizatorzy i budowniczowie, zachowujemy się tak, jakbyśmy zapomnieli o swej świetności, swej dziejowej unikalności, a nawet jakbyśmy się tego wstydzili. Gubimy wiarę, nadzieje wyznacza nam horyzont własnego życia, a użycie wypiera miłość. Ciągle jeszcze mamy więcej współczucia dla biedy i nieszczęść niż ludzie innych kręgów kulturowych. Ciągle trawi nas głód uniwersalizmu. Chcemy ratować Ziemię przed przeludnieniem, zanieczyszczeniem, wyczerpaniem surowców, ociepleniem, albo inną zmianą klimatu, fanatyzmem, seksizmem, rasizmem i terroryzmem. Ciągle mamy potrzebę zrobienia czegoś dobrego dla innych, dla przyszłych pokoleń. I wpadamy w zastawioną przez samych siebie pułapkę ekstremalnych norm emisji CO2, choć cała europejska emisja gazów cieplarnianych to w globalnym bilansie praktycznie zero. I kruszymy kopie w walce o zera.

Jakich dóbr i wartości mamy poszukiwać, o co walczyć? Najpilniejsze: odnaleźć, na nowo wygenerować tracony w narastającym procesie sekularyzacji sens naszego indywidualnego i zbiorowego istnienia. Do nas Europejczyków, do nas Polaków pasują słowa Poety: "dużo by wy mogli mieć, ino oni nie chcą chcieć". Chciejmy wielkości. Chciejmy Europy od Atlantyku do Pacyfiku, wyrastającej ze swojego chrześcijańskiego podglebia, oświeconej i silnej. Stabilizującej sytuację świata swą terytorialną, populacyjną i militarną potęgą, głębią i dojrzałością swojej kultury. Chciejmy Europy wolnej, otwartej, sprawiedliwej i solidarnej. Innowacyjnej i konkurencyjnej w nauce, technice i organizacji. Zagospodarowującej Syberię i podbijającej Kosmos.

W budowie takiej Europy widzę istotną, polską rolę, a nawet nasze polskie zadanie.
Nasze obecne miejsce na granicy Unii Europejskiej i w środku między Zachodnią i Wschodnią Europą, geograficznie i mentalnie stawia nas w roli pośrednika i współtwórcy takiego wielkiego, obliczonego na dziesięciolecia przedsięwzięcia. Już dziś powinniśmy w Warszawie powoływać zachodnio i wschodnioeuropejskie gremia i instytucje przygotowujące przyszłe zjednoczenie Europy z Białorusią, Ukrainą i Rosją. Powinniśmy krzewić przekonanie o potrzebie i wadze takiego zjednoczenia wśród nas i wśród naszych europejskich braci ze Wschodu i z Zachodu.

Jeśli chcemy, jako Polacy, przydać się Polsce i Europie, a jako Europejczycy przydać się światu, musimy przekroczyć obecne biurokratyczne, prawne ramy integracji europejskiej. Musimy odnaleźć łączącą nas solidarność serc i ducha, wyznaczyć wielkie zadania na miarę naszej wielkości. Niech by na Polskim Kierunku wspomagała nas pamięć o tych praojcach, którzy zawiązali Pierwszą Rzeczpospolitą i tych, którzy po utracie zewnętrznej niepodległości geniuszem twórczości, pracy i poświęcenia uratowali niepodległość wewnętrzną i doprowadzili do odzyskania Polski dla nas.

To opracowanie jest niepełne, mam jeszcze parę myśli, którymi chciałbym je uzupełnić. Chcę podzielić się tym co napisałem na spotkaniu 17.07.2010. Więcej po prostu nie zdążyłem, będę dopisywał. Jako najogólniejszy ideowy wstęp do tego opracowania polecam mój wcześniejszy tekst pt. „Kierunek” . Jedna z jego wersji jest na www.solidarni.org w zakładce „Idee”.

Ruch

Polska scena polityczna wzajemnie skonfliktowana postrzegana jest przez znaczną część społeczeństwa jako obóz władzy, jako „Oni”. Mogą się zdarzyć takie zawirowania, że pojawi się zapotrzebowanie na nowe struktury i nowych ludzi. Powyższy szkic traktuję jako dyskusyjne, ideowe ramy Ruchu o nazwie Polski Kierunek. Czy nieobecność w przestrzeni publicznej takich ważnych poruszanych tutaj tematów uprawdopodabnia szansę naszego powodzenia?

Proponuję wstępne organizacyjne ustalenia. Tworzymy różnorodną, otwartą, jawną i w zasadzie demokratyczną strukturę z uczestnictwem indywidualnym i zbiorowym. Uczestnikiem ruchu Polski Kierunek staje się każdy, kto skończył 17 lat, po wypełnieniu zgłoszenia. Osoby te mogą skupiać się i dalej organizować według terytorialnej, środowiskowej czy celowej przynależności. Organizatorem ruchu może być każdy kto się tego podejmie. Miejsce i znaczenie poszczególnych osób w strukturze zależeć będzie od sprawności i zasług przy jej zawiązywaniu i rozwoju,
od autorytetu i demokratycznej weryfikacji. Kształtu Ruchu nie przesądzamy. Liczymy na inicjatywę i aktywność uczestników na oryginalne pomysły uwzględniające nowe internetowe możliwości.

Ruch chcielibyśmy oprzeć na równoległych sieciowych strukturach z dużą autonomią oczek
i węzłów. Z nazwiska, adresu i środowiska wyszczególnionymi inicjatorami i koordynatorami ruchu są następujące osoby: (Załącznik nr 1).

Powyższa lista, ani teraz, ani nigdy nie będzie zamknięta. Chętni mogą się zgłaszać
do wymienionych tu osób, mogą też sami wokół siebie rejestrować i poszerzać siatkę.
Jako założyciel zobowiązuję się powołać tymczasową Radę i Komitet Organizacyjny Polskiego Kierunku.

Wybory Samorządowe

Zamierzamy brać udział w zbliżających się wyborach samorządowych. Zapraszamy do współpracy ideowo nam bliskie wspólnoty i komitety starające się o reprezentację w samorządach. Chcemy też tworzyć własne listy wyborcze i komitety z lokalnymi programami. Nasze wstępne ogólnokrajowe postulaty samorządowe to: powołanie Krajowej Izby Samorządowej wybieranej przez radnych od szczebla gminy wzwyż, oraz wprowadzenie kadencyjności prezydentów miast, burmistrzów, starostów i wójtów. Chcielibyśmy w porozumieniu z samorządowcami, którzy nie chcą być przyporządkowani do istniejących partii politycznych, wystawić listy Samorządnego Kierunku do sejmików wojewódzkich.

Warszawa 17.07.2010 Kornel Morawiecki "


Ostatnio zmieniony przez Witja dnia Czw Cze 23, 2011 7:12 am, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 1:16 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 6:00 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/9133,521666_Morawiecki__Solidarny_kierunek.html

"Solidarny kierunek
Kornel Morawiecki 13-08-2010, ostatnia aktualizacja 13-08-2010 00:37

Musimy pracować nad systemem, gdzie bogaci i silni powinni być solidarni z biednymi i słabymi, i vice versa, czyli niewykształceni i ubodzy też mają w miarę swych możliwości działać na rzecz całości – uważa były lider Solidarności Walczącej

Wiek XX i pierwsze dziesięciolecie wieku XXI to okres nigdy w dziejach niespotykanego rozwoju ludzkości. W XX stuleciu liczba ludzi na Ziemi wzrosła czterokrotnie, z ok. 1,5 mld do 6 mld. Przy takiej dynamice z jednej pary ludzkiej przez 20 wieków populacja osiągnęłaby ok. 1000 mld. Nasza wiedza o świecie, o nas, o życiu poszerzyła się o nowe sprawdzalne teorie i obserwacje przyprawiające o zawrót głowy. Możliwości produkcyjne i komunikacyjne przekroczyły pułap, od którego ludzkość jako całość przechodzi z odwiecznej fazy niedoboru do fazy dosytu i nadmiaru. Światowa produkcja daje ok. 65 dkg ziarna dziennie na głowę jednego mieszkańca globu. Do tego dochodzą ziemniaki, banany, maniok, owoce morza, pastwiska dające mięso, buraki i trzcina cukrowa, fasola i warzywa. W porównaniu z pokoleniami, które żyły przed nami, niemal każdy z nas może powtórzyć za psalmistą: “nie brak mi niczego”. Podwaliny pod ten rozwój położyła nowoczesna, europejska cywilizacja, z jej oryginalnym głodem prawdy i wiedzy, z odwagą myślenia popartego działaniem, z cnotami męstwa, honoru i świętości, z ukształtowanym przez chrześcijaństwo stosunkiem człowieka do człowieka.

My, Polacy, mamy cząstkę swego wkładu w to wielkie dokonanie. Mamy Kopernika, Polskę Jagiellonów i I Rzeczpospolitą, które wyznaczały standardy wyznaniowej i etnicznej tolerancji. W ciągu minionego stulecia trzy razy zaważyliśmy na lepszym kształcie Europy i świata. W 1920 r., gdy powstrzymaliśmy komunizm, w 1939 r., gdy poszliśmy na nierówny bój z faszystowskimi Niemcami i w 1980 r., gdy stworzyliśmy “Solidarność”, która doprowadziła do upadku komunizmu.

Po Okrągłym Stole, po ustrojowych przemianach lat 1989 – 1991, Polska, a za nami reszta krajów obozu, zrezygnowała z oryginalności. Blokując dekomunizację i lustrację ówczesna stara i nowa nomenklatura i agentura uwłaszczyły się w złodziejskim procesie prywatyzacji. Przepoczwarzyli się w kapitalistów grających w liberalnej drużynie. Czy coś się w tej grze nie załamuje?

Nowy, wspaniały świat?

Eksplozja szans i dokonań, która wyszła z Europy, rozprzestrzenia się wszędzie. Z głodu i nędzy dźwigają się całe kontynenty. Można spytać: skoro jest tak dobrze, to o co chodzi? Po pierwsze, nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Po drugie, nowe warunki to nowe, wspaniałe możliwości, ale także globalne zagrożenia wymagające nowych przemyśleń.

(...)"


Więcej:
http://www.rp.pl/artykul/9133,521666_Morawiecki__Solidarny_kierunek.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pią Sty 21, 2011 6:48 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/9133,597595-Morawiecki--Cien-Katynia.html

"Cień Katynia
Kornel Morawiecki 21-01-2011, ostatnia aktualizacja 21-01-2011 01:04

Rosyjscy kontrolerzy tak jak polscy piloci chcieli, żeby się udało, żeby odlot na zapasowe lotnisko nie zakłócił zaplanowanej uroczystości – uważa były lider Solidarności Walczącej

Według raportu MAK jednym z naczelnych powodów katastrofy 10 kwietnia 2010 r. był psychologiczny nacisk na pilotów. W szczególności ze strony dowódcy Sił Powietrznych i pierwszego pasażera. Podejmijmy poważnie ten wątek. Główny nacisk na polskich pilotów i na rosyjskich kontrolerów to cień zbrodni katyńskiej sprzed 70 lat. Polska delegacja tego feralnego lotu spieszyła, by zgodnie z uroczystym planem oddać cześć pomordowanym. Wola sprostania temu zaszczytnemu zadaniu przyświecała z pewnością śp. prezydentowi i całej państwowej świcie.

Dowódca statku i załoga wiedzieli o mgle. Ale wiedzieli, jak ważną pełnią misję. Gdzie i po co lecą. Próbowali nie zawieść. Próbowali podejść do lądowania. Oceniali to jako swą powinność. Zaufali decyzji naprowadzających, którzy nie zakazali podejścia, oraz własnej fachowości. Ponad procedury, które na to nie pozwalały, postawili próbę lądowania.

Może tak odczytywali swój obowiązek? A potem nieład na lotnisku i w kokpicie, splot omyłek i błędów poskutkował tragedią. Zadanie ich przerosło. Żadna to pierwszyzna w bolesnym, polskim losie. We wrześniu 1939 r. zadanie obrony ojczyzny przerosło nas Polaków. I przez sześć długich lat każdego dnia wojny statystycznie śmierć, często okrutną, ponosiło 3 tys. obywateli pokonanego państwa polskiego. Rozstrzelani w Katyniu, Charkowie i Miednoje to fragment tamtej narodowej grozy.

Spróbujmy dziś spojrzeć na smoleński dramat jako na wymuszony przeznaczeniem bolesny polski hołd oddany bohaterom i ofiarom II wojny światowej.

Kontrolerzy i rosyjscy decydenci też czuli ciężar Katynia. Co powiedzą Polacy, jeśli zabroni się lądować w takim miejscu i czasie, takiej polskiej delegacji? Czy ich nie oskarżymy o złośliwość, o umyślne utrudnianie? Teraz za nic w świecie nie mogą się przyznać do takich kalkulacji. Rosyjscy kontrolerzy tak jak polscy piloci chcieli, żeby się udało, żeby odlot na zapasowe lotnisko nie zakłócił zaplanowanej uroczystości.

Stan ich umysłów i emocji był jakby lustrzanym odbiciem woli polskiej załogi. Uczciwie poinformowali: „nie ma warunków do lądowania”. Ale zamiast twardo zamknąć lotnisko, sprowadzali samolot na pas. Przy takim braku widoczności!

Z komendą „horyzont” spóźnili się o kilka sekund. Liczyli na swoje i nasze szczęście. I się przeliczyli. Co prawda oni żyją. Z kłamliwą osłoną rosyjskiego państwa, które całą winę zrzuca na naszych pilotów, ale jeśli mają sumienie, to katastrofalny błąd, który popełnili, będzie ich gnębił. Czy sami tak strasznie ugodzeni potrafimy oddać im cząstkę naszego współczucia?

Co my, Polacy, i co oni, Rosjanie, co mamy robić, jak się wzajemnie traktować, żeby już nigdy złowrogi cień Katynia nie skutkował całunem kolejnego Smoleńska?

Autor był w czasach PRL działaczem antykomunistycznej opozycji, a po wprowadzeniu stanu wojennego współtwórcą i liderem Solidarności Walczącej – radykalnej organizacji domagającej się pełnej niepodległości Polski. Jest specjalistą z dziedziny fizyki teoretycznej, wykładał w Instytucie Matematyki Politechniki Wrocławskiej. Bez powodzenia startował w tegorocznych wyborach prezydenckich

Rzeczpospolita"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel
Weteran Forum


Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 438

PostWysłany: Pią Sty 21, 2011 9:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witja napisał:

Kornel Morawiecki 21-01-2011, ostatnia aktualizacja 21-01-2011 01:04

Według raportu MAK jednym z naczelnych powodów katastrofy 10 kwietnia 2010 r. był psychologiczny nacisk na pilotów. W szczególności ze strony dowódcy Sił Powietrznych i pierwszego pasażera. Podejmijmy poważnie ten wątek. (...)


Kornek, twój rusofilizm staje się coraz bardziej żenujący. Pisząc m.in. ,,Podejmijmy poważnie ten wątek'' , niestety, zrównujesz się poziomem z GW i innymi brukowcami, z dziennikarzynami , których zadaniem jest robienie ludziom GWna z mózgu. No ale skoro ludzie chcą mieć coś takiego pod kopuła, to ich sprawa, ale ty wyjątkowo przykładasz do tego rękę.

W każdym razie dla co niektórych zapewne bliżej już do Europy od Atlantyku po Ural ,albo i dalej, pod skrzydłami Rosji - chyba kojarzysz.

P.S. ,,Pozdrów'' Iwanowa .

--------------------
pawel

www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Pią Sty 21, 2011 10:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Morawiecki to idiota.
Jeśli powyższe zdanie jest fałszywe to gorzej: jest to członek promoskiewskiej partii w Polsce.
Jeśli i to zdanie jest fałszywe, to jest jeszcze gorzej: jest bowiem agentem kremlowskich służb specjalnych.

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł Korobczak
Moderator


Dołączył: 23 Lip 2007
Posty: 354

PostWysłany: Pią Sty 21, 2011 10:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie przesadzałbym w tonie komentarzy.

W wypowiedzi Kornela Morawieckiego słyszę próbę dojrzenia w każdym tego, co ludzkie. Próbę wiary - albo wręcz wiarę - w dobro innych, w dobro każdego człowieka.

Sądzę, że to bardzo dobrze świadczy o Kornelu Morawieckim. Nie czyni go idiotą, agentem kukiełkowego rządu, ani agentem KGB.

Z pewnością jednak można mieć uzasadnione wątpliwości, co do zasadności wiary Kornela Morawieckiego. Wygląda na to, że zdarza mu się to, co zdarza się ludziom dobrym: nie wierzą w możliwość istnienia ludzi złych. Jak Jeszua w "Mistrzu i Małgorzacie". Tymczasem: ludzie źli istnieją.

Nie wierzę, że wszyscy chcieli dobrze. Nie wierzę, że chciał dobrze Putin, Miedwiediew i cała masa innych ludzi, z Anodiną i Tuskiem włącznie. Nie wierzę. Nie wiem, czy dobrze chcieli kontrolerzy. Może tak, ale...

...jest takie przysłowie: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Konsekwencje swoich czynów należy ponosić, niezależnie od chęci, które do nich doprowadziły (choć te ostatnie mogą stanowić okoliczność łagodzącą lub obciążającą).

Nie nienawidzę ich - tych, którzy, jak sądzę (choć pewności nie mam), doprowadzili do katastrofy. Ale nie uważam, że można się poklepać po ramionach i powiedzieć: "no cóż - chcieliście dobrze".

Może zresztą postawa Kornela Morawieckiego jest najwłaściwsza: może gdybyśmy szczerze uwierzyli w ich niewinność, w ich dobrą wolę, to sama ta wiara uczyniłaby ich lepszymi, nawet gdyby nie byli tacy, jacy - wierzylibyśmy - są. Zawstydziłaby ich. Być może. Wiara przenosi góry.

Ale taka wiara jest trudna. Być może Kornel Morawiecki jest kimś lepszym ode mnie, a mi brak wiary. Ale rzeczywiście: brak mi tej wiary.

Z poważaniem,
Paweł Korobczak

_________________
"Ta jedna pociecha w ha?bie prze?ycia ojczyzny, ?e bogom nale?y si? pos?usze?stwo." Kasper Siemek XVII wiek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 12:12 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Czy sami tak strasznie ugodzeni potrafimy oddać im cząstkę naszego współczucia?


Ja nie potrafię współczuć tym, którzy odpowiadaja za Drugi Katyń ! Kornel, z tą miłością do rosyjskich "przyjaciół" powinieneś zostać popem a nie "politykiem".

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jerzy Pietraszko
Weteran Forum


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 219

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 1:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kornel pokazał mi ten artykuł jeszcze przed opublikowaniem. Nie byłem nim zachwycony, co mu powiedziałem. Powiedziałem też, że jest w nim jakaś w miarę prawdopodobna koncepcja. Dla mnie, laika w sprawach lotnictwa, ani mniej ani więcej prawdopodobna od wielu innych. Z najmniej i najbardziej radykalnymi włącznie. Na jej temat więc nie chcę się wypowiadać.
Każdemu jeden artykuł może się udać, inny nie. Odbiór jest zresztą subiektywny. Dla mnie ten do dobrych nie należy. I w takim tonie dyskutować mogę.
NIE WIDZĘ JEDNAK ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA DLA ZAMIESZCZANIA TAKICH WYPOWIEDZI JAK BARTŁOMIEJA MARIANOWSKIEGO.
Obrażanie Kornela przez jakiegoś przygłupa, który dorwał się do komputera to obrażanie całej SW, nas wszystkich. Inwektywy zamiast jakiejkolwiek próby rzeczowej polemiki. Czy jakikolwiek moderator którykolwiek z postów czyta ? I dlaczego nie interweniuje o ile czyta ?
Niedawno sam byłem na tym forum obrażany. Dopiero po interwencji twórczyni tego miejsca w internecie wątek zdjęto.
Nasuwa się pytanie: czy to jest jeszcze forum SW ? O ile moderatorzy nie zaczną kasować wrednych, idiotycznych postów oraz banować ich autorów chyba trzeba będzie nadać temu forum jakieś imię, np. michnika czy tego, kto jest dla niego człowiekiem honoru.
Byliśmy razem. Po latach nasze poglądy się w wielu przypadkach rozeszły. Niektóre wcześniej i radykalniej ( przypominam, że był z nami np. Schetyna). W ostatnich miesiącach wielu z nas ( m.in. ja) poszło bardzo w kierunku Kaczyńskiego. Niektórzy nie. Ale w ramach SW jesteśmy nadal razem. A o różnicach obecnych światopoglądów możemy i powinniśmy rozmawiać. Tyle że z szacunkiem i merytorycznie.
NIE BĘDZIE ŻADEN BARTŁOMIEJ PLUŁ NAM W TWARZ
I to w naszym domu!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JACEK
Weteran Forum


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 247

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 12:41 pm    Temat postu: To nie jest kwestia poglądów Odpowiedz z cytatem

Jurku, można mieć różne poglądy, różne wizje świata. Ale są pewne granice. Panslawizm jest i zawsze był sprzeczny z Polską Racją Stanu. Uważam, że używanie mocnych słów w tej sytuacji jest uzasadnione. Coraz więcej osób zaczyna się wstydzić przynależności do SW. Na samej legendzie daleko nie zajedziemy. Ważne jest to co ludzie z SW reprezentują sobą dzisiaj. I nie jest tak, że każdy odpowiada za siebie, bo na nasze środowisko patrzy się przez pryzmat tego co mówi Kornel.
Nie jest to tylko kwestia poglądów i wizji świata skoro krzyżem SW odznacza się agenta KGB.
W Warszawie Kornel namaścił tzw. SW Mazowsze. Do niedawna w skład tego tworu nie wchodził ani jeden działacz SW, co było przyznasz trochę dziwne. Od niedawna na czele SW stanął członek SW, którego darzę sympatią Włodek Domagalski -desant z Łodzi Wink . W stowarzyszeniu tym można zapisać się na bezpłatny kurs języka rosyjskiego, który ma prowadzić Pani Bali Marzec - emigrantka z Kazachstanu. Oczywiście z tego nie można wyciągać żadnych wniosków, ale świadczyć może o tym, że Kornel to nie tylko teoretyk...
Panowie wiem, że jest wielu którzy mają klapki na oczach i niezależnie od tego co Kornel zrobi i powie zawsze go jakoś wytłumaczą.

_________________
http://www.solidarni.waw.pl


Ostatnio zmieniony przez JACEK dnia Sob Sty 22, 2011 1:14 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Pawel
Weteran Forum


Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 438

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 12:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nawet gdy bardzo mało wiedzieliśmy o Kornelu w latach 80-tych i do ich końca to jednak to co wiedzieliśmy nam wystarczało.
Niestety, Kornel po 1990 roku to Kornel zupełnie nieznany, nie wiadomo jaką przeszedł metamorfozę , również polityczną. Wielu zapewne przyzna (było to już na forum) , że zaczął sie otaczać dziwnymi ludźmi. Jego sprawa jesli spotyka sie z nimi przy piwie.
Ale jeśli pisze, ,,Podejmijmy poważnie ten wątek'' ( w kontekście dobrych Rosjan i ich dobrych zamiarów ) to w świetle tych wszystkich materiałów i dowodów o których wiemy na dzień dzisiejszy brzmi to jakoś obco, ze tak się wyrażę.

,,Picie'' nie było do mnie, wiem, nie powiedziałem, ze Kornel to idiota, i nie powiem nigdy, ale niestety , Kornel otacza się jakimiś Iwanowami i jemu podobnymi. Zabija swoją legendę w oczach wielu, tak jak Mazurkiewicz ,,Radoslaw'', który ma co prawda swoje rondo w Warszawie , ale w wielu sercach jest pamięć nie o nim, ale o Sojczyńskim ,,Warszycu'' , który jasno i dobitnie ocenił ,,Radosława''. Taka metafora na zakonczenie.

pawel
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jerzy Pietraszko
Weteran Forum


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 219

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 10:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Teraz już dyskusja zaczyna się robić rzeczowa ( choć od moderatorów nadal nie mogę doczekać się zdjęcia tamtego plugastwa).
Niestety podzielam zdanie odnośnie zmiany otoczenia Kornela. Naszą ( a i naszego przywódcy) siłą w latach 80 było przede wszystkim to, że potrafił skupić wokół siebie wspaniałych, odważnych ludzi. Ludzi z wielką klasą oraz absolutnie nie prywatnymi, drobnymi celami. Potrafił nas przy tym natchnąć, poprowadzić.
Obecnie kręci się wokół Niego ( oczywiście oprócz części osób bardzo pozytywnych) również spore stado rozmaitych kanalii, próbujących Jego nazwisko a i nasz etos wykorzystać do drobnych, partykularnych spraw. Pojawiają się tam też zwykli nieudacznicy, chcący takimi kontaktami leczyć kompleksy. Mój optymizm jednak nie przeminął. Wierzę, że niedługo ich rozgoni.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 11:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Niestety podzielam zdanie odnośnie zmiany otoczenia Kornela.
Cytat:
Obecnie kręci się wokół Niego ( oczywiście oprócz części osób bardzo pozytywnych) również spore stado rozmaitych kanalii, próbujących Jego nazwisko a i nasz etos wykorzystać do drobnych, partykularnych spraw. Pojawiają się tam też zwykli nieudacznicy, chcący takimi kontaktami leczyć kompleksy.


Czy w związku z powyższym nie jest prawdą, to co napisał Bartłomiej Marjanowski ?
Cytat:
Morawiecki to idiota.

To w takim razie kim jest?

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel
Weteran Forum


Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 438

PostWysłany: Nie Sty 23, 2011 1:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja absolutnie nie nazwałbym Kornela ,,idiotą'' , bardziej może ( bo jednak nie jestem pewien ) skłoniłbym się w stronę Pawła Korobczaka piszącego o - w moim przekonaniu - naiwnej wierze Kornela w dobro drugiego człowieka. Ja niestety nie jestem z tego powodu dobrym chrześcijaninem ( aczkolwiek pracuję nad sobą od urodzenia ) bo jak ktoś mnie uderzy w lewy policzek to walę na odlew . Kiedys przyjdzie mi za to odpokutować, ale na dzis jest mi dobrze z tym.
Kornel widocznie bezgranicznie (mówie o latach ostatnich ) otoczył sie miernotami ( oczywiście nie uogólniam ) ktore - jak słusznie napisal Jerzy Pietraszko - żeruja na jego imieniu.

W moich prywatnych archiwach jest ok. 100 tytulow prasy podziemnej z roznych stron Polski z lat 80-tych. To ze kolportowalem np. ,,Hutnika'' z Krakowa nie daje mi zadnego moralnego mandatu aby zakladać sobie Stowarzyszenia ,,Hutnik'' czy jakby to nazwać. To samo dotyczy np. pisma MRKS-u z Warszawy. Nie zakladam Stowarzyszenia ,,MRKS'' Mazowsze czy jakby to inaczej nazwać. I tak jak napisal Jerzy - są jednak jacyś nieudacznicy leczący jakies kompleksy ktorzy teraz nagle jak pijawki doczepiaja sie do Kornela próbując zaklamac historie i tworząc - czy z jego blogoslawieństwem czy nie (to juz inne zagadnienie ) - jakieś dziwne twory organizacyjne. A nam każą rozwiązać nasze stowarzyszenie grożąc konsekwencjami prawnymi. Moja odpowiedź jest wciąż niezmienna jak jakiś czas temu , ze mogą mnie pocalować w dupę , ale najpierw niech umyją zęby.

pawel

-------------------------
www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Nie Sty 23, 2011 2:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
A nam każą rozwiązać nasze stowarzyszenie grożąc konsekwencjami prawnymi.

Question Pawle, nic nie rozumiem! Kto grozi i na jakiej podstawie prawnej?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 1:16 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pawel
Weteran Forum


Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 438

PostWysłany: Nie Sty 23, 2011 4:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kazimierz Michalczyk napisał:
Pawle, nic nie rozumiem! Kto grozi i na jakiej podstawie prawnej?


Nie będe tego tematu rozwijał , bo tak jak odpowiedzialem, ze mogą mnie w dupę pocałować ( z wcześniejszym wyszczotkowaniem ząbków - to jest warunek konieczny, aczkolwiek co do meritum sprawy nie mowie ,,nie'') tak te groźby ,,tzw. działaczy'' z innego stowarzyszenia spływają po mnie jak woda po gęsi. To sprawa z ub. roku , w telefonie zachowalem sobie tego sms-a jakim odpowiedzialem; nosi datę 23-03-2010 r, godz. 17:30:51.

Jakie podstawy prawne, paragrafy i inne - nie interesuje nas to.

pawel

------------------------------
www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group