" /> Dyskusje ogólne :: Odsunąć dziadowskie elity!
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Odsunąć dziadowskie elity!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pon Sie 02, 2010 9:26 pm    Temat postu: Odsunąć dziadowskie elity! Odpowiedz z cytatem

Odsunąć dziadowskie elity! (Darski prowadzi wywiad z FreeYourMind)
Darski

1. [J. Darski:] Czy wynik wyborów świadczy, że po Smoleńsku naród się przebudził i odrzuca gardzące nim elity, czy efekt smoleński już minął i następuje powrót do Polski Michnika („w naszej Polsce” mówi Michnik) i spec-służb?


FYM: To, co powiedział Michnik, używając frazy „nasza Polska” mogło być z pewnością szokujące, a nawet upokarzające dla patriotycznie (a nie prorosyjsko) nastawionych Polaków, nie należy jednak zapominać o tym, że do stałego repertuaru zachowań ludzi z Czerskiej należy zaklinanie rzeczywistości. Tak samo czynili komuniści, tak też i czyni się po 1989 r. za pomocą języka neokomunistycznej nowomowy, w którym dokonuje się nieustannego wykluczania „niedojrzałych do demokracji”, „oszołomów”, „zoologicznych antykomunistów” i innego kontrrewolucyjnego elementu. Proszę sobie zresztą przypomnieć, co mówił Michnik jeszcze w ub. roku, gdy w ramach ogólnosalonowych remanentów po dwudziestoleciu III RP, przeprowadzanych przez – jakżeby inaczej – komunistyczną „Politykę”, „Przekrój” itp., przyznawał w wywiadzie dla tego ostatniego (http://www.przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,4530.html), iż jest w stanie sobie wyobrazić czas, gdy „GW” znika z rynku. Mówił to w kontekście wielkiej smuty salonowców, którzy przyznawali wtedy, że wciąż nie udało się pokonać środowisk wrogich demokracji, takich jak czarnosecinny IPN czy zwolennicy putinowskiej IV RP. Wprawdzie Jaruzel, było nie było, ojciec III RP, przyznawał na 20-lecie, że „ta Polska” mu się podoba (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6271892,Mnie_sie_ta_Polska_podoba.html), ale jego błogostan nie był tak wielki, by udzielił się Michnikowi. Skoro więc Michnik całkiem niedawno dopuszczał możliwość pogrzebu „GW” (nazywanej przez niego nieco z neomarksistowska „hegemonem debaty”), to musiał mieć świadomość tego, iż jego homilii oraz jego uczniów niedojrzali do demokracji Polacy mogą przestać słuchać. Czy coś takiego byłoby możliwe w „naszej Polsce”? Tę frazę Michnika należy zatem uzasadniać atmosferą tryumfalizmu związanego z „odzyskiwaniem” przez establishment III RP kolejnej instytucji, czyli urzędu prezydenta, nie zaś z rzeczywistym stanem rzeczy. Polska nie należy do Michnika i ludzi z Czerskiej, lecz do tych obywateli, którzy manifestowali swoje patriotyczne uczucia po tragedii smoleńskiej.

Interpretacja wyniku ostatnich wyborów, zależy nie tylko od tego, co możemy sądzić o nastrojach społecznych, ale też od tego, czy instytucje i procedury w naszym kraju możemy uznać za w pełni demokratyczne, a więc kontrolowalne. Ja nie jestem tego pewien i śmiem nawet podejrzewać, że „gra sondażami”, którą z premedytacją uprawiano w czasie kampanii prezydenckiej, miała na celu uwiarygodnienie ostatecznego wyniku wyborów. Oczywiście, na tle tego, jak dysfunkcjonalne jest od 21 lat całe polskie państwo, kwestia manipulacji przedwyborczych i wyborczych jest zgoła drugorzędna – manipulacje te bowiem wpisane są w pewną rutynę działania całego neokomunistycznego systemu, który tylko dzięki „sterowaniu demokracją” jest w stanie trwać.

Mówienie o „efekcie smoleńskim” jest, sądzę, niezbyt zręczne. 10 kwietnia stanowi cezurę, której nie uda się wymazać już ani z ksiąg historii, ani z narodowej pamięci – choćby nie wiem, jak wiele trudu włożyli funkcjonariusze prorosyjskiego Ministerstwa Prawdy. O ile więc można krytykować np. PiS za nieodwoływanie się do tragedii smoleńskiej przed II turą wyborów (jest to jednak rzecz na szerszą dyskusję), o tyle nie należy ulegać sile prorosyjskiej propagandy. Polacy o zamachu smoleńskim rozmawiają i zwyczajnie czekają na śmiałe podjęcie tej sprawy przez pełnomocników rodzin ofiar oraz parlamentarzystów, w sytuacji, w której „rząd polski” robi wszystko, by sprawę zamieść pod dywan.


2. Czy Polacy mają własne państwo i własne elity, czy też są to twory sztuczne lub fasadowe?

FYM: Nie da się chyba jednoznacznie ocenić tego, do jakiego stopnia obecne państwo polskie jest państwem obywateli polskich. Skalę penetracji instytucji państwowych przez ludzi związanych z nomenklaturą komunistyczną i neokomunistyczną, a więc działających wbrew interesom obywateli, próbują wykryć badania prowadzone choćby przez prof. Zybertowicza, ale to jest zadanie dla całego zespołu niezależnych ekspertów. Można powiedzieć po prostu tak, odwołując się do zwykłego doświadczenia „szarego obywatela” - im mniejsze mamy poczucie możliwości wpływania na funkcjonowanie instytucji państwowych, z tym większą pewnością możemy mówić o tym, iż polskie państwo nas zwyczajnie nie reprezentuje, a więc stanowi system obcy i opresyjny. Nieprzypadkowo pojawia się od wielu już lat na demonstracjach rozmaitych grup zawodowych hasło „złodzieje!” kierowane pod adresem urzędników państwowych.

Fasadowości polskiego państwa nie należy rozumieć zbyt dosłownie. Potiomkinowska wieś oraz marionetkowi politycy wymagają olbrzymich nakładów finansowych. Ktoś (ludzie nomenklatury) na tej fasadzie robi więc znakomity interes, a do konsumowania konfitur władzy ustawia się już kolejne pokolenie.

Polskie elity są nadal rozproszone, choć tragedia smoleńska wywołała – w ramach szerszego odtwarzania się wspólnoty polskiej – proces konsolidacji tychże elit. Powinien on jednak znaleźć większe odzwierciedlenie w niezależnych mediach oraz w ramach środowiskowych spotkań, które są niezbędne do budzenia ducha narodu. Natomiast o ludziach służących (umysłem, piórem, talentem) nomenklaturze nie należy w żaden sposób mówić, jakby stanowili elitę. Należy ich traktować tak samo, jak twórców socrealistycznych – zresztą część tychże salonowych „elit” swoje szlify artystyczne czy intelektualne właśnie w socrealizmie zdobywała.


3. Czy naród będzie zdolny bez pomocy z zewnątrz odsunąć wrogie mu elity władzy od decydowania o podporządkowaniu Polski interesom rosyjskim, w czym, moim zdaniem, te elity widzą gwarancje dla swojego bezpieczeństwa i dalszego pasożytowania na społeczeństwie?

FYM: Myślę, że Polacy są zdolni do zrzucenia obcego jarzma i że jest to kwestia czasu, gdy dojdzie do poważnego kryzysu społecznego związanego z takim przesileniem. Wiele zależy jednak od tego, czy dojdzie do szerokiej współpracy różnych środowisk zaliczanych do „obozu niepodległościowego”. Punktem zapalnym będą, jak sądzę, coraz poważniejsze dowody świadczące o zamachu smoleńskim.


4. Jak wytłumaczyć fakt, iż Kaczyński uzyskał większość głosów dokładnie po rosyjskiej i austriackiej stronie granicy zaborów?

FYM: Ten fakt można by wytłumaczyć w prosty sposób. Polacy zamieszkujący te części kraju są zakorzenieni, podczas gdy wiele osób na terenach, gdzie wygrał kandydat wspierany przez nomenklaturę, to przesiedleńcy. Przyczyny takiej dysproporcji głosów są jednak głębsze – związane np. z różnicami w stopniu doinwestowania i zmodernizowania poszczególnych terenów. Jak jednak wcześniej powiedziałem, wynik wyborów budzi moje poważne wątpliwości i wolałbym nie zgłębiać czegoś, co być może jest po prostu kolejną usankcjonowaną fikcją III RP.


5. Jak wytłumaczyć fakt, iż Kaczyński nie uzyskał większości głosów poza Lublinem w żadnym dużym mieście i w prawie żadnym średnim mieście?

FYM: (Pominę więc także pytanie 5.)


6. Skąd u większości głosujących, w tym młodzieży, ta nienawiść do przeszłości postrzeganej jako zaprzeczenie nowoczesności? Dlaczego mafijne stosunki jasno widoczne po aferach PO są traktowane jako nowoczesność, otwartość i europejskość?

FYM: Rzekłbym tak: mamy do czynienia z procesami systematycznego wykorzeniania/wynarodawiania polskiej młodzieży (tak jak i innych obywateli) trwającymi od wielu lat. Za pogłębianiem wynarodowienia przemawiała idea kompromisu z czerwonymi, nierozliczenia komunizmu i „wybierania przyszłości”. W ramach tychże procesów wynarodowiania zaczęto fałszować przeszłość i zarazem dostarczać Polakom (zwłaszcza młodym) iluzji współczesności. Iluzja dotyczyła właśnie naszego kraju, który zaczęto kreować w mediach i szkołach jako „normalne państwo zachodnioeuropejskie” bez względu na stopień zacofania Polski i na „deficyt demokracji” w instytucjach/procedurach państwowych. Iluzja związana też była z „polskim kapitalizmem”, który tak naprawdę stanowi jakąś potworną mieszaninę socjalizmu, etatyzmu, interwencjonizmu z wyspami gospodarki wolnorynkowej (zwłaszcza w szarej strefie) i niesie ze sobą (obok wszechobecności sitw) inflację, rosnące nieustannie ceny, dobre zarobki wyłącznie dla wybranych (szczególnie tych pracujących dla nomenklatury) oraz gonienie z kredytu w kredyt.

Potrzebna jest cierpliwa i kompleksowa praca edukacyjna pokazująca wielu Polakom, na czym polega rola historii we współczesności oraz jak powinien funkcjonować wolny rynek w wolnym kraju. Ta praca z kolei powinna iść w parze z sanacją wymiaru sprawiedliwości. Jeśli bowiem złodziejstwo, korupcja, sitwiarstwo nie są ścigane, to nic dziwnego, że dla młodych ludzi uchodzą te zjawiska za swego rodzaju normy społeczne. Żyjąc w dżungli, dostosowują się do jej praw po prostu.


7. Skąd to dążenie u ludzi młodych do utożsamiania się z elitami, które z mojego punktu widzenia są po prostu postsowiecką hołotą (dla kulturalnych: wynikiem sowieckiego eksperymentu społecznego)?

FYM:To skomplikowana sprawa. Mnie to zjawisko utożsamiania się z pseudoelitami kojarzy się jakoś z fenomenem peerelowskiego i wybitnie wieśniackiego programu „Lato z Radiem”, którego ruska melodyjka z jakże słusznym dziś (w kontekście warszawsko-moskiewskiego pojednania) hasłem „Gawarit Polskoje Radijo” po dziś dzień rozpala serca niektórych wczasowiczów. Jest w wielu ludziach w Polsce jakaś przedziwna (a może po prostu wciąż sowiecka) fascynacja kiczem, tandetą i badziewiem. Bez wątpienia ta postawa stanowi rezultat „kultu dziada i dziadowania”, jaki istniał za poprzedniego reżimu, kiedy to – co starsi zapewne pamiętają – wychodziły gazety informujące o tym, jak domowym sposobem zrobić mydło, albo jak sobie radzić w upalne dni, gdy nie ma w sklepach napojów chłodzących. W gospodarce „planowych niedoborów” doprowadzano większość obywateli do warunków bytowych na poziomie slumsów, ale – co warto podkreślić – tłumaczono im to nie tylko koniecznością budowania ustroju powszechnej szczęśliwości, przejściowymi trudnościami w zaopatrzeniu czy straszliwymi sankcjami nienawidzącego pokoju R. Reagana. Uzasadniano także za pomocą migawek pokazujących sterty jedzenia marnującego się na Zachodzie, szyderstw z szalonego przepychu supermarketów, w których ludzie głupieją od nadmiaru towarów czy pouczeń o szkodliwości i irracjonalności zachodniego konsumpcjonizmu. Polacy więc, chcąc nie chcąc, przyzwyczajali się do dziadowania, traktując dziadostwo jako coś normalnego. Także w sferze rozrywki, nauki czy kultury.

Wobec tego dopóki nie „objawią się” nowe elity, konkurencyjne wobec dziadowskich, dopóty proces utożsamiania się z tymi pierwszymi będzie postępował na zasadzie „na bezrybiu”. Ja bym nieco odwrócił to zadane przez Pana pytanie i powiedział tak: na ile środowiska konserwatywne i narodowe potrafią wykreować elity konkurencyjne wobec dziadowskich? Na ile te środowiska są w stanie wyszukiwać ludzi utalentowanych, wartościowych, wartych promowania – także tych młodych? Na ile są w stanie posługiwać się nowoczesnymi środkami przekazu w czasach kolejnej „rewolucji elektronicznej”? Czy istnieje np. jakieś jedno drukowane pismo literackie, które miałoby oblicze konserwatywne i nie zajmowałoby się „artystami salonu” (J. Kwieciński zaproponował określenie „obora” zamiast „salon” i kto wie, czy ono nie jest trafniejsze Smile)?


8. Czy młodemu pokoleniu w skali masowej nie zależy na Polsce niezależnej od sąsiadów, może „młodym dobrze wykształconym z dużych miast”, czyli ćwierćinteligentom o współczesnych rabfakach jest to obojętne i wystarczy im terytorium sprawnie zarządzane, a wierzą, że sprawna może być tylko mafia, skoro głosują na partię afery hazardowej?

FYM: Byłbym ostrożny z ferowaniem takich ocen, ponieważ nie podejrzewam, by zjawisko poparcia dla środowisk prorosyjskich i promafijnych miało tylko jedno podłoże. Kiedyś jeden mój znajomy użył określenia „peerelacy” na ludzi zanurzonych mentalnie i emocjonalnie w rzeczywistości poprzedniego reżimu, którzy to ludzie nie są w stanie uzyskać świadomości obywatelskiej, republikańskiej. Na pewno więc to jest żelazny elektorat establishmentu.

Owi peerelacy odchowują sobie dzieci i wnuki, ale ten proces wcale nie musi się zakończyć sukcesem. Młodzież nieznająca komunizmu zbyt dobrze, może patrzeć nań przez pryzmat bajecznych opowieści ojców i dziadków peerelaków, jednakże wystarczy porządna kampania społeczna i więcej takich filmów jak „Generał Nil”, by łuski z oczu spadły.

Oczywiście nad świadomością społeczną (czyli szerzej nad procesem „dojrzewania do demokracji”) pracowało od swych pierwszych dni Ministerstwo Prawdy, pokładające nadzieje w posterowaniu obywatelami w taki sposób, by nie czuli związków z polskością, tradycją, by wstydzili się patriotyzmu, zaś swą religijność ograniczyli do modlenia się u siebie „w chałupie”. Ten proces jednak napotkał opór wielu środowisk konserwatywnych, niepodległościowych, religijnych itd., zaś po 10 kwietnia pojawił się fenomen „Solidarności 2010”, którego skala przeraziła cały neokomunistyczny salon. [właściwie: oborę]. Powtarzam więc: trochę cierpliwej edukacji i wielu ludzi odwróci się od iluzji.


9. Zachodniopomorskie głosowało na PO i Komorowskiego, a to zadaje kłam twierdzeniu, że na PO głosują bogaci i Ci, którzy odnaleźli się w transformacji, bo to właśnie tam najwięcej było PGRów. Kto tak naprawdę głosuje na PO?

FYM: Na partię ciemniaków głosują ludzie bojący się zmian - tak można odpowiedzieć najkrócej. Ci ludzie są w różnym wieku i w różnych środowiskach. Chodzi generalnie o poczucie „dobrze jest jak jest, bo może być gorzej”, albo - jak szydził w latach 90. „kabaret” O. Lipińskiej - „ciesz się z tego, co masz”. Zauważmy, jak wiele wysiłku włożono po stronie "salonu" w to, by straszyć obywateli lustracją, dekomunizacją, reprywatyzacją, tarczą antyrakietową, rozdrażnieniem Rosji etc. Funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy oraz politycy związani z nomenklaturą dysponują więc całą „litanią strachu”, którą deklamują, by oświecać obywateli i zjednywać ich poparcie do akcji sprzeciwu wobec prób sanacji polskiego państwa. Jest to niezwykle sprytnie pomyślane, ponieważ establishment broni własnych interesów i przywilejów, lecz przedstawia to jako obronę praw czy dóbr samych obywateli (!). Tym ostatnim więc (tj. obywatelom) należałoby przekazać prostą prawdę: jeśli nie jesteście złodziejami, nie macie się czego obawiać, bo ścigać się będzie wyłącznie złodziei. I wtedy poparcie dla ciemniaków może zacząć spadać.


10. Czy są szanse by PiS pod hasłem: „my też chcemy zgody, a nie podziałów”, nie uległ całkowitej infiltracji, wasalizacji i klientelizacji. Czyli czy nie dojdzie do dostosowania się do systemu pod hasłem kochajmy się z partią rosyjską, a zdobędziemy stanowiska, spokój i bezpieczeństwo dla nas i naszych krewnych, musimy tylko pozbyć się oszołomów, co mówią o Polsce i myśleć o przyszłości?

FYM: Takie zagrożenie istnieje, ale sądzę, że PiS zdaje sobie sprawę z tego, że poparcie społeczne nie jest czymś danym na zawsze i bezwarunkowo, a więc dryfowanie w stronę ciemniaków (albo komunistów) może się fatalnie skończyć. Zresztą, czy ktokolwiek rozsądnie i po polsku myślący chciałby dołączyć do obozu narodowej zdrady? Problem raczej polega na tym, czy w samym PiS-ie nie powinno dojść do pewnego poważnego przemeblowania i odsunięcia takich, mówiąc językiem Witkacego, dansingbubków, jak Bielan czy Hoffman na dużo dalszy plan – i poszukania nieco mądrzejszych ludzi?


11. Czy potężna partia rosyjska dysponująca dzięki monopolowi medialnemu nieograniczonymi możliwościami manipulacji społeczeństwem będzie w stanie uniemożliwić zwycięstwo w wyborach parlamentarnych PiSowi, o ile ten nie dostosuje się do reguł gry w państwie demokracji fasadowej (i mafii – dla kulturalnych można to słowo pominąć)?

FYM: W demokracji fasadowej steruje się nie tylko nastrojami społecznymi i „opinią publiczną”, ale przede wszystkim instytucjami i procedurami. Po doświadczeniu z wyborami prezydenckimi nie liczyłbym na legalne wygranie wyborów parlamentarnych, jeśli nie dojdzie wcześniej do rozwiązania kwestii „sondażowni” oraz „zaprzyjaźnionych mediów”. Demokracja sterowana posługuje się mechanizmem „samospełniającego się proroctwa” - „prorocy” od przewidywania społeczno-politycznej przyszłości dysponują socjologiczną „prekognicją” i prorokują, co nastąpi w niedalekim czasie. Po okresie prorokowania zaś, specjaliści od tego, by ziszczały się przepowiednie, „liczą głosy”, czyli przestawiają tę czy inną wajchę w maszynerii demokracji. I wszystko gra.

Mechanizm samospełniającego się proroctwa ma u obywateli wyrabiać poczucie nie tyle praworządności w państwie, co uporządkowania świata. To tak jak ze wstawaniem porannym – obywatel nie sądzi, że po przebudzeniu i wyszykowaniu się do roboty, ujrzy nagle noc polarną czy deszcz meteorytów, tylko spodziewa się słońca, deszczu, pochmurnej pogody lub śniegu (w zależności od pory roku). W demokracji sterowanej chodzi o to, by obywatel tak samo był nastawiony do zjawisk społeczno-politycznych, tj. że są takie jak on przewiduje. A jak przewiduje obywatel? Oczywiście tak, jak przewidzieli prorocy z sondażowni.

Jeśli więc ktoś chciałby myśleć o wygraniu wyborów parlamentarnych, to należy powołać ruch niepodległościowy („Solidarność 2010”), skupiający środowiska zjednoczone wokół jasno sprecyzowanego celu, jakim jest wyjaśnienie przyczyn tragedii smoleńskiej i kompleksowa (mądrze opracowana) sanacja polskiego państwa. To musi być tak silny ruch, że establishment będzie się bał sfałszować te wybory. Wtedy jest szansa na wygraną. Nie należy jednak wykluczać czarnego scenariusza, czyli eskalacji konfliktu społecznego i starć na ulicach, ponieważ establishment może nie chcieć dobrowolnie pozbyć się władzy. Kto wie, czy takiego scenariusza Polska nie potrzebuje przede wszystkim?


12. Czy PiS może być tą siłą społeczną, która ocali naszą wolność, czy też musi czuć na sobie nacisk oddolnego ruchu?

FYM: Na to pytanie odpowiedziałem wyżej Smile


13. Czy jesteśmy w stanie pokonać terror medialny, prokuratorski i sądowy używany przez elity władzy wobec nas i narodu. Może po prostu mamy do czynienia z nowym ustrojem i końcem możliwości dokonania zmian na okres 2-3 pokoleń...?

FYM: Mamy do czynienia z nowym ustrojem już od czerwca 1989 r., choć początki neokomunizmu sięgają drugiej połowy lat 80. i procesu samouwłaszczania się komunistów tudzież przygotowywania się specsłużb do „transformacji”. Ustrój neokomunistyczny, a więc rząd nomenklatury i agentury (te sfery się przenikają, jak wiemy), nie został jednak jeszcze dopracowany całkowicie. Po zimnym prysznicu, jakim dla establishmentu pookrągłostołowego był krótki okres „kaczyzmu”, przystąpiono od wyborów parlamentarnych w 2007 r. do błyskawicznego „kończenia transformacji” (pod pojęciem transformacji rozumiem przekształcanie komunizmu w neokomunizm, nie zaś – jak to propagandowo przedstawiano – zmianę ustroju komunistycznego na demokrację w zachodnim stylu). W tym celu powstała „tęczowa koalicja” jednocząca florę i faunę z przeróżnych środowisk przerażonych śmiertelnie wizją sanacji, czyli transformacji na serio. Proces ten, co pragnę szczególnie podkreślić, przybrał na sile po tragedii smoleńskiej, przyjmując postać zamachu stanu (przejęcie władzy przez Komorowskiego dokonało się bez urzędowego stwierdzenia śmierci Prezydenta; pospieszne wkraczanie do rozmaitych instytucji i mieszkań, przejmowanie aneksu do raportu o likwidacji WSI etc.), mimo że środowiska opozycyjne (z oczywistych względów związanych ze skutkami katastrofy) nie stanowiły absolutnie żadnego zagrożenia dla partii władzy. Jak wiemy, tłem tych działań było gwałtowne i zdumiewające (na tle smoleńskiego zamachu) zbliżenie establishmentu z Moskwą, przyjmujące momentami postaci tragikomiczne (jak akcja z wyrażaniem wdzięczności czerwonoarmistom czy przeprosiny rzecznika rządu po rosyjsku skierowane do OMON-u po ogłoszeniu, że skradziono rzeczy ofiar), a czasami szokująco serwilistyczne (jak nagradzanie przedstawicieli rosyjskich służb przez Komorowskiego).

Pełne zamknięcie (oddanie budowli) nowego ustroju nastąpi w sytuacji, w której establishment obejmie całkowitą, taką jak za peerelu, kontrolę nad mediami (środki niezależne będą musiały zniknąć lub zostać zmarginalizowane) oraz gdy wzrośnie siła policji politycznej, czyli tych wszystkich służb, które mogą stanowić dla partii władzy użyteczne narzędzia do inwigilacji, infiltracji i zastraszania środowisk niepodległościowych.

Wbrew pozorom dokonanie pacyfikacji niezależnych mediów wcale nie jest trudne. Środkom przekazu, takim jak Radio Maryja czy TV Trwam, wystarczy odebrać (powód zawsze się znajdzie) koncesję, zaś takie jak „Gazeta Polska” czy „Nowe Państwo” nękać finansowo oraz prawnie za publikowanie rzeczy „godzących w porządek konstytucyjny” neopeerelu. Zwalczać (niepodległościową i wolnościową, bo przecież nie lewacką czy neokomunistyczną) blogosferę zaś można pod pretekstem unijnej walki z piractwem i ksenofobią.

Czasu zostało nam niewiele, jeśli nie chcemy się obudzić ponownie w „wesołym baraku”, gdzie do tańca będą nam na diabelskich smykach przygrywać nie tylko (wiecznie młodzi) Jaruzel z Urbanem czy Michnik z Kiszczakiem, Żakowski z Wajdą etc., lecz i następne pokolenie ludzi, dla których Rosja jest najważniejsza.


Zródło: http://www.polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=27:radio-tyrana&layout=blog&Itemid=13&limitstart=1

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 8:15 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group