" /> Dyskusje ogólne :: Sierpień 2010 _3 X P( Platforma Podnosi Podatki)
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sierpień 2010 _3 X P( Platforma Podnosi Podatki)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Sie 04, 2010 11:05 am    Temat postu: Sierpień 2010 _3 X P( Platforma Podnosi Podatki) Odpowiedz z cytatem

TRZYDZIEŚCI LAT PO PAMIĘTNYM SIERPNIU 1980r ...


Sierpień 2010 _3 X P ( Platforma Podnosi Podatki)

SKUTKI POLITYKI TUSKA !!!

Tusk o skutkach podwyżki VAT dla rodzin

http://podatki.onet.pl/tusk-o-skutkach-podwyzki-vat-dla-rodzin,19925,3353782,1,agencyjne-detal

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że dla przeciętnej polskiej rodziny podwyżka VAT będzie oznaczała dzienne obciążenie w wysokości kilkunastu groszy.



Co zdrożeje, a co stanieje po zmianie stawek VAT?

Fotoreportaż 24 zdj
MF spodziewa się, że dzięki obniżce VAT ceny żywności spadną o 0,7 pkt proc. dziś, 10:53 | PAP
Błaszczak: PiS nie poprze podwyżki VAT dziś, 07:51 | IAR
podatki (936) »
VAT (240) »

"Skutek podwyżki VAT-u z punktu widzenia portfela przeciętnej polskiej rodziny to będzie obciążenie nie przekraczające kilkunastu groszy dziennie" - powiedział we wtorek na konferencji prasowej Tusk.
Premier przyznał, że to jest pewien ciężar finansowy, jednak należy go ponieść, by polska gospodarka mogła się dalej rozwijać. "Przepraszam za to, że czasami takie decyzje trzeba podejmować, ale rzeczywiście innego wyjścia nie było" - zaznaczył.

Rząd przyjął we wtorek Wieloletni Plan Finansowy z trzema stawkami podatku VAT: 5, 8 i 23 proc.
Premier Donald Tusk powiedział we wtorek, że nie należy spodziewać się bardzo szybkiego ograniczenia zarówno deficytu budżetu państwa, jak i deficytu sektora finansów publicznych. Rząd zakłada zejście z deficytem finansów publicznych do poziomu 3 proc. PKB w 2013 r.
"Decyzje, jakie podejmujemy, mają w dalszym horyzoncie ten cel, jakim jest zejście deficytu na poziom kryteriów z Maastricht, a więc w roku 2011 nie spodziewajmy się takiego radykalnego pozytywnego załatwienia sprawy deficytu" - powiedział premier.
Zaznaczył, że przyjęty we wtorek Wieloletni Plan Finansowy Państwa powinien być traktowany jako "zbudowanie drogi obwarowanej pewnymi zasadami, która uniemożliwi w przyszłych latach negatywne zwiększanie się relacji pomiędzy długiem publicznym a PKB".
"Myślę, że przesłanki, pewne dane mówiące, że już w 2010 r. deficyt może być trochę niższy niż zakładany, tym bardziej optymistycznie brzmią, jeśli zostanie przyjęty nasz pakiet ustaw wynikający z planu finansowego" - powiedział premier.
Premier Donald Tusk powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że w "czarnym scenariuszu" - w przypadku przekroczenia progów ostrożnościowych - VAT mógłby wzrosnąć po raz kolejny w 2012 lub 2013 r.
"Zakładamy, że w czarnym scenariuszu, ale uczciwie powiem, że ja wykluczam ten czarny scenariusz, właśnie dlatego, że zakładamy również inne rozstrzygnięcia w planie finansowym - zaznaczył premier.
"Ale gdyby z jakichś powodów, na przykład zawału na świecie czy też w Europie, który by wpłynął na sytuację Polski, miałoby dojść do przekroczenia planów ostrożnościowych w 2012 czy 2013 roku, to zakładamy możliwość kolejnego wzrostu VAT-u jako jeden z awaryjnych sposobów dyscyplinowania finansów" - tłumaczył szef rządu.
Tusk dodał, że jest to swego rodzaju "bezpiecznik" czy "formowanie rodzimej linii kredytowej", by pokazać światu, że "nie ma żadnego ryzyka dla tych, którzy chcą inwestować w nasze papiery dłużne czy dla tych, którzy oceniają pozycję Polski czy reputację w świecie finansów".
"Gdyby miało się coś zdarzyć +bardzo dramatycznego+ na świecie czy w Europie, to z góry wpisujemy mechanizm, który utrzyma finanse na poziomie bezpieczeństwa" - wyjaśnił premier.
Podkreślił, że jest przekonany, że rząd z tego mechanizmu nie będzie musiał korzystać.

Finanse Publiczne Przejdź do serwisu

http://www.mf.gov.pl/archiwum.php?dzial=207&const=5#n

http://www.forbes.pl/tagi/3137/podatek-vat?gclid=CKvkwYrKn6MCFdyAzAodMTnypg
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 10:45 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jerry
Weteran Forum


Dołączył: 13 Paź 2006
Posty: 396

PostWysłany: Sro Sie 04, 2010 9:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tusku nie dodał że zwiększenie w ciągu ostatniego roku o ponad 25 tys. nowych stanowisk urzędniczych kosztuje o wiele więcej niż planowane wpływy z podwyżki podatków.
Pamiętacie dawne kontrole robotniczo-chłopskie??? w tym tygodniu epatowano głupich lemingów zwiększonymi kontrolami urzędników skarbowych biegających po mazurach i nad morzem w celu wyłapania nadużyć i oszustw skarbowych polegających na nie nabiciu na kasę fiskalną jednej kulki loda lub kawałka ryby w smażalni. Podobno mają w tym tygodniu powiesić plakaty uświadamiające społeczeństwo jakie to szkody dla skarbu państwa powodują ci wstrętni prywaciarze handlujący na łóżkach przy plażach i deptakach. Nikt nie mówi że małe firmy, bary i restauracje padają jak muchy a ich właściciele zostają z długami na wiele lat. Komuna nas zalewa jak fala powodziowa.

_________________
W CZASACH POWSZECHNEGO FA?SZU PISANIE PRAWDY JEST CZYNEM REWOLUCYJNYM.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sie 05, 2010 8:35 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Każdy dopłaci 50 złotych!

Środa, 4 sierpnia (18:31)

Wzrost VAT spowoduje dla przeciętnej rodziny wzrost kosztów o kilkaset złotych rocznie - powiedziała w środę w Sejmie Beata Szydło z Prawa i Sprawiedliwości. Dodała, że podwyżka VAT ma na celu finansowanie kosztu wzrostu zatrudnienia w administracji publicznej.



Każdy dopłaci 50 złotych!

Środa, 4 sierpnia (18:31)

Wzrost VAT spowoduje dla przeciętnej rodziny wzrost kosztów o kilkaset złotych rocznie - powiedziała w środę w Sejmie Beata Szydło z Prawa i Sprawiedliwości. Dodała, że podwyżka VAT ma na celu finansowanie kosztu wzrostu zatrudnienia w administracji publicznej.

FOT - P.Grzybowski /Super Express
"Nawet kilkanaście groszy dziennie, to dla pięcioosobowej rodziny w skali miesiąca około 50 zł, a w skali roku to 600 zł. To są trzy komplety podręczników do szkoły podstawowej" - powiedziała. W ten sposób posłanka PiS odniosła się do propozycji rządu zawartych w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa. W środę rząd przedstawia w Sejmie informację na temat stanu finansów publicznych.

Szydło podkreśliła, że w przeciwieństwie do premiera Donalda Tuska, jej partia czuje się odpowiedzialna za tych Polaków, którzy w tej chwili muszą się borykać z problemami, a także za przyszłe pokolenia, które będą musiały spłacić długi zaciągane przez "nieodpowiedzialną politykę PO".

"Zamiast prawdy o stanie budżetu otrzymujemy kolejne retoryczne przestawienie (...) Kupujecie sobie czas do każdych kolejnych wyborów z pieniędzy Polaków" - powiedziała.

Zwróciła uwagę na wzrost zatrudnienia w administracji bez poprawy standardów pracy i wprowadzenia motywacyjnego systemu wynagradzania. Według niej podwyżka VAT ma na celu finansowanie kosztów tych etatów.

Zarzuciła premierowi, że tłumacząc podwyżkę VAT powiedział tylko jedną trzecią prawdy. "Niepokojąca sytuacja finansów publicznych jest nie tylko wynikiem spowolnienia gospodarki, ale także błędów obecnej ekipy, przerwania reform rozpoczętych przez rząd Jarosława Kaczyńskiego i zaniechań" - powiedziała Szydło.

Według niej, rząd uważa, że ma monopol na mądrość, bo nie chce słuchać ani opozycji, ani ekspertów, którzy jednym tonem mówią, że proponowane zmiany w podatkach nie są wyjściem i metodą uzdrowienia finansów publicznych w Polsce.

Posłanka PiS zarzuciła rządowi, że demonstruje od początku niechęć do prawa wspólnego i dobra wspólnego. Wyliczała, że Donald Tusk "wzywał" do niepłacenia abonamentu telewizyjnego, rzecznik rządu Paweł Graś ukrywał przed fiskusem bezpłatne użyczenie domu, a posłowie klubu PO forsowali przepisy korzystne dla branży hazardowej.

"Nie ma się co dziwić, że dziś brakuje pieniędzy" - zaznaczyła Szydło.

Podczas późniejszej konferencji prasowej w Sejmie Szydło wraz z szefem klubu PiS Mariuszem Błaszczakiem podkreślali, że nie udało się uzyskać posłom w środę konkretnych informacji nt. sytuacji finansów państwa. "To była gawęda polityczna" - oceniła Szydło.

Szydło i Błaszczak zaznaczyli, że do tej pory nie można zapoznać się z dokumentem Wieloletni Plan Finansowy Państwa - nie ma go bowiem na rządowych stronach internetowych. "Na razie nie ma żadnego dokumentu. Są zapowiedzi, deklaracje, wypowiedzi poszczególnych ministrów" - powiedziała wiceszefowa PiS.

"Rząd przyjmuje dokumenty, których nie można przeczytać, z którymi nie można się zapoznać. Informacje są wydzielane szczątkowo" - dodał Błaszczak.

Szydło zwróciła uwagę, że Wieloletni Plan Finansowy Państwa miał powstać, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, do 31 lipca. "Byliśmy przekonani, że Wieloletni Plan Finansowy to dokument, w którym są dokładne wyliczenia, dokładne prognozy, wskaźniki (...) Zdaje się, że rozminęły się nasze oczekiwania i zapisy w ustawie jak rozumie projekt finansowy minister finansów" - mówiła.

"Bardzo prosimy ministra Rostowskiego: niech Pan nam wreszcie pokaże dokument, który nazywa się Wieloletni Plan Finansowy Państwa" - powiedziała Szydło.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/kazdy-doplaci-50-zlotych,1514893
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sie 05, 2010 8:40 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oni odczują wzrost podatku VAT podwójnie!
Środa, 4 sierpnia (16:00)

Łatanie dziury budżetowej poprzez zwiększenie stawek VAT zostało przez wielu ekonomistów i analityków uznane za wybór mniejszego zła. Popularna jest też opinia, że wyższy VAT w małym stopniu obciąży przedsiębiorstwa.



Wyższy VAT dotknie firmy, bo nie dla wszystkich jest neutralny

Owszem, firmy będące płatnikami tego podatku będą musiały przeprogramować kasy fiskalne, ale przecież to jednorazowy koszt, w dodatku niewielki. Podobnie jak koszt aktualizacji programów księgowych. Ale przecież VAT z założenia jest podatkiem neutralnym dla firm, bo przedsiębiorca może naliczony VAT później odliczyć - argumentują .

Faktyczny ciężar podwyżek spadnie na ostatecznego nabywcę - konsumenta, który nie prowadzi działalności gospodarczej i który tym samym VAT nie odliczy. W końcu nie bez powodu VAT nazywany jest podatkiem od konsumpcji. O neutralności tego podatku ma świadczyć także fakt, że nie wpływa on na podatek dochodowy przedsiębiorcy.

To wszystko prawda, ale należy pamiętać, że w wielu przypadkach VAT traci swój neutralny charakter. I dotyka to najbardziej najmniejsze firmy.

Jeśli przedsiębiorca, który wykorzystuje w swojej działalności samochód, nie może odliczyć podatku VAT zawartego w cenie auta i paliwa tylko dlatego, że jest to samochód osobowy, a nie ciężarowy, to dla takiego przedsiębiorcy podatek od towarów i usług nie jest neutralny. Nie jest też taki z innego powodu. Firmy są zobowiązane płacić VAT natychmiast, tuż po wystawieniu faktury, niezależnie od tego, czy faktura została już zapłacona, czy też nie. Urzędów skarbowych nie interesuje, czy przedsiębiorca zachowa płynność finansową, czy nie wpadnie w tarapaty, które postawią pod znakiem zapytania byt jego firmy. I co z tego, że zwrot VAT-u nie odbywa się tak samo szybko, jak jego wpłata, bo fiskus ma na to "tylko" 60 dni?

Warto też wspomnieć o dwóch milionach osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność. Dla większości z nich budżet firmy jest jednocześnie budżetem prywatnym. Oni więc odczują wzrost podatku VAT podwójnie - i jako konsumenci, i jako przedsiębiorcy.

Agata Szymborska-Sutton, analityk Tax Care

źródło informacji: INTERIA.PL/materiały prasowe
http://biznes.interia.pl/news/oni-odczuja-wzrost-podatku-vat-podwojnie,1514825,


Deficyt budżetowy 67 proc. planu

Środa, 4 sierpnia (17:16)

Deficyt budżetowy po lipcu 2010 r. wyniósł 67 proc. planu czyli ok. 35 mld zł wobec zakładanego 44,3 mld zł w harmonogramie całorocznym - powiedziała dziennikarzom wiceminister finansów Hanna Majszczyk.

"Wykonanie po lipcu wg wstępnych szacunków to 67 proc. planu całorocznego, czyli deficyt wynoszący 35 mld zł" - powiedziała.

"To już jest z przelanym zyskiem NBP" - dodała.

"Bardzo dobrym sygnałem jest to, że ruszyły się podatki, także pośrednie oraz CIT. Lepsze wykonanie wynika także z niższych wydatków" - dodała.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
http://biznes.interia.pl/news/oni-odczuja-wzrost-podatku-vat-podwojnie/news/deficyt-budzetowy-67-proc-planu,1514849,0
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sie 05, 2010 8:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tusk: Polska gospodarka synonimem sukcesu



Donald Tusk /AFP

Środa, 4 sierpnia (11:01) Aktualizacja: Środa, 4 sierpnia (14:3Cool

Premier Donald Tusk, przedstawiając w środę w Sejmie informację o sytuacji finansów państwa, powiedział, że polska gospodarka stała się synonimem powodzenia i sukcesu. Dodał, że ten wizerunek zbudowany został wysiłkiem milionów Polaków.

- To, że Polska jest tak wysoko oceniana w tych trudnych czasach buduje reputację, a ta reputacja z kolei ma bezpośredni wpływ na polskie pieniądze. Nie trzeba tłumaczyć, jak wielkim skarbem dla Polaków jest właśnie ta niespotykana do tej pory w naszej historii wysoka reputacja, jeśli chodzi o gospodarowanie własnymi pieniędzmi, czasem - powiedział.

Dodał, że ma nadzieję, iż "różne wydarzenia" nie będą rujnowały tego wizerunku. - Bo na ten wizerunek pracowaliśmy przez lata my wszyscy, wszyscy Polacy. I nie jest on efektem rządów jednej czy drugiej partii, czy triumfu tej czy innej doktryny. To była reputacja zbudowana wysiłkiem, dyscypliną i odpowiedzialność milionów ludzi - powiedział.

Jesienią pakiet ustaw reformujących finanse
Premier Donald Tusk zapowiedział, że jesienią rząd przedstawi pakiet ustaw związanych z reformą finansów publicznych.

- Jesienią przedstawimy pakiet kilkudziesięciu ustaw, które będą towarzyszyły budżetowi, wśród których znajdziecie państwo te strukturalne reformy dotyczące m.in. administracji, w tym cięć w administracji, i kulejącej deregulacji - zapowiedział premier w środę w Sejmie. Podkreślił, że dyscyplina finansów publicznych w Polsce wzrośnie; zaznaczył, że na tle innych państw jest i tak wysoka, choćby dlatego, że mamy zapisane konstytucyjne progi ostrożnościowe. - W naszej ocenie, nasze propozycje wystarczają, by Polskę przeprowadzić przez ten czas kryzysu - powiedział.

- - - - -

"Nie musimy nadmiernie obarczać polskich rodzin"
Premier powiedział, że nie ma potrzeby obarczania polskiej rodziny nadmiernym ciężarem, aby bezpiecznie przejść końcowy etap kryzysu globalnego. Dodał, że droga, którą proponuje rząd jest bezpieczna i zdroworozsądkowa.


- W większości krajów UE podejmowane są decyzje, które oznaczają, że ich bolesny ciężar ponoszą miliony ludzi w nich żyjących - powiedział premier Donald Tusk. - My na szczęście nie musimy obarczać polskiej rodziny nadmiernym ciężarem, aby bezpiecznie przejść przez ten - mamy wszyscy nadzieję - końcowy etap kryzysu globalnego - dodał.

Tusk wyraził opinię,
że bolesne decyzje innych państw dotyczące m.in. wstrzymania inwestycji, cięcia wynagrodzeń, rent i emerytur oraz podwyżek podatków, są wynikiem tego, że dwa lata temu przyjęto tam fałszywe założenia. Uznały one, że najlepszym sposobem w pierwszej fazie kryzysu było wydawanie pieniędzy. Premier wskazał, że Polska takich fałszywych założeń nie przyjęła.

- - - - -

Rostowski: podwyżka VAT będzie tymczasowa
Minister finansów Jacek Rostowski powiedział w środę w Sejmie, że podwyżka VAT będzie tymczasowa. - Ustawa, którą rząd przedstawi parlamentowi, będzie zakładała automatyczne wygaszenie zmian w tym podatku po trzech latach - mówił.W środę w Sejmie rząd przedstawia informację nt. stanu finansów państwa.Minister finansów powiedział, że elementem Wieloletniego Planu Finansowego jest twarde trzymanie wydatków na płace w administracji centralnej, reguła wydatkowa, przyspieszenie prywatyzacji, dalsze reformy strukturalne i podwyższenie VAT na 3 lata.

Wyjaśnił, że trzeba zbudować dodatkowe mechanizmy ochrony, które uniemożliwią przekroczenie 55 proc. progu ostrożnościowego. - Wprowadzimy mechanizm warunkowego dalszego wzrostu VAT, gdyby w 2011 r. relacja długu publicznego do PKB miałaby przekroczyć ten próg. Wtedy VAT wzrósłby o dodatkowy 1 pkt proc. 1 lipca 2012 r. i o jeszcze jeden pkt proc. 1 lipca 2013 r. - powiedział. Podkreślił, że takie zagrożenie, choć istnieje, nie jest znaczące.

Rostowski wyjaśnił, że drugim mechanizmem chroniącym przed wzrostem długu liczonego w innych walutach jest dostęp Polski do 20 mld dolarów Elastycznej Linii Kredytowej. Jego zdaniem, to pokazuje spekulantom, którzy chcieliby osłabiać polską walutę, że Polska poza rezerwami w NBP ma także dostęp do takiej linii kredytowej.Szef resortu finansów uważa, że dzięki rządowemu Wieloletniemu Planowi Finansowemu Państwa finanse Polski będą jeszcze bezpieczniejsze. Jak zaznaczył, strategia związana z Planem będzie "spokojnie, ale w stanowczy sposób" wprowadzana przez następne lata. Zapewnił, że tak, jak nie było żadnej katastrofy po nowelizacji budżetu w 2009 r., tak w tym przypadku żadnej katastrofy nie będzie.

Minister wyjaśnił, że budżet na 2011 r. będzie skonstruowany zgodnie z regułą wydatkową; oznacza to, że wydatki, które nie stanowią już istniejących wydatków tzw. sztywnych, czyli ustawowo uwarunkowanych, nie będą mogły rosnąć więcej niż przewidywana stopa inflacji plus 1 proc. Dodał, że także nowe "wydatki sztywne" będą podlegały temu ograniczeniu.

Jak zaznaczył, w 2010 r. będzie wprowadzona nowelizacja ustawy o finansach publicznych, pakiet ustaw reformujących szkolnictwo wyższe i pakiet deregulacyjny. - To są te ustawy, które już w tej chwili są gotowe. Te najważniejsze, bo oczywiście ustaw jest prawie 100 - podkreślił. Dodał, że w najbliższych tygodniach rząd przygotuje kolejne propozycje reform strukturalnych. - Nie mamy żadnych wątpliwości, że jeśli nie można obniżać podatków bez reform strukturalnych, to także nie można ich podwyższać bez reform strukturalnych - powiedział.

Jego zdaniem, gdyby nie obniżki podatków w latach 2006-2007, to w 2010 r. dochody państwa byłyby o 40 mld zł większe niż są. Rostowski powiedział, że obniżeniu podatków powinno wówczas towarzyszyć także zmniejszenie wydatków. - Nie można obniżać podatków bez reformy finansów publicznych - mówił.

Przyznał przy tym, że zmiany uchwalone przez Sejm w latach 2006-2007 były słuszne, jednak nie było reform, które by te obniżki "zabezpieczyły". Wyliczył, że obniżenie składki rentowej o 7 pkt proc. zmniejszyło wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o 25 mld zł, ulga prorodzinna spowodowała, że wpływy są mniejsze o 6 mld zł, a obniżenie stawek PIT do 32 i 18 proc. zmniejszyło wpływy o 9 mld zł. Dodał, że w następnych latach wydatki budżetowe wzrosły o 52 mld 700 mln zł.

Po wystąpieniu Rostowskiego pytania do niego skierowała Anita Błochowiak (Lewica). Jak zaznaczyła, przez 3 lata rządów koalicji PO-PSL 90 proc. zapowiedzi wyborczych nie zostało zrealizowanych.

- Jeśli rząd i koalicja rządząca oczekuje merytorycznej debaty (...) i odpowiedzialnej decyzji opozycji, czy zgadzamy się na propozycję podniesienia VAT, (...) to musimy znać dzisiejsze zadłużenie, dzisiejszy deficyt, ile kosztuje nas obsługa dzisiejszego długu publicznego, jakie są wpływy dzisiaj z podatków, jakie z prywatyzacji, co planujecie zrobić z zyskiem Narodowego Banku Polskiego. (...) Ta podstawowa informacja musi paść z ust pana ministra czy pana premiera - mówiła.

Po Błochowiak na sejmową mównicę wszedł Rostowski i powiedział: "www.mofnet.gov.pl. Dziękuję". Słowa te następnie skrytykował poseł Marek Suski (PiS), wskazując, że minister finansów nie może w ten sposób odpowiadać na pytania i zwrócił się do marszałka Sejmu z prośbą o to, by ten ogłosił przerwę i zdyscyplinował ministra. Marszałek Grzegorz Schetyna nie zgodził się jednak na to.

Pytany przez dziennikarzy minister finansów powiedział później w Sejmie, że planowana podwyżka VAT nie spowoduje podwyżki stóp procentowych. - Podwyżka VAT nie spowoduje podwyżki stóp, ponieważ obniżenie deficytu pozwoli na ich niepodnoszenie - powiedział Rostowski.

Rząd przyjął we wtorek Wieloletni Plan Finansowy Państwa. Zgodnie z nim stawki VAT będą na poziomie: 5, 8 i 23 proc. Rząd zakłada zejście z deficytem finansów publicznych do poziomu 3 proc. PKB w 2013 r. Czteroletni plan, w podziale na poszczególne lata budżetowe, określa m.in.: prognozowane kwoty dochodów i wydatków państwa, kwoty deficytu i potrzeb pożyczkowych budżetu państwa, źródła ich finansowania, czy kwotę państwowego długu publicznego.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
http://biznes.interia.pl/news/tusk-polska-gospodarka-synonimem-sukcesu,1514606,4200
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sie 05, 2010 9:00 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kapusta trzy razy droższa niż rok temu

1 godz. 55 minut temu

W tym roku jest mniej owoców i warzyw niż przed rokiem i są one droższe. Wiśnie kosztują dwa razy więcej niż rok wcześniej, trzykrotnie podrożała kapusta. Tańsze są za to ogórki - informuje rzecznik rynku hurtowego w Broniszach Małgorzata Skoczewska.



GUS wstępnie oszacował, że w tym roku będzie o ok. 10 proc. mniej warzyw, a owoców z drzew o jedna piątą mniej niż w 2009 r. Wyliczenia te potwierdzają eksperci rynków hurtowych.

Jak powiedziała Skoczewska, oceny GUS dotyczą stanu z początku lipca - tymczasem kolejne dni tego miesiąca przyniosły bardzo niekorzystną dla upraw pogodę: najpierw był upał, zaraz po tym długotrwałe i ulewne deszcze. Trzeba się więc liczyć z tym, że straty w sadownictwie i warzywnictwie będą jeszcze większe.

Na Lubelszczyźnie - w polskim zagłębiu malinowym - krzaki zaatakował przędziorek, szkodnik, którego nie ma czym skutecznie zwalczać. Do tego wiele plantacji malin dotkniętych jest chorobą grzybową, tzw. szarą pleśnią. Mała podaż tych owoców sprawia, że na podwarszawskim rynku w Broniszach trzeba za nie obecnie zapłacić 15-20 zł za kilogram, czyli o ok. 40 proc. więcej niż przed rokiem.

Bardzo drogie są wiśnie. Pod koniec lipca kosztowały one od 3,5 zł do 6 zł za kilogram, czyli o ponad dwa razy więcej niż w 2009 r.(2,00 - 2,50 zł). Obecnie owoce te nieco staniały, sadownicy oferują je w cenie 3-4 zł /kg.

Krajowe brzoskwinie są droższe o ok. 25 proc. w porównaniu do ceny 2009 roku i kosztują 3-5 zł/kg (2,5 - 4,00 zł). Śliwki można kupić w cenie od 1,20 do 4,5 zł za kilogram, w zależności od gatunku.

Zapowiadają się także niższe zbiory jabłek. Według GUS będzie ich o 17 proc. mniej niż rok wcześniej. Jednakże już teraz wiadomo, że np. w sandomierskim "zagłębiu jabłkowym" sady są zaatakowane przez parcha jabłoniowego, a deszcze utrudniają stosowanie preparatów grzybobójczych.

Na rynku hurtowym plantatorzy oferują wczesne jabłka z nowych zbiorów. Papierówki kosztują 2,85-3,5 zł/kg, a jabłka geneva - 2-3 zł za kg. Owoce z ubiegłorocznych zbiorów można kupić za 1,15-1,66 zł za kg.

Rekordy cenowe bije kapusta biała - hurtownicy sprzedają ją po 3,5 do 4,5 zł za sztukę, czyli o 300 proc. drożej niż w ubiegłym roku. Droższe są również kalafiory, kosztują 3,5-4,3 zł za sztukę (w 2009 2,20-3,5 zł/szt.). Tyle samo co w 2009 kosztuje cebula - 2-2,5 zł/kg.

Natomiast tańsze niż przed rokiem są ogórki gruntowe, ich cena to 1- 1,75 zł za kilogram (1,85-2,5 zł/kg w 2009 r.). Tania jest też marchew, sprzedawana w hurcie po 0,85 zł do 1,10 zł za kilogram. Staniały ziemniaki, teraz można je kupić w cenie 0,6-0,85 zł za kg.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
http://biznes.interia.pl/news/jest-nawet-trzy-razy-drozej-niz-rok-temu,1514973
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Czw Sie 05, 2010 9:45 am    Temat postu: "3 razy 15" zmienione w "3 razy P" Odpowiedz z cytatem

"3 razy 15" zmienione w "3 razy P"



"3 razy 15" = 15% PIT, 15% CIT, 15% VAT (hasło wyborcze PO z kampanii w 2005 r.)

"3 razy P" = PPP = "Platforma Podnosi Podatki"

W czasach kiedy politycy PO byli jeszcze w KL-D i UD, wymyślili, że PPP = "Program Powszechnej Prywatyzacji". Co z tego wynikło, pamiętamy. "Śmierdzące dmuchy", jak powiedział(by) ś. p. Janusz Szpotański.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Sie 07, 2010 10:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chleb wkrótce zdrożeje



Nadchodzą cięższe czasy dla wielu podkarpackich rodzin. Nie tylko podwyżki VAT i paliw przełożą się na wzrost kosztów utrzymania i niewielkie podwyżki cen żywności.

Gwałtownie rosnące ceny zbóż przełożą się na wzrost ceny pieczywa.

Żywność zdrożeje na świecie o 10 procent – alarmuje "Rzeczpospolita” powołując się na międzynarodowych ekspertów. Jednak u nas oprócz drogich warzyw na razie ceny chleba i drobnego pieczywa nie wzrastają, ale to tylko kwestia czasu.

źródło inf.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100807/STREFABIZNESU/431250318


Żywność zdrożeje na świecie o 10 procent

Magdalena Kozmana , Piotr Rudzki 07-08-2010, ostatnia aktualizacja 07-08-2010 16:38

Eksperci nie widzą powodów do tak dużego wzrostu notowań zbóż, jaki ma miejsce obecnie. Skutki podwyżek będą jednak bardzo dotkliwe

Światowe agencje prześcigają się w obniżaniu prognoz dotyczących tegorocznej produkcji zbóż. Jednocześnie na giełdach trwa nieprzerwanie od początku lipca seria szybkich podwyżek notowań pszenicy. – Nie pamiętam, by kiedykolwiek sytuacja dotycząca rynku rolnego zmieniała się tak dynamicznie, do tego dochodzą niepewne wskaźniki makroekonomiczne. Dlatego trudno jest podawać obecnie jakiekolwiek prognozy dotyczące rynku żywności – mówi prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.



Międzynarodowa Rada ds. Zbóż w ostatnim raporcie obniżyła prognozę światowej produkcji zbóż o 23 mln ton do 1753 mln ton, FAO oczekuje mniejszych o 25 mln ton zbiorów pszenicy – mają one wynieść zaledwie 651 mln ton. Największe straty spodziewane są w Rosji, a także w Kazachstanie, na Ukrainie i w Kanadzie.

W Paryżu sierpniowe kontrakty osiągnęły najwyższy w swojej historii poziom. Za tonę pszenicy trzeba zapłacić 224 euro. Kontrakty terminowe na pszenicę w USA zdrożały od początku czerwca niemal dwukrotnie.

– Nawet jeśli FAO i amerykański departament rolnictwa jeszcze bardziej obniżą prognozy, to i tak obecna cena pszenicy nie jest uzasadniona – uważa Charles Robertson, główny ekonomista ING z Londynu.

ING ocenia, że sytuacja na rynku zbożowym odbije się poważnie na cenach żywności. Zboże używane jest nie tylko do produkcji mąki, makaronu czy chleba, ale przede wszystkim jako pasza dla zwierząt. Globalnie, z powodu wyższych notowań pszenicy, ceny żywności na świecie mogą wzrosnąć w ciągu najbliższych 12 miesięcy o ok. 10 proc. – ocenia ING. Zdaniem banku będzie to miało wpływ na inflację. W krajach rozwijających się wzrost inflacji może wynieść 2 – 5 pkt proc., bo żywność odpowiada za 20 – 50 proc. koszyka inflacyjnego. Choć w Polsce udział ten wynosi 24 proc., to, zdaniem Charlesa Robertsona, malejący popyt wewnętrzny będzie hamował zwyżki cen.

W najgorszej sytuacji znajdzie się Rosja. Analitycy ING spodziewają się, że inflacja w tym kraju może dojść do 10 – 11 proc., czyli dwukrotnie wyższego poziomu niż obecnie.

W czwartek premier Rosji Władimir Putin zapowiedział wprowadzenie od 15 sierpnia embarga na eksport pszenicy. Susze i pożary spowodowały spadek produkcji zbóż o jedną czwartą. A ponieważ Rosja była w ubiegłym roku czwartym największym eksporterem pszenicy na świecie, to giełdy zareagowały wyjątkowo nerwowo: wzrostem notowań w Europie o 7 proc, w Chicago – o 6 proc. Eksperci są zgodni, że teraz nadszedł czas na spadki.

Decyzja Rosji bardzo zaniepokoiła inwestorów. Wczoraj traciły akcje browarów i producentów żywności. Duński Carlsberg stracił 4,5 proc., co uznano za zbyt nerwową reakcję rynku. W Europie Zachodniej, gdzie konsumenci są nieco bardziej ostrożni, browarom będzie trudno podnosić natychmiast ceny piwa – uważają analitycy.

Akcje największych producentów żywności: Nestlé, Danone’a, AB Foods i Unilevera, traciły od 0,9 do 2,5 proc.

Na drożejących surowcach zyskają polscy rolnicy, ale stracą konsumenci, którzy za żywność mogą płacić o około 10 proc. więcej niż rok temu. – Wybrane, duże gospodarstwa wyspecjalizowane w produkcji zbożowej będą miały dochody na znacznie lepszym poziomie niż w ubiegłym roku – ocenia prof. Andrzej Kowalski.

Według ministra rolnictwa nie ma zagrożenia, że zabraknie zbóż. Marek Sawicki zwrócił uwagę, że spekulacyjne zachowania na giełdach w 2007 roku spowodowały wywindowanie ceny pszenicy do 1 tys. zł za tonę.

źródło inf.
http://www.rp.pl/artykul/519211_Zywnosc_zdrozeje_na_swiecie_o_10_procent.html
Rzeczpospolita
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Sie 07, 2010 10:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Polskę czeka demograficzna katastrofa

Niedziela, 27 czerwca (06:00) Aktualizacja: Poniedziałek, 28 czerwca (11:30)

Charakterystyczne, że o ile Unia Europejska liczyła w 2008 r. 495,4 mln mieszkańców, o tyle w 2060 r. będzie zamieszkiwać ją 505,7 mln osób, a więc zaledwie o 2,6 proc. więcej. Taki wynik będzie efektem spadku przyrostu naturalnego w UE z zaledwie 366 tys. w 2008 r. do ubytku już w 2015 r., którego skala się nasili i będzie przekraczała 0,5 mln w 2023 r., a pod koniec projekcji dojdzie do corocznego spadku o 2 mln mieszkańców.

W 2060 r. emeryci będą większością. Na czterech emerytów będą pracować trzy osoby zawodowo czynne /© Panthermedia
2 czerwca w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego odbył się panel "Euro w Europie, euro w Polsce", w którym uczestniczyłem. W jego podsumowaniu ostrzegłem uczestników przed powtórzeniem sytuacji kryzysu strefy euro.

Nawiązując do ostatnio nagłośnionych wypowiedzi Romano Prodiego, który stwierdził, że spodziewał się kryzysu strefy euro wcześniej, a o grożącym kryzysie wiedzieli "wszyscy", zaapelowałem o wprowadzenie polityki prorodzinnej obecnie, kiedy pokolenie wyżu solidarnościowego z racji wieku może mieć jeszcze dzieci. Stwierdziłem, że teraz nie jestem już "eurosceptykiem", gdyż zagrożenia, przed którymi ostrzegałem, już się zmaterializowały, ale "demografosceptykiem" ostrzegającym przed finansowymi konsekwencjami załamania demograficznego.

I dlatego obecnie głośno apeluję o wprowadzenie polityki prorodzinnej, na której implementację jest to ostatni moment. Po to, aby już za parę lat, kiedy wyż solidarnościowy się zestarzeje i nie będzie mógł mieć dzieci, nie okazało się, że o tym problemie wiedzieli wszyscy komentatorzy i wyrażą oni zdziwienie, że konsekwencje finansowe braku wystarczającej bazy podatkowej nadeszły z tak dużym opóźnieniem, bo spodziewali się ich znacznie wcześniej.

Perspektywy zmian demograficznych
O gospodarczych konsekwencjach starzenia się społeczeństwa pisze Zielona Księga Komisji Europejskiej, która ma być opublikowana w lecie, a której kluczowe partie omówił "Financial Times Deutschland". Okazuje się, że zgodnie z raportem Unii Europejskiej grozi nam "bolesna kombinacja niższych świadczeń i wyższych składek"; jednocześnie zaleca on zwiększenie aktywności zawodowej do 75 proc. w połączeniu z podniesieniem wieku emerytalnego do około 70 lat.

Dzieje się tak dlatego, że już obecnie w UE na jednego emeryta przypadają trzy osoby aktywne zawodowo, w 2030 r. stosunek ten wyniesie jeden do dwóch, a na końcu omawianej perspektywy w 2060 r. to emeryci będą większością, gdyż na czterech emerytów będą pracowały trzy osoby zawodowo czynne! Takiej sytuacji nie wytrzyma żaden system finansowy, stąd nie dziwmy się, że coraz częściej jako antidotum pojawiać się będą propozycje pracy bez przerwy, aż do śmierci, w połączeniu z ograniczaniem dostępności służby zdrowia jedynie do posiadaczy grubych portfeli.

Perspektywy zmian demograficznych są przedmiotem zainteresowania ECOFIN-u, dlatego Eurostat przygotował projekcję dla 27 krajów UE oraz dla Szwajcarii i Norwegii na lata 2008-2060 jako punktu wyjścia dla prognoz wydatków budżetowych zawartych w raporcie związanym ze starzeniem się społeczeństwa "The 2009 Ageing Raport". Charakterystyczny jest fakt, że o ile Unia Europejska liczyła w 2008 r. 495,400 mln mieszkańców, o tyle według tej projekcji w 2060 r. będzie zamieszkiwać ją 505,7 mln mieszkańców, a więc zaledwie o 2,6 proc. więcej.

Taki wynik będzie efektem spadku przyrostu naturalnego w UE z zaledwie 366 tys. w 2008 r. do ubytku już w 2015 r., którego skala się nasili i będzie przekraczała 0,5 mln w 2023 r., a pod koniec projekcji dojdzie do corocznego spadku o 2 mln mieszkańców. Spadek bezwzględny nie wystąpi tylko dlatego, że Unia Europejska planuje przyjęcie do 2060 r. 59 mln nowych mieszkańców, przy czym przybędzie także urodzin dzieci emigrantów - w sumie 36 mln osób.

Spadek liczby osób w wieku produkcyjnym
W przypadku Polski projekcja jest katastrofalna i zakłada, że w tym czasie ubędzie aż 18 proc. ludności naszego kraju i to mimo założeń, że w tym samym czasie napłynie również milionowa rzesza imigrantów, a dzietność w polskich rodzinach znacząco się powiększy. Niezależnie od spadku liczby ludności o 7 mln nastąpi jednocześnie bardzo szybkie starzenie się naszego społeczeństwa.

O ile obecnie grupa osób w wieku powyżej 80 lat, czyli najstarszych, wymagających najwyższych nakładów na ochronę zdrowia, wynosi 3 proc. społeczeństwa, o tyle w badanym czasie ich udział wzrośnie aż o 10 pkt. proc. do 13,1 proc. ogółu ludności i będzie wynosił 4,1 mln osób.

Kluczowy jest też fakt spadku liczby osób w wieku produkcyjnym. Według przewidywań największe negatywne zmiany na obszarze Unii Europejskiej wystąpią w Polsce i na Słowacji. W tym czasie udział grupy 15-64 lat w strukturze ludności ogółem w Polsce będzie mniejszy aż o 18,6 pkt. proc. w porównaniu do 2008 r. O ile obecnie ilość osób w tym wieku liczy 27 mln, o tyle według projekcji liczba ta spadnie o ponad 10 mln do poziomu 16,3 mln w 2060 r.

Tego typu projekcje, w tym opublikowana przez ONZ prognoza ludności świata na lata 2010-2050, zakładają zbieżność współczynnika dzietności w całej Europie, jak i Polsce, do wysokości 1,85. Niestety teraz jego poziom jest tragicznie niski, ponieważ wynosi 1,3 dziecka na kobietę. Musimy zauważyć, że w Polsce dzietność rodzin uległa drastycznemu zmniejszeniu, a liczba urodzin spadła we wszystkich typach rodzin. W porównaniu z 1980 r. spadek urodzin pierwszego dziecka wynosił prawie 30 proc., liczba urodzeń drugiego dziecka zmniejszyła się prawie o połowę w porównaniu z 1983 r., a o 2/3 spadła liczba urodzeń trzeciego dziecka.

Jeśli chodzi o rodziny, w których było czworo i więcej dzieci, czyli te które przedstawiają perspektywę demograficzną, to liczba urodzeń w tej grupie jest na poziomie zaledwie 1 tego, który był w 1982 r. Na to nakładają się też poważne problemy związane z tym, że maleje potencjał dzietności z powodu wzrastającego poziomu rozwodów rodziców. Procesy te następują bardzo szybko, nawet w ostatnim okresie - w 2008 r., w porównaniu z 2000 r. proporcja małoletnich dzieci dotkniętych rozwodem rodziców powiększyła się niemal dwukrotnie.

Kryzys systemu emerytalnego we Francji

Oczywiście procesy demograficzne mają olbrzymi wpływ na finanse publiczne również w innych krajach. "Financial Times" opisał szczegółowo kryzys systemu emerytalnego we Francji. W tym kraju, w którym w przeciwieństwie do Polski występuje zastępowalność pokoleń, ponieważ na rodzinę przypada prawie dwa razy więcej dzieci niż u nas, starzenie się populacji powoduje napięcia finansowe. Jest to naturalne w sytuacji wzrostu ilości emerytów, kiedy mężczyźni przeciętnie pobierają emerytury przez 24 lata, a kobiety przez 28 lat, zwłaszcza jeśli porównamy to z innymi krajami Unii, gdzie mężczyźni pobierają ją przez 18 lat, a kobiety - 23 lata.

We Francji przeciętny wiek emerytalny wynosi 58,7 roku dla mężczyzn i 59,5 roku dla kobiet, gdy w sąsiednich Niemczech mężczyźni zaczynają przechodzić się na emeryturę w wieku 62,1 roku, a kobiety - 61 lat. Jeśli wziąć pod uwagę, że we Francji aż 85,4 proc. emerytury jest finansowane przez państwo, sprawia to, że wchodzenie w wiek emerytalny roczników wyżu powojennego będzie powodowało konieczność dofinansowania z budżetu państwa do poziomu niemal 100 mld euro w 2050 r., przy założeniu, że uwzględni się już obniżone przywileje emerytalne o 20 proc.

W efekcie w 2030 r. wypłaty związane ze świadczeniami emerytalnymi tylko w połowie będą zapewnione przez płacone składki, resztę będzie musiało dopłacić państwo. A to dlatego że o ile 40 lat temu we Francji czterech pracowników pracowało na każdego emeryta, o tyle obecnie pracuje 1,5 pracownika, a w przyszłości będzie ich przypadało jeszcze mniej.

Polskie społeczeństwo coraz starsze
Jeśli chodzi o Polskę, to następuje u nas nie tylko proces starzenia się ludności, ale także przesunięcie struktury ludności w ramach wieku produkcyjnego z okresu mobilnego - do 44 roku życia - w kierunku niemobilnym, a więc starszym. Jeśli w 1988 r. ludności w wieku niemobilnym było zaledwie 30,4 proc., to w 2009 r. już 37,8 proc. A biorąc pod uwagę obciążenie demograficzne, a więc ilość dzieci i osób starszych przypadających na 100 osób w wieku produkcyjnym, widać, że nastąpiły bardzo niekorzystne zmiany.

W raporcie Rządowej Rady Ludnościowej przewidywania dla Polski są wręcz katastrofalne. Łączne obciążenie, które w 2008 r. było równe 41 i do 2015 r. utrzyma się na zbliżonym poziomie, później ze względu na zaawansowany proces starzenia się ludności znacznie się zwiększy do poziomu ponad dwukrotnie wyższego - 91 osób w 2060 r. Dlatego analizując kolejno ukazywane projekcje, finansiści obecnie zamiast zabawiać się w "demografosceptyków" powinni bić na alarm i oczekiwać, że jedynie konsekwentna i spójna polityka prorodzinna rozpoczęta już teraz może zahamować niekorzystne relacje międzypokoleniowe w przyszłości.

W obliczu starzenia się wyżu "solidarnościowego" jest to ostatni moment na skuteczne przeprowadzenie koniecznych zmian i uniknięcie dzięki temu zapaści finansów publicznych w przyszłości, jak to zgodnie prezentują Komisja Europejska, ONZ oraz Rządowa Rada Ludnościowa.

dr Cezary Mech

Autor jest byłym prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie odzwierciedla stanowiska instytucji, z którą jest związany zawodowo.

GAZETA BANKOWA
źródło informacji:
http://biznes.interia.pl/news/polske-czeka-demograficzna-katastrofa,1497910,4201
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Sie 07, 2010 10:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czarne prognozy: Polskę czeka poważny kryzys!

Jeśli nic się nie zmieni, polskie firmy czeka kolejny kryzys. Tym razem na rynku pracy - ostrzegają Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej i apelują do rządzących o działanie.

Za 15 lat w naszym kraju będzie pracowało bowiem milion Polaków mniej /AFPLiczba osób w wieku produkcyjnym zacznie się kurczyć do tego stopnia, że za 20 lat znalezienie pracowników może okazać się wyjątkowym wyzwaniem.

Raport "Zatrudnienie w Polsce 2008. Praca w cyklu życia" przygotowany przez Instytut Badań Strukturalnych nie pozostawia złudzeń i potwierdza czarne prognozy Głównego Urzędu Statystycznego: Polskę czeka poważny kryzys na rynku pracy. Za 15 lat w naszym kraju będzie pracowało bowiem milion Polaków mniej, a za 40 lat grupa ta stopnieje aż o 4 miliony.

- Nie jesteśmy zaskoczeni tą analizą, Pracodawcy RP od dawna alarmują, że czeka nas poważny kryzys na rynku pracy, który będzie promieniował na całą naszą gospodarkę i odbije się także na kondycji finansów publicznych - mówi Magdalena Janczewska, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Pracodawców RP. Nasze społeczeństwo się starzeje, prognozy demograficzne dla Polski nie są optymistyczne.
- W gorszej sytuacji jest tylko Rumunia i Bułgaria. Jeśli sytuacja w Polsce nie ulegnie zmianie w 2050 roku populacja naszego kraju zmniejszy się z o 12 proc. Dodatkowo według danych Eurostatu Polki rodzą najmniej dzieci w Unii - dodaje Janczewska.
Zdaniem Pracodawców RP proces starzenia się społeczeństwa jest nieunikniony, ale można go spowolnić, jeśli zareaguje się odpowiednio wcześnie.

- Musimy sprawić, aby więcej Polaków było aktywnych zawodowo i to jak najdłużej. W tym celu nieuniknione jest sukcesywne podnoszenie wieku emerytalnego oraz aktywizacja zawodowa grup najmniej aktywnych na rynku pracy: kobiet, osób niepełnosprawnych, osób powyżej 50. roku życia. Rządzący będą musieli zmierzyć się z tym wyzwaniem, bowiem inaczej czeka nas kryzys, także finansów publicznych - uważa Janczewska.
W raporcie Instytutu eksperci wyliczyli, że starzenie się ludności Polski doprowadzi do obniżenia się PKB o ponad 7,5 proc. do 2060 r.
Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej
Informacja prasowa

źródło informacji:
http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_w_usa/news/czarne-prognozy-polske-czeka-powazny-kryzys,1515579
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Sie 09, 2010 10:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Szara strefa niszczy polską gospodarkę

Poniedziałek, 9 sierpnia (14:00)

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Bank Światowy, Polska zajmuje 52. miejsce wśród 162 państw pod względem udziału szarej strefy w gospodarce, stanowiącej w Polsce aż 28,1 proc. PKB. Pracodawcy RP jednoznacznie negatywnie oceniają funkcjonowanie poza oficjalnym obrotem gospodarczym - to nieuczciwa konkurencja i niższe wpływy do budżetu.



Ułatwienia formalno-biurokratyczne w prowadzeniu biznesu to jeden ze sposbów walki z szarą strefą /AFP

- Na rozmiar szarej strefy wpływa przede wszystkim wysokość podatków i innych danin publicznych, jak np. pozapłacowe koszty pracy, stopień skomplikowania procedur biurokratycznych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, a także jakość pracy organów kontroli. We wszystkich tych elementach Polska, mówiąc eufemistycznie, ma sporo do nadrobienia - mówi ekspert Pracodawców RP, Piotr Rogowiecki.

Z szarą strefą, która jest patologią, można walczyć na dwa sposoby: poprzez ułatwienia formalno-biurokratyczne w prowadzeniu biznesu, oraz zmniejszanie kosztów nakładanych w tym obszarze przez państwo lub zwiększanie represyjności organów kontroli.

Drugi z wymienionych sposobów działania jest zły. Nadmierne i represyjne kontrolowanie działalności gospodarczej spowodowałoby bowiem nie tylko ograniczenie szarej strefy, ale wyeliminowałoby z rynku także wielu uczciwych przedsiębiorców, którzy mieliby dosyć walki z kolejnymi urzędnikami.

Należy więc zachęcać do wychodzenia z szarej strefy poprzez ustalanie takich stawek danin publicznych, które spowodują, że ryzykowanie prowadzenia działalności poza oficjalnym obrotem stanie się po prostu nieopłacalne.

Aktualna sytuacja finansów publicznych praktycznie uniemożliwia obniżanie podatków czy też pozapłacowych kosztów pracy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby odbiurokratyzowywać prowadzenie działalności gospodarczej.

Tymczasem nasi decydenci podnoszą podstawową stawkę VAT. Co prawda będzie to miało z pewnością mniejsze przełożenie na wzrost szarej strefy niż podnoszenie stawek PIT lub CIT, czy też stawek akcyzy, niemniej jednak wyższy VAT z pewnością szarej strefy nie ograniczy.

Pracodawcy RP

źródło inf:
http://biznes.interia.pl/news/szara-strefa-niszczy-polska-gospodarke,1515755,4200
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Sie 10, 2010 8:25 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

" Przez właściwą politykę polską należy rozumieć politykę,
która w danej sytuacji najlepiej służy polskim interesom. "




Juliusz Mieroszewski


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Czw Gru 09, 2010 9:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sie 26, 2010 12:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Emeryci będą pierwszymi ofiarami!

Środa, 25 sierpnia (06:00)

Likwidacja wpłat do OFE, wbrew założeniu, spowoduje obniżenie wysokości przyszłych świadczeń oraz będzie prowadziła do pogorszenia sytuacji finansów publicznych. Według wyliczeń Nicholasa Eberstadt i Hansa Grotha, mimo działań oszczędnościowych, na skutek starzenia się społeczeństwa nastąpi wzrost długu państwa i to na skalę 70 proc. PKB.


Koniec tłustych lat OFE? /© Panthermedia

Kiedy analizujemy debatę krajową, zauważamy, że jest ona bardzo uboga w aspekty ekonomiczne, a jej główny nurt toczy się wokół tragedii smoleńskiej. W tym czasie w jej tle następują procesy nieodwracalne, które dotyczą przemian gospodarczych, a nie przenikają do opinii publicznej. Jednym z nich jest stan finansów publicznych i konieczność redukcji deficytu.

Przebiegają na wielu płaszczyznach, z których jedna, nazwana przez byłego wiceprezesa NBP "strategią gołodupców", polega na ograniczenia narastania poziomu długu poprzez wyprzedaż majątku państwowego. Przy czym charakterystyczne jest oddanie kontroli nad sektorami infrastrukturalnymi, w tym sprzedaż giełdy i pozorna różnica zdań na temat przejęcia BZ WBK przez PKO BP. Tym, co może dziwić w tej debacie, to nigdy poprzednio nieużywana argumentacja, jakoby państwo za pośrednictwem PKO BP mogło oddziaływać na większy segment rynku wśród instytucji finansowych. Z drugiej strony, w ramach tego samego obozu politycznego prezentuje się stanowisko, że opisane przejęcie było błędem, ponieważ instytucje publiczne jakoby nie powinny przejmować instytucji prywatnych. Tak naprawdę jednak problemem nie jest fakt, że instytucja publiczna przejmuje prywatną. Argumentacja, że dzięki temu zostanie poszerzone oddziaływanie publiczne, jest z gruntu przewrotna w sytuacji, gdy jednocześnie PKO BP planuje się sprzedać w najbliższej przyszłości. Główną wadą tego zamierzenia jest fakt, że chce się przejąć instytucję, zmniejszając poziom inwestycji zagranicznych, o które tak hucznie się zabiega w czasie kryzysu, zamiast wykorzystać środki publiczne do pobudzenia akcji kredytowej, nie wzbudzając typowych obaw, o to, że o ile prywatyzuje się tanio, o tyle przepłaca się przy zakupach.

czytaj dalej


Charakterystyczne jest również, że medialnie w pozytywnym świetle prezentowana jest duża aktywność przewodniczącego KNF-u, podczas gdy jeszcze parę lat temu, przy analogicznym procesie, wiceprzewodniczący nadzoru bankowego został wykluczony i to tylko dlatego, że media prezentowały go jako zwolennika jednej z opcji.

Zmniejszać składki czy nie?
Równie błędna wydaje się płaszczyzna debaty, która dotyczy kwestii związanych z definiowaniem deficytu budżetowego, w którym występują nasze składki do OFE. Mówi się o tym, że nie powinno się zmniejszać tych składek, natomiast powinno się pozwolić na wielofunduszowość OFE, na benchmark zewnętrzny i pozwolenie na bardziej liberalne inwestowanie środków. Nie jest to jednak przeciwwaga dla konieczności zreformowania tego systemu - nadzór nad dokonywanymi inwestycjami powinien być właśnie silniejszy, a proces liberalizacji i utraty wpływu na działanie tych instytucji zahamowany. Alternatywne zredukowanie składki lub zawieszenie jej płatności nie jest rozwiązaniem właściwym, gdyż nie doprowadzi to zmniejszenia zadłużenia państwa ani lepszego funkcjonowania instytucji finansowych na rynku kapitałowym. Państwo powinno dążyć do tego, aby instytucje prywatne były odpowiednio nadzorowane i uregulowane, i aby działały w interesie tych, którzy powierzają im swoje środki.

OFE zlikwidować?
Propozycje likwidacji wpłat do OFE, wbrew założeniom, spowodują obniżenie przyszłych emerytur członkom zreformowanego systemu oraz będą prowadziły do pogorszenia sytuacji kryzysowej w finansach publicznych. Obecnie wyliczone zobowiązania ZUS-u względem części osób objętych nowym systemem już przekraczają 138 proc. PKB i ponad 1 bln 800 mld zł, dlatego koncentrowanie się na zadłużeniu względem rynku kapitałowego i ignorowanie narastania tego długu pozabilansowego w dążeniu do zrównoważenia finansów publicznych jest błędem.

Ministerstwo Pracy nie porównuje w analizach kosztów obsługi zadłużenia, z kosztami koniecznej waloryzacji na kontach w ZUS-ie, przy podawaniu kosztów obsługi długu publicznego, a mimo to autorytatywnie stwierdza, że obciążenie przyszłych pokoleń z tego tytułu będzie większe niż w przypadku finansowania systemu repartycyjnego, chociaż będzie właśnie na odwrót.

Obniżenie środków przekazywanych do OFE musi spowodować szybsze powiększanie się zobowiązań, przy braku adekwatnych aktywów do ich zaspokojenia. Jest to o tyle interesujące, że w założeniach do projektu ustawy zmieniającej ustawę o emeryturach kapitałowych zauważono, że nastąpi prawie dwukrotny wzrost obciążenia demograficznego z poziomu 26 do 46, co oznacza w praktyce, że godzimy się na tworzenie piramidy finansowej w postaci długu "ukrytego".

Wszystkie analizy pokazują, że nastąpi 10-punktowy skok udziału ludności w wieku poprodukcyjnym i to w ciągu najbliższego ćwierćwiecza, co musi powodować, w przypadku likwidacji OFE, geometryczny wzrost zobowiązań ZUS-u. Gorzej, bo według wyliczeń Nicholas Eberstadt i Hansa Grotha, mimo działań oszczędnościowych, nastąpi wzrost długu państwa i to na skalę 70 proc. PKB. Tego typu działania tylko pozornie prowadzą do powstania oszczędności w postaci zredukowanego przekazu do OFE i dlatego twierdzenia o tym, że w przypadku nieprzeprowadzenia tych działań może nastąpić bankructwo państwa, jest nieuprawnione, gdyż to emeryci będą pierwszymi ofiarami ewentualnych zmian systemu i niewydolności finansowej budżetu. Natomiast w przypadku posiadania aktywów emerytalnych tego typu zagrożenia są niższe.

Wypłata środków po 65. roku życia
Z jednej strony krytykuje się, że środki OFE są własnością tych, którzy mają swoje aktywa i w przypadku śmierci są dziedziczone, twierdząc, że jest to niezgodne ze społecznym celem istnienia ubezpieczenia emerytalnego. Jednak propozycja, by można było po przekroczeniu 65 lat wykorzystać nadwyżki z OFE do prywatnej dyspozycji, jest działaniem, które spowoduje, że wiele ludzi w późnym wieku emerytalnym będzie miało bardzo niskie świadczenia, bo ich środki zostaną wydane na jednorazowe wydatki niezwiązane z zabezpieczeniem emerytalnym.

W innych krajach podejmowane są działania, aby tego typu jednorazowych uszczupleń właśnie nie było. Mówienie o tym, że "silver economy" będzie mogła dzięki temu lepiej funkcjonować i zabezpieczać potrzeby emerytalne ludzi, nie jest prawdą, ponieważ te jednorazowe dochody nie będą przekazywane na działania typowe dla świadczeń emerytalnych.

Jednocześnie wszelkiego typu twierdzenia, że dziedziczenie OFE to rodzaj piramidy finansowej lub takie, że giełda jest formą kasyna, i jednoczesna propozycja zwiększenia limitu inwestycyjnego, są kompletnie niespójne. Dezauowanie instrumentów dłużnych nie jest także właściwe, gdyż to one najlepiej zapewniają pewność świadczeń, a mówienie o tym, że mogą być podatne na procesy inflacyjne, jest oznaką braku wiary w racjonalność inwestorów, którzy zabezpieczaliby się przed takimi niebezpieczeństwami oraz wymuszaliby na państwie działania, które nie spowodują utraty inwestycji w instrumenty powiązane z rynkiem pieniężnym.

czytaj dalej
ZUS + OFE = bieda?
Szef doradców premiera Michał Boni postuluje odrzucenie założeń do zmian w ustawie o emeryturach kapitałowych przygotowanych przez resort pracy. więcej »
Pewność obiecanych świadczeń
Propozycje zakazujące akwizycji pokazują dążenia do działań nie opartych na rynku. Dlatego należy dążyć do tego, aby nasze składki nadal były inwestowane w wartości realne, a nie tylko obciążały przyszłe pokolenia. Pewną przestrogą powinna być obecna sytuacja w Japonii, która przypomina polskie dysputy dotyczące świadczeń rentowych, do których staje się upoważnionych coraz mniej osób i istnieje społeczna nieprzychylność do przyznawania rent, przejawiająca się prezentowaniem różnych nadużyć w tych świadczeniach. Japonia się starzeje i nie tylko spada w rankingach gospodarczych, jak to się stało w ostatnich dniach, kiedy została wyprzedzona przez Chiny, ale ma także coraz większe problemy z finansowaniem świadczeń dla starszego pokolenia.

Przestrogą powinna być opisana na pierwszej stronie w "Financial Times" debata, która rozgorzała tam przy okazji japońskiego święta starszych ludzi "Obon". Z braku środków została rozpętana nagonka na tych, którzy bezprawnie korzystają ze świadczeń.

Chodzi o szeroko nagłośnione przypadki, których wykryto kilkadziesiąt, kiedy to rodziny pobierają świadczenia osób nieżyjących od wielu lat (w jednym z przypadków ciało zmarłego było trzymane w domu przez trzydzieści lat, a świadczenia były pobierane do jego 111. roku życia).

ważne
Rząd walczy o nasze emerytury
Do połowy września premier czeka na propozycje przedstawicieli OFE do projektów ustaw dotyczących funkcjonowania systemu emerytalnego. Zmiany te mogłyby wejść w życie od 1 stycznia 2011 r. - poinformował premier Donald Tusk podczas spotkania z szefami OFE. więcej »
Dlatego patrząc na następujące procesy demograficzno-finansowe, powinniśmy widzieć ich realne oddziaływanie i proponować adekwatne polityki. W przypadku starzenia się społeczeństwa powinny one polegać na programach prorodzinnych, a w przypadku nieprawidłowości działania instytucji finansowych - konieczności ich właściwego nadzoru, jak i wspieraniu konkurencji między nimi.

czytaj
Nadchodzi koniec drakońskich opłat!
Działalność funduszy wymaga dalszych modyfikacji w celu dostosowania przepisów prawa do nowych warunków społeczno-gospodarczych w co najmniej kilku ważnych obszarach. Propozycje nowelizacji ustawy o OFE przedstawione przez PKPP Lewiatan, uzgodnione z IGTE. więcej »
A to tylko po to, by w przyszłości nie szukać przyczyny siermiężności świadczeń emerytalnych w drobnych nadużyciach obywateli, które mogą być bulwersujące, ale nie spowodują ich zwiększenia, o ile wcześniej nie zadbamy o ich poziom przezorną polityką.

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie odzwierciedla stanowiska instytucji, z którą jest związany zawodowo.

Dr Cezary Mech

Autor jest byłym prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów

źródło informacji:
http://biznes.interia.pl/wiadomosci/kraj/news/emeryci-beda-pierwszymi-ofiarami,1522182,4200
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pią Sie 27, 2010 4:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata
źródło informacji:
http://biznes.interia.pl/makroekonomia

Polska

W VIII inflacja oczekiwana w ciągu 12 miesięcy wynosi 2,7 proc. - NBP

Wskaźnik (dane za okres) Bieżąca wartość Poprzednia

wartośćZmianaStopa bezrobocia (07.2010/06.2010)11,40 proc.11,60 proc.-0,20 proc.Bieżący wskaźnik ufności kons. (08.2010/07.2010)-16,00 pkt.-11,50 pkt.-4,50 pkt.Średnia rentowność bonów skarbowych 13-tygodniowych6,01 proc.6,14 proc.-0,13 proc.Średnia rentowność bonów skarbowych 26-tygodniowych4,24 proc.4,32 proc.-0,08 proc.Średnia rentowność bonów skarbowych 52-tygodniowych3,95 proc.3,97 proc.-0,03 proc.Indeks PMI dla przemysłu (07.2010/06.2010)52,10 pkt.53,30 pkt.-1,20 pkt.Inflacja m/m (07.2010/06.2010)-0,20 proc.0,30 proc.-0,50 proc.Inflacja r/r (07.2010/06.2010)2,00 proc.2,30 proc.-0,30 proc.Koniunktura w budownictwie (08.2010/07.2010)2,00 pkt.5,00 pkt.-3,00 pkt.Koniunktura w handlu (08.2010/07.2010)3,00 pkt.1,00 pkt.2,00 pkt.Koniunktura w przemyśle (08.2010/07.2010)8,00 pkt.6,00 pkt.2,00 pkt.Produkt Krajowy Brutto kw/kw (Q1 2010/Q4 2009)0,50 proc.1,10 proc.-0,60 proc.Produkt Krajowy Brutto r/r (Q1 2010/Q4 2009)3,00 proc.3,30 proc.-0,30 proc.Produkcja budowlano-montażowa m/m (07.2010/06.2010)-3,00 proc.24,50 proc.-27,50 proc.Produkcja budowlano-montażowa r/r (07.2010/06.2010)0,80 proc.9,60 proc.-8,80 proc.Produkcja przemysłowa m/m (07.2010/06.2010)-6,10 proc.6,80 proc.-12,90 proc.Produkcja przemysłowa r/r (07.2010/06.2010)10,30 proc.14,30 proc.-4,00 proc.Sprzedaż detaliczna m/m (07.2010/06.2010)3,20 proc.4,10 proc.-0,90 proc.Sprzedaż detaliczna r/r (07.2010/06.2010)3,90 proc.6,40 proc.-2,50 proc.Wskaźnik optymizmu konsumentów Ipsos (07.2010/06.2010)96,74 pkt.94,30 pkt.2,44 pkt.Wynagrodzenie przeciętne kwartalne (Q2 2010/Q1 2010)3 197,85 PLN3 316,38 PLN-118,53 PLNWyprzedzający wsk. ufności kons. (08.2010/07.2010)-22,60 pkt.-16,30 pkt.-6,30 pkt.

Strefa euro

Wskaźnik (dane za okres)Bieżąca wartośćPoprzednia wartośćZmianaStopa bezrobocia (06.2010/05.2010)10,00 proc.10,00 proc.0,00 proc.Indeks PMI dla przemysłu (08.2010/07.2010)55,00 pkt.56,70 pkt.-1,70 pkt.Indeks PMI dla usług (08.2010/07.2010)55,60 pkt.55,80 pkt.-0,20 pkt.Inflacja m/m (07.2010/06.2010)-0,30 proc.0,00 proc.-0,30 proc.Inflacja r/r (07.2010/06.2010)1,70 proc.1,40 proc.0,30 proc.Produkt Krajowy Brutto r/r (Q2 2010/Q1 2010)1,70 proc.0,60 proc.1,10 proc.Produkcja przemysłowa m/m (06.2010/05.2010)-0,10 proc.1,10 proc.-1,20 proc.Produkcja przemysłowa r/r (06.2010/05.2010)8,20 proc.9,90 proc.-1,70 proc.Sprzedaż detaliczna m/m (06.2010/05.2010)0,00 proc.0,40 proc.-0,40 proc.Sprzedaż detaliczna r/r (06.2010/05.2010)0,40 proc.0,60 proc.-0,20 proc.

USA

Wskaźnik (dane za okres)Bieżąca wartośćPoprzednia wartośćZmianaStopa bezrobocia (07.2010/06.2010)9,50 proc.9,50 proc.0,00 proc.Indeks Chicago PMI (07.2010/06.2010)62,30 pkt.59,10 pkt.3,20 pkt.Indeks ISM dla przemysłu (07.2010/06.2010)55,50 pkt.56,20 pkt.-0,70 pkt.Indeks ISM dla usług (07.2010/06.2010)54,30 pkt.53,80 pkt.0,50 pkt.Indeks nastroju Michigan (08.2010/07.2010)68,90 pkt.67,80 pkt.1,10 pkt.Inflacja m/m (07.2010/06.2010)0,30 proc.-0,10 proc.0,40 proc.Inflacja r/r (07.2010/06.2010)1,20 proc.1,10 proc.0,10 proc.Produkt Krajowy Brutto r/r (Q2 2010/Q1 2010)1,60 proc.3,70 proc.-2,10 proc.Produkcja przemysłowa m/m (07.2010/06.2010)1,00 proc.-0,10 proc.1,10 proc.Produkcja przemysłowa r/r (07.2010/06.2010)7,70 proc.8,20 proc.-0,50 proc.Sprzedaż detaliczna m/m (07.2010/06.2010)0,40 proc.-0,30 proc.0,70 proc.Sprzedaż detaliczna r/r (07.2010/06.2010)5,50 proc.5,20 proc.0,30 proc.

Wielka Brytania

Wskaźnik (dane za okres) Bieżąca wartość Poprzednia wartośćZmianaStopa bezrobocia (06.2010/05.2010)7,80 proc.7,80 proc.0,00 proc.Indeks PMI dla przemysłu (07.2010/06.2010)57,30 pkt.57,60 pkt.-0,30 pkt.Indeks PMI dla usług (07.2010/06.2010)53,10 pkt.54,40 pkt.-1,30 pkt.Inflacja m/m (07.2010/06.2010)-0,20 proc.0,10 proc.-0,30 proc.Inflacja r/r (07.2010/06.2010)3,10 proc.3,20 proc.-0,10 proc.Produkt Krajowy Brutto r/r (Q2 2010/Q1 2010)1,70 proc.-0,20 proc.1,90 proc.Produkcja przemysłowa m/m (06.2010/05.2010)-0,50 proc.0,70 proc.-1,20 proc.Produkcja przemysłowa r/r (06.2010/05.2010)1,30 proc.2,50 proc.-1,20 proc.Sprzedaż detaliczna m/m (07.2010/06.2010)1,10 proc.0,70 proc.0,40 proc.Sprzedaż detaliczna r/r (07.2010/06.2010)1,30 proc.1,10 proc.0,20 proc.

Niemcy

Wskaźnik (dane za okres)Bieżąca wartośćPoprzednia wartośćZmianaStopa bezrobocia (07.2010/06.2010)7,60 proc.7,70 proc.-0,10 proc.Indeks instytutu Ifo (08.2010/07.2010)106,70 pkt.106,20 pkt.0,50 pkt.Indeks PMI dla przemysłu (08.2010/07.2010)58,20 pkt.61,20 pkt.-3,00 pkt.Indeks PMI dla usług (08.2010/07.2010)58,50 pkt.56,50 pkt.2,00 pkt.Inflacja m/m (08.2010/07.2010)0,00 proc.0,30 proc.-0,30 proc.Inflacja r/r (08.2010/07.2010)1,00 proc.1,20 proc.-0,20 proc.Produkt Krajowy Brutto r/r (Q2 2010/Q1 2010)4,10 proc.2,10 proc.2,00 proc.Produkcja przemysłowa m/m (06.2010/05.2010)-0,60 proc.2,90 proc.-3,50 proc.Produkcja przemysłowa r/r (06.2010/05.2010)10,90 proc.12,90 proc.-2,00 proc.Sprzedaż detaliczna m/m (06.2010/05.2010)-0,90 proc.3,00 proc.-3,90 proc.Sprzedaż detaliczna r/r (06.2010/05.2010)3,10 proc.-0,70 proc.3,80 proc.

Japonia

Wskaźnik (dane za okres)Bieżąca wartośćPoprzednia wartośćZmianaStopa bezrobocia (07.2010/06.2010)5,20 proc.5,30 proc.-0,10 proc.Indeks PMI dla przemysłu (07.2010/06.2010)52,80 pkt.53,90 pkt.-1,10 pkt.Indeks Tankan dla przemysłu (Q2.2010/Q1.2010)1,00 pkt.-14,00 pkt.15,00 pkt.Indeks Tankan dla usług (Q2.2010/Q1.2010)-5,00 pkt.-14,00 pkt.9,00 pkt.Inflacja r/r (07.2010/06.2010)-0,90 proc.-0,70 proc.-0,20 proc.Produkt Krajowy Brutto r/r (Q2 2010/Q1 2010)0,40 proc.4,40 proc.-4,00 proc.Produkcja przemysłowa m/m (06.2010/05.2010)-1,10 proc.-1,50 proc.0,40 proc.Produkcja przemysłowa r/r (06.2010/05.2010)17,30 proc.17,00 proc.0,30 proc.Sprzedaż detaliczna r/r (06.2010/05.2010)3,20 proc.2,90 proc.0,30 proc.

źródło informacji:
http://biznes.interia.pl/makroekonomia
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 10:45 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Sie 31, 2010 8:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Za 2 tygodnie rząd zaproponuje tzw. podatek bankowy

Wtorek, 31 sierpnia (15:35) Aktualizacja: 1 godz. 44 minuty temu

- W ciągu dwóch tygodni Rada Ministrów będzie gotowa przedstawić propozycję ustawy wprowadzającej pewną formę podatku bankowego - powiedział podczas konferencji prasowej premier, Donald Tusk.



Donald Tusk, premier RP /AFP

- Będziemy gotowi w ciągu dwóch tygodni przedstawić propozycję - powiedział szef rządu

- Idea jakiejś formy podatku nałożonego na banki w rządzie jest od wielu tygodni rozpatrywana - dodał.

Premier Donald Tusk poinformował, że ustawa nie przyniesie rewolucyjnych rozwiązań. - Potrzebna jest ustawa, która nie będzie kosztowna z punktu widzenia klientów banków. Ona nie spowoduje wpływu wielomiliardowej gotówki (...). Będziemy proponować rozwiązania bezpieczne dla klientów i kondycji banków - poinformował.

Szef rządu powiedział, że ewentualny podatek nie zostanie nałożony na obroty oraz transakcje przeprowadzane przez banki.

- Ja w ogóle mogę powiedzieć czego nie będzie dotyczyć ustawa - obrotów i opodatkowania transakcji. Należy spodziewać się propozycji powściągliwych i umiarkowanych - dodał.

KOMENTARZ INTERII.PL

PiS wzorując się na Niemczech, zaproponował kilka dni temu podatek od banków zamiast podniesienia VAT. Ułatwił robotę rządowi, chociaż bardzo tego nie chciał. Premier Tusk tylko na to czekał - podniesie VAT i wprowadzi daninę nakładaną na banki bowiem... chciała tego opozycja. Z taką opozycją gabinet PO rządzić będzie długie lata.



Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz powiedział, że polskie banki należą już do najbardziej opodatkowanych w całej UE.

- Trzeba zachować szczególną powściągliwość, aby nakładając na banki dodatkowe daniny nie spowodować dalszego zwiększenia kosztów kredytu, nie zmniejszyć atrakcyjności oprocentowania depozytów oraz zdolności sektora bankowego do finansowania rozwoju polskiej gospodarki - powiedział szef ZBP.

Podkreślił, że podczas kryzysu polski sektor bankowy nie tylko nie wyciągnął do rządu ręki po pomoc, ale finansował gospodarkę i gospodarstwa domowe "na miarę zgłaszanych oczekiwań".

- W latach 2008-2010 banki wpłaciły niebagatelne kwoty podatków z tytułu CIT i VAT. Nie ma wątpliwości, że polski sektor bankowy będzie w kolejnych latach uczestniczył w finansowaniu przedsięwzięć służących stabilności polskiego systemu finansowego - dodał.

Pietraszkiewicz wyraził nadzieję, że ewentualne dodatkowe obciążenie sektora bankowego będzie nastawione na stabilizowanie systemu finansowego.

Prezes ZBP wyjaśnił, że rządy poszczególnych krajów kierują się różnymi powodami przy nakładaniu dodatkowych obciążeń na banki. Niektóre chcą odzyskać część z kilkuset miliardów euro wpompowanych w ratowanie banków. Inne kraje uważają, że banki należy obciążyć dodatkowymi wpłatami na rzecz funduszy stabilizujących (jak np. Bankowy Fundusz Gwarancyjny w Polsce), czy funduszy zwanych resolution fund, tworzonych na wypadek upadłości banków. Z kolei Węgry dodatkowe środki uzyskane od banków postanowiły przeznaczyć na zapewnienie stabilizacji finansowej budżetu państwa.

Pietraszkiewicz powiedział, że celem rozwiązania, nad którym pracuje rząd brytyjski jest przeciwdziałanie angażowaniu się banków w bardziej ryzykowne operacje na rynku finansowym. Nowemu "podatkowi" miałby podlegać w Wielkiej Brytanii sumy pasywów (zobowiązań banków wynikających np. z założonych w nich lokat), które dziś nie podlegają opłatom na brytyjski system ochrony depozytów. Rozważane jest też symboliczne opodatkowanie lokat i pożyczek długoterminowych, co zdaniem prezesa ZBP, będzie sprzyjać stabilizowaniu brytyjskiego systemu finansowego.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
http://biznes.interia.pl/news/zaplacimy-kolejny-podatek,1525532
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group