" /> Dyskusje ogólne :: Bardzo dobra firma...?????????????????????????????
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bardzo dobra firma...?????????????????????????????

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Nie Lut 25, 2007 10:03 pm    Temat postu: Bardzo dobra firma...????????????????????????????? Odpowiedz z cytatem

Kiosk
Prasa polska: Gość Niedzielny

Eliza Michalik/12.02.2007 11:16
Bardzo dobra firma
Nie potrafimy traktować naszego państwa jak rodzinnej firmy
O Polsce powinniśmy myśleć jak o firmie. Kiedy na jej czele stanie świetny menedżer, szefami departamentów będą wykształceni fachowcy, a pracownikami świetnie wynagradzani, zadowoleni z życia ludzie – firma będzie przynosić zysk. Jeśli oddamy firmę w ręce nieuka i mitomana, który zatrudni w niej swoich niezbyt rozgarniętych kolegów – czeka ją plajta.
REKLAMA Czytaj dalej

Na wejście w politykę, tak jak na założenie własnej firmy, ludzie decydują się z różnych powodów. Jedni chcą się sprawdzić, inni mają dość toksycznego szefa, jeszcze inni – za mało zarabiają. Biografie najwybitniejszych mężów stanu i najbogatszych przedsiębiorców dowodzą jednak, że prawdziwy sukces odnoszą zazwyczaj ci, którzy szczerze wierzą, że mają światu do zaproponowania coś wyjątkowego. Coś, czego dokonać mogą tylko oni.

Dyrektorzy z powszechnych wyborów

Działalność publiczną i biznes więcej łączy, niż dzieli. I tu, i tu – żeby do czegoś dojść – trzeba posiadać kilka wyjątkowych cech. Trzeba dokładnie wiedzieć, co chce się osiągnąć, nastawić się na ciężką i żmudną pracę, umieć ryzykować, ale i ponosić pełną odpowiedzialność za swoje czyny, mieć nie tylko specjalistyczną wiedzę i umiejętności w dziedzinie, w której zamierza się działać, ale przede wszystkim świadomość – że zarówno prowadzenie firmy, jak i polityka to nie jest konkurs na najsympatyczniejszą osobę roku. Że zawsze znajdą się ludzie nieprzychylni, choćby konkurenci i zawistnicy, którzy będą opluwać i rzucać kłody pod nogi.


rys. Małgorzata Wrona-Morawska

Zgodnie z tą zasadą, w Stanach Zjednoczonych do polityki idą ludzie, którzy odnieśli w życiu sukces. Chcą rządzić państwem, bo wcześniej pokazali, że mają do tego kwalifikacje: prowadzili z powodzeniem własną firmę, byli uznanymi naukowcami czy działaczami samorządowymi. Condolee-zza Rice, szefowa amerykańskiej dyplomacji, zanim trafiła do polityki, była członkiem rady dyrektorów w Chevron Corporation, Charles Schwab Corporation, pracowała też w zarządach firm Transamerica Corporation, Hewlett-Packard i Rand Corporation. Oprócz tego jest profesorem nauk politycznych i jednym z najwybitniejszych amerykańskich sowietologów. Tymczasem wielu polskich polityków nie pracowało nigdy poza sejmem i miałoby poważny problem ze znalezieniem pracy na wolnym rynku. Jakby tego było mało, najważniejsi państwowi urzędnicy (premier, prezydent, ministrowie) od lat podchodzą do przejętej w demokratycznych wyborach władzy jak do tronu, zdobytego w wyniku podboju. Zamiast zastanowić się, co jest dobre dla „firmy” Polska, jakie inwestycje i reformy przyniosą jej korzyść, co sprawi, że "firma” będzie się rozwijać, traktują dyrektorskie stołki jak należne sobie lenno, natychmiast ściągają kolegów i zamiast rządzeniem, zajmują się intrygowaniem przeciwko konkurentom politycznym.

Koniec jest zawsze taki sam: pogorszenie kondycji finansowej firmy (czyli Polski), której skutkiem są masowe zwolnienia (czytaj: bezrobocie). Bo na lekkomyślności panów dyrektorów i panów ministrów zawsze najwięcej tracą szaraki. W tym wypadku – my wszyscy, Polacy. Ale mam i dobrą wiadomość! W "firmie" Polska, inaczej niż w każdym innym przedsiębiorstwie, dyrektorów wybiera się w powszechnych wyborach. Czyli możemy złych szefów wyrzucić. I nigdy nie pozwolić im wrócić.

Po pierwsze odpowiedzialność

Prawo handlowe jest bezlitosne: jeśli dyrektor lub menedżer wyda firmową kasę niezgodnie z przeznaczeniem – pójdzie siedzieć! Jeśli ją zdefrauduje – tak samo. Jak udziałowcy udowodnią mu, że podejmował decyzję, nie kierując się dobrem firmy, tylko na przykład grupy znajomych – więzienie go nie ominie. Jeśli firmową kasę wydawał na własne potrzeby – to samo.

Od szefa firmy wymaga się niekaralności. Prawo wyborcze bezlitosne nie jest. Ludziom, którzy stanowią prawo, decydują o losie obywateli, są przez cztery lata najwyższą władzą za niekompetencję, niefrasobliwość w gospodarowaniu publicznym groszem, a nawet defraudację – nie grozi nic. Mało tego: do parlamentu bez problemu może wejść przestępca.

Czas to zmienić. Politycy nie są kastą bogów, nie stoją ponad prawem. Są wynajętymi menedżerami, którym płacimy za zarządzanie naszą "firmą". Dysponują naszą kasą, płacą za swoje decyzje naszymi pieniędzmi i powinni, tak jak każdy z nas, odpowiadać za swoje błędy.

Umiesz liczyć? Licz na siebie!

Swego czasu miałam przyjemność uczestniczyć w międzynarodowym sympozjum na temat zarządzania. Obecni na sali dyrektorzy największych światowych firm mówili, że sukces zawdzięczają trzem rzeczom: rozsądkowi, rozsądkowi i jeszcze raz rozsądkowi. Nigdy nie rób nic – powiedział mi jeden z nich – co już na pierwszy rzut oka jest sprzeczne ze zdrowym rozumem. Nie zatrudniaj nieuków, leni i pochlebców. Za to tych, których zatrudniasz – świetnie wynagradzaj. Niech czują się docenieni. Niech wiedzą, że firma istnieje dzięki nim. Że funkcjonowanie przedsiębiorstwa to transakcja wiązana, w której wszyscy są sobie potrzebni. Gdy firma splajtuje, pracownicy zostaną na lodzie. I odwrotnie: jeśli odejdą pracownicy, firma długo nie pociągnie.

Wtedy zrozumiałam, na czym polega Polaków największy problem: nie potrafimy traktować naszego państwa jak rodzinnej firmy. Z rozsądkiem.

Na co dzień myślimy logicznie i sporo wymagamy, a jednak te cechy nie przekładają się na nasze wybory polityczne.

Gdybyśmy usłyszeli, że dyrektor banku, w którym trzymamy pieniądze, był w przeszłości skazany za defraudację pieniędzy klientów, czym prędzej przenieślibyśmy konto gdzie indziej. Gdyby nasz pracodawca opóźniał się z wypłatami, zaczęlibyśmy szukać innego zajęcia. Zatrudniając sprzątaczkę, oczekujemy referencji; szukając hydraulika, pytamy o doświadczenie, ba – nawet od niani żądamy nie tylko dyplomu z pedagogiki, ale i znajomości angielskiego. Jedynymi ludźmi, od których nie wymagamy absolutnie niczego, są politycy. Dlaczego?

Badania opinii społecznej od lat pokazują, że Polacy nie widzą związku między swoim postępowaniem na co dzień, wyznawanymi przez siebie wartościami a sferą publiczną. Praca, rodzina, biznes – to dla nich jedno, a sprawy publiczne, to coś zupełnie innego. Politycy, rząd, posłowie – to w oczach przeciętnego Polaka mityczni "oni", którzy z ich życiem prywatnym nie mają nic wspólnego.

Od lat ponad 50 proc. z nas, pytanych, jakie ma poglądy na sprawy gospodarcze, odpowiada: "Nie interesuję się polityką". To niemal nie do wiary, zważywszy na fakt, jak ogromny wpływ ma polityka na grubość naszego portfela, ceny żywności i benzyny i – ogólnie rzecz biorąc – na jakość naszego życia!

Dla porównania: sprecyzowanych poglądów na gospodarkę nie ma zaledwie mniej niż 10 proc. Amerykanów. Obywatele najbogatszego kraju na świecie dobrze rozumieją, że rząd i politycy to nie żadni "oni", tylko wynajęci urzędnicy, których zadaniem jest zarządzać przez kilka lat naszym majątkiem. A zatem, że im będą mądrzejsi, bardziej wykształceni, uczciwi i rozsądni, tym lepiej dla naszych pieniędzy – i dla naszego życia. Amerykanie są znani z tego, że na swoich kongresmenów i prezydentów wybierają zawsze mądrzejszych, bogatszych i lepiej wykształconych niż oni sami. Polacy odwrotnie: chętnie widzą na urzędach kogoś podobnego do przeciętnego Kowalskiego, a nawet znacznie od Kowalskiego gorszego. Ta schizofrenia to nasza cecha narodowa: nie powierzylibyśmy swoich oszczędności bankowi o podejrzanej reputacji, a jednak od lat, bez oporów, powierzamy swój los i swoje pieniądze leniom, nieukom, populistom, a często nawet przestępcom.

Efekty widać jak na dłoni: w USA od lat bezrobocie nie przekracza 5 proc., w Polsce od lat wynosi ponad 15. W Stanach wyższe wykształcenie ma ponad 50 proc. obywateli, w Polsce – około 10. W Ameryce kredyt na dom bez problemu dostanie ekspedientka, w Polsce ktoś, kto zarabia 700 zł netto nie jest dla banku żadnym klientem. Nie mówiąc o tym, że za oceanem za przeciętną pensję można kupić około 40 razy więcej niż tu, w środku Europy.

Co zrobić, żeby w Polsce żyło się tak jak w Ameryce? Tylko jedno. Pójść do następnych wyborów i zagłosować nie na tego, kto więcej obieca, ale na tego, kto swoim życiem udowodnił, że ma łeb na karku i umie liczyć.



Dobre pytanie autorki artykulu.Co zrobić, żeby w Polsce żyło się tak jak w Ameryce?
Maly problem.Od 1988r żyjemy w UBekistanie, a raport Macierewicza wyraźnie to pokazal.Po drugie.Od 1989r żaden rząd nie przedstawil bilansu otwarcia gospodarki.Dlaczego? Skoro jest to państwo (jak mówi wielu) suwerenne,wolne,niepodlegle.??? Po trzecie.Zadlużenie państwa UBekistan rośnie i dziś sięga ok.580mld zlotych, żyjemy na kredyt przyszlych pokoleń. A jeśli się mylę? Czekam na argumenty! Po czwarte.Prawo w UBekistanie sluży wylącznie tym, co akceptowali uklad magdalenkowy, zarówno gospodarczo jak też politycznie.Po piąte.Ubekistan zostal wcielony po zmanipulowaniu medialnym( agent Woloszański) do UE , i cieżko jest dziś mówić o pelnej suwerenności gospodarczej i politycznej.
Po szóste.Trzeba bylo sluchać rad Prof.ekonomii Miltona Friedmana ( proponuje jego ksiązkę WOLNY WYBÓR), to wlaśnie na jego progranie ekonomicznym zbudowano potęgę gospodarcza Ameryki ostatnich 30 lat (licząc od 1977r). ... W UBekistanie proponowano walęsizm i balceryzm ... efekty widać...
Zastanawiam się jak Amerykanie zaakceptowaliby taki " uzdowieńczy" plan biurokratów z MFW (New York) , czy prezydenta USA pokroju Lecha Walęsy ???????? Rolling Eyes Sad Już to widzę Rolling Eyes Rolling Eyes Rolling Eyes Laughing Laughing Laughing

Robert Majka z Przemyśla,tel.506084013 mail: robm13@interia.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 9:27 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group