" /> Dyskusje ogólne :: "Delta" i inni .Między bohaterstwem a agenturą ...
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Delta" i inni .Między bohaterstwem a agenturą ...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Nie Lut 25, 2007 10:38 pm    Temat postu: "Delta" i inni .Między bohaterstwem a agenturą ... Odpowiedz z cytatem

http://tygodnik.onet.pl/1546,1393000,dzial.html

Wiara
„Delta" i inni

Między bohaterstwem a agenturą: książka historyków IPN i PAT

Nikt już nie będzie opowiadał, że biskupi chronią dawnych agentów. Usłyszymy natomiast zarzuty, że dawne winy księży wywleka się na forum publiczne oraz że w niektórych przypadkach wyżej stawia się wiarygodność esbeckich dokumentów niż słów zaprzeczającego współpracy kapłana.

Ks. Adam Boniecki /2007-02-19

Ryszard Terlecki i bp Jan Szkodoń


A jednak pod dywan nie zamiata! Niezbitym dowodem na to, że Kościół podejmuje rozliczenia z PRL-owską przeszłością, jest zaprezentowana 15 lutego w auli krakowskiego Ignatianum książka „Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury. Między bohaterstwem a agenturą". W spotkaniu uczestniczyli redaktorzy tomu: Ryszard Terlecki (IPN) i ks. Jan Szczepaniak (PAT), dwaj dziennikarze (Tomasz P. Terlikowski z „Rzeczpospolitej" i niżej podpisany) oraz delegowany przez kard. Dziwisza przewodniczący komisji „Pamięć i Troska" bp Jan Szkodoń.

Bez taryfy ulgowej

Choć już istnieją w Polsce opracowania materiałów zawartych w „kościelnych teczkach" IPN-u, to krakowska publikacja ma ogromne znaczenie. Pierwszy raz bowiem pod tak wysokim kościelnym protektoratem pracował zespół kompetentnych historyków z kościelnej uczelni i z IPN. Współpraca dwóch odrębnych środowisk badawczych daje rękojmię rzetelności. Gdyby historycy z PAT-u działali sami, podejrzewano by ich o ukrywanie nieprzyjemnych faktów, tendencyjność zaś i antyklerykalizm zarzucano by prawdopodobnie pracującym na własną rękę historykom z IPN. Książka jest opracowana z naukową starannością i prawdopodobnie będzie rodzajem wzorca dla innych diecezji, zaś debata nad pierwszym tomem pozwoli uniknąć ewentualnych błędów i uchybień w następnych.

Niewątpliwie publikacja, przygotowana bez taryfy ulgowej, będzie przyjęta z uznaniem przez tych, którzy oczekiwali rozliczeń Kościoła z trudną przeszłością. Nikt już nie będzie opowiadał, że biskupi chronią dawnych agentów i że za cenę przemilczeń chcą ich nadal utrzymać na ważnych, kościelnych stanowiskach. Pojawią się natomiast zarzuty o to, że dawne winy księży wywleka się na forum (a nie załatwia dyskretnie, we własnym gronie) oraz że w niektórych przypadkach wyżej stawia się wiarygodność esbeckich dokumentów niż słów kapłana zaprzeczającego jakiejkolwiek współpracy. I nic nie pomoże to, że autorzy opracowań nie traktują esbeckich dokumentów bezkrytycznie, a czasem, gdy teczka jest przetrzebiona, ograniczają się do ich prezentacji i przedstawienia hipotez interpretacyjnych, nie zaś sądów jednoznacznych.

Redaktorzy informują, że „podstawą opublikowanych prac będą dokumenty IPN, poddane gruntownej analizie i uzupełnione o inne źródła historyczne". W trakcie debaty w Ignatianum ks. Szczepaniak przyznał, że kluczowym źródłem uzupełniającym są archiwalia KC PZPR: tam zasiadali stratedzy walki z Kościołem, tam rodziły się koncepcje różnych działań, o czym zresztą pisze Filip Musiał w rozdziale o naczelnikach krakowskiego wydziału IV SB, która – jak ładnie to ujął jeden z nich, Zygmunt Majka – „skutecznie przekładała wytyczne partii na działania operacyjne". Podobnie działały Urzędy ds. Wyznań. Jednak mimo wstępnej deklaracji, zawarte w książce opracowania niemal nie wychodzą poza materiały IPN, a do archiwum Komitetu Centralnego ani razu się nie odwołują. Na plan pierwszy wysuwa się działalność Wydziału IV SB, zajmującego się do 1989 r. rozpracowaniem Kościoła.

Jak to robili

Nawet pobieżny przegląd zadań Wydziału dowodzi powagi, z jaką traktowano walkę z Kościołem. Należało do nich (według podanej w książce charakterystyki) prowadzenie szeroko zakrojonej inwigilacji Kościoła, a więc: gromadzenie informacji o osobach i instytucjach, podsłuchy pokojowe i telefoniczne, dokumentacja fotograficzna, tajne przeszukania, obserwacja, zewnętrzny wywiad, kontrola korespondencji, szczegółowe monitorowanie działań i podejmowanie przeciwdziałań, które miały Kościół osłabić, rozbić jego jedność czy skompromitować. Prowadzono wciąż aktualizowane wykazy duchownych: wrogich, neutralnych i przychylnych wobec komunistycznego państwa. Rejestrowano kazania, sporządzając statystyczne wykazy tych „zaangażowanych politycznie" i tych, które uznawano za „czysto religijne". Starano się osłabiać wpływy duchownych „niebezpiecznych", a uznanym za „pozytywnych" pomagano w karierze. Nawet pomoc materialną udzielaną potrzebującym uznawano za metodę wiązania biednych z duchowieństwem. Blokowano budownictwo sakralne, a w przypadkach braku ściśle reglamentowanych zezwoleń, funkcjonariusze Wydziału IV nadzorowali i – przy wsparciu milicji oraz ZOMO – „ochraniali" akcje rozbiórkowe. Działania Wydziału IV dotykały także innych Kościołów i związków wyznaniowych w województwie, przede wszystkim jednak – obok kleru – uderzano w środowiska świeckich działaczy katolickich, skupionych wokół krakowskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, redakcji „TP" i „Znaku".

Specyficzną rolę w Departamencie IV odgrywały komórki „D". Powołano je w celu prowadzenia akcji specjalnych, nazywanych eufemistycznie „działaniami dezintegracyjnymi", do których należały pobicia duchownych przez „nieznanych sprawców", uprowadzenia, groźby, podrzucanie środków odurzających, fałszowanie korespondencji, pisanie anonimów, podsycanie antagonizmów itp. Działalnością tych grup kierowali naczelnicy Wydziału IV – stąd pomysł redaktorów, by zamieścić biogramy sześciu z nich. Warto zauważyć, że nie ma w tych biogramach nic, co wskazywałoby na ponurą, czasem wręcz przerażającą rolę tych ludzi.

Lojalni i lojalki

Dalsze opracowania dotyczą ludzi, którzy znaleźli się w polu szczególnego zainteresowania służb bądź jako potencjalni czy faktyczni współpracownicy, bądź jako obiekty nienawistnej walki. Każda z tych historii jest inna. Bp Jan Pietraszko bez oporu godzi się na usunięcie sprzed wejścia na plebanię tablicy z napisem „Duszpasterstwo akademickie" i jest nieugięty, gdy chodzi o działania duszpasterskie. Ks. Adolf Chojnacki swoją postawą wręcz prowokuje służby do działania. Ks. Jan Bielański jest po prostu uparty i choć przeżywa chwile lęku, jawi się jako nieustraszony: esbecy nie mogą go ani przekupić, ani zastraszyć. Zaangażowanie we współpracę z SB śp. ks. Mieczysława Satory zdumiewa i zaskakuje zwłaszcza tych, którzy go znali. Ks. Mirosław Drozdek – na to wygląda – grał z esbecją, a w takich grach zwykle każda ze stron sobie przypisywała wygraną. Zawartość teczki tajnego współpracownika o ps. „Delta" (ks. Mieczysław Maliński) uzasadnia podejrzenia o współpracę, lecz nie jest jej absolutnym dowodem, jak w przypadkach ks. Satory i TW „Turysty" (ks. Mieczysława Łukaszczyka).

Mankamentem książki jest pewien brak konsekwencji. Marek Lasota ogranicza się do zreferowania zachowanych dokumentów dotyczących „Delty" i opatrzenia ich bardzo wstrzemięźliwym komentarzem. Maciej Korkuć z kolei, szeroko omawiając sprawę ks. Mirosława Drozdka, przytacza stanowisko samego zainteresowanego. A przecież choć ks. Maliński w swoim czasie wycofał wyjaśnienia udzielone redakcji „TP", nie godząc się na publikację autoryzowanego już wywiadu, to jednak takie wyjaśnienia publikował następnie w innych mediach, a w dniu prezentacji książki na swojej stronie internetowej zamieścił obszerne oświadczenie: „Nie byłem współpracownikiem SB ani UB. Nie podpisywałem żadnej deklaracji współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa, ani żadnej lojalki. Nie pisałem żadnych donosów ani informacji o kimkolwiek. Nie otrzymywałem żadnych wynagrodzeń ani pieniędzy, ani jakichkolwiek gratyfikacji. Moje rozmowy miały charakter duszpasterski...".


Mizerne sukcesy

Autorzy opracowania stoją przed wieloma dylematami. Oto kilka, które nasunęły mi się podczas lektury pierwszego tomu.

1. Czy naprawdę należy tak szczegółowo referować dokumenty/informacje o współpracy zmarłych? Kościelna tradycja mówi o odczekaniu 50 lat od śmierci. Czy wystarczy argument, że jeśli nie zrobimy tego my, zrobią to, może mniej obiektywnie, inni?

2. Jak postępować, kiedy u źródeł współpracy leży szantaż obyczajowy? Czy jeśli w dokumentach zachowały się ślady takiego szantażu, nie wspominać o tym (wtedy przedstawiony materiał będzie zafałszowany)? Czy należy uszanować prawo do prywatności już naruszone przez SB, czy dla jasności relacji przynajmniej o szantażu wspomnieć? Wspominając, naprowadza się na ślad żądnych sensacji szperaczy, którzy, przy łatwości dostępu do akt, resztę i tak dopowiedzą.

3. Czy nie należałoby konfrontować zebranego materiału z żyjącymi bohaterami? Odsyłanie ich odpowiedzi i wyjaśnień do następnego tomu nie wydaje się metodą najlepszą. Pierwsza informacja i tak będzie żyła swoim życiem i zostanie potraktowana (przynajmniej przez niektórych dziennikarzy) jako osąd, nawet jeśli sam tekst temu przeczy.

Po zamknięciu tomu dominuje odczucie tego, o czym mówi Filip Musiał w zakończeniu rozprawki o naczelnikach Wydziału IV. Mimo zaangażowania najzdolniejszych pracowników, mimo ogromnych nakładów finansowych i techniczno-organizacyjnych, działania zmierzające do dezintegracji, instrumentalizacji, kompromitacji Kościoła przyniosły sukcesy dość mizerne. Dlaczego? Nie tłumaczą tego ukazane w książce sylwetki niezłomnych kapłanów. Zapewne dopiero opracowanie strategii prymasów Hlonda i Wyszyńskiego oraz polskiego Episkopatu pozwoli zrozumieć, jak to było możliwe. Była to strategia bohaterstwa i kompromisów, odwagi i przekonania o moralnej słuszności tego, co się robi. My, którzy pamiętamy tamtą epokę, wiemy, że Kościół, świadom destrukcyjnych poczynań władz PRL, w tym, co się odnosiło do jego misji (to prawda: nie zawsze i nie wszędzie) funkcjonował tak, jakby te działania w ogóle nie istniały.

„KOŚCIÓŁ KATOLICKI W CZASACH KOMUNISTYCZNEJ DYKTATURY. MIĘDZY BOHATERSTWEM A AGENTURĄ. STUDIA I MATERIAŁY, tom 1". Praca zbiorowa pod red. Ryszarda Terleckiego i ks. Jana Szczepaniaka, WAM, Kraków 2007.

Robert Majka z Przemyśla,tel.506084013 mail: robm13@interia.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 11:33 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group