" /> Dyskusje ogólne :: Sprawa Normana Daviesa
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sprawa Normana Daviesa

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 10:05 pm    Temat postu: Sprawa Normana Daviesa Odpowiedz z cytatem

http://nazimno.salon24.pl/232951,sprawa-normana-daviesa#comment_3299920

Sprawa Normana Daviesa
W ostatnim dodatku do Rzeczpospolitej Plus-Minus (nb. ci, którzy przestali niedawno kupować Rz. mogą mieć powód do żalu, bo co tydzień dodatek ten pozytywnie zaskakuje) znalazał się artykuł o znanym historyku Normanie Daviesie (Agnieszka Rybak "Norman idzie na wojnę"), który jest postacią bardzo w Polsce popularną. Ja sam od lat jestem admiratorem jego dzieł i uważam, że postać to zupełnie bezprecedensowa i dla Polski drugiej połowy XX wieku wręcz bezcenna. Nie tylko z tego powodu, że swoimi książkami wzbudził on żywe zainteresowanie historią i sprawami naszego kraju na Zachodzie, ale i dlatego, że potrafił - jak żaden polski historyk - spopularyzować odmitologizowaną wersję naszej historii wśród szerokich rzesz narodu (a przynajmniej tej jego części, która na historię w ogóle zwraca uwagę). Odmitologizowaną, ale nie odartą z należnej chwały i dumy. Równie ciekawe (i obrazoburcze) było także jego dzieło o historii Wysp Brytyjskich, a więc bezkompromisowość badawcza Daviesa nie dotyczy wyłącznie historii naszego kraju.
Autorka artykułu w Rzeczypospolitej, choć nakreśla sylwetkę historyka i opisuje jego dokonania, zajmuje się jednak przede wszystkim jego obecnym zaangażowaniem w politykę w Polsce. Norman Davies coraz częściej bowiem i coraz bardziej jednoznacznie opowiada się po stronie elit III Rzeczpospolitej, a przeciwko ugrupowaniom prawicowym (mówiąc skrótowo), zwłaszcza PiS. Skąd się ta postawa wzięła u zagorzałego antykomunisty i człowieka, wydawałoby się, trzeźwo i bez właściwych tubylcom emocji obserwującego Polskę w okresie ostatnich 45 lat? Otóż Davies (jak wielu lewicujących antykomunistów) był zwolennikiem powstania koalicji PO-PiS i bardzo się rozczarował, gdy do niej nie doszło. Odnoszę wrażenie, że rozczarowanie to wyniknęło z tego, że PiS nie uznał geremkowsko rozumianej "intelektualnej wyższości" środowiska michnikowszczyzny i nie uklęknął przed swatanym mu koalicjantem, by oddać lwią część władzy. To, że taki gest oznaczałby zanegowanie wyniku demokratycznych wyborów, policzek dla wyborców PiS, którzy tej partii dali mandat do realizacji programu politycznego i faktyczną śmierć polityczną przywódców tego ugrupowania, pan profesor taktownie przemilcza.
Z czasem krytyczne poglądy historyka względem PiS mocno się radykalizują, czego wyrazem są liczne wystąpienia medialne dezawuujące polityków tej partii. Jednym z mocniejszych akcentów takiej postawy była krytyka współpracy europosłów PiS z konserwatystami Davida Camerona w PE. Dodajmy, że wypowiedziana na łamach "Guardiana", co dość symptomatyczne.
Dlatego nie może dziwić, że słynny historyk znalazł się w komitecie poparcia Bronisława Komorowskiego, który, jak wiadomo, jest chodzącym przykładem demokratycznych i proeuropejskich standardów w polskiej polityce. Co więcej, Davis posunął się do wyrażenia obawy o to, że PiS dla zdobycia władzy posłuży się wojskiem i zamieszkami (na szczęście, Mr. Davies, są jeszcze prawomyślne tajne służby, które przecież by do tego nie dopuściły).
Stopniowy zwrot Normana Daviesa w kierunku sterującego Polską układu polityczno-gospodarczego autorka artykułu tłumaczy tym, że profesor jest w Polsce właściwie zamknięty w kręgu przyjaciół i współpracowników z kręgu krakowskiej inteligencji, z centrum w wydawnictwie Znak i że praktycznie nosa poza to środowisko nie wychyla. Ma ono mieć istotny wpływ na jego sposób interpretacji rzeczywistości i postawę polityczną. Może i tak, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że to wyłączna przyczyna - w końcu ostentacyjnego "antybuszyzmu" Davies nie nabawił się w Polsce... Pytanie więc - kto kim tu kręci - krakówek Daviesem czy Davies krakówkiem?
Profesor był niegdyś zwolennikiem lustracji, ale lustracji traktowanej jako niezbędna cezura, symbol, obrzęd oddzielający "dawne" od "nowego", bez którego nie można mówić o otwarciu kolejnego rozdziału w historii narodu. Trudno się z tym zgodzić (choć - rzekłby ktoś - dobre i to), albowiem ktoś tak dobrze rozumiejący politykę i znający historię metod jej uprawiania, zwłaszcza zaś ktoś, kto mówi "miałem szczęście, że nie udało mi się zostać sowietologiem. Widzę bowiem jak często ludzie Zachodu byli jakby połykani przez ten system. Do dziś trwa ta ślepota", nie może nie zdawać sobie sprawy, że "ten system" nie kończył się na granicy w Terespolu i że swymi metodami obejmował wszystkie podległe mu państwa. Nie jest moją rolą podsuwać tak znakomitemu historykowi myśl, że być może ów złowieszczy system pozwalał mu wydajnie funkcjonować w PRL na własnych warunkach. Ale na jego miejscu zdobyłbym się na odwagę i spróbował dotrzeć do archiwów IPN, by wyrobić sobie pełny obraz sytuacji i środowisk w jakich się ówcześnie obracał ambitny brytyjski stypendysta, nawet za cenę utraty złudzeń i gorzkiej weryfikacji nostalgicznych wspomnień z młodości. W końcu, czyż nie jest to powinnością historyka?
Autorka przytacza na koniec opinię Daviesa o pośle z Biłgoraja, który jawi mu się jako swoisty Don Kichot polskiej polityki, podobny do angielskich satyryków politycznych, tradycyjnie od setek lat komentujących w prześmiewczy i obrazoburczy sposób polityczną i społeczną rzeczywistość Zjednoczonego Królestwa. Co ciekawe, nie dostrzega on jednak faktu, że Don Palichot nie jest publicystą, lecz jednym z liderów partii rządzącej, dla którego wzorem był raczej Urban, niż Dickens i że ta różnica ma konkretny wymiar polityczny. Przyparty do muru pytaniami o stosunek do skandalicznej wypowiedzi Palikota "Jarosław Kaczyński umiera(...)" stwierdza, że jest ona nieprzyzwoita, ale że jej autor to niejedyny ekstremalny polityk i odsyła interlokutorkę do własnej żony, która jest lepiej zorientowana w bieżącej polityce niż pisarz, który "jest przeważnie kilka wieków do tyłu". Przesadna skromność, moim zdaniem. Norman Davies jest "do tyłu" zaledwie parę lat - tyle, ile dzieli nas od rozumnych rządów Unii Wolności i michnikowego rządu dusz.

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 5:29 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Wrz 27, 2010 6:44 pm    Temat postu: Czułek antypisowski Odpowiedz z cytatem

Przyrównanie prostolinijności i naiwnej szlachetności Don Kichota do prymitywizmu i manipulatorstwa Palikota brzmi w stwierdzeniach 'znakomitego historyka' niewiarygodnie. On chyba jest zarażony tą ślepotą, której ofiary nie widzą POwskich pseudodokonań. W związku z zanikiem jednego zmysłu ponoć może wyksztcić się inny - w tym przypadku prawdopodobnie jest to przeczulenie i niezdrowe podniecnie dowolnym wyszukanym przez TVNowskich i im podobnych badaczy, realnych czy zmyślonych niedostatków PiS.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group