" /> Dyskusje ogólne :: Widmo Wielkiej Eurazji
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Widmo Wielkiej Eurazji

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Wto Paź 19, 2010 10:29 am    Temat postu: Widmo Wielkiej Eurazji Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101019&typ=my&id=my11.txt

Na naszych oczach powstaje eurazjatycka oś Paryż - Berlin - Moskwa.
Przeszkodą w tworzeniu eurazjatyckiego imperium są kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska

Widmo Wielkiej Eurazji
Prof. Tadeusz Marczak
Współczesna batalia geopolityczna rozgrywa się na skalę globalną. Stratedzy zachodu Europy i Rosji zmierzają do radykalnego odwrócenia układu sił w świecie. Ich celem jest wyparcie Stanów Zjednoczonych z Eurazji, strategiczne partnerstwo ze światem islamu i zdegradowanie roli Europy Środkowo-Wschodniej z Polską na czele.

Z pewnym opóźnieniem polska opinia publiczna zapoznała się z artykułem znanego rosyjskiego eksperta ds. polityki zagranicznej Siergieja Karaganowa, który urzędowa "Rossijskaja Gazieta" opublikowała 9 lipca pod znamiennym tytułem "Związek Europy i Rosji - ostatnia szansa?".
Autor stwierdza, że w ciągu ostatnich lat dwukrotnie pojawiła się szansa na zbliżenie Europy i Rosji. Pierwsza, na początku lat 90. XX wieku, po wahaniach została odrzucona przez Zachód. Druga wiąże się z prezydenturą Władimira Putina, który na początku XXI wieku poważnie i realistycznie, zdaniem autora, starał się zbliżyć Europę i Rosję. Zabrakło jednak strategicznego spojrzenia na to, do czego obie strony powinny dążyć.
Sytuacja uległa pewnej zmianie w 2009 roku, kiedy to w listopadzie na szczycie Rosja - UE rzucono hasło "Partnerstwo dla modernizacji". Karaganow obawia się jednak, że i tym razem może się skończyć na pustosłowiu omijającym ważne dla obu stron zadania o charakterze strategicznym, a przecież - jak stwierdza - "główny interes jednoczący pozarosyjską Europę i Rosję leży w sferze geopolityki i geoekonomii". Świadomość tego zaczynają przejawiać elity w Moskwie oraz w stolicach "starej Europy". Rosji - pisze Karaganow - jeśli nie zjednoczy się z Europą, grozi rola najpierw surowcowej, a potem i politycznej kolonii Chin. Jeszcze gorzej rysują się geopolityczne perspektywy Europy. Jej dolegliwość zdiagnozował jako "zmęczenie z powodu rozszerzenia". Wskutek rozszerzenia i przyjęcia zasad wspólnej polityki zagranicznej osłabieniu uległa rola dużych państw europejskich, a nie zwiększyła się rola Europy jako całości. "Bez zjednoczenia Europy z Rosją w świecie przyszłości ton będą nadawać USA i Chiny. Ale taki dwubiegunowy świat z ogromną liczbą nowych, konkurujących ze sobą graczy będzie z definicji skrajnie niestabilny. 'Trójkąt' USA, Chiny, Zjednoczona Europa - mógłby uczynić go bardziej stabilnym" - stwierdza autor. Do owej Zjednoczonej Europy mogłyby także przystąpić takie kraje, jak Turcja, Ukraina, Kazachstan i inne.

Europa i Rosja razem
Przechodząc do konkretów, Karaganow stwierdza, że podstawą tworzenia Zjednoczonej (z Rosją) Europy mógłby być krótki układ-deklaracja o utworzeniu związku, do którego mogłyby przystąpić, w zależności od przygotowania, wszystkie europejskie kraje. Natomiast pierwszym z istotnych kroków powinien być układ dotyczący utworzenia "wspólnej przestrzeni strategicznej" polegającej na ścisłej koordynacji polityk zagranicznych państw członkowskich. Karaganow twierdzi, że ta idea jest już praktycznie realizowana. Podczas ostatniego czerwcowego szczytu niemiecko-rosyjskiego kanclerz Angela Merkel zaproponowała prezydentowi Miedwiediewowi rozpoczęcie regularnych, comiesięcznych spotkań ministrów spraw zagranicznych Rosji i UE w celu koordynacji polityki zagranicznej. Prezydent Rosji zgodził się z tą propozycją.
Drugim krokiem byłoby stworzenie wspólnej przestrzeni energetycznej w oparciu o równoprawność stron w dostępie zarówno do złóż surowców energetycznych, jak i do sieci przesyłowych (a więc zgoda Rosji na Kartę Energetyczną!).
Trzeci układ ustanawiałby wspólną przestrzeń gospodarczą i technologiczną ze swobodą przepływu kapitałów, ludzi i towarów, czwarty dotyczyłby swobodnego bezwizowego przemieszczania się obywateli.
Główną tezę Karaganowa o konieczności utworzenia dyrektoriatu USA, Chiny, Zjednoczona Europa stara się opłotkami wprowadzić w dyskurs polityczny także Joschka Fischer, były minister spraw zagranicznych RFN. Wolfgang Clement zaś, były niemiecki minister gospodarki i pracy w rządzie Gerharda Schroedera, istotę stosunków między Niemcami, UE a Rosją wyraził następująco: my zależymy jeden od drugiego.
Także Francja stara się nie pozostawać na marginesie wydarzeń. 2 października dziennik "La Croix" przyniósł informację o przygotowywanej inicjatywie prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. Pragnie on utworzenia "strefy współpracy ekonomicznej i wspólnego bezpieczeństwa" między Europą i Rosją jako płaszczyzny zbliżenia między nimi, ale bez angażowania w tę inicjatywę NATO. Projekt ten Sarkozy chciał przedyskutować z prezydentem Rosji i kanclerz RFN Angelą Merkel w trakcie trwającego spotkania w Deauville (18-19 października). Inicjatywa ta budzi silną niechęć Waszyngtonu. Pewien wysokiej rangi polityk amerykański cytowany przez "New York Times" stawia retoryczne pytanie: od kiedy to bezpieczeństwo europejskie nie jest już kwestią, która interesuje Stany Zjednoczone, a stanowi problem do rozwiązania między Europą a Rosją? I dodaje: po 70 latach silnego zaangażowania amerykańskiego w problematykę bezpieczeństwa europejskiego usłyszeć, że kwestia ta nie dotyczy już Ameryki, jest co najmniej dziwne.

Oś Paryż - Berlin - Moskwa kontra USA
Przytoczone wyżej wypowiedzi nie są jednak niczym nowym i potwierdzają tendencję geopolityczną nurtującą od dawna kręgi polityczne zachodu Europy i Rosji. Tendencja ta zmierzała do radykalnego odwrócenia układu sił w świecie.
Istniejące w okresie zimnej wojny "współzawodnictwo amerykańsko-sowieckie - jak pisał Zbigniew Brzeziński w "Planie gry" - ma wymiar globalny, ale jego centralnym obiektem jest Eurazja - największy masyw lądowy, na którym żyje większość ludności Ziemi i który posiada większość zasobów naturalnych świata". Nagrodą dla zwycięzcy w tych zapasach miała być kontrola nad Eurazją. Oczywiście, nie ma wątpliwości, komu przypadł laur zwycięstwa w tej trwającej prawie pół wieku konfrontacji. Najgłośniejszy w tej chwili geopolityk rosyjski Aleksander Dugin musiał przyznać, że "atlantyści [czyt. Amerykanie] wygrali zimną wojnę". Z kolei francuski politolog i geopolityk Henri de Grossouvre stwierdzał: "Od zakończenia zimnej wojny supremacja amerykańska jest niemal całkowita". Po czym złowieszczo dodawał: "Potrwa ona nie dłużej niż 5 do 10 lat...". I chociaż nie mówił tego wprost, to jednak jasno sugerował, że nagroda - czyli kontrola nad Eurazją, a tym samym supremacja nad całym światem - wymknie się z rąk Amerykanów i trafi do rąk osi Paryż - Berlin - Moskwa, którą uwidocznił w tytule swojej wydanej w 2002 roku książki.
Grossouvre przypomniał, że lansowana przez niego idea osi eurazjatyckiej ma już ponadstuletnią tradycję. Jako jej pioniera wymienia Gabriela Hanotaux, ministra spraw zagranicznych Francji w latach 1896-1898, który proponował związek Francji, Niemiec i Rosji. Ten wielki sojusz kontynentalny miał posiadać nie tylko polityczny, ale i gospodarczy charakter. Dla komunikacyjnej integracji Eurazji planowano rozbudowę szlaków kolejowych: Paryż - Władywostok (a więc przedłużenie linii transsyberyjskiej) oraz Berlin - Bagdad.
60 lat później powyższą ideę podejmie gen. Charles de Gaulle. Na konferencji prasowej 29 marca 1949 roku wypowiedział następujące słowa: "Co do mnie, to stwierdzam, że należy tworzyć Europę na bazie zgody między Francuzami a Niemcami. Pewnego dnia Europa zostanie zbudowana na tej podstawie... wtedy będzie się można zwrócić w stronę Rosji. Zatem, będzie można spróbować stworzyć wielką Europę z udziałem również Rosji, jeśli zmieni ona swój ustrój. Oto program prawdziwych Europejczyków. Oto mój program".
Jednak wśród orędowników rozwiązania eurazjatyckiego poczesne miejsce zajmuje słynny geopolityk niemiecki Karl Haushofer, autor koncepcji "bloku kontynentalnego", czyli osi Berlin - Moskwa - Tokio. W logikę "bloku kontynentalnego" wpisany był pakt Ribbentrop - Mołotow i jego geopolityczne konsekwencje, z których najważniejszą było - po rozbiorze Polski - stworzenie bezpośredniej linii styku między III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Dlatego też, po klęsce Polski, uniesiony tryumfem Haushofer pisał pod adresem Brytyjczyków: "Niech gwaranci Polski wiedzą, że mają teraz do czynienia z ogromnym kontynentem od Renu i Morza Północnego aż do Pacyfiku". Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej 22 czerwca 1941 roku nie oznaczał jednak wcale porzucenia koncepcji "bloku kontynentalnego", lecz jedynie korektę w jej realizacji. Hitler po prostu uznał, że właściwszą drogą tworzenia wielkiego imperium eurazjatyckiego będzie podbój Rosji, a nie porozumienie z nią.
W katalogu protagonistów osi eurazjatyckiej nie może zabraknąć również miejsca dla belgijskiego geopolityka Jeana Thiriarta, który wytrwale w dekadzie lat osiemdziesiątych XX wieku rozwijał koncepcję "Europy od Dublina do Władywostoku", nawet pod postacią "imperium eurosowieckiego". Podniecała go bowiem wizja stworzenia supermocarstwa obejmującego łącznie 800 milionów mieszkańców, które równoważąc pod względem demograficznym Chiny, sięgnęłoby po prymat polityczny w świecie, spychając w cień Stany Zjednoczone. Podobny rozmach wykazał gen. Heinrich Jordis von Lohausen, występujący z programem "Europy od Madrytu do Władywostoku", czy komunista Ernst Niekisch, deputowany do Izby Ludowej NRD, który głosił hasło "Europa od Vlissingen do Władywostoku". Do ojcostwa tej koncepcji przyznaje się także rosyjski geopolityk Aleksander Dugin, pozostający zresztą pod tym względem pod wpływami Thiriarta. W wywiadzie dla "Frondy" w 1998 roku powiedział: "Idea osi Moskwa - Berlin - Paryż jest wprost zaczerpnięta z moich pism. Jeśli dodać do tego Tokio, to mamy do czynienia z klasycznym elementem eurazjatyckiej koncepcji geopolitycznej".

Oferta dla Putina
W latach dziewięćdziesiątych mnożyły się wypowiedzi prominentnych polityków i wojskowych nawołujących do konstruowania wielkiej eurazjatyckiej osi. Dla przykładu, francuski minister spraw wewnętrznych Jean-Pierre Chevenement oświadczył w maju 2000 roku: "Nie ma Europy europejskiej, nie ma Europy niezależnej w świecie takim, jakim on jest, jeśli nie stworzy się osi Paryż - Berlin - Moskwa, która jest osią niezależności europejskiej".
Najdalej jednak, zwłaszcza w dziedzinie konkretów, posunęli się na tej drodze Niemcy. W ich działaniach widoczna jest ponadto tendencja do zmonopolizowania w swoich rękach stosunków politycznych i gospodarczych z Rosją. Tendencji tej dał wyraz kanclerz Schroeder w artykule pod znamiennym tytułem "Niemiecka polityka rosyjska to polityka wschodnia UE (Deutsche Russlandpolitik - europeische Ostpolitik)".
Zachodnioeuropejscy zwolennicy rozwiązania eurazjatyckiego nie ukrywali, że wiążą swoje nadzieje z Władimirem Putinem. Bazują oni na tym, że - jak stwierdzał Grossouvre - "Putin należy do tradycji proeuropejskiej, a w szczególności proniemieckiej KGB, która już w epoce zimnej wojny chciała nawiązania dialogu także z RFN". Trzeba przyznać, że wychodził on naprzeciw tym oczekiwaniom. W przemówieniu wygłoszonym po niemiecku na forum Bundestagu 25 września 2001 roku Putin oświadczył: "Sądzę, że Europa w dłuższej perspektywie będzie mogła cieszyć się sławą potężnego i niezależnego ośrodka polityki światowej jedynie wówczas, jeśli połączy swe środki z rosyjskimi zasobami ludzkimi, terytorialnymi i surowcowymi, jak również z potencjałem ekonomicznym, kulturalnym i wojskowym Rosji". Deklaracja ta spotkała się z gorącą owacją niemieckich deputowanych.
Zdaniem Grossouvre'a, we wszystkich kluczowych dla Europy Zachodniej kwestiach, takich jak energia, aeronautyka i uzbrojenie, Rosja jest partnerem o komplementarnych w stosunku do niej interesach. Szczególnie w kwestii energii: "Jest bowiem w interesie Europy, aby nie była ona zależna wyłącznie od ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu, obszaru niestabilnego politycznie i kontrolowanego przez Amerykanów".
W zawoalowany sposób przedstawiany jest program polityczny osi Paryż - Berlin - Moskwa. Deklarowanym celem jest zapobieżenie "zgubnym skutkom liberalnej globalizacji", zachowanie niezależności Europy i stworzenie świata wielobiegunowego. W równie zawoalowany sposób przedstawiana jest wypływająca z imperialnych tęsknot propozycja podziału przestrzeni eurazjatyckiej na strefy wpływów. Francja odgrywałaby więc "szczególną rolę geograficzną" na zachodzie i południu Europy, Niemcy byłyby hegemonem w Mitteleuropie, Rosja posiadałaby podobny status na obszarze dawnego ZSRS.
Eurazjatyckie zamiary obserwowane są z coraz bardziej rosnącą irytacją po drugiej stronie Atlantyku. Jakiś czas temu Thomas L. Friedmann na łamach "New York Times" napisał: "Najwyższy czas, aby Amerykanie zdali sobie sprawę: Francja nie jest już tylko naszym irytującym sojusznikiem, Francja stała się naszym nieprzyjacielem". Neokonserwatysta Michael Ledeen oświadczył zaś bez ogródek: "Francja i Niemcy stały się strategicznymi przeciwnikami Stanów Zjednoczonych".

Globalna rozgrywka
Eurazjatycka oś demonstracyjnie objawiła się światu, kontestując amerykańską akcję w Iraku. Zaczęła też budzić coraz poważniejsze, choć jeszcze nie powszechne obawy kół amerykańskich. Nie wszyscy bowiem dostrzegają skalę zagrożenia. Analityk John C. Hulsman stwierdzał, że łatwo jest zbagatelizować oś Paryż - Berlin - Moskwa. Każdemu z jej uczestników, wziętemu z osobna, brakuje czegoś, aby stać się wielkim mocarstwem: Rosji - rozwiniętej gospodarki, Niemcom - realnej siły militarnej, Francji - surowców i silnej bazy przemysłowej. Przestrzegał wszakże, że "wzięta razem francusko-niemiecko-rosyjska kombinacja posiada atrybuty supermocarstwa zdolnego przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym w skali globalnej: z Francją sprawującą polityczne i ideologiczne przywództwo, z Niemcami wnoszącymi potencjał gospodarczy i z Rosją wnoszącą swój potencjał militarny".
W początkach września 2004 roku doszło wreszcie do pierwszego szczytu eurazjatyckiego. W Soczi nad Morzem Czarnym spotkali się prezydenci Putin i Chirac oraz kanclerz Schroeder. Ich spotkanie poprzedziły wydarzenia świadczące o wyraźnym krzepnięciu eurazjatyckiej osi. W styczniu 2003 roku dwaj komisarze Unii Europejskiej: Francuz Pascal Lamy i Niemiec Guenther Verheugen, wystąpili z projektem utworzenia konfederacji francusko-niemieckiej. Henri de Grossouvre z miejsca potraktował tę propozycję jako logiczny wniosek wypływający z jego programu. W jednym z wywiadów, nawiązując do hucznie świętowanej po obu stronach Renu 40. rocznicy traktatu elizejskiego, powiedział, że "byłoby na czasie zrewidować ten układ i dążyć do stworzenia wspólnego niemiecko-francuskiego związku państwowego, aby osiągnąć to, co generał de Gaulle proponował w 1949 roku: 'powinniśmy anulować traktat z Verdun z 842 roku, aby Frankowie zachodni (Francuzi) i Frankowie wschodni (Niemcy) znowu się zjednoczyli'".
W Moskwie ideę "imperium franko-germańskiego" z entuzjazmem powitał Aleksander Dugin. Stwierdził on także, że Rosja powinna podjąć wysiłki, aby "doprowadzić oś Paryż - Berlin do jej ostatecznej formuły: Paryż - Berlin - Moskwa". Podobnego zdania jest de Grossouvre deklarujący, że "bez Rosji oś byłaby kaleka".
Kolejnym sukcesem osi były wybory w Hiszpanii i zwycięstwo socjalistów. Amerykańscy analitycy Gardiner i Hulsman orzekli, że nie tylko "przekształciły one polityczny krajobraz w Madrycie, ale także zmieniły równowagę sił w Unii Europejskiej z powrotem na rzecz 'starej Europy', której przewodzą Paryż i Berlin". Potwierdziły to kroki podjęte przez rząd premiera Zapatero: wycofanie wojsk hiszpańskich z Iraku oraz rezygnacja ze sprzeciwu wobec projektu konstytucji europejskiej umacniającego wewnątrz UE pozycję "imperium franko-germańskiego".
W dniach 16-18 marca 2005 roku odbywał się w Paryżu "szczyt czterech": Chirac, Putin, Schroeder i Zapatero. De Grossouvre, który jeszcze dwa lata wcześniej oceniał skromnie szansę realizacji swojego projektu na 30-40 proc., nie krył entuzjazmu. Entuzjazm dotyczy perspektyw ogólnej współpracy strategicznej oraz w tak zaawansowanych technologicznie dziedzinach, jak kosmiczna i lotnicza (przygotowania do budowy samolotów piątej generacji). Przede wszystkim zaś podnosił polityczną rangę "szczytu czterech". Jak stwierdzał: "Europa potrzebuje motoru politycznego. Hiszpania, Francja, Niemcy i Rosja dysponują masą krytyczną niezbędną do wypełnienia tej roli i do stworzenia podstaw Mocarstwa Europejskiego".

Rozbiorowy scenariusz dla Polski
Przeszkodę w realizacji wielkiego eurazjatyckiego imperium od Atlantyku do Pacyfiku stanowią, podobnie jak w okresie międzywojennym, kraje Europy Środkowo-Wschodniej, określane w kategoriach geopolitycznych jako Międzymorze, a w kategoriach utylitarno-politycznych, z punktu widzenia Zachodu, jako kordon sanitarny. Aleksander Dugin stwierdza: "Atlantyccy geopolitycy świetnie rozpoznają strategiczne niebezpieczeństwo sojuszu Rosji z Europą (szczególnie z Niemcami)". Stąd ich usiłowania oddzielenia tych dwóch organizmów swoistą, geopolityczną przegrodą w postaci pasa niezależnych państw niezwiązanych ani z Rosją, ani z Niemcami, co znalazło swój wyraz w traktacie wersalskim powołującym do życia suwerenne państwa w Europie Środkowo-Wschodniej.
Zdaniem Dugina, kordon sanitarny został odtworzony w latach 90. XX wieku. W jego skład wchodzą: nieodmiennie Polska, kraje bałtyckie, Czechy i Słowacja, Węgry, Rumunia, Ukraina i Białoruś. Według Dugina, "zadaniem Eurazji jest, aby taki kordon nie istniał. Jest to w interesach i Europy, i Rosji". Stawia zresztą hasło: "zniszczyć kordon sanitarny", w sposób równie zasadniczy, co "zniszczyć Kartaginę" (tj. Stany Zjednoczone). Dopiero po likwidacji kordonu sanitarnego można będzie "przekształcić przestrzeń od Dublina do Władywostoku w strefę kooperacji, współpracy i strategicznego partnerstwa".
Jak widział realizację tego postulatu, o tym świadczą jego uwagi na temat Ukrainy. Znajdziemy wśród nich tezę, że Ukraina jako niepodległe państwo "nie ma najmniejszego geopolitycznego sensu". Dlatego też stwierdza kategorycznie: "Dalsze istnienie unitarnej Ukrainy jest niedopuszczalne. To terytorium powinno być podzielone na kilka okręgów, odpowiadających geopolitycznym i etnokulturowym realiom".
Podobny rozbiorowy scenariusz dla Polski przewiduje Aleksiej Mitrofanow. Głosi on, że Polska powinna być zredukowana do ok. 40 proc. swojego obecnego terytorium, które zostanie podzielone między tych samych, co w 1939 roku kontrahentów. Usilnie stara się uposażyć ponownie zjednoczone Niemcy nabytkami terytorialnymi nie tylko na wschodzie, kosztem Polski, ale także na zachodzie (Alzacja i Lotaryngia), na północy (Szlezwik) oraz na południu (Sudety). Mitrofanow sądzi, że za taką cenę Niemcy powrócą do koncepcji osi Berlin - Moskwa - Tokio i zerwą z orientacją atlantycką.

Mitteleuropa żyje
Wyłuskanie Niemiec ze struktur atlantyckich było głównym zamierzeniem twórców sowieckiej pieriestrojki. Ilia Chaśkowicz stwierdzał: "W polityce zagranicznej ZSRS pierestrojka zaczęła się po tym, jak zostało wysunięte znamienne hasło 'zjednoczonej Europy od Władywostoku do Gibraltaru'. Mówiąc wprost, zjednoczenie Niemiec było traktowane przez ideologów pierestrojki jako pierwszy krok na drodze do osiągnięcia tego utopijnego celu". Aleksander Dugin, nieugięty krytyk Gorbaczowa i jego polityki, w tym jednym punkcie czyni wszelako wyjątek i pisze: "Gorbaczow miał piękną ideę 'wspólnego europejskiego domu'. Jej istota polegała na zbliżeniu z Europą na zasadzie wzajemnych korzyści, pomocy ZSRS dla utworzenia zjednoczonej Europy w kwestiach energetyki oraz ustanowienia wspólnego systemu bezpieczeństwa strategicznego". Koncepcja "europejskiego wspólnego domu" nakładała się na inną strukturę geopolityczną, a mianowicie "wspólnotę atlantycką". Według łatwo czytelnych nadziei kremlowskich strategów efektem tego miało być geopolityczne tarcie, które doprowadzi w końcu do oddalenia się Europy Zachodniej od Stanów Zjednoczonych.
Nowa polityka Moskwy została zaanonsowana światu przez doradcę Gorbaczowa do spraw polityki międzynarodowej Nikołaja Portugałowa. Wywołała też znamienne komentarze. Były szef CIA Richard Helms oświadczył, że wysiłki podejmowane na rzecz ponownego zjednoczenia Niemiec oznaczają "zbrodnię absolutną wobec NATO". Natomiast Robert Livingstone stwierdził ze swej strony, że nikt na Zachodzie nie ma odwagi powiedzieć głośno i otwarcie, że kwestia niemiecka staje się największym niebezpieczeństwem zagrażającym integralności świata atlantyckiego.
Komentarze moskiewskie potwierdzały zasadność obaw Anglosasów, nie ukrywając, że taki był właśnie zamysł ukryty w manewrze Gorbaczowa. Aleksander Panarin pisał w 1997 roku: "W Europie zarysowuje się nowy geopolityczny układ sił związany ze zjednoczeniem Niemiec. Zjednoczenie to bezspornie samo w sobie stanowi wyzwanie wobec ustanowionego po 1945 roku systemu atlantyckiego. Nowy fenomen Mitteleuropy krystalizującej się wokół Niemiec oznacza nie tylko demontaż poprzedniego systemu Europy Wschodniej i bloku eurazjatyckiego, niegdyś kontrolowanego przez ZSRS, ale i demontaż systemu atlantyckiego. Proces ten nie może nie przyjąć charakteru alternatywy wobec amerykanizmu. Ta alternatywa może przybierać bardziej lub mniej jawne formy, ale sama w sobie nie podlega kwestii".
Antyamerykański charakter lansowanych w Moskwie koncepcji wyziera z pism Dugina, który pisze, że kozłem ofiarnym projektowanej przez niego konstrukcji geopolitycznej będą Stany Zjednoczone. Podkopanie ich potęgi "aż do pełnego zburzenia tej geopolitycznej konstrukcji będzie realizowane planowo i bezkompromisowo przez wszystkich uczestników Nowego Imperium".
Plany eurazjatystów Wschodu i Zachodu zmierzają więc do wyparcia Stanów Zjednoczonych z Eurazji i zredukowania ich pozycji międzynarodowej. Drugim, rzadziej wymienianym celem, jest Izrael. Stojąc na gruncie realizmu politycznego, musimy traktować to państwo jako wielkie mocarstwo nie tylko ze względu na trzeci na świecie arsenał nuklearny. A według belgijskiego geopolityka Jeana Thiriarta, projektowana przez niego Wielka Europa nawiąże partnerstwo strategiczne ze światem islamu. W tej sytuacji Izraelowi przypadnie rola, jak stwierdzał, "małego pasterskiego kraju na Bliskim Wschodzie". Wreszcie trzecim regionem, którego rola zostanie zdegradowana, jest Europa Środkowo-Wschodnia z Polską na czele. Niestety, świadomość konsekwencji rozgrywanej współcześnie batalii geopolitycznej nie jest powszechna wśród naszej klasy politycznej, o czym świadczą niepoważne, histeryczne reakcje polityków i mainstreamowej prasy na wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego dotykające tej kwestii.

Autor jest kierownikiem Zakładu Studiów nad Geopolityką Uniwersytetu Wrocławskiego.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 5:27 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Wto Paź 19, 2010 10:48 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest to temat naistotniejszy dla być albo nie być Polski i naszej cywilizacji.

poraza sie umysły młodych Polaków. Zabrania sie uczenia historii. Wracaja czasy polityki zaborców. Zabija sie dume narodową. Wszystko to zbudowac nowego człowieka - euroazjatę.
Posłuchajcie tego:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dlaczego-Polacy-wycofuja-sie-ze-sfery-publicznej,wid,12769677,wiadomosc_video.html

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Sro Paź 20, 2010 12:42 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Stratedzy zachodu Europy i Rosji zmierzają do radykalnego odwrócenia układu sił w świecie. Ich celem jest wyparcie Stanów Zjednoczonych z Eurazji, strategiczne partnerstwo ze światem islamu (...)

strategiczne partnerstwo ze światem islamu - przeciwko komu? Przeciwko Ameryce? Tak, ale nie tylko. Faktycznie przeciwko cywilizacji łacinskiej czyli cywilizacji zachodniego chrzescijanstwa, na ktorej wyroslo cale ogromne bogactwo kultury Europy zachodniej i jej odnogi amerykanskiej, ze szczegolnym respektem dla praw czlowieka; a wraz z nim niespotykany w historii poziom dobrobytu. Tylko, ze lewactwo zachodnioeuropejskie, nienawidzące cywilizacji chrzescijanskiej i gotowe sprzymierzac sie nawet z diablem aby przerobic Europe na swoje kopyto obudzi sie z reką w nocniku, bo jezeli wyprze Ameryke z Europy to ono samo (tzn. euro-lewactwo) albo zostanie zalane calkowicie przez islam (juz jest zalewane w niektorych krajach), albo otworzy droge dla przyszlej inwazji rosyjskiej na Europe zachodnią. Pozostaje nadzieja, ze nad tym wszystkim jeszcze jest Bóg i nie dopusci do realizacji tego diabolicznego planu, tak jak nie dopuscil bolszewikow do przejscia Wisly w 1920 r.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Paź 20, 2010 7:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
lewactwo zachodnioeuropejskie, nienawidzące cywilizacji chrzescijanskiej i gotowe sprzymierzac sie nawet z diablem aby przerobic Europe na swoje kopyto obudzi sie z reką w nocniku, bo jezeli wyprze Ameryke z Europy to ono samo (tzn. euro-lewactwo) albo zostanie zalane calkowicie przez islam (juz jest zalewane w niektorych krajach), albo otworzy droge dla przyszlej inwazji rosyjskiej na Europe zachodnią.

Stare idee ojca rosyjskiej rewolucji wcale nie umarły. Wygląda, że są duże szanse na to, że przepowiednia Lenina o tym, że kapitaliści sami sprzedadzą lewakom sznurek, na którym szybko zawisną. Moje udoskonalenie tej idei to wystąpienie lewactwa o uzyskanie od Zachodu kredytów na zakup sznura.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group