" /> Dyskusje ogólne :: Społeczne nieposłuszeństwo
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Społeczne nieposłuszeństwo

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pon Paź 25, 2010 9:41 pm    Temat postu: Społeczne nieposłuszeństwo Odpowiedz z cytatem

http://niepoprawni.pl/blog/1906/legiony-uzbrojone-w-plastikowe-tarcze-i-stalowe-rydwany-w-wojnie-z-iti-polsat-i-guanowart-1

Legiony uzbrojone w plastikowe tarcze i stalowe rydwany w wojnie z ITI, Polsat i GuanoWartą - Część XX
obiboknawlasnyk..., 25 października, 2010 - 13:25

Czyżby do pomysłu Obiboka na własny koszt dołączył tak zacny człek jak Pan prof. Zdzisław Krasnodębski?

Serce i dusza Obiboka na własny koszt się raduje, bo czytając wywiad Pana profesora trudno by było inaczej.

Cytat:
Z prof. Zdzisławem Krasnodębskim, filozofem i socjologiem, wykładowcą na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i na Uniwersytecie w Bremie, rozmawia Mariusz Bober



Tragiczny zamach na działaczy Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi to skutek konfliktu wywołanego przez PO i kampanii największych mediów czy odosobniony przypadek agresji wobec PiS? Jakie wnioski, Pana zdaniem, należy wyciągnąć?



- Pierwszy, bardzo prosty wniosek, choć zapewne nierealistyczny, to ten, że powinniśmy wyłączać telewizory, gdy np. w TVN zapowiadają wystąpienie Janusza Palikota. Powinniśmy się nauczyć "głosować" na co dzień - tzn. nie kupować tych gazet, które sieją nienawiść. Powinniśmy domagać się sprawiedliwości, organizować się w ruch sprzeciwu wobec propagandy.

Należy też piętnować skandaliczne, agresywne wypowiedzi. Przede wszystkim zaś powinniśmy inaczej głosować w wyborach powszechnych. Gdyby Polacy zachowywali się w ten sposób, media nie mogłyby stosować takich chwytów, jak wcześniej opisałem, a tzw. autorytety moralne nie pozwalałyby sobie na skandaliczne wypowiedzi. Dopóki będzie przyzwolenie społeczne, dopóty politycy, media i "autorytety" będą stosować swoje metody.

Przede wszystkim jednak należy odsunąć od władzy PO.



Całość tu:



http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=2010102...



Pisałem wielokrotnie na różnych portalach o konieczności organizowania się w ogólnopolski ruch społecznego sprzeciwu wobec propagandy ITI, POLSAT, AGORY …… tu:

http://niepoprawni.pl/blog/1906/legiony-uzbrojon...



http://niepoprawni.pl/blog/1906/legiony-uzbrojon...



http://niepoprawni.pl/blog/1906/slomiane-scierni...



http://niepoprawni.pl/blog/1906/zetony-plastikow...



Czas ucieka i płynie jak rzeka, a my nadal tylko pozostajemy na etapie gadania i gdybania, a nie działania w REALU.



Warto chociaż spróbować!



Bo warto żyć GODNIE i z poczuciem dobrze spełnionego przez siebie samego obowiązku wobec OJCZYZNY!

Takie to małe i niepozorne, a może bardzo zaboleć te załgane MENDY.


image

Do zobaczenia na wspólnej akcji w marketach na terenie całej Polski zniewolonej przez te papierowe i szklane łże MENDYia polskojęzyczne.

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 6:00 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Paź 25, 2010 10:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wydaje mi się, że tekst wywiadu z Panem Profesorem Zdzisławem Krasnodębskim ze względu na swą wagę wart jest przedstwaienia czytelnikom naszego Forum w całości i dlatego pozwalam sobie na jego wklejenie poniżej:
Cytat:
Z prof. Zdzisławem Krasnodębskim, filozofem i socjologiem, wykładowcą
na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i na Uniwersytecie w Bremie, rozmawia Mariusz Bober


Tragiczny zamach na działaczy Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi to skutek konfliktu wywołanego przez PO i kampanii największych mediów czy odosobniony przypadek agresji wobec PiS?
- Takie zabójstwa mogą się zdarzać i zdarzają się w każdych okolicznościach i w każdym kraju. Ale ich prawdopodobieństwo wzrasta w sytuacji napięcia i konfliktu, który rozdziera społeczeństwo. Ostatnie takie zamachy w Niemczech miały miejsce w pełnym napięcia okresie zjednoczenia RFN i NRD. Wtedy właśnie doszło do ataku na Wolfganga Schaublego [polityk CDU, dwukrotny szef MSW, w 1990 r. został postrzelony podczas spotkania wyborczego przez chorego psychicznie zamachowca - red.], a także na Oskara Lafontaine'a, wówczas polityka SPD. Prawdopodobieństwo takich zamachów wzrasta również wtedy, gdy państwo demonstruje swoją bezradność albo daje sygnały, że pewne zachowania nie będą ścigane. Ten zaplanowany zamach Ryszarda C. jest klasycznym mordem politycznym. Dziwię się, że publicyści i politycy zastanawiają się, skąd biorą się takie zachowania. Zważywszy na atmosferę w kraju, należało się raczej dziwić, że jeszcze w Polsce nie doszło do zabójstw na tle politycznym. Pewnie dlatego, że Polacy są mimo wszystko łagodnym Narodem, nieprzechodzącym od razu od słów do czynów. To, co się stało w Łodzi, mogło jednak zdarzyć się już wcześniej.

Dlaczego?
- Jeszcze na początku tego roku pisałem, że obawiam się o życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tak bardzo szerzono nienawiść wobec niego, że z samego "równania matematycznego" wynikało, że może do tego dojść. Wystarczyło, że niektórzy ludzie naoglądali się np. "Szkła kontaktowego", propagandowego programu w TVN, lub innych podobnych programów. Słuchając wypowiedzi niektórych jego widzów, można byłoby spodziewać się, że zaraz po odłożeniu słuchawki telefonu przygotują pistolet i wyjdą strzelać na ulicę. Wszystko przez "przemysł nienawiści", który funkcjonował w wielu mediach. A przecież w ostatnich miesiącach sytuacja jeszcze się zaostrzyła.

Mord w Łodzi to skutek zastosowania nowej metody rządzenia przez PO? Mam na myśli bezwzględny atak na opozycję.
- Tak. Nie postępował tak nawet Sojusz Lewicy Demokratycznej - kiedy znajdował się u władzy, nie ogłosił wojny z opozycją, mówił w czwartek w Sejmie Grzegorz Napieralski. Jedna z redaktorek "Gazety Wyborczej" napisała kiedyś, że SLD "mniej wolno". Można powiedzieć, że PO uznała, że wolno jej więcej, a może nawet, że wolno jej wszystko. Dzisiaj wiemy, że jest to partia kompletnie nieudolna w realnym rządzeniu, podobnie jak jej przywódca, obecny premier. Posiada on tylko jeden talent - retoryczny, i umiejętność panowania nad nastrojami społecznymi. Platforma udoskonaliła coś, co zaczęto stosować już w okresie rządu Kazimierza Marcinkiewicza, czyli PR, a więc propagandę. Zastosowano ją na dużą skalę, i to bez żadnych skrupułów. W ten sposób mówiono o "zielonej wyspie", "polityce miłości", poprawie relacji z zagranicą, przede wszystkim z Rosją itd. Jednocześnie była to skrajnie negatywna propaganda wymierzona głównie przeciwko śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Przykładem tego była "wojna o krzesło", o "samolot", wyśmiewanie przez obecnego prezydenta zagrożenia życia śp. Lecha Kaczyńskiego podczas wizyty w Gruzji ("jaka wizyta, taki zamach", "ślepy snajper").

Czemu to miało służyć, skoro PO sprawuje realną władzę?
- Taka propaganda i ataki polityczne były sposobem PO na rządzenie, na utrzymanie władzy. Najbardziej dobitnym wyrazem tego zjawiska jest niezwykła kariera Janusza Palikota, człowieka całkowicie skompromitowanego, który przecież mówił o zabójstwie Jarosława Kaczyńskiego. Kariera Palikota jest godna opisania przez jakiegoś następcę Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Towarzyszyli mu także inni politycy: Kazimierz Kutz, Stefan Niesiołowski, a także Władysław Bartoszewski. Przecież na kongres Palikota pobiegło wielu polityków i intelektualistów! Media zaakceptowały ten mechanizm, budowały pozycję polityków tego rodzaju. Bez TVN 24 Palikot byłby nikim. Między tą stacją a działaczem PO powstała swoista symbioza - oni go promowali, on napędzał im oglądalność. Ta nienawiść udzieliła się społeczeństwu. Wywołane w ten sposób podziały przypominają te z okresu stanu wojennego.

Jak w tej sytuacji odbiera Pan reakcje wielu publicystów i części polityków PO, że... to Jarosław Kaczyński sprowokował zamach swoją agresywną retoryką?
- W ten sposób realizowany jest cały czas ten sam scenariusz. Polega on na tym, że gdy dochodzi do tragicznego wydarzenia, za które ewidentnie odpowiedzialność ponosi obóz rządzący, to politycy i publicyści wychodzą ze smutnymi twarzami do kamer i zaczynają głosić "politykę miłości", choć jeszcze w przeddzień agresywnie podgrzewali atmosferę. Teraz mówią, że nie można używać języka nienawiści, że trzeba się "pojednać" itd. Już tak wiele razy to przerabialiśmy... A po takich słowach zwykle podejmowane są działania, które całkowicie przeczą tym deklaracjom. Gdyby politycy PO chcieli rzeczywiście doprowadzić do zgody, mogli to zrobić już dawno, zwłaszcza prezydent Bronisław Komorowski po objęciu władzy. Takie pojednanie można byłoby osiągnąć konkretnymi działaniami. Byłyby one testem prawdziwości intencji rządzących. Dziś również można by doprowadzić do rzeczywistej zgody. Ale zazwyczaj kończy się jedynie na obłudnych słowach polityków PO. Podobnie zachowują się media. Takie postępowanie służy temu, by zrzucić z siebie odpowiedzialność. Jeśli nawet nie mówi się, że "winny jest Jarosław Kaczyński", który jakoby sam siebie prowokuje do ataków na własne życie, to wzywa się do wyciszenia wszelkich spornych kwestii...

Tragedię w Łodzi wykorzystuje się po to, by zablokować żądania opozycji?
- Tak. Jeśli bowiem ktoś np. kwestionuje oficjalną wersję wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, to od razu zarzuca mu się, że mówi "językiem nienawiści". W interesie rządzących jest wyciszenie wszelkiej krytyki. A przecież jest jasne, że jeśli ktoś chce zgody w Polsce, a sprawuje pełnię władzy w kraju, to musi po prostu zacząć inaczej działać.
Ta zbrodnia wpisuje się w ogólną atmosferę. Ostatnio byłem zszokowany np. tym, że z telewizji publicznej usunięto dwa programy, a kierownictwo tłumaczyło to rzekomo spadającą oglądalnością. Ale jeden z dzienników napisał wprost, że prawdziwą przyczyną było to, że program reprezentował "PiS-owską narrację". Pisano i mówiono nawet o delegalizacji PiS, porównując tę partię... do bojówek hitlerowskich!

Dziś reżyserzy tej polityki zmienili ton?
- Intelektualiści, którzy wtedy to mówili, powinni dziś, jeśliby byli konsekwentni, stwierdzić, że ta zbrodnia jest "słuszna", bo zabito tylko "pisowca". Przecież sami przekonywali, że należy wystąpić przeciwko tak niebezpiecznej partii jak PiS. Zamiast tego udaje się, że pewne słowa nie padały. Osobnik, który dokonał zbrodni w Łodzi, jest zresztą typowy dla negatywnego "elektoratu" PiS. Dowiadujemy się bowiem, że był współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL. A przecież na obecnym etapie nie możemy wykluczyć, że działał w pojedynkę...

Sugeruje Pan, że ten zamach mogło zorganizować np. środowisko byłych esbeków, którzy teraz podnoszą głowy?

- Najprawdopodobniej nie, ale śledztwo w tej sprawie nie zostało jeszcze zakończone, dlatego nie wiemy, czy działał z pobudek indywidualnych, czy np. ktoś bezpośrednio namawiał go do tego czynu - poza pośrednią namową medialną i polityczną.

Jakie wnioski, Pana zdaniem, należy wyciągnąć?

- Pierwszy, bardzo prosty wniosek, choć zapewne nierealistyczny, to ten, że powinniśmy wyłączać telewizory, gdy np. w TVN zapowiadają wystąpienie Janusza Palikota. Powinniśmy się nauczyć "głosować" na co dzień - tzn. nie kupować tych gazet, które sieją nienawiść. Powinniśmy domagać się sprawiedliwości, organizować się w ruch sprzeciwu wobec propagandy. Należy też piętnować skandaliczne, agresywne wypowiedzi. Przede wszystkim zaś powinniśmy inaczej głosować w wyborach powszechnych. Gdyby Polacy zachowywali się w ten sposób, media nie mogłyby stosować takich chwytów, jak wcześniej opisałem, a tzw. autorytety moralne nie pozwalałyby sobie na skandaliczne wypowiedzi. Dopóki będzie przyzwolenie społeczne, dopóty politycy, media i "autorytety" będą stosować swoje metody. Przede wszystkim jednak należy odsunąć od władzy PO.

Jeśli prezentowane sondaże są prawdziwe, to Polacy tego nie chcą...
- I dlatego zdarza się to, co się zdarza. Oznacza to przyzwolenie i na zbrodnię w Łodzi, i na sposób, w jaki bada się przyczyny katastrofy smoleńskiej. Gdyby odsunięto PO od władzy, nadszedłby czas próby dla PiS albo innej partii, która wygrałaby wybory - czy potrafi zjednoczyć podzielone społeczeństwo. Politycy PiS nie zawsze używają właściwych słów i dokonują właściwych działań. Ale obecnie główna odpowiedzialność za rozwój sytuacji w kraju spada na rządzących, czyli na PO. Natomiast gdyby rządząca partia chciała się zachować w sposób wiarygodny, powinna ze swoich szeregów usunąć najbardziej skompromitowane osoby. PO musiałaby też odciąć się od tych intelektualistów i ludzi ze swojego zaplecza, którzy odpowiadają za ataki na opozycję. Powinni też przeprosić za sposób, w jaki traktowano Lecha Kaczyńskiego. Następnie obecny prezydent powinien zacząć budować prezydenturę nastawioną na dobro całego kraju, a nie tylko swojej partii. Niestety, nie wierzę, by do tego doszło, zwłaszcza po pełnym hipokryzji przemówieniu Donalda Tuska. W związku z tym, że sytuacja gospodarcza w Polsce będzie się pogarszać w najbliższym czasie, kurs obozu rządzącego będzie się zaostrzał. Dlatego przypuszczam, że nawet to morderstwo nie powstrzyma PO przed nowymi agresywnymi działaniami.
Mogą posunąć się nawet do zastraszania ekspertów pracujących w różnych ważnych instytucjach publicznych. Już spotykam się z podobnymi sytuacjami na uniwersytetach...

Zastraszania "niepokornych" naukowców?

- Tak, wysyła się ludziom nauki sygnały ostrzegawcze. Niedawno rozmawiałem z wybitnym wykładowcą uniwersyteckim, osobą, która przeszła na emeryturę, ponieważ - jak mówiła - nie mogła wytrzymać atmosfery nacisku w instytucie, w którym pracowała. Osoby posiadające uznaną pozycję i dorobek naukowy mogą jeszcze oprzeć się takim naciskom, ale młodzi naukowcy już bardzo niechętnie zajmują się "niewygodnymi" tematami. Znam też intelektualistów, którzy "po zmianie poglądów" zaczęli żyć dostatnio...

To oznaczałoby, że politycy i media mają zbyt duży wpływ na życie społeczne w Polsce. Mamy już całkowicie upartyjnioną czy też zideologizowaną sferę publiczną?
- Już w styczniu br. pisałem, że demokracja w Polsce jest zagrożona. Stosowanie technik sprawowania władzy, które wykorzystuje PO przy pomocy usłużnych mediów, może prowadzić do powstania "miękkiej dyktatury". Taka groźba istnieje, ponieważ wszystkie zasady traktuje się instrumentalnie, zwłaszcza wolność słowa, zgromadzeń czy prawo do kultu religijnego. W momencie, gdy pewne inicjatywy są niewygodne dla partii rządzącej, ludziom organizującym je próbuje się zamknąć usta. Ostatnio coraz częściej słyszę od dziennikarzy różnych mediów, że nie wiedzą, jak długo będą jeszcze pracować. Jeden z posłów PiS opowiadał, że w wielu dzielnicach Warszawy nie może zorganizować spotkania z wyborcami, ponieważ nikt nie chce mu udostępnić lokalu. Wielkie oburzenie wywołał niedawno list wystosowany przez Jarosława Kaczyńskiego. A przecież zaledwie rok wcześniej m.in. Lech Wałęsa i Adam Rotfeld wystosowali do prezydenta USA Baracka Obamy również list, w którym wyrażono podobne obawy. To przykład, że nagonka zastąpiła debatę. Gdy te same poglądy głoszą ludzie popierani przez tzw. główny nurt, są one powszechnie akceptowane, ale gdy zaprezentują je politycy opozycyjni, to zaraz krzyczy się, że są "oszołomami"... Ta sytuacja przypomina jako żywo PRL, bo chodzi o "zapis na osobę". Dzisiaj trzeba powiedzieć, że życie przywódcy opozycji, Jarosława Kaczyńskiego, jest coraz bardziej zagrożone...

Ale rządzący przekonują, że przywracają "normalność" i dbają, by Polska była państwem prawa. To zaś oznacza, że państwo opiera się na pewnych zasadach, a nie na dyktacie medialno-partyjnym...
- Niestety, te zasady traktowane są instrumentalnie. Takie problemy zdarzają się też na Zachodzie, również w USA, ale wówczas władze publiczne starają się, by nie przekraczano pewnych granic. Tymczasem w Polsce nie są zachowane proporcje ani w mediach publicznych, ani prywatnych. Dziś np. najbardziej poczytne komercyjne tygodniki rywalizują o to... który jest bardziej prorządowy. Ta zmiana nastąpiła właśnie pod wpływem polityki. Przewaga jednego odłamu polskiego społeczeństwa, które skumulowało majątek, władzę i w pewnym sensie prestiż, jest tak ogromna, że ci pozostali nie mogą się zorganizować, i jedyną ich siłą jest to, że pomodlą się przy krzyżu przed Pałacem Prezydenckim, gdzie są lżeni i opluwani, a w końcu zabiera się im krzyż i zamyka go w kaplicy tego pałacu...

Dziękuję za rozmowę.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group