" /> Dyskusje ogólne :: "Co wynika z książki księdza Isakowicza"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Co wynika z książki księdza Isakowicza"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomasz Triebel
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 262

PostWysłany: Wto Lut 27, 2007 9:34 am    Temat postu: "Co wynika z książki księdza Isakowicza" Odpowiedz z cytatem

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=33261

"Co wynika z książki księdza Isakowicza"

Kościół do końca musi się zmierzyć ze swoją przeszłością. Im szybciej, tym lepiej - piszą znani publicyści, politycy i intelektualiści - pisze w "Fakcie" publicysta Roman Graczyk.

Zaraz po ujawnieniu, że ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski napisał w swojej książce o arcybiskupie Juliuszu Paetzu, pojawiły się oburzone głosy: jakim prawem krakowski ksiądz zajmował się akurat tym duchownym?! Przecież nie miał on nic wspólnego ani z księdzem Zaleskim, kiedy ten był prześladowany, ani z archidiecezją krakowską. Ale ja chcę obronić księdza Isakowicza: on zajmował się wszystkimi duchownymi, którzy współpracowali z bezpieką.

Od przełomu 2005 i 2006 roku ksiądz Zaleski rozpaczliwie apelował do polskiego Kościoła, do hierarchów, żeby się zajęli sprawą lustracji wśród duchownych w sposób metodyczny, całościowy. Reakcja hierarchii była jednak czymś na kształt strajku włoskiego. Powoływano jakieś komisje historyczne, które w istocie pozorowały prace. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wyświadczył Kościołowi przysługę i zrobił za biskupów szaloną robotę. Z całą pewnością temu duchownemu należy się wdzięczność, a nie nagana.

Można się zastanawiać nad samą osobą arcybiskupa Paetza. Te informacje, które mamy, pokazują, że sprawa jest poważna - mimo tego, że większość materiałów z watykańskiego okresu współpracy została zniszczona. Dowody są jednak wystarczające, by stwierdzić, że współpraca miała miejsce. Nie mamy tylko pewności co do jej stopnia, ani jak bardzo była szkodliwa. Nie wiemy też, jakie ówczesny ks. Paetz czerpał korzyści ze współpracy. Są co prawda wzmianki o kwotach, ale mogły być to wydatki na tzw. konsumpcję, mogły też trafiać do kieszeni duchownego. Tego nie wiemy. Juliusz Paetz był jednakże agentem służb PRL.

Dotychczas znaliśmy niechlubną historię o molestowaniu przez arcybiskupa kleryków w Poznaniu. To i obecne informacje o współpracy z SB pokazują, jak głęboko Kościół pomylił się w swojej polityce nominacyjnej. Można by przypuszczać, że Kościół ma jakieś mechanizmy sprawdzania kandydatów. A okazuje się, że Paetza nie znano ani od strony prowadzenia się moralnego - nie wiedziano, że jest homoseksualistą molestującym kleryków - ani od strony konszachtów z SB. Mechanizmy kontrolne zawiodły więc na całej linii.

Płynie z tego nauka - Kościół ma dziś dostęp do tajnych archiwów, nawet szybciej niż inni uzyskuje dokumenty. Najwyższy czas, żeby przy następnych nominacjach na ważne stanowiska brano bardzo poważnie pod uwagę, co tam jest. Negatywnym przykładem jest tu też oczywiście sprawa abp. Wielgusa, wobec którego lekceważono podejrzenia o współpracę.

Można przypuszczać - choć na podstawie tego, co wiemy, nie można ostatecznie rozstrzygnąć - że jednym z motywów ugięcia się przed szantażem mogłyby być - wiadome SB - skłonności homoseksualne księdza Paetza. To był jeden z częstszych narzędzi szantażu.

Latem ubiegłego roku Episkopat Polski wydał orędzie na temat samooczyszczenia się Kościoła i lustracji. Faktyczne prace komisji diecezjalnych rozpoczęły się dopiero kilka miesięcy po wspomnianym orędziu. Kościół w sensie instytucjonalnym, a w jego ramach najwyższe władze, czyli episkopat i rada episkopatu, powinny czuwać nad lustracją i ponaglać biskupów diecezjalnych do działania. To, co się działo, to była taktyka na odwleczenie. Przez wiele miesięcy zwlekano i zamiatano problem pod dywan. Gdyby nie determinacja księdza Zaleskiego i paru innych duchownych, te sprawy byłyby nierozstrzygnięte i niewyjaśnione do dziś. A im później, tym gorzej.



--------------------------------------------------------------------------------
Roman Graczyk, publicysta, autor książki "Tropem SB. Jak czytać teczki"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 1:41 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group