" /> Dyskusje ogólne :: Operacja "PO wygrywa kolejne wybory" ...
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Operacja "PO wygrywa kolejne wybory" ...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sob Sty 22, 2011 11:25 pm    Temat postu: Operacja "PO wygrywa kolejne wybory" ... Odpowiedz z cytatem

http://www.blogpress.pl/node/7300

Operacja "PO wygrywa kolejne wybory" i jej neutralizowanie

filozof grecki, czw., 20/01/2011 - 11:39

Gra nastrojami społecznymi, która ma doprowadzić do zwycięstwa "właściwych" sił politycznych, opiera się na emocjach. Od dawna nie są to kwestie merytoryczne. Jeszcze w 2005 roku mieliśmy do czynienia z miksem emocji i kwestii merytorycznych. Mówiono - całkiem logicznie - o konieczności rozprawienia się z korupcją. Inni - zgodnie ze swymi poglądami - poprawy sytuacji upatrywali w liberalizmie gospodarczym. Po przegranych przez PO wyborach Donald Tusk w swoim przemówieniu w Sejmie zaczął polaryzować polskie społeczeństwo, mówiąc, że władzę w Polsce przejęła moherowa koalicja. Media i sterowana popkultura podchwyciły tę frazę i metodą prania mózgu wdrukowały ją w świadomość społeczną. Pogardliwe określenie "mohery" trwale zadomowiło się w polskim języku. Przestało mieć znaczenie, kto ma rację. Ważne było tylko, czy ktoś trzyma z moherami. Jeśli tak, to obciach i kpina. Przecież nie dyskutuje się na poważne argumenty z kimś, z kogo się kpi i kim się pogardza. Za chwilę doszło do tego przypomniane "spieprzaj, dziadu", kaczory itd. Kto mógł przypuszczać, że to dopiero początek? Za każdym razem, gdy poziom agresji zdawał się stabilizować, podbijano bębenek jeszcze bardziej. Pojawił się kaczyzm (ma nawet hasło w Wikipedii), pisiory, pisuary, "IV RP poszła w PiS-du!" (prof. Senyszyn), "zabierz babci dowód". Naturalnie podatna na tę poetykę była młodzież - pierwsze pokolenie wychowane bezstresowo, w kulturze luzackości i cynizmu.

Dziś System grę emocjami doprowadził do perfekcji. Jak na ironię, przedstawiciele Systemu w mediach cynicznie wzywają do zmniejszenia agresji, do dyskusji merytorycznej. Zawsze ze wskazaniem, popartym medialnymi manipulacjami, że ci agresywni i niemerytoryczni są z PiS. Z niepokojem obserwuję, gdy prawicowa strona debaty publicznej łatwo daje się wciągać w kolejne pułapki. A powinniśmy być już bardzo na to uczuleni! Jeśli dziś społeczeństwo rozognione jest emocjami związanymi z obraźliwym raportem MAK i - na pozór - niezbornymi reakcjami polskiego premiera, to możemy być pewni, że właśnie o to chodziło macherom Systemu! Sugerowanie, że pacynka Tusk podejmuje jakiekolwiek samodzielne kroki, choćby motywowane względami wizerunkowymi, chęcią utrzymania władzy, jest wielce naiwne.

W ostatnich tygodniach obserwujemy grę w czworokącie Putin-Miedwiediew-Tusk-Komorowski. Możemy być pewni, że ta gra jest wyreżyserowana na użytek polskiej opinii publicznej, a także na użytek zachodnich obserwatorów. Możemy być pewni także tego, że jedynym podmiotowym uczestnikiem tej gry jest Putin. Reszta uczestników jest potrzebna tylko po to, by symulować, że w ogóle jakaś rozgrywka ma tu miejsce. Celem tej gry jest zapanowanie nad świadomością społeczną.

1. Na użytek Polaków: stworzenie wrażenia, że Tusk jest w stanie postawić się wielkiej i groźnej Rosji, a nawet sprawnie wywalczyć ustępstwa na korzyść Polski.

2. Na użytek Polaków: stworzenie wrażenia, że ośrodki rządowy i prezydencki działają niezależnie od siebie, a tym samym ma miejsce demokratyczna kontrola władzy ("check and balance")

3. Na użytek Polaków i świata: po ustępstwach Rosji (na zasadzie targowania się, w którym Rosjanie, zgodnie z zasadami handlowej sztuki, wyszli od stawki nie do przyjęcia wysokiej, by potem zejść do stawki, która ich od początku interesowała) zostanie ustalona wspólna wersja zdarzenia w Smoleńsku. Polska uzyska to, że na pokładzie nie było pijaństwa (być może) oraz to, że kontrolerzy popełnili jakieś drobne niedociągnięcie (np. nie wystarczająco asertywnie powiedzieli polskiemu prezydentowi, żeby się stamtąd wynosił). Dodatkowo może spreparują coś kompromitującego na braci Kaczyńskich, co ucieszy wszystkie strony. Będzie to owa "straszna prawda", przed którą ostatnio przestrzega Tusk. Ta wersja zostanie uznana za ostateczne zamknięcie sprawy i stanie się pałką na wszystkich, którzy będą jeszcze w dążeniu do prawdy drążyć sprawę zamachu. "Uczciwe" badania opinii publicznej pokażą, że Polacy to akceptują, znowu kochają "męża stanu" Tuska i nienawidzą "jątrzącego" Kaczyńskiego.

4. Na użytek świata: stworzenie wrażenia, że - wbrew przesądom - Rosja jest skłonna do ustępstw i jako taka pasuje do europejskich standardów "soft power", które polegają na dochodzeniu do wspólnych stanowisk drogą nagocjacji i zakulisowych gier.

Jak możemy obronić się przed tą - bardzo wyraźnie już zarysowaną - pułapką? Sama wiedza o tym, jak działa System jest już pewną odtrutką na jego manipulacje. Problem polega na tym, że aby się oprzeć tej manipulacji, postawa społeczeństwa musiałaby być bardzo zdecydowana. Bierny opór nic nie da, ponieważ medialny walec i zmanipulowane sondaże pokażą tylko oficjalną wersję, że Polacy z radością akceptują wspomniane efekty gry Putin-Miedwiediew-Tusk-Komorowski. Nawet jeśli większość będzie sceptyczna, to zostanie ona drogą manipulacji spacyfikowana, zepchnięta do defensywy, a morale tej części społeczeństwa będzie intensywnie osłabiane. Dla Systemu bardzo ważne jest, by Polacy ani przez chwilę nie uwierzyli w możliwość zwycięstwa sił patriotycznych w swoim kraju.

Oto kilka proponowanych przeze mnie metod, które mogą pomóc w zneutralizowaniu opisanej pułapki oraz w dalszym podtrzymywaniu stopniowo wyłaniającej się integracji Polaków wokół patriotycznych idei:

1. Odciąć się od mainstreamowych mediów. W szczególności w żadnym wypadku nie uwierzyć w rzekome "nawrócenie" zakłamanych mediów. Obecna medialna krytyka raportu MAK i postawy Tuska jest działaniem przygotowawczym, tworzących grunt dla zwrotu, który wkrótce nastąpi, czyli kolejnego pozytywnego przełomu w stosunkach polsko-rosyjskich. Cały czas musimy mieć w pamięci, że media nie tylko kłamią, ale przede wszystkim manipulują naszymi emocjami - w ten sposób nawet z przeciwników Tuska tworzą narzędzie służące do utrzymania go przy władzy.

2. Niezależnie od codziennych medialnych wrzutek musimy mieć własne zdanie dotyczące zdarzenia w Smoleńsku. Czyli nie ekscytować się zbytnio dowodami przeciwko Rosji, ani nie przejmować się zbytnio dowodami przeciwko Polsce. Pamiętajmy, że celem tych wrzutek nie jest zbliżenie się do prawdy, a jedynie kontrolowane prowadzenie naszych emocji do z góry założonego finału. Nie dajmy się szantażować i zbić z tropu rzekomym brakiem dowodów zbrodni. Dowody zostały zawłaszczone i zniszczone przez Rosję, co samo w sobie jest już wyraźną przesłanką, że zamach miał miejsce. Spodziewane kontrolowane uelastycznienie stanowiska przez Rosję nie może anulować wniosków wynikających z jej wcześniejszego postępowania. Poszlak mówiących o zamachu jest tak wiele i tak rzucających się w oczy, że możemy odważnie i otwarcie mówić o tym, że zamach miał miejsce. Utrata przez nas pewności siebie w tej sprawie, to będzie pierwszy wyłom, który doprowadzi do całkowitego rozegrania Polaków przez Putina.

3. W codziennych dyskusjach z osobami o nastawieniu prorosyjskim lub neutralnym powinniśmy unikać wciągania w omawianie bieżących wrzutek medialnych, nawet jeśli istnieje taka pokusa. Jeśli dziś z radością powołamy się na - dajmy na to - artykuł w Fakcie, który rzekomo pogrąża rosyjskich kontrolerów w Smoleńsku, to musimy liczyć się z tym, że za tydzień czy dwa nasz znajomy przywita nas okładką, na której całostronicowy tytuł będzie krzyczał: "Już wszystko wiadomo: Kaczyński winny tragedii".

4. Zamiast jałowych dyskusji, na temat - co powiedział pilot na dziesiątej wersji stenogramu z pociętej i wielokrotnie filtrowanej taśmy - spróbujmy sięgnąć do spraw elementarnych, w których PO całkowicie przegrywa, a tego nie wykorzystujemy! Kładźmy nacisk na to, że wyraźnie widoczne są medialne kłamstwa i manipulacje wokół sprawy smoleńskiej, że toczy się na naszych oczach gra o wersję wygodną dla rządu i Putina, a nie ma w tym krzty dążenia do prawdy. Mówmy o tym, że istotne jest, by wygrała partia, która stworzy rząd kierujący się interesami Polski, racją stanu. Potrzebny jest premier, który odbuduje szacunek Polski w świecie. Zajrzyjmy do dokumentowanych na naszym portalu konferencji PiS i środowisk patriotycznych i mówmy o programie pozytywnym. O tym, że PiS daje szansę na rząd, który kieruje się poprawą życia obywateli a nie tylko jałowym PR-em.

5. Nie angażujmy się emocjonalnie w dyskusje z całkowicie zatraconymi duszami.

Na koniec, już poza metodami wypunktowanymi, chciałem dodać jeszcze jedną skromną radę. Jest to sprawa, o której piszę z mizernym skutkiem już od lat, ale może właśnie dziś jest już grunt, byśmy razem coś zmienili. Od lat ze smutkiem stwierdzam, że środowiska patriotyczne i zwolennicy prawicy często wykazują przesadną rezerwę do PiS i Kaczyńskich. Na przykład w sprawie podpisania traktatu lizbońskiego było wiele jadowitej krytyki prezydenta Kaczyńskiego, podobnie krytykowano PiS przy okazji tzw. koalicji medialnej z SLD. Ta krytyka była moim zdaniem bezzasadna, ale ja nie o tym. Chodzi mi szerzej o pewną postawę u nas, która objawia się w alienacji Jarosława Kaczyńskiego i PiS, która przy pierwszym lepszym niepowodzeniu przyjmuje często formę wyniosłego stwierdzenia: "w ten sposób to PiS nigdy nie wygra". Chciałoby się krzyknąć: opamiętajmy się! Przecież nie chodzi o wygraną PiS, a o naszą wygraną, a szerzej - o zagrożoną dziś spójność naszej ukochanej ojczyzny. Apeluję, byśmy częściej wypowiadali się w pierwszej osobie: my.

Nie zrozumcie mnie źle. Ostatnią rzeczą, której bym chciał, to bezkrytyczne podejście do "swoich" polityków i przyjęcie postawy charakterystycznej dla tzw. lemingów popierających PO niezależnie od wszelkich faktów. Musi to być jednak krytyka przyjazna i przepełniona troską o naszą wspólną sprawę a nie alienująca naszych reprezentantów. Jeśli PiS ponosi jakąś porażkę, to nie wpisujmy się w medialny lincz na znienawidzonej przez System partii, który zawsze się w takich sytuacjach pojawia, a zastanawiajmy się, gdzie wspólnie popełniliśmy błąd i jakie wnioski wyciągnąć na przyszłość.

Ze smutkiem stwierdzam, że istnieje dziś w Polsce podział na "my" i "oni". Nie my jesteśmy winni tego podziału (przypominam przemówienie Tuska o moherowych beretach), ale jeśli nie przyjmiemy go do wiadomości, to przegramy. Dzisiaj sprawa PiS jest naszą sprawą, nawet jeśli czujemy wewnętrzną potrzebę dystansowania się od polityki. Jest bowiem dziś ten moment w życiu narodu, że wszystkie siły patriotyczne - polityczne i niepolityczne - muszą się zjednoczyć. Mam nadzieję, że gdy opadnie kurz po dzisiejszych niespokojnych czasach, a agentura w Polsce zostanie wreszcie zneutralizowana, będziemy mogli bez większej szkody wrócić do folgowania narodowym przywarom - wybujałego indywidualizmu, krytykanctwa itd.

filozof grecki's blog

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 1:19 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group