" /> Dyskusje ogólne :: Pokuta dla salonowców-michnikowców
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pokuta dla salonowców-michnikowców

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pią Mar 11, 2011 9:38 pm    Temat postu: Pokuta dla salonowców-michnikowców Odpowiedz z cytatem

Przytaczam tekst Pana Stanisława Michalkiewicza pt. "Pokuta dla salonowców-michnikowców" wydrukowany na ostatniej stronie Naszego Dziennika:
Cytat:

Rozpoczął się Wielki Post, więc pora pomyśleć o pokucie. Świętej pamięci ksiądz Bronisław Bozowski z kościoła Panien Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie mawiał, że pokuta to metanoia, czyli przemiana - ale gdzieżby tam salonowcom stawiać poprzeczkę aż tak wysoko? O żadnej przemianie w ich przypadku mowy być nie może, bo powiedzmy sobie szczerze - w co właściwie mógłby przemienić się salonowiec? Przecież tak naprawdę to on nie istnieje i gdyby panu red. Michnikowi któregoś dnia zepsuł się telefon, to taki jeden z drugim w ogóle nie wiedziałby, co myśli. Bardzo dobrze ilustruje tę przypadłość instrukcja red. Sroczyńskiego, który w "Gazecie Wyborczej" poucza tamtejszych półinteligentów, że "obowiązkowo" muszą zapoznać się z kolejną hagiografią Jacka Kuronia. Skoro zatem w przypadku salonowców-michnikowców, częściowo - dawnych stalinowców - o żadnej metanoi mowy być nie może, zatem jedyną formą pokuty może być dla nich udręka ponownego przeżywania tak zwanych wstydliwych zakątków. Na przykład - Rywin znowu przychodzi do Michnika, a ten - niczym Hapon podczas spotkania z prowokatorem Raczkowskim - niby to go serdecznie ściska, ale tak naprawdę sprawdza, czy gość nie ma pod marynarką ukrytego magnetofonu. Potem cichcem uruchamia własny, później - prowadzi słynne "dziennikarskie śledztwo", a kiedy premier Miller nie daje się nabrać na takie plewy - ogłasza w swojej gazecie moralizanckie ajwaj, które doprowadza do takiej dekompozycji magdalenkowej sitwy, że aż w tę polityczną próżnię wślizguje się Jarosław Kaczyński i trzeba pełnej mobilizacji razwiedki ("Tusku musisz!"), by sytuacja znowu znalazła się pod kontrolą. Przeżywać to wszystko jeszcze raz - co za udręka, co za wstyd!
A tymczasem wygląda na to, że jednak będzie trzeba - a to za sprawą Jana Pospieszalskiego, który nakręcił film o "młodych, wykształconych", którzy na wezwanie pewnego kuchcika "skrzyknęli się" na Krakowskie Przedmieście, by obsikiwać ustawiony naprzeciw Pałacu Namiestnikowskiego krzyż i nagabywać modlące się pod nim kobiety. Jak pamiętamy, salonowcom-michnikowcom spodobało się to do tego stopnia, że rozpisywali się o tym w swojej gazecie jak o powiewie "świeżego powietrza", jakie za sprawą alfonchów ze złotymi łańcuchami z tombaku na wypasionych karczychach pojawiło się na Krakowskim Przedmieściu - aż dopiero ktoś starszy i mądrzejszy trochę ich zmitygował. 17 marca film ma być pokazany, więc salonowcy będą mieli okazję przeżycia tych wzruszeń jeszcze raz. Powiedzmy sobie szczerze - pokuta niezbyt sroga, bo chrześcijański Pan Bóg - wiadomo - litościwy i miłosierny, więc oszczędził panu redaktorowi Michnikowi przeżyć związanych z ewentualną zmianą nastrojów, a właściwie - rozkazów, jakie "młodym, wykształconym" od "świeżego powietrza" mogliby w razie czego wydać oficerowie prowadzący i którzy wtedy poszliby na ulicę Czerską, domagając się czegoś. Akurat niedawno na Dworcu Gdańskim odbywały się liturgie związane z wyjazdami z cudnego raju, z jakich w 1968 roku skorzystało sporo dawnych stalinowskich zbrodniarzy, by na "zgniłym Zachodzie" obcinać kupony - tym razem z powodu męczeństwa doznanego od "polskiego antysemityzmu" - więc precedens jest. Chrześcijański Pan Bóg wprawdzie oszczędził, ale być może - tylko na razie - bo wszystko zależy od tego, jak bardzo pan red. Michnik się w swojej zatwardziałości zapamięta. Jeśli wykaże taką samą zapamiętałość, jaką nieboszczyk Jacek Kuroń miał do wódki, to wszystko się może zdarzyć, a w takiej sytuacji film Jana Pospieszalskiego można uznać nie tylko za pokutę, ale i za przestrogę, że siekiera już do pnia przyłożona.


Źródło: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dd&dat=20110311&id=main
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 3:13 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Czw Mar 17, 2011 9:48 pm    Temat postu: Grzegorz Rossa "Ciężkie czasy dla agentów" Odpowiedz z cytatem

Grzegorz Rossa, "Ciężkie czasy dla agentów"

zob. np. tutaj:

http://polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=514,

albo (jeszcze lepiej!) tu:

http://www.scribd.com/doc/38779869/Ci%C4%99%C5%BCkie-czasy-dla-agentow.

Warto również zajrzeć do innej, ale pokrewnej tematycznie, książki tegoż Autora sprzed kilku lat:






http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23015406-23010001.html


Książki p. Grzegorza Rossy są znakomitą odtrutką na nieszczęsne wypracowania prof. Jana Tomasza Grossa (zwłaszcza na te o pogromach w Jedwabnem i w Kielcach).

Najnowsze z owych wypracowań napisali ex-małżonkowie Grossowie i jakoś dziwnie rozwód im w tym nie przeszkodził (Sergiusz Kowalski napisał "Zamiast procesu" wespół z Magdaleną Tulli. Dlaczego nie ze swoją byłą żoną Kingą Dunin-Horkawicz? Czyżby "siostrzycy Kindze" /jak ją nazywa czasem Waldemar Łysiak/ brakło potrzebnych do tego umiejętności albo czyżby miała zbyt wiele skrupułów przed podjęciem się tego zadania? Skądinąd wiadomo, że ani pierwsza, ani druga okoliczność nie zachodzi ― najwidoczniej potomkini polskiej szlacheckiej rodziny nie pasowała do spełnienia tak istotnej antypolskiej misji wspólnie z człowiekiem, którego pryncypialne przywiązanie do "lewicy laickiej" jest mi znane osobiście i od dawna, ponad 32 lat...). Ale też to, co ich połączyło, to nie jakieś tam staroświeckie przesądy typu "małżeństwo", lecz wspólnota pod przewodem wieszcza Adama z alei Przyjaciół. Mianowicie oboje ― Irena i Jan Tomasz ― jeszcze jako warszawscy licealiści należeli do Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności (liczącego 109 członków), a także jego do jego 6-osobowego zarządu, zaś Jan Tomasz Gross był nawet jednym ze współzałożycieli Klubu. Głównym inicjatorem KPS był Adam Michnik, toteż potocznie nazywano to grono (ówczesnej) młodzieży "Klubem Michnika".

Klub istniał w l. 1962-63, ale środowisko przetrwało jego rozwiązanie przez władze. (Rodzice wielu spośród klubowiczów należeli do frakcji w PZPR zwanej "puławską", tymczasem przewagę w organach władzy miała wtedy konkurencyjna frakcja "natolińska".) Po paru latach ci młodzi ludzie, wtedy już studenci, stanowili środowisko zwane żartobliwie (a potem w formie propagandowego epitetu w nich wymierzonego) "komandosami" (w domyśle: komandosami Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego dokonującymi "desanty" na różne oficjalne zebrania i zadającymi tam niedogodne dla ówczesnej władzy pytania). Z tego czasu pochodzi znamienna fotografia przedstawiająca istne "קודש הקודשים" (= "Kodesz ha-Kodaszim" = "Święte Świętych") czyli zalążek dzisiejszego "Salonu Warszawskiego":



Stoją: Irena Grudzińska, Jan Lityński, Adam Michnik. Siedzą z przodu: Jan Tomasz Gross w objęciach Aleksandra Smolara. Z tyłu: Jan Kofman, Barbara Skowrońska. Warszawa, 1967 r. Archiwum Włodzimierza Kofmana (źródło: https://pl.pinterest.com/pin/312226186647670600/)


Również w tamtych czasach kryje się źródło anty-polskiego zacietrzewienia prof. Jana Tomasza Grossa, które tak jaskrawo przejawia się w latach najnowszych:



"Jan Tomasz Gross był w 1968 roku więźniem marcowym, załamał się w śledztwie i obciążył swych kolegów. Czytałem jego zeznania w materiałach własnego śledztwa i pamiętam obrzydliwości, jakie ze strachu opowiadał przesłuchującym go oficerom SB. Dziś odreagowuje swe frustracje, obciążając odpowiedzialnością za ówczesny komunistyczny antysemityzm Bogu ducha winny naród polski."

źródło: Antoni Zambrowski, "Antypolski spisek w mediach", AntySocjalistyczne MazowszE, 3 sierpnia 2006
http://www.asme.pl/11546356565801.shtml




"Jan Tomasz Gross nie jest wcale >>nowojorskim Żydem-polakożercą<<Nie>>narodowe rekolekcje<<To>>Sąsiadów<<a>>Gazeta Wyborcza<<bardzo>>W czterdziestym nas Matko na Sibir zesłali<<Polska>>komandosów<<color>>Gazety Wyborczej<< tak go dzisiaj wspiera, nie bardzo jestem w stanie zrozumieć."

źródło: Antoni Zambrowski, "Wojna chwalebna z Żydami", AntySocjalistyczne MazowszE, 21 lutego 2008
http://www.asme.pl/120361270373498.shtml

Antoni Zambrowski to polski Żyd, syn działacza komunistycznego z lat 1928-68 (kolejno: KPP, PPR, PZPR), Romana Zambrowskiego, zaś z własnego wyboru ― katolik i polski patriota (katolikiem stał się jako więzień polityczny w PRL, nie mógł mu w tym pomóc nikt po cichu pozostający przy katolicyzmie w jego rodzinie, bo w tej rodzinie wcześniej żadnych katolików po prostu nie było).





Jest jeszcze coś, co zaczęło się w tamtych czasach (= lata 60. wieku XX), a teraz powraca jak poczwarka wyłaniająca się z larwy:

http://swkatowice.forumoteka.pl/viewtopic.php?p=34902#34902.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri


Ostatnio zmieniony przez Esse Quam Videri dnia Pią Lis 04, 2016 3:09 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią Sty 10, 2014 2:41 pm    Temat postu: Rodowody raczkujących Odpowiedz z cytatem

Rodowody raczkujących


Klub Poszukiwaczy Sprzeczności był to nieformalny klub dyskusyjny członków warszawskiej organizacji Związku Młodzieży Socjalistycznej, założony w 1962 r., a zlikwidowany przez władze w 1963 r. po krytyce, jakiej go poddał I sekretarz KC PZPR Gomułka podczas XIII Plenum KC.

Zalążkiem KPS była grupa licealistów warszawskich, od jesieni 1961 r. uczestnicząca w zebraniach tzw. Klubu Krzywego Koła (jego nazwa pochodzi od ulicy Krzywe Koło na Starym Mieście w Warszawie, gdzie była siedziba Staromiejskiego Domu Kultury), skupiającego intelektualistów – zarówno przeciwników komunizmu jak też tzw. "rewizjonistów" (kandydatów do naprawiania ustroju). Po rozwiązaniu KKK przez władze jeden z jego animatorów, Jan Józef Lipski, zasugerował młodzieży stworzenie forum dla młodzieży. Nazwę "Klub Poszukiwaczy Sprzeczności" wymyślił Stanisław Manturzewski, przyjaciel Jana Józefa Lipskiego, w latach pięćdziesiątych uczestnik dyskusji Klubu Krzywego Koła. Inicjatorem utworzenia KPS był Adam Michnik, pierwsze spotkanie odbyło się w 1962 r. u niego w mieszkaniu, toteż potocznie nazywano to grono "Klubem Michnika" (funkcjonowała także nazwa: "Klub Raczkujących Rewizjonistów"). Później spotkania klubowe odbywały się w salach Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, a w miarę liczebnego rozrastania się Klubu – w nieformalnej siedzibie b. KKK, tj. w Staromiejskim Domu Kultury.

Opieki nad Klubem Poszukiwaczy Sprzeczności podjęli się – wtedy bardzo wpływowi – komunistyczni profesorowie uniwersyteccy: Zygmunt Bauman i Włodzimierz Brus (właściwie Beniamin Zylberberg), a zwłaszcza Adam Schaff, uprzednio w latach stalinowskich i jeszcze wtedy nadal osoba szczególnie wpływowa jako członek KC PZPR. Na czele KPS stał kolegialny Zarząd w składzie: Józef Blass, Jan Gross, Irena Grudzińska, Adam Michnik, Włodzimierz Rabinowicz, Andrzej Titkow. W obrębie klubu istniały sekcje: filozoficzna, religioznawcza i ogólna. W spotkaniach (jako zapraszani goście) brali udział m. in.: Zygmunt Bauman, Włodzimierz Brus, Bronisław Baczko, Janusz Kuczyński, Witold Dąbrowski, Karol Modzelewski, Janusz Zabłocki, ks. Bronisław Dembowski.

KPS w znacznej mierze zrzeszał młodzież z rodzin wysokiego szczebla działaczy partyjnych i państwowych. Wśród rodziców (głównie ojców) tych młodych ludzi można znaleźć: ówczesnych albo byłych funkcjonariuszy różnych ważnych instytucji centralnych: wiceministrów albo in. wysokich urzędników ministerstw i równorzędnych organów (przynajmniej 12 osób, w tym 3 osoby z dawnego MBP i 2 osoby z MSW), byłych albo aktualnych aparatczyków KC PZPR (przynajmniej 3 osoby), osoby wtedy lub dawniej na kierowniczych stanowiskach w redakcjach gazet i czasopism albo Polskiego Radia (przynajmniej takie 4 osoby). Zastrzeżenie "przynajmniej" pochodzi stąd, że sporządzone przez funkcjonariusza MSW kpt. W. Komorowskiego wyszczególnienie funkcji, pełnionych przez rodziców tych licealistów, odnosi się tylko do 35 spośród 109 członków KPS (jednak brak informacji o tym, że ojciec Jana Lityńskiego już nie żył w tym czasie). Niektórzy członkowie Klubu znali się jeszcze z okresu działalności w tzw. "Czerwonym Harcerstwie" (tzw. "Hufiec Walterowski" ZHP, istniejący w l. 1955-61, funkcjonujący na wzór sowieckiej Organizacji Pionierskiej im. Lenina), którego animatorem był Jacek Kuroń.

Rodzice wielu spośród członków KPS zaliczali się w ramach PZPR do frakcji zwanej "puławską", podczas gdy aparat bezpieczeństwa był zdominowany przez inną frakcję, mianowicie "natolińską". Już samo to było powodem dla inwigilowania Klubu przez SB. Istnieje lista jego członków sporządzona przez bezpiekę. Lista liczy 109 osób z adresami. Nieco ponad jedna trzecia członków KPS mieszkała przy ulicach: Puławskiej, Litewskiej, Wilczej, Mokotowskiej, Królewskiej, Marszałkowskiej, Nowowiejskiej, Filtrowej, Kazimierzowskiej, Polnej oraz alejach: I Armii WP, Przyjaciół, Wyzwolenia; mniej ul. Marszałkowskiej niż przy nierównie krótszej al. Przyjaciół; przy której wszak mieszkał inicjator Klubu Adam Michnik. Środek obszaru obejmującego te ulice to rejon w znacznej zasiedlony tuż po wojnie funkcjonariuszami nowego reżymu, niezbyt zniszczony w czasie powstania fragment Warszawy, gdyż przedtem stanowił "dzielnicę gestapowską"; warszawska siedziba Gestapo i powojenna siedziba Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego znajdowały się w tej właśnie okolicy.

Przyjrzyjmy się tylko kilku postaciom z tego grona.

Ojciec Adama Michnika to Ozjasz Szechter w dwudziestoleciu międzywojennym członek młodzieżowej bojówki komunistycznej we Lwowie, aktywny działacz Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, za co siedział osiem lat w więzieniu. Po wojnie Szechter był członkiem kierownictwa Komitetu Organizacyjnego Żydów w Polsce, kierownikiem Wydziału Prasowego Centralnej Rady Związków Zawodowych, a następnie zastępcą redaktora naczelnego pisma związkowego "Głos Pracy" oraz redaktorem w wydawnictwie Książka i Wiedza. Brat Adama Stefan Michnik był sędzią wojskowym w stalinowskim aparacie represji, ma na swoim koncie także (wykonane) wyroki śmierci. Matka Adama Helena Michnik była autorką podręczników historii, których jakości Adam (doktor historii) bronił jeszcze w 1990 roku. Adam Michnik był aktywnym członkiem "Hufca Walterowskiego" ZHP. Później założył KPS i był jego głównym działaczem. Już w środkowych latach 60. podróżował na Zachód. Przesłuchiwany w 1965 (wtedy spędził za kratami tylko dwa miesiące) i 1968 r. przez SB, składał dość obszerne zeznania (także poza protokołem). Po protestach marcowych przez kilkanaście miesięcy więzień polityczny. Studia dokończył po wyjściu na wolność, w Poznaniu. Przed swoim przystąpieniem do KOR w l. 1976-77 był ponownie za Zachodzie, fascynując się tam "eurokomunizmem" i wydając książkę "Kościół lewica dialog", w której deklarował odstąpienie swego środowiska (nazwał je "lewicą laicką") od wojującego ateizmu na rzecz współpracy politycznej z katolikami przeciwko reżymowi. Podczas i po stanie wojennym więziony do lipca 1984 r. W grudniu 1983 r. napisał do ministra spraw wewnętrznych gen. Kiszczaka list, wyrażający moralne oburzenie (na propozycję wypuszczenia na wolność jego i innych czołowych więźniów politycznych w zamian za ich zobowiązanie się do zaniechania działalności i emigrację), zawierający także dawkę inwektyw i sarkazmu, a także obietnicę gotowości uratowania życia adresatowi, gdyby ten znalazł się w takiej potrzebie (powołując się na uratowanie przed linczem milicjantów w Otwocku w maju 1981 r.). Podczas ponownego uwięzienia trwającego ponad półtora roku (1985-86) napisał już nie pierwszy swój tekst, powstały w celi i przemycony na zewnątrz do publikacji, jednak (co do dzisiaj musi budzić przynajmniej zdziwienie) znacznie obszerniejszy: książkę "Takie czasy (…)". Zawarł tam pomysły (np. 30% mandatów w Sejmie dla opozycji), które stanowiły niejako szkic późniejszych uzgodnień, ogłoszonych w 1989 r. przy okrągłym stole. Do uczestnictwa w obradach okrągłego stołu (podobnie jak Jacek Kuroń) dopuszczony (zaproszenia wysyłał gen. Kiszczak) dopiero po tym, gdy wyraźnie domagał się tego Lech Wałęsa, co mogło i zapewne miało sprawić wrażenie, że obóz rządzący traktował Michnika jako niewygodnego przeciwnika. Od wiosny 1989 r. redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", do jesieni 1991 r. także poseł. Wiosną 1990 r. wraz z 3 innymi osobami uczestniczył w kwerendzie archiwów tajnych służb komunistycznych MSW i MON, równiez wiosną 1990 r. w Sejmie w płomiennym przemówieniu bronił majątku b. PZPR przed projektowanym upaństwowieniem go. Zwłaszcza od czerwca 1992 r. znany jako zagorzały przeciwnik lustracji. Demonstracyjnie, publicznie okazywał przyjaźnie zadzierzgnięte (z gen. Jaruzelskim i Kiszczakiem) albo wznowione (z Jerzym Urbanem) przy okrągłym stole. Bronił wielokrotnie i emocjonalnie Jaruzelskiego przed krytyką, Kiszczaka w lutym 2001 r. na łamach swojej gazety uznał za "człowieka honoru" wolnego od win. Od ponad 20 lat z upodobaniem i wielokrotnie przestrzega przed domniemanym polskim nacjonalizmem w relacjach polsko-żydowskich, polsko-niemieckich i polsko-rosyjskich.

Ojcem Jana Lityńskiego był Ryszard Lityński (właśc. Ryszard Perl, używający przed wojną pseudonimu "Lityński"; brat słynnego działacza PPS Feliksa Perla) członek Rewolucyjnego Związku Niezależnej Młodzieży Szkolnej, potem Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej i Organizacji Młodzieży Socjalistycznej "Życie". Zmarł po wojnie na tyle wcześnie, że Jan Lityński nie mógł go pamiętać. Jednak widocznie zaufanie reżymu do tej rodziny z powodu zasług Ryszarda było na tyle wielkie, że w dniu proklamowania nazwy i konstytucji PRL (22 lipca 1952 r.) sześcioletni Jan Lityński wręczał kwiaty Bolesławowi Bierutowi. We wczesnej młodości Jan Lityński należał do "Hufca Walterowskiego" ZHP. Jako uczestnik protestów w marcu 1968 roku był więziony przez kilkanaście miesięcy. Aktywny działacz KOR i KSS "KOR" (1976-81), w stanie wojennym ponownie więziony przez półtora roku, potem ukrywający się działacz podziemia solidarnościowego; w 1986 r. tuż po samoujawnieniu się, poprzedzonym przesłuchaniem, autor artykułu w podziemnym "Tygodniku Mazowsze", aprobatywnie przedstawiającego przesłuchania więźniów politycznych jako negocjacje polityczne z bezpieką. Uczestnik obrad Okrągłego Stołu, w l. 1989 – 2001 poseł, obecnie doradca prez. Komorowskiego.

Marek Borowski. Jego ojcem był Wiktor Borowski (właśc. Aron Berman), działacz Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej (1921-26), członek Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej "Życie" (1925–29), redaktor naczelny "Głosu Robotniczego" (1925–27). Od 1926 r. w Komunistycznej Partii Polski, ponad rok spędził w strukturach Kominternu w Moskwie, z tych powodów trzykrotnie skazywany za "działalność wymierzoną przeciwko suwerenności i niepodległości Polski" (więziony w l. 1933–1939). Po klęsce wrześniowej w ZSRS, od 1943 r. w Związku Patriotów Polskich, od 1944 r. oficer polityczny w 1. Armii Wojska Polskiego i redaktor "Biuletynu Praskiego". Redaktor naczelny "Życia Warszawy" (1944–1951), zastępca redaktora naczelnego "Trybuny Ludu" (1951-67). Zdopingowany utratą stanowiska redakcyjnego przez ojca Marek Borowski (od 1967 r. członek PZPR) zaangażował się w studencki ruch protestacyjny, za udział w marcowych protestach wyrzucony z PZPR (1968 r., otrzymał też zakaz pracy w kierunku, w jakim się kształcił, oraz – wyjazdów za granicę), jednak nadal członek ZMS i studentem SGPiS. W 1973 r. wysłany… na staż do Francji. Ponownie w PZPR w l. 1975 – 1990. O ogłoszeniu stanu wojennego uważał w 1981 – i nadal w 2001 – roku: "To było racjonalne i słuszne rozwiązanie". W 1982 został zastępcą dyrektora, a później dyrektorem departamentu ekonomicznego w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego. Za premierostwa T. Mazowieckiego Borowski był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego (w tym okresie doszła do skutku afera alkoholowa, za co miał odpowiadać przed Trybunałem Stanu jego przełożony). W 1993 r. wicepremier i minister finansów w rządzie premiera Pawlaka, jako taki odpowiedzialny m. in. za źle przeprowadzoną prywatyzację Banku Śląskiego. Składając dymisję chciał (bezskutecznie) wymusić cofnięcie dymisji udzielonej przez premiera z powodu tego prywatyzacyjnego skandalu wiceministrowi Stefanowi Kawalcowi. Jeden z posłów SLD skrajnie niechętnych ratyfikacji konkordatu z Watykanem. Jako marszałek Sejmu zasłynął decyzją usunięcia w nocy przez Straż Marszałkowską posła Gabriela Janowskiego, który okupował trybunę, żądając debaty na temat prywatyzacji STOEN-u. W marcu 2004 r. w ramach walki frakcyjnej w SLD między prez. Aleksandrem Kwaśniewskim (frakcja "Ordynacka" = współczesny odpowiednik frakcji "puławskiej") a premierem Leszkiem Millerem (frakcja "Smolna" = współczesny odpowiednik frakcji "natolińskiej"), dla zaszkodzenia temu drugiemu, zainicjował powstanie nowej lewicowej partii o nazwie Socjaldemokracja Polska (SdPl). W 2005 r. w wyborach prezydenckich jako kandydat SdPl zajął 4. miejsce (10,3% głosów).

Sławomir Petelicki (1946 – 2012). Z wykształcenia prawnik (magisterium w 1969 r.). W l. 1969-90 funkcjonariusz Departament I MSW (wywiad PRL), w tym przez 10 lat za granicą, uczestnik wielu tajnych operacji (w 1999 r. był oskarżany o próby infiltrowania sztokholmskiego Biura "Solidarności"). W l. 1990-1995 i 1997-99 na czele Jednostki Wojskowej 2305 "GROM" (= Grupy Reagowania Operacyjno-Manewrowego), od 1998 r. generał, obecnie w stanie spoczynku. Od 2001 pracuje w firmie konsultingowej Ernst & Young (zajmującej się w Polsce audytem takich przedsiębiorstw jak: PKO BP, PZU, PKN Orlen, PGNiG, PKP, TP SA). Do lipca 2007 zasiadał w Radzie Nadzorczej Biotonu (spółki kontrolowanej przez Ryszarda Krauzego), a do 2009 – w Radzie Nadzorczej PolAqua S.A.

Andrzej Rapaczyński. Członek Rady Fundacji im. Stefana Batorego, wykładowca amerykańskiego prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Uczeń i wieloletni przyjaciel Leszka Kołakowskiego. Doradca rządów Polski i Rosji przy tworzeniu projektów konstytucji i prywatyzacji. Były prezes a obecnie członek rady nadzorczej spółki Agora S.A. m. in. wydawcy "Gazety Wyborczej". Prywatnie mąż Wandy Rapaczyńskiej (córki rewolucjonisty Józefa Grubera), jednej najbardziej wpływowych kobiet biznesu w Europie, członkini Trilateral Commission (Komisji Trójstronnej, pozarządowej organizacji założonej w 1973 r. z inicjatywy Davida Rockefellera).

Jan Tomasz Gross – jego ojciec Zygmunt Gross w tamtym czasie był docentem na Wyższej Szkole Ekonomicznej w Katowicach i pracownikiem naukowym PAN. Jan T. Gross aresztowany za udział w protestach marcowych, załamał się w śledztwie i obciążył swoich kolegów i koleżanki (mówiąc także na tematy, nie związane z przedmiotem śledztwa). W 1969 r. wyemigrował wraz z rodzicami do USA. Pracuje tam jako socjolog i akademicki profesor. Znany zwłaszcza jako autor dwóch książek, przedstawiających w bardzo niekorzystnym świetle Polaków w ich relacji do Żydów. Jedna z nich, pt. "Sąsiedzi" (2000 r.), dotyczy pogromu w Jedwabnem z 1941 r., druga, pt. "Strach" (2008 r.), dotyczy głównie pogromu kieleckiego z 1946 r.

Irena Grudzińska, obecnie Grudzińska-Gross, córka Jana Grudzińskiego, wiceministra leśnictwa (odwołanego w 1968 r.). Od lat na emigracji w USA, filolog romanistka, historyk literatury, historyk idei, profesor akademicki. Jest byłą żoną Jana Tomasza Grossa. Rozpad małżeństwa nie przeszkodził Irenie i Janowi Grossom zostać współautorami książki pt. "Złote żniwa" (2011 r.), również przedstawiającej w bardzo niekorzystnym świetle Polaków w ich relacji do Żydów, jako kolaborantów niemieckiego okupanta w dziele eksterminacji Żydów a także jako szantażystów, wymuszających haracze od Żydów za ich ukrywanie przed Niemcami.

Barbara Toruńczyk. Jej ojcem był Henryk Toruńczyk, syn aktywisty Bundu, członek KPP, który ukończywszy podchorążówkę w Polsce jako ochotnik wziął udział (1937-39) po stronie Czerwonych w wojnie domowej w Hiszpanii (awans na majora). Od 1943 r. w ZSRS, tam (w stopniu pułkownika) dowódca Samodzielnego Batalionu Szturmowego. Chronologicznie pierwszy dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, utworzonego przez komunistyczny reżym w Polsce w 1945 r. Później dyrektor departamentu w Ministerstwie Przemysłu Lekkiego. Uczestniczka wydarzeń marcowych 1968, aresztowana i skazana na 2 lata więzienia, wyrzucona z UW z zakazem studiów na uczelniach państwowych (od 1974 r. absolwentka KUL z dyplomem cum laude). Współpracowniczka KOR i KSS "KOR" (1976-81), Towarzystwa Kursów Naukowych (1977-81), Niezależnej Oficyny Wydawniczej (1978-81), redaktor pisma "Res Publica" (1979-1980), przedstawicielka wydawnictwa NOW-a we Francji i USA (1980-1981). W 1982 r. w Paryżu założycielka i redaktor naczelny kwartalnika "Zeszyty Literackie". W USA stypendystka The Mary Ingraham Bunting Institute Radcliff College (1986-87). Członkini Polskiego PEN Clubu, prezes Fundacji Zeszytów Literackich. Inicjatorka listu otwartego (kwiecień 2007 r.) w obronie przywilejów kombatanckich obywateli polskich, walczących w tzw. Brygadach Międzynarodowych w hiszpańskiej wojnie domowej (jak jej ojciec, zmarły w 1966 r.).

Helena Góralska (1947 – 2004). Jej ojciec, Władysław Góralski, w tym czasie był ambasadorem PRL w Iranie, wcześniej kierownikiem Wydziału Zagranicznego KC PZPR i dyplomata PRL w Wietnamie. We wczesnej młodości członkini "Hufca Walterowskiego" ZHP. Ekonomistka, asystentka na UW (1972–1975), później pracowniczka m. in. GUS. Wiceminister (podsekretarz stanu) w rządach Mazowieckiego i Oleksego, posłanka UW w kadencjach 1993 – 1997 i 1997 – 2001.

Z Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności wywodzi się (sławne zwłaszcza podczas tzw. "wydarzeń marcowych" 1968 r.) środowisko tzw. "komandosów". Dr Andrzej Jezierski, ówczesny I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR na UW, tę grupę wtedy już studentów i członków ZMS żartobliwie nazwał "komandosami" Kuronia i Modzelewskiego, którzy robią "desanty" na zebrania, aby zadawać niewygodne politycznie pytania prelegentom.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group