" /> Dyskusje ogólne :: PAP: SĄD: Kiszczak niewinny, prof Dudek on zadecydował!
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

PAP: SĄD: Kiszczak niewinny, prof Dudek on zadecydował!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Kwi 27, 2011 7:01 am    Temat postu: PAP: SĄD: Kiszczak niewinny, prof Dudek on zadecydował! Odpowiedz z cytatem

PAP : SĄD : Kiszczak niewinny, prof Dudek on zadecydował! http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sad-Kiszczak-niewinny-prof-Dudek-on-zadecydowal,wid,13353019,wiadomosc.html?ticaid=1c338

http://www.fakt.pl/Sad-Kiszczak-niewinny,artykuly,102205,1.html

TVN24, wp.pl, PAP |

Warszawski sąd uniewinnił b. szefa MSW, 85-letniego Czesława Kiszczaka, w procesie o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek" w 1981 r. Zdaniem sądu nie da się wykazać, że do tej tragedii przyczyniły się działania oskarżonego. Jak powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Antoni Dudek, historyk i członek Rady IPN, wyrok sądu ma wymiar prawny a nie historyczny. - Pośrednia odpowiedzialność Kiszczaka jest oczywista - uważa prof. Dudek.

- Sąd rozumiejąc dramat tej całej sytuacji nie jest sądem, który może osądzić i poprawić historię, zadośćuczynić temu złemu co się stało; sąd może ustalić: winny lub niewinny (...) to wszystko, więcej sąd nie może - mówił uzasadniając orzeczenie sędzia Marek Walczak.

Katowicka prokuratura oskarżyła Kiszczaka o umyślne sprowadzenie "powszechnego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzi", kiedy 13 grudnia 1981 r. jako szef MSW wysłał szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego. Zdaniem prokuratury Kiszczak - bez podstawy prawnej - przekazał w nim dowódcom oddziałów MO uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni. Ta decyzja miała być, według oskarżenia, podstawą działań plutonu specjalnego ZOMO, który 15 i 16 grudnia pacyfikował kopalnie "Manifest Lipcowy" i "Wujek".


To właśnie kwestia szyfrogramu i ocena wpływu, jaki ten dokument miał na przebieg tragicznych zdarzeń w kopalni "Wujek", była podstawowym problemem spornym w sprawie. Sąd w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że nigdy nie wykazano, aby szyfrogram pozostawał w jakimkolwiek związku z decyzją o użyciu broni palnej w kopalni.

Sędzia wskazywał m.in., że podczas procesu zomowców uczestniczących w akcji na terenie kopalni nikt nie powołał się na to, iż strzelał w związku z szyfrogramem. - Nikt nie powiedział jednego: użyłem broni, bo poznałem szyfrogram Kiszczaka - zaznaczył Walczak. Dodał, że także bezpośredni dowódca plutonu specjalnego zeznawał, że szyfrogram po raz pierwszy "chyba zobaczył w aktach sprawy", nie ma zaś żadnego potwierdzenia, że z dokumentem tym zapoznał się w 1981 r. Według tego dowódcy pod kopalnią miało dojść "do samoistnego użycia broni".

Ponadto sąd odniósł się do kwestii przekazania przez Kiszczaka uprawnień do użycia broni. Sędzia wskazał, że uprawnienia takie przekazywał już dekret o stanie wojennym, a szyfrogram był głównie powtórzeniem tego dekretu. - Jeśli dekret wprowadził taką regulację, to nie można twierdzić, że Kiszczak rozsyłając jego treść przekazywał swoje uprawnienia - powiedział sędzia.

Sąd zastrzegł także, że w sprawie rozpatrywany był konkretny zarzut postawiony przez prokuraturę. - Ten sąd nie sądził dekretu, ani wprowadzenia stanu wojennego - zaznaczył Walczak.

Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura domagała się dla oskarżonego dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obrona chciała uniewinnienia.

"Porażka wymiaru sprawiedliwości"

Prokurator i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych powiedzieli dziennikarzom po ogłoszeniu orzeczenia, że w sprawie należy spodziewać się apelacji. - Przeczytam pisemne uzasadnienie wyroku i będę zastanawiał się nad każdym aspektem sprawy przed ewentualną apelacją - powiedział prok. Zbigniew Zięba. Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, mec. Janusz Margasiński ocenił orzeczenie jako "porażkę wymiaru sprawiedliwości, który nie może znaleźć głowy, która tym wszystkim kierowała".

Obrońca Kiszczaka, mec. Grzegorz Majewski wstrzymał się z komentarzem. Dodał, że wyrok jest zgodny z jego oczekiwaniami, ale druga strona pewnie odwoła się do sądu apelacyjnego. Orzeczenia nie komentował też Kiszczak.

Wcześniej, w swoim ostatnim słowie przed wyrokiem Kiszczak mówił m.in., że "historia przyznała górnikom z kopalni 'Manifest Lipcowy' i 'Wujek" rację'. - Ja to rozumiem i szanuję, ale racja historyczna nie jest tożsama z racją prawną - dodawał. Jednocześnie przekazał "wyrazy głębokiego ubolewania" bliskim ofiar tragedii z 1981 r.

"Odpowiedzialność Kiszczaka jest oczywista"

Jak mówi w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Antoni Dudek, historyk i członek Rady IPN wyrok sądu ma wymiar prawny a nie historyczny. -

Jeśli po tym wyroku ktoś będzie myślał, że gen. Kiszczak nie miał nic wspólnego ze śmiercią górników z kopalni â€Wujek†to znaczy, że ignoruje fakty historyczneProf. Antoni Dudek, historyk

Jeśli po tym wyroku ktoś będzie myślał, że gen. Kiszczak nie miał nic wspólnego ze śmiercią górników z kopalni â€Wujek†to znaczy, że ignoruje fakty historyczne, które są powszechnie akceptowane, czyli to, że wprowadzając stan wojenny gen. Kiszczak podpisał szyfrogram, w którym jasno określał zasady, na jakich dowodzący pacyfikacją może podjąć decyzję o użyciu broni. To na tej podstawie pułkownik milicji, który 16 grudnia kierował akcją w kopalni â€Wujekâ€, zadecydował o otwarciu ognia, więc pośrednia odpowiedzialność Kiszczaka jest tu oczywista – mówi prof. Dudek.

Prof. tłumaczy, że nie da się ustalić, czy generał Kiszczak ponosił też odpowiedzialność bezpośrednią. –

Dokumenty zostały zdekompletowane, więc trudno zweryfikować czy komendant wojewódzki w Katowicach dostał dyspozycję od gen. Kiszczaka, bo takie sprawy załatwiało się â€na gębęâ€, przez telefonProf. Antoni Dudek, historyk

Dokumenty zostały zdekompletowane, więc trudno zweryfikować czy komendant wojewódzki w Katowicach dostał dyspozycję od gen. Kiszczaka, bo takie sprawy załatwiało się â€na gębęâ€, przez telefon. Nie chcę mi się jednak wierzyć, że bez konsultacji z generałem, komendant mógł podjąć taką decyzję – mówi historyk.

- Ten proces przez lata był traktowany jako proces polityczny, który ma nieść za sobą próbę rozliczenia tamtego okresu - mówił w swej mowie mec. Grzegorz Majewski broniący b. szefa MSW. Dodał, że trzeba jednak proces ten traktować jako zwykłą sprawę karną. - Kwestie historyczne i polityczne zostawmy ocenie historyków - zaznaczył.


Tego samego zdania był jeden z liderów strajku w kopalni Wujek w 1981 r., inicjator nieskutecznego apelu o pojednanie ofiar i winnych stanu wojennego Jerzy Wartak powiedział po ogłoszeniu wyroku, że "tamte historyczne kwestie powinny odejść głęboko w przeszłość". - Trzeba przemyśleć tamte realia i tamte czasy i odróżnić to od czasów, w których żyjemy - uważa.
- Wydaje mi się, że niektórzy koledzy, ci którzy mają takie pisowskie poglądy, będą wnerwieni, że znowu władza się ugięła. Ja uważam, że ta kwestia powinna iść do rozważań historyków, a nie sądów - dodał. -To historia, nad którą trzeba się pochylić, ale nie rozważać w kwestiach prawnych. Historia pisze się sama, a historycy, którzy mają różne poglądy, niech się nad nią kłócą.

Gen. Kiszczak: oskarżenia nie rozumiem, prawa nie naruszyłem

- Oskarżenia nie rozumiem; prawa nie naruszyłem - powtarzał wielokrotnie Kiszczak, który nie przyznaje się do winy. Dowodzi, że nie ma związku między zdarzeniami w kopalniach a szyfrogramem, który - jego zdaniem - był tylko przypomnieniem dekretu Rady Państwa o stanie wojennym. W marcu br. Trybunał Konstytucyjny uznał dekrety o stanie wojennym za niezgodne z ówczesną i obecną konstytucją.

Z tą argumentacją nie zgadza się prof. Dudek. - Jak można mówić, że szyfrogram był przypomnieniem dekretu, skoro w dekrecie, który traktuje o generalnych zasadach obowiązywania stanu wojennego, nie ma ani słowa o użyciu broni palnej. Przecież sytuacje, w których funkcjonariusze milicji mogli użyć broni palnej, nie były regulowane ustawami czy dekretami, ale instrukcjami, jaką był ten szyfrogram. Nie ulega zatem wątpliwości, że historyczną odpowiedzialność za śmierć górników ponosi Kiszczak i Jaruzelski.

Przewodniczący Rady Instytutu Pamięci Narodowej prof. Andrzej Paczkowski mówi, że do tej pory brakowało osądu tej sprawy. - Będzie go brakowało w dalszym ciągu, bo ten wyrok nie anuluje tego, co się stało - uważa.

- To dosyć oczywiste od samego początku, że stan wojenny był jakimś złem, które spowodowało cierpienia i śmierć wielu o osób. Tak naprawdę nikt z osób, które organizowały i przygotowywały stan wojenny, wprowadzały go i nadzorowały, nie poniósł za to odpowiedzialności - dodał.

Jak mówił, generał Jaruzelski parę razy przepraszał, ale "to zawsze było uogólnione". - Bardzo dobrze, że Jaruzelski przepraszał; gen. Kiszczak też miał pewnie jakąś ku temu okazję i też może słowo przeprosin z siebie wydobył. Ale rzecz powinna zostać osądzona, a nie tylko opisana - dodał prof. Paczkowski.

Czwarty proces gen. Kiszczaka

Górnicy z "Wujka" zastrajkowali 13 grudnia, domagając się m.in. zniesienia stanu wojennego i zwolnienia internowanych. 16 grudnia doszło do starć górników z zomowcami, którzy wdarli się do kopalni. Od ich strzałów na miejscu zginęło sześciu górników, siódmy zmarł kilka godzin później, a dwóch kolejnych - w styczniu 1982 r.

Sprawę Kiszczaka wyłączono w 1993 r., z powodu jego złego zdrowia, z katowickiego procesu zomowców, w którym po kilku procesach zapadły ostateczne wyroki skazujące ich na kary od 3,5 do 6 lat więzienia. Sąd Najwyższy, utrzymując w 2009 r. wyroki skazujące zomowców spod "Wujka", podkreślił, że użyli oni broni bezprawnie, gdyż nie byli w bezpośrednim zwarciu z górnikami, oddawali "mierzone strzały z bezpiecznej odległości", a ich życiu nie groziło niebezpieczeństwo.

Sprawa Kiszczaka toczy się już 17 lat. Zapadły we wtorek wyrok był już czwartym w tej sprawie przed sądem I instancji. W 1996 r. uniewinniono go, w 2004 r. skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu, a w 2008 r. sąd umorzył proces. Wszystkie te orzeczenia uchylił sąd apelacyjny. Czwarty proces w SO ruszył w lutym 2010 r.

Od 2008 r. przed tym samym sądem toczy się proces autorów stanu wojennego. Kiszczak - m.in. wraz z Wojciechem Jaruzelskim - jest oskarżony przez pion śledczy IPN o udział w "zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym", za co grozi do ośmiu lat więzienia.

W marcu Trybunał Konstytucyjny uznał dekrety Rady Państwa PRL o wprowadzeniu w 1981 r. stanu wojennego za niekonstytucyjne. Tym samym Trybunał potwierdził formalnie, że stan wojenny w 1981 r. wprowadzono nielegalnie.


źródło inf:
http://www.tvn24.pl/12690,1700869,0,1,zyjemy-w-panstwie-prawa--ale-nie-sprawiedliwosci,wiadomosc.html

"Żyjemy w państwie prawa, ale nie sprawiedliwości"

- Jest mi bardzo przykro. Po raz kolejny okazuje się, że żyjemy w państwie prawa, ale nie sprawiedliwości, zwłaszcza dla nas maluczkich. Nie chodziło mi nawet o to, żeby poszedł do więzienia, ale o to, żeby uznano jego winę – mówiła po ogłoszeniu wyroku ws. gen. Kiszczaka Agnieszka Gzik-Pawlak, córka jednego z górników zabitych w kopalni "Wujek". W we wtorek sąd uniewinnił gen. Czesława Kiszczaka w tej sprawie.
Warszawski Sąd Okręgowy uniewinnił we wtorek Czesława Kiszczaka oskarżonego o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek" w 1981 roku. Prokuratura domagała się dla oskarżonego dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obrona - uniewinnienia.

- Minęło 30 lat, mamy nowy ustrój, nową władzę, ale niektóre rzeczy wciąż są zamiatane pod dywan – stwierdziła Agnieszka Gzik-Pawlak. Jak dodała, spodziewała się, że gen. Kiszczak zostanie uniewinniony, ale miała cień nadziei, że będzie inaczej.
- Nie wiem, czy coś da się jeszcze zrobić – powiedziała.

"To było tak zorganizowane, żeby ludzi zastrzelić"

Przecież, gdybyśmy wiedzieli na kopalni, że może przyjechać taka jednostka i dowódca może im wydać rozkaz, nie wiem czy ktoś o zdrowych zmysłach stanąłby naprzeciw ludzi z karabinami z ostrą amunicją. To było tak zorganizowane, żeby ludzi zastrzelić, wszystkie ślady zatrzeć, no a odpowiedzialności za to, niestety, nie ma
Krzysztof Pluszczyk, Społeczny Komitet Górników KWK Wujek Poległych 16 grudnia 1981 r.W podobnym tonie wypowiadał się przewodniczący Społecznego Komitetu Górników KWK Wujek Poległych 16 grudnia 1981 roku Krzysztof Pluszczyk.
- Zbliża się 30. rocznica wydarzeń na "Wujku". Nie chodziło o to, by skazać kogoś na więzienie. Chodziło o samo osądzenie tego czynu, niestety do tego nie dojdzie. Jeżeli są ofiary, są ludzie skazani za to, że strzelali, to przecież ci, którzy na "Wujek" przyjechali, sami nie przyszli. Ktoś ich tam skierował, ktoś im kazał, ktoś im wydał rozkaz, wydał ten szyfrogram - powiedział.

- Przecież, gdybyśmy wiedzieli na kopalni, że może przyjechać taka jednostka i dowódca może im wydać rozkaz, nie wiem czy ktoś o zdrowych zmysłach stanąłby naprzeciw ludzi z karabinami z ostrą amunicją. To było tak zorganizowane, żeby ludzi zastrzelić, wszystkie ślady zatrzeć, no a odpowiedzialności za to, niestety, nie ma - dodał.

Pozwolił strzelać, czy nie?

Gen. Kiszczak uniewinniony ws. śmierci górników w "Wujku"
Czesław Kiszczak uniewinniony w procesie dotyczącym śmierci dziewięciu... czytaj więcej »Według historyków, którzy komentowali w TVN24 wyrok tuż po jego ogłoszeniu, jest on dyskusyjny.

- Nie znam uzasadnienia, ale według mnie, opierając się o wydarzenia historyczne, gen. Kiszczak ponosi współwinę za wydarzenia w kopalni „Wujek” – mówił w komentarzu na gorąco historyk IPN Antoni Dudek.

Jak tłumaczył, opór tamtejszych górników zaskoczył ówczesne władze, które inne strajki „gasiły” bez większego problemu.

Podkreślił, że choć nie wiadomo, czy gen. Kiszczak dawał bezpośrednie pozwolenie do użycia broni w „Wujku”, ale dawał je wcześniejszy dokument, czyli dekret o stanie wojennym, pod którym Kiszczak był podpisany.

- Nie zgodziłbym się z generałem w tym, że oskarżenie wobec niego zostało spreparowane. Według mnie jest on pośrednio odpowiedzialny za śmierć górników, podobnie jak za wprowadzenie stanu wojennego. Składając kondolencje rodzinom ofiar poczuwa się do tego – powiedział z kolei prof. Wojciech Roszkowski. Kiszczak w ostatnim dniu procesu przekazał "wyrazy głębokiego ubolewania" bliskim ofiar tragedii z 1981 r. i poprosił "o sprawiedliwy wyrok".

"Nikt nie poniósł odpowiedzialności"

Przewodniczący Rady Instytutu Pamięci Narodowej prof. Andrzej Paczkowski mówił natomiast, że osądu tej sprawy do tej pory brakowało i będzie go brakowało w dalszym ciągu, bo ten wyrok nie anuluje tego, co się stało. - To dosyć oczywiste od samego początku, że stan wojenny był jakimś złem, które spowodowało cierpienia i śmierć wielu o osób. Tak naprawdę nikt z osób, które organizowały i przygotowywały stan wojenny, wprowadzały go i nadzorowały, nie poniósł za to odpowiedzialności - tłumaczył historyk.

Jak dodał gen. Wojciech Jaruzelski parę razy przepraszał, ale to zawsze było uogólnione. - Bardzo dobrze, że Jaruzelski przepraszał; gen. Kiszczak też miał pewnie jakąś ku temu okazję i też może słowo przeprosin z siebie wydobył. Ale rzecz powinna zostać osądzona, a nie tylko opisana - stwierdził.

"Patrzmy w przyszłość"

Skomentuję to słowami kard. Nycza: krzyż jest symbolem miłości, miłosierdzia, przebaczenia. Przejdźmy w jakiś sposób do porządku dziennego nad tym, co się stało, patrzmy w przyszłość, zapomnijmy o grzechach i przewinieniach przeszłości. Z przeszłości można wyciągać wnioski. Starajmy się budować przyszłość, która jest ważniejsza dla nas, dla naszych dzieci, wnuków
Jerzy Wartak, jeden z liderów strajku w kopalni WujekJeden z liderów strajku w kopalni Wujek, inicjator nieskutecznego apelu o pojednanie ofiar i winnych stanu wojennego Jerzy Wartak mówił, że wydarzenia z 1981 roku to kwestia historyczna i powinna odejść głęboko w przeszłość. - Trzeba przemyśleć tamte realia i tamte czasy i odróżnić to od czasów, w których żyjemy - powiedział.

- Wydaje mi się, że niektórzy koledzy, ci którzy mają takie "pisowskie" poglądy, będą wnerwieni, że znowu władza się ugięła. Ja skomentuję to słowami kard. Nycza: krzyż jest symbolem miłości, miłosierdzia, przebaczenia. Przejdźmy w jakiś sposób do porządku dziennego nad tym, co się stało, patrzmy w przyszłość, zapomnijmy o grzechach i przewinieniach przeszłości. Z przeszłości można wyciągać wnioski. Starajmy się budować przyszłość, która jest ważniejsza dla nas, dla naszych dzieci, wnuków. A że będą tacy, którzy będą szczypać ten wyrok sądu, tak to już jest w tym kraju - stwierdził.

mkg/tr/kdj


źródło inf:
http://www.tvn24.pl/12690,1700869,0,1,zyjemy-w-panstwie-prawa--ale-nie-sprawiedliwosci,wiadomosc.html


ZAMIAST KOMENTARZA

Copyright © by Gość Niedzielny (6/2009)

[b]źródło informacji: [/b]http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IH/gn200906-ostol.html



Copyright © by Gość Niedzielny (6/2009)

źródło informacji: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IH/gn200906-ostol.html



Autor zdjęcia: Jakub Szymczuk

O kulisach obrad przy Okrągłym Stole z dr. hab. Antonim Dudkiem rozmawia Andrzej Grajewski

Andrzej Grajewski:

Dlaczego władze zdecydowały się jesienią 1988 r. na podjęcie rozmów z opozycją? Sprawa była rozważana wcześniej, już w 1986 r.

Antoni Dudek:

— Od 1986 r. Jaruzelski myśli o czymś, co profesor Paczkowski nazywa „mechanizmem kooptacji”. Następuje amnestia, w ramach której zostają zwolnieni prawie wszyscy więźniowie polityczni i powstaje Rada Konsultacyjna przy przewodniczącym Rady Państwa. Zajmują w niej miejsce, obok różnych postaci zasłużonych dla PRL, także ludzie związani z episkopatem, jak prof. Krzysztof Skubiszewski czy prof. Andrzej Święcicki, prezes warszawskiego KIK. Moim zdaniem, to był punkt wyjścia dla wykreowania środowiska politycznego, może partii chadeckiej, lub chadeckich związków zawodowych, z którymi zamierzano przeprowadzić operację, nazwaną później Okrągłym Stołem.

Dlaczego tego planu nie udało się zrealizować?

— Strona kościelna nie wyraziła nim zainteresowania, gdyż nie miała zaufania do władz. W czerwcu 1988 r., po pierwszej fali strajków, sekretarz KC PZPR Stanisław Ciosek w rozmowie z ks. Alojzym Orszulikiem mówi wprost, że będą utworzone urząd prezydenta i druga izba parlamentu, w której może być miejsce dla opozycji. Pada także konkretna propozycja podziału mandatów do Sejmu — 60 proc. koalicja pod egidą PZPR, 40 proc. opozycja, czyli Ciosek dawał wówczas więcej, aniżeli ostatecznie udało się uzyskać przy Okrągłym Stole. Ale strona kościelna odrzuciła propozycję, mówiąc, że w sprawach reform politycznych należy rozmawiać z Wałęsą i jego otoczeniem.

I nadchodzi druga fala strajków w sierpniu 1988 r.

— To jest czynnik decydujący. 20 sierpnia na posiedzeniu Biura Politycznego zapada decyzja o rozmowach z „Solidarnością”. Jak mówił Rakowski: „Choć nam to trudno przechodzi przez gardło, musimy rozmawiać z Wałęsą”.

A co na to Moskwa? Czy decyzje władz w Warszawie mogły być suwerenne?

— Czytałem niedawno szyfrogramy, jakie słał z Moskwy ambasador Włodzimierz Natorf, który informował, że towarzysze radzieccy dają Jaruzelskiemu „zielone światło” do rozmów z opozycją. Co więcej, podejmują pewne działania, które budzą zaniepokojenie w Warszawie. Chodzi o pomysł zaproszenia jesienią 1988 r. Adama Michnika do Moskwy na zjazd filmowców. Organizacją wyjazdu miał się zająć Andrzej Wajda. Wywołało to wielki niepokój w Warszawie. MSZ na polecenie Jaruzelskiego nakazuje zablokowanie przejazdu. Jest także inny sygnał. W sierpniu 1988 r., w czasie drugiej fali strajków, redakcja „Literaturnoj Gaziety”, jednego z najbardziej wówczas poczytnych i prestiżowych tygodników, zwraca się do ambasady PRL z prośbą o przeprowadzenie wywiadu z Wałęsą. Następuje bardzo zdecydowana kontrakcja. Ambasador Natorf otrzymuje polecenie, aby wyperswadować ten pomysł w odpowiednim wydziale KC w Moskwie, i rzeczywiście nie dochodzi do tej rozmowy. Moskwa więc wyraźnie popychała Jaruzelskiego do zmian. Nie kazała mu oddawać władzy. To nie było intencją Gorbaczowa. Ale w ramach modernizacji systemu Jaruzelski miał dokonać nowego podziału władzy w Polsce.

Propozycja rozmów z władzami doprowadza do ostrej polaryzacji w obozie opozycji.

— Wałęsa w końcu sierpnia 1988 r. podejmuje jedną z najtrudniejszych decyzji w swej politycznej karierze, kiedy po rozmowie z gen. Kiszczakiem decyduje się, aby zaapelować o przerwanie strajków. Strajki wprawdzie się kończą, ale ludzie czekają, co będzie dalej, czy z tego coś wyniknie. Gdyby Wałęsa nie miał w tym momencie sukcesu, skompromitowałby się jako przywódca. Zaczyna się dla niego bardzo trudny okres. Mijają tygodnie i miesiące i nie ma żadnych postępów. Są za to postrajkowe represje, które dodatkowo komplikują jego sytuację. W dodatku działacze Krajowej Komisji, wybranej w czasie I Zjazdu „Solidarności” jesienią 1981 r., domagają się zwołania tego statutowego gremium. Wałęsa jednak tego nie robi, aby mieć swobodę działania. Opiera się na grupie doradców, co jest kontestowane przez znaczną część opozycji i działaczy związkowych.

Proces dochodzenia do Okrągłego Stołu nie miał więc żadnej demokratycznej legitymacji ze strony opozycji?

— Obie strony decydując się na rozmowy, musiały spacyfikować w swoich szeregach przeciwników takiego rozwiązania. Jest oczywiste, że cały mechanizm Okrągłego Stołu nie miał nic wspólnego z demokracją.

Kto jest głównym konstruktorem Okrągłego Stołu w obozie władzy?

— Głównym decydentem jest gen. Wojciech Jaruzelski. Nie on wymyśla, ale on decyduje. Niewątpliwie kluczowa jest także rola Kiszczaka, zarówno w czasie rozmów w Magdalence, jak i przy Okrągłym Stole jako szefa delegacji rządowej. Ważną postacią jest Janusz Reykowski, członek Biura Politycznego KC, profesor psychologii społecznej, który ma używać różnych technik psychologicznych, aby rozmiękczać przeciwnika. Istotna jest także jego długoletnia znajomość z prof. Bronisławem Geremkiem. W trakcie obrad coraz większą rolę zaczyna odgrywać Aleksander Kwaśniewski. W pewnym momencie zgłasza propozycję, aby wybory do Senatu były całkowicie wolne, co przełamuje impas, w jakim znalazły się rozmowy polityczne. Trzeba również wspomnieć o ważnej osobie drugiego planu, Andrzeju Gduli, byłym wiceministrze z MSW, tajemniczym, milczącym, ale bardzo wpływowym. Później był wieloletnim współpracownikiem prezydenta Kwaśniewskiego. Znaczącą postacią jest oczywiście Stanisław Ciosek, odpowiadający za kontakty ze związkami zawodowymi. Z osób, których nie ma w Magdalence ani przy Okrągłym Stole, a z pewnością są ważne dla podejmowanych wówczas decyzji, wypada wspomnieć Józefa Czyrka, jednego z głównych współpracowników gen. Jaruzelskiego, w tym czasie sekretarza KC odpowiedzialnego za sprawy międzynarodowe. W czasie obrad własną grę zaczął wyraźnie prowadzić Alfred Miodowicz, szef OPZZ. Nagle, na początku obrad, domaga się natychmiastowych wolnych wyborów oraz zniesienia cenzury. Odgrywa się w ten sposób na Jaruzelskim za to, że generał zgodził się na ponowną legalizację „Solidarności”, choć wcześniej obiecywano OPZZ, że zasada jeden związek w zakładzie pracy nie zostanie naruszona.

A po stronie opozycji?

— Postacią główną jest Wałęsa, ale głównym negocjatorem strony opozycyjnej przy Okrągłym Stole — prof. Geremek. Linia komunikacyjna Geremek—Reykowski jest, moim zdaniem, najważniejsza w czasie tych obrad. Ważną rolę odgrywają także Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki i Adam Michnik. Są oczywiście także działacze związkowi, w Magdalence jest Lech Kaczyński, ale nie jest to najbliższy krąg przy Lechu Wałęsie.


Jaka była rola rozmów w Magdalence , które odbywały się przed rozpoczęciem obrad Okrągłego Stołu i miały miejsce w jego trakcie.

— Był to dodatkowy mechanizm, umożliwiający rozwiązywanie problemów, które pojawiały się w czasie obrad Okrągłego Stołu. Ilekroć nie udawało się znaleźć rozwiązania w czasie oficjalnych rozmów, dyskutowano o tym w Magdalence, gdzie sprawy były załatwiane w trybie poufnym. Zrodziło to później legendę wielkiego spisku w Magdalence. Spisku nie było, ponieważ mamy zapiski z tych spotkań, prowadzone równolegle przez ks. Alojzego Orszulika, który był tam przedstawicielem episkopatu, i Krzysztofa Dubińskiego, sekretarza gen. Kiszczaka. Gdy się je porównuje, choć nie są identyczne, gdyż nie jest to stenogram, otrzymujemy obraz tego, co tam się działo w czasie formalnych posiedzeń. Oczywiście nie wiemy, co się działo w przerwach czy w innych, jeszcze węższych, kanałach komunikacyjnych.

W Magdalence została przesądzona kluczowa kwestia, czyli co opozycja dostanie za zgodę na ustanowienie urzędu prezydenta o niezwykle szerokich kompetencjach, na czym władzom najbardziej zależało.

To miało być nowe centrum władzy i choć tego nie mówiono wprost, dla wszystkich uczestników rozmów było jasne, że prezydentem będzie gen. Jaruzelski. Przez najbliższe 6 lat urząd prezydenta miał być najważniejszym ośrodkiem władzy w państwie.

Jaki jest bilans Okrągłego Stołu?

— Okrągły Stół nie był ani wydarzeniem epokowym, jak twierdzą jedni, ani spiskiem „czerwonych” z „różowymi”, jak dowodzą drudzy. Okrągły Stół uruchomił demokratyczne przemiany w Polsce, ale w dłuższej perspektywie wpłynął także na ich spowolnienie. Jego polityczne ustalenia zostały w sporej części unieważnione po 4 czerwca 1989 r. Jaruzelski został wprawdzie prezydentem, ale nie odegrał takiej roli, jaką sobie wyobrażał, i nie był prezydentem przez 6 lat. W ten sposób najważniejsze ustalenie Okrągłego Stołu zostało unieważnione. Pozostało natomiast to, co nazywamy duchem Okrągłego Stołu, czyli przekonanie, że należy zaniechać daleko idącej dekomunizacji w Polsce. To pojawiało się zarówno w działaniach rządu Mazowieckiego, jak i prezydenturze Wałęsy.

opr. mg/mg

źródło informacji: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IH/gn200906-ostol.html

Copyright © by Gość Niedzielny (6/2009)



Komentarz:

Cyt:

Andrzej Grajewski : Jaka była rola rozmów w Magdalence , które odbywały się przed rozpoczęciem obrad Okrągłego Stołu i miały miejsce w jego trakcie.

dr. hab. Antoni Dudek :
Oczywiście nie wiemy, co się działo w przerwach czy w innych, jeszcze węższych, kanałach komunikacyjnych. (...)

I o to właśnie poufne spotkanie chodzi, pomiędzy generałem policji
politycznej MSW PRL Czesławem Kiszczakiem , a Lechem Wałęsą
w dniu 31 sierpnia 1988r.
W tym cały jest problem. Wówczas doszło do zasadniczego uzgodnienia.



Sąd Najwyższy w sprawie Grzegorza Brauna

http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7811.html

Nieprawda nigdy nie służy dobru publicznemu

Video
http://video.google.pl/videosearch?sourceid=navclient&rlz=1T4ADBF_enPL324PL325&q=Grzegorz+Braun/&um=1&ie=UTF-8&ei=21KqSqi2M4fCmQP1ieCoBQ&sa=X&oi=video_result_group&ct=title&resnum=9#

Rolling Eyes




Robert Majka , polityk, Przemyśl, 27 kwietnia 2011r g.8.01
Kawaler KRZYŻA Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski,
Nr 452-2009-17 nadany 9 grudnia 2009 przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.
Radny Rady Miasta Przemyśla (2002 - 2006)

www.sw.org.pl
http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7234.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2988
http://tygodnik.onet.pl/35,0,14472,pierwsza_magdalenka,artykul.html
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=5131
http://www.polityczni.pl/oblicza_stanu_wojennego,audio,51,4505.html
http://home.comcast.net/~bakierowski/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 10:59 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Kwi 27, 2011 5:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ojczyznę wolną Piotra Filipczyńskiego vel Petera Vogela pobłogosław Panie ... ?

VIDEO
http://sledztwo.tvn.pl/25777,o_czym_wie_peter_vogel,artykul.html


"Kasjer lewicy" zaczął sypać
VIDEO
http://www.tvn24.pl/-1,1626662,0,1,kasjer-lewicy-zaczal-sypac,wiadomosc.html

Peter Vogel zdradza tajemnice. Zwany "kasjerem lewicy", ale mający szerokie znajomości również w centrum i po prawej stronie sceny politycznej Peter Vogel opowiada prokuraturze o okolicznościach wartego setki milionów złotych zakupu wagonów dla warszawskiego metra. Do tych informacji dotarli dziennikarze śledczy TVN.
Z ustaleń dziennikarzy TVN wynika, że na podstawie informacji Vogla toczy się we wrocławskiej prokuraturze śledztwo dotyczące korupcji, do której miało dojść w czasie przetargu na zakup wagonów dla warszawskiego metra. Wart kilkaset milionów konkurs pod koniec lat 90. zorganizowały władze stolicy. — Vogel opowiadał mi, że została wypłacona łapówka, która następnie trafiła na konto w Coutts banku (mieści się w Zurychu, Vogel był tam członkiem zarządu) — opowiada przyjaciel i współpracownik Vogla. — Kiedy zaczęły się jego problemy w Polsce, odgrażał się, że wszystko ujawni.

W marcu ubiegłego roku Vogel został aresztowany w związku ze sprawami związanymi z działalnością Marka Dochnala. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura apelacyjna w Katowicach. Według dziennikarzy Vogel po prawie roku w areszcie postanowił sypać w zupełnie innej sprawie niż ta, w związku z którą został zatrzymany. - Zaczyna grać informacjami, które posiada. A zawsze uważał, że jest człowiekiem od załatwiania rzeczy ważnych, ale wrażliwych - podkreśla Kittel.

Vogel na wolności

W efekcie Vogel wyszedł z aresztu, obecnie przebywa w swoim warszawskim apartamencie. Z dziennikarzami nie rozmawia. Śledczy też nabrali wody w usta. Prowadząca śledztwo wrocławska Prokuratura Apelacyjna nie ujawnia żadnych informacji na temat sprawy. Prokurator Jerzy Kasiura potwierdza tylko, że toczy się śledztwo, w którym świadkiem jest Peter Vogel.

— Ale nie będę rozmawiał na temat tej sprawy, ponieważ mogłoby to zaszkodzić śledztwu — zastrzega Kasiura. Dodaje, że nie może nawet zdradzić czego ono dotyczy. — Od razu wskazałoby to, co jest przedmiotem naszego zainteresowania — tłumaczy.

Przetarg na 150 mln

Rozstrzygnięty w lipcu 1998 roku przetarg na dostawę 108 wagonów metra wartych ponad 150 milionów dolarów był wówczas największym przetargiem w Polsce. Wygrała oferta najtańsza, ale za niewiele większe pieniądze można było dostać dużo nowocześniejsze wagony.

Z ramienia władz miasta przetarg nadzorował ówczesny wiceprezydent Jerzy Lejk. Dziś jest on szefem warszawskiego metra, kilka dni temu w jego imieniu podpisał wartą ponad 4 mld złotych umowę na budowę drugiej linii metra. Lejk nie słyszał o śledztwie, zapewnia, że niczego się nie obawia. — W tamtym przetargu wszystko było w porządku — zapewnia Lejk. Dodaje, że nie zna osobiście Petera Vogla.

Kłopotliwa znajomość

Nie on jeden. Politycy z prawa i lewa odżegnują się dziś od znajomości z bankierem. A w latach 90-tych jego wpływy były szerokie. Jednak przeszłość bankiera dyskwalifikuje go jako osobę, do przyjaźni z którą należy się przyznawać na salonach.

W latach 70. był jeszcze Piotrem Filipczyńskim. W 1971 został skazany za morderstwo gosposi, którą zabił, bo nie miał na alkohol. Mimo długoletniego wyroku, w trakcie przerwy w odbywaniu kary Filipczyński wyjechał za granicę i zamieszkał w Szwajcarii. Udało mu się to pomimo obowiązywania w Polsce zaostrzonego prawa stanu wojennego.

Wyjechał z pomocą SB

Do dziś nie udało się wyjaśnić, jakie były okoliczności wyjazdu skazańca, jednak ojciec Vogla, Tadeusz Filipczyński był tajnym współpracownikiem SB i miał liczne kontakty we władzach PRL. Prawdopodobnie dlatego Vogel otrzymał zgodę na przerwanie wykonywania kary w 1979, a wydanie paszportu dla Vogla w 1983 roku było poparte wnioskiem Biura Studiów SB.

Następnie przez wiele lat Filipczyński robił wszystko żeby zatrzeć za sobą ślady. Oszukiwał najbliższych, okłamywał urzędy, mylił tropy. W latach 90-tych stał się wpływową postacią działającą na styku biznesu i polityki, bywał w Sejmie, bywał w pałacu prezydenckim, mimo że był poszukiwany listem gończym.

Kasjer lewicy i nie tylko

Od 1998 roku jako dyrektor szwajcarskiego banku Coutts prowadził m.in. rachunki bankowe lobbysty Marka Dochnala, oskarżonego o skorumpowanie posła Andrzeja Pęczaka. Na konta w Coutts banku miały trafiać też pieniądze pochodzące m.in. z afer gospodarczych oraz korupcji. Miał też prowadzić konta 30 polityków, głównie lewicy. W czasie dziennikarskiego śledztwa dziennikarze TVN odkryli, że fortuny z niejednej głośnej afery trafiły do bezpiecznego skarbca szwajcarskiego banku.

W 1998 roku Vogel został aresztowany w Szwajcarii i trafił do polskiego aresztu. Ale wtedy jego sprawą zaczęli interesować się wpływowi politycy. Po miesiącu Vogel znalazł się na wolności i wyjechał do Szwajcarii, a niedługo potem został ułaskawiony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Wniosek złożyła minister sprawiedliwości Hanna Suchocka z Unii Wolności.
Dziennikarze o sprawie Vogla

"Nie będę na ten temat rozmawiał"

Dlaczego w sprawie jego ułaskawienia interweniowali politycy różnych partii? — Nie będę na ten temat rozmawiał — mówi ówczesny wicemarszałek Sejmu Jan Król. Król był u Vogla zaraz po jego zwolnieniu w Szwajcarii. W 2006 polski prokurator złożył do Szwajcarii kilka wniosków o ujawnienie informacji o kontach, co do których istnieją podejrzenia, że były wykorzystywane do transferowania łapówek.

Bertold Kittel, Jarosław Jabrzyk, kaw//mat

VIDEO
http://sledztwo.tvn.pl/

Człowiek "Pruszkowa" i kościelna komisja majątkowa Mafia, kościół i setki milionów złotych. Za jednym z głównych wątków afery kościelnej komisji majątkowej stoi człowiek uznawany za finansistę gangu pruszkowskiego — wynika ze śledztwa TVN.

www.sledztwo.tvn.pl


By zrozumieć wyrok Sądu w sprawie generała policji politycznej MSW PRL Czesława Kiszczaka , należy obejrzeć dokładnie dwa filmy o Piotrze Filipczyńskim vel Peter Vogel.
Nie ma skutków bez przyczyny.


Rolling Eyes




Robert Majka , polityk, Przemyśl, 27 kwietnia 2011r g.18.40
Kawaler KRZYŻA Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski,
Nr 452-2009-17 nadany 9 grudnia 2009 przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.
Radny Rady Miasta Przemyśla (2002 - 2006)

www.sw.org.pl
http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7234.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2988
http://tygodnik.onet.pl/35,0,14472,pierwsza_magdalenka,artykul.html
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=5131
http://www.polityczni.pl/oblicza_stanu_wojennego,audio,51,4505.html
http://home.comcast.net/~bakierowski/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group