" /> Dyskusje ogólne :: Różne światy, różne świętości
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Różne światy, różne świętości

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Nie Sie 21, 2011 9:11 pm    Temat postu: Różne światy, różne świętości Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Na swojej stronie Pan Stanisław Michalkiewicz przedstawia felieton pt. "Rewelacje ogórkowe", którego tytuł wydał mi sie trochę mało wyrazisty, a zawartość porusza dość ważne kwestie relatywizmu sądowego. Oto ten tekst:
Cytat:
No i co Państwo powiecie? Okazuje się, że diabelskie auxilia są co najmniej tak samo skuteczne, jak niebieskie - przynajmniej w Gdyni, w tamtejszym Sądzie Rejonowym, w którym sądzi pan sędzia Krzysztof Więckowski. Jego orzeczenie stało się swego rodzaju sensacją dnia - co prawda w sezonie ogórkowym, kiedy to nawet parlamentarzyści zażywają wypoczynku od zatrutej atmosfery Sejmu i Senatu - niemniej jednak. Pan Sędzia Krzysztof Więckowski uniewinnił mianowicie pana Adama Darskiego z zarzutu obrazy uczuć religijnych, jakiej miał się dopuścić podczas koncertu w gdyńskim klubie „Ucho” w roku 2007, kiedy to nie tylko podarł na estradzie egzemplarz Biblii, ale również nazwał Kościół katolicki „zbrodniczą sektą”. Pan Adam Darski, bardziej znany pod pseudonimem „Nergal”, jakim posługuje się podśpiewując rozmaite piosenki - również swego autorstwa - w kapeli „Behemoth”, uważany jest za swego rodzaju delegata Lucyfera na Polskę, a w każdym razie - na województwo pomorskie.

Czy pan Darski również się za takiego delegata uważa - tego ma się rozumieć nie wiem, ale przypuszczam, że nie, że traktuje to tylko jako rodzaj emploi, żeby piosenki lepiej się sprzedawały. To oczywiście rzecz gustu, ale po przeczytaniu kilku tekstów piosenek wykonywanych przez pana Darskiego, doszedłem do wniosku, że to pretensjonalna grafomania, chociaż pod tym względem nie odbiegają one od innych piosenek, których dramatyzm oscyluje np. wokół niepokojów związanych z przypadkowymi kontaktami seksualnymi: „Byłem z nią parę chwil, było tak namiętnie. Myślę, że nie stało się nic” - śpiewa wokalista zespołu „Wilki”.

Te „Wilki” są uważane za szalenie nowoczesne, a tymczasem z piosenki wynika wyraźnie, że dzisiejsze rozterki są takie same, jak w czasach Karola Irzykowskiego, który mawiał, że gdyby nie obawa zarażenia z jednej, a obawa zapłodnienia z drugiej strony, współżycie z kobietą byłoby czystą przyjemnością! Więc ponieważ te wszystkie piosenki są w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobne, o poziomie sprzedaży muszą decydować - i decydują w zasadzie względy pozaartystyczne - na przykład epatowanie demonizmem, w czym pan Darski najwyraźniej się specjalizuje. Żadnym demonem, ma się rozumieć, nie jest - w czym przypomina bohatera przedwojennego skeczu autorstwa Słonimskiego i Tuwima o procesie cyrkowców. Przed sądem staje świadek. Sędzia pyta go o personalia, a ten grobowym głosem oznajmia, że jest fakirem i nazywa się Ben Buja Nago Bramaputra oraz, że stawiał horoskopy i zdrowoskopy na dworze króla Wigwama Starego. Ponieważ publiczność zaczyna chichotać, zirytowany sędzia przywołuje świadka do porządku i grożąc mu grzywną ponownie pyta o personalia. Spokorniały nagle świadek posłusznie melduje, że nazywa się Antoni Myrdzik, a mieszka na Solcu.

Oczywiście rozprawa przed sądem w Gdyni zupełnie nie przypominała tej ze skeczu przede wszystkim dlatego, że panu sędziemu Więckowskiemu ani w głowie było skazywanie pana Darskiego. Dopiero by „Gazeta Wyborcza” zrobiła z niego marmoladę, a Kuba Wojewódzki i Szymon Majewski ośmieszyliby go do końca życia. Dlatego też tak kombinował, by wyrok uniewinniający oprzeć m.in. na zeznaniach świadków obrony w osobach członków zespołu „Pneuma”, których pan red. Marek Górlikowski z „Gazety Wyborczej” charakteryzuje jako „głęboko wierzących katolików”, a których słowa pana Darskiego o Kościele katolickim jako „zbrodniczej sekcie” w ogóle nie obeszły.

W jaki sposób, tzn. przy pomocy jakiej sondy pan red. Górlikowski zmierzył głębokość wiary członków zespołu „Pneuma” - trudno zgadnąć, podobnie jak trudno pojąć, że „głęboko wierzących” katolików zupełnie nie obchodzi, że uczestniczą w „zbrodniczej sekcie”. Być może że dla członków zespołu „Pneuma” katolicyzm stanowi takie samo emploi, jak dla pana Darskiego - demonizm. Do takiego przypuszczenia skłania mnie również opinia pana sędziego Więckowskiego, który darcie Biblii i wymyślanie Kościołowi katolickiemu od „zbrodniczych sekt” uznał za „sztukę”. Nie da się ukryć, że w środowisku wymiaru sprawiedliwości pojęcie sztuki ostatnio musiało się szalenie rozszerzyć, więc w takim razie tylko patrzeć, jak jakiś kolega pana sędziego Więckowskiego uzna za sztukę na przykład spółkowanie na estradzie. Z pewnego punktu widzenia takie spółkowanie, albo niechby nawet przedefilowanie przez deptak Monte Cassino w Sopocie na golasa, to niewątpliwie jeszcze większa sztuka, niż podarcie Biblii, więc pewnie wykonawców, to znaczy pardon - oczywiście artystów - nie zabraknie.

Mniejsza jednak o wyrok, bo znacznie ciekawsza jest reakcja „Gazety Wyborczej”. Najwyraźniej sanhedryn forsuje dzisiaj mądrość etapu w tym sposobie, że dobre jest wszystko, co godzi w znienawidzony Kościół katolicki, który najwyraźniej zaczyna się orientować, że pomazywane złotem nadzieje na ewangelizowanie zlaicyzowanej Europy okazały się pułapką i poczyna wierzgać przeciwko ościeniowi, budząc rosnącą irytację postępactwa. W obliczu takiego priorytetu można przejść do porządku dziennego nad okolicznością, że Biblia, to przede wszystkim święta księga Żydów, będąca sakralizowanym opisem ich plemiennej historii. W innej sytuacji czyn pana Darskiego zostałby napiętnowany jako akt karygodnego antysemityzmu, ale na tym właśnie polega mądrość etapu, by reagować elastycznie.

Wzoru takiego postępowania dostarczył nie kto inny, jak Marszałek Rzeszy Hermann Goering, który oświadczył, że „o tym, kto jest Żydem - ja decyduję!” Fakt, że „Gazeta Wyborcza” recypuje ten sposób myślenia pokazuje, że rację mieli wymowni Francuzi mówiący, że „les extremes se touchent”. Nawiasem mówiąc, ta sama mądrość etapu nakazuje hiszpańskim postępakom trząść się nad podatkowymi pieniędzmi w związku z wizytą w tym kraju Benedykta XVI, podczas gdy warszawskie postępactwo ani piśnie przeciwko hojnemu sypaniu podatkowych pieniędzy na Muzeum Żydów Polskich. Najwyraźniej są świętości do szargania i świętości, których szargać nie wolno.

I być może z tego powodu, żeby zarówno panu Darskiemu, jak i ewentualnym jego naśladowcom od jurydycznego sukcesu nie przewróciło się w głowie, do Sejmu wpłynął projekt ustawy o ochronie zwierząt, entuzjastycznie i jednogłośnie poparty przez wszystkie kluby parlamentarne. Najwyraźniej zarówno obóz zdrady i zaprzaństwa, jak i obóz płomiennych obrońców interesu narodowego wiele sobie po tej ustawie obiecuje. Rzeczywiście - skoro już zwierzęta zostały uznane za „istoty czujące”, zaś radykalni ekologowie, ci od „wszystkich istot” - stoją na nieubłaganym stanowisku, że zwierzęta są „jak ludzie”, to tylko patrzeć, jak zwierzętom, przynajmniej tym równiejszym od innych, zostaną przyznane prawa polityczne, z przywilejem powszechnego głosowania na czele. Dopiero w tym kontekście lepiej rozumiemy niedawną batalię o możliwość głosowania przez pełnomocnika. Pełnomocnik występujący, dajmy na to, w imieniu owadów, mógłby całkowicie zdominować polityczną scenę. Zresztą - po co zaraz owady. Wystarczyłoby, gdyby na przykład Polskie Stronnictwo Ludowe zostało pełnomocnikiem zwierząt gospodarskich, żeby układ sił na politycznej scenie zmienił się nie do poznania nawet w sytuacji, gdy przedstawiciele gatunku ludzkiego całkowicie straciliby do Umiłowanych Przywódców zaufanie. I kto wie, czy ten entuzjazm do ustawy o ochronie zwierząt nie wynika właśnie z takich przewidywań - bo przecież Umiłowani Przywódcy coś tam muszą wiedzieć, skoro tak się zwierzętom podlizują.

Stanisław Michalkiewicz


Źródło: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2168
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 12:51 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group