" /> Dyskusje ogólne :: Reprezentatywność sezonowych partii politycznych
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Reprezentatywność sezonowych partii politycznych

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pon Mar 12, 2007 11:14 pm    Temat postu: Reprezentatywność sezonowych partii politycznych Odpowiedz z cytatem

Jerzy Przystawa

Reprezentatywność sezonowych partii politycznych

W sprawie ordynacji wyborczej do Sejmu autorytatywnie, ex cathedra, wypowiedział się Pan Premier. W wywiadzie, jaki w czwartek, 8 marca, opublikowała „Rzeczpospolita” wszyscy mogliśmy przeczytać:
(…) dlaczego konserwatywni publicyści nie dostrzegają rzeczy oczywistej chociażby w naszych przemówieniach sejmowych, różnicy między koncepcjami PiS a PO. My chcemy rozwijać Polskę, zabiegając o społeczną równowagę, o poprawę sytuacji grup, które nie nadążają, dbać o rodzinę, walczyć z patologiami w naszym życiu społecznym i gospodarczym. Realizacji takiego programu służy reprezentatywny system wyborczy, bliski temu, jaki jest obecnie. PO natomiast stawia jednoznacznie na system wyborczy, który będzie prowadził do zdecydowanej przewagi silniejszych grup społecznych, bo to one (choć oczywiście będą wyjątki) skorzystają na jednomandatowych okręgach wyborczych i pozbawieniu partii politycznych państwowych środków finansowych. Owa przewaga miałaby być następnie konsumowana poprzez bardzo twardą politykę społeczną, przesuwającą środki do grup najzamożniejszych, i udostępnienie im zasobów łatwego kapitału (…).
Pan Premier w tej wypowiedzi rozmija się z prawdą wielokrotnie.
Nie wiadomo, co Jarosław Kaczyński rozumie pod stwierdzeniem, że obecny system wyborczy jest reprezentatywny? Być może powtarza tylko zaklęcie, jakie z uporem godnym lepszej sprawy, starzy mistrzowie prawa konstytucyjnego wbijają w głowy młodym. Nie ma to jednak nic wspólnego z doświadczeniami demokracji w Polsce, gdzie wyborcy już pięć razy wybierali sejm w wolnych wyborach, a wyniki tych wyborów z żadną reprezentatywnością nie miały nic wspólnego.

Po pierwsze: po wszystkich tych wyborach stale i niezmiennie do sejmu wchodzą tylko dwie partie: SLD i PSL, a więc, jak by nie patrzeć, stare partie, których społeczeństwo polskie już dawno by się pozbyło, gdyby na drodze nie leżał – niczym brytan – partyjny system wyborczy, skonstruowany akurat na ich pożytek i gwarantujący im przetrwanie. Wszystkie inne partie, których niezliczona ilość pojawiła się w ciągu ostatnich 18 lat na scenie politycznej, okazały się partiami sezonowymi: na jeden – dwa sezony polityczne. Gdyby więc obecny system wyborczy był w jakimkolwiek sensie reprezentatywny dla rozkładu sympatii politycznych Polaków, to Premier powinien raczej wycofać się ze swoim Prawem i Sprawiedliwością, bo wyniki wyborów wskazywałyby, że Polacy trwałą i niezmienną miłością obdarzają coś, przeciwko czemu przez pół wieku buntowali się i protestowali.

Po drugie: Premier zaprzecza sam sobie, albowiem dokładnie 6 lat temu, razem ze swoimi drużynnikami (z K. Marcinkiewiczem, L. Dornem, M. Piłką i innymi) wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o uznanie obecnej ordynacji wyborczej za sprzecznej z Konstytucją, a więc niespełniającej ani zasady równości, ani proporcjonalności, która u naszych konstytucjonalistów uchodzi za synonim reprezentatywności i sprawiedliwości.

Po trzecie: wypada przypomnieć, że na PiS w 2005 roku głosowało 3 185 714 wyborców. Stanowi to zaledwie 10,5% uprawnionych Polaków. Gdyby jednak policzyć ile głosów zdobyli wszyscy posłowie V Kadencji razem wzięci, to wyjdzie nam 5 271 862, co daje 17,4% wszystkich wyborców. Gdzie jest reprezentacja pozostałych 82,6%?

Po czwarte: po każdych wyborach w Sejmie pojawiają się partie polityczne, o których istnieniu wyborcy nie mieli pojęcia w dniu wyborów. Kto dał przepustkę do Sejmu takim partiom jak RLCh czy RKN i ilu Polaków w ogóle wie, że takie partie istnieją i co oznaczają te akronimy? A skąd wzięło się 10 posłów niezależnych? Czy ordynacja wyborcza w ogóle dopuszcza istnienie jakichś niezależnych? Mamy więc za każdym razem do czynienia z czymś, czego nie podobna zakwalifikować inaczej jak oszustwo i nadużycie zaufania. I wszystko to w imię reprezentatywności?

Po piąte: Sejm składa się w 2/3 z posłów, którym nie udało się zdobyć więcej niż 1% głosów wyborców w ich okręgach wyborczych. Kogo zatem reprezentują ci posłowie? Ponieważ nie reprezentują ani wyborców, ani głosujących, wobec tego Konstytucja stwierdza, że posłowie są reprezentantami Narodu i nie wiążą ich instrukcje wyborcze (art.104).
Po szóste: większość posłów nigdy nie dostałaby się do Sejmu, gdyby koszty ich kampanii wyborczych nie pokrywali wszyscy Polacy. Społeczeństwo polskie wykazuje alergię na słowo: partia i gdyby zapytać Polaków czy godzą się, aby z ich pieniędzy utrzymywane były partie polityczne, to bez ryzyka można założyć, że odpowiedzią byłoby stanowcze NIE. Premier broni finansowania partii politycznych z budżetu państwa, bo ma świadomość, że bez tych pieniędzy te reprezentatywne byty polityczne, nie miałyby czego szukać w polityce.

To właśnie ten reprezentatywny system wyborczy winduje koszty kampanii wyborczych na absurdalne wyżyny, na których koszt jednego mandatu oscyluje wokół kwoty miliona złotych. Dlatego jego zarzut przeciwko wyborom w jednomandatowych okręgach wyborczych to typowy strzał kulą w płot. Na odwrót: to dopiero wybory w małych, jednomandatowych okręgach, otwierają szansę zdobycia mandatu przed ludźmi, za którymi nie stoją potężne grupy finansowe, zdolne sprostać wymogom centralnej, ogólnopolskiej kampanii, prowadzonej prawie wyłącznie przy pomocy telewizji i innych mediów krajowych.
Skoro Jarosław Kaczyński tak wysoko stawia dbałość o interesy słabszych, biedniejszych grup społecznych, to wypada, żeby zapoznał się z wynikami badań politologów amerykańskich. Profesorowie Ronald Rogowski (Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles) i Mark Andreas Kayser (Uniwersytet Rochester) w pracy pt. Majoritarian Electoral Systems and Consumer Power: Price-Level Evidence from the OECD Countries (Am. J. Polit. Sci., 46, no.3, s. 526-539) wykazali, zarówno teoretycznie, jak i empirycznie, że : większościowe systemy wyborcze, w krajach OECD, są związane z obniżeniem cen konsumpcyjnych, średnio, o 10,1%. Oznacza to zmniejszenie udziału cen towarów i usług w rocznym dochodzie na głowę o ok. 3575 USD.

Systemy wyborcze można porównywać pod wieloma względami. Jeżeli nawet przejść do porządku dziennego nad powyższymi zarzutami, to trudno pominąć fakt, że głosowanie w systemie list partyjnych prowadzi do słabych, rachitycznych, nietrwałych rządów. Wprawdzie Jarosław Kaczyński jest dopiero 13 premierem w ciągu 17 lat, ale w jego rządzie trudno znaleźć resort, w którym minister trwałby na stanowisku dłużej niż rok. Premier głośno mówi o koalicji większościowej PiS-SO-LPR, ale warto zauważyć, że ta większość już od dawna jest mniejszościowa, bo wszystkie te partie razem liczą sobie dzisiaj zaledwie 153 + 46 + 29 = 228 posłów. Należy to porównać z liczbą 245, tzn. z tą ilością mandatów, jakie te trzy partie uzyskały w wyniku wyborów. Pomimo najbardziej usilnych zabiegów ta mniejszościowa większość kruszeje z każdym dniem. W takiej sytuacji rząd polski nie może mieć wiele do powiedzenia w konkurencji międzynarodowej i trudno się dziwić, że ani w Unii Europejskiej, ani poza nią, nikt się z nim specjalnie nie liczy.
Jak się wydaje Premier ma na myśli jakieś nowe polepszenie tego doskonałego systemu wyborczego. Prawdopodobnie zmierza on w stronę, jaką ukazał polskim partyjniakom Silvio Berlusconi, który tuż przed końcem kadencji doprowadził do zmiany ordynacji wyborczej i wprowadził nowatorskie blokowanie list. Włosi od razy nadali temu systemowi dźwięczne nazwy, takie jak porcato (świństwo) i truffarellum (od słowa truffa – fałszerstwo, oszustwo). Jeśli tak, to los Berlusconiego powinien być dla niego przestrogą: w wyniku tych niegodnych machinacji z systemem wyborczym, Berlusconi i jego Forza Italia przegrali wybory.

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 10:54 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group