" /> Dyskusje ogólne :: Drugi obieg - samowykluczenie?
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Drugi obieg - samowykluczenie?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Pią Wrz 07, 2012 11:26 am    Temat postu: Drugi obieg - samowykluczenie? Odpowiedz z cytatem

http://www.region.com.pl/drugi-obieg-samowykluczenie
Drugi obieg - samowykluczenie?

Pochwała drugiego obiegu w przekazie informacji i w mediach jest niebezpieczna, bo może prowadzić do zjawiska samowykluczania. Samodzielnego wpychania się do getta, z którego większość z nas nie potrafi wyjść, gdyż nie mamy do tego kompetencji kulturowych: komunikacyjnych i organizacyjnych. W wielu sytuacjach pierwszą reakcją i argumentem na krytykę działań czy brak należytej ich skuteczności jest zdanie: „My nie mamy mediów, a oni (strona rządowa) mają tajne służby, media i wielki kapitał”. Jest to obiektywna racja i w sensie faktycznym tworzenie drugiego obiegu oraz funkcjonowanie w nim są uzasadnione, ale w wymiarze komunikacyjno-perswazyjnym często jest to strzał do własnej bramki.

Samowykluczenie - forma przemocy

Z punktu widzenia władzy samowykluczanie jest najskuteczniejszą formą przemocy, bo ludzie dyscyplinują się sami. Przejawem takiego samowykluczania jest dyskutowanie, czy przedstawiciele środowisk patriotycznych powinni pojawiać się w programach telewizyjnych stacji prorządowych. Obóz patriotyczny musi walczyć o wolne media i pielęgnować to, co już udało się zbudować, ale musi także unikać myślenia o sobie jako o tej części Polski, która sama na własne życzenie wchodzi do kąta. Bardzo często niestety to robi. Gdy niedawno uczestniczyłem w jednym z programów prorządowej audycji telewizyjnej, w pewnym momencie podniosłem kartkę z napisem „Antypolonizm.pl”. To jedna z nieznanych szerzej inicjatyw przeciwstawiających się szkalowaniu naszego kraju. Po tym programie stronę odwiedziło ok. 1000 osób więcej niż zazwyczaj, już nawet w czasie jego trwania. Uważam, że warto ponieść cenę udziału w prorządowych audycjach, gdy można dzięki temu przekazywać społeczeństwu ważne motywy oraz prezentować zalążki analiz zgodnych z polskim interesem narodowym.

Co zrobić, aby drugi stał się pierwszym?

Jeśli chcemy, aby drugi obieg informacyjny stał się pierwszym, to trzeba zastanowić się nad tym, co trzeba zrobić, aby ludzie chcieli sięgać po gazetę opozycyjną. W wielu przypadkach trzeba reagować mniej emocjonalnie. Nie umiemy otwierać ludzi, szczególnie tych, którzy są negatywnie nastawieni do jedynej partii będącej w opozycji wobec systemu III RP. Nie potrafimy zachęcić także osób, które polityką czy życiem gospodarczym się w ogóle nie interesują, do tego, aby poświęciły nawet niewiele czasu na sprawy ważne publicznie. Aby z nami o tym porozmawiały. Jakich umiejętności interakcyjnych potrzebuje osoba, która chce zbliżyć się do negatywnie lub obojętnie nastawionych współobywateli? Sama powinna być bardziej otwarta i rzeczowa, a także wykorzystać pojawiające się od czasu do czasu szczeliny komunikacyjne w mediach prorządowych.

Polacy, którzy się polityką nie interesują lub mają poglądy prorządowe, nie są w stanie czytać opozycyjnej prasy bez zadania sobie bólu emocjonalnego, bez ciosu w swoją samoocenę. Media „drugiego obiegu” zawierają porcje wiedzy tak niezgodnej z ich obrazem kraju i otaczającej rzeczywistości, że psychologicznie nie są oni w stanie tych informacji sobie przyswoić — nawet na etapie czytania tytułów i podpisów pod zdjęciami. Dewiza mediów zdecydowanie opozycyjnych, zresztą nie tylko w Polsce, sprowadza się do wyrazistego przekazu: „My informujemy — oni kłamią”. Ale taka dewiza natychmiast „odcina” chłonność osób będących po stronie rządowej lub jej obojętnych oraz tych niezdecydowanych.

Wrażenie obiektywności

Jak działają media prorządowe (podkreślam — nie tylko w Polsce, ale także na świecie)? Sprawiają wrażenie obiektywności. Kto jest w społeczeństwie wahający, zagubiony, dopiero politycznie dojrzewa, poszukuje swojej tożsamości społecznej i politycznej, w dzisiejszym świecie często odrzuca jednoznaczne, wyraziste poglądy. Spora grupa, szczególnie młodych ludzi pragnie w dorosłe (także polityczne) życie wejść z poczuciem otwartości, którego mottem jest: „Chcę sobie wyrobić samodzielnie swój punkt widzenia”. Takie osoby nie chcą z góry mieć narzuconych poglądów. Często działalność społeczno-polityczna ich nie pociąga, bo np. z domu rodzinnego tego nie wyniosły, a z kontekstu szkolno-towarzyskiego przyswoiły ogólną niechęć do polityki, która jawi im się jako głupia, brudna, wręcz odrażająca. Dlatego media wyraźnie zdefiniowane w stylu „my informujemy — oni kłamią” nie będą wchodziły nawet w niewielkiej części w myślowy rezonans z takimi osobami. Nie będą miały z nimi nawet małego punktu zaczepienia, który pozwoliłby na ewentualny późniejszy dialog.

Dywersyfikacja przekazu

Jeśli chcemy odnieść sukces w przestrzeni komunikacyjnej w każdej dziedzinie życia — w pracy, w działalności politycznej, także w kontaktach rodzinnych, w domu — musimy przekaz różnicować, dywersyfikować. Nie można w kontaktach międzyludzkich od razu wrzucać osób, które Polskę odbierają zupełnie inaczej niż my, na głęboką wodę problemów zasadniczych. Najpierw takie osoby trzeba zapraszać do „brodzików” wspólnych zainteresowań, poglądów czy pewnych odruchowych reakcji społecznych. W tych „brodzikach” powinny być punkty zaczepienia, które pozwolą im stopniowo przejeść na głębszą wodę życia, także społeczno-politycznego. Aby nasz przekaz informacji nie znajdował się w drugim obiegu, lecz posiadał grawitacyjną siłę przyciągania tych Polaków, którzy się od życia społeczno-politycznego odwrócili lub się w nim zagubili, musi być przemyślany tak, by nasze emocje nie górowały nad argumentami. Najpierw potrzebne jest odczytanie „ich” emocji.

Często jest tak, że wiele osób (zdarza się to w każdej społeczności) nie dojrzało w danym momencie do przyswojenia informacji prawdziwych, ale trudnych dla zaakceptowania. Tak było np. w 1990 roku dla wielu Polaków lub Niemców z NRD, gdy otrzymali, i tak przecież nie całą, prawdę o ówczesnym totalitarnym systemie. Takie osoby musiały dojrzeć do świadomości, że istnieje w ogóle jakaś prawda. Jeżeli ktoś jest bardzo daleko od nas — w sensie wrażliwości na sprawy społeczne czy polityczne - i chcemy go zachęcić do innego spojrzenia na to, co go otacza, to nie możemy do niego przyjść z książkami czy gazetami, które niejako przytłoczą go informacjami, do których nie jest przygotowany. Trzeba porcjować, podawać drobne okruszki wiedzy, nadające się do przyswojenia. Mało kto potrafi pochłaniać prawdę całymi haustami. Niekiedy spożywając ją w sposób niewłaściwie podany, można się nią udławić, mimo że jest to wartościowa prawda. Prawda jest tylko jedną z walut, które istnieją w obiegu życia społecznego, kulturalnego i politycznego. Tylko niekiedy jest to waluta najbardziej pożądana. Często waluty inne od prawdy są znacznie wyżej notowane.

Na podstawie wypowiedzi autora zamieszczonej na www.niezależna.pl.
Tekst autoryzowany.
Foto: www.photoxpress.com

Źródło: Twój REGION Europy nr15
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 7:49 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Wrz 17, 2012 1:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powyższy tekst wydaje mi się dość polemiczny. Autor w zasadzie od początku sam sobie przeczy i ostatecznie nie daje rozwiązań pozwalających wyjść z matni. Matni obiektywnie uwarunkowanej - jak bowiem mamy strzelać gdy nie mamy armat. Mogą nam pozwolić 'se strzelić', ale w czasie gdy nabijamy obracają lufę na nasze pozycje.
Weźmy wstęp:
Cytat:
„My nie mamy mediów, a oni (strona rządowa) mają tajne służby, media i wielki kapitał”. Jest to obiektywna racja i w sensie faktycznym tworzenie drugiego obiegu oraz funkcjonowanie w nim są uzasadnione, ale w wymiarze komunikacyjno-perswazyjnym często jest to strzał do własnej bramki.

Można zapytać, że skoro racja to dlaczegóż występować przeciw niej, tym bardziej iż widać czym się kończą próby wystąpienia - że 'prawdziwe' czyni się jeszcze bardziej 'prawdziwym' Sad Smile
Oczywiście samo samowykluczenie jest formalnie rezygnacją, ale na dłuższą metę być nią nie musi. Widać było, że gdy PiS na dobre zaczął ignorować 'wolne' media, to one same odczuły pewien regres - wystąpił brak paliwa dla igrzysk. Chodzenie do ich studiów po to, by zostać tam oplutym i setnie ubawić zebraną przed telewizorami gawiedź w liczbie setek tysięcy mogłoby być serwowane jako kara dla niesubordynowanych, ale pod warunkiem ich lojalności. Niestety niesubordynowani są najczęściej nielojalni i chodzą tam z powodu osobiście odczuwanego 'parcia na szkło'.
Nawet odwiedzenie strony antypolonizm.pl przez dodatkowe 1000 osób (dzięki 'małemu sabotażowi' dokonanemu przez PT Autora) może nie zrównoważyć tych milionów, które się zarechoczą kontente tym, jak to 'nasi kolejny raz zj..li pisiorów'
Tak więc jak już coś, to robić wszystko 'aby drugi stał się pierwszym'. Niestety sposób szukania 'szczelin komunikacyjnych' wydaje mi się czymś podobnym do lansowania muzyki poważnej przez odtwarzanie jej z przyniesionego na dyskotekę 'kaseciaka' podczas gdy czymś całkiem innym grzmią kilowaty zainstalowanej tam aparatury.
Przechodząc do wrażenia obiektywności, to tu sprawę dawno temu wyjaśnił Goebbels, który twierdził, że skuteczna propaganda powinna działać tak, by poddawane jej wpływowi osoby w ogóle nie odczuwały jej istnienia. Innymi słowy chodzi o to, by leming był przekonany, że te bzdury, które zostały mu wprasowane w jedyne półtora zwoju w mózgu przez przekaziory są jego własnymi wspaniałymi ideami - czymś z czym się całkowicie utożsamia. Wydaje mi się, że ta część państwa (PR-owska) jest jedną z najlepiej zdających egzamin, gdyż z przedstawianych nam wyników badania tzw. opinii publicznej wynika, że informacja podawana w środkach masowego przekazu jest oceniana jako bardzo obiektywna. Jak zatem walczyć z przekazem uznanym za obiektywny? Crying or Very sad
Porównanie sytuacji do tej z roku 1990 jest niezbyt akuratne, gdyż wtedy ludzie wiedzieli, że istnieje PRAWDA, od której są oddzieleni, więc w sposób naturalny garnęli się i chłonęli to, co do tej pory było wiedzą zakazaną - dziś są przekonani, że 'najlepsi politycy z PO' i opiewający ich doskonałość 'obiektywni dziennikarze w wolnych środkach przekazu' chwalący ich-lemingów 'właściwe wybory' przekazują im prawdę. Prawdę, która zachwyca się 'mądrością' głupków, czy chwali 'wiedzę' nieuków, tym samym dodatkowo łechce próżność próżniaków. Bo czyż nie najprzyjemniej będzie się lemingowi słuchać całkowicie nienależnych pochwał?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group