" /> Dyskusje ogólne :: Tajemnice SW - artykuł w "Opcji na Prawo" nr 63
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tajemnice SW - artykuł w "Opcji na Prawo" nr 63

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lazarowicz
Gość





PostWysłany: Nie Kwi 01, 2007 10:12 pm    Temat postu: Tajemnice SW - artykuł w "Opcji na Prawo" nr 63 Odpowiedz z cytatem

Piotr Serwadczak
Tajemnice SW

Ludzie „Solidarności Walczącej” budowali w stanie wojennym konspiracyjną sieć łączności... satelitarnej.
Według relacji Tadeusza Świerczewskiego, Amerykanie przekazali do naszej dyspozycji satelitę. W oparciu o tego satelitę planowano realizować łączność radiową o zasięgu ogólnokrajowym, być może, także łączność z zagranicą...


W dokumentach, jakie T. Świerczewski otrzymał z IPN („Akta śledztwa przeciwko Tadeuszowi Świerczewskiemu i innym” – IPN Wr 039/11328), znajduje się notatka dotycząca treści listów pisanych przez „Rustejkę” do „Szymona”, sporządzona i podpisana przez Inspektora Wydziału Śledczego. Notatka ta, datowana 18 listopada 1982 r. dotyczy technicznych aspektów łączności radiowej, jakie Tadeusz Świerczewski – „Rustejko” zawarł w konspiracyjnych listach do „Szymona” – W. Frasyniuka.

Treść dokumentu potwierdza wspomnienia Świerczewskiego o planowanym w 1982 r. przez wrocławskie podziemie wykorzystaniu do komunikacji radiowej sztucznego satelity Ziemi 1:

W liście z dn. 25.08.1982 zawarty jest zapisek:

„Bezpośrednio 144–146 MHz, FM Multi 700 Ex, via Oscar 7 MOD A, odbiór 29,7 MHz. Nadawanie A1 telegrafista, sygnał VM 555”. Mowa jest w tym zapisku o łączności krótkofalowej prowadzonej za pomocą sztucznego satelity Oscar 7, do którego przystosowany jest nadajnik typu FM Multi 700 Ex. Nadajnik typu Multi 700 Ex produkowany był w latach sześćdziesiątych przez firmę Walter J. Schorr KG w RFN. Obecnie jest produkowany nadajnik tej firmy oznaczony symbolem Multi 2700. Urządzenie to nie jest zbytnio popularne na krajowym rynku krótkofalowców.


Przytoczona powyżej część dokumentu zawiera zacytowaną wzmiankę z listu Świerczewskiego (wytłuszczenie), która jest syntetyczną instrukcją nawiązania łączności radiowej poprzez amatorskiego – krótkofalarskiego satelitę Oskar 7. Autor notatki omawia znaczenie tego fragmentu listu i prawidłowo interpretuje zawarte w nim informacje. Nie ulega zatem wątpliwości, że w sierpniu 1982 r., tuż przed organizowanymi w całym kraju manifestacjami w rocznicę porozumień sierpniowych 31.08, działacz „Solidarności Walczącej” Tadeusz Świerczewski przekazał Władysławowi Frasyniukowi instrukcję techniczną nawiązania łączności radiowej z wykorzystaniem sztucznego satelity Oscar-7.

W sprawie budowy konspiracyjnej sieci łączności radiowej dla struktur podziemnej „Solidarności” w stanie wojennym to jedyny pewny i niebudzący wątpliwości fakt, który potwierdzają relacje uczestników (Tadeusz Świerczewski, Romuald Lazarowicz, Jacenty Lipiński) oraz dokument ze śledztwa przeciwko Świerczewskiemu. Mimo że od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce minęło już przeszło 25 lat i zwłaszcza w ostatnim okresie ujawniane są coraz liczniej dokumenty i świadectwa dotyczące tamtego okresu, to jednak pozostałe kwestie dotyczące konspiracyjnej sieci łączności satelitarnej nie mają już tak jednoznacznego charakteru...

Wątpliwości

Nazwa satelitów OSCAR jest skrótem od Orbiting Satellite Carrying Amateur Radio – satelita przenoszący radio amatorskie. Satelita Oscar-7 został wystrzelony w15 listopada 1974 r. Jednak po sześciu latach pracy, w połowie 1981 r. został wyłączony ze „służby radioamatorskiej” 2. Według oficjalnego komunikatu usterce uległy baterie i okres pracy urządzenia dobiegł końca.

Jak to możliwe, że przeszło rok później w 1982 r. podziemni specjaliści od łączności radiowej związani z „Solidarnością Walczącą”, współautorzy sukcesu rozpracowania systemu łączności radiowej MSW przez Kontrwywiad SW (zob. P. Serwadczak, Złamanie „fosy”, „Opcja” nr 60), chcieli wykorzystać do łączności pomiędzy Wrocławiem i Gdańskiem nieczynnego satelitę?

Dlaczego wybrany został akurat ten satelita? Dlaczego Tadeusz Świerczewski w swojej relacji3 użył sformułowania „Amerykanie przekazali do naszej dyspozycji satelitę”? Przecież dostęp do satelitów radioamatorskich nie jest limitowany ani ograniczany w żaden sposób i każdy dysponujący odpowiednią wiedzą, jak przeprowadzić łączność za pomocą satelity krótkofalarskiego oraz dysponujący odpowiednim wyposażeniem, nawet bez licencji krótkofalarskiej 4, może użyć takiego satelity.

Zachowany w zasobach IPN dokument z akt śledztwa Świerczewskiego nie pozostawia wątpliwości, że planowano zbudować system łączności Wrocław-Gdańsk w oparciu o transponder5 2m/10m satelity Oscar 7 – MOD A. Nie wydaje się prawdopodobne, aby ludzie „Solidarności Walczącej”, związani z techniką radiową, nie wiedzieli o awarii satelity Oscar-7. Wybór akurat tego satelity radioamatorskiego też raczej nie był przypadkowy. Późniejsza działalność Kontrwywiadu SW wskazuje, że nie pozostawiano miejsca na żadne przypadkowe decyzje i działania.

Sprawę może tłumaczyć wiadomość podana na początku XXI wieku. Dokładnie 21 czerwca 2002 r krótkofalowiec Pat Gowen (G3IOR) usłyszał niespodziewaną transmisję radiową, której źródłem okazał się... satelita Oscar-7. Jak się wyjaśniło, mimo awarii baterii akumulatorów panele słoneczne nadal są (i pewnie były!) sprawne. Do dziś Oscar-7 całą energię elektryczną czerpie z paneli słonecznych i jeśli jest tylko oświetlony, działa jego moduł telemetrii (dzięki któremu Gowen zidentyfikował aktywność satelity) oraz transponder MOD A.

Możliwe więc, że specjaliści SW wiedzieli już w 1982 roku, że awaria satelity wcale nie uniemożliwiała jego wykorzystania.

Aspekty techniczne

Już w czasie II wojny światowej istniały środki techniczne pozwalające na skuteczną komunikację radiową AK w relacji Warszawa-Londyn i wykorzystanie radiostacji krótkofalowych do porozumiewania się ośrodków podziemnej „Solidarności” w skali kraju nie byłoby niczym nadzwyczajnym. Ale użycie radiostacji i nadajników z mocą pozwalającą nawiązać łączność o zasięgu kilkuset km pozwala na skuteczną radiopelengację. Zmniejszenie mocy utrudniłoby, co prawda, namierzenie radiowe, ale też utrudniłoby, a nawet uniemożliwiło, nawiązanie łączności dalekiego zasięgu. Wykorzystanie satelity, jako swojego rodzaju stacji bazowej, umieszczonej na bardzo dużej wysokości i pośredniczącej w komunikacji z odbiorcą, skutkuje podwójnie:

– umożliwia nadawanie ze znacznie mniejszymi mocami niż w przypadku łączności bezpośredniej (radiostacja-radiostacja);
– upraszcza wymagania w stosunku do anteny i całej instalacji antenowej.

Zatem pomysł wykorzystania krótkofalarskich satelitów radiowych do budowy systemu łączności radiowej o zasięgu ogólnopolskim wskazuje na świadomość zagrożeń, ale też umiejętność ich pokonywania, rozmach i pomysłowość ludzi SW. Jednak idea zakonspirowania łączności dzięki wykorzystaniu „nieczynnego” satelity to prawdziwy majstersztyk!

Ale istnieje jeszcze jedna możliwość wytłumaczenia pozornych sprzeczności, jakie towarzyszą próbie odtworzenia przebiegu ściśle zakonspirowanych działań SW z okresu pierwszych miesięcy stanu wojennego.

Weterani AK i pomoc Zachodu

Tadeusz Świerczewski, zapytany, na jakiej podstawie użył sformułowania, że „Amerykanie oddali nam do dyspozycji satelitę” (dostęp do satelitów Oscar nie jest ograniczony), stwierdził, że to weterani Armii Krajowej poprzez Rząd Londyński na uchodźstwie załatwili takie wsparcie techniczne dla podziemia w Polsce. Wedle relacji Świerczewskiego sprawę mogli inicjować żołnierze AK z Wrocławia:
– świętej pamięci płk Zofia Krzysztoń (dowódca Kedywu) i jej mąż (także w randze płk.),
– świętej pamięci dr Zdzisław Ojrzyński.

Tadeusz Świerczewski twierdzi, że środowisko kresowiaków, byłych żołnierzy AK miało duży wpływ na kształt ideowy i organizacyjny powstałej w połowie 1982 r. „Solidarności Walczącej”. Tezę tę potwierdza m.in. zawarta w aktach Sprawy Kontrolnej „Ośmiornica” notatka z treścią przysięgi Żołnierza „Solidarności Walczącej”. Według opinii Mariusza Olczaka – historyka z Archiwum Akt Nowych w Warszawie – uderzają też pewne znaczące podobieństwa w sposobie prowadzenia dokumentacji Kontrwywiadu SW i Armii Krajowej. Skala tych oraz innych podobieństw dotyczących organizacyjnych aspektów prowadzenia działalności konspiracyjnej jednoznacznie wskazuje na czerpanie przez „Solidarność Walczącą” z tradycji i doświadczeń AK.

Mimo że Zdzisław Ojrzyński był jednym z najbardziej zaufanych współpracowników Kornela Morawieckiego z czasów działalności opozycyjnej jeszcze sprzed powstania „Solidarności”, to przewodniczący SW nie jest w stanie ani potwierdzić udziału Ojrzyńskiego w operacji budowy podziemnej sieci łączności radiowej, ani nawet potwierdzić istnienia samej inicjatywy. Wszystko wskazuje więc, że istnienie podziemnej łączności satelitarnej miało być naprawdę głęboką tajemnicą. Hanna Łukowska-Karniej, pełniąca w 1982 r. funkcję łączniczki Morawieckiego i szefa logistyki SW 6, pamięta, że dr Ojrzyński rzeczywiście wspominał, że pracuje nad wielką sprawą... wraz ze swoją grupą akowców. Czy mogło chodzić o uzyskanie kanałami wywiadowczymi zagranicznej pomocy technicznej do budowy konspiracyjnego systemu łączności radiowej? K. Morawiecki twierdzi, że Ojrzyński mógł dysponować swoimi bezpośrednimi kontaktami w Ameryce.

Udział CIA

W 1994 r. wydane zostało polskie tłumaczenie książki Petera Schweizera zatytułowanej Victory. Polską edycję przygotowało wydawnictwo BGW i tłumaczeniu nadało tytuł Victory, czyli zwycięstwo. Tajna historia świata lat osiemdziesiątych. CIA i Solidarność. Autor na podstawie rozmów z uczestnikami wydarzeń opisuje widziany oczyma członków administracji amerykańskiej przebieg wydarzeń, które doprowadziły do upadku Związku Sowieckiego.

Sporo miejsca poświęcono kwestii wspierania ruchów antykomunistycznych w satelickich krajach imperium sowieckiego, przedstawione zostały m.in. relacje dotyczące wspierania „Solidarności” po wprowadzeniu stanu wojennego. Reakcję amerykańskiej administracji na wprowadzenie stanu wojennego autor opisuje następująco:

Kiedy pierwsze informacje dotarły do Waszyngtonu, personel Białego Domu oniemiał. Dezorientacja jednak szybko przerodziła się w gniewne reakcje. Prezydent, przebywający w Kalifornii, dał przez telefon wyraz swojemu oburzeniu. Richard Pipes wspomina: Prezydent był wściekły. Powiedział: „Trzeba coś zrobić. Musimy mocno w nich uderzyć i ocalić Solidarność”. Prezydent był gotów do działania.

Odkrywane są też kulisy podejmowania decyzji:

...Pipes zaproponował podjęcie działań na rzecz opozycji. Może tajnie finansować „Solidarność”, pierwszy oficjalny ruch antykomunistyczny w bloku sowieckim i pomóc przetrwać jej polityczną zimę. Na moment w sali powiało mrozem. Po kilku chwilach ciszę przerwał Al. Haig. – To szaleństwo. To się nie uda – powiedział. – Sowieci nie będą tego tolerować. „Solidarność” przepadła. Bush zgodził się z nim. Uważał, że nie jest wskazane prowokowanie Moskwy. Był zdania, że nie należy przeprowadzać żadnej operacji.

Pipes, jedyny obecny na spotkaniu członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego (i Polak z pochodzenia), usiłował powściągnąć swój gniew. – Głównym zmartwieniem Sowietów jest to, że „Solidarność” mogłaby przetrwać – rzucił zdenerwowany. – Boją się zarazy, boją się, że ruch rozprzestrzeni się na cały blok, nawet na Litwę i samą Rosję. Panie sekretarzu, nie zna pan Polaków. „Solidarność” przetrwa. Weinberger, Casey i Bill Clark wyrazili entuzjazm dla przeprowadzenia operacji. Według słów Pipesa, prezydent nie potrzebował zachęty. Natychmiast polecił Caseyowi przygotować plan tajnej operacji. Chciał nie tylko uwolnić Polaków, lecz także rozwiać mit, że Związek Sowiecki jest nie do pokonania – wspomina Clark
.

Autor nie pisze wprost, dlaczego administracja Reagana obawiała się podjąć decyzję o tajnym wspieraniu Solidarności. Z dzisiejszej perspektywy ujawnianych archiwów SB dużo łatwej zrozumieć znaczenie przytaczanej przez autora książki relacji anonimowego urzędnika CIA i skojarzyć, że wbrew pozorom, Amerykanie mieli dobre rozeznanie na temat sytuacji w Polsce i orientowali się także w skali infiltracji NSZZ „Solidarność”: Jeden ze współpracowników, który brał udział w konstruowaniu tych planów [wspierania Solidarności], tak wspomina: „Solidarność” była organizacją populistyczną, liczyła miliony członków i sympatyków. Lecz zupełnie nie była przygotowana na wprowadzenie stanu wojennego. Nie miała ośrodków dowodzenia, kontroli, łączności. Pełno w niej było agentów. Na niewiele mogła liczyć, z wyjątkiem poparcia narodu polskiego7. Mimo ryzyka związanego z ujawnieniem roli USA ze wspieraniem „Solidarności” – pierwszego oficjalnego ruchu antykomunistycznego w bloku sowieckim, podjęto decyzję o tajnym działaniu:

Ustalenia były objęte najgłębszą tajemnicą. W efekcie operacja została sfinansowana i przeprowadzona poza zwykłymi kanałami rządowymi. Nie podjęto żadnej oficjalnej akcji wywiadowczej – wspomina Pipes. – Obawiano się przecieków. Była to najściślej tajna operacja, prowadzona w sposób nie pozostawiający śladów.

(...)

Do połowy lutego Bill Casey miał już gotowy plan tajnego finansowania „Solidarności”. Plan ten obejmował cztery główne punkty:

* przekazanie „Solidarności” podstawowych funduszy na utrzymanie ruchu. Kwoty mogły być przekazywane w gotówce, zarówno w dolarach amerykańskich, jak i w złotych polskich;

* dostarczenie nowoczesnych środków łączności w celu stworzenia skutecznej sieci C3I dla podziemia „Solidarności”. Miało to umożliwić komunikowanie się nawet w warunkach stanu wojennego;

* przeszkolenie kilku wybranych osób, zaangażowanych w ruchu w zakresie posługiwania się nowoczesnymi środkami łączności;

* korzystanie ze źródeł CIA, które miały służyć jako oko i ucho „Solidarności”, oraz udostępniać, w razie potrzeby, najistotniejsze materiały wywiadowcze.

(...)

W celu przedyskutowania tego planu Casey spotkał się prywatnie z prezydentem i Billem Clarkiem pod koniec lutego. Reagan uznał, że plan jest ryzykowny, ale warto go zrealizować. (...) Podpisał się pod planem, ale nie wydał na piśmie niczego, co by dotyczyło tajnej operacji przekazywania funduszy. Uznano, że to zbyt ryzykowne.

(...)

Casey stworzył złożoną sieć międzynarodowych instytucji finansowych. Poza tym szlak przepływu pieniędzy ciągle musiał być zmieniany, aby go nie wykryto. Gdyby został wykryty przez polskie władze, które dotarłyby do jego źródła, oznaczałoby to koniec „Solidarności” oraz mogłoby wywołać kryzys na skalę międzynarodową.

Powyższe fragmenty zostały dobrane, tak aby zilustrować plany i działania Białego Domu oraz pokazać, jak bardzo Amerykanie byli wyczuleni na sprawy bezpieczeństwa i konsekwencje ujawnienia ich roli we wspieraniu podziemnej „Solidarności”. Obawy związane z ujawnieniem pomocy amerykańskiej podziemiu w Polsce przewijają się wielokrotnie w opisach Schweizera.

Systemy klasy C3I: Communications, Command, Control and Intelligence lub Communications, Command & Control for Intelligence 8, przeznaczone dla działań wywiadowczych (Intelligence) muszą zapewniać konspiracyjną łączność dalekiego zasięgu, a to oznacza wykorzystanie satelitów. Pośrednictwo satelity zapewnia możliwość uzyskania łączności za pomocą urządzeń małej mocy i nieskomplikowanej instalacji antenowej, a więc urządzeń o niewielkich gabarytach i ciężarze, łatwych do przenoszenia – idealnych w warunkach konspiracji, jakie towarzyszą działaniom wywiadowców lub działaczy podziemia. Możliwość nadawania małą mocą utrudnia, a nawet wręcz uniemożliwia lokalizację metodami radiopelengacyjnymi i tak zmiennego miejsca nadawania. Wszystkie te właściwości spełniają kryteria, które mają – jak to ujął Schweizer – umożliwić komunikowanie się nawet w warunkach stanu wojennego.

W warunkach świadomości zagrożenia dekonspiracją i związanego z tym ryzyka politycznego wykorzystanie lub (wg relacji T. Świerczewskiego) przekazanie właśnie satelity radioamatorskiego Oscar-7 do budowy sieci łączności klasy C3I idealnie maskuje związki z CIA.

Warto zwrócić uwagę, że w obrazie wydarzeń przedstawianych przez Schweizera występuje wątek brytyjski, który, być może, jest łącznikiem z działaniami wrocławskich akowców i Rządu Londyńskiego. Autor Victory udział wywiadu brytyjskiego przedstawia następująco:

W lutym [1982] do pociągu ekspresowego „Chopin” jadącego z Wiednia do Warszawy wsiadły dwie osoby pochodzenia polskiego, z amerykańskimi paszportami wystawionymi na fikcyjne nazwiska. Osoby te miały się spotkać z podziemiem „Solidarności”.

(...)

Jej członkiem, który stawił się na spotkanie, był kolega Lecha Bądkowskiego, rzecznika „Solidarności” w Gdańsku. Bądkowski mieszkał w czasie II wojny światowej w Londynie, walczył w zorganizowanych w Anglii polskich oddziałach Marynarki Wojennej. Po powrocie do Polski utrzymywał kontakty z brytyjskim wywiadem. Teraz był zwolennikiem nawiązania kontaktów z Zachodem, bo tylko w nim leżała nadzieja na ocalenie ruchu „Solidarności”.

Chronologia wydarzeń

Satelita został wyłączony z eksploatacji w połowie 1981 r., a plan i działania prezydent Reagan zaakceptował pod koniec lutego 1982 r. Należy jednak pamiętać, że dzięki działalności pułkownika Ryszarda Kuklińskiego Amerykanie wiedzieli o planach zdławienia Solidarności już na początku 1981 r.

21 stycznia [1981] o 22.00, pułkownikowi (...) udało się nadać wiadomość o nowych planach wykorzystania wojska, w tym marynarki wojennej, do blokowania miast oraz wybrzeża i portów.

Wydaje się, że najwyższe kręgi partyjno-rządowe już podjęły decyzję o bezpośrednim wykorzystaniu wojska polskiego do zaprowadzenia porządku... 20 stycznia dowódcy okręgów wojskowych i rodzajów sił zbrojnych zostali wezwani do Sztabu Generalnego. W specjalnie przygotowanych, odizolowanych pomieszczeniach przygotowują plany użycia wojska na wypadek stanu wojennego. 9

Zresztą sposób, w jaki przedstawiciele administracji trafnie charakteryzują „Solidarność” (niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się zarazy na wszystkie baraki obozu socjalistycznego), wskazuje, że musieli od początku zarejestrowania związku liczyć się z reakcją namiestników PRL lub nawet samych Sowietów. Od miesięcy pilnie obserwowali koncentracje wojsk sowieckich i śledzili za pomocą satelitów ich ruchy przy wschodniej granicy Polski, mieli więc możliwości odpowiednio wcześniej podjąć działania przygotowujące i maskujące użycie cywilnego satelity do spodziewanych działań po wprowadzeniu stanu wyjątkowego w Polsce.

Prawdopodobne jest więc, że to w oparciu o możliwości radioamatorskiego satelity Oscar-7 miała być zbudowana sieć komunikacyjna klasy C3I dla podziemia w Polsce, pozwalająca na komunikację o zasięgu ogólnopolskim, wręcz globalnym – nawet w warunkach stanu wojennego.

Z drugiej strony, rozpatrując kwestię dat, warto zauważyć, że wzmiankowany w dokumentach IPN list Świerczewskiego datowany jest na 25 sierpnia 1982. Natomiast Peter Schweizer wspomina, że:

„Zaraza” bynajmniej nie została wytrzebiona, tylko przechodziła metamorfozę. 31 sierpnia [1982] odbyły się masowe demonstracje dla uczczenia drugiej rocznicy powstania „Solidarności”.

(...)

Już wczesną jesienią 1982 roku dysponowała ona nowoczesnym systemem łączności C3I. Posługiwanie się nim pomagało organizować protesty i inne akcje masowe.

Jeśli określenie „wczesna jesień” interpretować jako wrzesień, zachodzi zbieżność terminów z dokładnością do tygodnia – max. kilku tygodni (astronomiczna jesień rozpoczyna się w momencie równonocy jesiennej, która wypada 23 września), a taka niedokładność mogła wynikać z opóźnień w przekazywaniu informacji zarówno w kraju, jak i pomiędzy Polską a USA.

Od spotkania wysłanników CIA z kolegą Lecha Bądkowskiego, do którego miało dojść według opisu Schweizera, w lutym 1982, do informacji, że już wczesną jesienią podziemie dysponowało systemem łączności, minęło około pół roku, ponieważ:

Rozmieszczanie sprzętu w podziemiu trwało miesiące i było pełne niespodziewanych sytuacji. Na przykład jeden z transportów przeznaczonych dla Krakowa nie dotarł na miejsce, w czasie kiedy go oczekiwano. Podejrzewano najgorsze, że przechwycił go polski wywiad. Gdyby rzeczywiście tak się stało, cała operacja spaliłaby na panewce, nim by się zaczęła. Ponadto „Solidarność” zostałaby skompromitowana. Na szczęście, kilka dni później zaginione skrzynie się odnalazły. Okazało się, że ciężarówka wioząca transport złapała gumę, a w Polsce stanu wojennego znalezienie nowej opony nie było rzeczą łatwą.

W tym czasie wcale nie czekano bezczynnie, tylko prowadzono inne działania zgodnie z zatwierdzonym przez prezydenta Reagana planem dyrektora CIA Billa Caseya z lutego ’82.

Pod koniec marca Casey zwołał zebranie Wydziału Operacyjnego, żeby dopracować trzecią linię strategii pomocy „Solidarności”, na miejscu, w Polsce. Ponieważ słabi często posługują się instynktem, sprytem i inteligencją, by móc przetrwać w walce z silniejszym wrogiem, Casey chciał, by Agencja stała się okiem i uchem „Solidarności”.

Kosmiczne pieniądze

Pewna przesłanka, świadcząca o specjalnym rodowodzie satelity Oscar-7 i możliwości jego „oddelegowania” do misji zgoła nie krótkofalarskiej, wynika z faktu, że według informacji NASA (za serwisem http://nssdc.gsfc.nasa.gov/database/MasterCatalog?sc=1974-089B) nie wiadomo, jakie amerykańskie agencje rządowe finansowały nie tylko budowę (to mogli rzeczywiście udźwignąć amerykańscy radioamatorzy), ale też umieszczenie na orbicie tego satelity.

Sponsoring Agencies/Countries:

Unknown/United States

Radio Amateur Satellite Corporation/International


Historia satelitów Oscar zaczęła się w roku 1960, gdy 12 grudnia został wystrzelony za pomocą rakiety Thor-Agena pierwszy z serii satelitów Oscar. Oscar-1 10 pełnił funkcję balastu podczas misji umieszczania na orbicie amerykańskiego satelity wojskowego Discoverer-36.

Wszystkie pozostałe satelity radioamatorskie były traktowane jako balast i podczepiane do satelity, którego umieszczenie na orbicie było celem zasadniczym misji. Oscar-7 został wystrzelony „przy okazji” wynoszenia przez NASA na orbitę satelity pogodowego Itos-G.

Satelity radioamatorskie mogły zatem być rzeczywiście konstruowane i umieszczane na orbicie stosunkowo „niewielkim” kosztem. Czy działania radioamatorów traktowane były jednak przez władze amerykańskie jedynie jako zabawa? Wydaje się to mało prawdopodobne. Pierwszy sztuczny satelita Ziemi, Sputnik-1 i jego prymitywny (nawet w porównaniu do Oscara-1) nadajnik pozwoliły zaobserwować zjawisko, które w przyszłości zostało wykorzystane w nawigacji satelitarnej GPS. Zatem wspieranie radioamatorów stanowiło zapewne przemyślaną decyzję, za którą do dziś stoi polityka rozwoju badań i wiedzy. Jednak trudno na tej podstawie od razu twierdzić, że umieszczanie satelitów radioamatorskich było wspierane, ponieważ mogły być używane do celów specjalnych, np. wojskowych lub nawet szpiegowskich.

Mimo wszystko trochę dziwi fakt, że serwisy internetowe NASA podają wiele szczegółowych informacji dotyczących tego satelity, np. data wystrzelenia określona jest z dokładnością co do minuty (Launch Date: 1711 UTC, 15 November 1974), a brakuje tam bardziej szczegółowych informacji o źródłach finansowania projektu Oscar-7. Jednak to właśnie dostępne dane finansowe są źródłem największych wątpliwości i kontrowersji w sprawie udziału CIA w przekazaniu systemu satelitarnej łączności radiowej czy wręcz całokształtu pomocy amerykańskiej dla podziemnej „Solidarności”.

Według Petera Schweizera, Amerykanie w ramach tajnej operacji finansowania mieli przekazać kosmiczne – jak na realny, czarnorynkowy kurs złotówki w PRL – kwoty rzędu milionów dolarów. Aby uzmysłowić sobie tę realną wartość nabywczą takich kwot trzeba pamiętać, że przeciętne ówczesne wynagrodzenie miesięczne wynosiło mniej więcej od 10 do kilkunastu dolarów. Kwota 1 miliona dolarów była zatem wielkością naprawdę astronomiczną! Ale według relacji uczestniczących w podejmowaniu decyzji członków administracji amerykańskiej, opisanej przez Schweizera:

Kilka milionów dolarów rocznie przerzucano przez granicę na potrzeby podziemia.

(...)

Pieniądze zaczęły spływać do „Solidarności” w marcu 1982 roku.


(...)

[wiosną 1983] Pomoc ta przekraczała już 2 miliony dolarów rocznie. Życzeniem prezydenta było czterokrotne zwiększenie tej sumy na podtrzymanie podziemia.

(...)

Do kasy „Solidarności” przekazywano w okresie szczytowym 8 milionów dolarów rocznie.

Miała więc to być pomoc finansowa nie tylko duża, ale też regularna (kilka milionów dolarów rocznie) i w dodatku zwiększana. Jednak po publikacji polskiej edycji książki Victory informacje te zostały przyjęte z niedowierzaniem. Dla każdego, kto zaangażowany był w podziemną działalność dłużej niż kilka miesięcy, oczywiste było, że zastrzyk takich dotacji finansowych musiałby być widoczny i odczuwalny. Nawet w przypadku, gdyby taką pomocą dysponowała tylko jedna organizacja lub środowisko podziemne. Tymczasem wydawnictwa i drukarnie podziemne były zdane głównie na środki finansowe, które same wypracowały, wprowadzając do kolportażu podziemne publikacje. Uzupełnieniem tych dochodów były wpływy z kolportażu różnych okolicznościowych cegiełek, banknotów, a nawet znaczków poczty podziemnej.

W opinii Kornela Morawieckiego, niemożliwe jest, aby takie pieniądze podziemie w Polsce („Solidarność” lub jakakolwiek inna organizacja niezależna) otrzymało. Tak potężne środki finansowe musiałyby natychmiast spowodować albo wzrost skali i rozmachu prowadzonej działalności wydawniczej lub w przypadku malwersacji pewnie zostały by szybko ujawnione przez władze i wykorzystane propagandowo. Podobnego zdania są także inni z kluczowych działaczy „Solidarności Walczącej” 11 – niewątpliwie jednej z najaktywniejszych organizacji podziemnych w PRL.

W ocenie wielu ludzi podziemia (także działaczy „Solidarności”) podana przez Schweizera wysokość finansowej pomocy amerykańskiej w kwotach kilku milionów dolarów rocznie, w zestawieniu z rzeczywistością czarnej roboty i codzienną mizerią ówczesnych możliwości brzmi wprost nieprawdopodobnie. Kwestia ta przesądziła o generalnym odbiorze jego książki i traktowaniu wszystkich ujawnionych informacji dotyczących Polski jako mało wiarygodne lub wręcz zupełnie niewiarygodne.

Jednak powoli ujawniane dokumenty spec-służb PRL zaczynają odkrywać rzeczywiste mechanizmy funkcjonowania aparatu represji oraz systemu sprawowania kontroli nad społeczeństwem i mogą wyjaśnić tę pozorną sprzeczność. Z informacji tych wyłania się nie tylko obraz i skala inwigilacji podziemia, ale też bezwzględnie szczelny system kontroli kontaktów zagranicznych, zwłaszcza zaś z krajami kapitalistycznymi. W zestawieniu z informacjami Henryka Piecucha opublikowanymi w książce Teczki, teczki, teczki można wnioskować, że kanały przerzutu pieniędzy były kontrolowane przez MSW:

Wedle danych głównego dyspozytora środków finansowych kierowanych nielegalnie do kraju, dr. J. Milewskiego, dyrektora Biura Brukselskiego „Solidarności”, Zachód przekazał w latach 1982-89 7 mln 51 tys. 713 dolarów. Z tego 1 mln 237 tys. 865 pochłonęły wydatki na biuro, zaś do Polski przesłano (w formie gotówki, sprzętu i materiałów) 5 mln 562 tys. 852 dolary.

Wedle gen. W. Pożogi i dokumentów zgromadzonych w MSW, suma pomocy Zachodu dla „Solidarności” wynosiła ok. 15 mln dolarów. Ta informacja jest bardzo dobrze udokumentowana 12.

Warto zwrócić uwagę, że pomimo iż w publikacji Piecucha brak źródeł, to rząd kwot, jakie miało ustalić MSW, może być zgodny z wysokością tajnej pomocy CIA (kilka milionów dolarów rocznie), jaką podaje, także bez przytaczania dokumentów, Schweizer. W takiej sytuacji bardziej niż mało prawdopodobne jest, by specsłużby PRL, przechwytując amerykańską pomoc finansową CIA, jednocześnie dopuściły do przekazania podziemnej „Solidarności” nowoczesnych urządzeń komunikacyjnych, niezbędnych do budowy sieci łączności typu C3I.

Konkluzje

Na podstawie dostępnych informacji, głównie relacji (bezpośrednich – od uczestników wydarzeń: T. Świerczewski, R. Lazarowicz, J. Lipiński) oraz pośrednich, przedstawionych w książce Petera Schweizera), nie można jednoznacznie stwierdzić, czy budowany przez ludzi SW system łączności satelitarnej był częścią pomocy amerykańskiej, czy była to inicjatywa samodzielna „Solidarności Walczącej”.

Zachowany w aktach śledztwa przeciwko Tadeuszowi Świerczewskiemu dokument potwierdza relacje uczestników wrocławskiego podziemia, że działacze „Solidarności Walczącej” planowali dla potrzeb prowadzonej działalności konspiracyjnej wykorzystać łączność satelitarną.

Jeśli była to samodzielna inicjatywa SW, to dowodzi to, jak znaczący potencjał techniczny, i przede wszystkim intelektualny, miała do dyspozycji młoda, dopiero co powstała (czerwiec ’82) organizacja niepodległościowa. Ludzie SW, dysponujący znacznie skromniejszymi środkami finansowymi niż główny nurt podziemnej „Solidarności”, wykorzystując dostępne rozwiązania radioamatorskie potrafili zaplanować system łączności, który spełniał podstawowe kryteria zaawansowanych systemów specjalistycznych typu C3I.

Jeżeli satelita Oscar-7 był przekazany do zadań wspierania podziemia w Polsce w ramach tajnej pomocy CIA, to przedstawiony epizod budowy ogólnokrajowej sieci łączności satelitarnej i udział w nim ludzi SW we Wrocławiu wpisują się nierozerwalnie w historię „Solidarności”, a tym samym w najnowszą historię Polski. To kolejny z wielu przykładów, które dowodzą, że nie można rzetelnie pisać historii „Solidarności” bez uwzględnienia historii „Solidarności Walczącej”.

Mam zatem nadzieję, że ujawnione fakty i informacje przyczynią się do bardziej profesjonalnych i systematycznych studiów nad historią „Solidarności Walczącej”, a tym samym nad wciąż nieznaną historią ostatnich lat PRL.

14 lutego 2007

Piotr Serwadczak
SQ6BBG


1. Zachowano oryginalną pisownię i składnię dokumentu; wyróżnienie – P.S. W drugiej części notatki znajdują się informacje dotyczące specyfikacji części i układów scalonych, które znajdują zastosowanie do budowy nadajników.

2. International Telecommunications Union klasyfikuje krótkofalowców jako „służbę amatorską” – traktując radioamatorów analogicznie do „służby łączności morskiej” lub „służby łączności lotniczej”.

3. Rozmowa z autorem podczas dokumentowania początków pracy Kontrwywiadu radiowego SW.

4. W stanie wojennym władze zabroniły działalności polskim krótkofalowcom: wprowadzono obowiązek zdeponowania sprzętu radionadawczego i zawieszono wydane pozwolenia radioamatorskie.

5. Urządzenie odbierające na jednej częstotliwości i retransmitujące na innej.

6. Zapewnienie kanałów komunikacji (poczta i łącznicy), rozpoznanie terenu, zapewnienie bazy lokalowej i noclegowej SW.

7. Wyróżnienie – P.S.

8. Aktualnie zastąpiona przez systemy klasy C4: Communications, Coordinations, Command & Control.

9. Benjamin Weiser, Ryszard Kukliński życie ściśle tajne, Świat Książki, Warszawa 2005.

10. Oscar-1 jest pierwszym znanym amatorskim urządzeniem komunikacyjnym umieszczonym na orbicie. Faktycznie był to prosty, automatyczny nadajnik pracujący z niewielką mocą 140 mW na częstotliwości pasma krótkofalarskiego 144,983 MHz (była to moc i tak 14 razy większa niż w nadajniku pierwszego amerykańskiego sztucznego satelity Explorer-1). Oscar-1 potrafił nadawać za pomocą alfabetu Morse’a tylko krótkie przywitanie „HI” i za jego pomocą nie można było nawiązać komunikacji dwukierunkowej. Ponieważ nie miał akumulatorów, tylko zwykłe baterie, jego nadajnik przestał pracować po 22 dniach. Niewiele dłużej pozostał na orbicie, po 50 dniach od wystrzelenia spłonął w atmosferze 31 stycznia 1962 r. W czasie jego aktywności setki radioamatorów na całym świecie śledziły jego aktywność i przesyłały raporty nasłuchowe (na podstawie: www.spacetoday.org).

11. W najlepszym pod względem wysokości wpływów finansowych okresie 1988-89 SW mogła dysponować budżetem rzędu kilkudziesięciu tysięcy dolarów rocznie. Według notatki SB z akt sprawy kontrolnej „Ośmiornica” (IPN BU 0364/363 t.1) z dnia 10 listopada 1989 r., SW otrzymała w roku 1988 (oprócz wpływów z prowadzonej działalności wydawniczej) kwoty dofinansowania rzędu 66 tys. dolarów oraz 700 tys. złotych; natomiast w 1989 r. w ciągu 10 miesięcy wrocławski ośrodek otrzymał 64.000 USD, 906 Ł, 1933 DM oraz 390.000 zł.

12. Henryk Piecuch, Teczki, teczki, teczki, Burchard edition, Warszawa 2005; wyróżnione fragmenty zgodnie z oryginałem.
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 3:05 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Servantes
Weteran Forum


Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 206

PostWysłany: Sob Kwi 14, 2007 8:22 pm    Temat postu: Dwa systemy łączności satelitarnej Odpowiedz z cytatem

Według pwenej publikacji IPN (Aparat represji w Polsce Ludowej 1944-1989), pomimo starannie zaplanowanych zniszczeń dokumentacji MSW dotyczącej zwalczania opozycji lat 80 ub.w., zachowały się pewne dokumenty, z których ma wynikać, że wsparcie techniczne CIA dla podziemnej "Solidarności" obejmowało budowę sieci łączności opartej na innym systemie satelitarnym, niż radioamatorski Oscar-7. Zasadnicza różnica polega na tym, że był to system komercyjny, oparty o satelity geostacjonarne - w przeciwieństwie do pojedyńczego satelity orbitującego, jakim jest Oscar-7

Wygląda więc, że sytem łączności via Oscar-7 był budowany oddolnie przez ludzi SW (w tym weteranów AK), a "S" w ramach inicjatywy amerykańskiej miała dostać od CIA komercyjny, dużo lepszy i bardziej zaawansowany technicznie (np. rozbudowany o mechanizmy kryptograficzne) system łączności satelitarnej...
"miała dostać", bo pomimo wielu wiarygodnych źródeł (głównie amerykańskich, ale też polskich, m.in. zachowanych dokumentów w archiwach IPN) potwierdzjących dostarczenie sprzętu na terytorium Polski, to informacje zawarte w dokumentach IPN - raport Departamentu II z 1983r. - wskazują, że od początku amerykańska pomoc techniczna została przechwycona przez kontrwywiad MSW.

W świetle obecnej wiedzy o mechanizmach funkcjonowania aparatu represji w PRL oraz roli agentury, uzasadniona wydaje się hipoteza, iż CIA nie orientowała się przez długi okres (8 lat: '82-'89?), że ich pomoc techniczna i finansowa była skanalizowana przez komunistyczne służby specjalne (PRL i pewnie "bratnie" STASI i KGB też), ponieważ była manipulowana agenturą... uznawaną za wiarygodnych przedstawicieli "S".

Mają więc rację młodzi historycy IPN (m.in. Centkiewicz), którzy badając inne wątki (np. rola Bujaka) już jakiś czas temu zorientowali się, że hsitorię "Solidarności" i podziemia lat 80 należy pisać od początku !!!!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tadeusz Świerczewski
Moderator


Dołączył: 12 Wrz 2006
Posty: 505

PostWysłany: Nie Kwi 15, 2007 5:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Servantes napisał:


Wygląda więc, że sytem łączności via Oscar-7 był budowany oddolnie przez ludzi SW (w tym weteranów AK), a "S" w ramach inicjatywy amerykańskiej miała dostać od CIA komercyjny, dużo lepszy i bardziej zaawansowany technicznie (np. rozbudowany o mechanizmy kryptograficzne) system łączności satelitarnej...
"miała dostać", bo pomimo wielu wiarygodnych źródeł (głównie amerykańskich, ale też polskich, m.in. zachowanych dokumentów w archiwach IPN) potwierdzjących dostarczenie sprzętu na terytorium Polski, to informacje zawarte w dokumentach IPN - raport Departamentu II z 1983r. - wskazują, że od początku amerykańska pomoc techniczna została przechwycona przez kontrwywiad MSW.

O budowie łączności satelitarnej, na początku stanu wojennego, nikt z "władz" "S", nie wiedział i nie mógł wiedzieć a to z kilu przyczyn:
1. Przez prawie trzy miesiące wszyscy przywódcy "S" byli głęboko "schowani".
2. CIA dobrze było poinformowane o istniejącej sytuacji w kraju.
3. O Milewskim wiedzieliśmy od początku, że jest agentem WSI.
W tej sytuacji nie musiałem się nikogo pytać, co mam robić, po pierwszej audycji radiowej nadanej alfabetem Morsea, do CIA dotarła wiadomość.
Z Regionalnych władz "S" RKS-u, jedynie Kornel Morawiecki był poinformowany, oraz razem uzgadnialiśmy dalsze postępowanie w tej sprawie z AK- cami.
O łączności satelitarnej i wysłaniu radiostacji nadawczo-odbiorczych do Warszawy, Gdańska i Poznania, oficjalnie powiadomiłem członków RKS-u , na początku sierpnia 1982 r. co znalazło się w "Protokóle" z posiedzenia RKS-u, oraz moim liście do Wł. Frasyniuka. Ten protokół i list znalazł się na UB w dniu naszego aresztowania 5.10.1982r.
Korespondencja znajduje się w aktach IPN-u
Tadeusz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Servantes
Weteran Forum


Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 206

PostWysłany: Pon Kwi 16, 2007 1:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tadeusz Świerczewski napisał:

O budowie łączności satelitarnej, na początku stanu wojennego, nikt z "władz" "S", nie wiedział i nie mógł wiedzieć [...]

Nie jest to sprzeczne z dotychczasowymi ustaleniami, jakie udało się potwierdzic za pomocą dostępnych w Polsce i zagranicą źródeł. A te jednoznacznie wskazują, że były dwa systemy łączności satelitarnej:
1) oparty na satelicie radioamatorskim Oscar-7 i budowany - jak wszystko wskazuje - oddolnie przez ludzi SW
2) oparty na komercyjnych satelitach geostacjonarnych - będący konsekwencją decyzji dyrektora CIA - Bila Casey'a - wspierania podziemnej "S".

Ponieważ wg relacji uczestników administracji amerykańskiej zebranych przez Petera Schwizer'a w "Victory" decyzje operacyjne zapadły _po_ ogłoszeniu stanu wojennego (czy może raczej w wyniku ogłoszenia), to pierwsza pomoc amerykańska zaczeła spływac od marca '82. I to by się zgadzało np. z rozpoczęciem działalności przez Radio"S" w Warszawie (pierwsza audycja: kwiecień), podczas gdy oddolnie zorganizowane zaplecze Morawieckiego (BiDol + weterani AK) pierwszy numer "Z dnia na dzin" kolportowali już 13XII, a pierwszą emisję radiową (m.in. z prośbą o pomoc Zachodu) nadali w styczniu, jednocześnie od pierwszych dni wojny jaruzelskiej prowadząc nasłuch służbowej korespondencji radiowej MO.

To zaplecze też podjęło organizację sieci łączności ogólnokrajowej w oparciu o satelitę Oscar-7 - zapewne niezależnie od decyzji i działań Casey'a, które rodziły się w okresie grudzień-styczeń-luty.

Niezależnie od powyższej relacji p. Świerczewskiego, analiza dostępnych źródeł potwierdza, że wszystkie te działania związane z wykorzystaniem obu systemów satelitarnych były podejmowane bez udziału władz "S". Jednocześnie niewykloczone jest, że to działania zaplecza Morawieckiego, podsunęły analitykom CIA pomysł na zakres pomocy, obejmujący obok wsparcia finansowego, przekazanie profesjonalnego systemu łączności satelitarnej w ramach - jak to opisuje Schweizer -"projektu C3I".

Jenak po przekazaniu "S" (II połowa '82 r) terminali do komercyjnego systemu satelitarnego ktoś z "S" musiał legalizowac - t.j. uwiarygodniac, np. potwierdzeniami dostarcia pomocy technicznej i finansowej - kombinację operacyjną MSW.
W 1983 r. Departament II opublikował raport o wykorzystywanych w Polsce przez CIA systemach łączności satelitarnej, więc najpóźniej w tym roku musiał przechwycic te urządzenia i podjąc grę operacyjną dezinformujacą donatorów, ze ich pomoc trafiła we właściwe ręce i przynosi skutek...

Historię "Solidarności" trzeba pisac od nowa - na podstawie rzetelnych badań i analiz dokumntów ocalałych w Polsce, ale też znajdujących się za granicą
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group