" /> Dyskusje ogólne :: Rozważania w Wielki Czwartek AD.2007
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozważania w Wielki Czwartek AD.2007

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pią Kwi 06, 2007 7:35 am    Temat postu: Rozważania w Wielki Czwartek AD.2007 Odpowiedz z cytatem

http://www.polskieradio.pl/jedynka/news.aspx?iID=7729&c=2


Rozważania w Wielki Czwartek
Arcybiskup Metropolita Warszawski Kazimierz Nycz
05.04.2007 07:15


Rozmawiał Marek Mądrzejewski
Posłuchaj (mp3; 7,54 MB)


Wiesław Molak: W naszym studiu dawno oczekiwany gość – Arcybiskup Metropolita Warszawski Kazimierz Nycz. Dzień dobry, witamy.

Ks. abp Kazimierz Nycz: Witam wszystkich słuchaczy.

Marek Mądrzejewski: Księże Arcybiskupie, dziś święto wszystkich kapłanów, w związku z czym na ręce Księdza Arcybiskupa chcielibyśmy złożyć najserdeczniejsze życzenia, a Księdzu Arcybiskupowi życzenia, ale ze świadomością, że to nie będzie łatwe, i gratulacje objęcia warszawskiej stolicy, naprawdę bardzo serdeczne.



fot. W.Kusiński


Ks. abp K.N.: Bardzo dziękuję za życzenia. Myślę, że najbardziej cenię sobie w tych życzeniach właśnie to, co jest ich podparciem, to znaczy modlitwę, którą ktoś deklaruje w tej intencji, dlatego że prowadzenie Kościoła, każdej diecezji jest sprawą niezwykle odpowiedzialną i zdaję sobie sprawę doskonale, że służenie Diecezji Warszawskiej także, a może w sposób szczególny jest odpowiedzialnym.

M.M.: Ksiądz Arcybiskup podczas mszy inaugurującej objęcie Archidiecezji Warszawskiej powiedział o tym, że w zlaicyzowanych społeczeństwach, do których trzeba powoli zaliczać Polskę, niezbędna jest apostolska obecność świeckich. Chciałbym o tę pierwszą część zapytać. Jakie są symptomy, oznaki laicyzacji Polski?

Ks. abp K.N.: Swoiste zamknięcie człowieka na wymiar wertykalny, na transcendencję. To są dwa trudne słowa, ale po prostu zamknięcie na sferę spraw boskich czy sferę spraw, która dotyczy tego, co jest sensem naszego życia tutaj w pełnym wymiarze i tego, co jest sensem życia także w perspektywie naszej śmierci i zmartwychwstania. I te procesy, żeby powiedzieć jasno, one przechodzą przez świat, przez Europę. I my nie jesteśmy wyjęci spod tych procesów.

M.M.: No, można powiedzieć, że u nas zachodzą z pewnym opóźnieniem, jeśli mówimy już o tym kontekście europejskim.

Ks. abp K.N.: Tak, ale od strony naszej, odbioru tego wszystkiego jest jeszcze jedno zjawisko, które, wydaje mi się, w nas dość głęboko tkwi. Otóż zbyt długo nam się wydawało, że nas pewne procesy ominą, że my jesteśmy krajem wyjętym, że doświadczeń, przez które przeszedł Zachód, nie będziemy mieli tak wyraźnie i tak mocno, także w sferze religijnej.

M.M.: Przekonanie o wyjątkowości jest w Polakach bardzo silne.

Ks. abp K.N.: Tak, i w związku z tym może nie zawsze reagujemy w odpowiednim momencie. A z drugiej strony czym dłużej obserwuje się tę rzeczywistość, to się okazuje jednak, że nie ma takiej prostej metody, że można się uczyć na cudzych błędach, znaczy każde pokolenie i każdy kraj w pewnym sensie przechodzi przez te błędy, przez które ktoś przeszedł, i w tym znaczeniu doświadczenia Kościoła niemieckiego, francuskiego powinny być dla nas nie tyle ostrzeżeniem, tylko po prostu jakąś taką drogą, na której się możemy uczyć, w jaki sposób pewnych błędów uniknąć, bo myślę, że to jest niesłychanie ważne, także w perspektywie ewangelizacji w Kościele polskim.

M.M.: Czy Ksiądz Arcybiskup zgodzi się z taką tezą, że polski Kościół stanął w obliczu trudnego wyzwania, do którego nie był dobrze przygotowany, w momencie, kiedy wkroczyliśmy również dzięki pomocy Kościoła i w sensie hierarchicznym i tej wspólnoty, w momencie, kiedy wkroczyliśmy w świat prawdziwych wolności, w świat demokracji, to znaczy również w świat trudnych wyborów?

Ks. abp K.N.: Proszę pana, powiem tak – dla mnie nie to jest najważniejsze i najtrudniejsze, bo ja uważam, że żeśmy byli nieprzygotowani jako naród, jako państwo, jako Kościół po czterdziestu latach komunizmu, to odpowiadam na to pytanie pytaniem: a gdzieśmy się mieli przygotować? Natomiast moje pytanie brzmi inaczej: czy dość szybko się uczymy i czy jesteśmy świadomi tego, że potrzeba się uczyć życia w wolności, życia w demokratycznym społeczeństwie? I że Kościół też tego się musi uczyć, to znaczy uczyć się żyć i działać w pluralistycznym społeczeństwie, gdzie nie jest tak, że wszyscy są wierzący i religijni jednakowo i wszyscy są w Kościele, tylko Kościół staje wobec tego, co pokazał mu uczynić Chrystus, to znaczy „idźcie i nauczajcie, szukajcie i przyprowadzajcie, każdej owcy zagubionej” i tak dalej, i tak dalej. I te wymiary duszpasterstwa, myślę, że trzeba sobie ciągle przypominać. I tutaj powstaje pytanie: czy robimy to dość szybko i dość sprawnie? Myślę, że w ciągu ostatnich lat, tych siedemnastu wiele rzeczy do nas dociera głębiej i sądzę, że odpowiedź będzie w miarę upływu czasu coraz to lepsza.

M.M.: A może to jest tak, że Kościołowi łatwiej przychodzi się sprzeciwiać, jeśli idzie o jego otoczenie społeczne, polityczne?

Ks. abp K.N.: Kościół musi się sprzeciwiać w tym znaczeniu, że musi być znakiem sprzeciwu wobec pewnych rzeczy, które nie są do zaakceptowania i przyjęcia. Natomiast ma pan rację, że myśmy są nauczeni innego troszkę sprzeciwu, sprzeciwu bardzo jasno określonego, to znaczy w obecnej troszkę czarno-białej czy czerwono-czarnej rzeczywistości, jaka była w tamtym okresie, łatwiej się było sprzeciwiać. Natomiast w tej chwili nie chodzi o to, żeby szukać wrogów, bo to jest żadna metoda, tylko chodzi o to, żeby zajmować stanowisko wtedy, kiedy przychodzi jakiś trend, jakiś prąd kulturowy, moralny, który nie jest do zaakceptowania. Chociażby te dwa mianowicie wymiary naszego funkcjonowania w rzeczywistości pluralistycznej dzisiejszego świata – wsysający się w nasze życie subiektywizm i relatywizm.

M.M.: Ja mówiąc o tej łatwości sprzeciwu i pewnych trudnościach w momencie, kiedy oczekiwałoby się od ludzi Kościoła (już myślę w tej chwili też o świeckich czy bardziej nawet o świeckich) współtworzenia. Myślę o pewnej pułapce czy trudności, w której na przykład znalazła się katolicka nauka społeczna. Bo kiedy mówiło się w czasach komunizmu o tym, że człowiek zasługuje na godziwe wynagrodzenie, na uszanowanie w pracy jego godności i tak dalej, to jako wyraz protestu przeciwko stosunkom, które panowały, było to rozumiane natychmiast, wprost, bez żadnych problemów. Dzisiaj przychodzi taki czas, kiedy nauka społeczna katolicka pokazuje pewną swoją słabość, a polega ona na tym, że nie ma recept do zastosowania, że to są tylko takie ogólne wyznaczniki, z którymi później ci, którzy wcielają ją w życie, mogą zrobić najróżniejsze rzeczy.

Ks. abp K.N.: Wie pan co? Dotknął pan bardzo ważnego, niezwykle ważnego, choć szerokiego problemu. Myślę, że nie nauka społeczna przeżywa kryzys, bo nauka społeczna jako wymiar doktryny Kościoła na tematy społeczne, polityczne, zawarte zresztą bardzo teraz w jednym miejscu, chciałoby się powiedzieć, w kompendium tej nauki społecznej, ona rozkwita, jest mocna, tylko czasem może zawodzi nasze jej przepowiadanie. I tutaj pan dotknął sprawy przeszłej, która, niestety, ciąży nad nami. To znaczy łatwiej jest wydobywać te elementy nauki społecznej Kościoła, które są jakby wprost w obronie godności człowieka, podmiotu pracy i tak dalej, i tak dalej. To było słuchane z wielkim entuzjazmem, dlatego że tutaj Kościół stawał się jasnym obrońcą człowieka przed społeczeństwem totalitarnym. Natomiast – powiedzmy to uczciwie – w tamtym okresie troszeczkę z powodów taktycznych zaniedbaliśmy drugi wymiar, to znaczy podkreślaliśmy prawa człowieka, a mniej mówiliśmy o obowiązkach człowieka, na przykład o solidności pracy, o uczciwości, o płaceniu podatków, o utrzymaniu państwa. Dlaczego?

M.M.: Właśnie, o tym, że na przykład niepłacenie podatków jest grzechem.

Ks. abp K.N.: Żeby mianowicie nie być uznanym za tych, którzy napędzamy komunistom ludzi do pracy.

M.M.: Dokładnie tak. Proszę księdza, dzisiaj zaczyna się Triduum, taki specjalny czas, który pozwala ludziom przejść ponad tymi niemal dwoma tysiącami lat. Jeżeli ktoś chce, to od dzisiaj począwszy, zważywszy na to, że ewangeliści zachowywali się przez te ostatnie dni życia Chrystusa jak reporterzy, każdy gest, każdy... No, nie ma tak udokumentowanych dobrze tych...

Ks. abp K.N.: Jak opisy Męki Pańskiej.

M.M.: Dokładnie. I tego wszystkiego, co do niej doprowadziło w ostatnich dniach. Tak nawiasem mówiąc, na przykład w Ćwiczeniach duchownych Loyoli jest przewidziana taka sytuacja, że człowiek musi sobie dokładnie wyobrazić właśnie tę Ostatnią Wieczerzę z Panem Jezusem i widzieć to w kolorach, może słyszeć coś, znaleźć dla siebie miejsce też wśród tych, którzy byli wokół. Jak Ksiądz Arcybiskup usiłował się zbliżyć do tamtego czasu, to gdzie siebie Ksiądz Arcybiskup widział?

Ks. abp K.N.: Powiem w ten sposób – (...) to zupełnie nie powinienem tak mówić w ogóle w prywatnej sprawie, to znaczy ja późno w swoim życiu i właściwie pierwszy raz pojechałem do Ziemi Świętej właśnie wtedy, kiedy zostało ogłoszenie tutaj, na Warszawę, i muszę powiedzieć, że kiedy się jest w Ziemi Świętej, to następuje taka wielka weryfikacja, duchowa weryfikacja tego, co jest w zapisach ewangelicznych, tego, co nam mówi wiara, z tą historyczną rzeczywistością. I dlatego bardzo kluczową sprawą w przeżywaniu liturgii w ogóle, a zwłaszcza liturgii Wielkiego Tygodnia, a zwłaszcza liturgii tych trzech dni, jest z jednej strony owa wyobraźnia Ignacego Loyoli, o której pan wspomina trafnie, ale owa wyobraźnia, która jest tu i teraz połączona liturgicznie z rzeczywistością przeżywaną. To nie jest tak, że to jest powtórka z historii w liturgii. To się uobecnia to wydarzenie zbawcze, które miało miejsce dwa tysiące lat temu przeszło na Ziemi Palestyńskiej, kiedy Jezus żył, to znaczy doprowadzić wiarą swoją do tego, że jestem w spotkaniu z Chrystusem w tym samym Wieczerniku, w którym On był, dziś, tu i teraz. Tym Wieczernikiem dla mnie, dla moich księży dzisiaj, dla księży każdej diecezji, do którego wejdą jako kapłani, Wieczernikiem ich kapłaństwa będzie katedra Kościoła. I myślę doświadczenie tej rzeczywistości jest dotknięciem początków, tak jak każdy z państwa świeckich przeżywa swój sakrament małżeństwa. Ono gdzieś miało miejsce, w jakimś kościele, w jakiejś scenerii, do tego wracamy przy rocznicach, ale tak naprawdę ten sakrament trwa, dlatego że Chrystus, który połączył człowieka z człowiekiem jest między tymi ludźmi obecny i ten sakrament i ten znak obecności Chrystusa i miłości małżonków jest owym początkiem, do którego trzeba wracać.

M.M.: Przełóżmy to wszystko na doświadczenia te najświeższe z nierozliczoną polską historią. Czy jednający się dziś kapłani patrzą na siebie z podejrzliwością, tropią między sobą Judasza, zważywszy na cień lustracyjny, który rzuca się na polski Kościół, na polskie kapłaństwo?

Ks. abp K.N.: Pewnie jakieś tam wątki w niektórych diecezjach, gdzie tych wypadków jest troszkę więcej czy zostało ujawnionych więcej, jakieś tam wątki nie tropienia, tylko mówienia na ten temat są. Ale ja osobiście wyczuwam, jeśli chodzi o prezbiterium Kościoła koszalińskiego, w którym byłem czy, myślę, innych kościołów, które trochę znam, że jest to myślenie i mówienie o tych rzeczach z wielką troską, a zarazem jest to myślenie i mówienie o tych rzeczach z takim zamiarem, żeby w pewnym sensie wyczyścić pewne sprawy i zabrać się do tej pracy Kościoła, która jest kluczową pracą, dlatego że odnoszę wrażenie, że czasem jakby te problemy przeszłości, lustracji, także w Kościele, one budzą tyle emocji, że robią wrażenie, jakby to było najważniejsze zadanie Kościoła dzisiaj, a nie jest to zadanie najważniejsze, choć – jak powiem – w perspektywie oczyszczenia pamięci ważne.

M.M.: Czy w kontekście tego, o czym Ksiądz Arcybiskup powiedział, takiego rozsądnego wyciszenia, jak należy patrzeć na przykład na taką sytuację, czy Ksiądz Arcybiskup sobie w ogóle ją wyobraża, aby ksiądz, który dużo z przekonaniem mówi o lustracji, został ograniczony w wykonywaniu swojej posługi kapłańskiej? Czy coś takiego Ksiądz Arcybiskup...?

Ks. abp K.N.: Znaczy mówi w jakim znaczeniu sam jest gdzieś tam obciążonym?

M.M.: Powiem o konkretnej sprawie.

Ks. abp K.N.: Proszę.

M.M.: Wczorajsza Gazeta Polska pisze, że kapelan Solidarności z lat 80., znany w Warszawie naprawdę bardzo, ksiądz Stanisław Małkowski otrzymał zakaz odprawiania mszy w kościele na warszawskim Gocławiu, może koncelebrować tylko msze w kościele na Saskiej Kępie. W rozmowie z tygodnikiem ksiądz Małkowski mówi, że zakaz wydał ordynariusz Diecezji Warszawsko-Praskiej, arcybiskup Sławoj Leszek Głódź z powodu jego wypowiedzi na temat lustracji w Kościele. Dawny kapelan Solidarności dodaje, że z tych samych powodów jest źle traktowany przez proboszcza parafii w Wólce Węglowej, gdzie pracuje.

Ks. abp K.N.: Nie chcę oceniać, broń Boże, jakichkolwiek decyzji personalnych czy innych dyscyplinujących czy niedyscyplinujących kogokolwiek, bo nie mam do tego prawa. Mam prawo się wypowiadać na temat swoich decyzji i swojej diecezji. Natomiast mnie się wydaje, że mówienie o lustracji może być bardzo różne i stąd musiałbym znać kontekst, żebym się mógł na ten temat wypowiedzieć.

M.M.: Rozumiem.

Ks. abp T.N.: Natomiast jeśli chodzi o zasadę ogólną, to wydaje mi się, że nie wolno pominąć (i to dotyczy i lustracji w środowiskach świeckich, bo tam właściwie mówimy o lustracji w przypadku Kościoła, który nie podlega ustawie lustracyjnej, bardziej o oczyszczeniu pamięci,), to mówienie zawsze musi zakładać – i podkreślam to z bardzo wielkim uporem – że trzeba z jednej strony prawdę rozliczać do końca, ale robić to trzeba z miłością, bo można wtedy bardzo łatwo skrzywdzić, i robić to trzeba w kontekście całości, to znaczy nie można na podstawie przykładów ludzi, którzy nie zdali egzaminu w tamtym czasie, wyciągać wniosków o całym Kościele, o wszystkich profesorach, o wszystkich dziennikarzach, a z drugiej strony doskonale państwo widzicie, panowie widzicie także, jak to są skomplikowane problemy w tym mówieniu o lustracji, bo wszystko jest dobrze, dopóki to nie dotyczy mnie.

M.M.: Tak, to prawda. Wróciłem do tego nie dlatego, aby jakimś kapłanom zrobić przykrość, tylko wróciłem, ponieważ to jest naturalna klamra zważywszy na Środę Popielcową, która rozpoczynała okres oczekiwania na te święta, środę, która była taką specjalną w historii polskiego duchowieństwa, z sypaniem głów popiołem, ale jednak z tą świadomością winy, która na niektórych kapłanach spoczywa, winy za złe, niegodne zachowanie tamtych lat.

Ks. abp K.N.: To jest prawda. Ja jeszcze o jednej rzeczy chciałbym powiedzieć i myślę to powiedzieć także dzisiaj w Katedrze wobec świeckich i wobec kapłanów, którzy będą. Zwróćmy uwagę, że w gronie dwunastu apostołów też było dwóch, którzy w godzinie próby zawiedli – zawiódł Piotr i zawiódł Judasz. I teraz popatrzmy na trzy rzeczy. Jedna rzecz to nie można na podstawie tych dwóch przypadków mówić o całym gronie apostolskim. Druga sprawa – powrót do Chrystusa i nawet do funkcji – tak to trzeba powiedzieć – jest możliwy na drodze Piotra. Muszą być dwie rzeczy: musi być przyznanie się i płacz. I Chrystus nie cofnął obietnicy bycia Piotrem naszych czasów, czyli papieżem, czyli pierwszym wśród apostołów...

M.M.: Mimo tego załamania...

Ks. abp T.N.: Tak. Ale może być droga, gdzie zabraknie tego płaczu i zabraknie wiary i wtedy mamy do czynienia z Judaszem. Myślę, że czasem w tych wszystkich przypadkach lustracyjnych ta chęć rozliczenia jest tak duża, że o tej drodze Piotra zapominam.

M.M.: Księże Biskupie, dziękujemy serdecznie.

Ks. abp T.N.: Bardzo dziękuję i wszystkim kapłanom mojej diecezji i tym, którzy słuchają nas także w tym dniu, odpowiadam jakby na te życzenia, które sam otrzymałem od panów i życzę, żeby to był dzień powrotu, wielkiego powrotu do Wieczernika, ustanowienia kapłaństwa i żeby to był dzień, który przypomni o tym, jak ważną i jak potrzebną, jak świętą funkcję każdy z nas, księży, spełnia w Kościele.

J.M.



Zdrowych , Rodzinnych Swiat WIELKIEJ NOCY AD.2007 oraz Lask Chrystusa Zmartwychwstałego życzy wszystkim ,

Robert Majka z Przemyśla,tel.506084013 mail:robm13@interia.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 4:40 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group