" /> Dyskusje ogólne :: Atak na Targalskiego
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Atak na Targalskiego
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek Krzemiński
Użytkownik


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 8

PostWysłany: Pon Kwi 16, 2007 6:46 pm    Temat postu: Atak na Targalskiego Odpowiedz z cytatem

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1520036,327,item.html

Może być wniosek o odwołanie prezesa PR
Rada nadzorcza Polskiego Radia nie wyklucza wniosku o odwołanie członka zarządu spółki Jerzego Targalskiego - powiedziała szefowa rady Irena Kleniewska.
Według szefowej KRRiT Elżbiety Kruk, jeśli medialne doniesienia na temat zachowania Targalskiego wobec pracowników radia są prawdziwe, "dyskwalifikują go jako członka zarządu publicznej radiofonii".

Stanowisko w sprawie Targalskiego zapowiada też Rada Etyki Mediów. "Gazeta Wyborcza" napisała, że według "korytarzowych plotek" Targalski rozmawiając z pracownikami wytypowanymi do zwolnień w ramach prowadzonej w radiu restrukturyzacji używał obraźliwych zwrotów. Kilka kobiet miało usłyszeć od niego m.in., że nie potrzebuje w radiu "starych bab". Gazeta cytuje dziennikarkę Marię Szabłowską, której Targalski miał powiedzieć, że musi natychmiast odejść, bo on czyści radio ze "złogów gierkowsko-gomułkowskich" i że "dookoła widzi same stare kobiety".

Targalski w rozmowie z gazetą zaprzeczył, że użył takich słów. Podkreślił, że przytaczał tylko statystyki, z których wynika, że w radiu ludzie przed trzydziestką stanowią 13 proc. Przyznał natomiast, że w wypowiedziach dla "Rzeczpospolitej" stwierdził, iż w Polskim Radiu "średnia wieku jest bliska tej na cmentarzu", a mówiąc o popularności głosu Tadeusza Sznuka argumentował, że "jak się puści w obozie koncentracyjnym miły głos, to też ludzie się z nim zżyją".

- Jeśli te wypowiedzi są prawdziwe, to dyskwalifikują one pana Targalskiego jako członka zarządu Polskiego Radia. W takiej sytuacji Rada Nadzorcza powinna rozważyć jego odwołanie, a na pewno jest to sprawa dla Rady Etyki Mediów - powiedziała szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Elżbieta Kruk. Dodała, że poprosiła prezesa radia Krzysztofa Czabańskiego o przedstawienie stanowiska w tej sprawie.

Stanowisko wobec wypowiedzi Targalskiego zapowiada też Rada Etyki Mediów. - Jeśli to jest wszystko prawda, bo ja nie słyszałam na własne uszy tych wyrażeń, to jest to po prostu zwykłe, niczym nieuzasadnione, chamstwo - powiedziała przewodnicząca REM Magdalena Bajer.

Przewodnicząca Rady nadzorczej Polskiego Radia Irena Kleniewska nie wyklucza, iż podczas najbliższego sobotniego posiedzenia rady padnie wniosek o odwołanie Targalskiego. - Trwają uzgodnienia w sprawie ewentualnego wniosku o odwołanie pana Targalskiego, będziemy zastanawiać się jak rozwiązać ten problem. Jesteśmy już po rozmowach z prezesem Czabańskim, oczekujemy też na dokumenty z radiowej Komisji Etyki - powiedziała Kleniewska.

Komisja Etyki, która bada, czy wypowiedzi Targalskiego były zgodne m.in. z Kodeksem pracy i zasadami etyki zawodowej w Polskim Radiu przesłuchała już kilka osób w tym Marię Szabłowską, Tadeusza Sznuka i Joannę Dukaczewską. W poniedziałek przed komisją miał się stawić Targalski, ale przebywa na wcześniej zaplanowanym urlopie.

W niedzielę słowa Targalskiego komentowali politycy. W programie "Siódmy dzień tygodnia" w Radiu Zet szef MON Aleksander Szczygło powiedział m.in., że "Targalski powinien odejść, i to jak najszybciej z tego stanowiska, jeżeli to jest prawda, to, co powiedział". Mirosław Orzechowski (LPR) podkreślił, że "jeżeli to jest prawda, to jest po prostu skandaliczne, chamskie zachowanie, które nigdy nie powinno mieć miejsca", a Jan Rokita (PO): - Powinniśmy zgodnie zażądać jego wywalenia i koniec. Podobnego zdania był Joachim Brudziński (PiS).

Wcześniej na opisywane przez media zachowania Targalskiego zareagowało Stowarzyszenie Wolnego Słowa. W wydanym w piątek oświadczeniu napisano m.in., że w trakcie przeprowadzania zwolnień w Polskim Radiu jego kierownictwo "poniża pracowników, narusza ich godność osobistą, wytwarza atmosferę zastraszenia i zaszczucia. Często nie są ukrywane polityczne kryteria przeprowadzanej »czystki«".

Odpowiadając na te zarzuty rzecznik Polskiego Radia Tadeusz Fredro-Boniecki podkreślił, że przeprowadzona przez Państwową Inspekcję Pracy kontrola nie wykazała, by w spółce był stosowany mobbing. Rzecznik podkreślił, że większość medialnych doniesień na ten temat opiera się na "korytarzowych plotkach", które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

PAP nie udało się skontaktować z Targalskim. W piątek zapowiadał on, że za publikacje na swój temat wytoczy on proces ich autorce Agnieszce Kublik i gazecie. Zapowiedział, że do czasu złożenia pozwu nie będzie udzielał publicznych wypowiedzi.

_________________
Marek Krzemi?ski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 2:54 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 6:06 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stowarzyszenie Wolnego Słowa tym razem przekroczyło wszelkie granice. Jak do tej pory sytuacja jest taka. Zostały postawione zarzuty Panu Targalskiemu, którym on zaprzeczył i powiadomił media o przekazaniu sprawy do sądu. W takiej sytuacji żadna szanująca się organizacja nie zajmie stanowiska, przed orzeczeniem sądowym.

Pan Targalski jest osobą znaną z niezachwianej antykomunistycznej postawy, ogromnej wiedzy i uczciwości. Takie osoby jak Pan Targalski, zostali powołani do tego, żeby oczyścić bagno w PR i TV, które niestety jeszcze do dzisiaj w dużym procencie składa się z niedobitków SB, ich pociotków i koligacji rodzinnych.
Poparcie ataku na te osoby, bez dokładnego sprawdzenia ich wiarygodności i przyczyn, stawia SWS po stronie przeciwników oczyszczenia mediów z jednostek niemoralnych.
Wstyd Panowie!
Nie pozwoliłbym sobie na takie sformułowanie, gdyby nie dotychczasowa postawa zarządu SWS, który poprzez odmowę zajęcia stanowiska w sprawach oczywistych, wydał już o sobie antylustracyjną opinię.
Nie jestem członkiem SWS ale jak bym był, zrobiłbym z tym porządek, lub wystąpił z jego szeregów.
Ponieważ jednak zarząd SWS lubi wypowiadać się w imieniu antykomunistycznej opozycji, oświadczam, że SWS nie ma prawa wypowiadać się w imieniu całej komunistycznej opozycji! W moim środowisku nie ma ani jednego, który aprobuje Waszą postawę, a są w śród nich również członkowie SWS. Reasumując, według mojego subiektywnego zdania jesteście w mniejszości!

Kazimierz Michalczyk
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 8:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla tych, którzy nie wchodzą na strone internetową SWS skopiowałem:

http://www.sws.org.pl/index.php?main=http%3A//www.sws.org.pl/wolne_slowo.php%3Fnews_action%3Dcomments%26news_base%3D160420070609%26newsid%3D305

Oświadczenie Zarządu SWS w sprawie Polskiego Radia
Dodano: 16-04-2007, 06:09

W trakcie przeprowadzania zwolnień grupowych w Polskim Radiu jego kierownictwo poniża pracowników, narusza ich godność osobistą, wytworza atmosferę zastraszenia i zaszczucia.
Często nie są ukrywane polityczne kryteria przeprowadzanej "czystki".
Zważywszy, że dotyka to radia publicznego, od którego trzeba wymagać szczególnej dbałości o obiektywizm, pluralizm i róznorodność opinii, gdyż na jego utrzymanie składać się muszą wszyscy obywatele, oceniamy, że takie postępowanie Zarządu Polskiego Radia jest poważnym zagrożeniem wolności słowa w Polsce.

Zarząd Stowarzyszenia Wolnego Słowa

Warszawa 13 kwietnia 2007 r.

dodał: Konrad Bieliński




Komentarze do newsa:

Dodano: 17-04-2007, 08:31
Host: S01060018f86cb292.wp.shawcable.net, IP: 24.79.241.116

Straszne.
Przeźyli czystki stalinowskie, przeżyli antysemicką nagonkę przełomu lat 60/ 70, przeżyli bez mrugnięcia okiem w chlewie jaki z radia i telewizji zrobił Szczepański.
Dopiero Targalskiemu powiedzieli "No passaran!"
Lepiej późno niz wcale - jak powiedziała babcia spóźniwszy się na pociąg.

Kogo wy bronicie, zacni Stowarzyszeniowcy, kogo - i PO CO?

Kaśka


autor: Katarzyna Mąkowska




Dodano: 17-04-2007, 10:40
Host: c80-217-130-91.bredband.comhem.se, IP: 80.217.130.91

Ja też nie rozumiem o co tu mogło Zarządowi chodzić. Czyżby chodziło o cyborgów "wolnego słowa" - dziennikarzy informujących bezstronnie, niezależnie od swych własnych przekonań? Czy poprzednie kryteria były APOLITYCZNE?


autor: Tomasz Strzyżewski




Dodano: 17-04-2007, 12:01
Host: prodigy.snt.pl, IP: 62.233.167.30

Pytanie do Konrada Bielińskiego, który zamieścił oswiadczenie:
Kto z członków Zarządu SWS głosował za tą uchwałą, kto był przeciw, kto się wstrzymał?
Czy w głosowaniu brał udział Marcin Wolski szef radiowej Jedynki?
Mam nadzieję, że na forum Stowarzyszenia Wolnego Słowa otrzymam odpowiedź.
Maciej Wąż


autor: mwaz




Dodano: 17-04-2007, 21:22
Host: c80-217-130-91.bredband.comhem.se, IP: 80.217.130.91

Dlaczego Zarząd Stowarzyszenia Wolnego Słowa nie wymaga od mediów prywatnych (zdominowanych przez postkomunistyczne a nawet postpeerelowskie) „dbałości o obiektywizm, pluralizm i różnorodność opinii”. Czyżby niedbałość prywatnych mediów o wymienione pryncypia nie zagrażała wolności słowa w Polsce? Czy to nie one kształtują – przy niewielkim zasięgu oddziaływania mediów publicznych – opinię publiczną? A w ogóle, jak ma się kształtowanie opinii publicznej przez media do „wolności słowa”? Czy nie powinny one tę opinię INFORMOWAĆ – miast KSZTAŁTOWAĆ? Czy „wolność słowa” i „wolność mediów” – to nie są przypadkiem dwie odrębne wolności?


autor: Tomasz Strzyżewski


i wpis Kazimierza Michalczyka, który jest powyżej.

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 8:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Warszawa, dnia 16 kwietnia 2007 r.


Pan Krzysztof Czabański

Prezesa Polskiego Radia S.A.


OŚWIADCZENIE


Stanowczo zaprzeczam jakobym miał użyć wobec Pani Szabłowskiej przytaczanych przez nią słów, co więcej, uznaję oskarżenia P. Szabłowskiej za naruszające moje dobra osobiste, podobnie jak publikacje w „Gazecie Wyborczej”. Za szczególnie skandaliczne uważam, iż dziennikarka „Gazety Wyborczej” wiedzę o mojej pracy czerpała, jak sama zresztą przyznała w opublikowanym materiale, na przykład z zasłyszanych plotek. Również manipulacja redakcją tekstu pani Agnieszki Kublik, gdzie czytelnik mógł uznać owe plotki za stan faktyczny, wskazuje, iż publikacja jest bezprzykładnym, personalnym i wyjątkowo niehonorowym atakiem na moją osobę. Pragnę także wzmiankować, iż już kilka miesięcy temu GW musiała opublikować przeprosiny pod moim adresem, właśnie w związku z publikacją kłamliwych i naruszających moje dobra osobiste informacji. Ocenie wszystkich zainteresowanych pozostawiam rozważenie sprawy, jak na charakter publikacji „Gazety Wyborczej” wpływa fakt, iż pozostaje w sporze sądowym z redaktorem naczelnym Gazety panem Adamem Michnikiem, a także od wielu lat znany jestem z bezkompromisowego stosunku wobec lustracji, tak ostro atakowanej w tej Gazecie. Jako dziennikarz od wielu lat starałem się moją pracą służyć wolnej prasie i dobru publicznemu. Jest mi więc szczególnie przykro, że inni dziennikarze mogą postępować w ten sposób, naruszając elementarne zasady etyczne tego zawodu. Wyrażam głęboką nadzieję, że Ci, którzy mnie znają, nie stracą wiary w moje zasady moralne, a wszyscy inni zainteresowani zrozumieją, iż uczciwość i rzetelność dziennikarska są dla niektórych wartościami nieznanymi. Oczywiście kieruję sprawę powyższej publikacji na drogę sądową.

Jerzy Targalski

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 9:09 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Warszawa, dnia 18 kwietnia 2007 roku


OŚWIADCZENIE


Odmawiał stanięcia przed Radą Etyki Mediów, ponieważ uważam to ciało za samozwańcze, którego głównym celem jest zwalczanie lustracji, a zwłaszcza jej zastopowanie w środowisku dziennikarski. Ja natomiast jestem zwolennikiem lustracji i oczyszczenia tego środowiska. REM i jej przewodnicząca Magdalena Bajer już potępiła ujawnienie agenturalnej przeszłości ks. Czajkowskiego, a wcześniej Bożeny Brzezińskiej z Konina. W obu wypadkach opublikowałem krytyczne artykuły (złącznik Ne 1, nr. 2) na temat takiego postępowania. Dlatego sąd nade mną Rady Etyki Mediów byłby jedynie zemstą i rozprawą osób zainteresowanych osobiście w pognębieniu mnie. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, mówi rzymska zasada, choć rozumiem że w Orwelllandzie ona nie obowiązuje.

Z poważaniem
Jerzy Targalski


Zamieszczam artykuł Jerzego Targalskiego ( DARSKI) o Magdalenie Bajer z maja 2005 r opublikowany na abcnet - http://www.abcnet.com.pl/artykul.php?art_id=2198&dz_id=1&token=

Józef Darski Komentarze i felietony

RADA ETYKI UBEKISTANU POTĘPIA 2005-05-30



9 maja 2005 roku Magdalena Bajer wysłała w imieniu Rady Etyki Mediów III RP, której przewodniczy, list do „Przeglądu Konińskiego” potępiający red. Krzysztofa Dobreckiegio za ujawnienie TW „Beibi” czyli Bożeny Brzezińskiej, prywatnie koleżanki Stefana Bratkowskiego, prywatnie kumpla kilku członków REM. Jak z tego widać REM popiera lustrację pod warunkiem, że nie będzie dotyczyła jej członków i ich znajomych. Ciekawi nas czy p. Bajer i jej koledzy od potępiania osób nie współpracujących z SB, posiadają status osób pokrzywdzonych, czy też brzydzą się nim jak red. Wołek, oddelegowany do wypowiadania się w imieniu prawicy antylustracyjnej.

Przypatrzmy się skandalicznemu listowi Magdaleny Bajer. Stwierdziła ona, że „REM zapoznała się z art. P. red. Krzysztofa Dobreckiegio „Bożena Brzezińska donosiła do SB” (22-28 marca 2005)”. Na oficjalnej stronie internetowej REM tekstu tego oświadczenia znaleźć jednak nie można. Widocznie p. Bajer wolałaby ukryć list przed opinią publiczną poza Koninem.

O artykule Dobreckiego czytamy: „W opinii REM jest on przykładem nieodpowiedzialnego wykorzystania dostępu do akt IPN, których sygnaturę autor przytacza. Tytuł artykułu mocno wyeksponowany, sugeruje ciężkie przewinienie osoby wymienionej z imienia i nazwiska, znanej w Koninie i poza tym miastem działaczki opozycji demokratycznej.”

Odpowiedzialne wykorzystanie akt IPN polegać zapewne powinno na stwierdzeniu, że są sfałszowane, jeśli zawierają nazwiska donosicieli. Tytułu nie wolno eksponować, najlepiej więc napisać go petitem na ostatniej stronie gazety. Wiadomo powszechnie, że donoszenie przez 6 lat na Duszpasterstwo Ludzi Pracy i podziemną „S” jest przewinieniem lekkim i w zasadzie należy się za nie nagroda. A zwłaszcza jeśli się jest znanym poza swoim miastem, to już można donosić bez ograniczeń, p. Bajer uzna to za zasługę dla kultury i moralności. Co innego gdyby donosicielem był cieć z blokowiska. Już teraz wiemy, że lustracja w wykonaniu p. Bajer powinna polegać na ujawnianiu donosicieli ale bez podawania ich imion i nazwisk.

P. Bajer udzieliła też nauk: Raporty SB pisane dla SB należało „konfrontować z opiniami byłych działaczy Solidarności.” Chodziło zapewne o konfrontację z opinią TW „Boltona” – Jerzego Żurawieckiego (patrz dalej).

Oskarżenie osoby, cieszącej się zaufaniem, wielkim uznaniem (p. Bajer i Bratkowskiego) i „zapraszającej na odczyty do Konna” ludzi kultury, jest oczywiście zbrodnią i to na podstawie akt „nie zweryfikowanych jeszcze przez historyków IPN ... Jest karygodnym wyrazem poszukiwania sensacji, naruszającym zasady szacunku i tolerancji oraz kierowania się dobrem odbiorcy zapisanej w Karcie Etycznej Mediów.”

TW ”Beibi” zapraszała do Konina wielu luminarzy kultury na spotkania, więc donoszenie jest usprawiedliwione, tym bardziej, że dotyczyło głównie działaczy „S” i Kościoła. Jeśli się więc było donosicielem – działaczem opozycji, a trudno by bezpieka rekrutowana osoby, które w opozycji nie działały, bo niby o czym miałyby wtedy bezpiekę informować i co na jej polecenie w opozycji robić – to donoszenie było rzeczą naturalną.

P. Bajer odmówiła zapoznania się z aktami dotyczącymi TW „Beibi” i zaświadczeniem IPN ujawniającym jej działalność. Skoro jednak nasza moralista domaga się, by prawdą historyczną odsłaniali tylko historycy a nie dziennikarze, skorzystam z tej rady i jako historyk zawodowy odsłonię nieco prawdy o podopiecznej Rady Etyki Ubekistanu.

Bożena Brzezińska został zwerbowana 17 maja 1983 roku; jej oficerem prowadzącym był kpt. Ryszard Prymus, z-ca naczelnika Wydziału V. TW „Beibi” spotykała się z kpt. Prymusem w lesie koło Rudzicy, w zajeździe pod Słupcą, w restauracji hotelu „Merkury” w Poznaniu oraz we własnym domu. Za obietnicę pomocy SB w karierze oraz korzyści materialne informowała Służbę Bezpieczeństwa o planach Duszpasterstwa Pracowniczego, poczynaniach opozycji, dostarczała także charakterystyki osób w niej działających, między innymi: Ryszarda Stachowiaka, przewodniczącego regionu, ks. Stanisława Waszczyńskiego, kanonika, proboszcza parafii św. Wojciecha, który opiekował się solidarnościową opozycją, Jarosława Krzywika, Ryszarda Skoczylasa, Krzysztofa Buszko, Wiesława Wysokiego, Ewy Zaleskiej, Krzysztofa Dobreckiego, Stefana Bratkowskiego i innych.

Jako szefowa ośrodka duszpasterskiego przy parafii św. Maksymiliana Kolbe miała niesłychaną władzę w tej parafii i nie dopuszczała do żadnej działalności poza koncesjonowaną, dlatego opozycja solidarnościowa skupiła się wokół parafii św. Wojciecha.

Ze szczególną gorliwością donosiła właśnie na środowisko skupione przy parafii Św. Wojciecha, informując między innymi o przygotowaniach związanych z wizytą w Polsce Ojca Świętego. Zwróciła się kpt. Prymusa, by została zatrzymana lub wezwana na przesłuchanie w dniu umożliwiającym jej uniknięcie udziału w pielgrzymce Świata Pracy do Częstochowy na spotkanie z Papieżem. Może obawiała się zdekonspirowania.

Brzezińska poddała pełnej kontroli operacyjnej SB Duszpasterstwo Pracownicze oraz Ośrodek Kultury Chrześcijańskiej, a także doprowadzenie do poważnego, długotrwałego konfliktu między tymi środowiskami a środowiskiem skupionym przy parafii Św. Wojciecha. Na ręce Brzezińskiej płynęła też zagraniczna pomoc finansowa dla opozycji.

Oczywiście TW „Beibi” idzie w zaparte i przedstawia zaświadczenie z IPN, że nie figuruje na liście Wildsteina
.
Szczególnie wdzięczny Bożenie Brzezińskiej za donoszenie na siebie jest Stefan Bratkowski. Dzięki niej Jaruzelski wiedział co myśli Bratkowski o tym co generał powinien robić. Generał nie mógł przecież zasnąć zanim nie zapoznać się ze światłymi pouczeniami redaktora Bratkowskiego. Tak to Bratkowski przybliżał porozumienie. Nie dziwi więc, że teraz głosi, iż dokument IPN jednoznacznie stwierdzający, że Brzezińska informowała SB, „nie ma znaczenia". Ależ ma, powinien był podstawą do przyznania TW „Beibi” przez TW „Alka” Orderu Orła Białego.

Skąd się wzięła REM?

Wymiećmy listę hańby – członków Rady Etyki Ubekistanu by wszyscy wiedzieli kto ponosi odpowiedzialność za skandaliczne oświadczenie i obronę agentury:

Magdalena Bajer - przewodnicząca, Tadeusz Fredro-Boniecki (PR) – wiceprzewodniczący, Maciej Iłowiecki – wiceprzewodniczący, Rafał Wieczyński (reżyser filmowy)– sekretarz i członkowie: Michał Bogusławski (Szkoła Wańkowicza), Mariusz Jeleński (TVP), Tadeusz Kononiuk (UW), Helena Kowalik (PRZEGLĄD), Ryszard Piekarowicz i Anna T.Pietraszek (TVP).

REM jest powoływana na dwuletnią kadencję przez Konferencję Mediów Polskich, która też ustala jej statut. Jest więc to instytucja nie posiadająca żadnego mandatu społecznego. Równie dobrze Abcnet mógłby jeszcze z kilku portalami powołać Radę Etyki Mediów Osób, które nie donosiły na bezpiekę i wydawać oświadczenia.

Mamy niedyskretne pytanie do Pani Bajer, dawnej redaktorki „Polityki”; skoro znajduje się w awangardzie obrony agentury, czy sama dysponuje statusem osoby pokrzywdzonej, a może jak redaktor Wołek, brzydzi się występowaniem do IPN o przyznanie takiego statusu?

Agentura w działaniu

Intelektualiści mogliby postawić tezę, iż skoro komunizm upadł, przepraszam, obalili go doradcy „S”, to rola tajnych współpracowników bezpieki skończyła się. Zobaczmy więc na przykładzie TW „Beibi” jak to agentura współdziałała przy owym „obalaniu” dawnego ustroju.

Jednym z głównych problemów z punktu widzenia Kiszczaka było wyznaczenie odpowiednich kandydatów do zdjęcia z Wałęsą, by po zwycięskiej solidarnościowej stronie a więc w Sejmie kontraktowym znaleźli się tajni współpracownicy a nie jakieś nieodpowiedzialne „oszołomy” lub nie daj Boże „zoologiczni” antykomuniści.

W Koninie kandydatów „Solidarności” wyznaczała oczywiście ulubienicy Anny Bikont, TW „Beibi” - Bożena Brzezińska do spółki z warszawskim KiKiem. Przypomnijmy, że prof. Kieres jakoś nie uznał za stosowne ujawnienia agentury w KiKach, ale i tego pewnie się z czasem dowiemy. Kogóż to przepchała do Sejmu agentura? Oczywiście odrzucono działaczy podziemnej „S”, wyznaczono natomiast: Kazimierza Brzezińskiego, męża TW „Beibi”, Jerzego Żurawieckiego – TW „Bolton”, TW „Grażyna”, Andrzeja Arendarskiego i Ireneusza Niewiarowskiego.

Żurawiecki w roku 1981 był członkiem Zarządu Regionu i delegatem na Zjazd „S”. W sierpniu 1981 roku ODNOWIONO, nie pozyskano „Boltona”, a więc pracował wcześniej i został uaktywniony w związku ze zjazdem Solidarności i w październiku już donosił. Jego oficerem prowadzącym był por. Wojciech Połatyński, kierownik Sekcji VI w Wydziale IIIA (później V) SB w Koninie.

Po 1989 TW „Bolton” w nagrodę za wierną służbę SB został przewodniczącym Zarządu Regionu „S” na cztery kadencje, a następnie przewodniczącym Rady Powiatu Tureckiego. Zachowywał się przykładnie wszędzie promując kumpli z SD.

Arendarski Andrzej, członek podziemnego wydawnictwa KOS, po 1989 był prezes PIG (1990-1992 i od 1993), posłem KLD, ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Suchockiej. Kiedy rządy solidarnościowe się skończyły Arendarski został działaczem SD i prezesem spółki Tel-Energo, ale los się do niego uśmiechną dopiero po zwycięstwie komunistów w 2001 roku; w styczniu 2002 roku został prezesem Niezależnego Operatora Międzystrefowego - NOM, którego współwłaścicielem jest nie tylko Tel-Energo (15%) ale przede wszystkim Orlen (35%).

Ciekawe czy osoby wyznaczone na posłów Sejmu kontraktowego przez TW „Beibi” mają status osoby pokrzywdzonej, oprócz rzecz jasna TW „Boltona”.

Agentura nie mogłaby jednak tak skutecznie działać gdyby nie cieszyła się moralnym poparciem i, którego właśnie ponownie dostarczyła jej Magdalena Bajer z kolegami.


MORALIŚCI UBEKISTANU ATAKUJĄ
2006-05-26


Ujawnienie TW „JANKOWSKIEGO” czyli księdza Michała Czajkowskiego znów wywołało wściekły atak obrońców Ubekistanu. Ponownie głos dała Rada Etyki Ubekistanu pod kierownictwem Małgorzaty Bajer potępiając lustrację. Oczywiście Członkom Rady właśnie polepszył się słuch i wzrok, gdyż ostatnio ciężko zaniemogli i zapewne z tego powodu nie oburzali się, gdy lustrowano innego agenta – TW „Ewę” czyli ks. Mirosława Drozdka.

Okazuje się, że dla jednych ks. Drozdek był agentem, ponieważ popiera Radio Maryja i jego ujawnienie jest jak najbardziej moralne i słuszne, natomiast prawda o 20 letniej donosicielskiej działalności ks. Czajkowskiego woła o pomstę do nieba. Dlaczego, wytłumaczył nam Piotr Mitzner w TVN24. TW „Jankowski” potępił Jedwabne i Radio Maryja, no i ma wielkie zasługi w dialogu polsko-żydowksim. Ujawnienie go jest odwetem za taką właśnie postawę. Teraz już wiemy – donosiłeś – potępiaj Radio Maryja i rozwijaj dialog polsko-żydowski, a będziesz autorytetem moralnym nawet gdybyś wydał ks. Popiełuszkę. Wtedy, jak zaleca Mitzner, informacje o agentach należy ukrywać na mocy ustawy o ochronie danych osobowych. Rzecz jasna nie dotyczy to agentów popierających Radio Maryja.

Dla innych poparcie TW ”Ewy” dla Radia Maryja jest oczywistym dowodem, iż nie mógł on być agentem, a jego ujawnienie stanowi element walki toczącej się z rozgłośnią i Kościołem. Tym bardziej, że autor artykułu, Jerzy Jurecki, jest w środowisku zakopiańskim znany ze swoich dość agresywnych wystąpień przeciwko duchownym, podkreśla „Nasz Dziennik”. Dodajmy, że Tadeusz Witkowski, któremu przypada zasługa ujawnienia „Jankowskiego”, jest również znany, o zgrozo, z braku miłości do „okrągłego stołu” i jego konsekwencji.

Biskup Pieronek potępił publikację Tadeusza Witkowskiego jako zachowanie „nieetyczne, moralne nadużycie, gnębienie moralne”. Biskup Życiński - kreowany przez część mediów na autorytet moralny – stał się wyrocznią w kwestii „nienaukowości” artykułu. Biskupi Pierożek i Życiński jakoś nie oburzali się publicznie a dziennikarze TVN nie biegali za nimi by usłyszeć słowa potępienia dla „Tygodnika Podhalańskiego”. Rzecz jasna materiały zamieszczone w „Tygodniku Podhalańskim” były wzorem naukowych badań, zaś redaktor Jerzy Jurecki wykazał się szlachetnością wobec TW „Ewy”.

Przy okazji procesu TW „Ewy” przeciwko Jureckiemu poznaliśmy nowe narzędzie badawcze historyka. Ks. Lasak zeznał na procesie, iż jako psychologowi intuicja podpowiada mu, iż ks. Drozdek nie był współpracownikiem SB. Teraz już wiemy, że należy studiować psychologię, po czym intuicja nam powie kto był kim w przeszłości. Czy ks. Lasakowi intuicja podpowie, że Czajkowski nie był „Jankowskim”, tak jak Drozdek nie mógł być „Ewą”? Bo co podpowiedziała intuicja Mitznerowi, już wiemy.

TW „Jankowski” jest szlachetny, wartościowy, jest zaszczuwanym obiektem eskalacji nienawiści i kłamstwa, według Mitznera. (Na marginesie, a Pan Mitzner status pokrzywdzonego posiada?). Dokładnie to samo możemy wyczytać o TW „Ewie” na stronie internetowej „Brat Anzelm komentuje”.

Oczywiście ks. Drozdek proces Jureckiemu wytoczył ale wniosek o status pokrzywdzonego z IPN wycofał. Co robić dał już przykład p. Przewoźnik, który wolał od razu zwrócić się do Sądu Lustracyjnego. Wiadomo bowiem, iż Sąd Lustracyjny oczyści każdego agenta pod warunkiem, że ten będzie szedł w zaparte. Ale nawet gdyby ktoś się przyznał, sędziowie mogliby orzec, iż był w depresji a przecież za Stalina też się przyznawano do czynów nie popełnionych.

19 maja w TVN24 jako zatroskany sytuacją agentury wystąpił Grzegorz Miecugow (a zaświadczonko mamy?), który zadawał pytania: czy wszystko jest w porządku, komu pomoże szeroki dostęp do informacji o agenturze, ile czasu musi upłynąć żeby pamięć o agenturze wygasła, jakie dowody są wystarczające by uznać kogoś za TW, czy dochodzi do dramatów itp.? Czy dochodziło do dramatów w przeszłości na skutek donosów oczywiście red. Miecugowa nie interesowało.

Antoni Dudek z IPN, ochoczo zapraszany przez TVN24, bo wie co mówić należy, poinformował, że „są też ofiary”. Już wiemy, Drozdem, Czajkowski (do wyboru) był ofiarą, bo ręka mu zdrętwiał od pisania donosów a język zdrętwiał od dyktowania ubekowi doniesień.

Lekarstwem na ujawnianie agentury, zdaniem Dudka, ma być publikowanie najpierw badań naukowych. Czy IPN opublikuje zatem zapis rozmowy Wałęsy z płk. Kucą z 1982 roku, w której Wałęsa ma pretensję, że przecież współpracował oczyszczając „Solidarność” (jak rozumiem z różnych Gwiazdów), a mimo to został internowany. A nawet gdyby do tej publikacji doszło w „Biuletynie IPN” jaki będzie miała oddźwięk społeczny? Czy taki sam jak wydanie dokumentów świadczących o kontaktach Adama Michnika z ambasadą sowiecką przynajmniej od wiosny 1988 roku? Czyli żaden. Jeśli już nie można zapobiec publikacjom, niechaj będą one ograniczone do wąskiego kręgu wtajemniczonych, by nawet nie trzeba było zajmować publicznie stanowiska w tych sprawach.

Dudek skrytykował to co najbardziej agenturę i jej obrońców boli – zaświadczenia o statusie pokrzywdzonego. Pomijam już fakt, że kilkakrotnie wydano na polecenie prof. Kieresa zaświadczenia fałszywe (miejmy nadzieję, iż IPN wystąpi w tej sprawie do prokuratury), to w pozostałych wypadkach żaden agent takiego statusu nie otrzymał. Moralistom Ubekistanu nie wystarczy zakaz ujawnienia agentury ale nie chcą byśmy nasze zaświadczenia mieli, żeby nie było wiadomo kto donosicielem nie był. Wydawanie zaświadczeń o statusie pokrzywdzonego jest złe, zdaniem, Antoniego Dudka, bo różnicuje, oddziela agentów i ludzi uczciwych. Jak bowiem wiemy między postępowaniem dobrym i złym nie ma różnicy. Dobro i zło nie istnieje, istnieją tylko okoliczności.

Najnowszym atakiem frontu obrony agentury była próba wplątania papieża Benedykta XVI do akcji antylustracyjnej w Kościele. W tym celu przytaczano jedno zdanie z Jego wypowiedzi, która w ogóle z lustracją nie miała nic wspólnego. Oczywiście w pierwszym szeregu propagandystów zobaczyliśmy Tomasza Lisa, ale tym razem zamiar się nie powiódł dzięki doskonałej postawie ks. Zalewskiego i nawet Lis zadanie nie wykonał. Natychmiast więc posłano na pomoc w TOK FM Żakowskiego. Tu już ks. Zalewskiego nie było, więc uczestnicy dyskusji mogli do woli przekręcać wypowiedzi papieża. Zapewne posługiwali się intuicją niczym ks. Lazak.

Można się spodziewać, że każda ze stron wyciągnie drugiej jeszcze kilku agentów, po czym wszyscy dojdą do zgodnego wniosku: my nie ruszamy waszych, wy zostawiacie w spokoju naszych i kłamstwo jak zwykle zatriumfuje, ponieważ jest dla wszystkich zainteresowanych najwygodniejsze.

P.s.

ks. Czajkowski za ks. Drozdka

ks. Maliński za ks. Hejmo

A ks. Zalewski zostanie ukrzyżowany, przecież nie donosił, więc jest najbardziej winny.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"


Ostatnio zmieniony przez Jadwiga Chmielowska dnia Sro Kwi 18, 2007 9:29 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 9:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Warszawa, dnia 15 kwietnia 2007 roku


NOTATKA SŁUŻBOWA

W listopadzie 2006 roku wezwałem red. Marię Szabłowską celem wyjaśnienia czy przechodzi na emeryturę w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego. Na moje pytanie P. Szabłowska odpowiedziała, że nie ma zamiaru odchodzić na emeryturę i fakt, że pracuje w PR już 33 lata jest powodem, że powinna pracować nadal. Następnie stwierdziła, że nigdy nie mieszała się do żadnej polityki, prowadzi audycje muzyczne i z pewnością chcę się na niej odegrać za jej męża Marka Lipińskiego [w związku z jego rolą w Polskim Radio w czasach Stanu Wojennego].

Wyjaśniłem, że w ogóle o żadnej polityce nie rozmawiamy i w grę nie wchodzą żadne przyczyny polityczne, ale spółka musi przejść bardzo poważną reorganizację, także w zakresie kadrowym. Nie mówiłem, że wokół widzę same stare kobiety, natomiast prawdą jest, że mówiłem, że jeśli nie zmienimy struktury wiekowej, Radio wymrze razem z naszym pokoleniem. Teraz ponosimy konsekwencje polityki niedopuszczania ludzi młodych do pracy w Radio, chyba że byli oni członkami rodzin kadry kierowniczej. Ta polityka ostatecznie się skończyła, podkreśliłem. Jednocześnie sam fakt przepracowania w Radio 33 lat, sam w sobie nie był powodem by nadal w nim pracować Powołałem się przy tym na układ i strukturę wieku pracowników w Polskim Radio, gdzie przeważają w wielu redakcjach ludzie w wieku emerytalnym i przedemerytalnym. Dodałem, że jest to nieuczciwe, żeby bezrobotni młodzi ludzie wyjeżdżali zmywać garnki do Londynu, kiedy inni mają zapewnione świadczenia emerytalne i stabilną sytuację życiową. Kończąc, stwierdziłem więc że w związku z przeprowadzaną reorganizacją zmuszony wystawić wniosek o rozwiązanie umowy o pracę. Pani Szabłowska ma do wyboru: albo podpisać porozumienie stron, albo pójść do sądu pracy. Dodałem, że sam się procesowałem i wygrałem, znam więc procedurę.

Red. Szabłowska wygłosił na to orację na temat podłości mego charakteru i zapowiedziała, że mi jeszcze pokaże i będzie walczyła. Sądziłem, że chodzi o sąd pracy, więc stwierdziłem, że jestem gotów podjąć wyzwanie.

Rzekome cytaty przytaczane przez red. Szabłowską są wynikiem konfabulacji, a konkretnie:

Nie mogłem powiedzieć, że czyszczę Radio ze złogów gierkowsko-gomułkowskich, ponieważ byłoby to stwierdzenie pozbawione sensu, gdyż Szabłowska podjęła pracę w Radio w roku 1973, kiedy Gomułka już od 3 lat przebywał na emeryturze. Gdybym użył takiego stwierdzenia, a nie jest to język, którym się posługuję, powiedziałbym o czasach Jaruzelskiego i Gierka.

Pani Szabłowska nie jest wiarygodna, gdyż już raz posłużyła się kłamstwem i pomówieniem, by wyrzucić ze stanowiska red. Jadwigę Skolarską, szefową Redakcji Muzycznej Programu I (1991-1993) zresztą właśnie z przyczyn politycznych. Pani Skolarska jest w każdej chwili gotowa zeznawać w sprawie wiarygodności Szabłowskiej, a jej słowa mogą potwierdzić Krzysztof Michalski (według. J. Skolarskiej, która gotowa jest przedstawić świadków).



Warszawa, dnia 15 kwietnia 2007 r.

NOTATKA SŁUŻBOWA



W okresie przygotowywania list zwolnień grupowych zjawiła się u mnie red. Janka Jankowska. Najpierw wyjaśniła, że doradza Prezesowi Czabańskiemu, który się jej słucha, następnie zażądała zatrudnienia dwu osób, które zna z warsztatów na UW. Odpowiedziałem, że teraz zwalniamy, głównie emerytów a jedna z proponowanych jest w wieku przedemerytalnym, zaś młody kandydat nie ma kwalifikacji by pracować w Radio dla Zagranicy, które mi podlega.

Następnie rozmówczyni zażądała by nie zwalniać 6 osób pracujących w likwidowanych redakcjach i domagała się by zwolnić w zamian Krzysztofa Klimaszewskiego, ponieważ „jest z Ordynackiej”. Spokojnie wysłuchałem Pani Janki Jankowskiej, a po jej wyjściu nie wykonałem polecenia, ponieważ było ona niezgodne z prawem. Nie wiem czy Pan Klimaszewski jest członkiem Stowarzyszenia Ordynacka, ale wiem, że powody polityczne nie mogą być podstawą zwolnień grupowych.
Powstaje pytanie, czy red. Janka Jankowska, który namawiała mnie do łamania prawa, a nawet chciała mnie do tego zmusić, może teraz mnie sądzić w Komisji Etyki? Ponadto zachodzi podejrzenie, że red. Jankowska chce obecnie się na mnie zemścić, dlatego że jej nie posłuchałem i nie zwolniłem Krzysztof Klimaszewskiego oraz nie wnioskowałem o przyjęcie do pracy jej znajomych.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"


Ostatnio zmieniony przez Jadwiga Chmielowska dnia Czw Maj 22, 2008 7:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 10:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

znalazłem to na stronie sws:

Po Stowarzyszeniu Wolnego Słowa, Radzie Etyki Mediów i komisji etyki Polskiego Radia oraz głosach oburzenia polityków i szefowej KRRiT Elżbiety Kruk, sprawą wypowiedzi wiceprezesa Jerzego Targalskiego zajął się rzecznik praw obywatelskich.

Janusz Kochanowski zwrócił się do głównego inspektora pracy z prośbą o zbadanie, czy Targalski nie naruszył kodeksu pracy, nakazującego pracodawcy poszanowanie godności i innych dóbr osobistych pracowników. W liście napisał, że słowa Targalskiego, m.in. o średniej wieku w Polskim Radiu "bliskiej tej na cmentarzu" (Targalski stwierdził tak w rozmowie z "Rz") są obraźliwe i uwłaczające godności człowieka.

Jednocześnie prezes Polskiego Radia Krzysztof Czabański zaproponował, żeby rada nadzorcza powołała komisję do zbadania zachowania wiceprezesa. Do zakończenia jej prac Targalski miałby być zawieszony.

Targalski zaszokował pracowników radia wypowiedziami dotyczącymi zwolnień. Według "Gazety Wyborczej" w rozmowie z długoletnią dziennikarką radiową Marią Szabłowską miał mówić m.in., że radio nie potrzebuje "starych kobiet" (Targalski zapowiedział pozwanie "GW" do sądu). Rada Etyki Mediów i komisja etyki w Polskim Radiu nie wydały jeszcze orzeczenia w tej sprawie. Ta ostatnia nie przesłuchała Targalskiego, gdyż był na urlopie.

Rada nadzorcza Polskiego Radia zbiera się w najbliższą sobotę. Prezes Czabański liczy, że wtedy zajmie się jego wnioskami. Czy Targalski powinien opuścić Polskie Radio? - Sprawa jest poważna. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to nie mamy o czym rozmawiać - mówi.

Szefowa rady Irena Kleniewska nie wykluczyła, że zostanie złożony wniosek o odwołanie Targalskiego.

Inspekcja pracy badała już sytuację w spółce, rozmawiając z pracownikami o przebiegu zwolnień grupowych. Pracownicy mieli oświadczyć inspektorom, że w Polskim Radiu nie ma mobbingu.

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Czw Kwi 19, 2007 11:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dalej z tej samej strony sws:

Pana Macieja Węża informuję, że Oświadczenie zostało przyjęte przez Zarząd SWS przy jednym głosie wstrzymującym (Marcin Wolski).
Pana Kazimierza Michalczyka nie znam, więc na pewno się nigdy w jego imieniu nie wypowiadałem.
W przeciwieństwie do większości tu komentujących, którzy od wielu lat mieszkają poza Polską, my więdzę o tym co dzieje się w Polskim Radio nie czerpiemy tylko z prasy. Janina Jankowska jest w Komisji Etyki PR.
Pan Strzyżewski może nie wiedzieć (mieszkając od 30 lat w Szwecji), że nadal, jak w czasach PRL, gdy był on cenzorem, w Polsce obowiązuje abonament na publiczne radio i TV - i to zasadniczo różni te instytucje od nadawców prywatnych.

Pozdrawiam



autor: Konrad Bieliński




Dodano: 18-04-2007, 21:40
Host: c80-217-130-91.bredband.comhem.se, IP: 80.217.130.91

W Szwecji podobnie jak w Polsce istnieją media publiczne i różnią się w identyczny sposób od mediów prywatnych. Pan Bieliński może nie wiedzieć, że decyzję o zdemaskowaniu cenzury PRL podjąłem niezwłocznie po trafieniu do GUKPPiW i że pobyt mój w tym urzędzie trwał tak tylko długo jak długo czekać musiałem na wydanie mi paszportu. Trwalo to zatem 19 miesięcy (sierpień 1975- luty 1977). Cały ten czas wykorzystałem na przepisywanie Księgi Zapisów i Zaleceń oraz na kompletowanie dokumentów do wywiezienia. Nie czułem się więc cenzorem.

Wracając do meritum - Pan Bieliński nie ustosunkował się do pytania: dlaczego to w demokratycznej Polsce jedynie media publiczne winny odznaczać się „obiektywizmem, pluralizmem i różnorodnością opinii”, zaś media prywatne już niekoniecznie?

Pozdrawiam




autor: Tomasz Strzyżewski




Dodano: 18-04-2007, 23:28
Host: S01060018f86cb292.wp.shawcable.net, IP: 24.79.241.116

Konradzie, akurat nie czerpie informacji o tym, co sie dzieje w radiu li tylko i wylacznie z prasy. Tak sie sklada,ze znam tam kilka "starych bab", bardzo zreszta milych mojemu sercu, co NIE oznacza, ze stoje po ich stronie. Stoje po stronie Targalskiego, choc osobiscie mialam okazje na forum ABC mu sie narazic i od niego oberwac. Nie pozostalam dluzna i tyle.
Tego skansenu n i k t nie byl w stanie ruszyc, wiec ze Targalski w koncu zamachnal sie lopatka, nie dziwi mnie. Jest to postepowanie wymuszone oporem srodowiska, ktore - a chocby i zwolnienia podano im na tacy i wsrod platkow roz - tez staneloby na glowie, aby do nich nie doszlo.
Diagnoza Targalskiego jest i prawdziwa, i sluszna, zas nagly przyplyw wrazliwosci tego stada owiec na kilka ostrych slow - wybacz... bylam, widzialam, znam. Prosze mnie wiec nie rozsmieszac.

Kaska


autor: Katarzyna Makowska


Dodano: 19-04-2007, 12:40
Host: aamj99.neoplus.adsl.tpnet.pl, IP: 83.5.65.99

Atak SWS na Jerzego Targalskiego jest skandalem. Ja akurat w przeciweństwie do członków Zarządu SWS, którzy głosowali za oświadczeniem sprawdzam informacje przed publikacją i podjeciem decyzji! Nie jestem i nie zamierzam być członkiem Stowarzyszenia choć kilkakrotnie dostawałam od Was zaproszenie. Coraz bardziej nie podoba mi sie wasza polityka, którą uprawiacie. Pamiętam blokowanie kilka miesięcy temu dyskutantów, waszych członków, którzy mieli inne zdanie niż ogólnie słuszny pogląd tzw. SALONU! Teraz sprzeciwy przeciwko oświadczeniom lustracyjnym. Na szczęście autorytety wasze nie są moimi. Pani Bajer z REM potępiajaca dziennikarza za ujawnienie tw. "Beibi", przeszłosci ks. Czajkowskiego a nie broniąca np. ks. Issakowicza Zalewskiego ustawiła się po stronie przeciwników lustracji, więc też będzie Targalskiego zwalczać.
Wydajecie Panowie wyrok bez dowodów i zaszczuwacie człowieka! Mam nadzieje, że nie wszyscy członkowie SWS a niektórych bardzo cenię i szanuje popierają Wasz Zarząd.

PS Skąd wiecie, że Kazik Michalczyk nie ma lepszego rozeznania w sprawach Polski niż WY. Ja czytając Wasze teksty i wystąpienia mam wrażenie, że to Wy żyjecie na Ksieżycu!


autor: Jadwiga Chmielowska

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pią Kwi 20, 2007 7:10 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wcale nie dziwi mnie atak na Targalskiego, UBekistan się broni ...

przypominam jego znaczące slowa w wywiadzie na temat WSI . Dlatego ten atak .


http://www.polskieradio.pl/jedynka/news.aspx?iID=7536&c=2

Rozmowy o raporcie – c.d.
Jerzy Targalski (ps. Józef Darski)
20.02.2007 15:05


Rozmawiał Marek Mądrzejewski


Marek Mądrzejewski: Z Pierwszej Ręki, ciąg dalszy rozmów o raporcie o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Dzisiejszym gościem jest Jerzy Targalski, wykładowca Studium Europy Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskim, od 1984 roku posługujący się jako publicysta pseudonimem „Józef Darski” i z Józefem Darskim rozmawiać chcemy w dzisiejszym programie.

Proszę pana, czy zgodziłby się pan na to, aby zostać konsultantem Wojskowych Służb Informacyjnych?

Jerzy Targalski: W żadnym wypadku. Po prostu gdyby WSI się do mnie zwróciło, żebym na przykład udzielił jakichkolwiek informacji (to nawet nie chodzi o wykraczanie poza prawo, czyli na przykład o informacje o moich kolegach, ale informacji dotyczących, obszarem tym się zajmuję, czyli postkomunistycznej Europy), to bym po prostu odmówił, bo byłoby zbyt duże prawdopodobieństwo, że informacje, których ja bym WSI udzielił zanim by wylądowały, powiedzmy sobie, na biurku jakiegoś polskiego ministra czy premiera, to znalazłyby się na Łubiance. Więc byłoby to całkowicie bezsensowne.

M.M.: Rozumie pan, dlaczego o to pytam. Wielu ludzi, którzy zostali pomieszczeni na liście agentów tej dotychczas ogłoszonej w raporcie, twierdzi, iż podejmowali współdziałanie z WSI z najszczerszych intencji, chcąc służyć suwerennemu państwu jako konsultanci. Tymczasem okazało się, iż pomieszczeni zostali pośród agentów, którzy wykorzystywani byli przeciwko temu państwu.

J.T.: Po pierwsze jeżeli ktoś chce być współpracownikiem tajnych służb suwerennego państwa, to, oczywiście, muszą być spełnione dwa warunki: po pierwsze nie może służyć do inwigilowania własnego społeczeństwa i jeżeli ktoś zgadza się współpracować z tajnymi służbami, a tajne służby mówią: będziesz rozpracowywał partie polityczne, to po prostu on odmawia i koniec. To jest jedna kwestia, a druga – suwerenne państwo, po pierwsze kwestia suwerenności Polski do roku 1991 jest mocno dyskusyjna, po drugie – te służby nie przeszły żadnej reformy, a konkretnie rzecz biorąc, nie zostały nawet oczyszczone, co mówiąc dopiero o likwidacji. I dlatego...

M.M.: W jakiej mierze WSI były taką tajną „pępowiną” łączącą III RP z PRL-em?

J.T.: To było jakby przedłużenie PRL-u, a tak naprawdę to był jeden z tych ośrodków, które budowały III RP. Tutaj główny zarzut pod adresem raportu jest taki, że raport nie ujawnia tak zwanego układu. Przede wszystkim termin „układ” należy zdefiniować. Układ to nie znaczy, że jest jedno centrum kierownicze. To kierownictwo jest rozmyte w tym wypadku, mamy do czynienia z całą siecią powiązań między tajnymi służbami – różnymi, cywilnymi i wojskowymi – które rywalizują, jak w wypadku Orlenu, bądź współpracują.

Dalej – są ich współpracownicy, ludzie, którzy zawdzięczają im karierę, chociaż nie są współpracownikami, ale ponieważ zwalczają lustrację i dekomunizację, więc mogą awansować. Więc jest to w tym środowisku cały układ powiązań, który ma kilka centrów, więc władza jest rozmyta, bo władza się znajduje na przecięciu wpływów tych centrów, znaczy tych centrów wojskowego, cywilnego.

Więc tutaj oprócz raportu na temat służb cywilnych należałoby podobny raport sporządzić na temat właściwej Służby Bezpieczeństwa, czyli Departamentu od III do VI, oraz wywiadu cywilnego, czyli Departamentu I. I dopiero wtedy byśmy zobaczyli, jakbyśmy zobaczyli, ilu było agentów Departamentu I, a ilu III, a ilu służb wojskowych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, to byśmy zobaczyli, czy mieli realny wpływ na politykę zagraniczną, czy nie mieli realnego wpływu na politykę zagraniczną.

M.M.: To mogłoby być dużo prostsza praca niż ta, z którą się zmierzył Antoni Macierewicz, bo wykorzystując naturalną walkę między tymi służbami, wystarczyłoby je, mówiąc potocznym językiem, na siebie napuścić i byłoby materiałów ho, ho, a pewnie i więcej.

J.T.: No, przecież mamy przykład ze sprawą Orlenu. Gdyby służby cywilne i wojskowe (reprezentowane na scenie politycznej przez obóz Millera – mam na myśli cywilnych, i wojskowych – przez Kwaśniewskiego) się nie pokłóciły o Orlen, to III RP trwałaby spokojnie nadal w tym sensie, że...

M.M.: Znaczy byłaby bezpieczniejsza, jeśli idzie o bezpieczeństwo energetyczne.

J.T.: ...PiS by nie wygrał wyborów i wszystko by było cacy, wszyscy byliby zadowoleni, nie byłoby żadnych ataków, a ludzie typu Macierewicz dalej by tkwili na śmietniku historii.

M.M.: Często ludzie, którzy krytykują ten raport, mówią o wielkiej krzywdzie, która stała się agentom Wojskowych Służb Informacyjnych. Nie wiem, czy to jest prawidłowa odpowiedź, czy próba szukania jakiegoś wytłumaczenia tej całej sytuacji, ale rzecz cała wyglądała troszeczkę w ten sposób, że po 1989 roku ci, którzy byli przyjaciółmi, stali się wrogami, wrogowie z kolei stali się przyjaciółmi i ten taki szeregowy, zwykły oficer Wojskowych Służb postrzegał świat stający na głowie. Uczono go w Moskwie, w Moskwie miał przyjaciół, był zainstalowany czy jego koledzy na Zachodzie, teraz na Zachodzie szpiegów mieć nie wolno w krajach zaprzyjaźnionych, w NATO, w Moskwie z kolei jakoś nie udaje się ich instalować.

J.T.: Przepraszam, nie szeregowy. W Moskwie było szkolone wyłącznie kierownictwo, to znaczy szkolenie w Moskwie powodowało natychmiastowy awans i to zarówno w służbach wojskowych, jak i w służbach cywilnych. Po kursie jakimikolwiek w Moskwie natychmiast obejmowano stanowisko kierownicze. Więc jak był szkolony w Moskwie...

M.M.: Już był typowany po prostu do awansu.

J.T.: ... był typowany na stanowisko kierownicze.

M.M.: Rozumiem.

J.T.: Więc tutaj gadanie, że w Moskwie było tylko tam trzystu czy stu pięćdziesięciu trzech funkcjonariuszy WSI szkolonych, a więc jakiś tam nikły procent, to nie ma znaczenia, to znaczy kto tak mówi, że albo jest, przepraszam, idiotą, albo kłamie, ponieważ nie chodzi o to, ilu było w sumie szkolonych w Moskwie, tylko ilu na stanowiskach kierowniczych było szkolonych w Moskwie i ilu było szkolonych w Moskwie na stanowiskach, z których się awansowało na stanowiska kierownicze. I tu jak przeanalizujemy...

M.M.: No bo umówmy się, że mamy do czynienia jak rzadko ze strukturą hierarchiczną.

J.T.: Tak jest.

M.M.: Ten, który dowodzi, jest najistotniejszy.

J.T.: I teraz jak przeanalizujemy awanse, kto awansował, bo to jest istotne, jak chcemy sprawdzić, kto rządził, to musimy sprawdzić, kto awansował, to się okazuje, że awansowali właśnie ci, którzy byli szkoleni w Moskwie. No to przepraszam bardzo, jeżeli w tej suwerennej Polsce, która jest członkiem NATO, awansują ludzie w służbach szkoleni w Moskwie, no to coś jest nie tak.

M.M.: W każdym razie z raportu wynika, iż liczne działania noszące znamiona przestępstw skupiały w sobie czy były realizowane dzięki ludziom, którzy mieli ten wspólny punkt w życiorysie, skończenie właśnie tego rodzaju szkół na Wschodzie, powiedzmy już tak.

J.T.: No to żeby móc łamać prawo bezkarnie, trzeba było zajmować funkcje kierownicze. A żeby zajmować funkcje kierownicze, trzeba było być przeszkolonym w Moskwie. Więc kółko się zamyka. Tu jest logika.

M.M.: Czy bezbronność wobec penetracji ze Wschodu, wobec szpiegów rosyjskich, czy bezbronność ta była bezbronnością wyuczoną, czy była pewną bezradnością, czy była też efektem układu i ciągłej, trwającej jeszcze przez lata 90. podległości polskich służb służbom sąsiada?

J.T.: O podległości formalnej nie możemy, oczywiście, mówić, natomiast odpowiedź na pana pytanie daje raport, ponieważ on pokazuje, że na najniższych szczeblach agentów rosyjskich starano się łapać, tylko że służba to jest struktura hierarchiczna, jak sam pan powiedział, to nie oficer...

M.M.: Paradoks polega na tym, że łapały ich raczej służby cywilne niż wojskowe.

J.T.: To znaczy łapały służby cywilne, ale nawet w służbach wojskowych, jeżeli oficer prowadzący jakąś sprawę na niskim poziomie stara się kogoś rozpracować, to decyzję podejmuje ktoś wyżej, prawda? I tutaj raport doskonale pokazuje, jak w wypadku historii tego agenta A.B., pod inicjałami zresztą fałszywymi, który został zidentyfikowany przez niższe...

M.M.: Operacyjnie po prostu przez oficerów.

J.T.: ...tak, operacyjnie przez niższe komórki WSI, ale wszelkie działania przeciwko niemu zostały zablokowane na poziomie kierownictwa. No to dlaczego? Odpowiedź jest jedna – widocznie kierownictwo nie było w tym zainteresowane. A dlaczego nie było zainteresowane? Dlaczego kierownictwo nie było zainteresowane w identyfikacji, złapaniu, unieszkodliwieniu i neutralizacji szpiega rosyjskiego? No to proszę sobie odpowiedzieć.

M.M.: Dobrze, ale są tutaj dwojakiego rodzaju odpowiedzi. Jedna, która podważa tezę o suwerenności Polski, dlatego że podlegali ciągle służbom rosyjskim, i druga – dlatego że zamknięcie takiego człowieka czy wykluczenie z gry mogłoby zepsuć...

J.T.: Interesy.

M.M.: Dokładnie, dokładnie, bo to jest ten nowy obraz służb, który się pojawia, do jakiego stopnia uczestniczyły w sferze gospodarczej, do jakiego stopnia psuły ją i do jakiego stopnia zapomniały o dobru, interesie państwa na rzecz, no właśnie, interesu służb, ludzi służb, bo dodajmy...

J.T.: Właśnie to jest najgorszy problem, że o interesie państwa w ogóle zapomnieli wszyscy, państwo się nie liczy. To, co teraz się dzieje, ten dziki atak „Ubekistanu” na raport, dowodzi tego, że coś takiego, jak państwo w ogóle w świadomości ludzi nie istnieje. Istnieją wyłącznie interesy grupowe. Ten raport narusza interesy grupowe i dlatego jest zaatakowany. Zamiast dyskutować, jakby to powiedzieć, treść tych ataków, trzeba postawić jasne pytanie: dlaczego? To jest najważniejsze – dlaczego jest tak atakowany? Przecież nie ze względu na taką czy inną opinię, tylko na to, że narusza interesy grupowe. I teraz tak...

M.M.: Ale czy chce pan przez to powiedzieć, że każdy człowiek...

J.T.: Do tych służb, bo to jest ważne, to pytanie, co pan powiedział. Oczywiście, nie ma mowy o żadnej podległości formalnej WSI Rosji, to nie o to chodzi. Przecież chodzi o powiązania i czy to są powiązania stare czy nowe? To są jedne i drugie, tylko że zmienił się sposób jakby działania. Kiedyś powiązania były natury formalnej, a teraz wiadomo, że Gazprom to jest Rosja i każda operacja gospodarcza, finansowa rosyjska jest przykrywką dla działalności rosyjskich tajnych służb i tu nie ma żadnej wątpliwości, na to nie potrzeba żadnych dowodów. Na to wskazuje logika i znajomość Rosji, to wszystko.

M.M.: W jakiej mierze funkcjonowanie takie bezkarne, bo tak trzeba to nazwać, tych służb było możliwe dzięki takim szczęśliwym i naiwnym idiotom, którzy oddawali im w sposób niekontrolowany możliwość działania, mówiąc o szlachetnych ideałach demokracji i tak dalej, i tak dalej, a w jakiej mierze było to przejawem złej woli, precyzyjnej konstrukcji kogoś, kto za tym układem starał się stać?

J.T.: Ale ja nie widzę sprzeczności, bo między tymi dwoma wytłumaczeniami... Bo taki szczęśliwy idiota doskonale wie, że są rzeczy, o których lepiej nie wiedzieć. Jego szczęśliwy idiotyzm wynika z tego, że on zdaje sobie sprawę, że będzie robił karierę i zostanie pozostawiony w spokoju, jeżeli będzie głuchy i ślepy na pewne zjawiska, pewnych rzeczy nie będzie dostrzegał. Wtedy ma karierę zapewnioną. Więc nie ma tutaj sprzeczności. Ludzie, którzy dostrzegali te zjawiska po prostu żadnych karier robić nie mogli i nie mogli zajmować żadnych stanowisk.

M.M.: A ludzie, którzy już stanowiska zaczęli zajmować, służb się bali.

J.T.: O to chodzi, po prostu się bali. Zresztą nawet prezydent Wałęsa zawsze to powtarza, że przecież to bezpieka miała władzę realną, więc o co chodzi?

M.M.: To jest właśnie ciekawe, jak Lech Wałęsa nie wyciąga wniosków z tego, co mówi, ponieważ on kłócąc się z autorem raportu i ludźmi, którzy za nim stoją, natychmiast twierdzi, że przecież on wówczas nie mógł nic zrobić, tym samym daje do zrozumienia, że trzeba było coś zrobić.

J.T.: Jeżeli Wałęsa nie mógł nic zrobić, bo całą władzę miała bezpieka, no to znaczy, że Wałęsa był figurantem. Są dwie możliwości: albo Wałęsa miał władzę i jest odpowiedzialny za to, że nic nie zrobił, albo nie jest za to odpowiedzialny, rzeczywiście – tak jak mówi – władzę miała bezpieka, on nic nie mógł zrobić, ale to znaczy, że był figurantem. To trzeba wyciągnąć wnioski.

M.M.: Wyciągnijmy z tego tylko jeden wniosek – językowy – był figurantem w powszechnym rozumieniu, a nie w rozumieniu języka szpiegowskiego.

J.T.: Tak, a nie w rozumieniu języka służbowego.

M.M.: Dziękuję serdecznie. Naszym gościem był Józef Darski.

J.T.: Dziękuję bardzo.

J.M.


Robert Majka z Przemyśla,tel.506084013 mail: robm13@interia.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pią Kwi 20, 2007 12:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Prezes Zarzadu Polskiego Radia ,
Szanowny Pan Krzysztof Czabanski


reprezentuje srodowisko niezaleznych tworcow filmu dokumentalnego wojujacych od lat z pozostalosciami poprzedniego systemu w mediach.

W naszych (srodowiska) rozmowach czesto powolujemy sie na fantastyczne zmiany jakie dokonuja sie w Polski Radiu, ktore slucha sie obecnie z przyjemnoscia. Mozna powiedziec, ze zazdroscimy Panstwu tak udanej reformy tego medium i mamy nadzieje, ze nie poprzestaniecie na tak pozytywnych juz zmianach.

Wielokrotnie rozmawialismy tez o tym, ze "taki sklad" decyzyjny Polskiego Radia przydalby sie w... TVP, ktore wymaga "trzesienia zmieni" lub wrecz rozwiazania podobnego do likwidacji WSI.

Gratulujemy Wam takiej odwagi, takiego doboru wspolpracownikow wsrod ktorych jest pan Jerzy Targalski.

Ale, wiedzac ze "stare nie spi i nieustepuje" apelujemy do Panstwa - Zarzadu i Prezesa aby nie ulegli nagonce mediow ktore od lat manipuluja spoleczenstwem w imie walsnych lub kolesiow interesie. Polskie Radio nalezy tez do nas - ludzi o pogladach Jerzego Targalskiego, ktory powinien dalej uczestniczyc w naprawianiu wizerunku mediow (PR) tak by kazde wolne slowo nie bylo juz nigdy kneblowane przez dyspozycyjnych funkcjonariuszy PZPR-u lub SB, czy WSI pracujacych na rzecz komunistycznej propagandy i byli wysoko honorowani przywilejami oraz finansami.

Kazdy w zyciu czasami popelni gafe slowna i ci ktorych dzisiaj to razi, powinni przypomniec sobie swoje slowa wypowiadane przeciwko spoleczenstwu w czasach Stanu Wojennego itd. To nie moze byc jakikolwiek argument na pozbycie sie czlowieka, ktory swoja postawa udowodnil, ze sprawy Polski i spoleczne sa dla niego priorytetem a nie "poprawnosc polityczna" czesto prowadzaca w kierunku teroryzmu politycznego.

Sledzimy uwaznie dalsze losy tej sprawy i mam nadzieje ze wladze Polskiego Radia nie ugna sie rozpentanej nagonce.

Z powazaniem

Piotr Zarebski (rezyser i producent filmow dokumentalnych)
Lodz 18.04.2007

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 900

PostWysłany: Pią Kwi 20, 2007 4:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Sob Kwi 21, 2007 7:54 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ataku na Darskiego spodziewałem się już dawno. W końcu Jerzy należy do najbardziej znienawidzonych przez niedobitków SB i ich popleczników. Niestety mamy w Polsce taką chorą sytuację, że byli esbecy i funkcjonariusze partyjni są dzisiaj bogaci i kupują sobie pajaców co za nich pyszczą przeciw lustracji. Smutne jest to że wśród tych są ludzie zasłużeni w stanie wojennym. Nie dali się esbekom złamać na przesłuchaniu, a teraz często tym samym sprzedają się za parę srebrników. Najwyższy czas żeby się za nich zabrać. Dla mnie ci ludzie są takimi samymi Judaszami jak wtedy kapusie. Swoje wcześniejsze zasługi wymazali dzisiejszym wysługiwaniem się dla tych co szkodzą Polsce i Polakom.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Sob Kwi 21, 2007 12:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ze strony: http://www.sws.org.pl/

Cytat:
Dodano: 21-04-2007, 09:14
Host: host-89-229-138-114.chelm.mm.pl, IP: 89.229.138.114

Panie Kazimierzu ! A może od razu mnie rozstrzelać ? I zabrać mi te srebrniki - tylko nie wiem gdzie one są , ale współcześni inkwizytatorzy już napewno je znajdą . Może drobnym kłopotem będzie to , że mam status "pokrzywdzonej" w stanie wojennym , ale wierzę , że dla Pana i Panu podobnym to nie dzie zbytnią przeszkodą. A więc do dzieła !

autor: Barbara



Dodano: 21-04-2007, 12:56
Host: i59F7F942.versanet.de, IP: 89.247.249.66

Pani Barbaro,
swoim wpisem przypomniała mi Pani że w stanie wojennym rodziny wojskowych itp. także były straszone że my z solidarności będziemy ich mordować. Czyżby dzisiaj funkcjonowały takie same metody?
Proszę się uspokoić, z mojej strony nie zagraża Pani fizyczna przemoc z prostego powodu, ponieważ naszą bronią zawsze była i jest PRAWDA i WOLNE SŁOWO.
Status "pokrzywdzonego" oznacza że posiadacz był prześladowany przez policje polityczna PRL. Abstrahując od wielu odcieni tego dokumentu, istnieją takie osoby które wykorzystują swoją świetlaną przeszłość w obronie esbeków i kapusi. Wymachując kwitem „pokrzywdzonego” występują przeciw lustracji w celu ochrony kluczowych pozycji w polityce i gospodarce, zajętych przez ludzi niegodnych.
Taką osobę nazywam „zdrajcą ze statusem pokrzywdzonego”.
Bardzo wyraźnie zaznaczam że nie robię tutaj wycieczki osobistej do Pani. Nie wiem jak bardzo jest Pani aktywna w zwalczaniu lustracji, a jeden taki wpis jeszcze nic nie znaczy.
Pozwolę sobie tutaj zacytować słowa śp. Księdza Blachnickiego, które to słowa są aktualne do dzisiejszej rzeczywistości.
Cytat:
Komuna stoi na dwóch nogach. Jedna nazywa się kłamstwo, a druga strach. Wystarczy mówić prawdę i przestać się bać, a komuna sama upadnie.
Koniec cytatu

Pozdrawiam
Kazimierz Michalczyk
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz Triebel
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 262

PostWysłany: Sob Kwi 21, 2007 6:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Warszawa, 20 kwietnia 2007 r.
Tadeusz Fredro-Boniecki
Rzecznik prasowy Polskiego Radia SA
Tadeusz.Fredro-Boniecki@polskieradio.pl
022 645 94 04
508 011 248
Pan
Adam Michnik
Redaktor Naczelny
Gazety Wyborczej
Szanowny Panie Redaktorze,

W związku z podaniem przez „Gazetę Wyborczą” nr 92 z 19 kwietnia 2007 r. nieprawdziwych informacji na temat Polskiego Radia SA w publikacji na stronie 1 – „W skrócie” i stronie 12 – „Lecą głowy w Polskim Radiu”, zgodnie z art. 31 i 32 ustawy Prawo Prasowe (Dz.U. 1984 nr 5 poz. 24 z późn. zm.) uprzejmie proszę o zamieszczenie sprostowania w kierowanym przez Pana dzienniku:

Nieprawdziwa jest informacja, że „Marcin Wolski, szef radiowej Jedynki już wyleciał”
- Marcin Wolski kieruje Programem 1 do 30 kwietnia br., a po tym terminie nadal
będzie z Polskim Radiem współpracował.

Nieprawdziwa jest informacja: „Jerzy Targalski, wiceprezes PR, który w ramach czystek personalnych zwolnił m.in. Ewę Szumańską (autorkę „Z pamiętnika młodej lekarki”)”.
- Ewa Szumańska nie jest etatowym pracownikiem Polskiego Radia SA, więc nie
mogła być zwolniona.

Nieprawdziwa jest informacja: „Sobala zwalniał w nim (Radiu Bis – uzup. T.F-B) prezenterów za antyrządowe poglądy. Max Cegielski i Rafał Kołaciński zostali wyrzuceni…”
- Nie zostali wyrzuceni, bo nie byli zatrudnieni w Polskim Radiu Bis.

Nieprawdziwa jest informacja: „Sobala wyrzucił też popularnych hiphopowych didżejów – Novikę, Lexusa, Spoksa i Duże P”.
- Nowikę i Lexusa dyr. Jacek Sobala nie wyrzucił. Prowadzą w Radiu Bis, w każdą
niedzielę 4- godzinną audycję „Strefa miejska” oraz w tygodniu maja dodatkowo
godzinną audycję.

Nieprawdziwa jest informacja: „Nieoficjalnie wiadomo, że tego samego zdania (za odwołaniem członka Zarządu PR SA Jerzego Targalskiego – uzup. T F-B) jest większość w radzie nadzorczej”.
- Wniosek prezesa Zarządu PR SA Krzysztofa Czabańskiego skierowany do Rady
Nadzorczej o powołanie komisji do zbadania zarzutów i do czasu ich wyjaśnienia
zawieszenie w pełnieniu obowiązków Jerzego Targalskiego będzie rozpatrywany
21 kwietnia. Sugestia, iż członkowie Rady Nadzorczej PR SA wydali wyrok
przed zbadaniem sprawy narusza ich dobra osobiste.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 2:54 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Sob Kwi 28, 2007 6:17 pm    Temat postu: Na stronie Stowarzyszenia Nłamliwego Słowa Odpowiedz z cytatem

Znalazłem to na stronie SWS www.sws.org.pl skopiowałem zanim znowu coś skasują bo tam cenzuta kwitnie!!!!!!

Targalski stanie przed inspekcją pracy
Dodano: 18-04-2007, 12:02

Po Stowarzyszeniu Wolnego Słowa, Radzie Etyki Mediów i komisji etyki Polskiego Radia oraz głosach oburzenia polityków i szefowej KRRiT Elżbiety Kruk, sprawą wypowiedzi wiceprezesa Jerzego Targalskiego zajął się rzecznik praw obywatelskich.

Janusz Kochanowski zwrócił się do głównego inspektora pracy z prośbą o zbadanie, czy Targalski nie naruszył kodeksu pracy, nakazującego pracodawcy poszanowanie godności i innych dóbr osobistych pracowników. W liście napisał, że słowa Targalskiego, m.in. o średniej wieku w Polskim Radiu "bliskiej tej na cmentarzu" (Targalski stwierdził tak w rozmowie z "Rz") są obraźliwe i uwłaczające godności człowieka.

Jednocześnie prezes Polskiego Radia Krzysztof Czabański zaproponował, żeby rada nadzorcza powołała komisję do zbadania zachowania wiceprezesa. Do zakończenia jej prac Targalski miałby być zawieszony.

Targalski zaszokował pracowników radia wypowiedziami dotyczącymi zwolnień. Według "Gazety Wyborczej" w rozmowie z długoletnią dziennikarką radiową Marią Szabłowską miał mówić m.in., że radio nie potrzebuje "starych kobiet" (Targalski zapowiedział pozwanie "GW" do sądu). Rada Etyki Mediów i komisja etyki w Polskim Radiu nie wydały jeszcze orzeczenia w tej sprawie. Ta ostatnia nie przesłuchała Targalskiego, gdyż był na urlopie.

Rada nadzorcza Polskiego Radia zbiera się w najbliższą sobotę. Prezes Czabański liczy, że wtedy zajmie się jego wnioskami. Czy Targalski powinien opuścić Polskie Radio? - Sprawa jest poważna. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to nie mamy o czym rozmawiać - mówi.

Szefowa rady Irena Kleniewska nie wykluczyła, że zostanie złożony wniosek o odwołanie Targalskiego.

Inspekcja pracy badała już sytuację w spółce, rozmawiając z pracownikami o przebiegu zwolnień grupowych. Pracownicy mieli oświadczyć inspektorom, że w Polskim Radiu nie ma mobbingu.

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070418/kraj/kraj_a_6.html


dodał: SWS




Komentarze do newsa:

Dodano: 22-04-2007, 23:29
Host: aamv146.neoplus.adsl.tpnet.pl, IP: 83.5.77.146

A to ciekawostka!
Pismak (dziennikarstwo wymaga rzetelności) napisze kłamstwa i już bez jakiegokolwiek sprawdzenia podejmowane są działania! Wiadomo już, że w artykule Gazety Wyborczej o J. Targalskim był szereg pomówień. Rzecznik prasowy Polskiego Radia wyjaśniał poszczególne nieprawdziwe informacje podane przez "Wyborczą". Nic to machina ruszyła. Nikt oczywiscie nie sprostował bo i po co!
Mam prawo sądzić, że chodzi tu jak zwykle o kasę. Są to nie tylko stanowiska ale rynek medialny! To należy przede wszystkim sprawdzić! Kto tym razem robi skok na grubą forsę.
Właśnie skojarzyłam sobie sprawę Szeremietiewa. Dziennikarze akurat napisali szkalujacy ministra artykuł tuż przed mającymi nastapić wielomilionowymi, czy nawet miliardowymi przetargami. Ministra natychmiast odwołano. Prokuratura, Urzędy Skarbowe sprawdziły minister czysty, nic co napisali dziennikarze się nie potwierdziło! Proces trwa do dziś 7 rok!!! Czy dziennikarze szkalujący ponieśli konsekwencje OCZYWIŚCIE NIE!!!!

Obawiam się, że w ten sposób każdego może na zlecenie pismak ( nie chcę obrazać dziennikarzy) pomówić o niestworzone rzeczy i potem udawadniaj człowieku, że nie jesteś wielbłądem.
Stąd tak ważna jest lustracja wszystkich dziennikarzy. Tragiczne w skutkach może się okazać własnie wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego mające na celu zablokowanie lustracji dziennikarzy i środowisk naukowych. Rada Etyki Mediów juz kilka razy potępiała dziennikarzy ujawniajacych prawdę o "TW".
Tront antylustracyjny działa!
Jest to groźne dla bezpieczeństwa państwa.
Żle się koledzy bawicie!!!


autor: Jadwiga Chmielowska




Dodano: 24-04-2007, 05:10
Host: abbu101.neoplus.adsl.tpnet.pl, IP: 83.6.210.101

Pani Jadwiga Chmielewska (nie sama) prowadzi intensywną akcję rozsyłania informacji w obronie prezesa Jerzego Targalskiego. Ładny, ludzki gest. Szkoda, że w ruch poszły najcięższe armaty z arsenału walki politycznej, strzały w ludzi z uruchomieniem bezpieczeństwa państwa, frontu antylustracyjnego, grubej forsy rynków medialnych itp., a sprawa jest prosta. Człowiek jest istotą złożoną. Może wyznawać piękne idee, mieć wielkie zasługi w walce z komuną, ogromną wiedzę w dziedzinie służb specjalnych, doskonałe publikacje naukowe na ten temat i .... być w stosunku do podwładnego, kobiety zwyczajnym chamem. To się zdaża. Bohaterowie opozycji czasem po pijanemu prowadzili samochód. Bywaki skazani po 1989 r. Czy sąd był represją a wyrok odwetem komunistów? Miejmy klasę. Nasza przeszłość nie daje legitymacji do zachowań nagannych. Nie wciągajmy w obronę własnych błędów polityki. Śmieszna jest ta środowiskowa obrona Targalskiego. Kto z tych ludzi widział, jak zachowywał się w stosunku do podwładnych w radiu, co oi czuli? Wstyd mi, że ludzie mojego opozycyjnego środowiska teraz w obronie swoich słabości stosują metody niegodne. Wiem, co piszę. Jako chrześcijanka nie pójdę do sądu, mogę tylko modlić się o opamiętanie, bo zachowanie prezesa Targalskiego dziś szkodzi radiu publicznemu, idei rewolucji moralnej i nam, którzy cenimy własny życiorys. Prawdziwy przyjaciel prezesa Targalskiego powiedziałby: "zatrzymaj się", skłoniłby go do refleksji: "czy nie skrzywdziłeś?", do skruchy, wreszcie do publicznego wypowiedzenia słowa "przepraszam". Okazuje się, że wszystkim trudno przyjąć do świadomości swoją winę, przyznać się do błędu i powiedzieć słowo PRZEPRASZAM : byłym TW i zaślepionym rewolucjonistom pseudomoralnym.


autor: Janina Jankowska




Dodano: 24-04-2007, 19:02
Host: i59F7E69B.versanet.de, IP: 89.247.230.155

Właśnie chciałem Pani Janinie Jankowskiej wytłumaczyć, że Pan Targalski nic nie zrobił, a ta cała afera jest wyssana z palca. Po prostu kłamstwa i oszczerstwa mają służyć do wprowadzenia na kluczowe stanowiska swoich ludzi.

Ale czytam że Pani Jankowska wie co pisze!!!

To oczywiście zmienia całkowicie sytuację.
W takim razie muszę zarzucić Pani Jankowskiej, że sama tego nie wymyśliła. Już w latach 50-tych UB zmuszało do przyznawania się do popełnienia przestępstwa które się nie popełniło, mało tego, przestępstwo nie miało miejsca, bo sami sobie je wymyślili.

Do refleksji, do skruchy, wreszcie do publicznego wypowiedzenia słowa "przepraszam", namawiam tych co fałszywie oskarżają.
Ale z jednym się z Panią całkowicie zgadzam. Ma Pani racje, proszę się modlić. To naprawdę pomaga.
Kazimierz Michalczyk



autor: Kazimierz Michalczyk




Dodano: 25-04-2007, 16:02
Host: host-ip235-122.crowley.pl, IP: 85.128.122.235

Pani Jankowskiej ku pamięci!
Z wpisu widać wyraźnie, że przekręciła Pani nazwisko p. Chmielowskkiej. Świadczy to o dwóch możliwosciach:
1. brak jakiegokolwiek rozeznania w środowiskach opozycyjnych lat 70, 80-tych,
2.zainteresowanie jedynie Gazetą wyborczą i jej klonami.
No cóż jest to sprawa Pani Jankowskiej, że nie rozumie co sie wokół niej dzieje i w jakim przedstawieniu gra pierwsze skrzypce!
W sprawę pyskówki w Radiu śmiem watpić. Takie sprawy załatwia się szybko, przepraszam, ok i po sprawie.
Tu jest drugie dno. Otóż rozdmuchanie i napuszczenie SWS na oświadczenie nie wiem czy wydane w złej wierze czy nie, to już sprawa poważna. Do tego REM tez zajeła stanowisko.
Czyli nie o pyskówkę tu poszło a o inne rzeczy.
To że Agora ostrzy kły na Radio to wie każdy. Ma własne rozgłośnie i Polskie Radio to konkurencja. Teraz od końca maja już coraz większa.
Wojna GW z Targalskim zaczęła się już wcześniej. Ww wrześniu 1986 r opluli go, ale musieli przeprosić. Teraz Pani Jankowska ruszyła do akcji poparcia dla GW. Tak nawiasem, czy mogłaby Pani powiedzieć, czy to prawda, że p. Stasiński zastępca Michnika w GW to Pani kuzyn? Chciałbym wiedzieć to z pierwszego źródła.
I jeszcze jedno pytanie kiedy Pani Jankowska odda dokumenty, które wzięła w Kancelarii Prezydenta. Czyżby tym razem chciała zablokować przyznawanie orderów z okazji 3 maja ludziom, których nie zna, czyli z opozycji niepodległościowej, której jak wynika z jej listu tak bardzo nienawidzi.


autor: Tomek




Dodano: 26-04-2007, 05:02
Host: abdf107.neoplus.adsl.tpnet.pl, IP: 83.6.247.107

Do moich krytyków
Przepraszam za przekręcenie nazwiska p. Chmielowskiej i inne literówki, w tym jeden błąd ortograficzny. (Proszę administratora o poprawienie „zdaża się” na „zdarza się”. O późnej porze to mi się zdarza.
Logika wyciągania wniosków z tego rodzaju uchybień do stwierdzeń o mojej znajomości środowisk opozycyjnych lat 70, 80-tych i GW – zaskakująca. Pewniej w tej sprawie zajrzeć do Słownika Polskiej Opozycji, Słownika Pseudonimów Podziemnych i tego typu prac.
Moi krytycy mają nade mną tę przewagę, że nie znają realiów zdarzeń, które oceniają. Nie mają pojęcia o konkretach, nie pracują i nie pracowali w radiu, nigdy nie byli z tej instytucji wyrzucani. Nie wiedzą, jak się w niej buduje atmosferę zastraszenia i ile złego może zrobić jeden człowiek. Takie sprawy są wykorzystywane przez prasę i media, zwłaszcza te, które czyhają na każde potknięcie PiS-u i koalicji. GW jest tu sztandarowym przykładem pisma zideologizowanego, które jest konsekwentnym przeciwnikiem programu IV RP, rozliczeń, lustracji itp. Stąd też wrogi stosunek GW do mediów publicznych Polskiego Radia i TVP (Wildsteina) tylko dlatego, że znowelizowana przez koalicję ustawa o radiofoni i ty dała możliwość obsadzania stanowisk kluczowych tych mediach przedstawicielom koalicji. To są fakty i na nich się opierajmy. Ubolewam, że media publiczne, które są mi najbliższe, stały się piłką w grze politycznej. Odczułam to jako przewodnicząca Rady Programowej TVP. GW nienawidzi Wildsteina. stąd nigdy nie przebiły się do prasy jego działania naprawcze i ewidentne osiągnięcia, tylko plucie na TVP ustami posła Gadzinowskiego i innych posłów, głównie PO. Wildstein był jedynym prezesem TVP, do którego od pierwszego tygodnia urzędowania strzelały armaty opozycji, a także koalicjantów LPR i Samoobrony poprzez prasę i media komercyjne (TVN, Polsat, GW) Dobrą okazję dla ataków na Polskie Radio stworzył prezes Targalski. Niestety, boleję nad tym, przestrzegałam, że źle to się skończy prezesa Krzysztofa Czabańskiego. ...


autor: Janina Jankowska




Dodano: 26-04-2007, 05:06
Host: abdf107.neoplus.adsl.tpnet.pl, IP: 83.6.247.107

c.d poprzedniego wpisu
. Restrukturyzacja i redukcje zatrudnienia były konieczne. Jednak zwalniania zbiorowe kilkuset pracowników muszą odbywać z zachowaniem reguł i wysokiej kultury. Zatem transparentne kryteria i szacunek dla ludzi. Czabański b. dobrze zorganizował ochronę socjalną, wprowadził firmy, które doradzały przekwalifikowanie itp. Natomiast Targalski zadziałał jak siekiera. Sterował centralną listą zwolnień, brał na dywanik, poniżał ludzi, podważał ich dorobek i profesjonalizm, zawodowe nagrody, umiejętności, to go nie interesowało. Nie liczył się z faktem, że wyrzucał jedynych żywicieli rodzin, osoby samotne, chore, w trudnej sytuacji życiowej tuż przed emeryturą, do tego bywało, że wybitnych specjalistów inżynierów, realizatorów, inżynierów na stanowiskach strategicznych, itp. Każdy, kto rozpoczął pracę w PR przed 1989 był potencjalnym współpracownikiem SB, musiał się tłumaczyć, jak dostał się do radia, że w tym czasie skończył studia, że był fascynatem radia, a ojciec kogoś tu znał, a nie SB go skierowało. Człowiek ugodzony w godność osobistą mówi o tym, GW nasłuchuje i wykorzystuje. Powiedzmy, że GW nienawidzi Targalskiego, podobnie jak Wildsteina, poluje więc na złe wiadomości o nim, potem z satysfakcją publikuje . Czy to znaczy, że poniżanie pracowników Polskiego Radia, konkretne ludzkie dramaty są już tylko propagandą? Można je nazwać „radiowymi pyskówkami”? To może sobie pozwolić „Tomek”, ale nie ja. Narażam się wam, trudno. Macie nade mną przewagę, bo mniej wiecie i łatwiej wam formułować ideologiczne oskarżenia. Widsteina, mediów publicznych, dobrych dziennikarzy i realizatorów będę broniła jak niepodległości. Nawet wbrew Wam.
Odpowiadam na pytania „Tomka”. Piotr i Maciek Stasińscy sa siostrzeńcami mego męża. Od pewnego czasu mamy diametralnie różne poglądy, jesteśmy w różnych RP, ale szanujemy się. Przynajmniej ja ich, choć boleję nad zacietrzewieniem Piotra. Maciek jest wybitnym dziennikarzem, erudytą, doskonałym znawcą problematyki iberoameryka...


autor: Janina Jankowska




Dodano: 26-04-2007, 05:11
Host: abdf107.neoplus.adsl.tpnet.pl, IP: 83.6.247.107

c.d. wpisu poprzedniego. Maciek Stasiński jest wybitnym dziennikarzem, erudytą, doskonałym znawcą problematyki iberoamerykańskiej, cenię go bardziej niż politykowanie Piotra. Kiedy spotykamy się rodzinnie, lecą wióry.
Drugie pytanie: „kiedy Pani Jankowska odda dokumenty, które wzięła w Kancelarii Prezydenta. Czyżby tym razem chciała zablokować przyznawanie orderów z okazji 3 maja ludziom, których nie zna, czyli z opozycji niepodległościowej, której jak wynika z jej listu tak bardzo nienawidzi”
Bardzo proszę o jasne postawienie sprawy. O jakie dokumenty chodzi? Nie rozumiem …„wzięła „z” czy „do” Kancelarii Prezydenta”? Nikogo nie blokuję, odwrotnie apeluję o składanie propozycji zgodnie z regulaminem (strona internetowa www.prezydent.pl zgłoszenia, rekomendacje, biogram – uzasadnienie) Jeśli coś zostało wysłane, a do mnie nie dotarło proszę dać znać. Bardzo mi zależy, by kandydaci byli zgłaszani przez środowiska. Adres solidarnosc@prezydent.pl A opozycji niepodległościowej nie mogę nienawidzić, bo rodzinnie czuję się jej częścią.
Pozdrawiaml



autor: Janina Jankowska




Dodano: 26-04-2007, 14:57
Host: prodigy.snt.pl, IP: 62.233.167.30

Do Pani Janiny Jankowskiej:
Szanowna Pani,
uważam, że wciągnęła Pani Zarząd SWS (uchwała) a tym samym Stowarzyszenie do rozgrywek wewnętrznych w PR. Ja nie wiem kto ma rację, ale do czasu wyjaśnienia tej sprawy będąc stroną w sporze nie powinna Pani tak się zachować.
Maciej Wąż


autor: mwaz

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group