" /> Dyskusje ogólne :: Nawałnica medialna
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nawałnica medialna

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Wrz 30, 2006 6:32 am    Temat postu: Nawałnica medialna Odpowiedz z cytatem

Zwyczajna demokracja,
czyli
Dulcynea z Silna


Temperatura polityczna, i tak już bardzo wysoka od chwili wylania towarzysza Kleona z posady wicepremiera, zdaje się osiągać stan wrzenia po opublikowaniu podsłuchanej przez dziennikarzy z TVN rozmowy ministra Adama Lipińskiego z posłanką Renatą Beger. Najbardziej zabawne w tej farsie – nazwanej słusznie przez prof. Andrzeja Zybertowicza „nawałnicą medialną” – jest oczywiście samo określenie „taśmy prawdy”, tak jak by w demokracji kiedykolwiek szło o jakąkolwiek prawdę. Ileż to razy przecież słyszeliśmy z ust najwymowniejszych nowoczesnych sofistów, że żadnej prawdy nie ma, a jeśli nawet jest, to nie sposób jej poznać, że prawda jest niebezpieczna i prowadzi do zniewolenia, że prawda to „zwyczajny faszyzm”, wszystko zatem trzeba oprzeć na konsensusie, na ucieraniu stanowisk i uzgadnianiu interesów, a tu proszę: nagle okazuje się, że takie ucieranie i uzgadnianie to skandal i polityczna korupcja. Jednego wszakże przy okazji się dowiedzieliśmy, tego mianowicie, co jest wykwitem tzw. dziennikarskiego śledztwa z ramienia „niezależnych” mediów: nawiązywanie współpracy i instruowanie parlamentarzystki z jednej partii, jak nagrać i skompromitować polityka z innej partii, „przypadkowo” akurat rządzącej. Bardzo też pouczające jest słyszeć, że na najwyższe piętra moralnego oburzenia wspinają się akurat ci medialni gęgacze, którzy na pewno podnieśliby znowu wrzask z powodu szkalowania, gdyby ktoś przypomniał jakim wykwintnym językiem, godnym handełesa z przedwojennych Nalewek czy Gęsiej, negocjował ongiś z Rywinem Adam Michnik.
Esteci i moraliści z diabelskim ogonkiem, wystającym spod kubraczków, najbardziej rzecz jasna troszczą się o demokrację, w której „takie rzeczy” są ponoć niedopuszczalne, tudzież z nią sprzeczne. Oto najbardziej wierutny fałsz apologetów tłumowładztwa! W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: „takie rzeczy”, jak kaptowanie zwolenników przez obiecywanie im posad lub innych korzyści możliwe, a nawet nieuniknione jest przede wszystkim w demokracji; można rzecz, że stanowi zasadę tego systemu. Nie twierdzę, że inne, bardziej naturalne i zgodne z zdrowym rozsądkiem, ustroje są pozbawione jakichkolwiek wad, ale akurat ta jest praktycznie niemożliwa, bo zbędna, w monarchii czy dyktaturze. Czy można sobie wyobrazić Ludwika XIV czy Filipa II, przymilających się do jakiejś Dulcynei z Silna – pardon! Dulcynei z Toboso – i obiecujących jej cokolwiek w zamian za wsparcie ich tronu? A po cóż mieliby to robić? Przecież Dulcynee siedziały wówczas nie w sejmie, lecz tam, gdzie ich miejsce: w oborze, a stabilność bądź chwiejność tronu w najmniejszym stopniu nie zależała od zaspokojenia ich politycznych aspiracji. Już jednak tam, gdzie morbus democraticus choćby po trosze i tylko w obrębie jednego stanu zatruł całkiem tradycjonalistyczny skądinąd organizm polityczny – jak w dawnej Polsce, gdzie tron stał się elekcyjny – „takie rzeczy”, jak kupowanie „kresek” ciemnych łbów elektorskich „panów – braci”, i przez obcych i przez swoich, stało się nieuniknione. Tym środkiem musieli się posługiwać, dla przeprowadzenia jakichkolwiek planów politycznych, nawet już obrani władcy, i to najlepsi, jak Jan III Sobieski.
To nie „źli politycy”, psują „szlachetną” demokrację swoimi niecnymi gierkami, lecz zupełnie przeciwnie: to ten, może nie najgorszy (bo, jak uczyli klasycy, tyrania i oligarchia przewyższają złem demokrację), ale z pewnością najgłupszy i najbardziej „rozstrojony” ze wszystkich, ustrój nolens volens korumpuje również przyzwoitych i rozumnych ludzi, czego najnowszym przykładem jest właśnie obryzgany błotem minister Lipiński. Inaczej być nie może, skoro „kamieniem węgielnym” demokracji jest zasada, że głos bufetowej w GS-ie z pilskiego ma taką samą siłę i wartość, jak na przykład głos profesora Ryszarda Legutki. Bo demokracja jest niczym innym, jak cyfrokracją, rządem liczby, w którym posiadanie 225 mandatów w parlamencie czyni władzę bezsilną i zagrożoną upadkiem, a posiadanie 231 mandatów pozwala jej zrobić nieomal wszystko. Oto jedyne realne znaczenie demokracji, zaciemniane przez sztukmistrzów logomachii, nadających temu terminowi wszystkie możliwe znaczenia… poza prawdziwym.

Jacek Bartyzel

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 8:55 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group