" /> Wspomnienia, Relacje :: B.J.Ponikiewski
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

B.J.Ponikiewski

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Wspomnienia, Relacje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Sob Cze 30, 2007 9:36 am    Temat postu: B.J.Ponikiewski Odpowiedz z cytatem

B.J.Ponikiewski

Wspomnienia

Jak to się zaczęło, w moim domu, od kiedy pamiętam o historii mówiło się zawsze była ona inna niż ta, której uczono mnie w szkole?. Takie słowa jak Katyń, Armia Krajowa, WIN na szkolnych lekcjach historii nie istniały. Na jednym z cmentarzy był krzyż z napisem Orlęta Lwowskie zawsze w dniach zmarłych paliło się tam świeczki i znicze. Czas płynął założyłem rodzinne i za mieszkaniem wyjechałem do ROW. Żory, Jastrzębie to były typowe miasta sypialnie dla ludzi pracujących w górnictwie, mieszanka ludzka z całej Polski. Życie szare jak w całej Polsce. Przełom nastąpił w z chwilą wyboru Karola Wojtyły na Papieża i jego pierwszej pielgrzymki do kraju. Ludzie podnieśli głowy zaczęto mówić głośniej o rzeczach mówionych do tej pory szeptem. W początkach roku 80-go nawiązałem kontakt z KPN i podjąłem współprace z Teresą Baranowską szefową V obszaru. Zacząłem rozprowadzać pisma i bibułę oraz tworzyć strukturę KPN na swoim terenie. Pracowałem na kopalni ZMP w Żorach jako ratownik górniczy o specjalizacji nurek i mechanik sprzętu ratowniczego. Tu poznałem Leszka Kokoszkę, z którym organizowaliśmy struktury KPN. Na Boryni działał Ziuk Grębowski a na Manifeście Lipcowym Andrzej Andrzejczak w Bytomiu na Andaluzji Zbyszek Nylec. W sierpniu byłem nad morzem zaczęły się strajki ze stoczni szczecińskiej udało mi się zdobyć trochę materiałów i postulatów wróciłem na kopalnie gdzie już zaczynał się drugi dzień strajku. Oczywiście razem z Leszkiem Kokoszką aktywnie włączyliśmy się do strajku wtedy poznałem ludzi, którzy organizowali strajk na kwk ZMP, Heniek Zgryżniak, Piotr Wołowicz, Rysiek Pluta, Irena Glińska, Antek Grbowski. Strajk był okupacyjny, więc trzeba było załatwić aprowizacje, pilnować powierzchni kopalni a także zabezpieczyć stanowiska pracy na dole. Próbowaliśmy także porozumieć się ze związkami zawodowymi, ale nic z tego nie wyszło. Okazało się, że, mimo że ludzie są z całej Polski można się dogadać i wspólnie działać. Życzeniem załogi było zorganizowanie mszy na cechowni, kopalnia ZMP była nową kopalnią i na cechowni nie było nawet figury patronki górników św. Barbary. Postanowiono wystawić dużą skarbonkę i zbierać pieniądze na ołtarz św. Barbary. Dni płynęły strajk trwał aż wreszcie zostały podpisane porozumienia w Jastrzębiu. Zaraz po zakończeniu strajku zaczęliśmy organizować wolne i niezależne związki zawodowe. Za zebrane w czasie strajku pieniądze stanęła na cechowni figura św. Barbary.
Jeszcze tylko organizacja i przeprowadzenie wyborów do związków wreszcie wolnych
Leszek Kokoszka został wybrany na swoim oddziale przewodniczącym mnie także ludzie z mojego oddziału powierzyli funkcje przewodniczącego.
Wszystko zaczęło wracać do normy. Razem z Ryśkiem Plutą pomagaliśmy tworzyć struktury Solidarności w WSS Początkiem 1981 roku dostałem propozycje przejścia na nowo budowaną kopalnie Suszec. Teraz miałem więcej czasu, aby zająć się typową robotą mityngi spotkania i rozszerzanie struktur KPN w tamtym czasie bardzo istotne. W okolicach września na jednym ze spotkań w Katowicach, na którym byliśmy z Leszkiem Kokoszką padły znamienne słowa (niestety nie pamiętam, kto to powiedział) „komuniści coś szykują trzeba się przygotować na najgorsze” Zapadły mnie i Leszkowi te słowa bardzo i od tego dnia zaczęliśmy gromadzić wszelkiego rodzaju materiały poligraficzne, matryce, papier kalki farbę maszyny do pisania. W momęcie, kiedy pod koniec września Kokoszka dokooptował do naszej grupy Czesia Lipkę i od tego momentu zaczęło się gromadzenie materiałów wybuchowych. Po wydarzeniach w Bydgoszczy stało się jasne, że komuniści nie odpuszczą. Doszliśmy w naszych rozmowach do wniosku, że jeśli ma się coś wydarzyć to najprawdopodobniej po nowym roku. Ruchy wojsk na granicach i ćwiczenia w kraju sugerowały, że może nastąpić powtórka z Czechosłowacji. Mimo wszystko 13 grudnia był zaskoczeniem sztywny (Jaruzelski) poszedł na wojnę z narodem. Po kolei gasili strajki na kopalniach nawet gdyby chciało się stawiać opór nie było jak większość kopalń była nowa i nawet nie miała porządnego muru. Telefony były wyłączone, ale jedna linia była czynna, można było się porozumieć z kopalniami poprzez telefony na stacjach ratowniczych, stąd wiedzieliśmy, kto i kiedy został zatrzymany i co dzieje się na poszczególnych kopalniach. Tą drogą dowiedzieliśmy się też, że na Manifeście Lipcowym padły strzały i są ranni. Wiadomość jednak z 16 grudnia z Wujka były jeszcze bardziej tragiczne zamordowano tam 9 górników. Około 18 grudnia spotkaliśmy się w składzie Leszek Kokoszka, Czesiek Lipka, Andrzej Andrzejczak. Jako że grupa była mieszana tz. Działacze Solidarności i KPN postanowiliśmy przyjąć nazwę Legion Polski. Cel nadrzędny to odzyskanie niepodległości, zniesienie stanu wojennego, legalizacja Solidarności, pomoc rodziną aresztowanych i internowanych zapadła także decyzja o wydawaniu własnego biuletynu informacyjnego pod nazwą Bagnet. Organizacyjnie miało to wyglądać tak znamy się tylko w czwórkę każdy prowadzi swoją grupę i jest za nią odpowiedzialny. Ważniejsze akcje i działania uzgadniamy wspólnie. Postanowiliśmy także, że za zabitych na Wujku uderzymy nie tylko propagandowo. Czesio Lipka wziął na siebie stworzenia ładunków wybuchowych i urządzeń opóźniających.
On i jego ludzie zostali wyłączeni z innej działalności ze względów bezpieczeństwa. Pierwszy egzemplarz biuletynu Bagnet to był horror brak doświadczenia ręce uwalane farbą, której niczym oprócz pumeksu nie można było usunąć, byliśmy dumni, że udało nam się wyprodukować około 150 sztuk z czasem szło nam coraz lepiej w lutym w numerze trzecim był piękny wiersz Anakondy o Wujku.


Rapsod żałobny pamięci pomordowanych przez siły bezpieczeństwa PRL Dziewięciu Górników z kopalni „Wujek”
I. Uwertura.
Pamiętam dobrze, to zaledwie wczoraj Lała się krew robotników poznańskich To również z rozkazu ludowej władzy W grudniu polegli stoczniowcy gdańscy

Zdradą następny podszedł krwawy grudzień Jak echo strzałów z przed jedenastu lat? Znów zabici zostali ludzie
Na śląskich górników tym razem los padł !
II. Pieśń
Mieliście jedynie nagie piersi I tylko dłonie swe bezbronne Przed sobą lufy automatów
Pancerne auta, gaz i czołgi Mieliście w sobie wolę walki O ludzką godność i o wolność

A przeciw wam stanęła siła Siła zakuta w żelazo i podłość
Jak wyrok śmierci, zabrzmiał rozkaz?
Do tarczy waszych serc strzelają!
Wam gniewnym-nie żyć na kolanach Tak drzewa stojąc-umierają

III. Tren
Przebaczcie nam żywym Tym, co pod krzyżem zostali Kirem głów się nie okryjemy Łzom płynąć nie pozwolimy Lecz wszystko wszystko zapamiętamy!

O tym chmurnym grudniowym dniu Będą mówić legendy i pieśni Jak zimą na białym śniegu?
Zakwitły czerwone róże Wytrysłe z górniczych piersi

IV. Posłanie
A ty czarna śląska ziemio Otul ich z troską matczyną
O rozstrzelanych twych synach Tu pamięć nigdy nie zginie Niech znicze hutniczych pieców Błysną w chmury wysoko Zapłacze niebo nad nimi
Skrwawioną łuną obłoków

Niech krzyże wież wyciągowych
Obejmą milczącą warte
Z ziarna gniewu górników
Z przelanej krwi robotników
Urodzisz nam skrzydło CZWARTE


Ukazało się drukiem w piśmie Legionu Polskiego
„Bagnet” nr. 3 w lutym 1982
Autor „Anakonda” Teresa Wawer-Ponikiewska

Zbieraliśmy z Leszkiem Kokoszką pieniądze i żywność dla rodzin ludzi internowanych zbliżały się święta i nie ulegało wątpliwości, że tej pomocy potrzebują, ludzie byli hojni rozniosło się, że przeprowadzamy taką zbiórkę i darczyńcy sami do nas trafiali, zaczeliśmy z Leszkiem coraz częściej oglądać się za siebie, przed samymi
świętami grupa Zbyszka Nylca załatwiła jakimś cudem słodycze i owoce dla dzieciaków. Pod koniec stycznia Czesiek Lipka skończył budowę ładunku wybuchowego zostało tylko wybranie obiektu, propozycje były różne, ale generalnie wybraliśmy obelisk ze stojącym na nim czołgiem, co właściwie symbolizował niewiadomo, ale był na tyle duży, że jego uszkodzenie byłoby widoczne i niełatwe do ukrycia ponadto stał w miejscu gdzie w godzinach nocnych obok niego nikt nie przechodził. 31 –Go stycznia Czesiek Lipka, Heniek Zgryźniak i ja podłożyliśmy ładunek pod czołg. Jeśli dobrze pamiętam zegar był ustawiony na godz. 12:30. Mieszkałem w takim miejscu, że z okien korytarza miałem doskonały widok na obiekt. Czekałem czas minął a wybuch nie nastąpił minęła godzina i nic, postanowiłem iść zobaczyć, co się stało i ewentualnie usunąć ładunek, niestety przy czołgu była już milicja.
Pomoc dla rodzin była zorganizowana, wydawanie Bagnetu mimo trudności jakoś szło naszym największym marzeniem był powielacz. Pod koniec lutego Leszek Kokoszka wyjechał ze Śląska, aby nawiązać kontakty z innymi grupami i ewentualnie zdobyć jakiś sprzęt poligraficzny. Podróżowanie w tamtych czasach bez przepustki to było duże ryzyko. 5.03.1982 Leszek wrócił i spotkaliśmy się w domu Kazika Sachy, udało mu się załatwić farbę papier i całą szufladę zecerską. Czcionki były wymieszane, więc posegregowaliśmy je
W opakowaniach po jajkach. Spotykając się zawsze mieliśmy jakąś legendę, dlaczego akurat jesteśmy w danym miejscu, dzień wcześniej były imieniny Kazimierza, więc na stoliku stała butelka wódki i kieliszki jakaś herbata. Coś jeszcze uzgadnialiśmy, kiedy około 17/30 rozległ się dzwonek do drzwi , żona Kazika Sach poszła otworzyć i po paru sekundach do pokoju gdzie siedzieliśmy wpadło trzech facetów z legitymacjami sb w rękach Ciarki przebiegły mi po plecach, ale uczucie, które najmocniej mnie ogarnęło to była wściekłość, że zdobyte z takim trudem materiały nie zostaną wykorzystane. Zaczęła się rewizja dwóch szperało po całym mieszkaniu a jeden stał i nas obserwował. Wiedziałem, że matryce białkowe są podwieszone na tylnej ścianie meblościanki,
Czcionki stoją w kuchni w opakowaniach po jajkach nie wiedziałem gdzie jest maszyna do pisania, farba i co najmniej dwie ryzy papieru około 1000 kartek. Miałem wrażenie w trakcie tej rewizji, że szukają czegoś większego, spenetrowali mieszkanie i dwóch z nich razem z Kozikiem zeszło do piwnicy nic nie znaleźli. Ale zamknęli nas na 48 godzin. Dopiero po powrocie do domu dowiedziałem się, że i u mnie była rewizja. Do grupy Czesław Lipki dołączyli Andrzej Pokorski i Leszek Zubik z Wodzisławia. Ulotki, które tworzyliśmy były szczególnie rozprowadzane na kopalniach. 20 04 1982 Roku do mojego mieszkania wpadło 3 esbeków kapitan mo i dzielnicowy, zrobili dokładną rewizje, po czym stwierdzili, że mam się z nimi udać na komendę milicji na pytanie żony (była w ósmym miesiącu ciąży), kiedy wrócę odparli, że za góra 2 godziny. Skuli mnie i wsadzili do poloneza. Po paru minutach jazdy zrozumiałem, że najprawdopodobniej jedziemy do Katowic. Na komendzie wojewódzkiej (pentagon) doręczono mi akt internowania. Dwa dni później zostałem wyprowadzony z celi i wsadzony do dużej suki (samochód do przewożenia więźniów) po chwili do suki został także wprowadzony Leszek Kokoszka .Zostaliśmy dowiezieni do obozu internowanych w Zabrzu –Zabożu. Zostaliśmy bardzo serdecznie powitani przez zasiedziałych internowanych, spotkaliśmy paru znajomych. Warunki nie były najgorsze, kilku osobowe sale nie zamykane można było się normalnie przemieszczać główne drzwi do pawilonu były zamykane na kratę. Z 29.04 Na 30.05 Czesiek Lipka, Andrzej Pokorski , i Leszek Zubik zaplanowali i wykonali akcje w Wodzisławiu Sl. Wysadzając w powietrze stojący w centrum miasta postument z umieszczonym na nim sierpem i młotem. Jeszcze przed internowaniem w rozmowie ze Zbyszkiem Nylcem zaproponowałem mu stworzenie namiastki wywiadu i kontrwywiady. Już w początku maja przepływ informacji, między obozem internowania a wolności pozwolił na przekazywanie poczty artykułów do biuletynów i innych informacji, okazało się, że tylko ja i Leszek Kokoszka zostaliśmy zatrzymani. 22.05.1982 Dostałem gryps od Nylca, że urodziła mi się córka, radość mieszała się z goryczą, że nie mogę być z rodziną. Pobyt w internowaniu to była kopalnia nowych kontaktów i znajomości, nikt, z którymi siedziałem nie myślał o zaprzestaniu oporu po wyjściu na wolność. Po wyjściu z internowania wróciliśmy do działania, Kokoszka zdobył powielacz, który zaczął pracować u Ryszarda i Wandy Papierzańskich. Drugi powielacz, który załatwiłem w Rybniku poszedł do Zbyszka Nylca w Bytomiu. W lipcu dołączył do grupy Leszka Kokoszki Gienek Raszewski to on między innymi dostarczał materiał wybuchowy. Wszystko szło w miarę sprawnie staraliśmy się być jak najbardziej ostrożni, ale nie ustrzegliśmy się. We wrześniu wpadł powielacz u Papierzańskich i po nitce do kłębka trafili do kilkunastu ludzi z naszej grupy. Rysiek Papierzański, Andrzej Pokorski, Leszek Zubik, Andrzej Andrzejczak, Kazik Sacha, Gienek Raszewski, i ja. I znowu Znalazłem się w Katowicach na pentagonie, w pierwszej fazie dostałem akt internowania. Zaczęły się przesłuchania trwały godzinami były także konfrontacje autentycznie niektórych ludzi nie znałem, ale dwóch łączników z grupy Jastrzępskiej było u mnie w domu i dokładnie opisali moje mieszkanie. Z zadawanych pytań zorientowałem się, że wiedza bardzo dużo, wiedzieli o czołgu i wybuchu w Wodzisławiu Przesłuchania ciągnęły się godzinami oni się zmieniali ja nie, 10.11.1982 Dostałem decyzje o tymczasowym aresztowaniu, za to, że założył związek mający na celu spowodowanie wybuchów i związkiem tym kierował, zostałem przewieziony do aresztu śledczego w Katowicach. Zostałem umieszczony w celi z normalnymi więźniami, nie ukrywam, że byli bardzo przychylni i pomocni, po tygodniu nauczyłem się wielu potrzebnych rzecz, jak przerzucać przedmioty z celi do celi, pisania rękoma (prawie jak język migowy) jak zagotować wodę, jak rozmawiać przez rury kanalizacyjne i wiele wiele innych rzeczy przydatnych do przetrwania. Bardzo istotne dla mnie były informacje prawne, które zresztą zaraz wykorzystałem wywieziono mnie na wizje lokalną do Żor znając swoje prawa odmówiłem swego udziału. W śród ludzi, którzy byli w trakcie wizji zobaczyłem swoją żonę pierwszy raz od momentu zatrzymania, gdy z powrotem wsadzali mnie do suki jakiś milicjant wsadził mi do kieszeni dwie paczki papierosów. Przesłuchania nie były już tak intensywne właściwie polegały tylko na straszeniu, jakie to wyroki czekają mnie i innych. W grudniu parę dni przed świętami dostałem pierwszy gryps od Zbyszka, Nylca wiadomości nie były dobre, wiedziałem już, kto został zatrzymany okazało się też, że moja żona dostała akt oskarżenia za jak to nazwano przenoszenie materiałów wybuchowych, matka zaś za pisanie artykułów do prasy podziemnej. Jedyną dobrą wieścią było to, że nie złapali Leszka Kokoszki. Fala aresztowań zaczęła się w grupach Jastrzębskich i stamtąd przyszła wsypa. W domu, co chwila były rewizje nie mogłem zrozumieć, czego szukają. Gdzieś początkiem lutego dowiedziałem się, że wpadł Leszek Kokoszka, nawiązaliśmy kontakt okno jego celi było p przekątnej do okna mojej celi, nie trwało to długo, bo wyodrębniono jeden oddział gdzie przeniesiono wszystkich politycznych. Trafiłem na cele dwu osobową siedziałem z jakimś gościem przez dwa tygodnie, podświadomie czułem, że coś jest nie tak Mirek, bo tak miał na imię bardzo interesował się moimi sprawami, pytania i stwierdzenia dotyczyły przede wszystkim materiałów wybuchowych i broni, teraz stało się jasne, czego szukają w czasie rewizji, mimo że jestem w więzieniu. W kwietniu dostałem akt oskarżenia a 11 maja odbyła się rozprawa. Wyroki – Czesiek lipka 4 lata i 6 miesięcy Leszek Kokoszka 3 lata Andrzej Pokorski 3 lata 6 miesięcy Leszek, Zubik 3 lata 6 miesięcy Eugeniusz Raszewski 1 rok i 6 miesięcy ja dostałem 3 lata i 6 miesięcy. Po jakimś czasie zebrano nas wszystkich i wysłano do więzienia w Strzelinie koło Wrocławia. Więzienie było zbudowane niedaleko kamieniołomów już na samym początku pobytu Czesiek Lipka stary żartowniś wpadł na pomysł by zatrudnić się w kamieniołomach w charakterze ekipy wybuchowej. Cele były w większości ośmioosobowe i jeśli dobrze pamiętam dwie dwunastoosobowe w momęcie naszego przyjazdu do Strzelina było około 120 więźniów politycznych. Tu spotkałem między innymi Józka Grębowskiego był w fatalnym stanie zarówno fizycznym jak i psychicznym. Był tu też między innymi Piotr Bednarz z Wrocławia, Krzysztof Bzdyl z Krakowa. Cele były zamykane i siedzieliśmy na nich 23 godziny na dobę codziennie mieliśmy godzinę spaceru, raz w tygodniu łaźnia raz w miesiącu widzenie z rodziną i raz w miesiącu możliwość zakupów w kantynie więziennej. Lipcowa amnestia przerzedziła nasze szeregi zostało nas około 40 niektórym zbliżały się wokandy (możliwość zwolnieni po odbyciu 2/3 orzeczonej kary) Nasza sytuacja zmieniła się na lepsze, kiedy zaczęliśmy dostawać pomoc z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża leki i jedzenie pomagały nam trwać. Do polowy listopada zostało nas około 25 zajmowaliśmy trzy cele, w tym momęcie zaczęliśmy odczuwać z. Przykręcanie śruby. Pod koniec listopada Leszek Kokoszka dostał pięciodniową przepustkę losową (nie wiedziałem wtedy, że widzimy się po raz ostatni) Dobrym duchem naszej wspólnoty był Janusz, Pałubicki jego spokój i opanowanie niejeden raz. 05.1982 Rozwiązywały scysje i problemy. Było coraz trudniej władze więzienne zaczęły karać nas dosłownie za wszystko noszenie znaczka solidarności kara za powieszenie krzyża czy matki boskiej kara, dlatego też podjęliśmy decyzje o podjęciu strajku głodowego zaczął się 5.12.1983 R.

Poniżej adres gdzie są wspomnienia z tejże głodówki opisane przez Czesia Lipkę.
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=1298


Ostatnio zmieniony przez Kazimierz Michalczyk dnia Sob Cze 30, 2007 10:08 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 3:15 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Sob Cze 30, 2007 9:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

***

Po zakończeniu głodówki życie na celach zaczęło wracać do normy widać, że głodówka nasza sprawiła im kłopoty, bo przestali dokręcać śrubę. Wydawało się nam, że poza tym, że straciliśmy kupę kilogramów nic po nas nie widać, ale oczy kolegów, którzy przybyli z nowym transportem mówiły coś innego. Pierwsze widzenie z matką i żoną uświadomiły mi dopiero, że nasza skóra wyglądała jak pergamin . Janusz Paułbicki już do Strzelina nie wrócił. Dni płynęły większość z biorących udział w głodówce nie dostała warunkowego zwolnienia jak uzasadniano nie poddaliśmy się resocjalizacji. Któregoś dnia dołączył do nas Józef Pinior z Wrocławia, ale generalnie było nas coraz mniej. W 1985 zaczęliśmy wychodzić na wolność najdłużej z naszej grupy siedział Andrzej Pokorski . Po powrocie do domu dowiedziałem się, że Leszek Kokoszka mając do wyboru wyjazd z kraju z paszportem jednorazowego przekroczenia granicy lub powrót do więzienia i oddanie dzieci do domu dziecka wybrał emigracje. tydzień po wyjściu postanowiłem wrócić do pracy na swoją kopalnie , w tej sprawie zostałem skierowany do dyrektora od spraw pracowniczych, kiedy do niego wszedłem zatkało mnie za biurkiem siedział Henryk Sienkiewicz szef międzyzakładowego komitetu strajkowego w 80 roku i pierwszy przewodniczący Solidarności . W tamtych czasach parę razy spotkaliśmy się , poznał mnie i zapytał, z czym przychodzę , powiedziałem, że chcę wrócić do pracy roześmiał się i stwierdził, że dla takich jak ja w tym kraju pracy nie ma i żebym spieprzał za granice to, co mu odpowiedziałem nie nadaje się raczej do druku w efekcie zostałem wyprowadzony przez straż zakładową poza budynek dyrekcji. niestety jego słowa potwierdziły się nigdzie nie mogłem znaleźć jakiejkolwiek pracy. Co najmniej raz w tygodniu byłem wzywany na milicje jeden z esbeków za każdym razem namawiał mnie do wyjazdu? Pojechałem do Warszawy do prymasowskiego komitety pomocy, aby się odmeldować tam miałem przyjemność poznać pana Jacka Fedorowicza i jego małżonkę . Zaraz po powrocie wezwano mnie na przesłuchanie i zoriętowalem się, że za mną łażą. Doszedłem do wniosku, że jestem niebezpieczny dla każdego, z kim się spotkam , mimo to spotykałem się dość regularnie ze Zbyszkiem Nylcem, ale w Bytomiu zgubienie ewentualnego ogona nie było większym problemem (moje miasto rodzinne) Bali się nas a może naszego doświadczeni, które przekazywaliśmy innym ciągle naciski na wyjazd zatrzymywania na 48 godzin rewizje były jednymi z argumentów . Rewizje, które robili u mnie miały bardzo podobny schemat dzielnicowy z milicji (nie wiedział, co zrobić z oczami jego i mój syn chodzili do jednej klasy), jako że miałem bardzo duży księgozbiór przekopanie się przez książki sprawiało im sporo trudności, ale miało to też swoją dobrą stronę były przynajmniej świetnie odkurzone. któregoś dnia odwiedził mnie Józek Pinior przegadaliśmy całą noc a ja znów wylądowałem na 48 godzin. Czesiek Lipka dostał eksmisje z zajmowanego mieszkania i to zmusiło go do podjęcia decyzji o wyjeździe z ojczyzny także GienekRaszewski Andrzej Pokorski podjęli decyzje o emigracji. Bez pracy było bardzo ciężko łapałem się każdej roboty by zarobić parę groszy tylko dzięki pomocy rodziny i paru osobą mogłem z rodziną jakoś przetrwać. Pod koniec 1987 złapałem prace jako kierowca i sytuacja się trochę poprawiła. Nadszedł wreszcie 1989 i okrągły stół w swojej naiwności sądziłem, że wreszcie będę się mógł ogolić (od momentu internowania zapuściłem brodę postanowiłem, że ją zgolę w momencie, gdy Polska odzyska niepodległość i ludzią będzie się żyło lepiej) patrzyłem ze zdumieniem, co się dzieje , sejm kontraktowy generał prezydentem szok. A potem poszło już z górki waśnie niesnaski afery normalka już dawno temu pan Bismark powiedział, „po co walczyć z Polakami dajmy im rządzić się samym” raz prawica raz lewica , ludzie ci sami tylko inne nazwy partii. Gadające głowy w tv każdy, kto w opozycji rządziłby lepiej .Życie jest piękne z wyżyn nie widać szarego człowieka , emeryta, który ma dylemat kupić coś do jedzenia czy wykupić receptę dzieciaka, który jest autentycznie głodny, młodego człowieka, który pakuje manatki i wyjeżdża za pracą matki, która z obłędem w oczach szuka ratunku dla swojego ciężko chorego dziecka. Na nic państwo nie ma pieniędzy ,ochrona zdrowia- tysiące urzędników, NFZ w klimatyzowanych biurach ,wspaniale budynki ZUS niewyobrażalne pensje prezesów , dyrektorów , menadżerów. A 80 roku myślało się kategoriami MY dziś najważniejszym kryterium jest JA Zapracowani posłowie, którzy nie mają czasu przybyć na obrady a nad tym wszystkim On ikona, który obiecywał drugą Japonie On, który „podziękował tym, którzy walczyli byli więzieni i wreszcie zmuszeni do opuszczenia kraju nazywając ich dezerterami i zdrajcami. Ważne, że igrzyska trwają , jak nie teczka z IPN (wreszcie rozumie, czemu nie ujawniono wszystkich dokumentów) to tele-tubiś byle szary człowiek nie myślał , gospodarka idzie do przodu, ale tylko, dlatego że władcy nie mają czasu się nią zająć. Jesteśmy w UNI to fakt, ale dlaczego mam odczucie, że jestem obywatelem tejże UNI drugiej kategorii , jesteśmy w NATO mamy wielkiego sojusznika USA nas żołnierze giną w nie naszych wojnach, ale musimy wykupywać wizy , za to mogliśmy kupić nowoczesne samoloty za kupę pieniędzy a one mają trudności z lataniem , czyli znów druga kategoria tak można bez końca .Czasem tylko nawiedza mnie natrętna myśl NIE TAK MIALO BYĆ, więc może trzeba spróbować jeszcze raz. Bo tak przelana krew rozstania cierpienia pójdą na marne!



B.J.P

Pamięć ludzka jest niestety zawodna przepraszam wszystkich za ewentualne nieścisłości i pominięcie ich w swoich wspomnieniach.


Ostatnio zmieniony przez Kazimierz Michalczyk dnia Sob Cze 30, 2007 10:00 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Sob Cze 30, 2007 9:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aby powiększyć zdjęcie, należy kliknąć w obrazek










Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 900

PostWysłany: Sob Cze 30, 2007 11:31 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

24.listopad 1982
DLA PATRYCJI

Kiedy już będziesz dorosłą panną
Sama odróżnisz dobro od zła
Przeczytaj wiersz ten pisany z rozpaczą
W Anno Domini 82


Teraz jeszcze nie wiesz mała dziewczynko
Tego co Ojciec ci wyzna
Nie wiesz czym Twoje jest pośród imion
Patrycja – znaczy – Ojczyzna


Przyszłaś na świat , gdy w kraju
Historia się działa ponura
Od krwi czerwone były kwiaty w maju
I lśniły Kotwice na murach


Dorośniesz i będziesz kobietą ,matką
Ktoś ci opowie te dni krwawe .......
A swemu dziecku na chrzcie złóż makatkę
Z Twoim Ojcem , co walczył za sprawe

Anakonda (Teresa Wawer Ponikiewska)


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 900

PostWysłany: Sob Cze 30, 2007 2:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Czesław Lipka
Stały Bywalec Forum


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 73

PostWysłany: Nie Lip 01, 2007 6:38 am    Temat postu: Dzięki Ci Jurku! Odpowiedz z cytatem

Serdeczne dzięki za napisanie tych wspomnień które przypominają nam wspólnie przeżyte ciężkie czasy.
Podziękowania składam w imieniu własnym jak i Andrzeja Pokorskiego i Leszka Kokoszki. Trzymaj się stary. Pozdrawiam. Czesiek Lipka
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 3:15 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Czesław Lipka
Stały Bywalec Forum


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 73

PostWysłany: Pią Kwi 17, 2009 3:03 am    Temat postu: Małe sprostowanie. Odpowiedz z cytatem

Wycofuje podziękowania w imieniu Leszka Kokoszki. Poprostu w jakis czas po napisaniu moich podziekowań otrzymałem swoje papiery z IPN .
Od tego też czasu nie utrzymuje z Kokoszką żadnych kontaktów.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Wspomnienia, Relacje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group