" /> Dyskusje ogólne :: Polecam : Rocznik '89 idzie na wybory!
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Polecam : Rocznik '89 idzie na wybory!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Wrz 26, 2007 7:36 pm    Temat postu: Polecam : Rocznik '89 idzie na wybory! Odpowiedz z cytatem

http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead51&news_cat_id=1395&news_id=229266&layout=18&forum_id=11631&fpage=Threads&page=text

17 września 2007W polityce bez zmian
Rocznik '89 idzie na wybory!

Licealiści z 28 LO im. Jana Kochanowskiego w Warszawie mówią o swoich wyborach politycznych oraz partii idealnej. Zobacz, usłysz - i zabierz głos!

Poniżej - tekst Tadeusza Michrowskiego, redaktora sekcji StreFa witryny Polityki.pl, który stał się inspiracją do przeprowadzenia powyższej rozmowy.

Mam osiemnaście lat. Jestem dorosły. No, przynajmniej w świetle prawa. Od trzech lat można mi wlepić dożywocie, jeśli nagle odbiłaby mi szajba, a od kilku miesięcy mogę pić, palić i jeździć samochodem... A, tak. Mogę jeszcze głosować.

Jak na zawołanie trafia się akurat okazja. Sejm się rozwiązał - najwyraźniej postanowił, że dobrze będzie dać mi szansę wyrażenia tego, co o tym wszystkim myślę. Bardzo sympatycznie.

Rzecz jasna, wstyd byłoby z takiej okazji nie skorzystać. Tu już nie chodzi o obowiązek patriotyczny. Zwyczajnie. Jeszcze nie poczułem tego specyficznego rodzaju zawodu, gdy polityk, któremu zaufałem, rok po wyborach, nagle radykalnie zmienia poglądy. Tak, już wyobrażam sobie ten wiatr we włosach, słońce na twarzy i podniecenie na myśl o wyprawie w nieznane.

Nie mam też zamiaru narzekać. Psioczenie, malowanie wszystkiego w czarnych barwach i określanie rodaków mianem debili to nasza narodowa specjalność. Euro się nie uda; rządzący to złodzieje, kogo byśmy nie wybrali, i w ogóle szkoda, że urodziłem się Polakiem. Jakiś chory, narodowy kompleks niższości. Nie mogę słuchać, gdy ktoś, kto nie pofatygował swojego szacownego zadka do urny mówi, że rządzą nami kretyni, których wybrali debile. Mam wtedy ochotę dokonać czegoś, co kwalifikowałoby mnie pod wspomniane wyżej dożywocie.

Ale wracam do meritum. Więc ja głosuję. Do wyboru mam: PiS, PO, LiD (czyli SLD, bo to oni grają tu główne skrzypce) LPR, PSL i Samoobronę. Mowa o tych, którzy mają szansę dostać się do Sejmu. Na przegranych nie ma co głosować, więc wybór można od razu zawęzić do tych, którzy mogą rządzić - PiS, PO i od biedy LiD (może tradycji politycznego przekładańca prawa-lewa stanie się zadość?).

PiS. Jakoś osobiście nigdy nie przyłączałem się do tych wszystkich „mądrych” ludzi, którzy wieszczyli koniec demokracji, erę kaczyzmu i upadek państwa. I tak, po dwóch latach, mogę powiedzieć, że PiS nie miał wcale samych minusów. Polityka zagraniczna na ten przykład nie była taka głupia. Chociażby taki podział głosów w Radzie Unii. Pierwiastka nie było, za to jest status quo po Nicei. Lepiej chyba na tym wyjść nie mogliśmy. Z Rosją wreszcie jest jakaś dyskusja, a nie kładzenie uszu po sobie. Prawo weta się przydało - przeciwnikom wspomnę tylko, że po to weto wymyślono, żeby móc z niego korzystać i naciski innych krajów były niczym innym, tylko politycznym szantażem, żebyśmy zrezygnowali z prawa, które nam przysługuje! Generalnie, wreszcie zdarzało nam się dyskutować (czasem może trochę za często), a nie przytakiwać. W ogóle byłoby świetnie, gdyby przy okazji nasi politycy mieli odrobinę więcej klasy. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Ergo - za granicą całkiem, całkiem (przynajmniej z taktyką, bo jeśli chodzi o prezentowanie się, to leżymy, kwiczymy i płaczemy). I prawdę mówiąc mam gdzieś, że się z Polski śmieją. Przynajmniej ktoś o niej słyszy.

Za to w kraju dużo gorzej. Wprawdzie wbrew przewidywaniom licznych proroków gospodarka nie upadła i ma się całkiem dobrze, to zasadniczo na tym sukcesy (?) się kończą. Rzecz pierwsza. Nie dałem rady przełknąć lustracji. Po 17 latach niełatwo się sądzi zbrodnie wojenne nawet przed międzynarodowymi sądami. Ktoś spodziewał się, że przy presji mediów i społeczeństwa, na podstawie teczek, uda się osądzić, kto donosił i kto współpracował? Albo ktoś jest głupi, albo szuka „haków”. Wykorzystano przy tym krwiożerczość Polaków pokoleń komunizmu. Ale że to akurat cecha ludzka, a nie nasza narodowa, to nie ma się nad czym pieklić. Później doszło osadzanie marionetek na stanowiskach. Kolejne procesy i oskarżenia (wiadomo, nie ma niewinnych). Osadzanie „swoich” na stanowiskach taką skalę, że dyrektorem podstawówki trudno zostać bez poparcia PiS. I gorzej. Żeby nie przedłużać. Doszło do tego, że i ja zacząłem się zastanawiać, czy hasłem na dziś nie powinno być: „Władza byle dalej od PiS”. Tak, fajnie się mówi.

Bo trzeba wam wiedzieć, że nie ma na kogo głosować. No ni chu, chu. Bo kto? Zostało mi PO i LiD, bo wspomnieliśmy już, że głosujemy tylko na czarne konie, nie wlokące się gdzieś z tyłu chabety. LiD odpada. Po pierwsze. Cóż... To lewica - niby nic złego, ale tak poglądowo to nieszczególnie. Co więcej są raczej nijacy. Druga rzecz, że wcale taki czarny koń to nie jest. Jeszcze ta rola Kwaśniewskiego. Jako prezydent był w porządku. Głównie dlatego, że niewiele ważnego robił i nie przeszkadzał. Ale jakoś nie wróży powstania państwa prawa. I jeszcze ta żałosna, przedszkolna elokwencja: „Rządy PiS to był kit, przyszłość to LiD!”. Jakby wybory do sejmu były konkursem na najbardziej debilne hasło. O ile wiem sześciolatki nie głosują, a i wpływ na rodziców mają raczej niewielki. Nie, gdybym miał oddać swój cenny głos na lewicę, to ze zdecydowanym przywództwem... kogoś innego. Może nawet wystarczyłby Olejniczak?

Zostało jeszcze PO. Dobra partia i naprawdę dobra alternatywa. Brak oszołomów, paru inteligentnych facetów. W sumie, super – tak myślałem przed poprzednimi wyborami, gdy niewiele miałem w tej kwestii do powiedzenia. Potem pojawiło się małe „gdyby”. Tak, PO to dobry wybór, gdyby nie to, że są tak, okrutnie wręcz, nieudolni. Chyba nikt jeszcze tak wzorowo nie pokazał, jak przegrywa się wygrane wybory, a potem mając 131 posłów, ponad dwa razy więcej niż trzecia w kolejności partia, siedzi się w opozycji i... tyle. No tak, rozumiem, że polityczne gierki są poniżej godności szacownych intelektualistów, ale w polityce, a już zwłaszcza w rządzeniu, potrzebne są też jaja. I jak tu głosować na kogoś, kto przez ostatnie dwa lata pokazywał, że ich nie ma? Nagłą, dość ciekawą, odmianą jest bilboardowa kampania wyborcza. Ciekawą i niesmaczną. Co więcej - PiSowi raczej wyborców nie odbierze - przekaz dotrze tylko do tych, którzy pójdą głosować ślepo na każdego, oprócz „kaczorów”. Za to wpływ odwrotny od zamierzonego może mieć na niektórych wyborców PO. Niezbyt szczwane.

Efekt? Nie ma partii, którą chciałbym poprzeć. Pozostają tylko alternatywy zbliżone do obecnej sytuacji. Niewiele więcej. To nie rokuje dobrze - nie tylko dla mnie.


http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=933&news_id=229978&layout=18&forum_id=11699&fpage=Threads&page=text


. W tych wyborach, na złość nijakiemu PO i LiD, o ile się nie obudzą, taką alternatywą dla pojedynku PO - PiS może być głosowanie na spokojny i nudny PSL.

Skoro są to mechanizmy - to rady nie ma?
Jest - szokowa. Uderzenia pięścią w stół. Weźmy na przykład sensacje z ostatniej soboty: zagrożenia stanem wojennym 2007 oraz Nelly Rokity. Intelektualiści subtelnie żałują Jana Rokity. Ironiści przezywają ją Rokiciną, że niby jej atutem jest wyłącznie nazwisko. A tu trzeba siły i faktów!

A konkretnie?
Ano konkretnie, to Tusk powinien - jak mówił kiedyś Korwin Mikke - „rżnąć głupa" i ogłosić, że "choć Kaczyński starszy, że po przegranych wyborach wprowadzi stan wojenny po przegranych wyborach, to my się nie boimy. Większość dawnych działaczy podziemnych jest przeciwko niemu, tak jak dawniej przeciwko Jaruzelskiemu. Borusewicz dPaweł Wrabec 24 września 2007 Wykształciuchy leniuchy

Rozmowa z dr. Markiem Skałą, od 17 lat prowadzącym szkolenia z motywacji, przywództwa, negocjacji i PR.

Sporo ludzi twierdzi, że nie głosuje, bo żadna partia im nie odpowiada. Jest na to jakiś sensowny kontrargument?
Jest - jak nie pójdą, to wtedy wygra rzeczywiście „żadna" partia. Poważniej jednak - w tej grupie są intelektualiści, ale o umyśle dziecka, szukający ideału. A jak go nie ma, to obrażają się na świat. Jednak większość tej grupy stanowią ludzie nijacy, tylko że argument o braku dobrej partii („oni wszyscy panie jednacy") brzmi lepiej niż prawda o „tumiwisizmie". Wychowanym na sitcomach i tabloidach, oglądającym godzinami telewizyjny chłam „intelektualnym emerytom" po pięćdziesiątce się zwyczajnie nie chce. I młodym, z problemem życiowym, jakie stringi nosi Doda i kto wygra kolejnego Idola też się nie chce. Nie mamy wyrobionych nawyków obywatelskich. Nikt mi „nie kazuje", to po co mam iść?

Wyobraźmy sobie taką sytuację: Po co mam iść do wyborów, skoro PIS wyraźnie przegrywa w sondażach. Mój głos i tak niczego nie zmieni. W tej sytuacji nic złego się nie stanie, jeśli zostanę w domu?
Na razie, na szczęście dla PO i LiD jest odwrotnie, bo przegrywają w sondażach. To mobilizuje ich elektoraty do różnych działań, choćby takich jak krążące w Internecie cytaty kompromitujące Kaczyńskiego w kontekście głoszonych zasad. Ale ma Pan rację, jeśli intelektualista wie, że jego partia prowadzi, traci motywację. Po co ma się wysilać, i tak wygra. Tak PO przegrało poprzednie wybory. Dotyczy to jednak tylko partii inteligenckich, partie populistyczne i zideologizowane nie mają tego problemu - wódz im każe, oni idą. Zmobilizowani strachem przed Wehrmachtem czy liberałem, a ostatnio oligarchą i nowym stanem wojennym 2007. Tu trzeba jasno powiedzieć - głos nieidącego to są dwa glosy, tak jak mecz o sześć punktów. Nie tylko tracisz swój, ale zwiększasz szansę przeciwników, bo przy mniejszej frekwencji, np. 50 proc. i tak będzie 460 posłów. Tylko wtedy każdy 1 proc. głosujących dostanie 2 proc. mandatów. Bo swoje oddałeś walkowerem. Skrajną postawą obywatelską jest oddanie głosu nieważnego, by frekwencja była większa, ale proporcjonalność zwycięstwa „onych" mniejsza. To półśrodek, kolejny objaw dziecięcego idealizmu wykształciuchów-leniuchów.

Może dlatego, gdyż podejrzewają, że politycy zrobią nas w trąbę. Zawrą „złą" koalicję i Kaczyńscy utrzymają się przy władzy. Nie idą lub oddają puste kartki. Czy nie mają racji?
Mają rację tupiącego dziecka - skoro nie wszystko jest tak, jak chcę, zabieram zabawki i idę do domu. Tyle, że 22 października trzeba także zapłacić podatki. I ktoś je będzie dzielił. Decydował o lekturach, cenach benzyny, maturach, pensjach lekarzy i policjantów. Naszych policjantów i naszych lekarzy. Więc oddanie wyborów walkowerem, bo i tak... nie ma sensu. Jeżeli w dojrzałej demokracji takie antynastroje wobec głównych partii są mocne, to sporo ludzi głosuje na partie egzotyczne. Wygrać nie wygrają, ale utrą innym nosa. W poprzednich wyborach był to LPR i Samoobrona, na złość głównym partiom. Co z tego wyszło - widzimyał sobie radę z Jaruzelskim, da radę dyktaturze Kaczyńskiego. Jesteśmy gotowi - w sobotę koledzy Kaczyńskiego - Lepper i Giertych ostrzegli społeczeństwo, że ich były szef ma zapędy dyktatorskie. Że jak zapowiadał Ziobro - będzie szukał haków na przeciwników politycznych, że policja będzie straszyła wezwaniami o szóstej rano. Ale my jesteśmy razem, Solidarni, z Wałęsą i Borusewiczem. Oni są tam gdzie stało ZOMO - z podsłuchami, teczkami i cenzurowaniem telewizji."

Podobnie w sprawie Nelly Rokity, apelującej do Tuska o zrobienie czegoś wspólnie, też trzeba twardo. "Nelly - jeśli wygramy, Twój mąż będzie wicepremierem, a Ty będziesz obrażana tak jak dziś Sikorski, Marcinkiewicz, Mężydło, Borusewicz czy Marek Jurek. Popatrz na prawo - tam stoi prezydent, dla którego chcesz coś zrobić w sprawie kobiet. Prezydent, który bezkarnie pozwala obrażać swoją żonę. Popatrz w lewo - tam stoi jego brat premier. Tak jak na Kubie. On nazywa Twojego męża najgorszym z przestępców. Zaapeluj najpierw do nich. Potem porozmawiamy." Intelekt trzeba nie tylko mieć. Trzeba umieć go używać i chcieć używać. Inaczej zostanie nam przez kolejne 4 lata wydzwaniać do "Szkła kontaktowego".


Markek Skała jest właścicielem firmy szkoleniowej Megalit. Od 17 lat prowadzi szkolenia z motywacji, przywództwa, negocjacji i PR
.[/
size]


Komentarz:

[size=18] Cyt: " Wyobraźmy sobie taką sytuację: Po co mam iść do wyborów, skoro PIS wyraźnie przegrywa w sondażach. Mój głos i tak niczego nie zmieni. W tej sytuacji nic złego się nie stanie, jeśli zostanę w domu? " (...)

To dość powszechne podejście ludzi do wyborów!
Przyciągniecie tego elektoratu niezdecydowanego ( 40% ), to sukces murowany.



Robert Majka , polityk , Przemyśl , 26 września 2007r
www.sw.org.pl ,
adres mailowy : robm13@interia.pl ,
tel.+ 48 506084013
tel. + 48 016.6784910
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 11:23 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group