" /> Dyskusje ogólne :: GRUZJA - GENEZA KONFLIKTU
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

GRUZJA - GENEZA KONFLIKTU

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pią Lis 30, 2007 3:54 pm    Temat postu: GRUZJA - GENEZA KONFLIKTU Odpowiedz z cytatem

www.abcnet.com.pl
GRUZJA - GENEZA KONFLIKTU

Józef Darski
ROSJA - POWRÓT PAŃSTWA

Ostatnie wydarzenia w Rosji i niektórych byłych republikach sowieckich każą zastanowić się nad zmianami w strukturze władzy w Rosji, aktualną polityka rosyjską i jej konsekwencjami dla dawnych członków imperium.

Walka Putina z oligarchami, czyli komsomolcami lat 1980-tych wytypowanymi wówczas przez KGB i Wydział Gospodarki KC KPZS (w kompleksie wojskowo-przemysłowym - wpk przez GRU) do objęcia w posiadanie majątku partyjno-państwowego celem wprowadzenia kapitalizmu i podłączenia się do międzynarodowego podziału pracy (udział w globalizacji) by wyciągnąć Sowiety z technologicznego zacofania, zwłaszcza w przemyśle zbrojeniowym, nie jest jedynie zabiegiem socjotechnicznym podjętym z powodu zbliżających się wyborów, ale odzwierciedla rzeczywistą walkę o władzę. Klan nowopiterski czyli bezpieczniacy średniego szczebla ściągnięci przez Putina z Petersburga do Moskwy doszli do wniosku, iż eksperyment poszedł za daleko i czas przywrócić rosyjską normalność, tzn. władzę państwa czyli jego urzędników, a więc ich samych. Cóż się bowiem stało od czasu gdy młodzi funkcjonariusze otrzymali polecenie by bogacili się dla partii i w tym celu przydzielono im państwowe środki?

Komsomolcy mieli jedynie nimi zarządzać, posiadać dobra, które powinni zwrócić partii-państwu w odpowiednim momencie. Partii zabrakło a państwo się skurczyło, co wraz ze sprzyjającym okresem prezydentury Jelcyna, ułatwiło już oligarchom usamodzielnienie się, zagarnięcie jeszcze większego majątku, przede wszystkim w sektorze surowcowym jako że Rosja nic innego cennego nie potrafi wyprodukować i co najważniejsze - dyktować warunki administracji państwowej. Bezpieka nie może przecież dopuścić by Rosją rządzili biznesmeni, którzy coraz częściej zaczęli też sięgać po władzę polityczną w prowincjach i tym samym podporządkowywali sobie administrację państwową. Żaden koncern nie może być bogatszy od państwa Putina, gdyż to ono - rządzone przez bezpiekę - ma być głównym właścicielem i dawcą dóbr. Takie jest tło ostatniego kryzysu wywołanego aresztowaniem Chodorkowskiego i rozbijaniem Jukosu.


„Kto jeszcze nie siedzi powinien się zastanowić czym się zajmuje”
- oświadczył zastępca prokuratora generalnego Władimir Kolesnikow. Nakreślił on plany państwa czyli kierownictwa resortów siłowych - tzw. siłowików - odnośnie sektora prywatnego. Jego zdaniem „renta gruntowa powinna powrócić do państwa”, które „powinno nią dysponować”. Bank Centralny przekształcił się w prywatny sklepik, daje kredyty i nie odpowiada za długi kraju - twierdzi dalej Kolesnikow i zapowiada, iż „Bank Centralny powinien stać się strukturą krajową” i zapewniać gospodarce pieniądze.

Tę nową symbiozę między państwem i koncernami może symbolizować mianowanie nowym szefem administracji prezydenta, Dimitrija Miedwiediewa, byłego współprzewodniczącego rady dyrektorów Gazpromu i jednego z najbliższych współpracowników Putina.

Nie wydaje się, by siłowicy chcieli powtórnie znacjonalizować gospodarkę na wzór ekonomii planowej ale chodzi raczej o jej pełne podporządkowanie polityce imperialnej realizowanej przez struktury państwowe. Oligarchowie mają wykonywać polecenia, siedzieć cicho i utrzymywać oligarchię polityczną. Jeśli taki scenariusz im się nie podoba, mogą oddać większość nagrabionego mienia i przenieść się za granicę, jak Roman Abramowicz (Sibneft), który sprzedał swój majątek i przeprowadził się do Anglii. Drugi po Chodorkowskim najbogatszy człowiek w Rosji, był członkiem „rodziny” Jelcyna i jego kasjerem. Posiadał niecałe 6 mld dolarów. Mogą też uciec jak Bieriezowski lub wspólnicy Chodorkowskiego: Leonid Newzlin były przewodniczący Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego (8 proc. akcji Jukosu), który otrzymał już obywatelstwo Izraela i Władimir Dubow.

Z dawnych potężnych klanów epoki jelcynowskiej najpierw wyeliminowano byłego premiera Wiktora Czernomyrdina z Gazpromu, a z odejściem szefa administracji prezydenta Aleksandra Wołoszyna (dawna „rodzina”) nastąpił upadek klanu starokremlowskiego. Pozostał jeszcze klan „staropiterski” liberałów Anatolija Czubajs i Wiktora Niemcowa, który właśnie nie dostał się nawet do Dumy.

Dodatkowym elementem jest żydowskie pochodzenie największych oligarchów biznesowych. Takim ludziom powierzano pieniądze i zadanie budowania prywatnych konsorcjów, ponieważ dzięki swemu pochodzeniu mieli ułatwione kontakty z Zachodem, mogli więc skuteczniej modernizować Rosję i wprowadzić ją do międzynarodowego podziału pracy. Teraz ten aspekt można będzie wykorzystać przeciwko nim, zyskując dodatkowe poparcie społeczne.

Podporządkowane powtórnie państwu koncerny oligarchiczne, obok mafii, staną się przedłużeniem służb specjalnych w ich polityce kontroli obszaru postsowieckiego i wiązania z Rosją tamtejszych elit politycznych.

Przykładowo, kierowane przez Czubajsa Zjednoczone Systemy Energetyczne - RAO JES założyły razem z Interpipe Wiktora Pinczuka i Energeticzeskim Standartem Konstantina Hryhoryszyna spółkę Energostandart, w której każdy z nich posiada 1/3 udziałów. Z kolei Energostandart wykupił od 16 do 100 proc. udziałów w 10 obwodowych zakładach energetycznych na Ukrainie. Operacja ma być zakończona do maja 2004 r., a więc przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie. W ten sposób Rosja będzie kontrolowała 1/3 dostaw prądu dla tego kraju. Wystarczy już tylko usunąć Czubajsa, o czym w Dumie mówi się otwarcie po aresztowaniu Chodorkowskiego i przywrócić kontrolę siłowików nad RAO JES.

Energostandart przypieczętuje powiązania ukraińskiej elity władzy z Rosją za pomocą wspólnoty interesów. Wiktor Pinczuk jest bowiem zięciem prezydenta Kuczmy i jednym z szefów oligarchicznej partii „Trudowa Ukraina”, a Interpipe produkuje rury dla ropo- i gazo- ciągów. Pinczuk był zwolennikiem wykorzystania rurociągu Brody-Odessa do transportu ropy rosyjskiej do Odessy. Jego związki z rosyjska grupą finansową Alfa - udziałowcem Tiumeńskiej Naftowej Kompanii - potwierdza fakt mianowania prezesem Interpipu byłego wiceprezesa banku Alfa, Jewgenija Bernsteina. Hryhoryszyn natomiast, do 2001 roku związany z prorosyjskim klanem kijowskim Wiktora Medwedczuka, obecnie jest partnerem Rinata Achmetowa, stojącego za premierem Janukowyczem szefem klanu donieckiego. Hryhoryszyn, obywatel rosyjski, jeden z kierowników konsorcjum „Metalurhija” (zakłady metalurgiczne, „Połtawenerho” i bank „Zeus”) oraz razem z Lewonem i Ołeksandrem Wartanianami kierownik funduszu inwestycyjnego „Court Holding”, reprezentuje też na Ukrainie rosyjskie towarzystwo „Sozidanije”, które posiada kontrolne pakiety akcji największych zakładów ukraińskich.

Rosyjska mafia nie jest często wykorzystywana przez służby rosyjskie jak pisze Piotr Semka tylko stanowi ich przedłużenie i integralną część. Za granicą po prostu wygodniej jest działać za pośrednictwem mafii i koncernów surowcowo-energetycznych niż struktur państwowych.


Scenariusz Gruziński

„Razem z Rosją możemy postawić Gruzję na nogi” - stwierdził „prozachodni” Misza Saakaszwili

Naród gruziński zbuntował się i pod przywództwem prozachodnich leaderów bezkrawawo obalił dyktaturę Eduarda Szewardnadze, którego opuściła bezpieka, policja i wojsko, bo funkcjonariusze poczęstowani papierosami przez demonstrantów i po dyskusji z żonami przemyśleli swoje zachowanie i przeszli na stronę demokratycznych przeciwników prezydenta.

Taką wersję dla ludu rozpowszechniali eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich, różnego typu specjaliści i dziennikarze. Trudno powiedzieć czy owi analitycy powodowani byli wrodzoną głupotą, lenistwem umysłowym czy raczej strachem przed kontruderzeniem rosyjskiej agentury wpływu, gdyby bowiem ich wytłumaczenia przekroczyły farsowy poziom infantylizmu, mogłoby to doprowadzić do zamknięcia przed nimi salonów, stacji telewizyjnych i łam gazet, a więc oznaczałoby katastrofę finansową.

Istnieją pewne stałe zasady przeprowadzani analizy wydarzeń politycznych. Zastosujemy tylko trzy najważniejsze do próby zdefiniowania co na prawdę stało się w Gruzji i o czym to świadczy.

Po pierwsze, należy zbadać przeszłość głównych osób dramatu, ich powiązania i zachowanie w kluczowych momentach kryzysowych. Wypowiedzi propagandowe dla prasy są interesujące dla analityka metod propagandy ale nie dla eksperta badającego prawdziwy układ władzy i rzeczywistą pozycję polityczną danego przywódcy czy ruchu a więc również czego można się po nich spodziewać w przyszłości. Przykładowo bowiem ważniejsze jest jak kto głosował 4 czerwca 1992 roku niż co powiedział na konferencji prasowej przed kamerami tv w okresie przedwyborczym lub o czym zapewniał „w tajemnicy” znajomego dziennikarza.

Po drugie, nie udawać, że wszystko jest przypadkiem i łańcuch przyczynowo-skutkowy nie istnieje. Jeśli jakiś polityk zmienia obóz lub orientację polityczną po wizycie w Moskwie, to zdaniem naszych specjalistów nic nie znaczy - przypadek jak wszystko. Niżej podpisany ma natomiast pogląd wręcz przeciwny.

Po trzecie, bardzo pouczające jest porównywanie dat rozmaitych wydarzeń. Nasi eksperci tak się zachowują jakby nic im się z niczym nie kojarzyło, nic z niczym się nie łączyło. Oczywiście takie podejście do analizy walki o władzę jest bezpieczne dla kasy wypowiadającego się ale ma zerową wartość poznawczą.

Prezydent Szewardnadze został oficjalnie obalony przez trzech polityków: Miszę Saakaszwilego, Zuraba Żwanię i Nino Burdżanadze, dzięki czemu w/w stali się symbolami orientacji proamerykańskiej, demokracji, społeczeństwa obywatelskiego i bojownikami przeciwko dyktaturze. Przyjrzyjmy się więc im bliżej.

Całą trójkę można nazwać umownie „pokoleniem komsomolców” (Żwania ur. w 1963 r., Burdżanadze w 1964 r. i Saakaszwili w 1967 r.), choć tylko Żwania zdążył po ukończeniu biologii w Tbilisi (1985) rozpocząć karierę w gruzińskim Komsomole w okresie „pieriestrojki”. Pod egidą tej organizacji tworzył wówczas ruch ekologiczny, a następnie powołał Partię Zielonych, która w 1992 r. zdobyła 11 mandatów. W 1993 roku Żwania wprowadził swoją Partię Zielonych do stronnictwa tworzonego dla Szewardnadzego - Związku Obywatelskim, którego został sekretarzem generalnym czyli w praktyce drugą osoba w państwie i prawą ręką prezydenta, który objął stanowisko przewodniczącego Związku. Ugrupowanie to składało się z nomenklatury lat 1960-tych, gdy Szwardnadze był szefem MSW (jak Niko Lekiszwili) i byłej komunistycznej inteligencji oraz pokolenia komsomolców lat pieriestrojki. Między pierwszą i trzecią grupa toczyła się walka o władzę i wpływ na prezydenta. Z woli Szewardnadzego Żwania został przewodniczącym parlamentu (1995), które to stanowisko zachował po kolejnych zwycięskich wyborach 1999 roku.

Saakaszwili ukończył Uniwersytet Kijowski (1992), następnie prawo na Uniwersytecie Columbia w USA i odbył krótką praktykę w firmie adwokackiej Patterson, Belknap, Webb & Tyle by w 1995 roku powrócić do Gruzji na zaproszenie Żwanii i rozpocząć z jego poręki karierę polityczną w Związku Obywatelskim. Kiedy Żwania i Saakaszwili zarzucają prezydentowi sfałszowanie obecnych wyborów parlamentarnych, to wiedzą co mówią, wszakże sami fałszowali dla Szewardnadze wybory parlamentarne w 1999 roku, kiedy Żwania był szefem sztabu wyborczego Związku Obywatelskiego i prezydenckie w 2000 r. gdy kierował sztabem wyborczym prezydenta. W 1998 r. Saakaszwili został przewodniczącym klubu poselskiego Związku Obywatelskiego ciesząc się nieograniczonym poparciem Szewardnadzego i Żwanii. Stanowisko to utrzymał po wyborach 1999 roku i w październiku 2000 r. został z nadania prezydenta ministrem sprawiedliwości. Saakaszwili ożenił się z Holenderką Sandrą Roelofs, co według ekspertów niewątpliwie dowodzi jego prozachodniej orientacji. Mógłby przecież wziąć za żonę Mongołkę i co wtedy? Gdyby zaś fakt studiowania w USA rozstrzygał o proamerykańskiej orientacji, to przypomnijmy, że większość obecnych postkomunistycznych leaderów zostało tam wysłanych. W USA studiował np. Longin Pastusiak.

Burdżanadze po ukończeniu prawa w Tbilisi (1986) uzyskała stopień doktora prawa międzynarodowego na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie (1990), po czym podjęła pracę na Uniwersytecie w Tbilisi i została ekspertem ministerstwa ochrony środowiska (1991). Karierę polityczną rozpoczęła jako ekspert komisji spraw zagranicznych parlamentu (1992 -1995) i poseł wybrany czy raczej wyznaczony przez Szewardnadzego (1995 i 1999). W parlamencie została w końcu przewodniczącą komisji spraw zagranicznych (2000-2001) i przewodniczącą parlamentu na miejsce Żwanii (od 9.11.2001). Burdżanadze jest córką Anzoriego, w czasach sowieckich sekretarza rajkomu i szefa Komitetu Sportu, a więc instytucji związanej z bezpieką. Po 1991 roku Anzori przeszedł do biznesu, w którym uzyskał monopol na handel zbożem w Gruzji, od 1992 roku był doradcą Szewardnadzego, a jego przyjacielem od zawsze. Nino zawdzięczała więc swoją pozycję w niepodległej Gruzji układom ojca z Szewardnadze. Mąż Burdżanadze, Badri Bitsadze, został mianowany zastępcą prokuratora generalnego przez własna żonę. Do dymisja podał się dopiero na dwa dni przed obaleniem prezydenta.

Cała trójka zawdzięczała swe kariery polityczne Szewardnadzemu i wiernie mu służyła należąc, m.in. dzięki powiązaniom rodzinnym, do jego najbliższych współpracowników odpowiedzialnych za system władzy, który wprowadził w Gruzji, załamanie gospodarcze i była przygotowywana przez prezydenta do objęcia po nim schedy. Już w październiku 2000 r. widziano trzech kandydatów do sukcesji: Żwanię, Saakaszwilego i szef MSW Kachę Targamadze. Kiedy zatem i dlaczego nastąpiło zerwanie?

W sierpniu 2001 roku Saakaszwili jako minister sprawiedliwości rozpoczął walkę z innymi ministrami pod hasłem likwidacji korupcji, wtedy jeszcze należał do grupy Żwanii. Szewardnadze początkowo poparł projekt ustawy o zwrocie zagarniętego nielegalnie mienia państwowego ale następnie wycofał się, gdyż nie mógł wybrać między Żwanią i Saakaszwilim, a Kachą Targamadze i Wachtang Kutateładze, szefem MBP, podporami swojej władzy, które zaatakował Saakaszwili. Dotychczas młodzi opierali się na prezydencie, ale od momentu gdy nie poparł on planowanego przez nich wyeliminowania skrzydła starych pod pretekstem akcji antykorupcyjnej, zaczęli opuszczać Związek Obywatelski.

Walka z korupcją w postkomunizmie służy po prostu jednym złodziejom do eliminacji innych (wystarczy przypomnieć Łukaszenkę) i jest zabiegiem socjotechnicznym. Gdyby Saakaszwili chciał walczyć z korupcją musiałby zacząć od siebie. Jego głównym celem stał się minister spraw wewnętrznych Targamadze, jak widzieliśmy rywal do objęcia spadku po Szewardnadze. Oskarżony przez Saakaszwilego o śledzenie posłów został ostatecznie wyeliminowany.

17 wrześniu 2001 roku Szewardnadze ustąpił ze stanowiska przewodniczącego Związku Obywatelskiego, prawdopodobnie dążąc do stopniowego przekazania władzy młodym lub do manewrowania frakcjami jak w 1992 roku, ale wywołał tylko rozłam w partii na cztery zwalczające się grupy: Żwanii, już samodzielnego Saakaszwilego, Mameładze (nomenklatura Kwemo Kartli) i Lekiszwilego.

19 września 2001 Saakaszwili zrezygnował ze stanowiska ministra sprawiedliwości, wystąpił ze Związku Obywatelskiego i w listopadzie rozpoczął tworzenie własnej partii - Ruchu Narodowego. Jego głównym hasłem stała się wówczas dymisja Szewardnadzego. W marcu 2002 przyłączyli się do niego Zwiadyści i Republikanie z dawnej opozycji. Żwania natomiast zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego parlamentu (1.11.2001) i wycofał swoich ministrów z rządu ale jeszcze nie przeszedł do opozycji wobec prezydenta, gdyż liczył, iż Szewardnadze powierzy mu obiecane stanowisko premiera. Dopiero gdy te rachuby zawiodły Żwania wystąpił ze Związku Obywatelskiego i założył (6.06.2002) własny klub parlamentarny Demokratów, który stał się podstawą jego partii - „Zjednoczonych Demokratów”. Odtąd Żwania i Saakaszwili stali się rywalami w walce o schedę po Szewardnadze.

Najdłużej wierna prezydentowi pozostawała Burdżanadze. Od stycznia 2003 roku zaczęła jednak dystansować się od prezydenta by 22 kwietnia przejść jawnie do opozycji i odkryć, iż jest dyktatorem. Po czerwcowej wizycie w USA zaczęła być postrzegana jako przywódczyni zjednoczonej opozycji, a w sierpniu powołała własną partię - „Burdżanadze - Demokraci”. Cos jakby Aleksandra Jakubowska utworzyła stronnictwo - „Jakubowska - Demokraci” i zaczęła zwalczać straszną dyktaturę Millera.

Wydarzenia wskazują więc że do miękkiego zerwania doszło począwszy od jesieni 2001 roku. Dlaczego jednak? Często już tak w historii bywało, że delfin (tu trójgłowy) mordował tatusia, bo nie chciało mu się dłużej czekać na tron. Bywało również, iż przyspieszano zmianę władzy by uniknąć pociągnięcia do grobu przez starego władcę całej elity, gdy ten doprowadzi już kraj do ruiny i rozruchów, zwłaszcza jeśli uzyskało się poparcie z zewnątrz „zaprzyjaźnionego” mocarstwa.

W wypadku Gruzji mieliśmy prawdopodobnie kombinację wszystkich trzech czynników. W żadnym wypadku nie możemy jednak mówić o obaleniu Szewardnadze przez jakąś opozycję. Ta znajdowała się poza parlamentem i nie mogła nic zdziałać poza przyłączeniem się do Saakaszwilego i służenia mu za listek figowy. W rzeczywistości mieliśmy do czynienia ze zmianami w ramach dotychczasowej elity władzy przeprowadzonymi w formie puczu, któremu demonstracje ludowe służyły za teatralną oprawę. Istotą tych zmian była walka o sukcesję po Szewardnadze między różnymi frakcjami jego obozu.

A teraz spójrzmy jak się w rzeczywistości przedstawia prozachodnia orientacja Trójki. Zdaniem Nodari Natadze, w 1990 roku szefa Frontu Ludowego, od 1994 r. leadera Zjednoczonej Partii Republikańskiej, w Gruzji działają cztery grupy prorosyjskie: zwolennicy Szewardnadzego, Żwanii-Saakaszwilego, Asłana Abaszydze (władca autonomicznej Adżarii) i Natełaszwilego (Partia Pracy), podczas gdy prawdziwa opozycja znajduje się poza parlamentem. O jej istnieniu niewiele kto wie, bo nie ma dostępu do mediów pracujących albo dla Szewardnadzego albo jego młodych rywali. Nie ma więc szans na zajęcie jakiegokolwiek samodzielnego miejsca na scenie politycznej.

W latach 1996-2000 Żwania krytykował politykę rosyjską wobec Kaukazu Południowego, a Saakaszwili podkreślał konieczność poprawy stosunków z Moskwą jako warunku polityki zagranicznej, miał ją umożliwić oczywiście wybór Putina na prezydenta Rosji. W lutym 2003 r. „prozachdni” Saakaszwili proponował sojusz Ertobie Patiaszwilego, najbardziej prorosyjskiemu ugrupowaniu skupiającemu były aparat KC KPG. 8 sierpnia Gaga Gugava, leader Partii Pracy, oskarżył Saakaszwiliego o spiskowanie celem wywołania wojny domowej. Saakaszwili miał się spotkać tajnie w Moskwie z Aleksandrem Wołoszynem, szefem administracji prezydenta Putina i Igorem Giorgadze, dawnym ministrem spraw wewnętrznych Gruzji, autorem zamachu na Szewardnadze i głównym agentem Moskwy.

8 października br. Irina Sariszwili-Czanturia, przywódczyni Partii Narodowo-Demokratycznej i sojuszniczka Szewardnadzego, oskarżyła Żwanię i Burdżanadze o współpracę ze służbami rosyjskimi. W styczniu br. Burdżanadze miała odwiedzić przewodniczącego Dumy Sielezniowa, a następnie spotkać się w Moskwie z Giorgadze. Miała też odbierać instrukcje od Sitnikowa z firmy public relation Image Contact związanej ze służbami rosyjskimi. Żwania miał mieć z nimi kontakt już podczas wyborów w 1999. Sitnikow miałby też finansować Żwanię. Burdżnadze trzykrotnie spotykała się też z prezydentem Litwy Rolandasem Paksasem, a w dniach 29-30 września 2003 r. znów była w Moskwie, zapewne by podziwiać Arbat.

Tedo Dzaparidze, sekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa, zapewnił jednak, iż nie ma dowodów na współpracę Burdżanadze ze służbami rosyjskimi. Sama Burdżanadze przyznała, iż wyraziła wprawdzie gotowość do spotkania się z Władimirem Ruszajło, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji i Aleksandrem Wołoszynem oraz Igorem Iwanowem i ministrem obrony, ale do spotkań nie doszło, ponieważ prezydent Putin był wówczas w USA. Po co w takim razie jeździła do Moskwy? Trudno w tej chwili stwierdzić na ile te wszystkie oskarżenia mają podstawy ale częste wizyty w Moskwie Nino Burdżanadze nie ulegają wątpliwości. Również po styczniowych odwiedzinach w Moskwie w 2003 roku Burdżanadze zaczęła ostatecznie dystansować się od Szewardnadzego.

Już po obaleniu Szewardnadzego Burdżanadze stwierdziła, iż orientacja na Zachód nie będzie odbywała się kosztem Rosji, która też przecież orientuje się na Zachód. Mielibysmy tu zatem do czynienia z gruzińska wersją ukraińskiej strategii Andrija Derkacza i Wiktora Pinczuka „razem z Rosja do UE i NATO”?

Dlaczego jednak Abaszydze, główny agent rosyjski, poparł Szewardnadzego i najbardziej zwalczał tandem Saakaszwiliego-Żwanii, jeśli młodzi mają też powiązania rosyjskie? Chodzi w tym wypadku o konkurencję. Abaszydze jest już za stary i w momencie kiedy zostanie zastąpiony jako główny interlokutor Moskwy, stanie się nikomu nie potrzebny.


A sam przebieg operacji?
Już latem 2003 r. James Baker przyjechał do Tbilisi by wymóc jedność opozycji. Na zebranie w ambasadzie USA przybyli nie tylko Żwania, Saakaszwili i Burdżanadze ale też szefowie mniejszych stronnictw: Lewon Gaczecziladze (Nowi Prawicowcy), Szałwa Natełaszwili (labourzyści), Dżemal Gogitidze (Abaszydze) i Akaki Asatiani (monarchiści). Kandydatką Amerykanów na szefa zjednoczonej opozycji i przyszłego prezydenta była Burdżanadze. Saakaszwili jednak się jej nie podporządkował, a Gogitidze i Abaszydze dogadali się z prezydentem. Akcja Bakera nic nie dała ale wskazuje, iż w sprawie sukcesji mogło istnieć porozumienie między Waszyngtonem i Moskwą, co nie oznacza braku zaciekłej rywalizacji po usunięciu Szewardnnadzeg

"Operacja przeszła normalnie" - stwierdził szef Departamentu Wywiadu Gruzji Awtandil Joseliani, mając na myśli usunięcie Szewardnadzego.

Demonstracje po wyborach rozpoczęły się w Tbilisi 5 listopada. Już 9 listopada Putin zaproponował Szewardnadzemu rozstrzygnięcia odpowiadające obu stronom konfliktu. Jasne więc było, że Rosja od początku stawia się w roli mediatora.

Sama „Operacja” zaczęła się 18 listopada od ogłoszenia przez Saakaszwilego marszu na Tbilisi i parlament z żądaniem rezygnacji Szewardnadzego. 22 listopada o godzinie 17. Saakaszwili w towarzystwie uzbrojonych osób wtargnął się na sale obrad. Dodajmy, że po czerwcowych wyborach samorządowych, kiedy w listopadzie Saakaszwili został merem Tbilisi, zaczął tworzyć sobie zbrojną ochronę, co świadczy, że de facto Szewardnadze już wówczas nie kontrolował w pełni sytuacji nawet w stolicy.

Wprawdzie prezydent ogłosił stan wyjątkowy ale już nikt go nie słuchał. Teoretycznie władzę miał przejąć minister obrony Dawid Tewsadze. W praktyce jednak przedstawiciele struktur siłowych zapewniali, iż nie użyją podległych sobie oddziałów by nikt nie miał wątpliwości, iż do rozlewu krwi nie dojdzie i pucz można bezpiecznie kontynuować.

Burdżanadze stwierdziła, że jako przewodnicząca parlamentu poprzedniej kadencji bierze na siebie obowiązki prezydenta, zaś Saakaszwili doprowadził do zajęcia przez demonstrantów kancelarii państwa. Wieczorem przybył do Tbilisi Igor Iwanow i rozpoczął mediację, czyli w praktyce naciski na Szewardnadzego by ustąpił, gdyż już z nikąd nie uzyska pomocy.

23 listopada popołudniu Saakaszwili ogłaszał o przechodzeniu na jego stronę kolejnych oddziałów: policji, MSW, część armii, batalionu Zugdidi z Górnej Swanetii, specnazu, policji z Gori i Tbilisi. Ostatecznie Szewardnadze ustąpił po rozmowie z Iwanowem oraz ministrem spraw wewnętrznych Kobą Narczemaszwili i minister bezpieczeństwa państwa Walerijem Chaburdzaniją. Taki przebieg wydarzeń wskazuje po prostu, iż zanim rozpoczęto „operację” doszło do porozumienia między Saakaszwilim a reperezentantami struktur siłowych i od samego początku los prezydenta Szewardnadze był przypieczętowany. Jak stwierdził bowiem prezydent Putin: „wydarzenia w Gruzji nie były nie oczekiwane, polityka zagraniczna ... nie brała pod uwagę realiów geopolitycznych”, tzn. interesów Rosji i dlatego „Rosja miała dość pretensji do Gruzji”. Innymi słowy Szewardnadze poszedł za daleko dystansując się od Rosji i został ukarany.

Do władzy powrócił parlament z 1999 roku, Saakaszwili został kandydatem na prezydenta zjednoczonej opozycji i zaczął przejmować administrację państwową na prowincji, a Żwania objął faktycznie stanowisko premiera


A jak wygląda korelacja zmiany władzy w Gruzji z innymi ważnymi wydarzeniami?
23 listopada obalono Szewardnadzego w drodze zamachu stanu. Działo się to na trzy dni przed podpisaniem pod egidą Unii Europejskiej umowy o transporcie ropy kaspijskiej przez Odessę i Brody do Polski, a stąd na Zachód. Oczywiście „przypadek”. Przypadkiem jest też zapewne, iż do zmiany ekipy w Gruzji doszło tuż przed śmiercią prezydenta Azerbejdżanu Alijewa, co otwiera kwestię sukcesji po nim i próby przywrócenia wpływów rosyjskich w tym kraju, a po podpisaniu w październiku ważnych umów w sprawie otwarcia korytarza energetycznego Wschód - Zachód.

Chodzi o budowę naftociągu Baku-Tbilisi Dżejchan i gazociągu z platform w Szah-Deniz do Baku-Tbilisi-Erzerumu. Prace nad gazociągiem maja zacząć się w II kwartale 2004 r. i zostać sfinalizowane do końca 2005 roku. Od 2006 r. Azerbejdżan ma dostarczać gaz do Turcji. Wydobycie wyniesie 9 mld m3, z tego 6,6 mld m3 zakupi Turcja, 1 mld sprzedany zostanie bezpośrednio w Azerbejdżanie, 0,8 mld m3 dostarczone Gruzji. Wartość projektu wynosi 3,2 mld dolarów, z tego 2,2 mld dolarów przeznaczonych jest na budowę platform morskich i terminali, 1 mld na gazociąg Baku-Tbilisi-Erzerum. Gruzja uzyska 5 proc. gazu jako zapłatę za tranzyt 0,5 mld m3 gazu i będzie mogła kupować gaz po 55 dolarów za 1m3.

Przypomnijmy, że kadencja Szewardnadzego miała trwać do 10 kwietnia 2005 roku czyli prawie do zakończenia planowanych inwestycji. Już w listopadzie 2002 roku Szewardnadze oficjalnie zapowiedział na szczycie NATO w Pradze o dążeniu Gruzji do wstąpieniu do Sojuszu. Dodajmy też, że 30 października 2003 r. Szewardnadze stwierdził, iż w czerwcu 2004 r. na szczycie Sojuszu w Stambule będzie omawiana współpraca regionu z NATO. Jej podstawą w Gruzji jest program rządowy przygotowania do wstąpienia do NATO.

Podstawę polityki rosyjskiej stanowi kontrola źródeł energii dostarczanych Europie. Gdy nie można zapobiec budowie alternatywnych rurociągów, pozostaje ich opanowanie. Cóż z tego, że UE będzie w przyszłości zaopatrywana nie tylko w ropę rosyjską ale też kaspijską, skoro trasy dostaw mogą dostać się pod kontrolę związanych z Rosja interesami lokalnych elit politycznych. I o to chodzi w całej operacji gruzińskiej.

Nie znaczy to, że partia została już rozegrana. Teraz będzie trwała rywalizacja rosyjsko-amerykańska, w której Kreml będzie liczył na swoich ludzi, a USA na siłę dolara. 26 listopada prezydent Bush zapewnił Burdżanadze, że w razie zagrożenia Gruzja może bezpośrednio zwrócić się do Białego Domu aby uzyskać natychmiastową pomoc. W grudniu przybyła do Tbilisi grupa konsultacyjna Departamentu stanu. Przewodniczący Komitetu NATO w Kongresie USA Bruce Jackson stwierdził nawet w Tbilisi, iż "Gruzja posiada wszystkie przesłanki by wstąpić do NATO" oraz że „wszystkie trzy państwa Kaukazu południowego zasługują na zbliżenie i w dalszej perspektywie na wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej”.

Rosja nie będzie jednak interweniowała bezpośrednio jak w 1992 roku lecz starała się kontrolować Gruzję za pośrednictwem jej regionów i różnych frakcji. 28 listopada w Moskwie odbyło się spotkanie z przedstawicielami regionów autonomicznych: Eduardem Kokojty (Osetia Płd.), Asłanem Abaszydze i premier Abchazji Raulem Chadżinbą. Spodziewana wojna diadochów Szewardnadzego też dostarczy Kremlowi możliwości manewrowania między Saakaszwilim, Żwanią i Burdżanadze, gdyż ich sojusz może być jedynie krótkotrwały.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 3:25 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group