" /> Wspomnienia, Relacje :: Jacek Klaś - WŚRÓD ROBOTNIKÓW KRAKOWSKIEGO "ELBUDU"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jacek Klaś - WŚRÓD ROBOTNIKÓW KRAKOWSKIEGO "ELBUDU"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Wspomnienia, Relacje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Czw Sty 24, 2008 9:11 am    Temat postu: Jacek Klaś - WŚRÓD ROBOTNIKÓW KRAKOWSKIEGO "ELBUDU" Odpowiedz z cytatem

http://www.kworum.com.pl/article.php?uid=1384

Walka o "Solidarność" w czasach, gdy inni stracili nadzieję
WŚRÓD ROBOTNIKÓW KRAKOWSKIEGO „ELBUDU”


Sierpień 1980 r. zastał mnie, gdy odbywałem zasadniczą służbę wojskową. Po dłuższej chorobie, którą zaraziłem się w wojsku, w grudniu tego roku wróciłem do pracy w Zakładzie Konstrukcji Stalowych „Elbud”. Bez namysłu wstąpiłem do nowopowstałego Związku Zawodowego „Solidarność”, całym sercem wspierając jego władze w walce z komunistycznym reżimem.

Po ogłoszeniu stanu wojennego brałem udział w ośmiogodzinnym strajku, podczas którego na stołówce zorganizowano spotkanie z pułkownikiem Wojska Polskiego.
Zakład mój jako zmilitaryzowany, czyli strategicznie ważny dla władz komunistycznych (montaż sieci elektrycznych) w czasie stanu wojennego podlegał komisarzowi wojskowemu. Na wyraźne żądanie pułkownika, by zakończyć strajk, oświadczyłem, że wrócimy do pracy, gdy uwolnią aresztowanych działaczy „Solidarności”. W odpowiedzi usłyszałem pytanie pułkownika: „Swędzą cię plecy młodzieńcze?”. Strajk zakończono z powodu psychicznego załamania się wiceprzewodniczącego NSZZ „Solidarność” Wiesława Łopaty (przewodniczący – Ryszard Majdzik został internowany).
Wraz z członkami Komisji Zakładowej „Solidarności” Bożeną Szewczyk i Zbigniewem Mikuliszynem aktywnie włączyłem się w organizowanie pomocy dla rodziny Majdzików – w tym czasie zostali oni pozbawieni środków do życia, ponieważ ojca i syna internowano. Po wyjściu Ryszarda Majdzika z więzienia z jego inicjatywy w październiku 1982 r. powołano do życia Tajną Komisję Zakładową „Solidarność”.

Z uwagi na ścisłą inwigilację Ryszarda Majdzika w Zakładzie na mnie spadł ciężar kierowania jej pracami. Po kilku zebraniach fakt ten zatwierdzono, wybierając mnie jednogłośnie przewodniczącym TKZ „Solidarność” w „Elbudzie”. W skład Komisji weszli: Jacek Klaś – przewodniczący, Ryszard Majdzik – członek Prezydium Zarządu Regionu Małopolska (komisarz strajkowy), Zbigniew Mikuliszyn – sekretarz, Bożena Szewczyk – skarbnik (pełniła tę funkcję aż do mojego wyjazdu z Polski w lutym 1988 r.) oraz członkowie – Józef Bajor, Władysław Kaczmarek, Henryk Kowal, Wiesław Liszka, Bogdan Łukasik, Leszek Suryło, Jan Czernik i Ryszard Turchan (dziś wiadomo, że ten ostatni był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Gwiazda”)-1-. Wtajemniczeni orientowali się, że niepisanym członkiem TKZ była również księgowa Helena Zalot, która śledziła poczynania dyrekcji. Uniknęła ona jednak przesłuchań ze strony SB, ponieważ do TW „Gwiazda” informacje o jej działaniach nie docierały.
Na jednym z zebrań wszyscy członkowie Komisji obrali sobie pseudonimy.
Używałem pseudonimu „Michał”.
Priorytetowym zadaniem TKZ było przygotowanie załogi do podjęcia akcji strajkowej w przypadku zalecenia Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Stało się to w trzecią rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Pracownicy TKZ „Elbud” odpowiedzieli dziesięciominutowym wstrzymaniem pracy, co aktywnie poparło 90% robotników. Zorganizowaliśmy również przemarsz manifestacyjny do kościoła w Rynku Podgórskim, gdzie odprawiono mszę świętą, a następnie przemarsz do Rynku Głównego w Krakowie. Manifestacja została stłumiona przez oddziały ZOMO.
W odpowiedzi funkcjonariusze SB wymusili na dyrekcji zwolnienie z pracy Ryszarda Majdzika, jako „wyjątkowo groźnego” członka załogi.
Po tym wydarzeniu wytyczyłem dwa cele działań organizacji: walkę o przywrócenie Ryszarda Majdzika do pracy i wydawanie pisma zakładowego „Elbudowiec” -2-.
Na każdym wydziale członkowie TKZ przeprowadzili akcję zbierania podpisów pod petycją o przywrócenie do pracy Ryszarda Majdzika. Dokument ten został podpisany przez większość załogi, następnie przekazano go do Sądu i dyrekcji oraz przesłano do Sejmu PRL.
W 1984 r. TKZ działała na wszystkich wydziałach. Zorganizowałem akcję zbierania składek wśród pracowników dyrekcji, gdzie działała księgowa. Składki płaciło wówczas około 90% załogi. W ramach TKZ wypłacano zasiłki statutowe osobom, którym taka forma pomocy przysługiwała. Od września 1983 r. regularnie wspieraliśmy zwolnionego z pracy Ryszarda Majdzika – był to zasiłek w kwocie 7 tys. zł, co stanowiło około 75% jego utraconej pensji. Podjęliśmy działania związane z rozpowszechnianiem na szeroką skalę czasopism niezależnych, a transparenty „Elbudu” były widoczne na każdej pielgrzymce Papieża do Krakowa. W dniu 25 marca 1984 r. udało się wydrukować pierwszy numer „Elbudowca”. Byłem redaktorem tego czasopisma, sprawy techniczne pozostawały w gestii Ryszarda Majdzika.
Na skutek szczegółowych meldunków tajnego współpracownika „Gwiazda” (Ryszarda Turchana) funkcjonariusze SB przystąpili do likwidacji naszej działalności -3-.
W dniu 27 kwietnia 1984 r. w „Elbudzie” miała miejsce akcja skierowana przeciwko TKZ „Solidarność”. W rezultacie aresztowano mnie i Piotra Szatkowskiego w mieszkaniu, które było „skrzynką” przerzutu „bibuły” do zakładów pracy Krakowa. Ryszard Majdzik i Henryk Kowal zdołali uciec, później ukrywali się aż do ogłoszenia amnestii w lipcu 1984 r. Resztę członków Komisji przesłuchano – troje z nich złożyło obciążające mnie zeznania (Bogdan Łukasik, Wiesław Liszka, Leszek Suryło). W czasie śledztwa zostali oni przywiezieni do więzienia na tzw. konfrontacje. Ponieważ odmawiałem składania jakichkolwiek zeznań, w ten sposób funkcjonariusze SB próbowali złamać mój opór.

Po kilku tygodniach wiceprokurator Zbigniew Włodarczyk sformułował akt oskarżenia z art. 278 paragraf 2, który brzmiał: W okresie od kwietnia 1983 r. do kwietnia 1984 r. w Krakowie kierował tajnym związkiem pod nazwą Tajna Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Zakładzie Konstrukcji Stalowych „Elbud” w Krakowie, którego istnienie, ustrój i cel miały pozostać tajemnicą wobec organów państwowych.
Za to „przestępstwo” groziła mi kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.
Razem z Piotrem Szatkowskim wyszliśmy z więzienia po dwóch miesiącach – obaj z wyrokami. Zostałem skazany na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Kary tej nie objęła ogłoszona amnestia. Rozprawę przyspieszono o miesiąc, ponieważ przetrzymywanie nas w areszcie bez orzeczeń sądu do amnestii nie pozwoliłoby ówczesnemu wymiarowi sprawiedliwości zastosować względem mnie i Piotra skazujących wyroków. Na jej mocy zostalibyśmy zwolnieni.
Kiedy przebywałem w więzieniu, koledzy z innych zakładów z Krakowa-Podgórza wysyłali do mojej rodziny swoich przedstawicieli ze wsparciem materialnym, m.in. Józefa Kowalówkę – bardzo aktywnego działacza z „Budochemu” -4-, przez SB zwanego „Józek z Sody”, zamieszkałego w Pozowicach koło Skawiny, oraz legendarną już postać Gienię (nazwiska nie pamiętam) z Zakładów Sodowych, zamieszkałą w tym czasie we wsi Włosań koło Mogilan. Otrzymałem również wsparcie ze strony Kurii Krakowskiej, która zapewniła mi opiekę prawnika i pomoc żywnościową dla rodziny.
Z Zakładu „Przyszłość” (Świątniki Górne – miejscowość, w której mieszkałem) wysłano również przedstawiciela Janusza Kuryłosa z pomocą materialną. Wszystkim dziś bardzo dziękuję.

Po wyjściu z więzienia wróciłem do „Elbudu”, jednak utraciłem stanowisko "trasera", zatrudniono mnie jako niewykwalifikowanego pracownika przy ręcznym szlifowaniu blach. Ta zmiana oraz ciągła inwigilacja zmusiły mnie w 1984 r. do odejścia z Zakładu Konstrukcji Stalowych „Elbud”.

II

WŚRÓD TYCH, KTÓRYM OPATRZNOŚĆ DAŁA SZANSĘ ZNISZCZENIA SYSTEMU SOWIECKIEGO W POLSCE I W ŚWIECIE

Decyzją członków TKZ, którzy pozostali w „Elbudzie”, razem z Ryszardem Majdzikiem zostaliśmy upoważnieni do reprezentowania naszego zakładu w regionalnych strukturach Związku. Nieco później dołączył do nas Henryk Kowal.

Na przełomie roku 1985/1986 członkowie TKZ „Elbud” wstąpili do Komisji Energetycznej Regionu Małopolska. Wówczas nasza trójka reprezentowała ZKS „Elbud” w kontaktach z Francuską Centralą Związków Zawodowych CFDT z siedzibą w Nans, dokąd zostałem zaproszony na Kongres tej właśnie organizacji. Niestety, odmowa wydania paszportu pozbawiła mnie możliwości wyjazdu za granicę.
W celu poprawy sytuacji materialnej mojej rodziny „Solidarność” kolejarzy, poprzez Jacka Swałtka, wielokrotnie organizowała dla mnie okresową pracę w rolnictwie w krajach Europy Zachodniej. Jednak ówczesne władze powodowały, że za każdym razem odmawiano mi wydania paszportu.
Funkcję przewodniczącego TKZ „Elbud” pełniłem do 7 grudnia 1987 r., w tym dniu po raz ostatni podpisałem swoim nazwiskiem decyzję o przystąpieniu TKZ ZKS „Elbud” do Tymczasowego Porozumienia Organizacji Niezależnych, skupiających 25 organizacji niepodległościowych w Krakowie.

W roku 1985 uczestniczyłem w głodówce rotacyjnej zorganizowanej przez Annę Walentynowicz w kościele w Krakowie-Bieżanowie (mój numer 136). Celem głodówki był protest przeciwko aktom terroru oraz wywarcie presji na ówczesne władze komunistyczne w kwestii zwolnienia więźniów politycznych.
Ponadto brałem udział we wszystkich niepodległościowych manifestacjach organizowanych przez „Solidarność” i KPN.
W dniach 3-11 listopada 1985 r. w Krakowie ogłoszono tydzień więźnia politycznego, w trakcie którego po mszach świętych odprawianych w krakowskich kościołach wraz z innymi działaczami „Solidarności” aktywnie uczestniczyłem w zbieraniu pieniędzy, aby następnie przekazać je prześladowanym i rodzinom więźniów politycznych (pamiętam rodziny Krauze, Handzlika i matkę działacza uwięzionego na Dolnym Śląsku).

Podobną działalność prowadziłem także w miejscowości, w której mieszkałem.
Pod koniec roku 1985 założyłem Koło Oporu Społecznego rejonu Świątniki Górne.
Zostałem przewodniczącym tej organizacji. Moimi współpracownikami byli: Wacław Sikora z Konar, Stanisław Zając z Rzeszotar i nieżyjący już dzisiaj Marian Kotarba ze Świątnik Górnych. W ramach KOS przeprowadziliśmy kilka udanych akcji malowania haseł „Solidarności” (m.in. duży napis „Solidarność” na remizie strażackiej, obok posterunku milicji), oraz rozrzucania ulotek, specjalnie wydrukowanych z okazji ważnych rocznic (m.in. z okazji przyjazdu Papieża do Krakowa i w dzień Wszystkich Świętych, przypominający mord na działaczach PSL w Rzeszotarach).

Do niezależnego miesięcznika „Myśli Nieinternowane” podałem nazwiska wszystkich głosujących w Świątnikach Górnych w roku 1986. Był to jedyny przypadek w Polsce, kiedy ujawniono personalia osób biorących udział w bojkotowanych przez „Solidarność” wyborach. „Czerwoni” nie mieli wątpliwości, że ponoszę za to odpowiedzialność, od tamtego czasu mój dom był stale inwigilowany, a moją żonę straszono przeróżnymi represjami.
Wraz z proboszczem parafii Świątniki Górne śp. Stanisławem Koniecznym współorganizowałem po mszach świętych imprezy przy ognisku połączone ze śpiewaniem pieśni patriotycznych i „solidarnościowych”. Inicjatywa ta cieszyła się ogromną popularnością i miała niezwykły wpływ na podniesienie ducha „Solidarności” w całym regionie.
Na nasze spotkania przychodziło bardzo wielu znanych działaczy nowohuckiej i krakowskiej „Solidarności”. Szkoda, że tradycji tej nie kontynuowano po moim wyjeździe
z Polski.

W roku 1986 ukończyłem dwuletni Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy w Kościele pw. Św. Maksymiliana Kolbe w Krakowie-Mistrzejowicach. Uczestniczyłem w działalności Confraterni Robotniczej, pomagałem również organizować czwartkowe msze za Ojczyznę. Tam właśnie, podczas mszy świętej odprawianej w intencji odnalezienia zaginionego księdza Jerzego Popiełuszki, odczytałem swoją intencję o ponowny wybór Ronalda Reagana na Prezydenta Stanów Zjednoczonych, komentowaną później przez rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana. Po tym wydarzeniu Ambasada Stanów Zjednoczonych wyraziła podziękowanie dziś już nieżyjącemu ks. Jancarzowi, który był organizatorem mszy czwartkowych w Krakowie-Mistrzejowicach. Pod koniec roku 1986, dostrzegając problem braku kontaktu między zakładami pracy Podgórza, zdecydowałem się na wydawanie pisma międzyzakładowego, które umożliwiałoby wymianę informacji wśród robotników.
Przystąpiłem do wstępnych rozmów z działaczami „Solidarności” tej dzielnicy i w lutym 1987 r. rozpoczęto druk miesięcznika „Wa-Za”. Tytuł pochodził od pierwszych liter nazw ulic Wadowickiej i Zakopiańskiej, ulic – przy których znajdowało się najwięcej zakładów pracy Podgórza.
Nakład wynosił ponad pięćset egzemplarzy (z powodów finansowych i technicznych nigdy nie przekroczył tysiąca), wystarczało to, by spełnić zamierzony cel. Pismo było „moim dzieckiem”, ja koordynowałem działania oraz kontakty z zakładami Podgórza i innymi organizacjami, ja drukowałem i rozdzielałem egzemplarze do zakładów i organizacji, również pisałem wiele artykułów, używając pseudonimu „Konrad”. Jednakże pismo nie mogłoby być wydawane, gdyby nie reszta zespołu:
Jacek Swałtek – działacz „Solidarności” kolejarzy i KPN – zabezpieczał pismo w matryce i korygował teksty przed drukiem;
Zbigniew Mikuliszyn – członek TKZ „Elbud” – sekretarz, przygotowywał matryce na maszynie;
Wacław Sikora – członek Koła Oporu Społecznego rejonu Świątniki Górne – w znacznym stopniu sponsorował pismo;
Ryszard Majdzik – komisarz strajkowy regionu Małopolska – przyczynił się do regularnego wydawania pisma, drukował jeden nakład „Wa-Zy” na powielaczu, który używano do drukowania biuletynu „Solidarność-Skawina”;
Stanisław Zając – działacz „Solidarności” w „Georycie” oraz członek Koła Oporu Społecznego rejonu Świątniki Górne – przekazywał informacje o sytuacji w swoim zakładzie i prowadził kolportaż;
Teresa Buńko – kolporter „Tygodnika Mazowsze” – zapewniała kontakt z „Solidarnością” w „Armaturze” i prowadziła kolportaż;
Jerzy Seweryn – działacz „Elbudu” – pracownik biura, przekazywał informacje z biur „Elbudu” i prowadził kolportaż;
Helena Zalot – działaczka TKZ „Solidarność” ZKS „Elbud” – księgowa, przekazywała informacje i prowadziła kolportaż;
Józef Kozłowski – działacz „Solidarność” w MPK-Łagiewniki – przekazywał informacje i prowadził kolportaż;
Jan Popiel – działacz „Solidarności” Instytutu Odlewnictwa – przekazywał informacje i prowadził kolportaż;
Leszek Wacław – działacz Zakładów Sodowych – przekazywał informacje z Zakładów Sodowych i z „Budochemu” – firmy mieszczącej się na terenie Zakładów Sodowych i prowadził kolportaż.

Większość z wymienionych osób jest dziś nieznana, nie pamięta się o ich zasługach.
Ja również nie mogę sobie przypomnieć wielu reprezentantów zakładów pracy, którzy wtedy ze mną współpracowali, dostarczali mi wiadomości i prowadzili kolportaż. W marcu 1987 r. zawarłem porozumienie z Szefem Obszaru II KPN – Ryszardem Bocianem, otwierało ono kanały kolportażu „Wa-Zy” dla pisma KPN „Niepodległość” i odwrotnie, kanałami kolportażu KPN było rozprowadzane pismo „Wa-Za”.
Podczas głodówki w Bieżanowie poznałem wiele osób z Warszawy (nazwisk nie pamiętam). To oni przesyłali „Wa-Zę” do Radia „Wolna Europa”, odbiór potwierdzano na antenie. „Wa-Za” nigdy nie została rozpracowana przez funkcjonariuszy SB, „umarła śmiercią naturalną” w związku z moją emigracją do Australii.
Przed wyjazdem wydałem oświadczenie do robotników ZKS „Elbud”, które opublikowano w biuletynie „Solidarność Skawina” -5-.
Na emigrację udałem się bez wyrzutów sumienia, zrobiłem wszystko, na co mnie było stać w tamtych latach, a może nawet więcej. Również fakt, że w tym czasie w kraju nie było więźniów politycznych w znacznym stopniu wpłynął na moją decyzję wyjazdu.
Występując o paszport, nie negocjowałem z komunistami, nie podpisałem „lojalki”, dałem „czerwonym” wybór, uzasadniłem to we wniosku paszportowym, który znajduje się w mojej teczce paszportowej w IPN, a który tutaj cytuję:
W związku z moim światopoglądem wybrałem emigrację do Australii, ponieważ życie w kraju rządzonym przez komunistów, jakim niewątpliwie jest Polska Rzeczpospolita Ludowa, dłużej dla mnie jest nie do przyjęcia. O mojej niechęci do systemu komunistycznego wyrażałem się często, również publicznie. Obecnie działalność związkowa to za mało, dlatego pozostają mi dwa wyjścia: politycznie zwalczać system panujący w kraju, lub emigrować. Wybrałem to drugie. Proszę o wydanie paszportu dla mnie i rodziny.
W tamtym okresie funkcjonariusze SB prowadzili przeciwko mnie sprawę operacyjnego
rozpracowania pod kryptonimem „Kolumna” (nr rej. 33464).

III

NA OBCZYŹNIE

Na australijskiej ziemi wylądowałem 28 lutego 1988 r. Przez pierwsze trzy miesiące australijski rząd zapewnił mi zakwaterowanie w hostelu dla emigrantów, naukę języka angielskiego i naukę syna w szkole.
Po dwóch tygodniach pobytu w Australii aktywnie włączyłem się w akcję pomocy dla członków „Solidarności” w Polsce, którą zorganizowało Wiktoriańskie Stowarzyszenie „Solidarność”.
Wiosną 1988 r. w Polsce wybuchły strajki, szczególnie brutalnie pacyfikowana była Nowa Huta. Wtedy rozpocząłem rozmowy „na żywo” z kolegami w Polsce.
Razem z Barbarą Shenkiel, pracownikiem polskiej rozgłośni, dzwoniliśmy z redakcji radia do Polski, nagrywając bezpośrednie relacje z wydarzeń w Nowej Hucie. Naszymi rozmówcami byli: Ryszard Majdzik – komisarz strajkowy NSZZ „Solidarność” regionu Małopolska i Ryszard Bocian – szef obszaru II KPN. Szczególnie wstrząsające relacje przekazał nam Ryszard Majdzik z pacyfikacji strajku w HiL, relację na żywo transmitowano na antenie radia. Po tych rozmowach obu działaczom odcięto łączność telefoniczną.

Napisałem też Apel do Rządu i Narodu Australijskiego. Sygnatariusze apelu wzywali władze Australii do podjęcia działań przeciwko rządowi w Warszawie. Głównym celem było wywarcie wpływu na „czerwonych”, by ci nawiązali rozmowy ze strajkującymi robotnikami i zaprzestali wobec nich represji. Szukając pomocy koniecznej do realizacji Apelu, zgłosiłem się do Andrzeja Sobieraja, który od kilku lat mieszkał w Melbourne.
Andrzej zaakceptował pomysł i zajął się jego realizacją, m.in. zbieraniem podpisów, dostarczeniem dokumentu do prasy i do Parlamentu Federalnego. Andrzej również odczytał jego treść na antenie Radia „Wolna Europa”. Pod Apelem z dnia 26 sierpnia 1988 r. podpisało się 27 więźniów politycznych i internowanych, zamieszkałych w Melbourne. Treść odezwy wraz z nazwiskami podpisanych osób opublikowano w wydawany w Melbourne „Tygodniku Polskim” w dniu 1 października 1988 r.

Po uspokojeniu się sytuacji strajkowej w Polsce Prezes Rady Naczelnej Polskich Organizacji w Australii i Nowej Zelandii Krzysztof Łańcucki powołał do życia Komisję Spraw Polskich jako ciało doradcze dla Rady Naczelnej.
Przyjąłem zaproszenie do wstąpienia w szeregi członków Komisji i w dniu 11 grudnia 1988 r. rozpocząłem trwające rok działania w ramach tzw. Polonii Zorganizowanej.
Po rocznej pracy Komisji przygotowano biuletyn w języku angielskim, adresowany do australijskich polityków i prasy, przedstawiający sytuację polityczną w Polsce. Niestety, waśnie między działaczami polonijnymi doprowadziły do rozbicia Komisji na dwie grupy, a zarazem cofnięcia druku już pierwszego numeru pisma.
Ta decyzja była dla mnie bardzo bolesna, ponieważ przez rok straciłem dużo czasu, który zmarnowano, czasu tak cennego na początku drogi emigracyjnej. Po tym wydarzeniu w krótkim czasie powstały dwie nowe organizacje. Komisję Spraw Polskich powołał Prezes Łańcucki, a Australijski Instytut Spraw Polskich profesor Andrzej Ehrenkreutz. Zostałem zaproszony do pracy w tych organizacjach, jednakże obie oferty odrzuciłem i wycofałem się z życia tzw. Polonii Zorganizowanej, rezygnacja moja trwa do dnia dzisiejszego.
W roku 1990 w Domu Polskim „Syrena” w Melbourne wraz z Januszem Przewłockim, Wiesławem Tatarczuchem i Krzysztofem Ciurajem zorganizowałem jeszcze obchody 10. rocznicy powstania NSZZ „Solidarność”.
Po tych uroczystościach wycofałem się z życia politycznego na długie 15 lat, uważając, że o życiu w Polsce powinni decydować Polacy mieszkający w Ojczyźnie.
W roku 1990 wstąpiłem do związków zawodowych Australian Manufacturing Workes Union, a w roku 2004 wybrano mnie na przewodniczącego zakładowego oraz delegata związku na dzielnice południowo-wschodnie Melbourne. Funkcję tę pełniłem do 5 kwietnia 2006 r., czyli do momentu likwidacji zakładu „Nylex” i przeniesienia produkcji do Chin.

IV

AUSTRALIJSKA GRUPA LUSTRACYJNA

W sierpniu 2005 r. na zaproszenie Zarządu NSZZ „Solidarność” Regionu Małopolska udałem się do Polski na okolicznościowy Zjazd z okazji 25-lecia powstania „Solidarności”.
Podczas pobytu w Polsce reprezentowałem Australijsko-Polskie Towarzystwo Historyczne, które w tym czasie organizowało obchody „Solidarności” w Parlamencie Wiktorii w Melbourne. Moim zadaniem było rozpropagowanie informacji o tej uroczystości wśród polskiego społeczeństwa.
Na okolicznościowych Zjazdach NSZZ „Solidarność” w Krakowie i w Gdańsku przeprowadziłem wiele rozmów i wywiadów na temat lustracji, m.in. z byłym Dyrektorem IPN w Krakowie Januszem Kurtyką, Ryszardem Majdzikiem i Bronisławem Wildsteinem. W wyniku tych rozmów doszedłem do wniosku, że po wyborach 2005 r. jest szansa na oczyszczenie Polski z „bolszewizmu”; zdałem sobie jednak sprawę, że lustracja musi iść dwiema drogami: krajową i polonijną, ponieważ naród polski połączony jest ze sobą, niezależnie od miejsca zamieszkania. Pozostawienie Polonii poza lustracją otworzyłoby bowiem możliwość ucieczki lustrowanych pozytywnie w Polsce.
Bardzo ważną decyzją było poddanie się, jako pierwszy, takiej czynności. Dlatego w czasie pobytu w Polsce złożyłem wniosek o przyznanie mi statusu pokrzywdzonego, który otrzymałem w lutym 2007 r. Po powrocie do Australii napisałem o tym artykuł do „Tygodnika Polskiego” Status Pokrzywdzonego[nej] – samolustracja więźniów politycznych PRL i internowanych -6-.
W tym czasie kampanię lustracyjną aktywnie rozpoczęła Elżbieta Szczepańska (działaczka „Solidarności” ze Śląska, internowana i prześladowana przez komunistów w PRL) – prezes Australijsko-Polskiego Stowarzyszenia Historycznego. Jej artykuły Ujawnić prawdę i Australia wyspą agentów doprowadziły do wyjątkowo silnych ataków na jej osobę. Dlatego na rocznym zebraniu Australijsko-Polskiego Towarzystwa Historycznego (jego członkiem zostałem przed wyjazdem do Polski) wyszedłem z inicjatywą opublikowania apelu o lustrację Polonii, równocześnie potwierdzając zgodność swoich poglądów z treścią artykułów Elżbiety Szczepańskiej.
Apel ten Australia apeluje o lustrację Polonii opublikowano 14 lutego 2006 r. Był to początek zmagań o nowy kształt lustracji. Pod dokumentem podpisało się 11 osób. Od tej pory atakowani byli wszyscy sygnatariusze, szczególnie na stronie internetowej „Wirtualna Polonia”.
Analizując tę sytuację, doszedłem do przekonania, że najlepszą obroną będzie atak. Po konsultacji z działaczami „Solidarności” i więźniami politycznymi zdecydowanymi walczyć o ideę lustracji powstał plan utworzenia grupy, która z mojej inicjatywy przyjęła nazwę Australijska Grupa Lustracyjna. Zespół ten 31 marca 2006 r. ukształtował się w składzie:

Jacek Klaś – koordynator,
Elżbieta Szczepańska – wice-koordynator, rzecznik prasowy,
Zofia Kwiatkowska-Dublaszewski – członek Zarządu,
Grażyna Pławska – członek Zarządu,
Grzegorz Ochnia – członek Zarządu.

Z działalnością i osiągnięciami Australijskiej Grupy Lustracyjnej można zapoznać się na stronie internetowej www.kworum.com.pl, szczególnie w artykule Kalendarium AGL.
Nie jest to odpowiedni czas, by podsumowywać jej działalność z kilku względów, m.in. z powodu braku dostępu do wielu dokumentów (np. krypt. „System Polonia” i innych tajnych dokumentów, szczególnie służb wojskowych, które kontrolowały życie Polonii w każdym kraju). Mam nadzieję, że o tym napiszę w przyszłości.
Trzeba także pamiętać, że AGL była pierwszą w historii polskiego parlamentaryzmu społeczną i niezależną inicjatywą Polaków, mieszkających poza granicami kraju, którzy za pośrednictwem swoich reprezentantów w Polsce formalnie zgłosili zainteresowanie uczestnictwem w pracach legislacyjnych Komisji Sejmowej nad opracowaniem ustawy lustracyjnej. Byli oni obecni w czasie prac tej Komisji w Sejmie. Ponadto AGL przedstawiła też własne propozycje zmian do tejże ustawy, opracowane przez Biuro Prasowe pod kierownictwem Elżbiety Szczepańskiej.

.................................

1 - Na podstawie noty indentyfikacyjnej otrzymanej z IPN.
2 - Zob. „Elbudowiec. Serwis Informacyjny Tajnej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Zakładzie Konstrukcji Stalowych, Kraków, ul. Wadowicka 12” 1984, nr 1 (25 III). Drukarnia im. Ofiar Katynia.
3 - Było to efektem prowadzonej od 18 kwietnia 1984 r. sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Koło” (nr rej. 28500). Rozpracowaniem objęto 14 figurantów – członków Tajnej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” „Elbudu”. Celem rozpracowania była „nielegalna grupa konspiracyjna
zajmująca się zbieraniem składek od osób sympatyzujących z «S» oraz kolportażem nielegalnych wydawnictw, w tym m.in. pisma «Elbudowiec»”.
4 - Przedsiębiorstwo Budowlano-Montażowe „Budochem” zlokalizowane było w Krakowie, przy ul. Zakopiańskiej 62.
5 - „Solidarność Skawina” 1988, nr 5/20.
6 - „Tygodnik Polski” 2005, nr 39.

Jacek Klaś
Australia – maj 2007

…………………………………………………
ps.
Pierwsze wydanie moich „Wspomnień” - o historii walki z komunizmem i postkomunizmem w kraju i za granicą opublikowano w piśmie historycznym pt. „Sowiniec” nr 30, w roku 2007, wydawanym co pół roku przez Fundację „Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego”, działającej pod patronatem Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, której zbiory są częścią zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej.
Więcej o działalności historyków z Uniwersytetu Jagiellońskiego można dowiedzieć się na portalu internetowym www.solidar.pl
Największym moim marzeniem jest opublikowanie drugiego wydania moich wspomnień, po zapoznaniu się z całkowitą działalnością Służb Bezpieczeństwa PRL i Służb Specjalnych, [w tym Wojskowych Służb Informacyjnych], jakie prowadzono przeciwko mnie.
Mam nadzieję, że dożyję czasu, kiedy archiwa SB, Służb Specjalnych i akta pod kryptonimem „System Polonia” zostaną odtajnione i udostępnione osobom, przeciw którym były tworzone.

Wszystkim zainteresowanym moimi „Wspomnieniami”, wyrażam zgodę na ich rozpowszechnianie, pod warunkiem nie wprowadzania jakichkolwiek skrótów.

Jacek Klaś
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 7:13 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Wspomnienia, Relacje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group