" /> Dyskusje ogólne :: Realne SUKCESY rządu Tuska
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Realne SUKCESY rządu Tuska
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek Lewandowski
Weteran Forum


Dołączył: 16 Wrz 2007
Posty: 635

PostWysłany: Sro Lut 13, 2008 7:25 pm    Temat postu: Realne SUKCESY rządu Tuska Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Za wszelka cenę trzeba dążyc do tego, aby debata publiczna koncentrowała sie na realnych problemach Polaków i dotyczyła realnych sukcesów i porażek tego rządu.


Przepraszam, że cytuję samego siebie, ale uważam, że powyżse zdanie jest zasadne.

Zgodnie z powyższym otwieram wątek, w którym chciałbym sie skupić na realnych sukcesach obecnego rządu. Jeżeli ktoś z państwa uzna, że dana propozycja jest wątpliwa - proszę o głosy sprzeciwu.

A jeżeli ktoś zechce dopisać coś do listy - bardzo proszę.
----------------------------------------------------------------------------------
Oto moja pierwsza propozycja:

Nie, po głębszym zastanowieniu, stwierdzam, że na razie nie mogę niczego zaproponować. Jednak gdy tylko przyjdzie mi coś na myśl, to zaraz zamieszczę.

_________________
xxx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 6:43 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mirek Lewandowski
Weteran Forum


Dołączył: 16 Wrz 2007
Posty: 635

PostWysłany: Czw Lut 14, 2008 2:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Decyzja o pozostawienia CBA i o pozostawieniu Mariusza Kamińskiego na stanowisku szefa CBA

Jakkolwiek decyzja ta zapadła z dużym ociąganiem, po okresie bezpardonowych ataków na CBA i na jego szefa i byc może nie jest ostateczna, ale jednak została ona podjęta!

Po pierwsze oznacza to stworzenie warunków do kontynuowania dalszej walki z korupcją (a zaniechania tej walki bardzo sie obawialiśmy, zwłaszcza, że ludzi PO mają ... hm ... powiedzmy lepkie ręce). I sa juz pierwsze efekty.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4920117.html
http://wiadomosci.onet.pl/1688324,11,1,1,,item.html
Po drugie była to decyzja trudna ze wzgledów psychologicznych - Tusk musiał wycofać się ze swych wczesniejszych ataków na CBA i przyznac, że raport Pitery był kompromitacją.
Po trzecie - podejmując tę decyzję Tusk naraził sie wpływowemu lobby, które popierało Tuska w zamian za gwarancję swoich interesów. Zostawiając CBA i Kamińskiego Tusk ryzykje utratę cennych sojuszników. Tym bardziej trzeba jego decyzję docenić.

_________________
xxx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jerzy Dąbrowski
Weteran Forum


Dołączył: 01 Gru 2006
Posty: 314

PostWysłany: Sob Lut 16, 2008 5:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mirek Lewandowski podaje jako sukces Tuska:
Cytat:
Decyzja o pozostawienia CBA i o pozostawieniu Mariusza Kamińskiego na stanowisku szefa CBA


Przypomina mi się tytuł jakiegoś filmu "Bohater mimo woli"

Tak też widzę ten "sukces" Tuska - jest to "sukces mimo woli"

Dla mnie najwięszym sukcesem Dodalda Tuska jest to jaki mam ubaw w pracy z koleżankami i kolegami - wyborcami PO. Naprawdę już dostrzegają ewidentne wpadki "cudacznego" bo nie cudownego premiera.
Jakoś niepotrafią już dać się wciągnąć mediom (Radio "Zet") w ich "strumień świadomości".
W ogóle nie interesuje ich "morderca laptopów" Zbigniew Z.
Czy też męczennica IV RP Barbara B.

Tak, tak i ludzie po wyższych studiach potrafią być bardzo naiwni.

A ja się śmieję! Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy

pozdr JD

_________________
Nie jedna miarka wskazuje na Jarka,
Wi?c tak jak czuj? tak zag?osuj?!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski
Weteran Forum


Dołączył: 16 Wrz 2007
Posty: 635

PostWysłany: Sob Lut 16, 2008 10:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie Jurku,
wola Tuska w pozostawieniu Kamińskiego jednak jest. Przecież mógł go usunąć pod jakims pretekstem, łamiąc prawo. PiS by krzyczało, media podeszłyby do sprawy ze zrozumieniem, wpływowi sojusznicy pieliby z zachwytu, a wcale nie jest pewne, czy sąd przyznałby racje Kamińskiemu. Z resztą wyrok sądu za rok - nie miałby juz dużego znaczenia. Dziś Tusk może zrobić praktycznie wszystko. Może np. zamknąć Kamińskiego w szafie na rok i w obecnej sytuacji nic mu za to nie grozi. Wszyscy mogą mu skoczyć. Jeżeli jednak tego nie robi i - choc osłabił Kamińskiego - pozwala mu nadal działać, to - z naszego punktu widzenia - jest to plus dla tego rządu.
Tak sądzę.
Pozdrawiam

_________________
xxx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 1:11 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niewątpliwe sukcesy Rządu premiera Donalda Tuska to:
1. Wysokie poparcie społeczne Rządu, o jakim informują nas gazety, radio, telewizja
2. Wspaniała prasa jaką ma ten Rząd przy praktycznie braku jakichkolwiek sukcesów w rozwiązywaniu problemów kraju.
Jeśli zważyć, że sukcesem ma być to, że nie zrobiono świństwa, choć można było (z szefem CBA) lub to, że będziemy znów mieć tradycyjny zielonogórski festiwal piosenki rosyjskiej (szkoda, że nie radzieckiej, bo wtedy tradycja byłaby w pełni utrzymana) to mamy do czynienia z prawdziwym, wielkim cudem. Czy będą następne?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski
Weteran Forum


Dołączył: 16 Wrz 2007
Posty: 635

PostWysłany: Sro Lut 20, 2008 9:01 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie Grzegorzu,
proponuję wstrzymać się z uznaniem, że wysokie poparcie społeczne dla rządu jest jego sukcesem. Wydaje mi się, że przez pierwsze miesiące po wyborach (może nawet przez rok) każdy rząd cieszy się wysokiem poparciem, co jest swego rodzaju premią za wygranie wyborów. Jeżeli w drugim roku rzadzenia rząd będzie nadal sieszył sie poparciem 50% społeczeństwa, to rzczywiscie trzeba będzie to uznac za sukces, zwłaszcza jezeli realne dokonania rządu bedą tak mizerne, jak do tej pory.

_________________
xxx


Ostatnio zmieniony przez Mirek Lewandowski dnia Sro Lut 20, 2008 9:11 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski
Weteran Forum


Dołączył: 16 Wrz 2007
Posty: 635

PostWysłany: Sro Lut 20, 2008 9:10 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chciałbym wzrócic uwagęna artykuł we wczorajszej Rzepie, zawierający ocenę 100 dni rządu Tuska. Aż trudno uwierzyć, że sa ludzie i to ze stopniem doktora socjologii), którzy pod takim artykułem podpisuja sie swoim imieniem i nazwiskiem.

Cytat:
Rząd PO nie zawiódł

Spoglądając z perspektywy mijających 100 dni urzędowania gabinetu Donalda Tuska, do jego niewątpliwych sukcesów należy zaliczyć wszystko to, co wydarzyło się w polityce zagranicznej. Na tym polu najlepiej da się zaobserwować spełnianie obietnic wyborczych odnośnie do poprawy stosunków z naszymi zagranicznymi partnerami. I to szybciej, niż można by się tego spodziewać.


Duży sukces w dyplomacji
Już nie jesteśmy krajem postrzeganym jako enfant terrible Europy. Znacznie poprawiły się nasze relacje z Niemcami, które tak nadwerężyła poprzednia ekipa. Propozycja współpracy państw bałtyckich z Grupą Wyszehradzką też wzmacnia naszą pozycję w Unii oraz czyni nas wiarygodnym partnerem innych nowych państw członkowskich. Nie wspominając już o pierwszej od niepamiętnych czasów wizycie Donalda Tuska w Moskwie i jego spotkaniu z prezydentem Władimirem Putinem. Już sam fakt tej wizyty pozwoli Polsce pozbyć się etykietki rusofobów, która tak niekorzystnie wpływała na nasze możliwości współkształtowania unijnej polityki wobec Kremla.

Jedynym rozczarowaniem jest wyraźny brak determinacji w rozliczaniu rządów PiS. Tylko Zbigniew Ćwiąkalski próbuje walczyć
Premier Tusk dobrze rozegrał także sprawę tarczy antyrakietowej ze Stanami Zjednoczonymi, uspokajając Amerykanów tuż przed swoją wizytą w Moskwie, że Polska nie ma zamiaru wycofywać się z tego pomysłu, a jednocześnie umieszczając tę kwestię w kontekście dyskusji o wzmocnieniu roli NATO w zapewnieniu bezpieczeństwa Europie.


Zgrabnie wygaszone strajki
Kolejna sprawa godna docenienia to ta, jak rząd poradził sobie z falami roszczeń płacowych w sektorze publicznym, które były nie do uniknięcia w związku ze wzrostem płac w sektorze prywatnym oraz rozbudzonymi podczas kampanii wyborczej oczekiwaniami społeczeństwa. A poradził sobie całkiem nieźle – wszak udało mu się strajki i protesty wygasić. Choć nadal nie do końca wiadomo, z czego owe roszczenia będą realizowane, jaka jest filozofia zmian w służbie zdrowia i jaki pomysł na podwyżki dla nauczycieli, to i tak mogło być o wiele gorzej.

Oczywiście problemy te nie znikną i pewnie będą narastać, dlatego dobrze byłoby, gdyby rząd niebawem zaprezentował – choćby w ogólnych zarysach – pomysł na to, co zamierza w tej sprawie zrobić. Nie znaczy to jednak, że teraz powinno się na wyścigi przedstawiać dziesiątki projektów ustaw i nowych przepisów. Nie podzielam opinii, jakoby nowy gabinet należało oceniać na podstawie tego, ile przedstawił ustaw w ciągu pierwszych 100 dni swojego urzędowania.

W Polsce największym problemem jest zbyt duża liczba ustaw, które na dodatek nader często są wzajemnie sprzeczne. Dlatego rząd powinien być rozliczany z tego, ile udało mu się usunąć bzdurnych przepisów, a nie z tego, ile ich dodał, powiększając bałagan. Z tego, co wiemy, tym właśnie zajmuje się obecnie komisja pod przewodnictwem Janusza Palikota. Gdyby rzeczywiście udało się jej część przepisów uprościć, część zlikwidować i obywatele realnie by to odczuli, byłby to wielki sukces całego rządu Platformy Obywatelskiej. Zwłaszcza że z funkcjonowania podobnych komisji w poprzednich rządach nic nie wynikało. To ogromne wyzwanie, którego nie da się zrealizować w dwa czy trzy miesiące. Potrzebna jest zmiana całej filozofii tworzenia prawa w Polsce oraz podniesienie jego jakości.


Nie potrzeba cudów

Wszelkim głębszym zmianom, które ten rząd będzie jeszcze wprowadzał, z pewnością sprzyjają wysokie notowania zarówno premiera Tuska, jak i całego gabinetu. To również można postrzegać w kategoriach sukcesu. Z różnych badań wynika, że zwolennicy obecnego rządu od początku nie mieli zbyt wygórowanych oczekiwań co do szybkości wprowadzania reform. Oczekiwania te były bardziej ogólne – że rząd będzie sobie dobrze radził, że gospodarka będzie się dalej dobrze rozwijać etc. Nie było natomiast oczekiwania na cud, ponieważ wyborcy PO od początku traktowali to jako pewnego rodzaju retorykę. Dlatego też dziś nie czują się rozczarowani, że po trzech miesiącach żaden cud nie nastąpił.
(...)

Jacek Kucharczyk jest socjologiem, dyrektorem programowym warszawskiego Instytutu Spraw Publicznych

Źródło : Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/94790.html

Wg Kucharczyka (którego sposób myślenia można chyba uznać za reprezentatywny dla typowego wykształciucha) sukcesy rządu Tuska to:
1) dyplomacja (my zaliczylismy ja do porażek),
2) wygaszanie strajków (my uznalismy, że destabilizacja sytuacji społecznej była wynikiem populistycznych haseł PO w kampani wyborczej i zaliczylismy ta destabilizację do porażek PO)
3) wysokie notowanie (pisał o tym także Pan Grzegorz - Wrosław i na razie odłożylismy ten temat na później - zob. wyżej).

Wg Kucharczyka jedyna porazka rządu Tuska to wyraźny bral determinacji w rozliczaniu PiS. Powiem tak:
primo - nie dostrzegam tego braku determinacji, wręcz przeciwnie - najwiecej czasu obecny rząd poświęca na rozliczanie PiSu; jeżeli wyniki tego rozliczania sa mizerne, to głównie dlatego, że rząd PiSu nie był tak zły, jak przedstawiała to PO i jak uwierzył w to Kucharczyk (czy inny wykształciuch)
secundo - uznanie, że rozliczanie poprzedniej ekipy powino byc priorytetem obecnego rządu mówi nam bardzo wiele o typowym wykształciuchu i o pokładach nienawiście do PiSu, który w nim zalegają.

_________________
xxx


Ostatnio zmieniony przez Mirek Lewandowski dnia Nie Mar 30, 2008 2:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 12:46 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie Mirku,
Sam Pan podsumował rzetelność dziennikarską autora proPOwskiego peanu z Rzepy. Czy to zmienia Pana czy moją ocenę?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 7:17 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/95771.html

"Długi cień III RP
Piotr Semka 21-02-2008, ostatnia aktualizacja 21-02-2008 01:13

Co pokazuje nam rząd po stu dniach? Że pewne rzeczy uchodzą płazem. Że „cyniczny radykalizm”, jaki Platforma utożsamiała z rządem Kaczyńskiego, jest wypierany przez „cyniczny konformizm” kojarzący się z III RP – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”

(...)

Gdzie tu się spieszyć?

A gdzie się podział dynamizm nowego rządu? Kto jeszcze traktuje serio zapewnienia, że Julia Pitera przyćmi pisowskie plany walki z korupcją? Pani Julia otrzymała wszak wspaniały tytuł pełnomocnika rządu do spraw opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. Co z tego wynika? Czy poznaliśmy chociaż zarys programu jej działań? Nic z tych rzeczy.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie tak dawno był reklamowany jako człowiek, który chce dużo szerzej otworzyć drzwi nowym kandydatom do zawodu adwokackiego, niż obiecywał to Zbigniew Ziobro. Dziś widać wyraźnie, że zmian nie będzie. Jak bajki o żelaznym wilku brzmią też obietnice Platformy o wzmocnieniu walki z przestępczością i zaostrzeniu kar.

W PO zapomniano też o haśle otwarcia archiwów IPN na oścież. O skasowaniu przywilejów emerytalnych dla ubeków też nikt nie wspomina.

Sprawne szukanie haków

Ale trzeba uczciwie przyznać, że Platforma potrafi działać sprawnie. W szybkim tempie powstaje ustawa, która pozwoli rządowi kontrolować media publiczne i wpływać na rozdawnictwo koncesji dla nadawców prywatnych. Błyskawicznie przeprowadzono czystki w spółkach Skarbu Państwa oraz administracji rządowej i zaoferowano posady ludziom związanym z PO i PSL.Deklaracje Donalda Tuska o wyrzeczeniu się odwetu okazały się bajką dla naiwnych. Bo choć pozostawienie Mariusza Kamińskiego w CBA było szeroko reklamowane jako element wielkodusznej filozofii PO, w rzeczywistości stało się tak po fiasku starań Julii Pitery o znalezienie nań haków.Za to ministra Ćwiąkalskiego nie trzeba poganiać przy pracy nad ustawą, która usamodzielni korporacje sędziowską i prokuratorską. Błyskawicznie też usunięto ze stanowisk tych prokuratorów, którzy w czasach Ziobry prowadzili skuteczne śledztwa w sprawach afer korupcyjnych.

W służbach wojskowych, nad którymi nieformalny patronat zdają się znów pełnić panowie Janusz Zemke i Marek Dukaczewski, wstrzymano weryfikację. Nowa ekipa jest zastanawiająco przychylna postaciom w rodzaju Krzysztofa Bondaryka czy Zdzisława Skorży, które „normalizują” służby specjalne.Szybko i bez sporów zapadła też decyzja w Ministerstwie Kultury o odłożeniu kilku ważnych projektów polityki historycznej. Muzeum Ziem Zachodnich we Wrocławiu w ogóle nie ma już szans na powstanie, a zespół Muzeum Historii Polski zepchnięto na boczny tor.

Koalicja PO – PSL nader sprawnie ujawnia za to przewinienia poprzedniej władzy. Sensacje o utopionych laptopach, zagłuszanych pielęgniarkach, „Jamesach Bondach” po 17-dniowych szkoleniach regularnie wypływają z rządu do mediów. Chyba żadna ekipa tak długo nie nagłaśniała grzechów i grzeszków poprzedników.

Starymi koleinami

Kryterium trzech miesięcy w określaniu intencji nowego rządu nie jest przypadkowe. To wtedy partia pokazuje, co uważa za swe najpilniejsze zadanie, a co zepchnie na margines. To w ciągu trzech pierwszych miesięcy określane są standardy i powstaje hierarchia priorytetów, co uważnie obserwują podwładni nowych ministrów. To w okresie pierwszych stu dni rodzi się właściwy nowemu rządowi klimat.

Co zaś obserwujemy teraz? Że pewne rzeczy uchodzą płazem. Że „cyniczny radykalizm”, jaki Platforma utożsamiała z rządem Jarosława Kaczyńskiego, jest wypierany przez „cyniczny konformizm” kojarzący się z III RP.

Przypomnijmy sobie specjalny tryb zaproszenia na przesłuchanie biznesmena Ryszarda Krauzego. Czy minister Ćwiąkalski nie dał w ten sposób sygnału prokuratorom, że wielkich oligarchów trzeba traktować z respektem? Co mówi anulowanie kary dla spółki J&S? Ilu wielkich biznesmenów nie zapamięta tego przypadku? Ilu PR-owców z ich firm zastanowi się, czy aby nie warto znowu zakręcić się wokół sfer rządowych, by tam poszukać życzliwości dla swoich szefów?

Zawłaszczanie państwa przez PO i PSL może obudzić pokusy korupcyjne, jakie pamiętamy sprzed epoki Rywina. Bo choć rządowi Kaczyńskiego zarzuca się wiele, to jednak nikt nie udowodnił mu tolerancji dla nabijania własnej kieszeni. Nawet najbardziej oburzający przykład działania pro domo sua, jakim było umorzenie długów dawnego PC, nie wiązało się z korzyścią prywatną.

Jeśli jednak takie kiksy, jak sprawa J&S, nie będą przez premiera zauważane, atmosfera może się zmienić. Tym bardziej premier – w swoim najlepiej pojętym interesie – winien dbać o autorytet CBA. Bez służby Mariusza Kamińskiego może wrócić nastrój „odprężenia”, który zgubił ekipę Millera.

Rząd bez właściwości

Donald Tusk bywa przeciwstawiany Jarosławowi Kaczyńskiemu jako korzystna odmiana. Po premierze ideologu, obciążonym doktrynalnym spojrzeniem na świat, przyszedł pragmatyk potrafiący wybierać optymalne rozwiązania. Tomasz Plata w „Dzienniku” komplementuje „premiera bez właściwości”. Chwali Donalda Tuska za to, że skończył z polityką opartą na „twardej tożsamości”, stając się mężem opatrznościowym pokolenia postpolitycznych trzydziestolatków. Publicysta sugeruje, że „twarda tożsamość” uchodziła dotąd w Polsce za silną broń w politycznych wyborach.

Tusk zdobywa poklask zagranicznych stolic, bo przyjmuje – wprost lub pośrednio – poglądy gospodarzy, że iskrzenia we wzajemnych relacjach winna była Warszawa

Czyżby? „Twarde tożsamości” zdarzały się w historii politycznej po 1989 roku – przypomnijmy rządy Jana Olszewskiego, AWS czy Jarosława Kaczyńskiego. Przeważały jednak rządy polityków rzekomo „bez właściwości”. Najlepszym przykładem jest prezydentura Aleksandra Kwaśniewskiego. Okrzyknięto go politykiem bez poglądów, ale gdy szło o obronę ubeckich emerytur, wspieranie kolegów z SLD czy ukłony dla generała Jaruzelskiego, Kwaśniewski zawsze robił, co trzeba. Wrażenie pozapolityczności „prezia” brało się raczej z parasola ochronnego, jaki roztoczyły nad nim media.

Z podobnej premii korzystał w kampanii wyborczej Donald Tusk i korzysta z niej do dziś.

Rządem bez właściwości łatwo być wtedy, gdy ulega się dominującym trendom i naprawdę „twardym tożsamościom”. Bo tożsamości wtedy są naprawdę silne i oddziaływują skutecznie, gdy ubrane są w kostium politycznej poprawności. Gdy natomiast ktoś chce się tym tendencjom przeciwstawiać – tak jak robił to niekiedy odważnie, a niekiedy niezdarnie rząd Kaczyńskiego – łatwo przypiąć mu łatkę ideologicznych awanturników.

Oklaski za konformizm

Jeszcze skuteczniejszy jest konformizm w polityce zagranicznej. Wystarczy akceptować to, co narzucają „wielcy”, a zyskuje się opinię kraju zgodnego i rozsądnego. Na tej zasadzie komplementowana bywa np. Słowenia czy Węgry. Ale czy rola państwa „które bierze, co dają” rzeczywiście wystarcza krajowi średniej wielkości, takiemu jak Polska?

Próby twardej obrony polskich interesów podejmowane przez braci Kaczyńskich wywołały konflikty. Jedne warte zaangażowania, inne mniej – ale kazały one naszym partnerom liczyć się z polska opinią.

Donald Tusk natomiast łatwo zdobywa poklask zagranicznych stolic, bo przyjmuje – wprost lub pośrednio – w Berlinie czy Moskwie poglądy gospodarzy, że iskrzenia we wzajemnych relacjach winna była Warszawa. A elektorat trzydziestolatków, który nie ma cierpliwości do badania meandrów polityki zagranicznej Kaczyńskich, marzy, abyśmy się z Europą nie kłócili. To nowy rząd z pewnością im zapewni. Znacznie trudniej przyjdzie im natomiast zauważenie tego, jak Polska może spadać w rankingu krajów, które liczą się w ważnych europejskich dyskusjach.

Polska znów chce spać

(...)"
Źródło : Rzeczpospolita
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 7:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/95617.html

"Jak dobry premier zły rząd do roboty pogonił
Piotr Gociek 20-02-2008, ostatnia aktualizacja 20-02-2008 17:50

Premier Tusk przepełniony jest dobrocią, ma benedyktyńską cierpliwość i umie wybaczać jak mało kto (o czym wiele mógłby opowiedzieć Jan Maria Rokita). Ale na ostatnim posiedzeniu rządu nie zdzierżył.

Okazało się wtedy, że raporty resortów o tym, jak wiele zdziałano przez pierwsze 100 dni, są warte funta kłaków. Ministrowie nie dość, że nie zrobili w tym czasie nic, to jeszcze nie potrafili tego ciekawie opisać.

Na szczęście premier ma serce równie wielkie jak poparcie, więc zamiast zwolnić wszystkich jak leci, dał im szansę na poprawę. Kilku ministrów dostało zadanie: do północy zrobić to, czego nie dali rady zwojować przez trzy miesiące z okładem. Czy zrobili? Dowiemy się w niedzielę podczas świątecznej, studniówkowej konferencji prasowej.

Wiara premiera w nadludzkie możliwości ministrów imponuje. Ale może w tym szaleństwie jest metoda? Jeśli szefowie resortów są w stanie przez sześć godzin napisać, uchwalić i wdrożyć te wszystkie rzeczy, których nie potrafili załatwić przez kwartał, to znaczy, że drzemie w nich potencjał Herkulesa. Polskę czeka wtedy pasmo wydarzeń niezwykłych.

Wdrożeni do szybkiej roboty ministrowie w jakieś pięć tygodni uporają się z czteroletnim planem działań rządu, a potem pojadą na długie, nieustające wakacje w Dolomity. Chyba, że premierowi Tuskowi nie chodziło o to, żeby poprawić pracę ministerstw, tylko jakość raportów, co mogłoby oznaczać, że nie zależy mu na tym, co kto zrobił, tylko jak wypadnie w telewizji. Ale to przecież niemożliwe, w Polsce nikt nie dałby się na taki numer nabrać."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski
Weteran Forum


Dołączył: 16 Wrz 2007
Posty: 635

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 8:11 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie Grzegrzu,
spór miedzy nami dotyczy ego, czy wysokie poparcie społeczne dla obecnego rzadu jest jego zasugą. Upieram się, że nie z powodów jak wyżej.

_________________
xxx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 9:01 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.dziennik.pl/opinie/komentatorzy/article126591/Tuska_czeka_jeszcze_1000_dni.html

Politolog Rafał Matyja dla DZIENNIKA

wtorek 19 lutego 2008 23:28
"Tuska czeka jeszcze 1000 dni

(...)

Pierwsze sto dni rządzenia jest testem dla gabinetu, który ma szeroką i konkretną agendę. W ciągu tych stu dni buduje się ekipę zdolną do jej realizacji i wyposaża w narzędzia, które dają przynajmniej szansę na jej spełnienie. Pierwsze sto dni było decydujące dla rządów Suchockiej i Buzka, ale nie dla pasywnych politycznie gabinetów Pawlaka czy Oleksego.

Zastosowana przez nie „pasywna konstrukcja rządu” zakładała, że ośrodek kierowniczy w rządzie dysponuje ograniczoną do doraźnych celów politycznych strategią, pozwalając poszczególnym resortom na realizowanie własnych projektów na tyle, na ile nie zagrażają one celom premiera. Tusk nawiązał do takiej właśnie konstrukcji pasywnej, definiując cel polityczny, jakim jest prezydentura, i nadając poszczególnym ministrom raczej status wałęsowskich "zderzaków" niż generałów w możliwie spójnie działającej armii.

Zatem dla Tuska i polityków z jego kancelarii wyzwaniem nie jest 100 dni, które rząd ma za sobą, lecz 1000 dni, które dzieli nas od wyborów prezydenckich. Utrzymać wysoką popularność, uodpornić się na powtarzające się dotąd regularnie negatywne skutki pozostawania u władzy - to zadanie, które określać będzie linię polityczną tego ośrodka.

Pierwsze kilkanaście miesięcy jest zawsze dość łatwe - gdyby wybory prezydenckie mogły odbyć się wiosną 2009 r., Tusk miałby duże szanse, by dotrwać do nich z bardzo wysokimi wskaźnikami sympatii. Platforma może zatem wygrać jeszcze na fali zeszłorocznego sukcesu wybory do Parlamentu Europejskiego. Potem będzie jednak coraz trudniej.

Po pierwsze dlatego, że niemożliwe wydaje się zaspokojenie lub wygaszenie rosnących - i wzmocnionych obietnicami wyborczymi - aspiracji materialnych Polaków. Po drugie dlatego, że „pasywna konstrukcja rządu” da o sobie znać trudnymi do rozwiązania konfliktami i napięciami. Można wprawdzie – nawiązując do koncepcji "zderzaków" - wymieniać ministrów, którym się nie powiodło i w spektakularny sposób czynić z premiera działającego w imieniu społeczeństwa kontrolera rządu.

Można przesuwać styl sprawowania władzy w stronę prezydencką, tak by tworzyć wrażenie, że rząd jest czymś, co działa poniżej szczebla premiera, a może nawet wicepremiera. Lecz nawet największa życzliwość mediów ma swoje granice, a polityczna odpowiedzialność opisana w konstytucji nie da się z czasem rozmyć w kolejnych dymisjach i zmianach personalnych.

Tusk i jego kancelaria zorientowali się już, że skutecznym sposobem utrzymywania poparcia jest wchodzenie w dziesiątki konfliktów z Kancelarią Prezydenta. Z jednej strony pozwala to na prowadzenie wydłużonej kampanii prezydenckiej bez konieczności jej ogłaszania. Utrzymuje korzystną dla Tuska alternatywę, jaką byłaby rywalizacja w drugiej turze z Lechem Kaczyńskim.

Z drugiej strony - jałowe konflikty na linii Krakowskie Przedmieście - Aleje Ujazdowskie znakomicie przykrywają niewygodne dla rządu tematy, którymi mogłyby się zająć media. Spór o godzinę wysłania faksu, formę zaproszenia do pałacu czy określenie użyte przez któregoś ze spin doktorów jednej czy drugiej strony nie przysparza wprawdzie prestiżu rządzącym, ale odwraca uwagę od spraw istotnych, a Tuskowi pozwala wyrównać polityczny status premiera i prezydenta.

Wysokie notowania rządu i Platformy usypiają czujność rządzących i legitymizują ich politykę pasywności i jałowego konfliktu między dwoma kluczowymi ośrodkami władzy.

Pozorna łatwość takiego stylu rządzenia ma jednak swój kres w zetknięciu z realnymi problemami. Tusk jeszcze dziś może liczyć, że postawieni przed twardym wyzwaniem ministrowie staną na wysokości zadania - rozładują napięcia społeczne, zbudują autostrady i stadiony, stworzą zawodową armię i zmodernizują polskie szkolnictwo wyższe.

Może liczyć, że nie sprawią mu zawodu i nie przysporzą kłopotów w drugim i kluczowym trzecim roku rządzenia. Może liczyć na lojalność koalicjanta i nieporadność opozycji.

Jednak koncepcja rządzenia oparta na nadziei, że przez następne 1000 dni wszystkie czynniki zewnętrzne będą jedynie sprzyjać realizacji politycznego planu premiera - musi okazać się złudna. Niewielki kryzys 8 stycznia - kiedy to Rada Ministrów zamieniła się w nieformalne spotkanie rządu - pokazał, że sterowność obecnego gabinetu nie jest imponująca, że źle znosi on sytuacje kryzysowe.

Tu zatem - a nie w dobrych lub złych sondażach - należy upatrywać istotnego testu dla obecnej ekipy. Kilka następnych - i nieuchronnych - kryzysów powie nam o szansach Tuska więcej niż dzisiejsze wskaźniki popularności premiera i jego partii."

Rafał Matyja
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 9:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7207
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=276

"100 dni Donalda Tuska

Felieton Radio Maryja 2008-02-21 www.michalkiewicz.pl


Szanowni Państwo!

Donald Tusk ogłosił skład swego rządu 13 listopada ub. roku. 16 listopada rząd został zaprzysiężony. Oznacza to, że w najbliższy piątek, 23 lutego minie 100 dni od ogłoszenia składu nowego rządu. Stwarza to okazję do zwyczajowego podsumowania, bo utarła się opinia, że jeśli rząd nie przeforsuje swoich najśmielszych zamierzeń w ciągu pierwszych trzech miesięcy, to później już tym bardziej tego nie zrobi. Nie dlatego bynajmniej, że ktoś stawi mu zdecydowany opór. Przeciwnie – to raczej ministrowie zaczną się przystosowywać, ulegając – jak pisze Milton Friedman – „tyranii status quo”.

Przechodząc zatem do podsumowania 100 dni rządu Donalda Tuska musimy w pierwszym rzędzie zdemaskować dwie blagi, natrętnie lansowane przez poprzebieranych za dziennikarzy funkcjonariuszy lub tajnych współpracowników rozmaitych służb. Pierwsza blaga – to tak zwany „gabinet cieni” Platformy Obywatelskiej. Przedstawiany był on jako zespół wybitnych profesjonalistów i przeciwstawiany żałosnym amatorom i populistom, z jakich miał składać się rząd Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy jednak przyszło co do czego, to znaczy – do formowania rządu, okazało się, że ze sławnego „gabinetu cieni” nie pozostał nawet cień – a jeśli coś pozostało – to zaledwie cień cienia w osobie pani minister zdrowia Ewy Kopacz. Pani Ewa Kopacz na pewno ma jakieś zalety, ale z równą pewnością można powiedzieć, że profesjonalizm do nich nie należy. A jest to jedyna postać ze sławnego „gabinetu cieni”, która weszła do rządu Donalda Tuska. Inni członkowie gabinetu do „gabinetu cieni” nie należeli, zatem tym bardziej nie zostali powołani do rządu z racji swego profesjonalizmu, tylko z jakichś innych, zagadkowych przyczyn.

Druga blaga, jaką musimy zdemaskować, to deklaracje, że Platforma Obywatelska trzyma w szufladach projekty zbawiennych ustaw, które natychmiast pouchwala i niezwłocznie wprowadzi w życie. Jednak rozmowy z protestującymi lekarzami, a nawet słynne widowisko telewizyjne pod tytułem „Biały Szczyt” pokazały, że nie tylko zbawiennych, ale w ogóle żadnych projektów Platforma Obywatelska nie przygotowała. Gorzej – wyszło na jaw, że nie ma nawet żadnych pomysłów na opanowanie zapaści w ochronie zdrowia.

Prawdziwa kompromitacja rządu premiera Tuska, a zwłaszcza jego osobiście, nastąpiła w związku z tzw. „amnestią podatkową”. Jak pamiętamy, przed wyborami Donald Tusk odwiedził skupiska polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Zapowiedział tam, że niezwłocznie po wyborach Platforma Obywatelska wniesie gotowy już projekt ustawy, która pozwoli uniknąć podwójnego opodatkowania polskich emigrantów. Platforma Obywatelska wygrała wybory, ale – ustawy nie było. Doszło do tego, że projekt, owszem – pojawił się w Sejmie, ale jego autorem był Klub Lewicy i Demokratów, a nie Platforma Obywatelska. Dopieroż szef Klubu Parlamentarnego PO pan Chlebowski zaczął gimnastykować się przed rozbawionymi żurnalistami, którym usiłował wmówić, ze projekt jest w końcowej fazie uzgodnień międzyresortowych. Ale szybko się okazało, że kłamstwo ma krótkie nogi; Stanisław Gomułka, wiceminister finansów, a więc resortu, który taka ustawę musiałby pilotować niejako z urzędu, powiedział, że nic o żadnym projekcie nie wie, bo jest on w fazie „bardzo wstępnej”.

Blaga na bladze jedzie i blagą pogania. Wielu ludzi, zwłaszcza oczekujących na wolnorynkowe rozwiązania gospodarcze, wiązało swoje nadzieje z Platformą Obywatelską, która zresztą dawała co i rusz do zrozumienia, że gdzie jak gdzie, ale w tej dziedzinie wszystko ma poukładane, jak się należy i zrobi tu porządek. Tymczasem sejmowa komisja „Przyjazne Państwo”, stawiająca sobie za cel odbiurokratyzowanie gospodarki oraz usunięcie z ustawodawstwa „absurdów” i „nonsensów”, powstała dopiero 11 stycznia – a i to nie ma pewności, czy to działania autentyczne, czy tylko kolejny trick marketingowy posła Janusza Palikota. Komisja jak na razie bije pianę – bo nie przedstawiła listy aktów prawnych do uchylenia lub nowelizacji, ograniczając się do rejestrowania „nonsensów” i „absurdów”. Dobre i to, chociaż pierwszy lepszy kabaret robi to i zabawniej i taniej. Nawiasem mówiąc, nawet ta prosta sprawa tak posłów zmęczyła, ze urlopowali się gwoli poratowania sobie zdrowia - kto wie, czy nie psychicznego?

Inni ministrowie też dopiero teraz przygotowują na kolanie różne projekty, bo rzeczywiście – 100 dni minęło, a tu zapowiadanego „cudu gospodarczego” jakoś nie widać. Przeciwnie – ceny, zwłaszcza żywności i wynajmu mieszkań, rosną szybciej, niż nominalne płace, a na horyzoncie pojawia się problem z wypłatą emerytur z tak zwanego II filara, czyli otwartych funduszy emerytalnych. Gdyby rząd Donalda Tuska nie miał parasola ochronnego, jaki rozpinają nad nim usłużne i inspirowane przez tajne służby media, to nie zostałaby już z niego mokra plama. Polska w ogóle nie miała szczęścia do rządów, bo albo nieudolne, albo wręcz złodziejskie, ale nawet na tym tle rząd premiera Donalda Tuska prezentuje się wyjątkowo żałośnie.

Bo za przedwyborcze wspieranie i nadymanie, podobnie jak za utrzymywanie parasola ochronnego – trzeba płacić. Dlatego tez prawdziwy program rządu premiera Donalda Tuska nie ma nic wspólnego z celami przedstawionymi w expose sejmowym. Prawdziwy program rządu Premiera Tuska polega na odwdzięczeniu się tym środowiskom i siłom krajowym i zagranicznym, które pomogły Platformie Obywatelskiej przejąć zewnętrzne znamiona władzy nad Polską.

Problem polega również na tym, że to nie rząd decyduje, w jaki sposób będzie się tym środowiskom i siłom odwdzięczał. To one dyktują rządowi, co i jak ma robić – no i rząd robi, bo wie, że gdyby stanął okoniem, to natychmiast parasol ochronny zostałby nad nim zwinięty, a on sam zostałby zdmuchnięty jak świeca. Najbardziej spektakularne objawy tego odwdzięczania widać w resorcie kierowanym przez ministra Ćwiąkalskiego, ale to nie znaczy, że inni ministrowie nie są wzięci do galopu. Oni też, a jakże by inaczej, zwłaszcza w resortach gospodarczych, tyle, ze tych spraw nikt nie rozgłasza i nawet „dziennikarze śledczy” omijają je szerokim łukiem.

W rezultacie Polska w szybkim tempie powraca do patologii, które wprawdzie blokują rozwój gospodarczy i krępują inicjatywę ludzką, ale służą mafiom i hermetycznym środowiskom, które władzą nad społeczeństwem polskim i jego majątkiem podzieliły się jeszcze przy „okrągłym stole”. W tej sytuacji trudno się dziwić, że komisja „Przyjazne Państwo” nie usunęła ani jednego „absurdu”, czy „nonsensu”. Jakże ma je usuwać, kiedy razwiedce i Salonowi z tym właśnie najlepiej? A komisja, owszem, niech sobie będzie; komu to szkodzi, jak sobie pogada?

Wreszcie – polityka zagraniczna. Tutaj rząd premiera Tuska ma szczególnie wiele serwitutów, zwłaszcza wobec „strategicznych partnerów” – to znaczy Rosji i Niemiec, które nie ukrywały zadowolenia, że wreszcie do władzy dorwał się ich faworyt. Za to zwycięstwo Platformy Obywatelskiej Polska drogo zapłaci, ale nic nam nie pomoże nawet płakanie krwawymi łzami, bo lekkomyślność i głupota zawsze powodują przykre konsekwencje.

Jak pamiętamy, Donald Tusk przed wyborami totalnie krytykował linie polityczną rządu Jarosława Kaczyńskiego, który – co prawda bardziej w retoryce, niż w rzeczywistych działaniach – zapowiadał ochronę interesów państwowych. Ale już pierwsze wizyty zagraniczne, a zwłaszcza wizyta w Moskwie, przekonały Donalda Tuska, że wygadywał po prostu głupstwa, których amatorszczyzna musiała zimnego czekistę Putina doprowadzać ze śmiechu do łez. Putin zignorował i przymilne umizgi premiera Tuska i srogie miny ministra Sikorskiego. W rezultacie delegacja polska wyjechała z tym, z czym przyjechała, to znaczy – z niczym, jeśli oczywiście nie liczyć recydywy festiwalu w Zielonej Górze.

Okazuje się, że „strategiczny partnerzy” nie pozwalają polskiemu rządowi na realizowanie innej polityki, jak polityka kapitulacji, której ukoronowaniem ma być pokątna ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego. Ubezwłasnowolnia on Polskę do końca, a dzieje się to w momencie, gdy przeforsowane przez Stany Zjednoczone ogłoszenie niepodległości Kosowa otwiera w Europie puszkę Pandory. Skutki tego mogą dotknąć nie tylko Hiszpanię, Belgię, Włochy, Słowację, czy Rumunię. Również i Polska może na popieraniu rozbioru Serbii wyjść jak przysłowiowy Zabłocki na mydle – bo przecież nie brakuje w Europie środowisk i sił politycznych, podważających suwerenność polską nad trzecią częścią naszego terytorium państwowego.

Cóż zatem możemy jeszcze powiedzieć w przeddzień 100 dni rządu premiera Donalda Tuska? Chyba to, ze niech Bóg ma nas w swojej opiece, bo że na rząd liczyć już nie możemy, to chyba jasne?

Mówił Stanisław Michalkiewicz"

Stanisław Michalkiewicz
www.michalkiewicz.pl

Myśląc Ojczyzna: "100 dni Donalda Tuska"
red. Stanisław Michalkiewicz
(2008-02-20)

słuchaj
zapisz
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7207
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Katarzyna Makowska
Weteran Forum


Dołączył: 15 Cze 2007
Posty: 194

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 10:22 am    Temat postu: Re: Realne SUKCESY rządu Tuska Odpowiedz z cytatem

Mirku, tez sie gleboko zastanowilam i doszlam do wniosku, ze ja naprawde zbyt malo o posunieciach tego rzadu wiem, aby moc je ocenic. To co sie w mediach rzuca w oczy, to bezustanne ataki na PiS, ale na jestem proPiSowa, to trudno abym je uwazala za sukces. Masochizmem sie nie param, jakkolwiek musze tutaj przyznac sie do tej stronniczosci. Przyznaje sie - bez bicia i bez wstydu. Wink

Od zaproponowanego przez ciebie tematu ( jako dosc malo przedmiotowego;), znacznie bardziej interesuje mnie jak i dlaczego PiS atakowany jest przez srodowiska ani POwskie, ani stricte postkomunistyczne.

Zeby tak np. ktos w przystepny sposob umial mi wytlumaczyc fronde Marka Jurka. Facet doskonale wiedzial, ze aby przeprowadzic planowane przez niego zmiany, potrzebna jest wiekszosc konstytucyjna. I co zrobil? Ano ciezko sie napracowal aby PiSowskie szanse uzyskania takiej wiekszosci na dlugo pogrzebac. Wielu ludziom zaimponowalo, ze jest "wierny idealom". "Wiernosc" takiego kalibru w praktyce moze doprowadzic tylko do tego, ze ustawa o dostepnosci aborcji w Polsce moze byc tylko rozszerzona, a sama aborcja ulatwiona.

Dalej: dlaczego PiS atakowany jest przez niektore srodowiska mieniace sie prawicowo-konserwatywnymi " za socjalizm". Takiego "kapitalizmu" o jakim one bredza nie ma ( poza moze Rosja i republikami bananowymi), a w dodatku, na gruncie polskim najbardziej sprzyja on uwlaszczonym na majatku narodowym postkomunistycznym kombinatorom.

Kaska
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 6:43 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Katarzyna Makowska
Weteran Forum


Dołączył: 15 Cze 2007
Posty: 194

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 10:26 am    Temat postu: PRZEPRASZAM ! Odpowiedz z cytatem

Niektorzy moga byc z lekka zadziwieni moim naglym przejsciem na "ty". A to przez ten nieznosny;) Salon24 gdzie zwracam sie tak do niemal kazdego. No i - zagalopowalam sie.

Przepraszam raz jeszcze.
Kaska
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group