" /> Dyskusje ogólne :: Strategia (KC KPZS, luty 1989)
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Strategia (KC KPZS, luty 1989)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Harcownik
Weteran Forum


Dołączył: 07 Wrz 2006
Posty: 131

PostWysłany: Nie Lis 12, 2006 5:15 pm    Temat postu: Strategia (KC KPZS, luty 1989) Odpowiedz z cytatem

http://www.darski.info/?darski=ogolne&go=jakow1


Uwagi o strategii stosunków z europejskimi państwami socjalistycznymi

[Przygotowano w Wydziale Zagranicznym KC KPZS, luty 1989]

l. Nasze stosunki z państwami socjalistycznymi. w tym z sojusznikami w ramach Układu Warszawskiego, uległy znacznemu skomplikowaniu, wchodząc w krytyczny okres. Zapoczątkowany po kwietniu 1985 r. proces stopniowego opierania ich na zasadach równouprawnienia i wzajemnej odpowiedzialności, utrwalony w toku roboczego spotkania w Moskwie w 1986 r. niewątpliwie pozwolił na usunięcie wielu dawnych naleciałości, umożliwił przekreślenie naszego wizerunku jako konserwatystów. Pierestrojka, postępy demokratyzacji i głasnosti ugruntowały pozycję Związku Radzieckiego jako lidera w procesie odnowy socjalizmu. Własnym przykładem, środkami politycznymi, wywieraliśmy coraz większy wpływ na naszych przyjaciół.

Zerwawszy jednak z dotychczas obowiązującym modelem stosunków z wymienionymi krajami - jak dotąd nie doszliśmy do nowego. I rzecz nie tylko w tym, że proces przebudowy zasad współdziałania państw socjalistycznych w oparciu o "równowagę interesów", którego jesteśmy inspiratorami i orędownikami, okazał się obiektywnie trudny, na płaszczyźnie zaś subiektywnej wywołuje u naszych przyjaciół wrażenie, iż ich porzucamy, odchodzimy od traktowania stosunków z państwami socjalistycznymi w sposób priorytetowy. Chodzi także o to, że dochodzenie do "równowagi interesów" poważnie utrudnia przewlekły kryzys tego modelu socjalizmu, który w swoich podstawowych zarysach ukształtował się w ZSRR jeszcze w czasach Stalina i został przeniesiony na grunt krajów wyzwolonych przez nas lub przy naszym decydującym udziale. Panującemu u nich do dziś systemowi politycznemu brakuje legitymizacji, a ustrój dążący przede wszystkim do stabilności społeczno-ekonomicznej nie jest w stanie sprostać wyzwaniom rewolucji naukowo-technicznej.

Odprężenie, zmniejszenie zagrożenia wojną, do czego, w decydującej mierze, przyczyniły się kraje socjalistyczne, wywołało głębokie przemiany w priorytetach ich narodowego bezpieczeństwa. Na pierwszy plan wysunął się czynnik ekonomiczny - zdolność danego kraju do wpisania się w światowy system gospodarczy, jako że żaden z nich nie jest w stanie samodzielnie pokonać rosnącego dystansu, ekonomiczna integracja państw socjalistycznych wyraźnie zawodzi i uczestniczące w niej kraje ryzykują, że już w najbliższej przyszłości znajdą się poza głównym nurtem światowego rozwoju. Obecnie tak właśnie kształtuje się narodowy interes większości krajów socjalistycznych i to przede wszystkim winniśmy brać pod uwagę w naszych z nimi stosunkach

Europejskie kraje socjalistyczne znalazły się w magnetycznym polu wzrostu gospodarczego i społecznego dobrobytu państw zachodnioeuropejskich Na tym tle z jednej strony - bledną ich własne osiągnięcia, z drugiej - praktycznie giną z oczu istniejące na Zachodzie znaczące problemy i trudności. Możliwość dokonywania ciągłych porównań, zestawienie obrazu dwóch światów - stylu życia, sposobu produkcji, kultury duchowej - dzięki środkom masowego przekazu, stały się elementem codzienności, od którego nie ma ucieczki. A przecież mowa także o krajach, gdzie jeszcze pamięta się czasy, gdy dorównywały one - lub były tego bliskie - ościennym państwom Zachodu. Działanie owego pola magnetycznego z chwilą ustanowienia jednolitego zachodnioeuropejskiego rynku będzie się, oczywiście, nasilać.

W rezultacie, już teraz w szeregu krajów socjalistycznych dokonuje się proces pozbawiania istniejących instytucji politycznych walorów ideologicznych. W szeregach młodego pokolenia szerzy się nonkonfomizm, coraz częściej nie bierny, dotyczący spraw życia codziennego, ale obywatelski, polityczny.

2. Złożony, przejściowy charakter obecnego okresu wyraża się i w tym, że partie rządzące nie mogą już rządzić po staremu, a nowe "zasady gry" - uzgadniania wychodzących na jaw interesów grupowych, poszukiwania społecznego konsensusu - nie zostały jeszcze wypracowane. W miarę zaś, jak proces ich formułowania opóźnia się i przedłuża, wspomniane partie mogą się znajdować w coraz trudniejszym położeniu.

Na tle ogólnych tendencji, ujawniających się we wszystkich krajach socjalistycznych, istnieje specyfika poszczególnych państw, wymagająca od nas różnicowania reakcji.

W Polsce i na Węgrzech sytuacja rozwija się w kierunku przechodzenia do pluralizmu politycznego, do tworzenia parlamentano-koalicyjnych form rządzenia. W tych warunkach WSPR i PZPR mogą liczyć na zachowanie swoich pozycji tylko w ramach sojuszy politycznych. Wiele zależeć będzie od tego, czy uda się im skłonić do konstruktywnej współpracy część opozycji. Uwzględniając zmęczenie znacznej części mieszkańców Polski wstrząsami kryzysowymi, wariant ewolucyjnego rozwoju wydarzeń jest tam bardziej prawdopodobny. Natomiast na Węgrzech, bez względu na panujący tam większy, zdawałoby się, dostatek, zdarzenia mogą przybrać najbardziej nieoczekiwany obrót. Część aktywu PZPR i WSPR przejawia gotowość, w razie poważnego zaostrzenia sytuacji, do sięgnięcia po najbardziej drastyczne środki siłowe. We wszystkich tych kwestiach w kierownictwie PZPR i WSPR brak jedności, można oczekiwać nasilenia walk frakcyjnych.

W ostatnim czasie wyraźnie rośnie napięcie w Czechosłowacji. Nadal działa tu "syndrom roku 1968", który przeszkadza partii jasno określić się wobec kierunku przebudowy, zwłaszcza w sferze demokratyzacji i głasnosti. Znaczna część kierownictwa skłania się ku stosowaniu w walce z nastrojami opozycyjnymi środków administracyjnych. W sumie daje się zauważyć dążenie do rozpoczęcia zmian w gospodarce, przeobrażenia w sferze demokratyzacji i jawności życia publicznego odkładając na później. Czynnikiem stabilizującym jest fakt, że na razie udaje się utrzymać stosunkowo wysoką stopę życiową obywateli kraju, choć osiąga się to z coraz większym trudem.

W Bułgarii zasadniczo symuluje się przebudowę, w znacznej mierze skutkiem osobistych ambicji T. Żiwkowa. Gromkie deklaracje dogłębnej rewizji teorii marksizmu-leninizmu, stworzenia całkowicie nowego modelu socjalizmu, w praktyce sprowadzają się do zbędnych reorganizacji, wymiany kadr, dalszego przykręcania śruby. Wszystko to dyskredytuje partię, socjalizm, rzuca cień na naszą pierestrojkę. Niemniej T. Żiwkow, opierając się na rozbudowanym aparacie administracyjnym, uciekając się do politycznej manipulacji, jak dotąd wystarczająco kontroluje sytuację, choć w partii i kraju narasta niezadowolenie.

W NRD przy pozornym dobrobycie, tworzy się szczególnie złożona sytuacja. Choć spośród innych krajów socjalistycznych NRD korzystnie wyróżnia się stanem gospodarki, poziomem życia, ekonomiczna sytuacja kraju ulega pogorszeniu. Ciążą długi, wzrasta zależność od RFN. Kierownictwo partii, w niemałym stopniu pod wpływem osobistych ambicji, stara się uciec od problemów odnowy. Krytycznie oceniając konserwatyzm kierownictwa NRD, nie wolno zapominać, iż ma on także określone, obiektywne podłoże. NRD nie powstała na bazie narodowej, ale na ideologicznej, klasowej i gwałtownemu przestawieniu jej na tory demokratyzacji, głasnosti, otwarcia mogłyby towarzyszyć tam szczególne komplikacje.

W Rumunii utrzymuje się przygniatająca atmosfera kultu jednostki i autorytarnych rządów Ceausescu Dążąc do odizolowania kraju od naszego wpływu, obecnie usiłuje on stroić się w szaty "obrońcy czystości socjalizmu", pośrednio wdając się w polemikę z nami. Możliwe jest pojawienie się w kraju lokalnych ognisk spontanicznego buntu, ale mogą one także przybrać masowy charakter. Oczywiście sytuacja może się zmienić dopiero wraz z odejściem Ceausescu, czemu mogą towarzyszyć nadzwyczaj chorobliwe zjawiska.

Jugosławia zmierza ku kryzysowi politycznemu na tle zapaści gospodarczej i sprzeczności narodowościowych. Może on doprowadzić do znaczącego osłabienia pozycji ZKJ i nawet do rozpadu federacji.

3. Rysuje się kilka możliwych wariantów dalszego rozwoju sytuacji w państwach socjalistycznych. Jeden z nich zakłada planowe, kontrolowane przez partie rządzące skierowanie społeczeństwa ku demokracji i nowej formie socjalizmu. Nie wykluczone są przy tym pewne ustępstwa w kwestii władzy, zwłaszcza wzrost samorządności i roli organów przedstawicielskich w życiu politycznym, wciągnięcie konstruktywnej opozycji w zarządzanie społeczeństwem, a może i przekształcenie jej w jedną z sił konkurujących w wyścigu do władzy. Taka droga ku socjalistycznej republice parlamentarnej czy prezydenckiej w przypadku szeregu krajów (PRL, WRL, CSRS) wydaje nam się czymś najbardziej odpowiednim. Jeśli inicjatywa przemian demokratycznych wyjdzie od partii rządzącej, istnieją wielkie szansę nienaruszania wewnętrznej stabilności politycznej i zobowiązań sojuszniczych.

Wariant drugi - skokowy - byłaby to kontynuacja dotychczasowej drogi rozwoju: po kolejnym minikryzysie partia rządząca zgadzałaby się na kolejną porcję ustępstw. Przyjęcie tego scenariusza pozwalałoby uniknąć najgorszego - politycznego wybuchu, ale odsunąłby on partię na margines życia politycznego, skutkował nasileniem nastrojów pesymistycznych, zwiększał niewiarę w socjalizm i roszczenia opozycji, stopniowo przygotowując społeczeństwo do wyjścia poza ramy socjalizmu. Nie we wszystkich przypadkach przejście kraju do gospodarki typu mieszanego i wolnej gry sił politycznych doprowadzi do odrzucenia zobowiązań sojuszniczych. Jeśli jednak tak będzie - orientacja kraju w zakresie polityki zagranicznej stanie się przedmiotem ostrej walki politycznej.

Możliwy jest jeszcze wariant trzeci - zachowanie istniejących relacji między władzą a społeczeństwem przy stłumieniu społecznej i politycznej aktywności mas. Tę drogę charakteryzowałoby: przyjęcie jawnie konserwatywnego kursu, ograniczone reformy i w zasadzie - w sferze zarządzania gospodarką - aktywna wrogość wobec radzieckiej pierestrojki. W dalszej perspektywie wariant ten nie wyklucza spontanicznego rozwiązania sytuacji kryzysowej na drodze społecznego wybuchu z trudnymi do przewidzenia następstwami dla wewnętrznej i zagranicznej polityki kraju. Głównym katalizatorem takiego wybuchu może się stać pogłębienie niezadowolenia ludności związane z pogorszeniem sytuacji gospodarczej, obniżeniem poziomu życia.

4. W obecnym kryzysowym, przejściowym okresie stosunki z krajami socjalistycznymi winny zachować dla nas priorytetowe znaczenie. Nie w tym znaczeniu, jakie słowom tym nadawaliśmy wówczas, gdy Związek Radziecki i jego sojusznicy z oczywistych powodów znajdowali się w międzynarodowej izolacji i stosunki wzajemne były dla nich znacznie ważniejsze niż więzi z resztą świata. Od tego czasu nowe myślenie polityczne i energiczne wysiłki podjęte w ostatnich latach przez ZSRR i jego sojuszników radykalnie zmieniły sytuację międzynarodową. Oczywiście zmienił się ciężar gatunkowy współdziałania z krajami socjalistycznymi w naszej polityce zagranicznej. Nie zmienia to jednak fundamentalnego faktu, że stopień wzajemnej zależności ZSRR z państwami socjalistycznymi pozostaje znacznie wyższy niż z resztą świata, i że od tego w znacznym stopniu zależy wewnętrzna stabilność i wpływy socjalizmu na sprawy świata.

Na płaszczyźnie geopolitycznej znaczenie europejskich krajów socjalistycznych polega na tym, że od samego początku odgrywały one rolę swego rodzaju pasa bezpieczeństwa, tworzącego strategiczną osłonę centrum socjalizmu. I niezależnie od wszelkich zmian w sytuacji międzynarodowej, ta rola krajów Europy Wschodniej, zwłaszcza NRD, Polski i Czechosłowacji - do pewnego stopnia zachowuje aktualność.

Powstaje niełatwe pytanie: jakie mogą i powinny być formy naszego wpływu na kraje socjalistyczne w nowych warunkach?

Metody autorytarne - bezpośrednia presja siłowa - ewidentnie się przeżyły. Także z politycznego punktu widzenia, w razie gwałtownego zaostrzenia się sytuacji w tym czy innym kraju - a takiej możliwości nie da się w tej chwili całkowicie wykluczyć - raczej nie możemy uciec się do takich środków jak w 1956 czy 1968 roku, tak ze względów zasadniczych, jak i z powodu niewątpliwie przykrych dla nas następstw. Działania siłowe byłyby usprawiedliwione tylko w jednym wypadku - bezpośredniego i oczywistego zbrojnego wmieszania się obcych sił w wewnętrzne sprawy socjalistycznego państwa [Brak fragmentu tekstu]... w tych warunkach w zasadzie jedynymi środkami oddziaływania pozostają nasze powiązania polityczne i gospodarcze.

5. Wzrasta polityczne znaczenie stosunków gospodarczych. Ich rola jest oczywista dla większości krajów socjalistycznych Także i dla nas mają one duże znaczenie. Trzeba zdecydowanie odrzucić stereotyp, jakoby wspomniane kraje były na naszym utrzymaniu. Wbrew panującym u nas wyobrażeniom, wyniki handlu z ZSRR z europejskimi krajami RWPG są dla nas całkiem korzystne. Widać to na poniższych przykładach.

Udział towarów importowanych z krajów RWPG w ogólnym ich spożyciu w ZSRR:

urządzenia walcownicze - 40-50%

urządzenia dla przemysłu spożywczego - 40%

maszyny i urządzenia włókiennicze - 50%

urządzenia dla przemysłu chemicznego - 35%

maszyny i urządzenia dla przemysłu leśnego i przetwórstwa drewna - ok. 30%

sprzęt poligraficzny - ponad 40%

mięso i przetwory mięsne, warzywa i inne artykuły spożywcze - do 10%

nieżywnościowe artykuły konsumpcyjne -10-15%

Według szacunków z każdego rubla wartości ropy naftowej sprzedawanej do krajów RWPG, mamy 4 ruble dochodu. (Wynik ekonomiczny handlu ropą z tymi krajami za rok 1987 - 493%). Poza tym, przy zakupie wymienionych artykułów konsumpcyjnych (żywnościowych i innych), nasz budżet osiąga znaczne dochody z rynku wewnętrznego w związku z różnicą cen. W 1987 r każdy rubel wydany na import mięsa i przetworów mięsnych przynosił nam przy sprzedaży na rynku wewnętrznym dochód 96 kop., tkanin bawełnianych - 1,76 rb., odzieży ciężkiej - 2,24 rb., obuwia skórzanego - 2 rb., galanterii - 2,92 rb., naczyń porcelanowych - 2,81 rb., mebli - 89 kop. itd.

W krajach RWPG (WRL, Bułgaria) znajdujemy często lepsze niż na światowych rynkach warunki zakupu ziarna. Aby na przykład zakupić tonę pszenicy na rynku światowym (za walutę wymienialną) musimy sprzedać 1,45-1,5 t. ropy naftowej; kupując w wymienionych krajach RWPG - ok. l t.

W związku z powyższym dotychczasowe formy współpracy gospodarczej w znacznym stopniu się przeżyły. Spadają wskaźniki obrotu towarowego ZSRR nie jest już w stanie zaspokajać potrzeb krajów RWPG, jeśli chodzi o dostawy paliw i surowców, a w przypadku szeregu ważnych surowców, np. ropy naftowej, w nadchodzącej pięciolatce jeszcze je obniży. Z powodu spadku cen na surowce energetyczne (zwłaszcza ropę naftową), pod koniec bieżącej pięciolatki Związek Radziecki może mieć ujemne saldo w handlu z europejskimi krajami RWPG o wysokości ponad 7 mld rubli.

Kwestia przechodzenia do struktur integracyjnych została postawiona już dawno. Szczególnie wiele znaczy ona dla naszych partnerów z RWPG. Bez aktywnego włączania się w procesy międzynarodowej integracji gospodarczej, po prostu nie będą oni w stanie dokonać radykalnej naprawy swojej gospodarki.

Wydaje się, że wcześniej podjęte w tej sferze strategiczne wytyczne - dążenie do stworzenia jednolitego (zjednoczonego) rynku RWPG i odpowiednich instrumentów ekonomicznych (wymienialności walut, handlu hurtowego itp.) - w pełni zachowują swoje znaczenie. Jednakże ich realizacja przebiega niezadowalająco. Mimo wielu wspólnie podejmowanych decyzji, kooperacja produkcyjna wyraźnie szwankuje. Kompleksowy program współpracy naukowo-technicznej państw RWPG, z którym wiązano takie nadzieje, praktycznie upadł.

Po spotkaniu roboczym na najwyższym szczeblu w 1986 r. wspólna działalność państw RWPG nieco się ożywiła. Nabrał tempa proces nawiązywania bezpośrednich kontaktów między przedsiębiorstwami, zaczęły powstawać wspólne przedsiębiorstwa. Jednakże nowe formy współdziałania nie wywarły żadnego istotnego wpływu na wyniki i strukturę wzajemnej wymiany (kontakty bezpośrednie przynoszą niecałe 1% ogólnego obrotu towarowego).

Nasila się tendencja do przeorientowywania gospodarki poszczególnych krajów socjalistycznych na Zachód. Normą stało się wywożenie na kapitalistyczne rynki jakościowo najlepszej produkcji. Kraje RWPG nierzadko konkurują między sobą na rynku kapitałowym.

Doświadczenie pokazuje, że nie da się rozwiązać problemu integracji gospodarczej z pomocą ogólnych, choćby i najsłuszniejszych programów. Niezbędne jest nagromadzenie odpowiednich materialnych, organizacyjnych, prawnych i innych przesłanek ku temu we wszystkich krajach. Sukces zależy tu przede wszystkim od dokonania zasadniczej przemiany radzieckiej gospodarki - jej struktury, mechanizmów gospodarczych, od rozszerzenia jej możliwości eksportowych. Trzeba na to przynajmniej kilku lat.

Co moglibyśmy zrobić w tych warunkach? Przede wszystkim nie dopuścić do osłabienia naszego autorytetu jako solidnego partnera. Każde naruszenie zobowiązań, a takie przypadki zdarzają się coraz częściej, stawia kraje socjalistyczne w trudnym, czasem beznadziejnym położeniu. Nagromadzenie takiego rodzaju czynników w gospodarce nieuchronnie pociąga za sobą niepożądane dla nas skutki polityczne. Tę chorobę trzeba zwalczać z dużą stanowczością, posuwając się aż do przeglądu dawnych umów w punktach zawierających zobowiązania naszych resortów w tak delikatnej kwestii, jak wysokość dostaw radzieckiej ropy w danej pięciolatce.

Jednym z nowych sposobów ekonomicznego oddziaływania na państwa socjalistyczne może się stać ścisła koordynacja prób restrukturyzacji przemysłu zbrojeniowego, tym bardziej, że kompleks wojenno-przemysłowy krajów socjalistycznych jest zintegrowany w wyższym stopniu niż cywilne gałęzie przemysłu. Kolejna możliwość: opracowanie ogólnej koncepcji zmniejszenia długu walutowego, dla wielu państw socjalistycznych nadzwyczaj uciążliwego.

l wreszcie - rozszerzając nasze gospodarcze powiązania z Zachodem, należy czynnie zachęcać do nich także naszych socjalistycznych partnerów, przezwyciężać rodzące się w nich wrażenie, jako byśmy mniej uwagi poświęcali zaprzyjaźnionym krajom. Zapewne warto omówić z nimi zwłaszcza możliwość włączenia się do realizacji przedsięwzięć urzeczywistnianych za pomocą zachodnich kredytów, i ostatecznie wypracować wspólną strategię włączenia wspólnoty państw socjalistycznych do systemu gospodarki światowej.

6. Wiele nowych zadań staje przed nami także w sferze współpracy politycznej. Wiele z tego, co obecnie dzieje się w krajach socjalistycznych jeszcze niedawno uważalibyśmy za absolutnie nie do przyjęcia. Dzisiaj kwestię co jest dla nas pożyteczne, co uznajemy za dopuszczalne, a co nie do przyjęcia musimy traktować głębiej, w sposób bardziej elastyczny, bardziej różnicując swoje podejście. Przy czym ważne jest, by realistycznie oceniać nasze możliwości, skrupulatnie ważyć, nasze argumenty nim zdecydujemy, na co rzeczywiście możemy mieć wpływ, a gdzie nasza ingerencja mogłaby tylko pogorszyć sytuację.

Pytanie brzmi: ile jest socjalizmu w przemianach zachodzących w krajach socjalistycznych? Niektóre z nich dążą obecnie nie tylko do rozwijania stosunków rynkowych, ale i do rozbudowy sektora prywatnego i szerokiego otwarcia na kapitał zagraniczny. Mimo to wydaje się, że nie należy się specjalnie obawiać, iż któryś z krajów socjalistycznych może po prostu wybrać kapitalistyczną drogę rozwoju. Socjalizm zapuścił zbyt głębokie korzenie. Przejście do kapitalizmu oznaczałoby gwałtowne załamanie się całej gospodarki, jej struktur, pojawienie się zjawisk kryzysowych, znaczne obniżenie poziomu życia przeważającej części ludności. Wątpliwe też czy i Zachód byłby skłonny brać na swoje utrzymanie państwa, których gospodarka pogrążona jest w kryzysie, obciążona poważnymi długami dewizowymi

Charakterystyczne, że od pewnego momentu, po pojawieniu się idei "marshallizacji" poszczególnych państw socjalistycznych (w szczególności Węgier i Polski - na przykład w formie konwersji długów na inwestycje zagraniczne), na razie brak znaczącego wsparcia z Zachodu: z powodu ogromu strat, nieprzewidywalności ekonomicznych i politycznych następstw. Choć z myślą o przyszłości nie należy całkowicie wykluczać takiej możliwości i być na nią przygotowanym, wcześniej trzeba się zacząć martwić możliwością gospodarczej zapaści albo wybuchów anarchii na tle napięć społecznych i poczucia braku perspektyw. Dotyczy to także tych krajów, gdzie reżim utrzymuje się przy władzy metodą coraz silniejszego dokręcania śruby (Rumunia, KRL-D).

Głębokiego namysłu wymaga kwestia trwającego już w kilku krajach procesu formowania się struktur politycznego pluralizmu koalicyjno-parlamentarnego typu, legalizacji opozycji. Rzecz jasna, to droga nie przetarta, ryzykowna, wymagająca od partii zarazem wysokiej miary wierności zasadom, i taktycznej giętkości - aby zapanować nad tym procesem, nie oddać go w ręce sił opozycji.

Doświadczenia wielu kryzysów uczą, że groźny jest nie sam fakt istnienia opozycji, lecz jej zdolność do jednoczenia wokół negatywnych destrukcyjnych idei, najróżniejszych sił i nurtów w społeczeństwie, niezadowolonych z istniejącego stanu rzeczy. Dlatego wciąganie części opozycji w oficjalne struktury, składanie na nią odpowiedzialności za konstruktywne rozwiązywanie narosłych problemów, może podziałać stabilizująco.

W obecnych złożonych warunkach, szczególny wpływ na procesy dokonujące się wewnątrz krajów socjalistycznych, ma nasza pierestrojka. W pewnym sensie stworzyła ona nową sytuację, także gdy chodzi o omawianą kwestię. Jeśli wcześniej, wybuchające od czasu do czasu w poszczególnych krajach socjalistycznych masowe objawy niezadowolenia istniejącym stanem rzeczy niemal automatycznie przybierały antyradziecki charakter - teraz nie jest to regułą. Twierdzeniom o niereformowalności, jednoliniowości socjalizmu, wskazującym na Związek Radziecki jako na przykład i źródło doświadczenia - zadano poważny cios.

Obiektywnie pierestrojka przybliżyła nas do państw, usiłujących reformować swój system polityczny i gospodarczy (Chiny, Jugosławia, Polska, Węgry). Stworzyła jednak określone problemy w stosunkach z niektórymi bliskimi sojusznikami, których kierownictwo nadal trzyma się metody administracyjno-nakazowej.

W tej sytuacji powstaje pytanie, jak budować stosunki z partiami i państwami, których kierownictwo z rezerwą odnosi się do naszej pierestrojki (NRD, Rumunia, Kuba, KRL-D). W tej materii potrzeba, oczywiście, wiele opanowania i cierpliwości. Musimy rozumieć stanowisko takich partii, jak SED czy KP Kuby, które z powodu specyficznych, w pewnej mierze "przyfrontowych" warunków swojego działania, natrafiają na szczególne trudności w percepcji i realizacji ekonomicznych procesów pierestrojki i demokratyzacji społeczeństwa.

7. Ogólny stan polityki światowej i jednoczesne zwiększone zróżnicowanie narodowych interesów państw socjalistycznych, wymagają korekty w samym podejściu do koordynacji wspólnej działalności na arenie międzynarodowej.

Przede wszystkim: proces odprężenia, redukcji broni strategicznej oraz wzrost znaczenia politycznych czynników bezpieczeństwa, obiektywnie wzmacniają pozycję naszych przyjaciół. I chodzi nie tylko o wysunięcie na pierwszy plan redukcji broni konwencjonalnej w Europie ani proces helsiński z wszelkimi jego modyfikacjami jakościowymi dokonanymi w trakcie spotkania wiedeńskiego. W tych sferach bez aktywnego i nacechowanego dobrą wolą udziału naszych sojuszników postęp byłby po prostu niemożliwy. I, co za tym idzie, nie może tu iść tylko o wymianę informacji, o zawiadamianie się "w ostatniej chwili", a o uprzednie uzgadnianie naszych akcji.

Problem jest jednak znacznie szerszy. W gruncie rzeczy okres, kiedy zmniejszenie zagrożenia wojennego zależało od stosunków radziecko-amerykańskich, niebawem dobiegnie swego logicznego końca. Trwa proces internacjonalizacji podstawowych problemów międzynarodowych. Lecz jeśli tak, to radzenie się z przyjaciółmi, konsultacje z nimi, powinny nie tylko dotyczyć konkretnych tematów, a obejmować cały kompleks problemów gospodarki i polityki światowej. Tylko wtedy będą oni rzeczywiście, a nie na pokaz czuć, że uczestniczą w opracowywaniu i realizacji polityki zagranicznej socjalizmu. Przy tym i nasze inicjatywy nabiorą wagi i - dzięki niemałemu przecież doświadczeniu naszych przyjaciół - treści.

Istnieje jednak odwrotna strona tej kwestii. Coraz wyraźniej daje się zauważyć pluralizm interesów poszczególnych krajów socjalistycznych. Jedni zmniejszają budżety wojskowe w tempie wyprzedzającym nasze traktowanie tej sprawy. Inni, przeciwnie, drżą o los swojego rozwiniętego i zintegrowanego z nami przemysłu zbrojeniowego. Podobnie humanizacja stosunków międzynarodowych, oparcie ich o pojęcie praw człowieka, kierownictwa jednych państw odbierają jako zagrożenie dla socjalizmu, podczas gdy gdzie indziej jest to dodatkowy impuls do prowadzenia polityki "otwartości" państwa.

Mnogość interesów prowadzi czasami do wzrostu nastrojów nacjonalistycznych i zaostrzenia stosunków między państwami (Rumunia - Węgry). Można założyć, że wewnętrzne trudności społeczno-ekonomiczne będą w kierownictwie niektórych państw budzić chęć grania na nacjonalistycznych strunach celem zwiększenia swego autorytetu.

Zważywszy na to zróżnicowanie interesów, bynajmniej nie mamy obowiązku, aby w trakcie narad i konsultacji z przyjaciółmi, starać się o osiągnięcie za wszelką cenę konsensusu dla niego samego. Sytuacje, w których ta czy inna strona, dla zaspokojenia swoich narodowych ambicji, wiąże nam ręce, me powinny mieć miejsca. Każdy ma prawo bronić swobody działania - naturalnie wyjaśniając i uzasadniając pozostałym sojusznikom swoje stanowisko. Nie leży w naszym interesie przenoszenie jakichkolwiek narodowych sporów i sprzeczności między przyjaciółmi na grunt spotkań wielostronnych, tym bardziej, jeśli taki "spór" dotyczy nas bezpośrednio. Oczywiście, co innego, jeśli dojdzie do sprzeciwu wielu lub większości krajów socjalistycznych wobec jakiegoś naszego posunięcia. Byłoby to sygnałem, iż bardziej wnikliwie należałoby zbadać jego słuszność.

8. Mimo iż wielokrotnie i z naciskiem odżegnywaliśmy od nakazowo-administracyjnego podejścia do państw socjalistycznych, "syndrom" takiego podejścia jest wciąż obecny w samym myśleniu naszych przyjaciół. Przy tym konserwatywna część kadr kierowniczych z natury rzeczy chciałaby, aby Związek Radziecki utrzymał rolę swego rodzaju "protektora" państw socjalistycznych. Znaczna część społeczeństwa tych krajów - przeciwnie: wyraża zaniepokojenie zjawiskami, w których widzi pozostałości takiego paternalizmu. Znajduje to swój wyraz w zróżnicowanym stosunku do obecności kontyngentów naszych wojsk w krajach socjalistycznych, kojarzonej z chęcią wpływania na sytuację wewnętrzną, nie zaś z ewentualnym zagrożeniem z zewnątrz. Stąd utrzymujący się niepokój o to, jak zareaguje Związek Radziecki w wypadku kryzysu politycznego w tym czy innym kraju, kiedy partia rządząca stanie w obliczu utraty kontroli nad sytuacją. Stąd poczucie zaniepokojenia wynikające z istniejącej do dziś nierówności w wojskowych strukturach Układu Warszawskiego, którego kierownictwo stanowi w gruncie rzeczy sztab armii radzieckiej, przy ledwie symbolicznym uczestnictwie przedstawicieli innych krajów. Otwiera się tu pole dla naszych działań, mających na celu usunięcie podobnych "drażliwości", łącznie z zapewnieniem rzeczywistego udziału przyjaciół w mechanizmach dowodzenia Układem Warszawskim i z usunięciem negatywnego aspektu stacjonowania naszych wojsk dotyczącego polityki wewnętrznej kraju-gospodarza; być może - drogą jego "internacjonalizacji". Należałoby dążyć do tego, by tam, gdzie to konieczne, znajdowały się nie zgrupowania wojsk radzieckich, a wspólne formacje tych krajów Układu Warszawskiego, które na to zezwolą.

Szczególnie niezbędne jest wypracowanie wyważonego podejścia do kwestii ewentualnej naszej interwencji w przypadku kryzysu politycznego w jakimś kraju. Powinno ono zawierać potwierdzenie zasady wolnego wyboru jako uniwersalnej podstawy ładu światowego, ale równocześnie umożliwiać zachowanie pewnej swobody naszych posunięć w wypadku takiego czy innego rozwoju wydarzeń. Aby nie stymulować sił antysocjalistycznych, lepiej najpierw "wypróbować" działanie zasad socjalizmu w danym kraju.

Trzeba wreszcie brać pod uwagę zwiększoną wrażliwość przyjaciół na "białe plamy" istniejące jeszcze w historii naszych wzajemnych stosunków, wrażliwość, która w tym roku jeszcze się pogłębi, w związku ze zbliżającą się 50 rocznicą wybuchu II wojny światowej i zawarcia paktu radziecko-niemieckiego. Warto byłoby, korzystając z wypracowanego już nowego podejścia do naszej polityki lat 30-tych i 40-tych, zrewidować poglądy w kwestii natury i przyczyn II wojny światowej, i oddać je pod osąd przyjaciół.

9. W obecnych warunkach można byłoby sformułować następujący "program-minimum" dotyczący stosunków z krajami socjalistycznymi w okresie przejściowym:

Po pierwsze - rozważnie i bez uprzedzeń analizować tok ewolucji krajów socjalistycznych, stosunków wzajemnych między mmi; z góry mieć przygotowane różne warianty reakcji na możliwe komplikacje lub ostre zakręty w ich polityce, zdecydowanie odcinać się od starych schematów, unikać improwizowania przy narzucaniu swojej woli, co w przeszłości przyniosło nam niemało szkód. Inspirować wspólną pracę nad szukaniem dróg wyjścia z istniejącej kryzysowej sytuacji, nad wypracowaniem nowego obrazu socjalizmu i równocześnie kapitalizmu, możliwości i przeszkód w ich współpracy, wzajemnym oddziaływaniu, wzajemnym przenikaniu.

Po drugie - wychodzić z założenia, iż nie maleje, a nawet rośnie znaczenie naszych kontaktów z partyjnym i państwowym kierownictwem państw socjalistycznych, tym bardziej, że w obecnej sytuacji u naszych przyjaciół ujawniać się może "kompleks porzucenia", podejrzenie, że zapewnienia o priorytetowym charakterze naszych stosunków z przyjaciółmi są pozbawione treści. Kontakty międzypartyjne, otwarta dyskusja nad poszczególnymi problemami, wymiana informacji o zamiarach - pozwolą z bliska poczuć puls bratnich partii, okazywać im moralne wsparcie.

Po trzecie - wyjaśniać sens polityki pierestrojki, starannie unikać sztucznego przenoszenia naszych doświadczeń na grunt innych państw, co mogłoby tam zostać odebrane jako nawrót do metod administracyjno-nakazowych, uszczuplenie ich niezawisłości i w ostatecznym rachunku prowadzić do niepożądanych rezultatów.

Po czwarte - ochraniać istniejące więzi krajów socjalistycznych z ZSRR, traktując to jako wypełnienie wziętych na siebie zobowiązań, prowadzić do tego, aby nieunikniony i w pewnej mierze odpowiadający wspólnym interesom proces wiązania się gospodarek państw socjalistycznych z Zachodem przebiegał w sposób wyważony, skoordynowany, by nie towarzyszyły mu niedopuszczalne poświęcenia czy też koszty ekonomiczne i polityczne, by uwzględniał nasilenie procesów integracji samych państw socjalistycznych.

Po piąte - uznając kluczową rolę wojska w razie ewentualnego zaostrzenia sytuacji, należy podtrzymywać partnerskie stosunki między armiami państw socjalistycznych, tak dwustronne, jak i w ramach Układu Warszawskiego, wykluczywszy z nich elementy nierówności.

Po szóste - kontynuować ograniczanie naszej wojskowej obecności w krajach socjalistycznych aż do ewentualnego (w dalszej perspektywie) całkowitego wyprowadzenia naszych wojsk z Węgier i Czechosłowacji. Uruchomić wariant "internacjonalizacji" pozostających wojsk, tworzenia wspólnych formacji.

Po siódme - w naszym interesie leży, aby najbardziej naglące przemiany w krajach socjalistycznych, przy całej ich wielowariantowości, toczyły się w miarę możności w sposób naturalny, bez zbędnych strat i wstrząsów, w granicach rozwiązań socjalistycznych. Ale trzeba się też liczyć z możliwością innego obrotu wydarzeń. W tej sytuacji najważniejsze, aby objawiające się w socjalistycznym świecie różnice poglądów w kwestii odnowy socjalizmu, poszukiwanie wyjścia z kryzysowej sytuacji, nie nabrały charakteru konfliktów, nie odbijały się negatywnie na naszych stosunkach międzypaństwowych, nie przemieniały się we wrogość wobec ZSRR.

Po ósme - korzystając ze sprzyjających warunków, stworzonych przez pierestrojkę, która zaprzeczyła stereotypowi o "konserwatyzmie Moskwy", należy czynnie szukać kontaktu ze wszystkimi siłami w krajach socjalistycznych, które pretendują do udziału we władzy. Nowego znaczenia nabierają kontakty z kościołami, których wpływ w krajach socjalistycznych wyraźnie rośnie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 12:34 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group