" /> Dyskusje ogólne :: Bronisław Wildstein: Kto nie chce debaty publicznej
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bronisław Wildstein: Kto nie chce debaty publicznej

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Mar 01, 2008 11:59 am    Temat postu: Bronisław Wildstein: Kto nie chce debaty publicznej Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/100258.html

"Kto nie chce debaty publicznej
Bronisław Wildstein 01-03-2008, ostatnia aktualizacja 01-03-2008 00:21

Propagandyści III RP na argumenty odpowiadają erystycznymi chwytami i frazesami polskiej poprawności politycznej. Czyżby nie mieli nic do powiedzenia?

Od dosyć dawna powtarzam tezę, że III RP to królestwo Tartuffe’a, czyli molierowskiego świętoszka. Przypadłości, na które cierpią jego koryfeusze, z reguły przypisują oni swoim krytykom. Próba analizy rzeczywistości ośmieszana jest przez nich jako „myślenie spiskowe”, któremu przeciwstawiane są politycznie poprawne frazesy. W odpowiedzi na diagnozę pojawiają się retoryczne chwyty.

(...)

Postkomunistyczni solidarnościowcy

Krzemiński przypomina mi, że III RP tworzyli także „szlachetni bojownicy z „Solidarności”„. Dziwne, że przypomina, gdyż napisałem, że establishment III RP tworzony był przez sojusz części solidarnościowych elit z postkomunistycznym układem. Co więcej, pierwotnie wydawało się (o czym pisałem również), że dominują w nim dawni solidarnościowcy. Pisze Krzemiński: „Kompromitacja całej formacji AWS polegała na tym, że działacze i mianowani na stanowiska postanowili korzystać z państwa pełną garścią, bijąc na głowę poprzedników z pierwszej, postkomunistycznej koalicji”. Jakoś dziwnie socjolog nie podaje danych, na których opiera to przeświadczenie. Część prawdy mieści się zresztą w jego konstatacjach. AWS postanowiła budować swój polityczno-biznesowy układ w oparciu o istniejące w Polsce postkomunistyczne siły gospodarcze. Efekt był katastrofalny dla tej formacji, która przyjmując tę strategię, musiała zadowalać się okruchami z pańskiego stołu, a skończyła jak skończyła. Prawdziwą alternatywę dla establishmentu stworzyły dopiero rządy PiS, co zresztą było powodem powszechnej przeciw niemu mobilizacji sił ancien regime’u. Fakt ten nie musi prowadzić do akceptacji ani metod, ani polityki PiS, ale wskazuje, jak ożywcze dla demokracji polskiej było zwycięstwo tej partii. Było więc dokładnie odwrotnie, niż dominujące ośrodki opiniotwórcze usiłują (skutecznie) wmawiać Polakom. Prawdziwa demokracja potrzebuje politycznej konkurencji.

Również PO nie mieściła się w establishmencie III RP. Dlatego dziś obserwujemy z jego strony próbę kolonizacji tej partii. Pisałem o tym zagrożeniu, nie przesądzając o jego pełnej realizacji, odwołując się do konkretów, do których nie odnieśli się moi polemiści.

Układ ewoluuje

Pisze Krzemiński, że III RP ewoluowała. To prawda. Tylko że ewolucja polegała nie na pluralizacji, nie na zwiększeniu przestrzeni wolności politycznej, gospodarczej i wszelkiej innej, ale na domykaniu się układu, na budowie oligarchii, która – to inna sprawa – nigdy nie zapanowała ostatecznie w Polsce i była jedynie quasi-oligarchią, co wielokrotnie podkreślałem. Proces ten osiągnął apogeum za czasów rządów Millera i afery Rywina, która była refleksem bratobójczej walki wewnątrz sił III RP, próbą podporządkowania sobie dotychczasowych partnerów z „Gazety Wyborczej” przez dominujących postkomunistów.

LiD jest manifestacją tego, czym była III RP. Dominująca część dawnych opozycyjno-solidarnościowych elit, wchodząc w koalicję z silniejszym postkomunistycznym partnerem, skazała się na postępującą marginalizację. To, co w LiD przebiegło błyskawicznie, w III RP trwało latami. Dominujące pierwotnie politycznie i medialnie środowisko rządu Mazowieckiego i „Gazety Wyborczej” tworzące później Unię Demokratyczną zaczynało ustępować przed postkomunistycznym układem osadzonym w biznesie i w niezmienionych personalnie, kluczowych instytucjach kraju. Oczywiście rywalizacja między tymi grupami występowała, ale występowała również współpraca. Unia Demokratyczna konkurowała z SLD w wyborach parlamentarnych, a w wyborach prezydenckich Jacek Kuroń rywalizował z Aleksandrem Kwaśniewskim. Linią graniczną była akceptacja okrągłostołowego status quo. Establishment III RP jednoczył się przeciw dekomunizacji czy lustracji, przeciw rozliczeniu PRL czy zmianie propagowanej przezeń polityki historycznej. Sojusz ten szczególnie wyraźny był na poziomie medialnym. UW mogła być w koalicji z AWS, ale w tym samym czasie w mediach publicznych była w głębszym sojuszu z SLD.

Grozi nam korporacja, a nie państwo policyjne

Można się zgodzić, że każda demokracja jest ograniczona przez fundamentalne zasady, choćby te spisane przez konstytucję (chociaż nie tylko), i wytwarza elity, które w dużej mierze się reprodukują. Różnicę ustrojową wyznacza kształt zasad i stopień petryfikacji elit. W III RP demokracja została radykalnie ograniczona. I to nie metodami administracyjnymi, choć i takie pojawiały się w niej próby, ale przez radykalną dominację w gospodarce i mediach coraz bardziej zwartej grupy interesu nie tylko wyznającej w miarę jednoznaczny światopogląd, ale i przyjmującej określone rozwiązania polityczne.

Ta przewaga przekłada się w konsekwencji również na administracyjną presję. Panowanie PiS nad wymiarem sprawiedliwości jest jedną wielką mistyfikacją.

(...)

Słabe państwo, silne grupy interesu

Korporacje prawnicze z sędziowską na czele przeniesione zostały w nową Polskę nieomal bez zmiany. Nie tylko zresztą one, ale wymiar sprawiedliwości jest podstawową instytucją państwa, więc korporacje prawnicze mają w nim największe znaczenie. Czy profesor socjologii Ireneusz Krzemiński zapomniał już elementarza tej nauki i nie bierze pod uwagę konsekwencji tego stanu? Czy powinno go zaskakiwać, że środowiskowo i światopoglądowo prawnicy związani są z postkomunistycznym środowiskiem politycznym?

W grudniu minionego roku Sąd Najwyższy ogłosił uchwałę zwalniającą z odpowiedzialności sędziów, którzy wydawali wyroki na mocy nieposiadającego mocy prawnej dekretu o stanie wojennym, a więc skazywali na długie lata więzienia za działania, które w momencie ich podejmowania nie były przestępstwem również według prawa PRL. Jak powiedziała jedna z uniwersyteckich prawniczek: rozumiem, że sędziowie nie chcą uszczuplać emerytur swoim kolegom, ale nie musieli w tym celu kpić z prawa.

Czy może dziwić, że sędziowie, którzy nie pociągnęli do odpowiedzialności żadnego ze swoich konfratrów za sprzeniewierzenie się niezawisłości w czasach PRL, bronią najbardziej uwikłanych w zwyczajną przestępczość? Oczywiście chodzi nie o wszystkich, lecz dominującą grupę w tym środowisku. To ona jest wzorotwórcza i w największej mierze kształtuje postawy jej członków.

Ta korporacja pod rządami ministra Ćwiąkalskiego rozszerza swoje wpływy i przejmuje na własność jedyny element wymiaru sprawiedliwości, który był kontrolowany przez rząd, a więc przy wszystkich problemach z tym związanych przez opinię publiczną. I to jest, niestety, przykład udanej kolonizacji PO przez siły III RP.

III RP to nie silne państwo, ale sieć powiązanych ze sobą grup interesów, które na państwie pasożytują. III RP to państwo nadmiernie rozrośnięte (np. w gospodarce) i jednocześnie słabe w realizacji swoich elementarnych funkcji, takich jak wymiar sprawiedliwości, nadzór nad edukacją czy nauką i dbałość o elementarną infrastrukturę. Rozwiązanie tych problemów jest skomplikowane i poza szczególnymi wypadkami (np. prywatyzacją spółek Skarbu Państwa) nie wystarczą tu proste mechanizmy w rodzaju decentralizacji.

Dlatego zjawiska te wymagają namysłu, a więc i otwartej debaty. Moi polemiści (i cały legion propagandystów III RP) debaty nie podejmują. Próbują (niezdarnie) ośmieszyć moje tezy, a na argumenty odpowiadają erystycznymi chwytami i frazesami polskiej poprawności politycznej. Czyżby nie mieli nic do powiedzenia?"
Źródło : Rzeczpospolita

Więcej:
http://www.rp.pl/artykul/100258.htm
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 7:51 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Mar 01, 2008 6:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Propagandyści III RP na argumenty odpowiadają erystycznymi chwytami i frazesami polskiej poprawności politycznej. Czyżby nie mieli nic do powiedzenia?

Od dosyć dawna powtarzam tezę, że III RP to królestwo Tartuffe’a, czyli molierowskiego świętoszka. Przypadłości, na które cierpią jego koryfeusze, z reguły przypisują oni swoim krytykom. Próba analizy rzeczywistości ośmieszana jest przez nich jako „myślenie spiskowe”, któremu przeciwstawiane są politycznie poprawne frazesy. W odpowiedzi na diagnozę pojawiają się retoryczne chwyty.

Ten cytat stanowi w zasadzie pełne przedstawiene zasad funkcjonowania całego aparatu propagandy po 1989 roku. Apogeum nastąpiło po zwycięstwie PiS w wyborach 2005.
Praktycznie z żadną z przedstawionych przez autora tez nie daje się polemizować. To jest po prostu jasno przedstawiana prawda. Wyjątek może stanowi stwierdzenie, że
Cytat:
Również PO nie mieściła się w establishmencie III RP.
gdyż przecież pamiętamy aferałów-liberałów od Bieleckiego, którzy formowali III RP idąc grzecznie prowadzeni za rękę przez bardziej doświadczonych kolegów. Donald Tusk "zagrał" nawet w "Nocnej zmianie".
Natomiast w uzupełnieniu do tego co zauważył autor przytaczając Krzemińskiego:
Cytat:
„Kompromitacja całej formacji AWS polegała na tym, że działacze i mianowani na stanowiska postanowili korzystać z państwa pełną garścią, bijąc na głowę poprzedników z pierwszej, postkomunistycznej koalicji”
mogę dodać, że przecież zapleczem politycznym "formacji AWS" byli przede wszystkim ci, którzy zostali zaproszeni do okrągłego stołu przez Kiszczaka i Rejkowskiego. A ci dwaj towarzysze wiedzieli dobrze kogo zaprosić. Wtedy archiwa SB były kompletne i dla nich na oścież otwarte.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group