" /> Dyskusje ogólne :: Co wyśpiewał TW "Orfeusz"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co wyśpiewał TW "Orfeusz"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Czw Kwi 03, 2008 12:11 pm    Temat postu: Co wyśpiewał TW "Orfeusz" Odpowiedz z cytatem

Redaktor: Tadeusz Witkowski
26.03.2008.

Co wyśpiewał Orfeusz

O tym, że Zygmunt D. został współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, zaczęto przebąkiwać pod koniec maja 1968 r. Był wówczas studentem pierwszego roku polonistyki na UW. Nie wywodził się bezpośrednio z kręgu osób organizujących pierwszy wielki wiec 8 marca. Ale zabierał głos na wiecach wydziałowych i mimo przynależności do ZMS został wybrany do lokalnego komitetu strajkowego. To wystarczyło, by znaleźć się w areszcie śledczym.

Po wyjściu z aresztu Zygmunt D. sprawiał wrażenie niepewnego siebie, kogoś, kto czuje, że jest o coś podejrzewany – wszak wypuszczono go stosunkowo szybko. Podejrzenia wróciły w latach 70. w związku z historią, która wydarzyła się w środowisku „komandosów”. Zygmunt D. miał wówczas sam przyznać się do współpracy z SB. Kto wie, czy nie zapomniano by o tej historii i jej bohaterze, gdyby po latach nie został rozpoznany w Rosji.

Maskarada

Z informacji dostępnych w Internecie wynika, że Zygmunt D. jest polskim dziennikarzem pisującym „na temat Rosji dla czołowych niemieckich, szwajcarskich i polskich pism” oraz autorem książki „Planet Russia” wydanej w Polsce w 2005 r. (cytat z portalu „openDemocracy”). „Planeta Rosja” ukazała się przed trzema laty w Polsce nakładem wydawnictwa „Twój Styl”, a jej autorem był Karol Wrubel. Internetowa wizytówka tego reportera informuje, że jest on członkiem redakcji „Twojego Stylu”, ale w stopce redakcyjnej magazynu nie ma osoby o takich personaliach. Nie figuruje w niej również Zygmunt D. Wśród nazwisk pracowników wydawnictwa pojawia się natomiast inne, wyglądające podobnie do oryginalnego nazwiska D.

Co do jednego nie można mieć większych wątpliwości: Zygmuntowi D. nie zależy na zatarciu śladów. Wręcz przeciwnie, sam wskazuje tropy, najwidoczniej kierując się potrzebą „uteatralnienia” własnej biografii. Istotą sprawy jest coś innego. Zygmunt D. nawiązał wiele kontaktów ze znanymi osobistościami życia publicznego działającymi na terenie dzisiejszej Rosji i dawnych republik sowieckich, współpracował co najmniej z jednym pracownikiem Radia Swoboda, docierał do środowisk opozycyjnych, przeprowadzał wywiady z takimi postaciami, jak zamordowana jesienią 2006 r. Anna Politkowska („Rzeczpospolita” z 27 kwietnia 2002 r.). A przecież służby sowieckie i rosyjskie nie mogły nie wiedzieć o jego przeszłości.

W oczach resortu
Wszystko zaczęło się w areszcie śledczym 15 maja 1968 r. To wtedy bezpieka przeprowadziła z Zygmuntem D. rozmowę pozyskującą, podczas której podpisał on zobowiązanie do współpracy, przyjmując za pseudonim własne imię (IPN BU 001121/751). Stosunkowo szybko (3 września) zmienił pseudonim na inny, którym podpisywał donosy na kolegów z wydziału i ze środowiska „komandosów”. Musiało się tego nazbierać co najmniej cztery tomy, skoro jeden z dokumentów zaleca, by z uwagi na wyjazd tajnego współpracownika za granicę „teczkę personalną oraz teczkę pracy (IV tom) tw ›Ludwik‹ złożyć w archiwum Wydz. ›C‹ KSMO z zastrzeżeniem nie wydawania jej i nie udzielania żadnych informacji jednostkom operacyjnym bez porozumienia się z Wydz. VIII Dep. I MSW”.

W 1973 r. Zygmunt D. zaczął pracować dla Departamentu I MSW pod pseudonimem Orfeusz i wszystko wskazuje na to, że był niezwykle gorliwym agentem. Rekomendowany przez środowisko komandosów przeniknął do najważniejszych ośrodków emigracji politycznej w Europie Zachodniej, zdobył zaufanie jej przywódców i zaczął wykonywać powierzone mu przez SB zadania. Wśród materiałów wywiadu przechowywanych pod sygnaturą IPN BU 01285/583 znajduje się krótka notatka pióra jakiegoś funkcjonariusza lub tajnego współpracownika resortu, najwidoczniej niezorientowanego w sprawie rzeczywistej misji człowieka, o którym informował pracodawców: „Zygmunt D[…], b. komandos, podobno młody literat, po studiach, bystry, zdolny, początkujący alkoholik. Pozyskał zaufanie GIEDROYCIA. Zadomowił się w Maisons Laffitte. Podróżuje po Europie na polskim paszporcie: Dania, Holandia, Anglia, Francja. Jego najbliżsi przyjaciele to Krzysztof Litwin i Paweł Korzec. Wspólnie z nimi organizuje przerzuty książek na Kraj, głównie z Danii i Holandii. Dostarcza GIEDROYCIOWI teksty z Kraju, także informacje o środowisku b. komandosów. Bardzo ważne ogniwo w działaniu GIEDROYCIA na młodzież. W sprzedawaniu i organizowaniu przesyłu informacji bezwzględny i bez skrupułów. Zawodowo nie pracuje. Żyje z tego, co dostanie za to, co zdobędzie, czy to dla GIEDROYCIA, czy dla ›ANEKSU‹, z redakcją którego jest także związany („Wyciąg z materiału ze sprawy 8755 z dnia 16 czerwca 1974”). W praktyce oznaczało to, że znaczna część kanałów łączności kraju z emigracją i przerzutu bezdebitowej literatury była kontrolowana przez służby specjalne PRL.

Dekonspiracja

Zygmunt D. nigdy nie zrezygnował ze współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Stało się jednak coś, co sprawiło, że materiały dotyczące sprawy o kryptonimie Orfeusz przesłano do archiwum długo przed wyczerpaniem się potencjalnych możliwości agenta. Jego słabą stroną okazało się uczucie do zamężnej kobiety, z którą utrzymywał wcześniej bliższy kontakt podczas jej pobytu w Londynie. Agnieszka G. mieszkała na stałe w Polsce i, jak większość osób związanych z demokratyczną opozycją, miała kłopoty z uzyskaniem paszportu przed kolejnym wyjazdem na Zachód w ramach stypendium naukowego. Orfeusz poprosił swoich mocodawców o ułatwienie jej wyjazdu. Rzecz wydarzyła się w grudniu 1974 r. we Francji. Gdy doszło do sfinalizowania planów wyjazdowych Agnieszki, Zygmunt D. udał się z Londynu do Paryża z zamiarem odnowienia przyjacielskich kontaktów. Tam spotkał go jednak zawód. Okazało się, że osoba, którą darzył uczuciem, nie zamierza tego uczucia odwzajemniać. Zrozpaczony ujawnił przed nią, że to właśnie jemu zawdzięcza ona paszport i opowiedział o swoich powiązaniach z wywiadem PRL. Nie pomogło. Agnieszka G. poinformowała o sprawie osoby z najbliższego otoczenia Zygmunta. Informacja dotarła do Jerzego Giedroycia. Naczelny „Kultury” przeprowadził z nim wówczas „długą, serdeczną rozmowę, w której przestrzegał przed powrotem do Polski i podkreślał pozytywną rolę”, jaką były agent może jeszcze „odegrać, kontynuując emigracyjną działalność” (raport z 17 maja 1975 r.).

Nie wszędzie jednak Zygmunta D. potraktowano tak wielkodusznie. W Londynie wymówiono mu mieszkanie. W krajowym środowisku komandosów doszło do zamieszania, ale postanowiono nie nadawać sprawie rozgłosu. Zygmunt D. wrócił do Polski i spotkał się z kilkoma znajomymi. Z akt wynika, że obrachunkowe rozmowy prowadził z nim między innymi Jan Lityński.

Rehabilitacja

Środowisko komandosów chciało dać Zygmuntowi D. szansę rehabilitacji i puścić sprawę w niepamięć. Dokumenty dowodzą jednak, że on sam nie zamierzał z owej szansy skorzystać i cały czas prowadził podwójną grę. W raporcie z 23 lipca 1975 r. pisał: „Nie muszę chyba wyjaśniać, że w chwili, w której zdecydowałem się na dekonspirację[,] zdecydowałem się również na swoistą grę wobec osób[,] przed którymi ujawniłem swoje kontakty z władzami bezpieczeństwa. A więc dekonspiracji towarzyszyła deklaracja poczucia winy, demonstracja potrzeby rehabilitacji w przyszłości. Decyzję dekonspiracji odmalowałem jako akt, który może spotkać się z poważnymi represjami ze strony MSW.”

Do różnych osób docierały fragmentaryczne wersje wydarzeń związanych z powrotem Orfeusza do kraju, nikt nie znał jednak skali jego rzeczywistych kontaktów z bezpieką. „[…] do tej pory nikt w środowisku opozycyjnym, ani za granicą nie orientuje się, że istnieje już nagrany film, lub że film taki był przygotowywany. Swoją współpracą przy nagrywaniu filmu chciałem dać świadectw[o] swojej dobrej woli […]” – czytamy w rzeczonym dokumencie. Co więcej, Zygmunt D. usiłował przekonać swoich mocodawców, że nadal może odgrywać rolę agenta wpływu. W tym samym raporcie pisał: „Istnieje możliwość wykorzystania rozmów z Lityńskim i Szpotańskim do celów inspiracyjnych, t.zn. przekazania im informacji wygodnych dla Centrali […], które mogłyby doprowadzić do wywołania wewnątrz środowiska opozycyjnego dodatkowego zamieszania. Istnieje możliwość również rejestrowania […] na taśmie magnetofonowej prowadzonych przeze mnie rozmów […] z przedstawicielami środowiska opozycyjnego i wszystkimi osobami, z którymi utrzymuję obecnie kontakty.”

Trudno powiedzieć, czy bezpieka skorzystała z oferty Zygmunta D. Sprawa mogła się ciągnąć jeszcze kilka lat, gdyż do archiwum trafiła dopiero w 1982 r. Jeden z zachowanych dokumentów, noszący datę 10 grudnia 1980 r., zawiera m.in. takie zdania: „W dniu 9.12.1980 roku zniszczono osiem teczek pracy agenta ps. ›Orfeusz‹ nr 9684 […]. Materiały zawarte w teczkach dot. tzw. środowiska opozycyjnego w kraju, ośrodków dywersji na Zachodzie jak paryska ›Kultura‹, RWE, ›Aneks‹, ›Walka Klas‹, emigracji polskiej w Londynie, Szwecji, Holandii. Zdecydowana większość informacji przekazana została do wykorzystania przez Wydz.[iał] VII Dep.[artamentu] I MSW i Dep.[artament] III MSW. Szereg z nich włączono do teczek obiektowych prowadzonych przez Wydz. XI Dep. I MSW.
Na podstawie powyższych materiałów i działalności operacyjnej ›Orfeusz‹ nakręcony został na taśmie telerekordingu 3-godzinny film, który nie uległ zniszczeniu.”

Żeby ocenić skutki ówczesnej działalności Zygmunta D., należałoby dokonać szczegółowej analizy spraw, w których dostarczone przez niego raporty zostały wykorzystane i teczek „figurantów”, na których składał doniesienia. Cała późniejsza historia pozostaje na razie zagadką, mimo że jej rozwiązanie podsuwa historykowi sam bohater akt.

Tadeusz Witkowski


„Wprost” 30 marca 2008 - Nr: 13/2008 (1318)

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"


Ostatnio zmieniony przez Jadwiga Chmielowska dnia Nie Kwi 06, 2008 9:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 6:35 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Edward Soltys
Weteran Forum


Dołączył: 05 Mar 2007
Posty: 613

PostWysłany: Czw Kwi 03, 2008 9:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jezeli Zygmunt D. byl, jak wynika z tekstu, czlowiekiem ideowym, to nie wypada pisac o nim jak o kryminaliscie. "Zygmunt D." Brzmi jak jakis zlodziejaszek, czy rabus z 2.57. A przeciez UNY byl czlowiekiem ideowym i nie mozna zabierac takiemu czlowiekowi nazwiska. Jezeli zabierze sie czlowiekowi honoru jego nazwisko, to co z niego zostanie? Ochlapy jakies? Zawsze stane w obronie takich ludzi okrutnie skrzywdzonych. Inaczej serce mi peknie.
TAK CZYNIC NIE WOLNO!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Kwi 05, 2008 10:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oj Edek, Edek!
Ideowy to on był, ale KAPUŚ!!!!! Przeczytaj tekst jeszcze raz ze zrozumieniem.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Edward Soltys
Weteran Forum


Dołączył: 05 Mar 2007
Posty: 613

PostWysłany: Sob Kwi 05, 2008 4:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jadziu,
Tak przesadzilem z szyderstwem, ze zabrzmialo wiarygodnie. Musze przestac zartowac, bo gdzies zaginela ta moja umiejetnosc.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Kwi 05, 2008 10:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Muszę przyznać, że mnie ten tekst nie bardzo ubawił. Ot - kolejna biografia kanalii. Może i dość zdolnej, wręcz utalentowanej, ale kanalii - tym niestety gorzej. Czy potrzebne jest kolekcjonowanie tego typu życiorysów? Może ku przestrodze, że zawsze się wszy zdarzają (shit happens) i trzeba uważać, żeby nie wdepnąć. Nawet w bardzo nieodległych czasach w niby tak dogłębnie prześwietlanych kadrach PiS znalazła się wsza na stanowisku szefa kluczowego resortu. Ba - jest ona na tyle mocna (chyba poprzez układy w resorcie sprawiedliwości), że po tym wszystkim, co pokazano na niepodważalnych dokumentach filmowych, wytacza procesy. Był taki, co nam budował tu Japonię i gdyby mu się to do końca udało to musielibyśmy być świadkami masowych harakiri.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz Triebel
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 262

PostWysłany: Nie Kwi 06, 2008 9:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przypuszczam, ze nota IPN powinna przywrócić Panu Ideowemu jego godność i nie bedzie juz Zygmuntem D a tylko Z. Dekiem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirosław Dakowski
Weteran Forum


Dołączył: 12 Maj 2007
Posty: 216

PostWysłany: Pon Kwi 07, 2008 4:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No to jak sie ten sk..wysyn nazywa?? Może sie o niego gdzieś otarłem, nie ma co kryć nazwiska "ideowego"..
Nie przeprosi, ani harakiri nie zrobi. Sumienie mu wygryźli. Więc choć nazwisko podać!!

_________________
Miros?aw
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Kwi 07, 2008 8:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wygląda, że jest to wyżej napisane, albo ja czegoś nie rozumiem. Choć w Internecie taka osoba nie jest znana (Google mi nie znalazł Sad )
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Edward Soltys
Weteran Forum


Dołączył: 05 Mar 2007
Posty: 613

PostWysłany: Pon Kwi 07, 2008 8:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzieki za nazwisko Pana Deka. Niby nic ale cos. Niektorzy ludzie przywiazuja znaczenie do dobrego imienia. Ich rodziny tez. Sprawy rodowe, honoru itd. Na jakie inne kary mozemy liczyc? Nikt nie zwroci wielu naszym chlopakom ich polamanych zyciorysow. Moze jestem malostkowy, ale drobna przyjemnosc mam.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 6:35 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Katarzyna Makowska
Weteran Forum


Dołączył: 15 Cze 2007
Posty: 194

PostWysłany: Wto Kwi 08, 2008 3:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tez chce nazwisko!

Kaska
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group