" /> Dyskusje ogólne :: Winny tropienia zbrodni w Katyniu
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Winny tropienia zbrodni w Katyniu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Wto Kwi 15, 2008 6:35 am    Temat postu: Winny tropienia zbrodni w Katyniu Odpowiedz z cytatem

www.Onet.pl

Przemysław Kucharczak

Winny tropienia zbrodni

Rozmowa o poszukiwaniu prawdy na temat Katynia z Olegiem Zakirowem
Kłamstwo prokuratury przekroczyło wszelkie granice. Ja prawnik: ukrywanie ludobójstwa to w świetle prawa międzynarodowego współudział w zbrodni. To był wielki grzech rosyjskiego narodu. Oraz tych, którzy do dzisiaj o nim milczą, którzy nie reagują. A więc też Amerykanów i Anglików, którzy już w czasie wojny wiedzieli o Katyniu, ale o tym nie mówili.
Przemysław Kucharczak: Jak to się stało, że został pan oficerem KGB? Przecież wierzy pan w prawdę, w imię prawdy ryzykował pan życie...

Oleg Zakirow: – Wiesz, to skomplikowana sprawa. Ja urodził się i wyrósł w komunistycznym systemie. Skąd ja w ogóle mógł coś wiedzieć? Ja młody był. Ale już wtedy nie podobała mi się nieprawda i korupcja. Ja odziedziczył charakter po mojej matce. Ona zawsze powtarzała, że komuniści to złodzieje i pijaki. I jest w języku rosyjskim jeszcze jedno takie mocne słowo, którego używała, ale go tutaj nie będę cytował... Ja studiował prawo na uniwersytecie. Ja był naiwny, myślał, że skoro KGB ma władzę, to właśnie w tej „firmie” mogę coś zrobić dla społeczeństwa, dla oczyszczenia państwa.

Był na to choć cień szansy?

– Nie. Szybko się okazało, że KGB jest ściśle podporządkowane partii. Że partia pokazuje: tego złodzieja ścigajcie, a tego zostawcie w spokoju. Ja miewał różne nieporozumienia ze zwierzchnikami. Ale jak były jakieś afery korupcyjne, to ja pisał, żeby mnie tam przydzielali. I oni chętnie mnie tam posyłali, „a niech idzie”. Za Andropowa badałem takie sprawy, jak na przykład korupcyjną aferę bawełnianą Chłapkowa, w której aresztowano wielu milicjantów, urzędników, a nawet niektórych pierwszych sekretarzy partii.

Ja człowiek grzeszny i miał grzechy. Ja na wojnie w Afganistanie dwa lata był. Ale ja zawsze chciał być po stronie prawdy. Ja w Afganistanie bronił młodych żołnierzy przed diedowszczyzną, czyli falą. Starsi koledzy odbijali młodym nerki ciężkimi butami żołnierskimi, kaleczyli ich. Ja z tym walczył. Ale generały nie chciały, żebym im psuł wizerunek ich jednostki, więc wcześniej stamtąd wróciłem.

No i ja przez te wszystkie lata szedł do nawrócenia.

W jaki sposób?

– To nie było tak szybko. W latach 80. ja pracował na delegacji w Taszkiencie, w Uzbekistanie. Kolega, który prowadził inne śledztwo, poprosił mnie, żebym popilnował na chwilę jego więźnia. Poszedłem tam. Ten więzień to był adwentysta Dnia Siódmego. Za Breżniewa i Andropowa KGB bardzo prześladowało jego Kościół. Rozmawialiśmy może tylko 10 minut, zanim śledczy nie wrócił na przesłuchanie. Ale to wystarczyło, żeby ja się przeraził postawą tego więźnia. On by wręcz poszedł na śmierć za wiarę! Ja był zszokowany. Ale nie dałem tego po sobie poznać, ja jeszcze nad nim śmiejałsa: „Ty wierzysz, że świat stworzony w sześć dni? I ty chcesz, żeby ja ci w to uwierzył...?!”. Ten człowiek mnie nie nawrócił, ale ziarno wiary zasiał.

Poza tym moja teściowa zawsze mnie prosiła, kiedy ja jeszcze pracował w KGB, żeby ja czytał Biblię. Ja ku nawróceniu szedł. Potem trafiłem na ślad zamordowania ponad 22 tysięcy polskich oficerów, czyli na sprawę Katynia. Na mnie zrobił ogromne, także religijne wrażenie, ten mistyczny motyw ofiary, który w tej sprawie dostrzegłem. Ci polscy oficerowie też mnie pociągnęli ku Bogu.

A wreszcie Bóg mi dał tę łaskę, że spotkałem pewnego katolika, księdza Peszkowskiego, kapelana Rodzin Katyńskich. Dzięki temu głębokiemu człowiekowi wierzę. Ja w Kościele prawosławnym, ale ja też bardzo tolerancyjny i otwarty dla chrześcijan z innych wyznań. Pan Bóg mnie uratował od różnych ciężkich doświadczeń. Między innymi od bogactwa mnie uratował... Byłem majorem KGB, kiedy upadał ZSRR, ja mógł bez wysiłku ugryźć kawał państwowego majątku.

Jak wielu kolegów z firmy?

Oczywiście. Jak choćby dzisiejszy magnat Chodorkowski.

Wbrew swoim przełożonym prowadził pan w końcu lat 80. własne śledztwo w sprawie śmierci polskich oficerów. Dotarł pan do żyjących wtedy jeszcze świadków tego mordu. Nie bał się pan?

Bałem się. Przekazywałem zebrane dowody zbrodni dziennikarzom ze Smoleńska i z Moskwy. Trwała już pieriestrojka, więc oni je ogłaszali. Ja chciał, żeby został jakiś efekt mojej pracy, jeśli mnie aresztują.

Potem przyjechali do mnie w nocy, bez zaproszenia, polski konsul Michał Żurawski i polska dziennikarka Krystyna Kurczab-Redlich. Wyobrażasz sobie? Do majora KGB! Mogliśmy wszyscy razem trafić za to do aresztu, na Łubiankę. Na mnie zrobiła wrażenie odwaga tych Polaków, zwłaszcza Krystyny. Ja facet, mnie było przy niej wstyd pokazać, że się boję. Przekazałem im wiedzę, którą zebrałem o świadkach zbrodni.

Kiedy ja przyjechał do Polski, byłem bardzo zdziwiony, że ani Michał Żurawski, ani Krystyna nie są jeszcze obsypani orderami. Tak samo Tadeusz Pieńkowski i ks. Zdzisław Peszkowski. Przecież oni wszyscy ryzykowali, a nie zostali za to w Polsce docenieni.

W piwnicy urzędu NKWD w Smoleńsku strzelano w tył głowy nie tylko polskim oficerom, ale też Rosjanom, Białorusinom i więźniom innych narodowości. Świadkowie, którzy zmywali ich krew i wozili ich ciała do lasku w Katyniu, opowiedzieli panu o więźniu, który się wyrwał, przedostał się do zbrojowni i stamtąd otworzył ogień. Chyba nie jest pewne, czy to był Polak?

To zdarzenie jest pewne, bo zdobyłem o nim kilka relacji z niezależnych od siebie źródeł. Ten więzień postrzelił nawet w rękę głównego kata, który rozstrzeliwał polskich oficerów. Bronił się ze zbrojowni aż przez trzy dni. Próbowali go utopić przez zalanie wodą z wozu strażackiego. I to przeżył. W końcu otruli go gazem. Jeden z moich rozmówców zapamiętał nawet, że tego ranka, kiedy przyszedł do pracy, wszystkie okna w smoleńskim urzędzie były na oścież otwarte. Wietrzyli po otruciu broniącego się więźnia. Opowiadali mi o tym człowieku Klimow, Nozdriew i paru innych. Oni już byli dziadkami. Jeden mówił, że to był Polak, inni nie byli pewni, czy był Polakiem, Rosjaninem czy Białorusinem. Tak myślę, że Polak, oficer, mógł tego dokonać. Dla mnie to jest symbol walki do końca, walki z reżimem. Ja napisał o tym nawet po rosyjsku taki scenariusz, ale nie mam pieniędzy na opłacenie tłumaczenia na polski.

Za pańskie prywatne śledztwo kierownictwo KGB dotkliwie się na panu zemściło?

Wyrzucili mnie z KGB i przylepili mi łatkę „psychicznego”. Andriej Sacharow i wielu innych dysydentów też mieli tę łatkę, ale ich w końcu zrehabilitowano. A mnie nie. To mnie bardzo gniecie. Dostałem też taką wilczą... Jak to się w Polsce mówi? Wilczą legitymację. Zgłaszałem się do jakiejś pracy, prezes mówił, że zaczynam od jutra. Ale kiedy następnego dnia ja przychodził, prezes mnie witał: „A nie nie, jednak nie mamy dla pana miejsca”. Bo w międzyczasie wykonał telefon do KGB, żeby mnie sprawdzić. Kilka razy grożono mi też zabiciem. I przez telefon, i wprost. Ja to przemyślał. W 1998 roku wziąłem moją rodzinę i my ujechali do Polski.

Chyba nie powitaliśmy pana dobrze?

Nikt ze mną nie chciał gadać. Tym bardziej, kiedy władzę w Polsce wzięła lewica. Ja pracował na budowie, ale zimą się skończyła robota przy betoniarce, i mnie wyrzucili. Nie miałem grosza w kieszeni, a u mnie w mieszkaniu jeszcze córka i chora żona! Nie było co jeść! No i ja tu niedaleko, na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, żebraczył... Ja jeszcze żadnemu dziennikarzowi się do tego nie przyznał, bo nie chciałem robić z siebie męczennika. Kiedy handlarze kończyli pracę na targowisku, zbierałem tam wyrzucone warzywa i owoce. Nie pomógł mi żaden biznesmen. Wiesz, kto mi pomagał? Inni żebracy, którzy się dzielili ze mną jedzeniem. To trwało kilka lat. Aż mnie odnaleźli polscy dziennikarze i napisali, że wstyd dla Polski, że ja nie mam statutu uchodźcy. Dzięki nim ja już teraz obywatel polski. Ale pracy szukam dalej.

Rosyjska prokuratura ogłosiła, że zabici polscy oficerowie nie są ofiarami represji politycznych...

Kłamstwo prokuratury przekroczyło wszelkie granice. Ja prawnik: ukrywanie ludobójstwa to w świetle prawa międzynarodowego współudział w zbrodni. To był wielki grzech rosyjskiego narodu. Oraz tych, którzy do dzisiaj o nim milczą, którzy nie reagują. A więc też Amerykanów i Anglików, którzy już w czasie wojny wiedzieli o Katyniu, ale o tym nie mówili.

Czy warto było tak walczyć o prawdę na temat tych białych kości, które sterczały z piasku w lesie katyńskim?

Tak. Powiedzenie prawdy o tym ludobójstwie byłoby dobre dla Rosji. Mnie strasznie boli, że dzisiejsza Rosja pod rządami Putina jest oparta na nieprawdzie. Wszędzie nieprawda: w przeszłości i w teraźniejszości, a przyszłość też jest budowana na nieprawdzie. Pamięta pan, jak Ariel Szaron w Izraelu wpadł w śpiączkę? Lekarze powiedzieli wtedy, że jego stan jest bardzo niedobry, ale stabilny. Dokładnie taki jest dzisiaj duchowy stan rosyjskiego społeczeństwa. Putin jest straszny tylko dla dziennikarzy. Ale dla oszustów, którzy kradną pieniądze przeznaczone na drogi, on straszny nie jest, oni zawsze go oszukają. Bo w Rosji rządzi związek państwowo-mafijny. W Rosji urzędnik jest zmieszany z bandziorem. Wiesz, że według sondaży 96 procent ludzi w Rosji nie ma zaufania do prokuratury? To też dowód na to, że na nieprawdzie nie da się zbudować uczciwego państwa.

Ale wiesz co? Na szczęście widzę też, że my, Rosjanie, jesteśmy pod dobrym, duchowym wpływem Polaków. To właśnie Polacy w czasie pieriestrojki nauczyli nas czcić pamięć niewinnie zabitych ludzi. Ja żałuję, że władza rosyjska tego dziś nie docenia, i że nie stara się o dobre stosunki między naszymi krajami.

Oleg Zakirow był majorem KGB w Smoleńsku. Pod koniec lat 80. wbrew przełożonym prowadził prywatne śledztwo na temat ofiar stalinowskiego reżimu. Ofiar rozstrzeliwanych w piwnicy tego samego budynku, w którym pracował.
Po kryjomu badał akta zamordowanych. Wtedy też dowiedział się o głęboko skrywanej tajemnicy Związku Radzickiego: o zabiciu przez NKWD ponad 22 tysięcy polskich oficerów. Dotarł do żyjących świadków zbrodni, emerytów NKWD, i namówił ich do spisania zeznań. Przekazał szczegóły dziennikarzom. Dzięki niemu sporo dziś wiemy o zbrodni.
Niestety, został za to wyrzucony z KGB z wilczym biletem. Grożono mu śmiercią. W 1998 roku Zakirow uciekł więc z rodziną do Polski. Bezskutecznie zabiegał o przyznanie mu statusu uchodźcy. Dopiero w 2005 roku otrzymał pod naciskiem dziennikarzy obywatelstwo polskie, a później rentę.


« powrot


Copyright 1996-2008 Grupa Onet.pl SA










No virus found in this incoming message
Checked by PC Tools AntiVirus (4.0.0.26 - 10.068.006).
http://www.pctools.com/free-antivirus/

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 5:35 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group