" /> Dyskusje ogólne :: Strzępy wspomnień,głównie syberyjskich
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Strzępy wspomnień,głównie syberyjskich

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirosław Dakowski
Weteran Forum


Dołączył: 12 Maj 2007
Posty: 216

PostWysłany: Czw Kwi 17, 2008 3:48 pm    Temat postu: Strzępy wspomnień,głównie syberyjskich Odpowiedz z cytatem

Strzępy wspomnień – głównie syberyjskich


Matka bardzo nie chciała pisać. Muszę ja, na starość. Mi łatwiej. MD
Wywózka
Ojciec w 1939 r. był v-dyrektorem Lasów Państwowych w Białowieży. Znał z dawna sowietów: W 1918 r, jako oficer artylerii armii carskiej, a potem rządu Kiereńskiego, został w Carycynie wraz z setką oficerów zaproszony przez nowe władze na rozmowy dotyczące kariery w tworzonej właśnie Armii Czerwonej. Jego z kolegą coś tknęło. Nie poszli. Pozostali zginęli w niewyobrażalnych torturach (wycinanie „pagonów” na ramionach, potem obdzieranie ze skóry do dołu, obrywanie (nie ucinanie) genitaliów, jakieś „zabawy” z bieganiem za wyciągniętymi flakami).
Ojciec przewidział w 1939 r., że sowieci będą tępili inteligencję, toteż zabezpieczywszy żonę i dziecko poszedł przez zieloną granicę pod lepszego okupanta – Niemca. Nie przewidział, że w nocy 10 lutego 1940 r NKWD-ziści w towarzystwie miejscowych Żydów z czerwonymi opaskami na rękawach i bojcow, przyjdą po żonę i trzyletnie dziecko. Powiedziano Matce, że jesteśmy kapitalistyczne szpiony. Dano nam dwie godziny na zapakowanie wieszczy. Moja niania, Misia Robak, młoda dziewczyna z Nagórzyc pod Tomaszowem Mazowieckim, nie była na liście, ale powiedziała, że źrebiątka (riebionok) nie zostawi. I poszła z nami, sądząc, jak i moja Mama, że na pewną śmierć. Bojcy najpierw życzliwie radzili, by zabrać jak najwięcej wieszczy, a gdy zobaczyli nieruchomą z przerażenia Mamę (po co brać, jeśli idziemy na śmierć?), sami zawinęli pierzyny i poduszki w dywany, co się dało z mąki, kaszy i cukru i załadowali na wóz. NKWD-zista był zadowolony z decyzji Misi, bo ilość się zgadzała (szt. 3-).
Podróż
W bydlęcym wagonie były już przygotowane półki na ludzi (trzy nary jedna nad drugą), a ponieważ był tłok (nie wiem, 40 czy 50 osób), nie czuło się tak bardzo mrozu. A była to najzimniejsza zima dekady – na dworze ok. -40o i niżej. Ze mną kobiety miały duży kłopot: nie potrafiłem zrobić kupki ani do dziury w podłodze, jak dorośli, ani na nocniczek - bo na widoku. To pierwsze wspomnienie w życiu. Drugie, jak zlizywałem z przyjemnością zamróz z szybki górnego okienka, przy którym leżałem.
Podróż eszelonami (pod 70-siąt wagonów) do Nowosybirska, potem do Tjarzyna trwała prawie miesiąc. Dalej trzy dni na otwartych ciężarówkach. Niemieckich, na holz-gas. Gdy zabrakło paliwa, bojcy rąbali chojaki i ładowali do takiej beczki z boku pojazdu. Pamiętam piękne snopy iskier w nocy. Tu okazało się dobre serce bojcow z Białowieży: Matka kazała rozwinąć dywany i wszystkich na ciężarówce okryć pierzynami, a na wierzch dywanami. Wszyscy dojechali do Oktjabrskowo Rudnika i Posiołka żywi. Aha, ostatnie trzy dni wieźli nas saniami, ciężarówki już nie szły. Byliśmy na miejscu 9 marca 1940 r, w środku zimy syberyjskiej.
Łagier
Komendant łagru rozlokował nas po barakach. I uświadomił wspaniałomyślność i humanitaryzm władzy radzieckiej: Poprzednio wygrużali ludzi na polankach w tajdze. Zaopiekowali się nami ci, co przeżyli z poprzednich transportów, głównie kułacy Ukraińcy.
Ci później opowiadali, kto z ich transportu przeżył: Też wygruzili ich przy mrozie poniżej -40o (wiedzą to, bo popękały rtęciowe termometry). Tajga, ze dwa metry śniegu. W ich grupie mężczyźni zmusili baby i dzieci do tańczenia: Tak wydeptały twarde miejsce, na środku rozpalono ognisko – dalej tańczyły wokół niego. Chłopy poszły z siekierami (mieli!) w tajgę, nacięli jedliny na szałasy, które sklecili na twardym (ubitym) między ogniskami. Z grupy tych, jak widzę teraz, bohaterów, większość przeżyła tę zimę. Z innych - nie. Wilki zżarły. Tych tłustych i bezczelnych wilków było dużo, widziałem, pamiętam. Jechałem z górki na saniach, leżąc na pniach kiedrowych, wyciętych przez Misię w tajdze (do palenia). Bez konia. Jak ona wykierowała pod nasze wejście? A wilki patrzyły z niedaleka.
Boże Narodzenie (1941? 40?). W naszej izbie w baraku była choinka podwieszona pod sufitem (z braku miejsca). Zabawki wyklejone (klej z mąki) z zapisanych zeszytów z miejscowej szkoły. Śliczne. Kolędy, „wróżenie” Misi z kiwającej się na sznurku skórki chleba (tak - nie), kiedy wrócimy, czy Hitler i Stalin jeszcze żyją, odpowiedzi raczej optymistyczne. Około „Nowogo Goda” byłem na zabawie w szkole (sowieckiej, oczywiście). Pani prosi dzieci, by krzyczały „Boże, daj cukierków”. I nic. Potem: Stalin, daj cukierków!!”. Otwiera się klapka w suficie, sypią się cukierki. Dzieci zadowolone, miałem 4 lata, pamiętam swój niesmak.
Ossowiecki
Gdzieś w tym czasie szalejący z niepokoju o nas Ojciec trafił w Warszawie do inż. Ossowieckiego (znany jasnowidz). Dał mu torebeczkę Mamy. Tamten, już bardzo zmęczony (bo wielu chciało wieści o swoich) skupił się, powiedział coś w rodzaju: Bardzo daleko.. Widzę. Biała pustynia. Nie, to zbocze śniegu. W tyle duży las. W dole rzeka. W izbie kobieta, mężczyzna i dziecko. Są zdrowi. Nie, to też kobieta, w spodniach. Wisi choinka. Ojciec (pisał m.inn. do Stalina), jakoś zdobył nasz adres, posyłał nam paczki, niektóre doszły. Mam jeszcze misia i książeczkę o Jaworowych Ludziach. Mam też zajączka z bawełny, ale to już z Uzbekistanu.
Złoto
Mama nie dostawała kartek żywnościowych, bo była „w domu” ze mną. Poszła do komendanta i nakrzyczała, że ona na źrebiątko musi dostać. Zdziwiony (chyba) komendant dał kartki na nią i na mnie. Misia miała za pracę przy wydobywaniu złota. Najpierw pracowała przy rozmywaniu wzgórz wodą pod ciśnieniem. W korytkach w strumieniu wody, za palikami zbierał się złoty proszek. Wieczorem nadzorca topił na patelni na ognisku urobek komanda, powstały złoty placek ważyli z NKWD-zistami.
Po paru miesiącach Misia musiała iść do kopalni, bardzo się z Mamą bały, tam dużo ludzi ginęło, więcej, niż przy rozmywaniu. W głębokich chodnikach szukali w skałach żył ze zlotem. Rozbite wybuchami skały niewolnice-robotnice transportowały na górę, dalej do diabelskiego młyna, gdzie skały były kruszone i złoto wydobywane. Robotnikom (niewolnikom) należały się dodatkowo do zwykłych, inne kartki, „złote”. Można było za nie kupić w złoto-skupce kisnące ciasto i czasem chleb, chyba czasem kiełbasę, coś jeszcze, nie pamiętam. U sąsiadów widziałem beczkę z tym ciastem, robili z niego racuchy. Po paru dniach zauważyłem, że w beczce jest więcej ciasta. Powiedzieli mi, że ono urosło. A pewnie dokupili...
Lato, zima
Nasz obóz był jeszcze przed łańcuchem gór odgradzających od Ałdanu (czyli byliśmy na stokach, ale po zachodniej stronie gór). Zima trwała ok. 7-8 miesięcy, a potem, jak mówili miejscowi, ciągle lato. Mama z Misią wykarczowały spłachetek ziemi w tajdze, by posadzić ziemniaki. Do końca (czy połowy) września wyrastały. Gdzieś w lipcu (jeszcze widzę) siedziałem pod drzewem, lał deszcz, gwałtowna, piękna burza, pioruny, zbierałem wielkie maliny, a kobiety obrabiały ziemniaki. Teraz często marzę o takiej wielkiej burzy. Przyroda była tam bujna, wielka, kolorowa i piękna. Jakby chciała wykazać, że bolszewicy - sataniści (ateizm to tylko sekta satanistów) są jedynie liszajem na jej mocnym ciele. Całą wiosnę i lato wyszukiwałem i wyrywałem dziki czosnek, znajdowałem go węchem. Wspaniały, jedliśmy i suszyli na zimę. Przeżyliśmy Sybir bez szkorbutu. I bez głodu, bo ziemniaki i złote kartki... Ja dostawałem mleko od miłych Ukraińców, kułaków.
W zimie baraki były zasypane śniegiem po dach. Na początku codziennie mężczyźni z innych wejść odkopywali nas. Zrobili tunele pod śniegiem do komunikacji między barakami. było jasno i przytulnie. Za to na dworze, przy mrozie poniżej -40o, z trzaskiem zamarzała nie tylko ślina, ale i siki w locie. Bardzo mnie to cieszyło.
Bywały burany. Przez 3-4 dni sypie gęsty śnieg przy silnym, kręcącym wietrze. Widoczność 2-3 metrów. Szczególnie to kręcenie wichru groźne: Raz mężczyzna poszedł do sąsiedniego baraku (20 m w linii prostej?). Ciało znaleziono w maju, po zejściu śniegów, w odległości ze 200 metrów. W czasie buranów chodzenie tymi tunelami - to był luksus.
Wiosną (maj) spod śniegu wychodzą kwiaty, ogromne, piękne. Zaraz po zejściu śniegu – podobne do naszych pełników: Pomarańczowe, wielkie, całe łąki. Wśród tajgi.
Kułacy i Polacy
Sąsiedzi - kułacy ostrzegali nas, by nie karczować za dużo ziemi: Oni w pierwszych latach wykarczowali po 15 hektarów na rodzinę, mieli zboże i ziemniaki. NKWD-dziści przenieśli ich karnie o jakieś sto kilometrów dalej. Tam - też karczowali. Kułakow nie razkułaczisz..., mówili oprawcy i przenosili ich dalej. Już za trzecim razem chłopi nauczyli się: poprzestawali na spłachetku..
Oni nam pokazywali, dyskretnie i z litością, kobietę z dwojgiem dzieci. Gdy sowieci wywołali w 1930-32 głód na Ukrainie, zmarł najpierw mąż, a zaraz potem dwoje dzieci. Ona te ciała zapeklowała w beczce, z resztą dzieci powoli je zjadali. Gdy więc przeżyli, sowieci wywieźli ich na Sybir. Teraz miała krówkę.
W sąsiednich łagrach żyli potomkowie Polaków powstańców z 1863 r. Dyskretnie, z obawą do nas się zbliżali. Niektórzy jeszcze znali język, wszyscy znali obyczaje i wiarę w Boga. Nadziei na powrót – żadnej. Zbrodnicza wobec Polaków na Wschodzie polityka neo- PRL-u w latach 90-tych wykazała, że mieli rację.
„Panie”
Różne Polki, panie dyrektorowe i doktorowe, przed wojną były bardzo słabego zdrowia. Wiele miesięcy w roku spędzały na kuracjach, u wód, w różnych Karlsbadach i Baden Baden. Na Sybirze stały się rzeczowymi, przedsiębiorczymi osobami. Były też często ostoją moralną i źródłem patriotycznych decyzji całej wspólnoty Polaków. Np. zbiorowa decyzja: Nie przyjmować obywatelstwa sowieckiego.
Podobną obserwację przekazał pan, który przeżył karną kompanię w Auschwitz.
„Amnestia”
Gdy Sikorski wywalczył od Stalina amnestię, po paru miesiącach pozwolono nam wyjechać na południe, do Uzbekistanu. Z wozów widziałem skrzące się skały, uformowane w piękne pionowe struktury. Wielkie kryształy. Mamy jeszcze kawałki: siarczki metali. Bogactwo przeogromne, niszczone siłą diabelską i nienawiścią bolszewików. Gdy wozak z koniem zginęli od urwanego drutu wysokiego napięcia, kamiendant był niepocieszony: ljudiej u nas mnogo, no łoszadź....
W Nowosybirsku trzy dni czekania na pojezd na południe. Na podstawie sprawki (pozwolenia) od NKWD. Wreszcie podstawili: polskie wagony chyba trzeciej klasy, już na ich szerokość szyn. Już zawszone. Do doliny Fergańskiej wlókł się trzy tygodnie. Na którejś stacji jakaś kobieta została na peronie, bo wyszła po kipiatok. Pociąg z nami i jej dziećmi odjechał. Katarzyna się nimi zaopiekowała.
Wychodki
Cecha charakterystyczną, wyróżniającą Sowiecji były wychodki: Pamiętam z 1943 r. gmach dworca w Nowosybirsku: wielki jak nasz, warszawski PEKIN. W wychodku ze trzydzieści odkrytych dziur na wspólnym postumencie, wszystkie zajęte, kolejka na pół godziny co najmniej. Dużo chorych na dryzdaczkę (dyzentarię). Liczni ludzie kucają pod ścianami. Gdy pracowałem w Dubnej (jądrowy instytut badawczy) w latach 70-tych, byłem na międzynarodowej konferencji na uniwersytecie w Charkowie. Już dopuścili inostrancew. Widzę takiż wychodek na Charkowskim Uniwersytecie, z rzędem dziur. Laureaci Nobla (amierikancy) z dystynkcją skaczą z postumentów w błoto, starając się mało je rozchlapać na nogawki. A Sawiołowskij Wokzał w Moskwie (kierunek do Dubnej), też w latach 70-tych... Dlatego tak uwielbiam Wieniczkę Jerofiejewa i jego Moskwa-Pietuszki. Znam to z autopsji. Realizm.
Tymczasem drapiąc się jedziemy na południe, jest 1943 rok. Chyba nie będę uzupełniał... Jest II część, o Uzbekistanie.

_________________
Miros?aw
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 3:38 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group