" /> Dyskusje ogólne :: Polakom zajrzy w oczy głód
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Polakom zajrzy w oczy głód

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Nie Kwi 20, 2008 10:16 pm    Temat postu: Polakom zajrzy w oczy głód Odpowiedz z cytatem

http://www.hotmoney.pl/artykul/1857/1/gospodarka-polakom-zajrzy-w-oczy-glod.html

Polakom zajrzy w oczy głód

Polscy emeryci patrzą z przerażeniem na lawinowe podwyżki cen regulowanych, zwłaszcza energii elektrycznej, gazu i cen żywności, które wzrosną o 15-20%. Świat nie uporał się jeszcze z kryzysem bankowym, a już rozpoczyna się następny związany z szalejącymi cenami żywności.

Dotknie on również Polski i Polaków, choć produkujemy dużo żywności. Nic dziwnego – inflacja w krajach strefy euro jest najwyższa od 16 lat. W Polsce jej poziom zaskoczy analityków i członków Rady Polityki Pieniężnej. Nie wykluczone, że osiągnie ona poziom 5,5 – 6%, a nasi wybitni fachowcy z RPP przewidywali ją maksymalnie na poziomie 3,5% - pisze "Gazeta Finansowa".

Ceny żywności rosną w zawrotnym tempie z powodu rosnącej liczby ludności (jest nas już ponad 8 mld), coraz większych potrzeb żywnościowych Chin i Indii, spekulacji giełdowych na rynkach surowcowych oraz z powodu produkcji biopaliw, które odpowiadają za 30-70% podwyżek cen żywności.

Śmierć i głód uderzy w kraje biedne, które już dziś głodują, ale dotknie też krajów rozwijających się, o dużej populacji emerytów, nisko uposażonych, a takich mamy głównie w Polsce. Zgodnie z wyliczeniami Banku Światowego w ciągu trzech lat ceny pszenicy wzrosły aż o 181%, ceny kukurydzy i soi o ponad 1005, ceny żywności zaś średnio o 83%. Przewiduje się, że ceny żywności tak wysokie pozostaną aż do 2015 r. W najbiedniejszych krajach świata ludzie wydają ok. 75% swoich zarobków na żywność, choć odżywiają się bardzo nędznie. Polacy wydają 25–30% na żywność i skala tych wydatków rośnie w zależności od tego jak uboga jest dana rodzina.

Już dziś wiele artykułów żywnościowych w Polsce jest droższych niż w Grecji, Portugalii czy we Włoszech. Choć we Włoszech w ciągu roku makaron podrożał o blisko 20%, to i tak jest tańszy niż w Polsce. We Francji makaron podrożał o 45%, mleko o 20%. Podrożała żywność w Słowenii, która dopiero co wprowadziła euro. Ceny ryżu, podstawowego pożywienia Azjatów, wzrosły w ostatnim roku o 147%.

Podwyżki cen uderzają głównie w emerytów i najbiedniejszych. W wielu dotychczas bogatych krajach w tym starej UE z powodu niskich świadczeń na poziomie 500–700 € emerytury (choć nasi emeryci mogą o takich sumach tylko pomarzyć) wielu emerytów kradnie żywność, by zaspokoić głód. Czy to samo czeka polskich emerytów, zwłaszcza że u nas ceny żywności rosną najszybciej w Europie (z wyjątkiem Krajów Bałtyckich)?

W stosunku do 2007 r. sery podrożały w Polsce o blisko 30%, masło o 25% pieczywo o 15%, mleko o 18%, drób ok. 25%, cytryny o 87%, margaryna 25%, makaron ok. 18%, jajka (10 szt.) ok. 17%, schab ok. 15%, płyn do zmywania naczyń „Ludwik” ok. 16%, mydło ok. 10%. Podrożały też wizyty u lekarza, przejazdy, w tym bilety kolejowe, autobusowe, woda, opłaty kanalizacyjne o ok. 10–15%, wywóz śmieci do 40% - wylicza "GF". Nie można się więc dziwić, że widząc ile kosztują nas zakupy w sklepie, nie wierzymy w wyliczenia inflacji przez GUS (na poziomie 4,65).

Jakby tego było mało, już niedługo zostaniemy porażeni cenami prądu – będziemy płacić najwięcej za prąd w relacji do płac w UE. Hurtowa cena 1 MWh to ok. 200 zł. Dla wielu oznacza już dziś przejście na gotowanie na piecu i ogrzewanie drewnem. Oby też nie oznaczało czytania przy świecach. Prąd już dziś kosztuje o 30% więcej niż w ub.r. Wzrost cen energii elektrycznej w 2008 r. na poziomie ok. 20% musi znacząco uderzyć w koszty utrzymania. Podniesie również koszty żywności, koszty opłat mieszkaniowych, usług, w tym usług medycznych i transportowych.

Już dziś realnie płacimy za prąd 2,5-krotnie więcej niż Grecy, dwukrotnie więcej niż Brytyjczycy i Francuzi i o 50% więcej niż Szwedzi. Dokąd to zmierza? Trzeba pamiętać, że po 1 stycznia 2009 r. ma nastąpić pełne uwolnienie cen energii, co oznacza dalszy wzrost cen w prywatyzowanych zakładach dostarczających energię (RWE Stoen i Vattenfall)?

W XXI w. mamy akcyzę na prąd i bardzo wysokie obciążenia podatkowe i drogie KWh. Jedną trzecią cen stanowi akcyza i VAT. Unijne naciski, aby zmienić sposób płacenia akcyzy z elektrowni na dostawców wróżą nam kolejne podwyżki. Już na maj 2008 r. zapowiadane są kolejne podwyżki cen energii. Polaków w najbliższych latach czeka wprost dramatyczny wzrost cen energii. Do 2012 r. ceny mają wzrosnąć od 90–100% w porównaniu do 2007 r., czyli do ceny 400–500 zł za 1 MWh. To jedynie początek. Po 2015 r. dramatyczna sytuacja jeszcze się zaostrzy, bo wtedy elektrownie będą zmuszone przepisami unijnymi do zakupu praw do emisji CO2 na wolnym rynku. To będzie kosztowało i wymagało kolejnych podwyżek.

Atak na nasze portfele nastąpi z dwóch stron. Trudno się niewątpliwie spodziewać, że nasze wynagrodzenia i emerytury wzrosną o ok. 90 czy 200%. Wygląda na to, że obecnie rządowi nie bardzo zależy, by coś zmienić. Wzrost cen to wzrost inflacji, a to oznacza wyższe wpływy do budżetu państwa. Z kolei szefowie największych spółek z branży energetycznej straszą nas bardzo skutecznie, za pomocą bezkrytycznych mediów i często niekompetentnych dziennikarzy, że prądu może wkrótce zabraknąć, jeśli ceny drastycznie nie wzrosną. Jaki mamy wybór? Albo drogi prąd, albo nie będzie go wcale.


Robert Kiewlicz
robert.kiewlicz@hotmoney.pl

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 2:57 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jacek Z
Weteran Forum


Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 163

PostWysłany: Pon Kwi 21, 2008 10:07 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no cóż - to jest cena za ekoszaleństwo . Ciekawe , że w Polsce , w której mnóstwo ziemi leży odłogiem grozi głód Shocked ciekawe ile ziemi nie jest uprawiane na Ukrainie czy Białorusi że o Rosji nie wspomnę. W tym samym czasie UE płaci rolnikom za niepodejmowanie upraw . A cena energii elektrycznej to głownie podobno podatki a nie koszt wytworzenia plus zysk producenta...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Wto Kwi 22, 2008 11:12 am    Temat postu: "Wolny rynek" jako fałszywy pretekst Odpowiedz z cytatem

"Wolny rynek" jako fałszywy pretekst

"Uwolnienie cen" to zwykle oznacza ich wzrost. Dlaczego? Przecież (tak powiadają zwolennicy wolnego rynku) właśnie monopol sprzyja wysokim cenom, bo klient nie może uciec do innego producenta i albo kupi drogo, albo nie kupi. Ale... to dotyczy cen, które tzw. szary człowiek musi PŁACIĆ. Kiedy ten szary człowiek ma coś do sprzedania, np. rolnik chce sprzedać swoje zboże albo swoja wieprzowinę, to okazuje się, że cena wolnorynkowa jest często dla niego niezadowalająca i gdy chce dowiedzieć się, dlaczego tak jest, okazuje się, że wolny rynek sprawia, iż np. wieprzowina z importu jest tańsza i wypiera krajową. Czyli, kiedy szary człowiek ma jakieś pieniądze DOSTAĆ, to cena tego, co ma na sprzedaż, jest zwykle mniejsza wskutek... "uwolnienia cen". Bo ten szary człowiek jest chłopcem do bicia. Nie może o własnych siłach przerzucić tych ciężarów dalej niż na swoich najbliższych, będących na jego utrzymaniu.

Już kiedyś, jakieś 20 lat temu, w prasie można było przeczytać, że dysproporcja między ceną żywca, a cenami detalicznymi mięsa i wędlin była WTEDY (pod koniec PRL) większa, niż w Polsce międzywojennej. Czyli: POŚREDNICY ZARABIALI WIĘCEJ ANIŻELI PRZED WOJNĄ . Wtedy to się nazywało, że cała PRL-owska struktura handlu, spółdzielnie i organizacje spółdzielcze, "Samopomoc Chłopska" i "Społem", to ci drapieżni pośrednicy, którzy żerują i na rolniku, i na "miastowym" nabywcy potraw mięsnych. Teraz tej piramidy spółdzielń nie ma, ale dysproporcja jest chyba jeszcze większa niż 20 lat temu. Wniosek? Socjalizmu chyba zatem PRZYBYŁO, a nie ubyło. Więc po co ta nieustanna gadka o "wolnym rynku"? Chyba po to, po co komunistom po II wojnie światowej była potrzebna gadka o "demokracji" (ma się rozumieć: "ludowej"). Aby nam się zdawało! (Jak w owym dość znanym dowcipie o egzaminie z anatomii: "pan zdał, a pani się zdawało". Ale nie tu miejsce na to, by ten dowcip w całości opowiedzieć...)

Ceny nośników energii (paliw płynnych i prądu elektrycznego) bodaj w DWÓCH TRZECICH (tak pisano kiedyś w "Najwyższym Czasie"), a nie w jednej trzeciej (jak napisał red. Kiewlicz), składają się z (różnie nazywanych) podatków. A ponieważ energia jest potrzebna do produkcji właściwie WSZYSTKIEGO, a także do dostarczenia towaru do sklepów, więc drożyzna w tej jednej sferze sprzyja drożyźnie ogólnej. W ten sposób odbywa się wyzysk -- mieszkańca przez państwo. I (m. in.) na tym polega socjalizm.

Zwracam uwagę na znamienne odwołania w cytowanym artykule: "unijne naciski" i "przepisy unijne". Czyli to TAM jest źródło socjalizmu! "RWPG-bis" jak powiedziało się prez. Wałęsie. (Red. Jan Maria Jackowski kilka lat temu na łamach "Tygodnika Solidarność" tym samym epitetem obdarzył właśnie Unię Europejską.) "Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela!" -- jak uniosceptycy krzyknęli (w swojej intencji -- szyderczo) do ówczesnego prez. Kwaśniewskiego (a on im SKWAPLIWIE przytaknął!). To ta sama odległość od Warszawy (do Moskwy i do Brukseli po 1122 km -- wg informacji na obelisku stojącym w Warszawie między pałacem im. Stalina a skrzyżowaniem ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich), zaś pierwsze wydanie "Manifestu komunistycznego" Marxa & Engelsa ukazało się 160 lat temu właśnie w Brukseli... GENIUS LOCI, ki diabeł?

Przypominam, że dzisiejszy tzw. Dzień Ziemi to nowa nazwa "dnia rożdienija wożdia oktiabr'skoj riewolucyi, towariszcza Władimira Iljicza Lenina". Tak: quod scripsi, scripsi.

_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group