" /> Dyskusje ogólne :: ABW przeszukuje mieszkanie rzecznika Macierewicza
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ABW przeszukuje mieszkanie rzecznika Macierewicza
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Wto Maj 13, 2008 8:29 am    Temat postu: ABW przeszukuje mieszkanie rzecznika Macierewicza Odpowiedz z cytatem

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?



ABW przeszukuje mieszkanie rzecznika Macierewicza


Trwa przeszukanie w mieszkaniu Piotra Bączka, byłego rzecznika Antoniego Macierewicza, gdy był on wiceministrem obrony narodowej nadzorującym likwidację WSI. Poinformował o tym Macierewicz.


Od godziny trwa przeszukanie, rewizja u pana Piotra Bączka pod Warszawą, tam gdzie mieszka, za Górą Kalwarią w gospodarstwie domowym - powiedział Macierewicz w TVP.

Nie wiem, czego szuka ABW. Myślę, że realizuje strategię zastraszania, realizuje strategię zemsty za rozwiązanie WSI (...). Skutek może być tylko taki, że zablokuje się do końca prace komisji weryfikacyjnej - ocenił Macierewicz. (mj)

PAP

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"


Ostatnio zmieniony przez Jadwiga Chmielowska dnia Wto Maj 13, 2008 9:24 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 3:22 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Wto Maj 13, 2008 8:46 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/133532.html

"Macierewicz: przeszukanie w mieszkaniu Bączka
eb 13-05-2008, ostatnia aktualizacja 13-05-2008 09:41

Trwa przeszukanie w mieszkaniu Piotra Bączka, byłego rzecznika Antoniego Macierewicza, gdy był on wiceministrem obrony narodowej nadzorującym likwidację WSI. Poinformował o tym rano Macierewicz. - Prowadzimy czynności na zlecenie Prokuratury Krajowej - potwierdziła ABW.


- Trwa przeszukanie, rewizja u pana Piotra Bączka pod Warszawą, tam gdzie mieszka, za Górą Kalwarią w gospodarstwie domowym - powiedział Macierewicz w TVP.

- Nie wiem, czego szuka ABW. Myślę, że realizuje strategię zastraszania, realizuje strategię zemsty za rozwiązanie WSI (...). Skutek może być tylko taki, że zablokuje się do końca prace komisji weryfikacyjnej - ocenił Macierewicz.

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Piotrowska potwierdziła informację o przeszukiwaniu mieszkania Bączka. Dodała, że przeszukiwane są jeszcze mieszkania trzech osób. Ma to związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy działaniach komisji weryfikacyjnej WSI. ABW działa na zlecenie Prokuratury Krajowej.


Kamiński: PiS czeka na wyjaśnienia

Rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński powiedział, że jego partia czeka na wyjaśnienia ABW w sprawie przeszukania w mieszkaniu Bączka.

- Wokół przeszukania jest wiele znaków zapytania - stwierdził Kamiński. Rzecznik klubu PiS podkreślił, że Bączek jest doradcą reprezentanta PiS w sejmowej komisji śledczej ds. ewentualnych nacisków na służby, Jacka Kurskiego.

- Mamy za mało informacji, nie wiem, czy można wiązać te dwie sprawy ze sobą, ale gdyby w poprzedniej kadencji taka sytuacja miała miejsce, że jeśli u jednego z ekspertów któregoś z posłów działających w komisji śledczej byłoby przeszukanie ABW, to PO podniosłaby wielkie larum, byłyby wielkie apele w sprawie łamania standardów demokracji, "putinizacji", wykorzystywania służb do walki politycznej - mówił Kamiński.

Podkreślił, że PiS czeka na informacje ABW w sprawie przeszukania."

Źródło : PAP
Źródło : PAP
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Wto Maj 13, 2008 8:31 pm    Temat postu: ABW Odpowiedz z cytatem

Nic dziwnego w ABW trwa cały czas wymiana kadrowa. Na stanowiska wracają oficerowie z układu lat 90-tych. Oficerów centrali pełniących służbę w czasach PIS oddaje się do dyspozycji kadr, a następnie deleguje jak najdalej od miejsca pełnienia służby. To są czystki. A platfusy gardłowały cały czas, że PIS wykorzystuje służby. PIS-owi mści się, że nie zrobił porządku z dziennikarzami, którzy współpracowali na rzecz inwigilacji partii politycznych. PO-wcy zdają sobie sprawę, że media stanowią potężną siłę dlatego uderzją w dziennikarzy, którzy są im nie wygodni.
_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jerry
Weteran Forum


Dołączył: 13 Paź 2006
Posty: 396

PostWysłany: Wto Maj 13, 2008 11:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"Zapisane będą czyny i rozmowy" - ja ich nie nagrywałem ale każdy to słyszał co po śmierci Blidy mówili Tusk i jego sfora. Nigdy więcej mieli o szóstej rano nie walić do drzwi siepacze nasłani by w celach politycznych gnębić niewinnych ludzi. Okazuje się że to była tylko taka wyborcza mowa-trawa a teraz siepacze Tuska będą nachodzić każdego kto miał czelność myśleć inaczej niż nakazuje PO i jej wódz.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 7:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/133944.html
Oni nie przebaczają i stanowią silne lobby
Cezary Gmyz
Rozmowa: Antoni Macierewicz twierdzi, że przeszukania u jego współpracowników to zemsta oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych

Przeszukania ABW u ludzi Macierewicza
Agenci szukają aneksu


Rz: Jak ocenia pan działania prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które dokonały przeszukańu pańskich współpracowników?Antoni Macierewicz: Cała ta sprawa jest ewidentnie prowokacją, której scenariusz był bardzo systematycznie w ciągu ostatniego półrocza przedstawiany opinii publicznej, a następnie zwieńczony artykułem w „Dzienniku”. Pokazano, jak przez ponad pół roku były funkcjonariusz Wojskowej Służby Wewnętrznej Aleksander Lichocki wprowadzał w błąd i kpił sobie, oszukiwał dziennikarzy, mówiąc, że ma materiały dotyczące aneksu do raportu komisji weryfikacyjnej WSI czy też że można kupić na bazarze materiały, że on może to sprzedać itd. Wszystko okazało się nieprawdą. To jest taka operacja podobna do znanej nam z początku lat 90. operacji pana Lesiaka wymierzonej w prawicę, w której zresztą Lichocki brał udział. To zostało zresztą opisane w raporcie.

Sugeruje pan, że mamy do czynienia z prowokacją polityczną skierowaną przeciwko Prawui Sprawiedliwości?
Prowokacją polityczną przeciwko komisji weryfikacyjnej. Oczywiście jest sprawą jasną i znaną powszechnie, że likwidacja WSI, powołanie komisji weryfikacyjnej było częścią programu PiS. I jak ostatnio mówił prezes Jarosław Kaczyński, tym, co na pewno się udało zrealizować.

Komisja weryfikacyjna powstała za zgodą PO.

To prawda, że powstała za zgodą Platformy Obywatelskiej, ale mam wrażenie, że była to zgoda zupełnie analogiczna do zgody PO w sprawie lustracji. Dzisiaj, kiedy PO ma absolutną większość, okazuje się, że nagle ten program pełnego ujawnienia archiwów gdzieś się zagubił, zaniknął. Nie wierzę w szczerość tego punktu jako części programu PO. Zatrudnienie w Ministerstwie Obrony Narodowej jako głównego kadrowego generała Janusza Bojarskiego, który był szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, a poprzednio prawą ręką pana Dukaczewskiego, to tylko jeden z przykładów powrotu ludzi WSI za rządów PO.

Nie byłoby jednak prowokacji, gdyby aneks do raportu z likwidacji WSI został opublikowany.
Nie byłoby tej prowokacji, gdybyśmy zrezygnowali z dekomunizacji państwa polskiego. Gdyby nie było likwidacji WSI, nie byłoby tego olbrzymiego wpływu WSI w Platformie i w Kancelarii Premiera. Funkcjonariusze WSI nie przebaczają, a są silnym i wpływowym lobby, które potrafi bronić swoich interesów bez względu na to, w jakim stopniu działalność WSI była przestępcza. Publikacja czy brak publikacji aneksu nie jest moim zdaniem centralnym problemem, chociaż na pewno ważne jest, żeby społeczeństwo dowiedziało się jak najwięcej o nieprawidłowościach dawnej WSI.

Czy w aneksie są jakieś rzeczy, których może się obawiać obecna ekipa rządząca?

Główna oś tego aneksu jest związana z tzw. prywatyzacjami, a dokładniej mówiąc, rozgrabianiem majątku narodowego po roku 1989. Chodzi o tzw. wielkie prywatyzacje i przestępstwa przy nich popełnione stanowiące zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Teraz ogłoszono, że Platforma chce dokończyć dzieła z początku lat 90. W tej sytuacji raport pokazujący, że taka prywatyzacja to danie absolutnie swobodnej ręki ludziom z dawnych służb specjalnych, bo to oni wtedy mają najwięcej możliwości bezprawnych działań, jest dla rządu Donalda Tuska groźny.

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 7:18 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

DRUKUJ
Przeszukania ABW u ludzi Macierewicza
Cezary Gmyz 14-05-2008, ostatnia aktualizacja 14-05-2008 03:27
Sprawa aneksu do raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI. ABW nie pozwoliła Leszkowi Pietrzakowi na kontakt z przełożonym. Zabrała też materiały dziennikarzom
http://www.rp.pl/artykul/133943.html

Dlaczego zlikwidowano WSI?


Agenci szukają aneksu
Agenci weszli do domów dwóch członków komisji weryfikacyjnej Leszka Pietrzaka w Warszawie i Piotra Bączka nieopodal Góry Kalwarii o szóstej rano. Pietrzak twierdzi, że podczas przeszukania doszło do nieprawidłowości. Wbrew zapisom kodeksu postępowania karnego funkcjonariusze nie zezwolili na kontakt z kimkolwiek.

Pietrzak zgodnie z prawem chciał wezwać osobę, która mogłaby być świadkiem przeszukania. Twierdzi, że zamierzał powiadomić też szefa komisji weryfikacyjnej i byłego premiera Jana Olszewskiego.

– Nawet SB pozwalała na wezwanie świadka – komentuje były szef komisji weryfikacyjnej Antoni Macierewicz.

Pietrzak skarży się, że zabroniono mu opuszczać mieszkanie. Jego zdaniem była to forma zatrzymania, choć prokuratura nakazała jedynie przeszukanie.

Agenci sprawdzili nie tylko rzeczy członka komisji, ale także tornister i piórnik jego 12-letniej córki. Zatrzymali dokumenty (w tym wyciągi bankowe), laptop i nośniki pamięci.

Przeszukanie u Piotra Bączka, byłego rzecznika Antoniego Macierewicza, a obecnie członka komisji weryfikacyjnej i asystenta posła Jacka Kurskiego, miało spokojniejszy charakter – funkcjonariusze pozwolili m.in. na obecność świadka.

Ani Bączek, ani Pietrzak nie usłyszeli zarzutów. Nie objęto ich też żadnymi środkami zapobiegawczymi, np. dozorem prokuratorskim czy policyjnym.


Agenci kontra TVP

Podczas przeszukania u Bączka doszło do incydentu z udziałem dziennikarzy programu TVP „Misja specjalna”, którzy pojawili się na miejscu.

– Jacyś ludzie poprosili ich o opuszczenie posesji. Nie wylegitymowali się, więc nasi reporterzy odmówili – opowiada szefowa „Misji” Anita Gargas.

Potem wezwano policję, która nie chciała zarekwirować sprzętu ekipy telewizyjnej. Zdenerwowany agent ABW wyrwał dziennikarzowi telefon komórkowy. Zarekwirowano też kamerę i prywatne nośniki pamięci należące do reporterów.

List otwarty w obronie kolegów protestujący przeciw działaniom ABW podpisała grupa dziennikarzy, m.in. Jan Pospieszalski, Monika Olejnik, Maciej Rybiński, Piotr Semka, Michał Karnowski i Piotr Zaremba.

Zdaniem Krystyny Mokrosińskiej, przewodniczącej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, sprawa skandalicznego potraktowania reporterów przez ABW powinna trafić do rzecznika praw obywatelskich.


Zatrzymania

Przeszukania przeprowadzono też w mieszkaniach byłego oficera Wojskowej Służby Wewnętrznej Aleksandra Lichockiego i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. W odróżnieniu od Bączka i Pietrzaka prokuratura wydała wobec nich nie tylko nakaz przeszukania, ale też zatrzymania. „Rz” ustaliła, że prokuratorzy podejrzewali ich o ujawnienie tajemnicy państwowej, powoływanie się na wpływy oraz płatną protekcję. Mieli się przechwalać, że sprzedadzą aneks do raportu o WSI „Gazecie Wyborczej”. Obu postawiono zarzuty płatnej protekcji.

Obrońcą Sumlińskiego został Roman Giertych, były lider LPR. Twierdzi, że zatrzymanie jego klienta to zemsta służb specjalnych za ujawnienie informacji na temat nieznanych wątków w sprawie morderstwa księdza Jerzego Popiełuszki.

Akcją ABW i Prokuratury Krajowej jest oburzony Jan Olszewski. – Nigdy dotąd takie działania nie były firmowane przez najwyższe organy władzy powołane do strzeżenia praworządności. Stawia to na porządku dziennym pytanie, jakie siły w aparacie państwowym są zainteresowane uniemożliwieniem dokończenia procesu weryfikacji WSI? – pyta szef komisji weryfikacyjnej.

– Nie ma żadnej inwigilacji opozycji – zapewniał w TVN 24 wicepremier Grzegorz Schetyna. – Jesteśmy za tym, żeby komisja dokończyła pracę.


Kto zasiada w komisji weryfikacyjnej

W komisji zasiadają 24 osoby. 12 powołuje premier,12 – prezydent. Poprzedni premier Jarosław Kaczyński powołał Piotra Naimskiego, Piotra Woyciechowskiego, Tadeusza Witkowskiego, Bartosza Kownackiego, Macieja Lew-Mirskiego, Piotra Bączka, Michała Bichniewicza, Artura Góreckiego, Jarosława Karwowskiego, Mariusza Maraska, Józefa Wierzbowskiego i Leszka Pietrzaka. Członkowie komisji od prezydenta to: Jan Olszewski (przewodniczący), Bogusław Nizieński, Krzysztof Łączyński, Marek Utracki, Artur Rojek, Joanna Celińska, Marcin Gugulski, Aneta Gontarczyk, Jacek Przybysz, Beata Joanna Modrzejewska i Tomasz Szatkowski. W marcu złożył rezygnację powołany przez Lecha Kaczyńskiego Marcin Szczęsny Rosołowski.

—js


To była próba zastraszenia

Piotr Bączek, członek komisji weryfikacyjnej WSI

Rz: Jak wyglądało przeszukanie ABW w pańskim domu?


Piotr Bączek: Oficerowie pojawili się parę minut po szóstej rano. Pozwolili, by dzieci udały się do szkoły. Wezwałem na świadka jedną z osób związanych z komisją weryfikacyjną. Następnie dobrowolnie udostępniłem pomieszczenie, w którym pracuję. Przez kilka godzin funkcjonariusze przeglądali dokumenty. Nie było wśród nich żadnego opatrzonego klauzulą tajności. Zabezpieczyli też mój komputer i nośniki pamięci.

Czy podczas przeszukania doszło do jakichś nieprawidłowości?

Nie. Wszystko przebiegało zgodnie z procedurami. Do funkcjonariuszy ABW nie mogę mieć pretensji. Wykonywali rozkazy. Mogę mieć natomiast żal do ich mocodawców. W moim przekonaniu przeszukanie było prowokacją polityczną, która miała na celu zastraszenie członków komisji weryfikacyjnej.

Czy postawiono panu zarzuty?


Jak do tej pory nie. Nie zostały też zastosowane żadne środki zapobiegawcze. Zostałem natomiast poproszony o stawienie się w środę przed śledczym w Prokuraturze Krajowej. Choć jestem niewinny, mogę się spodziewać najgorszego – postawienia jakichś zarzutów, a nawet wniosku o areszt. Nie mam bowiem wątpliwości, jak w praktyce wygląda polityka miłości prowadzona przez rząd Donalda Tuska.

—rozmawiał Cezary Gmyz


Sylwetki


Aleksander Lichocki - Emerytowany oficer służb

Płk Aleksander Lichocki ma 65 lat, w PRL ukończył szkolenie w Moskwie. Tuż przed rozwiązaniem w 1990 r. Wojskowej Służby Wewnętrznej kierował jej I zarządem zajmującym się kontrwywiadem wojskowym. Odpowiadał za ochronę centralnych instytucji Ministerstwa Obrony Narodowej. Gdy zlikwidowano WSW, nie wstąpił do nowo tworzonych Wojskowych Służb Informacyjnych, ale w randze pułkownika w 1991 r. przeszedł na emeryturę.

Lichocki blisko współpracował z Agencją Mienia Wojskowego, gdzie był doradcą prezesa. Emerytowany pułkownik związał się też ze spółką SatView, dziś Enviroinvest. Dzięki możliwości korzystania z jednego z satelitów firma miała wykonywać zdjęcia powierzchni Ziemi i sprzedawać je instytucjom rządowym oraz samorządowym.

Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że nazwisko Lichockiego przewija się w śledztwie dotyczącym zabójstwa komendanta policji gen. Marka Papały w 1998 r. To właśnie pułkownik miał przed śmiercią generała przekazać Janowi Bisztydze, byłemu oficerowi wywiadu i bliskiemu współpracownikowi Leszka Millera, informacje o niebezpieczeństwie, w jakim znajduje się Papała.

– To bzdura. Lichocki nie przekazywał mi takich informacji – twierdzi w rozmowie z „Rz” Bisztyga. – To typ intryganta, zresztą później ze wszystkiego się wycofał.

—pn

Wojciech Sumliński - Dziennikarz śledczy

S umliński skończył filozofię na Akademii Teologii Katolickiej (dziś Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) w Warszawie. Jest dziennikarzem śledczym wielokrotnie poruszającym tematykę Wojskowych Służb Informacyjnych. Pracował m.in. w „Życiu”, „Gazecie Polskiej”, tygodniku „Wprost”. Współpracował również z TVP, m.in. przy programie „Konfrontacja” Sylwestra Latkowskiego.

Jest autorem wydanej w 2005 r. książki „Kto naprawdę go zabił?” opisującej okoliczności śmierci księdza Jerzego Popiełuszki.

W 1997 r. dostał Nagrodę Ministra Spraw Wewnętrznych za cykl reportaży o nadgranicznej przestępczości zorganizowanej pisanych pod pseudonimem Stefan Kukulski. Dwa lata później Sumliński był nominowany do nagrody miesięcznika „Press” w kategorii dziennikarstwa śledczego za publikacje o Henryku Goryszewskim, który pełniąc funkcję przewodniczącego Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, doradzał prywatnym firmom, jak unikać płacenia podatków.

Podczas pracy w tygodniku „Wprost” ujawnił akta świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego pseudonim Masa (2003) oraz materiały dotyczące kontaktów dwóch biznesmenów z Wiednia Andrzeja Kuny i Aleksandra Żagla oraz lobbysty Marka Dochnala z parą prezydencką Aleksandrem i Jolantą Kwaśniewskimi.

—pn

List dziennikarzy przeciw działaniom ABW www.niezalezna.pl

Źródło : Rzeczpospolita

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 11:27 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=14396

14.05.2008 08:15

"Akcja ABW to prowokacja polityczna

Antoni Macierewicz


Rozmawiał Marek Mądrzejewski


Marek Mądrzejewski: Naszym gościem jest Antoni Macierewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były Wiceminister Obrony, były szef Komisji Likwidacyjnej WSI. Witamy serdecznie.

Antoni Macierewicz: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

M.M.: Czy pamiętając tamtą nie rozliczoną, nie ukaraną zbrodnię sprzed ćwierćwiecza – zabicie Grzegorza Przemyka, wspominając tamten system, nie jest przesadą mówić dziś o metodach państwa policyjnego?

A.M.: Rzeczywiście pamiętając tamten dramat, a pamiętam go tym bardziej, że byłem uczniem Frycza–Modrzewskiego, pamiętając tamten dramat, trzeba się pochylić nad tym, co się teraz dzieje. Są tutaj bardzo dramatyczne analogie – w obu wypadkach mamy do czynienia z taką samą obroną aparatu komunistycznego, obroną ludzi ze Służby Bezpieczeństwa, których lobby doprowadziło do tego, że nigdy nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności za śmierć Grzegorza Przemyka i lobby WSI, które dzisiaj się broni, a którego symbolem jest pan Lichocki manipulujący mediami, manipulujący politykami człowiek, który...

M.M.: Jedna z dwóch zatrzymanych osób.

A.M.: Tak, człowiek, który chodząc po mieście i opowiadając, że ma aneks, przez rok czy przez pół roku doprowadził do tego, że media o tym wypisywały, niestety trzeba powiedzieć: bzdury, a dzisiaj prokuratora opierając się na tych kłamliwych opowieściach, bije w Komisję Weryfikacyjną, robi rewizję w Komisji Weryfikacyjnej. Przecież wyobraźmy sobie taką sytuację, tak naprawdę to jest były pułkownik Wojskowej Służby Wewnętrznej, którego działania przeciwko opozycji z początku lat 90. są opisane w Aneksie, on jest bohaterem, negatywnym bohaterem Aneksu, a dzisiaj się mówi, że on jest związany z Komisją Weryfikacyjną. No, jego związek z Komisją Weryfikacyjną jest taki, że był przez nią weryfikowany, sądzony negatywnie jako jeden ze sprawców działania przeciwko opozycji w Polsce, przeciwko partiom antykomunistycznym.

M.M.: „Strzał w Macierewicza” – tak tytułuje swą relację z wczorajszych przeszukań i zatrzymań dokonanych przez ABW i prokuraturę Dziennik. Zgadza się pan z taką tezą?

A.M.: Ja myślę, że to jednak jest strzał przede wszystkim w Komisję Weryfikacyjną. Tutaj wszystko jest bardzo proste – pan premier Tusk twierdzi, że do 30 czerwca Komisja Weryfikacyjna musi zakończyć swoją pracę, a równocześnie robi się wszystko, żeby ona nie mogła pracować. Najpierw przez pół roku uniemożliwiano dostęp do archiwum, teraz, kiedy otworzył się dostęp do archiwów, aresztuje się i zatrzymuje, robi rewizję u członków Komisji Weryfikacyjnej, bo przecież pan Piotr Bączek... Bardzo mu jestem wdzięczny za jego współpracę ileś tam lat temu jako asystenta, ale tak naprawdę dzisiaj jest członkiem Komisji Weryfikacyjnej i przez długi czas szefem jednej z ważniejszych kierowniczych komórek w służbie Kontrwywiadu Wojskowego. I w niego uderzono, posługując się fałszywymi, kłamliwymi opowieściami pana Lichockiego. Ale u niego nie znaleziono nic, dlatego bo członkowie Komisji Weryfikacyjnej w żaden sposób nie dają podstaw do tych działań wymierzonych w nich.

M.M.: Dziwnie w tym kontekście brzmiały wczorajsze zapewnienia wicepremiera Schetyny, który mówił o „mocnych dowodach”, które były podstawą prowadzonej akcji i okazało się, że wskutek niej zostało zatrzymanych dwóch panów – dziennikarz i tenże właśnie były oficer WSI, a nie tych dwóch, którzy związani są z Komisją Likwidacyjną, co nie przeszkodziło, oczywiście, przeprowadzić całej akcji poszukiwania jakichś materiałów u nich właśnie.

A.M.: No właśnie, i w tym ta cała operacja jest niestety podobna do tego, co się zdarzyło, do tego dramatu Grzegorza Przemyka, do innych operacji z okresu komunistycznego. Tworzy się fikcyjne dowody po to, żeby uderzyć w opozycję, dlatego że opowieści pana Lichockiego na temat tego, jakoby posiadał Aneks – w sposób oczywisty kłamliwe, bo słowa ani jednego nie opublikowano z tego dokumentu – te opowieści stały się pretekstem do ataków zupełnie na kogoś innego. To śledztwo jest prowadzone przeciwko panu Lichockiemu, który – powtarzam – jest człowiekiem odpowiedzialnym za działania przeciwko partiom antykomunistycznym, ale rewizję robi się u członków Komisji Weryfikacyjnej. Mamy wyraźnie do czynienia z prowokacją polityczną.

M.M.: W oparciu o dwa artykuły Kodeksu karnego prowadzone jest to śledztwo: 265, czyli zagrożenie zdradą tajemnicy państwowej...

A.M.: Z ujawnieniem tajemnicy państwowej.

M.M.: Ujawnieniem, czyli w gruncie rzeczy każdy trzyma kciuki za to, żeby służby tak działały, aby ta tajemnica nie wyciekała w sposób niekontrolowany.

A.M.: I nie wycieka...

M.M.: Nie wycieka.

A.M.: ...czego najlepszym dowodem jest to, że przez pół roku – powtarzam – mówi się o Aneksie, ale nikt go tak naprawdę nie ma. Pan Lichocki chodził i opowiadał bzdury.

M.M.: A prezydent ma i nie publikuje.

A.M.: A prezydent ma i zdecyduje, kiedy opublikować.

M.M.: Ten drugi artykuł to artykuł 230, więc płatna protekcja. W jakiej sprawie?

A.M.: No, to jest dla mnie zagadka, ale to jest kwestia prokuratury, która być może ma do tego podstawy. Nie ja będę bronił pana Lichockiego, którzy – powtarzam – kierował taką grupą Lesiaka w Wojskowych Służbach na początku lat 90. Tylko chcę zwrócić uwagę, że żeby było przestępstwo płatnej protekcji, trzeba mieć takie możliwości, a pan Lichocki nawet siebie nie mógł, że tak powiem, wyeliminować z Raportu, bo jego działania przeciwko, że tak powiem, partiom politycznym z początku lat 90. w Raporcie są opisane. On jest negatywnym bohaterem Raportu o WSI, więc siebie wykupić z Raportu nie umiał, a opowiadał, że potrafi kogo innego wykupić. To ciekawe.

M.M.: No właśnie, bo to różne rzeczy o tym gazety piszą i jakiś czas temu donosiły o tym, iż składał on propozycję byłym funkcjonariuszom WSI jeszcze nie zweryfikowanym, iż może pomóc im w łatwej weryfikacji, sugerując...

A.M.: No, podobno.

M.M.: ...że ma dotarcie do członków Komisji i tak dalej.

A.M.: Być może, nie mam zamiaru przeczyć, bo to jest postać, która jest taką bardzo istotną postacią, był związany także w jakiś sposób ze śmiercią generała Papały, jak dzisiaj przeczytałem w jednym z dzienników, to jest jeden z ludzi kierujących różnymi akcjami kamuflażowymi, akcjami mającymi doprowadzić do dezinformacji.

M.M.: Różne rzeczy gazety piszą na ten temat do dziś, do dziś.

A.M.: No tak, dzisiaj w Polsce przeczytałem... Proszę państwa, to muszę zacytować, bo to nie zwykle zupełnie, że mianowicie „pan Lichocki, szef kontrwywiadu wojskowego, pod koniec lat 80. (pod koniec lat 80.!) oferował za pieniądze redakcjom Aneks do raportu Macierewicza”.

M.M.: Profeta.

A.M.: No, rzeczywiście Sobieski wygrał pod Grunwaldem, nie ma wątpliwości.

M.M.: Gdzie pan był pod koniec lat 80.?

A.M.: Na Rakowieckiej, niestety, więc musiałbym tam pisać ten Raport...

M.M.: To daleko nie miał w takim razie.

A.M.: Musiałbym tam pisać ten Raport, a zapewniam, że nie tam go pisałem i nie w latach 80.

M.M.: No więc w tym kontekście Beata Sawicka przepowiadająca, iż na przełomie maja i czerwca zacznie się interes wokół prywatyzacji szpitali, jest niczym, zważywszy na siłę przewidywania.

A.M.: To prawda. I te zapowiedzi zupełnej katastrofy, jaką szykuje Platforma Polsce gospodarczej, trzeba brać pod uwagę, gdy się rozważa, jakie są przyczyny tego zamieszania i tej prowokacji, której jesteśmy świadkami dzisiaj.

M.M.: Zapytam pana jako fachowca. Ludzie PiS-u mówią o tym, iż przy okazji całej tej akcji podsłuchiwani czy mogli być podsłuchiwani politycy Prawa i Sprawiedliwości, w tym na przykład Jacek Kurski, którego asystentem teraz jest Piotr Bączek, czy jest w ogóle co, że tak powiem, zarzucać? Jeżeli człowiek jest namierzony przez służby, jest obserwowany, jest podsłuchiwany i dzwoni na przykład do polityka, to co te służby powinny zrobić w tym momencie? Wyłączyć podsłuch?

A.M.: Znaczy w Stanach Zjednoczonych są takie procedury, które umożliwiają wyselekcjonowanie wyłącznie tych rozmów, które są związane z nakazem, czyli z tematyką, jaka jest wskazana przez prokuratora. W Polsce nie i w Polsce zbiera się całą treść, że tak powiem, która jest przekazywana przez daną osobę. W związku z tym gdy pan Schetyna wczoraj zapewnia, że nikt z polityków PiS-u nie był podsłuchiwany, to po prostu mówi nieprawdę, dlatego że jeżeli był podsłuchiwany Bączek, to musiał być też podsłuchiwany i Kurski, z którym on prowadził rozmowy telefoniczne. To jest zupełnie oczywiste.

M.M.: Może mówi nieprawdę, nawet nie wiedząc tego.

A.M.: Ja myślę, że rzeczywiście nie wiedząc, dlatego bo dobrym przykładem jest jego teza o tym, że to postępowanie, o którym mowa, jest prowadzone od listopada roku 2007. To jest oczywista nieprawda i numer na zawiadomieniu czy też na postanowieniu o rewizji na to wskazuje, że to jest postępowanie prowadzone od początku mniej więcej... pierwszy kwartał roku 2007, a nie ostatni kwartał roku 2007. Albo pan Schetyna się na tym nie znam, albo go okłamano, nie wiem.

M.M.: Kolejne kroki – króciutko – które podejmie PiS, politycy PiS-u w celu wyjaśnienia tej całej sprawy.

A.M.: No, myślę, że kierownictwo PiS-u teraz rozważa różne warianty. Ja muszę powiedzieć, że informacje, jakie napływają, na przykład te o udziale oficerów ABW w całej tej operacji, w całej tej prowokacji, udział jako pośredników między panem Lichockim a dziennikarzami oficerów ABW i także inne informacje, jakie do mnie docierają, sprawiają, że ja nie wykluczam wniosku o komisję śledczą, dlatego że mamy do czynienia w sposób oczywisty z prowokacją, w której brali udział byli żołnierze WSI, w której chciano zamieszać prasę, skandaliczne działania rewizji i zabranie dziennikarzom telewizji sprzętu, rewizji osobistej, zdejmowania spodni, no, po prostu upokarzanie dziennikarzy. To wszystko razem cofa nas do przełomu lat 80. i 90. i powinno być według mnie jednak rozważone przez komisję śledczą.

M.M.: Po nowej twarzy Donalda Tuska ujawnionej w poniedziałek w Newsweeku poznajemy może troszeczkę inną twarz Platformy Obywatelskiej nawołującej do powszechnej miłości. Naszym gościem był poseł Prawa i Sprawiedliwości, były szef Komisji Likwidacyjnej WSI Antoni Macierewicz.

A.M.: Dziękuję bardzo."

(J.M.)


* Antoni Macierewicz(4,63 MB)

http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20080429084200/2008051409271867.mp3
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 12:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://cogito62.salon24.pl/

"PAŃSTWO W SŁUŻBIE SŁUŻB

Dzisiejsze działania podjęte przez organ policji politycznej tego rządu, nie powinny dziwić. Od wielu miesięcy prowadzona była kombinacja operacyjna, w której obok kadrowych oficerów WSI brali udział funkcjonariusze medialni gazety „Dziennik".

Przed kilkoma tygodniami „Dziennik" poinformował jakoby zgłosił się do redakcji „emerytowany pułkownik tajnych służb wojskowych. Zaproponował, że sprzeda tajny aneks do raportu Macierewicza."

Reakcja Macierewicza na te „rewelacje" nie pozostawiała wątpliwości - "Lichocki to prowokator nasłany przez stare służby, który ma zniszczyć wiarygodność komisji weryfikacyjnej", „Lichocki, należy do grupy byłych oficerów wojskowych służb, którzy infiltrują i rozpracowują komisję weryfikacyjną."

http://www.dziennik.pl/polityka/article163434/Handel_aneksem_Macierewicza.html#reqRss

Ten rodzaj prowokacji stosowany był przez „Dziennik" już w listopadzie ubiegłego roku, gdy informowano, jakoby gazeta „zdobyła kolejne potwierdzenie, że tajne archiwa WSI oraz dokumenty komisji weryfikacyjnej zostały skopiowane. Ale to jeszcze nie wszystko. Gazeta ustaliła, że aneks Antoniego Macierewicza do raportu o WSI można kupić na czarnym rynku. Minister sprawiedliwości zapowiedział wyjaśnienie tej sprawy."

http://www.dziennik.pl/polityka/article76428/Aneks_do_raportu_o_WSI_na_sprzedaz.html

Jak zapowiedział, tak zrobił, gdyż z sygnatury akt, widniejącej na kopii „Postanowienia o przeszukaniu", jakie publikuje Rzeczpospolita, wynika, że sprawa została wszczęta w 2007roku. http://www.rp.pl/galeria/2,133707.html

Przeszukania prowadzone przez ABW, u dwóch członków Komisji, mają oczywiście na celu stworzenie wrażenia, jakoby byli oni źródłem przecieku informacji z Raportu. Nieprzypadkowo wybrano Piotra Bączka, byłego rzecznika Macierewicza i asystenta Jacka Kurskiego w sejmowej komisji śledczej ds.nacisków. Już w roku 2006, przy okazji „dętej afery" z taśmami Renaty Beger i ujawnieniem przez „Gazetę Polską" roli Milana Suboticia - współpracownika WSI, próbowano odpowiedzialnością za przeciek obarczyć właśnie Piotra Bączka.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3660285.html

Nie powinno, więc dziwić, że ponownie zastosowano ten sam manewr, by zdyskredytować pracowników Komisji Weryfikacyjnej i uderzyć w Antoniego Macierewicza.

Chociaż zatrzymano dziś Aleksandra Lichockiego i Wojciecha Sumlińskiego, tytuł informacji „Gazety.pl" sugeruje coś zupełnie innego i stanowi rażący przykład manipulacji - „Zatrzymano dwie osoby związane z komisją weryfikacyjną WSI" - donosi internetowy organ spółki „Agora"

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5208147.html

Sugeruje się, bowiem, jakoby Lichocki był związany z Leszkiem Pietrzakiem, historykiem z Lublina, pracującym w Komisji Weryfikacyjnej. Sam zainteresowany zdecydowanie zaprzecza, by w ogóle znał Lichockiego.

Prowokacja, jaką przy współudziale rządowych mediów, przeprowadza agent komunistycznych służb, jest wykorzystana do zdyskredytowania Komisji i zastraszenia jej członków. Ma też cel bardziej „strategiczny".

Jak już wielokrotnie pisałem, dla zuchów z byłych WSI i służb pana Bondaryka, podstawowym problemem jest brak wiedzy o pracach Komisji Weryfikacyjnej i treści drugiej części Raportu. Realizując wytyczne środowiska WSI, rząd robi, więc wszystko, by zablokować prace Komisji, i uniemożliwić sporządzenie dalszych aneksów do Raportu. Świadomość, że prezydent RP może w pewnym momencie pokrzyżować plany ekipie Tuska i upowszechnić wiedzę na temat ludzi, związanych z tym rządem - musi budzić niepokój „stróżom III RP".

Akcje, takie jak dzisiejsza, mają wytworzyć w świadomości społecznej przekonanie, że Raport jest dokumentem źle chronionym, a wiedza w nim zawarta staje się tajemnicą publiczną. Neutralizacja poprzez kompromitację, jest od dawna stosowaną przez służby grą operacyjną. Winę za ten stan rzeczy ma ponosić oczywiście Komisja, ale też prezydent, który z niewiadomych względów zwleka z publikacją.

Bezsprzecznie - ujawnienie w tym okresie treści Raportu byłoby korzystne dla tego rządu. Istniejący nadal, stan otumanienia ogromnej części społeczeństwa i bezkrytyczna wiara w powodzenie Tuskowych „reform", stanowiłaby skuteczne antidotum na wiedzę, zawartą w drugiej części Raportu i zmniejszyłaby negatywne skutki publikacji.

Za kilka miesięcy, gdy nawet organy propagandy rządowej, nie będą w stanie wmówić społeczeństwu sukcesów ekipy rządowej, a stan akceptacji społecznej drastycznie spadnie, publikacja Raportu może być dla Tuska przysłowiowym „gwoździem do trumny".

Ponieważ mam głębokie przeświadczenie, że prezydent Kaczyński nigdy nie stanie się wykonawcą woli agenturalnego środowiska III RP, obserwuję miotanie się tych ludzi, jako przejaw narastającego lęku. Stosowanie metod państwa policyjnego i bezpieczniackich prowokacji świadczy, że nie czują się na tyle pewnie, jak deklarują to w butnych wypowiedziach. "
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 12:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=377&Itemid=76

Oświadczenie Leszka Pietrzaka z Komisji Weryfikacyjjnej WSI



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 1:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=50171

Salon polityczny Trójki

Jacek Kurski

Środa, 14 maja 2008

Jacek Kurski, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry.

Witam pana, witam państwa.

Czy Piotr Bączek był pana asystentem?

To zależy od dobrej woli prezydium. Dlatego, że ja w dniu 6. maja zgłosiłem Piotra Bączka jako swojego asystenta i prezydium…

A dlaczego pan zgłosił? Jakiś pomysł w tym był?

Nie. Znam Piotra Bączka chyba od połowy lat 90-tych. Co prawda całe lata nie widywałem go na oczy, ale zapoznawałem się z jego publicystyką w „głosie”, w „Gazecie Polskiej”. Wydawał mi się osobą kompetentną i zorientowaną w tematyce, którą się między innymi interesuje komisja śledcza. W związku z czym jako człowiek wiarygodny i merytoryczny wydawał mi się dobrym kandydatem. I nadal tak uważam.

To jest jedna z osób, u których wczoraj ABW dokonała przeszukania. Jak pan tę historię odczytuje? Jak pan ją widzi? To są normalne działania mające znaleźć przeciek? Czy coś więcej pana zdaniem?

To są w cudzysłowie „normalne działania”. „Normalne” w sensie typowego działania w ostatnich miesiącach, typowej próby skompromitowania procesu likwidacji i weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Ekipa, która doszła do władzy ma wielki problem. To znaczy – chciałaby z jednej strony cały czas udawać, że jest ekipą antykomunistyczną, która chce rozliczać patologie III RP, ale z drugiej strony w oczywisty sposób, w kwestii doraźnego i długofalowego interesu, chce się dogadać z tą częścią III RP, która gwarantuje, być może, odrzucanie weta Lecha Kaczyńskiego. W każdym razie ewidentnie widać – i po zapowiedzi pana przewodniczącego Chlebowskiego o odejściu od lustracji, i po tej decyzji - że Platforma zdecydowała się na zapudrowanie, zalukrowanie procesu likwidacji WSI. W związku z czym będzie chciała za wszelką cenę znaleźć jakaś dziurę w całym i żeby skompromitować likwidacje WSI, w ten sposób rehabilitować, a może i kanonizować samą WSI.

A nie ma pan wrażenia, że trochę się role odwróciły? Że gdybyśmy rozmawiali rok temu, to pan broniłby działań agencji w tego typu przypadku – przypadku dokonania pewnych działań operacyjnych, a politycy Platformy mówiliby, że to jest patologia i zamach na demokrację? Bo co takiego ma być tu patologiczne?

Ale zależy do czego służą wejścia ABW. Za naszych czasów wejścia ABW służyły eliminowaniu afer, złodziejstwa, patologii i okradania Polski. Natomiast to wejście ABW służy atakowi na proces likwidacji WSI. Na nic innego.

A może próba znalezienia przecieku? Wątkiem, który się przewija w podtekście jest domniemany, nigdy nie udowodniony handel, a właściwie próba udawania, że się ma coś na sprzedaż. Że się ma na sprzedaż raport – i tu się pojawia były oficer WSW, komunistycznych służb specjalnych, pan Aleksander Lichocki. Z drugiej strony – być może oferowanie za pieniądze wykreślenia kogoś z raportu. Dwa wątki.

Sam pan mówi, że „być może”.

Bo ja jestem dziennikarzem i od służb się trzymam z daleka.

A po drugie – kluczową postacią w tej pańskiej interpretacji jest dawny pułkownik WSI. Więc to tylko potwierdza naszą intuicję, że chodzi o prowokację, której głównym rozgrywającym będzie być może dawny oficer WSI po to, żeby jego poświęcić, ale na jego przykładzie uratować WSI, a skompromitować proces likwidacji WSI.

Taka kombinacja operacyjna?

Oczywiście.

Lichocki, który oferował dziennikarzom „Dziennika” sprzedaż raportu, którego, jak się okazało, nie miał, to jest podstawiona postać?

Niczego w tej sprawie nie wiemy na pewno.

A może prokuratura i ABW coś więcej wie?

No to karty na stół. Niech prokuratura powie, co ma. Bo jeżeli ma tylko słowo przeciwko słowu, a nie ma żadnych nagrań czy filmów, czy kontrolowanego wręczania łapówek, to znaczy, że jest wszystko pic na wodę. Jeżeli mówi pan o analogii z zeszłym rokiem, jakby media zareagowały – zaręczam panu, że gdyby kamera TVN towarzyszyła wejściu ABW w zeszłym roku po rządami Prawa i Sprawiedliwości i tę kamerę by aresztowano, wykręconoby ręce, poturbowano, taśmę i kamerę zarekwirowano, to miałby pan dzisiaj pod Sejmem, pod urzędem Jarosława Kaczyńskiego klatkę, do której wchodziłoby dziesięcioro najbardziej znanych w Polsce dziennikarzy i byłaby jedna wielka nagonka na reżim, który gwałci wolność słowa.

Wątek dziennikarzy, którzy jakoś przez piwnice weszli do tego przeszukiwanego domu i tam zostali przez ABW zatrzymani, przeszukani (podobna rewizja osobista była dość szczegółowa i bardzo brutalna), on się jednak pojawia. Był na przykład list protestacyjny dziennikarzy. Sam go podpisywałem. Więc to nie jest tak, że nikt nie reaguje.

Brawo! Ale reaguje zdecydowana mniejszość. Natomiast, gdyby to było rok temu, to miałby pan absolutnie całą czołówkę – nie mówię, że pan nie jest czołówką, dla mnie jest pan z pańskim bratem oczywiście czołówką dziennikarstwa – natomiast miałby pan tam nazwiska takie jak Tomasz Lis, Monika Olejnik.

Monika Olejnik podpisała się pod tym listem.

Podpisała się? A to brawo, brawo. Przepraszam. Przepraszam panią Monikę Olejnik. Nie wiedziałem, że się podpisała.

A jak ta sprawa powinna być wyjaśniona? Pan ma tu chyba osobisty wątek? Bo pojawiają się pytania, czy była pan podsłuchiwany. Jak pan sądzi? Był pan podsłuchiwany?

Jeżeli ktoś powie, że ma intuicję, że był…

A pan ma taka intuicję?

Mam taką intuicję.

Ale skąd ona się bierze?

Wie pan, intuicja się bierze z fluidów.

Ale w związku z Bączkiem?

Nie, nie tylko. Ja miałem wrażenie, że od dłuższego czasu byłem w kręgu zainteresowania, od czasu przegranej dla Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska kampanii 2005 roku. Ale to są moje osobiste, prywatne sygnały.

Czyli nie służby, a jakieś nielegalne działania?

Nielegalne. To znaczy – część służb, która nawet pod rządami Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u była zorientowana na Platformę Obywatelską. Jest cały szereg tak zwanej grupy pułkowników.

Ale co to znaczy, że miał pan intuicję? Pewne znaki pan czytał?

Tak.

Jakieś inne dźwięki były w tym telefonie? Ktoś o panu wiedział coś, czego nie powinien? Zachowywał się, jakby słyszał pana rozmowy?

Wie pan, ja niczego takiego nie robiłem, żebym miał się czuć zagrożony przez to, że ktoś coś o mnie wie, czego nie powinien wiedzieć, bo niczego takiego nie ma. Natomiast jest pewna grupa znajomych, zarówno dla obozu PiS-u jak dla Platformy i czasami pewne informacje i sygnały dochodzą. Ale to nie jest miejsce, żeby publikować plotki. Skończmy na mojej intuicji. Natomiast pyta pan słusznie o związek z tą komisją. Przecież pan Piotr Bączek od tygodnia miał być moim asystentem w komisji do spraw nacisków. Jeżeli mówimy o pewnych analogiach i o pewnych znakomitych symbolach tego, co się dzisiaj w Polsce dzieje, to proszę zwrócić uwagę, czym ta komisja do spraw nacisków ma się tak naprawdę zajmować. Przecież to gołym okiem widać, że to jest komisja do osądzenia projektu politycznego IV RP. Wie pan, jakie dwie sprawy stają na wokandzie komisji do spraw nacisków? Pierwsza sprawa to jest sprawa pana ministra Lipca. O co chodzi w sprawie pana ministra Lipca? Chodzi o to, że jest to pierwszy minister po ’89 roku, który przez własny rząd, przez własny obóz polityczny został namierzony, zdiagnozowany, zgromadzono przeciwko niemu dowody, a na końcu go zapuszkowano. Zapuszkowano konstytucyjnego ministra rządu za podejrzenia korupcji. To jest najbardziej chwalebny przykład na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. To znaczy, że myśmy we własnych szeregach, rozpalonym żelazem eliminowali korupcję. I co? I to staje na komisji do spraw nacisków. Czyli PiS ma być sądzony, że wprowadzał tego typu standardy. Druga sprawa, którą mamy się zajmować, to jest sprawa tego, że jakoby Jarosław Kaczyński miał wiedzę od prokuratora prowadzącego sprawę afery paliwowej o postępach prac. To ma być przedmiotem napiętnowania przez komisję – jakim prawem Jarosław Kaczyński miał wiedzę? Czyli rzecz chwalebna, bo nie tylko jako szef rządzącej partii…

Ale drugi przykład jest jednak znakiem zapytania.

… ale jako członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego – więc ten formalny powód był jak najbardziej – interesuje się, czy w Polsce rozlicza się afery, które miliardami okradały budżet państwa. I za te dwie sprawy PiS ma być sądzony. A w tym wszystkim ma pomagać większości rządzącej w tej komisji, były oficer Służby Bezpieczeństwa pan Jachowicz, na którego opozycjoniści składają doniesienie do IPN. I w tejże samej sprawie pan Bączek nie może być moim asystentem. Mamy do czynienia z próbą rozliczenia budowy IV RP. To wczorajsze wejście ABW do dziennikarzy i członków komisji weryfikacyjnej, i to, co się dzieje w komisji do spraw nacisków jako żywo muszą potwierdzać taką tezę. Jesteśmy dzisiaj w przededniu łamania demokracji.

Czy pan się zgadza z prezydentem, który mówi, że widać, kto posługuje się policyjnymi metodami?

Oczywiście, że się zgadzam w tej sprawie z panem prezydentem.

(...)"

* salopol-14.05.mp3 (6,08 MB)
http://www.polskieradio.pl/_files/20061104132927/2008051409104586.mp3

Więcej:
http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=50171
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 1:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7988

Przeszukanie mieszkania Piotra Bączka
pos. Antoni Macierewicz (2008-05-13)


Aktualności dnia

słuchaj
zapisz
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/05/2008.05.13.akt02.mp3
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.05.13.akt02&d=2008-05-13
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Maj 15, 2008 5:52 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=381&Itemid=76

Oświadczenie Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej Jana Olszewskiego

Redaktor: JMJ
14.05.2008.

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Maj 15, 2008 1:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=14414

5.05.2008 07:15

"Rewitalizacja WSI

premier Jarosław Kaczyński


Rozmawiał Jacek Karnowski
Jacek Karnowski: W Sygnałach Dnia pierwszy gość: były Premier, Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Dzień dobry, panie premierze.

Jarosław Kaczyński: Dzień dobry.

Jacek Karnowski: Panie premierze, sprawa numer jeden, czyli akcja ABW w związku z domniemanymi nieprawidłowościami przy działaniach Komisji Weryfikacyjnej WSI. Przeszukano kilka domów, między innymi dwóch członków Komisji Weryfikacyjnej. Według pana o co chodzi w całej sprawie?

Jarosław Kaczyński: Niektórzy twierdzą, że chodzi o to, żeby znaleźć Raport. Być może, że mają rację. Na pewno to jest (...) niedobry, a już w szczególności kontekst jest niedobry. To, co się stało z dziennikarzami to jest naprawdę skandal i innej władzy by tego nie wybaczono. Tak jak wczoraj patrzyłem na media, to wyglądało, że nic się nie stało. Była wczoraj demonstracja pod Kancelarią. Wydaje mi się, że to jest jednak za mało, bo być może, że bardzo po cichu dzieje się to, czego nie było za naszej władzy, natomiast istniało to w mediach, to znaczy wprowadzanie elementów państwa, które w sposób nieuprawniony i nie z powodów merytorycznych, tylko z powodów o charakterze czysto partykularnym, w interesie jakichś grup, jakichś lobby stosuje przymus. Nic gorszego by się nie mogło zdarzyć. Jak się mówi w socjologii, jeden wynik nie wynik, jedno wydarzenie to może jeszcze za mało, żeby dawać ostateczne wnioski, ale to jednak wydarzenie bardzo symptomatyczne i naprawdę niepokojące.

Jacek Karnowski: Bo druga strona mówi, między innymi minister Ćwiąkalski: dziennikarze weszli na teren zajęty w pewien sposób przez ABW, nie jest, że dziennikarze mogą robić absolutnie wszystko.

Jarosław Kaczyński: No, ja – jak mi się wydaje – mogę przypomnieć wydarzenia sprzed niedługiego czasu, kiedy twierdzono, że dziennikarze mogą robić wszystko, że pielęgniarki mogą wchodzić do Kancelarii, okupować tę Kancelarię i że władza nie ma żadnego prawa do przeciwakcji. Toczy się śledztwo to, że zagłuszano pielęgniarki, czyli krótko mówiąc wedle ministra Ćwiąkalskiego jakiekolwiek przedsięwzięcia skierowane na to, żeby jednak tę okupację zakończyć, były nielegalne, a w każdym razie jest jakieś domniemanie nielegalności i to nielegalności popadającej w sprzeczność z prawem karnym. A więc chciałbym, aby może minister Ćwiąkalski był człowiekiem bardziej konsekwentnym, żeby odpowiedział na pytanie: co w gruncie rzeczy w Polsce wolno? Bo pan użył pojęcia „zajęty teren przez ABW”...

Jacek Karnowski: Znaczy ja dokładnie nie cytowałem, to nie o to chodzi, w sensie takim, że...

Jarosław Kaczyński: No ale ja rozumiem, o co chodzi, nie ma takiego pojęcia, jak „teren zajęty przez ABW”. Dziennikarze, oczywiście jak wszyscy, są objęci ograniczeniami prawnymi, ale tutaj mieliśmy do czynienia jednak z wydarzeniem drastycznym, z jakimiś rewizjami, użyto nawet określenia „obmacywanie”, bodajże dotyczyło to także kobiet. Krótko mówiąc, mamy do czynienia ze skandalem, a pan Ćwiąkalski jeszcze raz potwierdza nasze tezy co do swojej rzeczywistej roli.

Jacek Karnowski: Panie premierze, pan wspomniał o tym, że mogło chodzić o przejęcie Raportu, tak? Aneksu? Według pańskiej interpretacji to mogło chodzić o to, żeby dostać ten dokument zanim on zostanie upubliczniony?

Jarosław Kaczyński: Inni tak piszą, a ja rozważam, czy to aby nie prawda. Jestem przekonany, że tego Aneksu nigdzie nie ma poza tymi miejscami, gdzie on może być, ale być może że ABW czy obecna władza uważa inaczej.

Jacek Karnowski: Dwóm osobom – byłego oficerowi WSI i dziennikarzowi – postawiono zarzut płatnej protekcji. No, tam w tle jest teza, spekulacje, że chodziło o rzekomą sprzedaż tego Aneksu lub że oferowano biznesmenom usunięcie nazwisk z dokumentu w zamian za duże pieniądze. Pan ma stuprocentową pewność, że...

Jarosław Kaczyński: Ja się nie wypowiadam co do tej sprawy, chociaż wiem, że nawet Gazeta Wyborcza oświadczyła, że nie prowadziła żadnych rozmów w tej kwestii, więc prawdopodobieństwo tutaj jest przynajmniej przedmiotem koniecznej weryfikacji, tak bym to określił. Ale nie wiem, czy tak naprawdę to jest powód tych wszystkich działań, chociaż tego nie wykluczam. W tej sprawie – powtarzam – nie chcę zajmować ostatecznego stanowiska, a mówię przede wszystkim o kontekście. No i także o rewizjach u osób, którym – jak wiadomo – nie zarzucono płatnej protekcji.

Jacek Karnowski: Panie premierze, a pan zgadza się z tymi tezami, które mówią, że to jest poprzez ABW, ale kontrakcja WSI?

Jarosław Kaczyński: WSI jest na pewno potężnym lobby w Polsce w dalszym ciągu. Tutaj Antoni Macierewicz ma rację, bo on o tym mówił, i lobby, które odzyskało wpływy i takie poczucie pewności siebie po dojściu do władzy Platformy Obywatelskiej. A dlaczego tak jest? Sądzę, że byłoby o czym mówić, że historycy, a być może nie tylko historycy, mieliby tutaj duże pole do pracy po prostu, do pracy, do odtworzenia różnych faktów z ostatnich 20 lat.

Jacek Karnowski: A czy rozwiązanie WSI – tak wynika – nie zniszczyło takiej podmiotowości tej służby, że ona wciąż działa jako podmiot? Nie ma już szyldu, nie ma akceptacji państwa wprost, ale jest podmiotem.

Jarosław Kaczyński: Nie działa jako podmiot, ale z całą pewnością jest lobby. To jest chyba najlepsze określenie. Ten proces, proces likwidacji WSI powinien być kontynuowany, a nie tylko że nie jest kontynuowany, tylko – można powiedzieć – jest kontestowany, dzisiaj także przy pomocy metod tego rodzaju, o którym właśnie rozmawiamy. To jest w najwyższym stopniu niepokojące, bo nie ma najmniejszych wątpliwości, że przy tym, co nazywamy transformacją, wielką rolę odegrały służby specjalne, w tym być może największa – właśnie wojskowe służby specjalne, Wojskowe Służby Informacyjne. To dawniej się inaczej nazywało i ja mam takie wrażenie, że ta zmiana polityczna, która nastąpiła w 2007 roku, jest – można powiedzieć – rewitalizacją tej sytuacji.

Jacek Karnowski: Panie premierze, jeżeli już jesteśmy przy służbach specjalnych, PiS ostatecznie uległ Platformie i zrezygnował z kandydatury Antoniego Macierewicza do Sejmowej Komisji Służb Specjalnych. Można to ująć w ten sposób, że ten szantaż okazał się skuteczny.

(...)

(J.M.)"

* Jarosław Kaczyński(7,28 MB)
http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20080429084200/2008051509062189.mp3

Więcej:

http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=14414
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Wto Maj 20, 2008 11:31 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=381

"Piekielna kombinacja operacyjna „Aneks”

Komentarz · tygodnik „Goniec” (Toronto) · 2008-05-18 | www.michalkiewicz.pl


Ledwie tylko premier Donald Tusk w towarzystwie osób towarzyszących odleciał z Polski w tak zwaną „podróż życia” do Ameryki Południowej, gdzie jak wiadomo, Indianie znają takie narkotyki, że stara, poczciwa „marycha” przy nich wysiada i człowiek widzi cuda gospodarcze nawet w biały dzień, w kraju tubylczym razwiedka przystąpiła do operacji „Aneks”. O tym „Aneksie” krążą rozmaite fałszywe pogłoski, na przykład – że spółka „Agora” może go sobie kupić, że niczego interesującego tam nie ma, albo znowu, że są tam same kłamstwa, które z brudnego palca, którym zwyczajowo dźga się w chore z nienawiści oczy, wyssał sobie Antoni Macierewicz – i tak dalej i tak dalej – ale nikt niczego nie wie na pewno, bo chyba nikt go nie widział. Stąd też fałszywe pogłoski obejmują nawet byłych ministrów obrony narodowej, panów Onyszkiewicza, Komorowskiego i Szmajdzińskiego, że rozbudowę imperium WSI tolerowali, kto wie, czy wyłącznie bezinteresownie. Przy takich poważnych zastawkach, niechby nawet fałszywych, wszystkich, a zwłaszcza potencjalnie zainteresowanych korci, żeby zobaczyć, co tak naprawdę w tym „Aneksie” jest, bo kto to widział, żeby tylko prezydent Kaczyński miał z tych fałszywych informacji robić jakiś użytek.

W związku z tym razwiedka przygotowała piekielnie skomplikowaną kombinację operacyjną, której celem było doprowadzenie do wyaresztowania jeśli nie całej, to przynajmniej połowy Komisji Weryfikacyjnej – tej powołanej przez prezydenta i skonfiskowania przy okazji chociaż jednego egzemplarza tajemniczego „Aneksu”. W tym celu pułkownik Lichocki, dawny razwiedczyk, co to jeszcze znał samego Andropowa, zaczął rozpowiadać po Warszawie, czego to on nie może załatwić. Konkretnie – że może załatwić kupno sławnego „Aneksu” za 250 tys. złotych, ale to jeszcze nic, bo dzięki wpływom, jakie ma w Komisji Weryfikacyjnej, może wykreślić z tego „Aneksu” każde trefne nazwisko. Tak sobie chodził i chodził, czemu – powiedzmy sobie szczerze – nikt specjalnie się w Warszawie nie dziwił, jako że zdrada stanu to u nas rzecz zwyczajna. Wprawdzie przysłowie mówi, że co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie, ale pułkownik, w dodatku z razwiedki, zwłaszcza taki, co to samego jeszcze znał Stalina, to przecież coś więcej, niż jakiś tam wojewoda, więc nic dziwnego, że nikt się nie dziwił.

I dopiero dziennik „Dziennik” zaczął, jak to się mówi, „bić na alarm”, co zdaje się, było uzgodnionym sygnałem do akcji, niczym podpalenie browaru na Solcu w Noc Listopadową. Natychmiast wszyscy przypomnieli sobie, że Polska jest „demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej” i niezawisła prokuratura nakazała zatrzymać gadatliwego pułkownika, zarządzając przy okazji tak zwane „przeszukania” w mieszkaniach Piotra Bączka i dra Leszka Pietrzaka. Czego agenci ABW na polecenie prokuratury tam szukali – zgadnąć trudno, co chociaż przedstawiciel organów na konferencji prasowej z tajemniczą miną mówił do wielkiej ilości „dokumentów”, które zostały pochowane do „tajnych kopert”, to konfiskujący te „dokumenty” sporządzili na użytek rewidowanych ich rejestr, a z rejestru – jak wyjaśnił na konferencji Antoni Macierewicz – wynikało, że żaden z nich nie był opatrzony klauzulą tajności. Wygląda zatem na to, iż „przeszukania” u Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka zlecono na chybił-trafił w nadziei, że któryś może zachomikował sobie odbitkę „Aneksu” i w ten sposób będzie można sformułować „wątek” korupcyjny, do którego już pułkownik Lichocki dorobi co tam będzie trzeba.

Pech chciał, że o akcji ABW skądś dowiedziała się państwowa telewizja i wysłała na miejsce ekipę z kamerą. Tajniaków obecność kamery tym razem strasznie skonfundowała, oczywiście w obawie, by nie został przypadkowo sfilmowany jakiś tajny, specjalnego znaczenia dokument, toteż kazali ekipie natychmiast się wynosić, a kiedy ta nie posłuchała, zastosowali wobec dziennikarzy „przymus bezpośredni”, to znaczy – zabrali im kamerę, a nawet przeprowadzili rewizję osobistą dziennikarzy, obmacując ich „w miejscach intymnych”, pewnie w poszukiwaniu tajnej broni. Ciekawe, czy ABW hołduje homofobii, czy też poszła na pełny luz i tolerancję – bo to by wiele wyjaśniało. Naturalnie trochę to całą piekielnie skomplikowaną kombinację operacyjną „Aneks” komplikuje, ale nie na tyle, by pułkownik Lichocki i zatrzymany wraz z nim pan redaktor Sumiński nie mieli grać swej roli do szczęśliwego końca tym bardziej, że niezawisły sąd wcale nie obawiał się z ich strony „matactwa” w sprawie o „płatną protekcję”, puścił ich za kaucją – bo też wygląda na to, że cały „materiał dowodowy”, jaki niezawisła prokuratura w tej sprawie zgromadziła, to donos jakiegoś funkcjonariusza WSI, że za drobną opłatą obiecywano mu puścić płazem: („Bo mówiła żony ciotka: tych co płacą – nic nie spotka!”). Najwyraźniej niezawisły sąd uznał, że jak na piekielnie skomplikowaną kombinację operacyjną, to trochę za mało, że razwieczykowie się polenili i wziął na przeczekanie. Wygląda na to, że na przeczekanie wziął też policmajster pana premiera Tuska, pan minister Ćwiąkalski. Jeszcze też chyba nie wie, czy ma sądzić Bączka i Pietrzaka, a potem innych weryficatores, czy też – nie sądzić. Być może w najbliższych dniach decyzję w tej sprawie podejmie najwyższy sanhedryn razwiedki i premier Tusk powróci z nirwany w ramach „podróży życia”, kiedy Moc się przesili."


Stanisław Michalkiewicz
www.michalkiewicz.pl


Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 3:22 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Wto Maj 20, 2008 1:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/index.php/article/show/id/2335

"DESANT ABW
Teresa Wójcik "Gazeta Polska", 20-05-2008 12:14

Zamknięty w pokoju, słyszałem z kuchni dziwne krzyki. Nagle wszedł jeden z funkcjonariuszy i zasugerował, aby włączyć na pełną moc telewizor, który miał spełniać rolę zagłuszarki. Dwukierunkowej, żeby dziennikarze nie słyszeli nas, a my ich krzyków - opowiada o akcji ABW Piotr Bączek.

Teresa Wójcik: Jak rozpoczęła się akcja ABW w pana domu?

Piotr Bączek: Wtorek, 6 rano. Jeszcze śpię. Słyszę jak przez mgłę dziwny stukot. Odwróciłem się na drugi bok, myślałem, że żona otworzy. Żona zwykle budzi się bardzo wcześnie. Nie otworzyła, bo była pod prysznicem. Dalej ktoś stuka. Wstałem, wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem ciemny samochód. W pierwszej chwili pomyślałem, że to sąsiad przyjechał do mojej córki po zeszyty dla syna. Schodzę na dół, wyglądam przez wizjer, a pod drzwiami pięć osób ubranych na zielono. Otworzyłem i usłyszałem: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Okazali legitymacje?

Wtedy jeszcze nie. Przedstawili postanowienie o przeszukaniu. Weszliśmy do kuchni. Odczytali mi poszczególne punkty postanowienia. Zaczynam trochę kojarzyć, więc proszę: „Blachy [legitymacje służbowe – red.] na stół”. Konsternacja, ale pokazują. Spisałem ich dane. Poprosiłem o stopnie, podali: kapitan, porucznik, szeregowy, kapral itd. Zapytałem: „Do osoby na pułkownikowskim etacie przychodzi ekipa pod kierownictwem tylko kapitana?”. Zmieszali się – zauważyli, że znam procedury. Od razu chcieli przystąpić do czynności procesowych, czyli do przeszukania domu.

A prawo do ustanowienia osoby przybranej, czyli do wezwania świadka przeszukania?

Poinformowali mnie o nim. Z komórki chciałem dzwonić do znajomego, żeby wezwać go na świadka. Oni na to, że nie, że sami zadzwonią. „Jakim prawem? – zapytałem – przecież nie jestem podejrzany, tylko świadek”. Oni: „Nie wolno. Wykonujemy czynności procesowe i wszystko ma być pod kontrolą”. Po krótkiej utarczce słownej osiągnęliśmy porozumienie – dodzwoniłem się do znajomego prawnika i powiedziałem: „Mam abwerę w domu. Funkcjonariusz nie pozwala mi dalej rozmawiać i dlatego przekazuję mu słuchawkę”. Po ustanowieniu świadka funkcjonariusze chcieli od razu rozpocząć czynności, nie czekając na jego przyjazd. Ostro zaprotestowałem.

Nie chcieli, aby pana świadek był przy przeszukaniu?

Ale ja chciałem, żeby był. Zgodziliśmy się, że zanim przyjedzie, rozpoczną wstępne czynności. Przekazałem im dokumentację, kartę gwarancyjną i opis telefonu komórkowego. Mam w nim zapisane stare dane wielu dziennikarzy, np. Katarzyny Hejke, Teresy Wójcik, Tomasza Sakiewicza. Polityków oraz naukowców.

Co w tym czasie działo się z pana rodziną?

Żona w szlafroku, gdy wyszła spod prysznica, spytała, czy może iść się ubrać, a potem odprowadzić dzieci do szkoły. Pozwolili jej iść na górę obudzić dzieci, ale pod eskortą funkcjonariusza płci męskiej, choć ona nie była ani świadkiem, ani podejrzanym. Funkcjonariusz towarzyszył im wszędzie, nie wiem dlaczego. Dzieci obudziły się już wcześniej, same, był w domu niezwykły hałas i szum. Żona powiedziała otwartym tekstem, że przyszli panowie z ABW i będą robić u taty rewizję. Funkcjonariusz na to: „Niech pani tak nie mówi. Proszę nie straszyć dzieci”. Jakby to ona je straszyła, a nie oni. Mogli przecież poczekać z wejściem, aż dzieci pójdą do szkoły. Nie spytali, czy są zdrowe – a to jest ważne w takich okolicznościach. Najmłodszy był poprzedniego dnia szczepiony na di-perte i polio. Żona spytała, czy może je odprowadzić sama, bez funkcjonariusza. Oni – że samodzielnie nie mogą podjąć takiej decyzji i muszą zwrócić się do prokuratora. Prokurator wyraził zgodę. Przez cały czas byli w kontakcie telefonicznym z prokuratorem i ze swoimi zwierzchnikami z ABW.

(...)"

Więcej:
http://www.niezalezna.pl/index.php/article/show/id/2335
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group