" /> LEKTURA, PUBLIKACJE :: "Wojna informacyjna"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Wojna informacyjna"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> LEKTURA, PUBLIKACJE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pon Maj 19, 2008 1:54 pm    Temat postu: "Wojna informacyjna" Odpowiedz z cytatem

Rafał Brzeski "Wojna informacyjna" (Skrypt - Częœć 1)
Tagi: strategia podstępu strategia kłamstwa
--------------------------------------------------------------------------------

Wojny można podzielić na dwie kategorie:
wojny energetyczne i wojny informacyjne.
Jeœli Kali palnšć kogoœ maczugš, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeœli Kali przekonać kogoœ, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.

W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugš, mieczem lub pociskiem samosterujšcym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytego oręża. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej sš straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej. W wojnie energetycznej walczšce strony niszczš przeciwnika na jasno okreœlonym froncie. Uderzenia sš szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg.

W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacjš – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandš i manipulacjš, a potem bierze się go w poddaństwo.

W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka œwiadomoœć. W pierwszej fazie, wyznaczona do podboju społecznoœć jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnych fazach, burzy się obowišzujšcy w niej od wieków porzšdek wartoœci, potem pozbawia się jš poczucia własnej godnoœci, zakłamuje osišgnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożnoœci, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu, przekonujšc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynšć z pršdem, a nie żyć zaœciankowš przeszłoœciš.

***

W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „œrodki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludnoœci cywilnej i jej œwiadomoœci, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.” W węższym rozumieniu, sš to działania, których zadaniem jest osišgnięcie przygniatajšcej przewagi nad przeciwnikiem w sferach:
* skutecznoœci informacji,
* pełni informacji,
* wiarygodnoœci informacji.
Działania destrukcyjne w tych trzech sferach prowadzone sš osobno lub jednoczeœnie, w trakcie procesów:
* przyjmowania informacji,
* przetwarzania informacji,
* wykorzystywania informacji.

Procesy przyjmowania, przetwarzania i wykorzystywania informacji sš istotnymi elementami mechanizmu podejmowania decyzji. Dlatego podanie zafałszowanych, wypaczonych, zniekształconych, czy niewiarygodnych informacji utrudnia, a nawet uniemożliwia podejmowanie efektywnych decyzji administracyjnych oraz poprawnš realizację tych decyzji.

Jedna z amerykańskich definicji wojny informacyjnej mówi o „ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych. W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o „wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu œrodków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolnoœci dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

Przekładajšc mšdre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie. Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważajš, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika.

Przy czym, przeciwnikiem nie sš siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracjš państwowš, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp. Przewagę osišga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadanš przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora. Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rzšdzšcej i œrodowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulujš współobywatelami. Przy czym, to „przełknięcie” może być œwiadome - w zamian za okreœlone profity, lub nieœwiadome - wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

Informacyjna inwazja obejmuje najczęœciej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o œwiecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomoœci, w stosunku do którego ocenia się otrzymywanš informację. Konsekwencjš braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodnoœć i wartoœć przyjmowanych wiadomoœci) jest informacyjny chaos. Kiedy rozpadnš się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartoœciowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulajšce umysł. Spranie mózgów wybranej do zdominowania społecznoœci jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęœciej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie œrodków masowego przekazu. Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte, często w sposób podstępny i niejawny, œrodki masowego przekazu przeciwnika. Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem dla przejęcia kontroli nad krajem wielkoœci Polski konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglšdach, a jeszcze lepiej bez poglšdów, których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych, itp. Ponieważ trudno jest infiltrować skrycie na terytorium przeciwnika tak wielkš liczbę własnych obywateli, to info-agresor nie ma innego wyjœcia jak posłużyć się (przynajmniej w okresie przejœciowym) pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami, albo œwiadomymi lub półœwiadomymi agentami. Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa tak wielkš liczbę zwolenników można zdobyć jedynie drogš sterowania społecznego.[1]

***

Sterowanie społeczne, to wywieranie wpływu na społeczeństwo dla osišgnięcia okreœlonego celu. Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem, że wytyczony cel jest dobry. Przykładowo, prowadzony przez rzšd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętnoœci obywateli, działalnoœć ewangelizacyjna Koœcioła jest sterowaniem społecznym prowadzšcym do zbawienia, propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałoœci o własne zdrowie, itp. Sterować społeczeństwem można jednak również w złej wierze. Można na przykład wpędzać wybranš społecznoœć w kompleks winy za czyny niepopełnione, można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwajšc w zamian inne wzorce warte naœladowania albo gloryfikujšc inne społecznoœci i modele społeczne.

Formš sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osišgnięcia okreœlonych korzyœci. Ta forma sterowania społecznego wykorzystywana jest przede wszystkim w wojnie informacyjnej, kiedy jedno państwo, chce podporzšdkować sobie obywateli innego państwa i za ich poœrednictwem przejšć kontrolę nad całš strukturš i substancjš państwowš.

W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludŸmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte sš przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażajš sobie często, że działajš w najlepszej wierze, walczš o własne interesy i realizujš szczytne cele. Przykładowo, budujš ponadnarodowš strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji.Manipulacja ludŸmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działajš samodzielnie i niezależnie, bowiem sš wówczas znacznie bardziej efektywni. Ludzi nieœwiadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działajš w najlepszej wierze i realizujš własny pomysł, walczš skuteczniej o zadanš im przez manipulujšcego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium. Ponadto w przypadku zdemaskowania manipulacji, „kukiełce” trudno jest wiarygodnie zdyskredytować manipulujšcego, natomiast agent może go po prostu zdradzić, ujawniajšc fakt i mechanizm werbunku. „Spalony” agent staje się bezużyteczny, natomiast umiejętnie manipulowanš marionetkę można wykorzystać ponownie, gdy ucichnie, lub zostanie wyciszona afera wywołana ujawnieniem manipulacji.

Do sterowania i manipulowania ludŸmi wykorzystuje się najczęœciej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji (albo kombinacji jednych i drugich) w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do okreœlonych zachowań korzystnych dla dezinformujšcego. Im większa liczba ludzi ulegnie dezinformacji i zacznie zachowywać się zgodnie z planami dezinformujšcego, tym dla niego lepiej. Podstawowym zadaniem info-agresora jest bowiem uzyskanie możliwie jak największego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur państwowych atakowanego kraju. Celem strategicznym jest zredukowanie oœrodków decyzyjnych atakowanego (np. rzšdu, parlamentu, najważniejszych instytucji) do roli figurantów, skłóconych, umotanych w rozwišzywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na obywateli i bieg spraw państwowych.

Manipulacja informacjš polega najczęœciej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe implikacje. Np. drogš pomijania niektórych, istotnych, ale niewygodnych informacji, lub poprzez taki dobór informacji, żeby budziły fałszywe skojarzenia. Niektórzy twierdzš, że olbrzymi procent reklam, to informacje zmanipulowane. Uwypuklajš one mniej lub bardziej realne zalety reklamowanego obiektu, natomiast maskujš lub przemilczajš wady.

Bardziej nachalnš i z punktu widzenia info-agresora bardziej ryzykownš metodš, jest fabrykacja informacji, czyli œwiadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwš. Do jawnych kłamstw można posuwać się praktycznie bezkarnie po uzyskaniu kontroli nad większoœciš mediów i oœrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad oœrodkami opiniotwórczymi. Bez mediów oœrodki opiniotwórcze nie mogš bowiem skutecznie demaskować fabrykacji, gdyż ich kršg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa.

Kontrolujšc media można przy tym wykreować posłuszne sobie oœrodki opiniotwórcze, które będš uwiarygodniać sfabrykowane informacje. Informacje zmanipulowane i sfabrykowane wykorzystuje się w walce informacyjnej będšcej specyficznš, agresywnš, formš sterowania społecznego w złej wierze. Zadaniem prowadzšcego walkę informacyjnš jest zniszczenia przeciwnika za pomocš informacji.

Podstawowym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszczšca, która spełnia dwojakie funkcje:
a. osłabia strukturę przeciwnika – głównie utrudniajšc przekaz informacji między kierownictwem a wykonawcami,
b. inspiruje błędne decyzje kierownictwa i błędne działanie wykonawców przeciwnika, – co osłabia go, a w skrajnych przypadkach prowadzi do samozniszczenia.

Przykładem zastosowania informacji niszczšcej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie na poły prawdziwych informacji dyskredytujšcych sprawnego, energicznego i kompetentnego polityka, żeby nie dopuœcić go do wejœcia w skład rzšdu, gdzie mógłby objšć resort kluczowy dla interesów państwa.

Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rzšdu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów.

Stosowaniem informacji niszczšcej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie niewprawnym politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie do wzmocnienia państwa. Program może być tak opracowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większš kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzajšc władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

Planowe stosowanie informacji niszczšcych na szerokš skalę składa się na dywersję informacyjnš, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczšcych, aż do kompletnego sparaliżowania oœrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna jest najniebezpieczniejszš formš walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji, w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludŸmi i dezinformację.

Podstawowymi narzędziami w walce informacyjnej sš:
propaganda, czyli planowe oddziaływanie na ludzi zmasowanymi bodŸcami o charakterze informacyjnym,
wywiad - wyspecjalizowana służba zbierajšca informacje o przeciwniku i prowadzšca walkę informacyjnš. Zgodnie z definicjš NATO celem i zadaniem wywiadu jest dostarczyć potrzebna dane i informacje tym, którzy formułujš główne założenia polityczne oraz przygotowujš plany i decyzje na każdym szczeblu.[2]

Analogicznie - do obrony przed wrogimi działaniami informacyjnymi przeciwnika służy kontrwywiad, który winien być wspierany przez własnš propagandę. Według Brytyjczyków zadaniem kontrwywiadu jest „ochrona bezpieczeństwa państwa...przed działaniami agentów innych państw i działaniami obliczonymi na zniszczenie lub osłabienie ustroju...œrodkami politycznymi, ekonomicznymi czy z wykorzystaniem œrodków przemocy.[3]

Główna rola w walce informacyjnej przypada kanałom sterowniczym, które oddziałujš na strukturę państwowš przeciwnika. Sš to:
kanały agenturalne – zobowišzane do wykonywania wszystkich poleceń prowadzšcego walkę w zamian za korzyœci osobiste (materialne lub nie), albo z motywów ideowych, etycznych lub prawnych. Sš to agenci wywiadu lub tajni współpracownicy policji i kontrwywiadu. Należy przy tym pamiętać, że agentem jest zwerbowany obywatel innego państwa.

Zwerbowany obywatel własnego państwa nie jest agentem! Jest tajnym współpracownikiem służby specjalnej. Obywatel własnego kraju może być pracownikiem kadrowym służby lub jej współpracownikiem tajnym albo jawnym. Nigdy agentem! Terminy te sš często mieszane intencjonalnie, celem wywołania szumu informacyjnego lub dla zatarcia różnicy. Takie mieszanie pojęć utrudnia lub wręcz uniemożliwia poprawnš kwalifikację moralnš działalnoœci pracowników lub współpracowników własnych służb i agentów obcego państwa. Przypisywanie terminu agent pracownikom kadrowym służb specjalnych œwietnie maskuje działalnoœć agenturalnš na rzecz obcego państwa i w konsekwencji odbiorcy takiej dezinformacji tracš rozeznanie, kto jest kim, a co za tym idzie gubiš możliwoœć dokonania właœciwej oceny moralnej.

Z punktu widzenia działalnoœci operacyjnej, agentów można podzielić na dwie kategorie: agentów podstawowych i agentów wspierajšcych.

Do pierwszej kategorii zalicza się:
- rezydentów i szefów siatek agenturalnych,
- agentów stanowišcych Ÿródła informacji,
- agentów egzekutorów,
- agentów werbowników.

Do drugiej kategorii należš przede wszystkim:
- agenci legalizacyjni,
- kurierzy,
- właœciciele lokali konspiracyjnych,
- prowadzšcy skrzynki korespondencyjne,
- prowadzšcy skrzynki kontaktowe i skrytki,

Szefowie siatek lub rezydentur agenturalnych, to doœwiadczeni agenci o sprawdzonej lojalnoœci, którzy kierujš grupami agentów. Majš zazwyczaj sporš władzę i niezależnoœć oraz dysponujš budżetem przyznanym im przez tak zwanš Centralę. Podstawowš różnicš jest zależnoœć hierarchiczna. Szef siatki podlega zazwyczaj rezydentowi (agenturalnemu lub kadrowemu rezydentowi służby działajšcemu w danym kraju) natomiast rezydent agenturalny podlega bezpoœrednio Centrali służby. W służbach rosyjskich szef siatki agenturalnej nie może też werbować nowych agentów, natomiast rezydent agenturalny może.

Zadaniem agentów będšcych Ÿródłem informacji jest zbieranie wiadomoœci, dokumentów i innych materiałów wywiadowczych. Werbuje się ich pod kštem dostępu do tajemnic danego państwa. Zajmowane przez nich stanowisko ma mniejsze znaczenie. Bardzo często agent zatrudniony w powielarni, informatyk obsługujšcy komputery, czy sekretarka majš znacznie łatwiejszy i szerszy dostęp do tajemnic niż ich szefowie i to nawet najwyższych szczebli.

Agenci-egzekutorzy werbowani sš zasadniczo w jednym celu – likwidacji wyznaczonych osób lub przeprowadzenia energetycznych, a nie informacyjnych, aktów sabotażu i dywersji.

Agenci-werbownicy należš do najbardziej zaufanych i bardzo często wywodzš się spoœród sprawdzonych i doœwiadczonych agentów zbierajšcych informacje, którzy z różnych względów utracili dostęp do tajemnic państwowych. Wykorzystuje się ich do wyszukiwania kandydatów na agentów i werbowania ich. Czasami jedynie do wyszukiwania kandydatów i wstępnego ich urabiania, a sama operację werbunku przeprowadza innych agent (np. rezydent agenturalny) lub pracownik kadrowy służby.

Wœród agentów wsparcia najistotniejszš rolę pełniš agenci legalizacyjni. Należš do nich policjanci, celnicy, pracownicy biur paszportowych i urzędów wydajšcych dokumenty, urzędów stanu cywilnego i innych instytucji wydajšcych obywatelom różnego rodzaju dokumenty i prowadzšcych ewidencję. Działajš oni przede wszystkim na rzecz tak zwanych „nielegałów”, czyli kadrowych pracowników służby wysyłanych do obcego państwa, gdzie majš funkcjonować jako obywatele tego kraju. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest uwiarygodnić fałszywš tożsamoœć „nielegała”, zaopatrzyć go w odpowiednie dokumenty na autentycznych blankietach, wpisać do odpowiednich rejestrów i ewidencji, itp. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest również pozyskiwanie pustych blankietów dokumentów, czystych formularzy, wzorów pieczštek, papierów firmowych urzędów, itp. Zdobyta przez nich oryginalna „papeteria” wykorzystywana jest póŸniej przez Centralę służby do produkcji podrobionych imitacji lub do tworzenia zestawów „autentycznych” dokumentów, w które wyposaża się własnych pracowników kadrowych wysyłanych i działajšcych nielegalnie na terenie danego kraju albo lokalnych agentów. Dla uzyskania wzorów dokumentów werbuje się też kryminalistów, zwłaszcza kieszonkowców.

Agenci kurierzy przewożš materiał wywiadowczy przez granice państwowe i werbuje się ich zazwyczaj w œrodowiskach zajmujšcych się zawodowo transportem (kierowcy, obsługa pocišgów, marynarze floty handlowej) lub często podróżujšcych – np. handlowców.

Właœciciele lokali konspiracyjnych oddajš (zazwyczaj za wynagrodzeniem) posiadane mieszkania lub lokale użytkowe na potrzeby służby. W lokalach tych odbywajš się spotkania pracowników kadrowych z tajnymi współpracownikami lub agentami w warunkach gwarantujšcych wysoki stopień poufnoœci. Lokale takie mogš również służyć za kwatery zastępcze w sytuacjach alarmowych lub za „przebieralnie”, w których pracownik kadrowy lub agent może szybko zmienić swój wyglšd zewnętrzny. Prowadzšcy skrzynki korespondencyjne, to zwerbowane osoby, które dysponujš „bezpiecznym” adresem, telefonem, faksem lub innym œrodkiem łšcznoœci, umożliwiajšcym skrytš łšcznoœć między pracownikami kadrowymi a agentami. Bardzo często poœredniczš oni w korespondencji między Centralš a agentem działajšcym w innym kraju niż kraj zamieszkania prowadzšcego skrzynkę. Przewidujšce GRU na prowadzšcych skrzynki korespondencyjne wybiera najchętniej osoby w starszym wieku, które w przypadku konfliktu zbrojnego (niekoniecznie z Rosjš) nie podlegałyby mobilizacji, co mogłoby przerwać łšcznoœć.

Rola prowadzšcych skrzynki kontaktowe i skrytki jest podobna do roli agentów poœredniczšcych w korespondencji, tyle, że obejmuje przede wszystkim materiały wywiadowcze, instrukcje, pienišdze i różne przedmioty przekazywane agentom przez pracowników kadrowych i odwrotnie. Na agentów prowadzšcych skrzynki i skrytki werbuje się przede wszystkim właœcicieli małych sklepików i punktów usługowych, gdzie łatwo jest coœ przekazać pod pozorem zakupów. „Żywe” skrzynki kontaktowe wypierane sš coraz częœciej przez „martwe”, czyli umówione miejsca, w których można pozostawić rzecz nie widzšc się z nikim i nie będšc widzianym.

Specyficznymi rodzajami agentury, istotnymi z punktu widzenia wojny informacyjnej, sš agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebnš nazwš „gównojady”.[4]
Kto wymyœlił ten termin, nie wiadomo. Używano go zarówno w KGB jak i w GRU. Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy dobrowolnie, za darmo, niczym nie kaptowani, ani nie straszeni, byli gotowi zdradzać swój kraj i współpracować ze Zwišzkiem Sowieckim. Byli to różnej maœci zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfiœci, internacjonaliœci, itp. Trudno ich było kwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż ochotnie robili to, co im kazano.

Z punktu widzenia wojny energetycznej, czy prowadzenia dywersji zbrojnej, „gównojady” nie były wielce przydatne, ale ich rola w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia. Trudno bowiem znaleŸć bardziej podatny materiał do manipulacji i medium bardziej żarliwie rozpowszechniajšce wszelkš dezinformację i informację niszczšcš. Co więcej „gównojady” sš wspaniałymi roznosicielami plotek i pogłosek oraz krzykliwym mięsem armatnim każdej demonstracji, którš można póŸniej nagłoœnić i wykorzystać we własnych celach. Ponadto łatwo odcišć się od nich bez ryzyka dekonspiracji, gdyż skruszony „gównojad” nie jest w stanie udowodnić, że został zwerbowany np. w drodze szantażu lub za wynagrodzeniem. Wręcz przeciwnie, łatwo jest wiarygodnie przekonywać, że czynił to, co czynił dobrowolnie, samodzielnie, bez podszeptów.

W wojnie informacyjnej najgroŸniejsza jest agentura wpływu. Zgodnie z amerykańskš definicjš, agent wpływu to osoba, która może być wykorzystana do dyskretnego urabiania opinii polityków, œrodków masowego przekazu i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa.[5]

W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierajš, lecz rozpowszechniajš informacje. Najczęœciej prawdziwe, ale z niszczšcym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjšć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczonš na długie lata dywersję informacyjnš. Swój jad sšczy dyskretnie w œrodowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterujšc je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa.

Wykrycie agentury wpływu jest niezmiernie trudne, a udowodnienie działania na rzecz obcego państwa praktycznie niemożliwe, gdyż każdy ma prawo do głoszenia własnych poglšdów. Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i nie sposób go przyłapać na „goršcym uczynku”. Najczęœciej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzšcym i nie otrzymuje od niego instrukcji wywiadowczej lub wynagrodzenia. Wyjeżdża na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikujš jego ksišżki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludŸmi ze œwiata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyœlenia” publikuje w mediach lub rozpowszechnia w „politycznych salonach” albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego, tylko skutki jego działalnoœci sš niszczšce.

W przeciwieństwie do kanałów agenturalnych, które obowišzane sš do posłuszeństwa wobec prowadzšcego, kanały współpracujšce wykonujš tylko te polecenia prowadzšcego walkę informacyjnš, które sš zbieżne z ich własnymi celami. Przykładowo w latach stanu wojennego podziemna „Solidarnoœć” prowadziła swojš walkę informacyjnš ze strukturami władzy PRL korzystajšc z pomocy finansowej i materiałowej CIA, bowiem obie organizacje miały wspólny cel – demontaż komunizmu. Pracujšc na rzecz obcego państwa oba wymienione wyżej kanały działajš w pełnej œwiadomoœci destrukcyjnego działania przeciwko strukturom państwa, którego sš obywatelami.

Odmienny jest charakter kanałów inspiracyjnych, które nieœwiadomie lub półœwiadomie wykonujš polecenia prowadzšcego walkę i tworzš chaos w strukturach przeciwnika, prowokujšc decyzje i działania sprzeczne z jego interesami oraz dostarczajš przeciwnikowi informacje prowadzšce do „samodzielnego” podejmowania szkodliwych dlań decyzji.

Odpowiednio zainspirowany człowiek, działaniem „w dobrej wierze” może często wyrzšdzić większe szkody niż agent. Jego działań nie ogranicza bowiem strach przed zdemaskowaniem. Lenin mówił o takich ludziach „pożyteczni idioci”, działacz Kominternu, niemiecki komunista Willi Muenzenberg nazywał ich „niewiništkami”. Muenzenberg cynicznie wykorzystywał swoje „niewiništka” – intelektualistów zwabionych duchowš solidarnoœciš z proletariatem, tak zwanych niezależnych pisarzy, wykładowców i uczonych do szerzenia komunistycznej propagandy oraz do uwiarygodniania kampanii „agit-prop” Kominternu, a także do kamuflażu sowieckich działań wywiadowczych. Opierajšc się na otumanionych intelektualistach Muenzenberg zakładał w latach dwudziestych gazety, wydawnictwa i kluby ksišżki kontrolowane przez Komintern, produkował filmy i wystawiał sztuki teatralne gloryfikujšce komunizm i Zwišzek Sowiecki. Arthur Koestler pisał, że nawet w Japonii ekipa Muenzenberga kontrolowała bezpoœrednio lub poœrednio 19 gazet i czasopism.[6]

Każdy z wymienionych wyżej kanałów sterowniczych dzieli się z kolei na dwa rodzaje różnišce się od siebie postawionymi im zadaniami. Sš to:
piony informacyjne, których zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i jego otoczeniu oraz przekazywanie zebranego materiału prowadzšcemu walkę informacyjnš. Pion ten najbliższy jest tradycyjnemu szpiegostwu, chociaż coraz częœciej oparty jest na tak zwanym „białym wywiadzie”, czyli na zbieraniu i analizowaniu informacji pochodzšcych z ogólnie dostępnych Ÿródeł.
piony sterowniczo-dywersyjne wywierajšce wpływ na system i struktury przeciwnika inspirujšc decyzje prowadzšce do samozniszczenia i blokujšc decyzje obronne. Tym właœnie pionom powierza się m.in. zadanie opanowania œrodków masowego przekazu przeciwnika, a jeœli już nie opanowanie, to przynajmniej osišgnięcie maksymalnego wpływu na publikowane przez nie treœci. Piony te rozpowszechniajš również wszelkie pogłoski, prowadzš lub inspirujš kampanie oszczerstw i półprawd, podsuwajš informacje zmanipulowane, sfabrykowane i niszczšce, plasujš agentów na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, wprowadzajš agenturę wpływu do œrodowisk decyzyjnych i opiniotwórczych, inspirujš reformy i programy prowadzšce do rozpadu struktur i samozniszczenia państwa.

Jednym z podstawowych zadań w walce informacyjnej jest rozpoznanie kanałów przeciwnika oraz ich pionów. Rozpoznanie pionów sterowniczo-dywersyjnych jest łatwiejsze, niż pionów informacyjnych, ponieważ można odwołać się do zasady „po owocach ich poznacie”. Z tego też względu w każdej profesjonalnej służbie wywiadowczej piony te rozgranicza się konsekwentnie, oddzielajšc przykładowo agenturę wywiadowczš od agentury wpływu.

Rafał Brzeski - Warszawa 2006

___________________________________________________________________________________

Niniejszy tekst został opublikowany przez [michael]
Częœć druga jest dostępna tutaj = http://aspiracje.salon24.pl/74614,index.html



http://www.yourplanet.name/poland/varia/WojnaInformacyjna.pdf





--------------------------------------------------------------------------------

[1] Większoœć wymienionych poniżej terminów, pochodzi z prac cybernetyka doc. Józefa Kosseckiego, teoretyka i praktyka potajemnych działań inspiracyjnych.

[2] North Atlantic Treaty Organization, Intelligence Doctrine, paragraf 104

[3] Security Service Act, 1989, 1 (2)

[4] Wiktor Suworow, GRU, Warszawa, Adamski i Bieliński, 2002, s. 169-171

[5] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Warszawa, Magnum, 2000, s.14

[6] Arthur Koestler, The Invisible Writing, London, Hutchinson, 1969, s. 253

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"


Ostatnio zmieniony przez Jadwiga Chmielowska dnia Nie Lut 28, 2010 5:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 8:55 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pon Maj 19, 2008 2:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rafał Brzeski "Wojna Informacyjna" (Skrypt - Część 2)
skopiowane stąd: http://aspiracje.salon24.pl/74614,index.html

Metody walki informacyjnej przeciwko państwu

* Promocja centralizacji decyzji w obozie przeciwnika z równoczesnym osłabianiem powiązań poziomych. Jest to swoista wertykalizacja państwa, do której należy dążyć, ponieważ struktury scentralizowane są znacznie podatniejsze na działania sterowniczo-dywersyjne od struktur horyzontalnych, opartych na sieciowych powiązaniach grup społecznych. Scentralizowane struktury odzwyczajają się szybko od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przez co paraliżuje je sam brak bodźców płynących od centralnego kierownictwa. Dlatego łatwiej jest rozmontować metodami walki informacyjnej państwo totalitarne, niż państwo oparte na swobodach społecznych z wolnymi obywatelami, mającymi poczucie własnej wartości.

* Inspirowanie błędnej polityki kadrowej, przede wszystkim na szczeblu decyzyjnym. Nie jest przy tym konieczne plasowanie na decyzyjnych stanowiskach własnej agentury. Wystarczy promowanie osób ambitnych, kłótliwych, niekompetentnych i podatnych na szantaż. Cechy te wystarczą, żeby przy odpowiednim sterowaniu osoby te doprowadziły szybko do chaosu decyzyjnego i sporów prowadzących do decyzyjnego paraliżu, a w konsekwencji do stopniowej niewydolności struktur państwowych uwikłanych w walki wewnętrzne.

* Penetracja centralnego ośrodka decyzyjnego i rozbudowa własnych kanałów inspiracyjnych, przede wszystkim agentury wpływu. Najlepszymi agentami wpływu są doradcy, którzy inspirują decydentów, ale sami są mniej narażeni na zdemaskowanie, gdyż to nie oni podpisują decyzje i odpowiadają za ich ułomności.

* Inspirowanie błędnych decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co przy wertykalnej strukturze i braku mechanizmów samokontroli prowadzi do szybkiego przełożenia tych błędów na realne szkody dla interesu państwa

* Inspirowanie nadmiaru decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co skutecznie blokuje samodzielność i inicjatywę aparatu wykonawczego struktur państwowych i powoduje ich przeciążenie pracą nie przynoszącą wymiernych efektów.

* Inspirowanie tarć i walk wewnętrznych.

* Demontaż mechanizmów samosterowania społecznego, zwłaszcza w centralnym ośrodku decyzyjnym przeciwnika. Szerzenie demoralizacji, dezinformacji, korupcji, indyferentyzmu ideologicznego pod przykryciem apolityczności. Rozkład tradycyjnego systemu prawnego opartego na odwiecznym systemie wartości oraz obywatelskim poczuciu sprawiedliwości i zastąpienie go tworzonymi masowo przepisami prawnymi. Należy pamiętać, że państwo prawa, to coś zupełnie innego niż państwo praworządne. Państwo prawa, to państwo przepisów regulujących wszystko aż do absurdu, ale niekoniecznie zgodnie z prawem naturalnym.

* Blokowanie przepływu informacji i dezorganizacja tych elementów państwa przeciwnika, które zajmują się przetwarzaniem informacji. Może to być przykładowo kampania zasypywania instytucji państwowych fałszywymi donosami, których sprawdzenie pochłania czas, środki i energię.

* Nasyłanie masowej agentury, łatwej stosunkowo do wykrycia, ale odwracającej uwagę i pochłaniającej czas oraz środki kontrwywiadu. Kampania taka pozwala działać swobodniej najcenniejszej agenturze uplasowanej na szczeblu decyzyjnym przeciwnika.

* Przejmowanie dobrych inicjatyw kierownictwa przeciwnika przez piony informacyjne, a potem wypaczanie ich aż do karykaturalnych rozmiarów przez piony sterowniczo-dywersyjne, co zniechęca do tych inicjatyw atakowane społeczeństwo.

Główne obiekty działań agresywnych w wojnie informacyjnej.

Wprawdzie ilość rozwiązań agresywnych w wojnie informacyjnej jest wielka, to jednak można wyróżnić pewne prawidłowości i ustalić listę obiektów, które są najczęściej atakowane. I takimi są: kręgi opiniotwórcze, media, partie polityczne, struktury państwa.

Kręgi opiniotwórcze:
Początkowo kaptowane są poszczególne osoby, którym powierza się potrójne zadanie: typowanie kolejnych osób wartych skaptowania, urabianie osób wpływowych oraz urabianie szerokiej opinii publicznej drogą publikacji w mediach opinii sygnowanych przez siebie. W pierwszym rzędzie kaptowani są ludzie młodzi i ambitni, których karierą można sterować plasując ich w zaplanowanych miejscach struktur atakowanego państwa i dużym prawdopodobieństwem, że będą, z biegiem czasu, awansować.

Jednocześnie drogą jawną i tajną kreuje się skaptowanych na „autorytety”. Sposoby są różne. Od przyznawania prestiżowo brzmiących nagród i honorów, przez stypendia i pomoc w uzyskaniu stopni naukowych, po promowanie w ramach uprawianej profesji przy pomocy już posiadanej agentury wpływu. Kiedy grupa skaptowanych staje się liczniejsza można przystąpić do urabiania całych środowisk opiniotwórczych tworząc sztucznie „modę” na pewne poglądy oraz organizując profesjonalny ostracyzm wobec myślących inaczej.

Media:
W pierwszej fazie przejmowana jest kontrola nad treściami rozpowszechnianymi przez organizacje medialne. Do jej osiągnięcia wykorzystuje się skaptowane wcześniej osoby z kręgów opiniotwórczych oraz w środowiskach dziennikarskich.

Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne. Skaptowanym wcześniej dziennikarzom poleca się (a nie, skaptowanym sugeruje się) publikować materiały wytypowanych osób, zapraszać je do udziału w debatach, robić z nimi wywiady. Wbrew pozorom inspiracja taka nie jest trudna, nawet, jeśli nie ma się licznych dziennikarzy w swojej „stajni”.

Środki masowego przekazu przejawiają „instynkt stadny” i z góry można liczyć, że umiejętnie wykreowany autorytet szybko stanie się „modny” i będzie chętnie zapraszany przed kamerę, mikrofon oraz na prasowe łamy. Kiedy moda na jeden „autorytet” minie (trwa zazwyczaj kilka miesięcy), to nie jest trudno podstawić mediom inny. Na treści publikowane przez media można też wpływać za pośrednictwem własnej agentury wśród dziennikarzy.

Taktykę tę od ponad 100 lat stosują Rosjanie. Działająca w Paryżu od lat 80-tych XIX wieku Agentura Zagraniczna carskiej Ochrany miała na swojej liście płac dziesiątki dziennikarzy oraz płaciła tysiące rubli miesięcznie w subsydiach m.in. dla gazet Le Figaro, Echo de Paris i Gaulois.[1] Równocześnie carskie ministerstwo finansów przepłacało francuskich dziennikarzy, żeby tworzyli przychylny klimat dla rosyjskich starań o kolejne pożyczki zagraniczne. Paryski przedstawiciel ministerstwa Artur Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (potem komunistycznej) L’Humanite.

Po przegraniu wojny z Japonią w 1905 roku, Raffałowicz wydawał miesięcznie do 200.000 franków na łapówki dla dziennikarzy, żeby minimalizowali porażkę Rosji.[2] Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald[3], który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla armii polskiej.

Przygotowując globalne przywództwo Związku Sowieckiego, KGB miało na swych usługach tysiące dziennikarzy na całym świecie, dzięki czemu mogło prowadzić koronkowe operacje dezinformacyjne rozpisane na kilka lub kilkanaście krajów. Skutki tych operacji wracają echem nawet dzisiaj, jak choćby „działania aktywne” Służby A Pierwszego Zarządu Głównego KGB z lat 80-tych XX wieku obliczone na zrzucenie winy za pojawienie się wirusa HIV na amerykański program wojny biologicznej. Sfabrykowaną w Jaseniewie pod Moskwą historię AIDS przedrukowała w pierwszym półroczu 1987 roku prasa ponad 40 krajów rozwijających się.

Na fabrykację KGB dały się nawet wziąć konserwatywny dziennik londyński Daily Express, brytyjski kanał telewizyjny Channel 4 oraz niemiecka Deutschland Rundfunk.[4] Kupowaniem dziennikarzy zajmują się wyspecjalizowane służby wielu krajów i opis tylko najbardziej drastycznych przykładów zająłby gruby tom formatu książki telefonicznej. W drugiej fazie przejmowania kontroli nad środkami masowego przekazu danego kraju następuje nabywanie już istniejących organizacji medialnych lub tworzenie własnych.

Ponieważ otwarte przejęcie przez instytucje państwowe jednego kraju środków masowego przekazu w innym kraju nieuchronnie doprowadziłoby szybko do zdemaskowania wrogich zamiarów, kontrolę nad mediami zdobywa się za pośrednictwem firm prywatnych pod osłoną swobód gospodarki rynkowej. Można w tym celu założyć specjalnie firmę lub firmy o zakamuflowanym kapitale państwowym lub skłonić do współpracy i wykorzystać prywatne organizacje medialne własnego kraju w zamian za różnego rodzaju mniej lub bardziej utajnione subsydia. Mogą to być przykładowo zwolnienia podatkowe, ulgi celne, ulgi pocztowe, itp.

Kamuflaż można posunąć jeszcze dalej i przejmować media „pod fałszywą flagą”, czyli pozorując, że nabywający organizację medialną jest prywatną firmą z kraju trzeciego, o kapitale zupełnie nie związanym z info-agresorem. Organizacje medialne, których nie można przejąć albo nie udało się opanować za pośrednictwem szeroko pojętej agentury, można kontrolować poprzez źródła informacji. Koszty pozyskiwania informacji – to znaczy koszty utrzymania korespondentów, współpracowników, wysyłania reporterów, prowadzenia archiwów, itp. – są wysokie i redakcje chętnie korzystają z usług agencji prasowych. Dlatego uzyskanie kontroli nad istniejącymi agencjami prasowymi lub założenie własnych należy do podstawowych zadań w programie przejmowania mediów.

Partie polityczne:

Z uwagi na ich zhierarchizowanie oraz wymóg dyscypliny partyjnej opanowanie informacyjne partii najłatwiej przeprowadzić poprzez uzyskanie kontroli nad poszczególnymi działaczami oraz nad finansami ugrupowania. Udzielanie sekretnych subwencji może przybierać różne formy, od wręczonej dyskretnie paczki banknotów, po tani kredyt przed kampanią wyborczą udzielony dla niepoznaki przez bank w kraju trzecim.

Bardziej skomplikowane jest kontrolowanie ugrupowania politycznego za pośrednictwem uplasowanej wewnątrz agentury wpływu, gdyż z natury ambitni politycy zazwyczaj z trudem podporządkowują się linii myślenia narzucanej im przez partyjnych kolegów. Bardziej podatni są na opinie doradców, ekspertów, autorytetów, komentarze mediów oraz wyniki sondaży opinii publicznej. Stąd dla pionu sterowniczo-dywersyjnego łatwiej jest manipulować partią z zewnątrz niż wewnątrz. Natomiast wewnątrz powinni działać agenci pionu informacyjnego.

Struktury państwa:


Atak na struktury państwa finalizuje agresję informacyjną. Jeżeli bowiem uda się wprowadzić chaos i spowodować erozję instytucji państwowych albo wypaczyć ich funkcjonowanie w takim stopniu, żeby działały przeciwko interesom państwa i jego obywateli, to państwo zostanie ubezwłasnowolnione i praktycznie nic już nie będzie stało na przeszkodzie w całkowitym podporządkowaniu go woli i interesom info-agresora.

Dlatego też w działaniach przeciwko strukturom państwa wykorzystuje się wszystkie wymienione dotychczas sposoby i formy walki informacyjnej. Powodzenie zależne jest przede wszystkim od odpowiedniego zgrania różnych elementów w jedną całość, która doprowadzi to rozpadu mechanizmów samosterowania społecznego i do samozniszczenia państwa, do stanu podobnego nieco do wojny domowej wszystkich z wszystkimi.

W takiej sytuacji info-agresorowi nie będzie trudno skłonić społeczność międzynarodową do zaaprobowania przejęcia pogrążonego w wewnętrznym chaosie państwa w imię zachowania szeroko pojętego bezpieczeństwa międzynarodowego.

Główne obiekty działań niszczących w wojnie informacyjnej.

W wojnie informacyjnej obiektem wyznaczonym do zniszczenia może być praktycznie każda dziedzina życia społecznego, gdyż celem jest generalne osłabienie atakowanego społeczeństwa, aż do wprowadzenia go w stan uległości. Najczęściej atakowane są: materiał ludzki, struktury społeczne, gospodarka, nauka i kultura.

Materiał ludzki:

Podobnie jak w wojnach energetycznych, celem ataków informacyjnych są ludzie. Interes agresora, zarówno energetycznego jak informacyjnego, wymaga biologicznego osłabienia atakowanego społeczeństwa, żeby uruchomić mechanizm instynktu samozachowawczego, który nakazuje podporządkować się posłusznie w imię przetrwania narodu. Stąd bierze się promocja aborcji i eutanazji, zachęcanie do emigracji, lansowanie modelu rodziny 2+1+pies, itp.

Struktury społeczne:

Niemal wszystkie działania z zakresu manewrowania społecznego obliczone są na rozbicie porządku społecznego. Od opluwania uznanych autorytetów i podsuwania w zamian wykreowanych przez siebie, przez rozbijanie i niszczenie wpływowych środowisk, niezależnych a cieszących się szacunkiem stowarzyszeń, grup i organizacji profesjonalnych, aż po rozbijanie rodziny. Celem tych działań jest zatomizowanie zaatakowanego społeczeństwa w stopniu wykluczającym spontaniczne zorganizowanie oporu. Ludzie pozbawieni zaplecza w postaci rodziny, krewnych, przyjaciół, sąsiadów są nie tylko podatniejsi na manipulacje, gdyż nie mają z kim skonfrontować własnych poglądów, ale również tracą wolę oporu nie widząc sensu w indywidualnym proteście.

Gospodarka:

Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność działań informacyjnych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Wojna gospodarcza jest skrzyżowaniem zmagań informacyjnych i energetycznych, a zatem wymaga osobnego omówienia.

Nauka i kultura:

Wiedza jest najlepszą tarczą przeciwko informacyjnej agresji, a zatem nauka i kultura są sferami życia społecznego niszczonymi szczególnie zajadle. W czasie II wojny światowej Niemcy starali się fizycznie wyeliminować polską elitę naukową i kulturalną, a życie naukowe i kulturalne ograniczyli do szkół zawodowych i półpornograficznych teatrzyków rewiowych. W latach rządów Stalina w Związku Sowieckim odcięto środowiska kulturalne i naukowe (poza kompleksem zbrojeniowym) od kontaktów międzynarodowych. Współcześni info-agresorzy twórczo przetwarzają niemiecko-sowieckie osiągnięcia rezygnując tylko z działań energetycznych na rzecz stopniowego wymóżdżenia społeczeństw wyznaczonych do podporządkowania. Najbardziej wartościowe jednostki ze świata kultury i nauki skłaniane są do emigracji zachętami ekonomicznymi lub możliwością szerszego rozwoju profesjonalnego. Działaniami z zakresu dywersji informacyjnej i manipulacji oraz kanałami agenturalnymi ogranicza się możliwości rozwoju naukowego i kulturalnego, zamyka instytuty naukowe, otwiera pseudouczelnie stanowiące konkurencję dla uznanych placówek akademickich. Pauperyzuje środowiska naukowe i twórcze, likwiduje biblioteki, placówki kulturalne i naukowe, obniża poziom nauczania w szkołach, itp.

Obrona przez info-agresją:

Z uwagi na nieskończoność rozwiązań agresywnych, trudno jest napisać skrypt obrony przez informacyjną agresją. Ponieważ w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, najistotniejszym elementem obrony jest zdać sobie sprawę z tego, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć swój informacyjny jad bezkarnie tak długo, jak długo zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje. Na poziomie państwa istnieją wyspecjalizowane służby, które winny bronić kraj i obywateli przed informacyjną agresją. Jeżeli robią to skutecznie, demontaż struktur państwowych i zniewolenie obywateli metodami walki informacyjnej staje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.
II Rzeczpospolita miała taką wyspecjalizowaną służbę - Oddział II Sztabu Głównego, popularnie zwany „dwójką”. Był on tak skuteczny, że chociaż zniewolić Polskę metodami informacyjnymi usiłowały Niemcy i Związek Sowiecki, to nie potrafiły doprowadzić do erozji struktur państwowych. Trzeba było sojuszu i uderzenia dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii lądowych, niemieckiej i sowieckiej, żeby Polskę opanować, a i tak Polaków nie udało się zniewolić. Na poziomie obywateli możliwości obrony w sferze prawa są niewielkie. Poza nielicznymi wyjątkami (zeznania pod przysięgą) można bezkarnie kłamać publicznie. Konstytucja nie zabrania politykom uciekać się do kłamstw. Nawet prezydentowi i premierowi.
„Autorytety” nie mają obowiązku szerzyć prawdy, mogą pleść bzdury pod warunkiem, że będą one mądrze brzmiały i będzie je ktoś publikować. Prawne ograniczenia, które obowiązują media są tak mało precyzyjne, że w zasadzie uchodzi im niemal każde kłamstwo lub inteligentne oszczerstwo. W sytuacji, gdy brakuje formalnych zapór dla dezinformacji, rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa. I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:
* możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie (o wszystkim), a także o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.
* korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji..
* wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach..
* unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny..
* czujność - należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania. .
* ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia. Wiarygodność informacji bada się na kamieniu probierczym posiadanej wiedzy, wiarygodność posiadanej wiedzy ocenia się w konfrontacji z przestrzeganymi zasadami moralnymi, wiarygodność zasad moralnych sprawdza się w oparciu o prawdy odwieczne, np. w oparciu o 10 przykazań.

dr Rafał Brzeski _____________________________________________________________ Część pierwsza dostępna tutaj = http://aspiracje.salon24.pl/74616,index.html -------------------------------------------------------------------------------- [1] Rita T. Kronenbitter, Paris Okhrana 1885-1905, w Okhrana: The Paris Operations of the Russian Imperial Police, Central Intelligence Agency, 1997, s. 30 [2] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.38 [3] Christopher Andrew, Secret Service, London, Heinemann, 1985, s. 264 [4] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.551

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sro Lut 24, 2010 2:43 am    Temat postu: Rafał Brzeski "AGENTURA WPŁYWU" Odpowiedz z cytatem

Rafał Brzeski "AGENTURA WPŁYWU"

Nie tylko poprzez osobę autora, ale także tematycznie sciśle z tym wiąże się materiał pt. "Agentura wpływu":

dr Rafał Brzeski, "AGENTURA WPŁYWU" (cz. I)
http://www.trzyskowronki.salon24.pl/158832,agentura-wplywu-cz-i-brzeski

dr Rafał Brzeski, "AGENTURA WPŁYWU" (cz. II)
http://www.trzyskowronki.salon24.pl/159026,agentura-wplywu-cz-ii-brzeski

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Nie Lut 28, 2010 5:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

AGENTURA WPŁYWU (cz. I) - Brzeski
Tagi: świat wlk.brytania usa niemcy cia etc. polska kgb nauka dziennikarstwo służby agentura


AGENTURA WPŁYWU (cz. I)



Dr Rafał Brzeski

Około 2 i pół tysiąca lat wstecz, legendarny chiński strateg i teoretyk działań wojennych Sun Tzu zalecał w swej Sztuce Wojny werbowanie agentury wewnątrz aparatu państwowego przeciwnika drogą korumpowania „ludzi zajmujących stanowiska we władzach”.[1]



Kilka lat po II wojnie światowej generalny sekretarz Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, Harry Pollitt apelował na wiecu lewicujących studentów uniwersytetu w Cambridge, by nie zapisywali się do partii, ale „pracowali ciężko, uzyskiwali dobre stopnie, dołączali do rządzącej elity i wewnątrz niej służyli naszej, komunistycznej, sprawie”.[2]



Na przełomie XX i XXI wieku dyrektor FBI Louis J. Freeh uważał, że przez całe stulecia armie najeżdżały obce ziemie, by zdobywać nowe terytoria i podporządkowywać sobie ich mieszkańców. „Obecnie przeciwnik ma nieco inny charakter, ale mimo to, jest wyjątkowo niebezpieczny. Jest to bowiem wróg wewnętrzny”.[3]



W dobie galopującego obiegu informacji i coraz bardziej skoncentrowanych mediów, których możliwości techniczne dają nie tylko globalny zasięg, ale także możliwość jednoczesnego oddziaływania na różne grupy językowe, walka o międzynarodową supremację nabiera nowego wymiaru. W konfrontacji „sczepionych w starciu rozumów” decydującego znaczenia nabiera „destrukcyjna umysłowość” oraz „pogarda dla dotychczasowych reguł gry”.[4] Naga fizyczna przemoc ustępuje coraz częściej miejsca zafałszowanej informacji i manipulacyjnej perswazji. Michaił Gorbaczow pisał w wydanej w 1987 roku książce Pierestrojka, że konfrontacja nuklearna nie jest dobrym środkiem osiągnięcia celów Moskwy. Niesie bowiem katastrofalne zniszczenia, a korzyść ze zdobycia radioaktywnych ruin jest raczej wątpliwa.



W zasadzie nie ma w tej konstatacji niczego nowego. Sun Tzu oceniał, że szczytem umiejętności wodza jest podporządkowanie sobie wrogiej armii bez walki, a najwyższą kategorią zmagań jest „atakowanie planów przeciwnika”. Paraliżowanie jego zamiarów, zanim nabiorą bardziej skrystalizowanego charakteru i staną się realnym zagrożeniem.[5]



Chcąc jednak likwidować „kiełkujące” niebezpieczeństwo lub rodzącą się wolę oporu, trzeba o nich wiedzieć. Dlatego agentura informująca, co dzieje sie wewnątrz przeciwnego obozu jest tak wartościowa, a już wręcz bezcenna jest agentura wpływu, która umożliwia oddziaływanie na przeciwnika już we wczesnej fazie procesów tworzenia planów i podejmowania decyzji.



W procesie podejmowania decyzji w warunkach kryzysowych istotne są bowiem trzy podstawowe elementy:



wiedza o rzeczywistym potencjale i możliwościach własnego kraju,
podobna wiedza o potencjale i możliwościach przeciwnika oraz
wiedza o obrazie, jaki przeciwnik wyrobił sobie o naszym kraju.


Obraz ten jest czynnikiem niesłychanie istotnym, gdyż stanowi podstawowy punkt odniesienia w podejmowaniu decyzji. Zadaniem agentury wpływu jest kształtowanie tego obrazu, zgodnie nie tyle z rzeczywistością, co z intencjami mocodawcy.



Modelowy agent wpływu, to Grima „Smoczy Język” z tolkienowskiej trylogii „Władca Pierścieni”. Doradca króla, który szeptał mu do ucha, „zatruwał myśli, mroził serce, osłabiał ciało, inni zaś widzieli to, lecz nic nie mogli zrobić, bo ten gad opanował” królewską wolę.[6]



Znacznie mniej barwna definicja amerykańska określa agenta wpływu jako osobę wykorzystywaną do dyskretnego urabiania opinii polityków, dziennikarzy i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa.[7]



Inna amerykańska definicja za agenta wpływu uważa osobę, która subtelnie i zręcznie wykorzystuje swoje stanowisko, możliwości, władzę i wiarygodność do promowania interesów obcego mocarstwa w sposób uniemożliwiający zdemaskowanie tego mocarstwa.[8]



Agentura wpływu należy do najskuteczniejszych i najtrudniejszych do wykrycia sposobów informacyjnego oddziaływania na przeciwnika. Agent wpływu postrzegany jest w swoim środowisku i społeczeństwie jako lojalny obywatel, który prywatnie i/bądź publicznie głosi swoje poglądy. Fakt, że są one zbieżne z linią polityczną i zabiegami propagandowymi obcego mocarstwa, oceniany jest zazwyczaj jako zbieg okoliczności nie wart głębszej analizy, natomiast szkody wyrządzone przez agenta wpływu są potencjalnie ogromne, zwłaszcza, jeśli jest on wysokim urzędnikiem państwowym lub uznanym autorytetem.



Do zadań agentury wpływu należy sterowanie władzami i opinią publiczną atakowanego kraju, poprzez rozpowszechnianie odpowiednio dobranych informacji, dezinformacji, pojednawczych i/lub alarmistycznych opinii i argumentów, oraz chwytliwych sloganów i słów wytrychów zastępujących wiarygodną ocenę faktów. Agentura wpływu ma sterować opiniami środowiska w którym się obraca. Zadanie to wypełnia posługując się „technikami zarządzania postrzeganiem”, co w mniej politycznie poprawnych słowach można określić, jako atrakcyjnie podane, ordynarne fałszowanie rzeczywistości.



Działalność agentury wpływu jest najskuteczniejsza w społecznościach rozchwianych i zdemoralizowanych, gdyż społeczności zwarte, o ustabilizowanym porządku etycznym oraz jasnych i przestrzeganych normach moralnych mają „wbudowany” odruchowy system samoobrony przed wrogim podszeptem. Rozumiał to szef wywiadu wojskowego japońskiej Armii Kwantuńskiej, generał brygady Doihara Kenji, który opracował w latach dwudziestych ubiegłego stulecia plan „rozmiękczenia” i opanowania kolejno Mandżurii, a później północnych Chin. Program „rozmiękczania” zasadzał się na potajemnym tworzeniu moralnej pustyni drogą spisków i zabójstw politycznych oraz korumpowania regionalnych urzędników chińskich. Doihara grał na wszelkich ludzkich słabościach i niezaspokojonych ambicjach, podsuwał narkotyki, organizował domy publiczne dla wpływowych polityków, płacił łapówki. Program okazał się skuteczny. Na początku lat trzydziestych Japończycy bez większych wysiłków opanowali Mandżurię, a kiedy pod koniec dekady przywódca chińskich narodowców generał Czang Kai-szek zwołał radę wojenną, to wśród czterech obecnych był jeden agent Doihary!



Chiński establishment był tak spenetrowany przez sieć Doihary, że w ciągu pierwszych 6 lat wojny japońsko-chińskiej za współpracę z Japończykami rozstrzelano więcej wysokich oficerów armii Czang Kai-szeka niż za wszelkie inne przestępstwa razem wzięte. Tylko w 1938 roku rozstrzelano za udowodnioną współpracę z Doiharą 8 dowódców dywizji armii narodowej.[9]



Na okres moralnego rozprzężenia i rozbicia tradycyjnych więzi społecznych po I wojnie światowej przypadają też szczególnie intensywne działania sowieckie. Lenin, Bucharin i Dzierżyński twórczo zaadaptowali doświadczenia carskiej Ochrany zapisane w archiwach przejętych przez CzeKa.



Pionierem tworzenia sieci agentury wpływu był Piotr Iwanowicz Raczkowski, szef Zagranicznej Agentury Ochrany w Paryżu w latach 1885-1902. Opłacał on sowicie i regularnie francuskich żurnalistów, piszących na zlecenie i umieszczających we francuskich czasopismach pochlebne artykuły o rodzinie carskiej oraz sytuacji wewnętrznej i gospodarczej Rosji. Raczkowski subsydiował też (lub wręcz kupił) specjalistyczne periodyki Revue Russe i Le Courier Franco-Russe poświęcone problematyce stosunków w Europie Środkowo-Wschodniej. Założył również (przez podstawionych agentów wpływu) organizację o nazwie Ligue pour le Salut de la Patrie Russe,która według dzisiejszego nazewnictwa była „niezależną, pozarządową formacją obywatelską”. Jej zadaniem było formowanie we francuskich elitach pozytywnych opinii dla carskiej Rosji.[10]



Zagranicznaja Agientura miała na francuskim rynku prasowym swoistego konkurenta w osobie Artura Raffałowicza, paryskiego przedstawiciela rosyjskiego ministerstwa finansów. Nie szczędził on wysiłków i pieniędzy, żeby francuskie sfery gospodarcze i opiniotwórcze były przekonane o świetnej sytuacji gospodarczej Rosji, gdzie warto inwestować i której opłaca się udzielać kredytu. Na początku XX wieku Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (później komunistycznej) L’Humanité. Kiedy wiosną 1905 roku porażki w wojnie rosyjsko-japońskiej oraz nieudana rewolucja podważyły zaufanie francuskich inwestorów, Raffałowicz wydawał miesięcznie na korumpowanie dziennikarzy ponad 200 tysięcy franków. Doraźnie łapówki nie odwróciły decyzji wstrzymania, w marcu 1905 roku, rokowań w sprawie kolejnej francuskiej pożyczki dla Moskwy, ale na dłuższą metę okazały się skuteczne. Do 1914 roku 25 procent francuskich inwestycji zagranicznych ulokowanych było w Rosji, a tylko 9 procent we francuskich koloniach i terytoriach zamorskich.[11]



Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald[12], który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla gromiących Armię Czerwoną wojsk polskich.



Głównym jednak narzędziem międzynarodowego oddziaływania bolszewików był utworzony w marcu 1919 roku Komintern, zwany też Trzecią Międzynarodówką. Brytyjski delegat na II zjazd Kominternu określił zadanie tej organizacji jako wpajanie przekonania, że „komunistyczna Rosja jest nie tyle źródłem nauki, co miejscem najświętszym ze świętych, przed którym należy paść na twarz, jak wierny muzułmanin modlący się w Mekkce”.[13]



Komintern posiadał oddziały w różnych krajach, a zadaniem każdego z nich było tworzenie i mobilizowanie lokalnej agentury wywiadowczej i agentury wpływu, przy czym niektóre sieci agenturalne działaly oddzielnie, inne zazębiały się i przenikały.



W straszliwym okresie kolektywizacji rolnictwa, „rozkułaczania” i wymuszonego głodu, który pochłonął miliony ofiar, rolę szczególnie haniebnej agentury wpływu odegrali czołowi zachodni intelektualiści, politycy i dziennikarze, którzy „bezwstydnie przyczyniali się do tragedii naiwnie lub z rozmysłem wychwalając ‘wspaniały’ eksperyment sowiecki i przekazując wypaczone, złudne lub fałszywe świadectwa katastrofy”.[14]



Kiedy na Ukrainie i Północnym Kaukazie umierający z głodu nie mieli siły grzebać zmarłych i notowano liczne przypadki ludożerstwa, wybitne autorytety Zachodu przekonywały opinię publiczną, że najstraszliwszy głód we współczesnej historii jest wytworem antysowieckiej propagandy. Irlandzki dramaturg i myśliciel George Bernard Shaw zapewniał: „nie widziałem w Rosji ani jednej niedożywionej osoby: młodej lub dorosłej”, francuski polityk, dwukrotny premier, Edouard Herriot kategorycznie zaprzeczał „kłamstwom burżuazyjnej prasy, która twierdziła, że w Związku Sowieckim panuje głód”. Moskiewski korespondent dziennika New York Times Walter Duranty, który za swe reportaże z Rosji otrzymał w 1932 roku nagrodę Pulitzera, z pozycji świadka wydarzeń przekonywał, że „każde doniesienie o głodzie w Rosji jest przesadą lub złośliwą propagandą”. Brytyjscy piewcy socjalizmu, Beatrice i Sidney Webb strofowali ukraińskich chłopów za „podkradanie ziaren z kłosów”, co w ich opinii było „bezwstydną kradzieżą kolektywnej własności”.[15] Pod batutą autorytetów, chór apologetów robotniczo-chłopskiej władzy był tak liczny i hałaśliwy, że zagłuszał skutecznie głosy prawdy i rozsądku, narzucając jedynie słuszną interpretację wydarzeń i politycznie poprawny obraz sytuacji wewnętrznej w Związku Sowieckim.



Wirtuozem organizowania sowieckiej agentury wpływu w Europie Zachodniej był Willi Münzenberg, jeden z założycieli Komunistycznej Partii Niemiec i przywódca Młodzieżowej Międzynarodówki Komunistycznej. Za jego przykładem lokalne oddziały Kominternu zakładały liczne agendy, które Münzenberg nazwał cynicznie „klubami niewiniątek”. W latach wojny z Polską i później, miały one oddziaływać na świadomość elit polityczno-kulturalnych poszczególnych krajów. „Musimy...mieć w ręku artystów i profesorów, wykorzystać teatry i kina, by szerzyć za granicą doktrynę, iż Rosja gotowa jest poświęcić wszystko, aby utrzymać pokój na świecie” – zalecał Münzenberg. Natomiast ekspert w prowadzeniu destrukcyjnych akcji propagandowych, członek Komitetu Wykonawczego Kominternu Karl Radek (Karol Sobelsohn) instruował towarzyszy, że działalność inspirowanych przez Komintern organizacji, stowarzyszeń i klubów winna być wymierzona w kraje, „w których nie jesteśmy wystarczająco silni”.[16]



Münzenberg dysponował olbrzymimi sumami, które wykorzystywał do bardziej lub mniej skrytego manipulowania wydawnictwami, redakcjami gazet lub wytwórniami filmowymi, co przysporzyło mu przydomek „czerwonego milionera”, korespondujący znakomicie z jego upodobaniem do komfortowego życia w kapitalistycznym luksusie.



Największym osiągnięciem Münzenberga było utworzenie w 1933 roku w Paryżu Światowego Komitetu Pomocy Ofiarom Niemieckiego Faszyzmu. Z pozoru była to niezależna, pozarządowa i ponadpartyjna organizacja filantropijna. Przewodniczącym międzynarodowego zarządu był lord Marley, członek brytyjskiej Izby Lordów, a prezesem Albert Einstein. W rzeczywistości jednak paryski sekretariat Komitetu zarządzany był „przez czysto komunistyczną klikę, kierowaną przez Münzenberga i nadzorowaną przez Komintern”.[17]



Światowy Komitet Pomocy Ofiarom Niemieckiego Faszyzmu patronował wydanej w 1933 roku Brunatnej księdze hitlerowskiego terroru i spalenia Reichstagu, uważanej obecnie za „najskuteczniejszą publikację propagandową w historii Kominternu”.[18] Jej okładkę zmanipulowano bardzo zgrabnie. Albert Einstein ze zdumieniem stwierdził: „moje nazwisko zostało wydrukowane w angielskim i francuskim wydaniu w takim miejscu, że wyglądało, jakbym to ja napisał tę książkę. To nieprawda. Nie napisałem w niej ani słowa”.[19] Chociaż treść książki była daleka od wiarygodności, a cytowane w niej dokumenty zdemaskowano jako fałszerstwa, to jednak w lewicujących salonach Europy traktowano ją jak „biblię antyfaszystowskiej krucjaty” i szybko przetłumaczono „na ponad 20 języków, od japońskiego po jiddysz”.[20]



Brunatna księga przysporzyła sowieckim służbom wywiadowczym więcej kandydatów do werbunku niż jakakolwiek inna publikacja, nie wykluczając serii 3 artykułów o Fuenfergruppen, czyli pięcioosobowych grupach konspiracyjnych, w które zorganizowali się ponoć niemieccy komuniści walczący z narodowosocjalistycznymi władzami III Rzeszy. Artykuły te opublikował New Statesman, czołowy tygodnik brytyjskiej lewicy. Ich autorem był Siemion Nikołajewicz Rostowski, nielegał OGPU (następcy CzeKa, a poprzednika NKWD), który pracował w Londynie jako dziennikarz pod fałszywym nazwiskiem Ernsta Henri.



Brunatna księga oraz opowieści o Fuenfergruppen rozpalały wyobraźnię młodych ludzi studiujących na najlepszych uniwersytetach brytyjskich. Publikacje takie odpowiadały aktualnej taktyce OGPU, gdzie wykrystalizował się specjalny pion, którego zadaniem było wywieranie wpływu na decyzje innych krajów poprzez zaufane osoby uplasowane na wysokich szczeblach struktur państwowych. W odpowiedniej chwili ludzie ci mieli przechylać szalę na korzyść Kremla. Początkowo próbowano wprowadzać własnych oficerów do politycznego establishmentu innych krajów, plasować ich w strukturach rządowych i pomagać w uzyskaniu awansu. Nie szczędzono nakładów, by zapewnić im odpowiedni status społeczny i pokryć koszty wystawnego życia towarzyskiego. Rezultaty były jednak mizerne. Dopiero na poczatku lat 30-tych ubiegłego stulecia jeden z szefów wywiadu zagranicznego OGPU zaproponował, żeby wprowadzanie własnych oficerów kadrowych do obcego establishmentu zastąpić werbowaniem dzieci lokalnych polityków, urzędników państwowych, wpływowych osobistości, autorytetów akademickich, itp. Dzieciom z elity jest bowiem stosunkowo łatwo otrzymać stanowisko w aparacie państwowym, a ich szybki awans nie wzbudza zbytniego zainteresowania.



Rozpoczęta w latach 30-tych, przez wszystkie sowieckie rezydentury na Zachodzie, energiczna kampania werbunkowa młodych ludzi z wpływowych rodzin przyniosła świetne wyniki. Struktury państwowe Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec zostały głęboko spenetrowane przez ludzi, wykształconych na najlepszych uczelniach, których zwabiono do „rewolucyjnego podziemia” mamiąc heroiczną walką z faszyzmem i uczestnictwem w budowie lepszego świata.



W Wielkiej Brytanii najbardziej znanym rezultatem kampanii była „piatiorka z Cambridge”, czyli Kim Philby, Guy Burgess, Anthony Blunt, Donald Maclean oraz John Cairncross. Nie byli oni jedynymi, głęboko zakamuflowanymi agentami Kremla. Co jakiś czas historycy demaskują kolejną osobę o znanym nazwisku, a wielu agentów nadal nie jest zidentyfikowanych.



Podobnie w Stanach Zjednoczonych. W końcu 1944 roku, dwa miesiące po nominacji na sekretarza stanu, Edward Stettinius wyjechał wraz z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem do Jałty na konferencję Wielkiej Trójki, gdzie miano omawiać przyszły kształt tworzonej Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz układ sił i granic w Europie Środkowej. Stettinius był świetnym businessmanem i zaufanym Roosevelta, ale miał raczej mierne pojęcie o polityce międzynarodowej. Zabrał więc ze sobą, jako doradcę Algera Hissa, uznanego eksperta Departamentu Stanu, który podpowiadał w Jałcie szefowi i prezydentowi jak powinna funcjonować ONZ oraz kto powinien kontrolować powojenną Polskę i co zrobić z Niemcami. Rzecz w tym, że Alger Hiss był agentem sowieckim, co wyszło na jaw po wojnie. W 1950 roku Hiss został skazany na 5 lat więzienia. Skutki jego wpływu na amerykańskich polityków najwyższego szczebla odczuwamy nad Wisłą do dzisiaj.



Opierając się na doświadczeniach Światowego Komitetu Pomocy Ofiarom Niemieckiego Faszyzmu, Moskwa natychmiast po kapitulacji III Rzeszy przystąpiła do montowania jeszcze szerzej zakrojonej sieci organizacji sterujących międzynarodową opinią publiczną. Z jej inspiracji już w 1945 roku powstały Światowa Federacja Związków Zawodowych, Międzynarodowa Demokratyczna Federacja Kobiet oraz Światowa Federacja Młodzieży Demokratycznej. W 1946 roku dołączyły do nich: Międzynarodowa Organizacja Dziennikarzy, Międzynarodowa Organizacja Radia i Telewizji, Międzynarodowe Zrzeszenie Demokratycznych Prawników, Międzynarodowy Związek Studentów, Światowa Federacja Pracowników Naukii Światowa Federacja Związków Nauczycieli. Charakter sponsorowanych przez Moskwę organizacji świadczy o głównych kierunkach działania Kremla:



opanowanie umysłów niedoświadczonej politycznie, ale łatwo angażującej się emocjonalnie młodzieży – dwie organizacje bezpośrednio plus pośrednio nauczycielska i akademicka,
kontrolowanie środków komunikacji społecznej – organizacja dziennikarska, radia i TV oraz pośrednio nauczycielska,
zdobycie wpływów i informacji w świecie nauki – organizacje akademicka i nauczycielska,
utrzymanie kontroli nad związkami zawodowymi.


Wszystkie te organizacje koncentrowały swe działanie na aktualnych lub przyszłych środowiskach opiniotwórczych, których członkowie albo już wchodzili w skład elit narodowych (prawnicy, dziennikarze, naukowcy), albo mieli znaleźć się w nich w przyszłości (studenci).[21]



Operacje oddziaływania na świadomość nabrały takiego impetu, że w latach 1950-tych powołano w ramach Pierwszego Zarządu Głównego KGB (wywiad zagraniczny) specjalny Departament D, który w latach 1960-tych przemianowano na Departament A (od aktiwnyje mieroprijatija – środki aktywne). Środki te nabierały wyraźnie znaczenia, bowiem w latach 1970-tych Departament A podniesiono do rangi Służby A, której etat przewidywał szefa w randze generała KGB. Stopniowo Służba A rozrosła się do pół tuzina departamentów i liczyła około 300 osób personelu. W rozsianych po świecie rezydenturach „środkami aktywnymi” zajmowali się oficerowie pionu wywiadu politycznego (pion PR), którym polecono przeznaczać co najmniej jedną czwartą czasu na działania obejmujące sterowanie świadomością społeczną. Plany takich operacji każda rezydentura KGB miała obowiązek składać moskiewskiej Centrali każdego roku w grudniu, razem z rocznym sprawozdaniem. Równolegle plan swoich zamierzeń przygotowywała Centrala. Plan Pracy Pierwszego Zarządu Głównego KGB na rok 1984 podkreślał, że głównym celem działań aktywnych będzie Watykan oraz osoba Papieża Jana Pawła II. W ocenie KGB, Watykan uważał, że „polski Kościół umacnia swą pozycję w państwie i starania te mogą być rozszerzone na inne kraje socjalistyczne”, przede wszystkim na Węgry i Jugosławię. Dla przeciwdziałania tej polityce w KGB zaplanowano „szeroko zakrojone środki aktywne”, których celem będzie zdyskredytowanie Jana Pawła II, rozbudzenie niesnasek w Kościele oraz osłabienie autorytetu Papieża.[22]



W oparciu o roczny Plan Pracy Pierwszego Zarządu Głównego KGB przygotowywano wytyczne dla rezydentur. Ogólne wytyczne na rok 1984 zobowiązywały rezydentury do: przeciwdziałania uzyskaniu militarnej przewagi przez USA i NATO, „pogłębiania niesnasek w łonie NATO”, stymulowania dalszego rozwoju antywojennych i antyrakietowych ruchów na Zachodzie, zachęcania tych ruchów do prowadzenia skoordynowanych i bardziej aktywnych akcji.[23]



Szczegółowa, ściśle tajna, instrukcja nr 733 datowana 19 grudnia 1984 zatytułowana „Praca nad Watykanem”, zobowiązywała rezydentów do „zwiększenia wysiłków” na rzecz „penetracji czołowych ośrodków katolickich na Zachodzie przy wykorzystaniu agentury oraz innych środków operacyjnych”. Celem tych działań, obok uzyskania informacji z wewnątrz Kościołą, było „przeprowadzenie zakrojonych na szeroką skalę działań aktywnych zmierzających do skłonienia czołowych osobistości Kościoła katolickiego do protestowania w obronie pokoju oraz polityki ograniczenia wyścigu zbrojeń”. Innymi słowy mówiąc, celem było zorganizowanie wewnątrz Kościoła opozycji wobec Ojca Świętego. Dla zrealizowania tych planów instrukcja zalecała rezydentom „nasilenie pracy operacyjnej z agenturą w kołach kleru kraju waszego pobytu”.



Do instrukcji nr 733 dołączona była, również ściśle tajna, ocena nr 2182/PR, w której podkreślano „osobiste anty-komunistyczne i anty-sowieckie przekonania” Jana Pawła II, który „na wszelkie sposoby stara się zmienić ustalone dawno stosunki między kościołem a państwem w krajach socjalistycznych”. Dlatego rezydenci powinni wzmóc działania aktywne, które „muszą” obejmować przede wszystkim:



- „przekazanie czołowym grupom w Kurii Rzymskiej i osobiście Janowi Pawłowi II sygnału, że próby rozszerzenia sfery działań Kościoła Katolickiego w systemie społecznym i państwowym krajów socjalistycznych są uważane przez te kraje za ingerencję w ich sprawy wewnętrzne”,



- „wykorzystanie...wszelkich istniejących niesnasek wewnętrznych na Watykanie, każdego przejawu niezadowolenia wpływowych kardynałów”,



- „inspirowanie apeli środowisk katolickich do Jana Pawła II i Kurii Rzymskie, wzywających do czynienia wysiłków na rzecz umocnienia pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, powstrzymania wyścigu zbrojeń, zmniejszenia nakładów na zbrojenia i wykorzystania zaoszczędzonych funduszy na walkę z głodem i ubóstwem”,



- „przeciwdziałanie rozszerzaniu kontaktów między Watykanem a Cerkwią Prawosławną...oraz innymi kościołami chrześcijańskimi działającymi w krajach socjalistycznych”,



- „przeciwdziałanie powstaniu światowej organizacji młodych katolików”,



- „wzmacnianie negatywnych opinii wysokich osobistości katolickich wobec niektórych aspektów polityki zagranicznej Jana Pawła II oraz jego interpretacji katolicyzmu. Przede wszystkim należy wykorzystywać niezadowolenie wśród włoskich członków Kurii Rzymskiej z planowanego przez Papieża wzmocnienia swojej pozycji drogą awansowania Polaków”,



- „dyskredytowanie Jana Pawła II, jako protegowanego najbardziej reakcyjnych kół Zachodu”,



- „demaskowanie współpracy między przedstawicielami Watykanu i organizacji Kościoła Katolickiego a CIA, i służbami specjalnymi państw NATO”.



W zakończeniu instrukcja podkreśla, że dla zrealizowania wymienionych zadań „należy podjąć kroki dla bardziej systematycznego wykorzystania posiadanych już źródeł agenturalnych oraz pozyskania nowych w ośrodkach i organizacjach katolickich, a przede wszystkim w Watykanie”. [24]











--------------------------------------------------------------------------------

[1] Sun Tzu, Art of War, tłum. Ralph Sawyer, Westwiew Press,Oxford, 1994, str. 231.

[2] Sue Reid, How the Kremlin Hijacked Labour, Daily Mail, 06 listopada 2009, str. 28-9

[3] David A. Vise, The Bureau and the Mole, Atlantic Monthly Press,New York, 2002, str. 146.

[4] Ian Colvin, Canaris - Chief of Intelligence, George Mann Ltd,Maidstone, 1973, str. 221.

[5] Sun Tzu, Art of War, tłum. Ralph Sawyer, Westwiew Press,Oxford, 1994, str. 177.

[6] J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, tłum. Maria Skibniewska, Czytelnik, Warszawa, 1990, str. 160.

[7] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Magnum, Warszawa, 2000, str.14.

[8] Richard H. Schultz, Roy Godson, Dezinformatsia: The Strategy of Soviet Disinformation,New York,Berkley Books, 1986, str. 42

[9] Ronald Seth, Encyclopedia of Espionage, Book Club Associates,London, 1974, str.162-170.

[10] Ben B. Fisher ed., Okhrana: TheParisOperations of the Russian Imperial Police, CIA, Langley, 1997, str. 7.

[11] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, tłum.Rafał Brzeski, Bellona, Warszawa 1997, str. 38.

[12] Christopher Andrew, Secret Service,London, Heinemann, 1985, s. 264

[13] Henry M. Pelling, The British Communist Party, wyd. 2, Londyn: A&C Black, str. 29

[14] John J. Dziak, Chekisty: A History of the KGB,Lexington, Lexington Books, 1988, str.54

[15] Cyt. za: KGB, tłum. Rafał Brzeski, Bellona, Warszawa 1997, str. 121-122

[16] Cyt. za Roman Boreyko, Parawany, Kontakt, kwiecień 1988, str. 135

[17] Arthur Koestler, The Invisible Writing,London,Hutchinson, 1969, str. 242-3

[18] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, tłum.Rafał Brzeski, Bellona, Warszawa 1997, str. 171

[19] Ronald W. Clark, Einstein: The Life and Times,London, Hodder andStoughton, 1973, str. 463

[20] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, tłum.Rafał Brzeski, Bellona, Warszawa 1997, str. 171

[21] Roman Boreyko, Parawany, Kontakt, Paryż, kwiecień 1988, str. 136

[22] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski (red.), More Instructions from the Centre: Top Secret Files on KGB Global Operations, 1975-1985,London, Frank Cass, 1992, str.47

[23] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski (red.), Instructions from the Centre: Top Secret Files on KGB Foreign Operations, 1975-1985,London, Hodder & Stoughton, 1991, str. 19-20

[24] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski (red.), More Instructions from the Centre: Top Secret Files on KGB Global Operations, 1975-1985,London, Frank Cass, 1992, str.47-52

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 8:55 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Nie Lut 28, 2010 5:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

AGENTURA WPŁYWU (cz.II)

Dr Rafał Brzeski

Z biegiem lat manipulowanie świadomością stawało się coraz istotniejszym elementem sowieckiej doktryny wywiadowczej, zwłaszcza w latach 1988-1991, kiedy na Kremlu zaczęto odchodzić od koncepcji osiągnięcia przewagi militarnej na rzecz oddziaływania metodami politycznymi. Tym samym wzrosła rola agentury wpływu. Można założyć, że obecnie sytuacja niewiele się zmieniła, bowiem jak trafnie zauważył Wiktor Szejmow, były oficer KGB, który w 1980 r. zbiegł do USA: „komunizm, to nie tylko ideologia. To także sposób myślenia, który nadal znakomicie funkcjonuje”.[1]



Agenturę wpływu typuje się pod kątem nie tyle możliwości wykradania tajnych dokumentów lub zbierania poufnych informacji, co rozpowszechniania odpowiednio spreparowanych wiadomości i opinii. Proces pozyskiwania agentów jest jednak zbliżony do werbowania agentury wywiadowczej. Agentów wpływu dobiera się spośród ludzi inteligentnych, ambitnych i pozbawionych skrupułów, gotowych za wszelką cenę piąć się po szczeblach kariery. W anglosaskim środowisku służb specjalnych funkcjonuje skrót MICE (myszy). Wywodzi się od słów „money” (pieniądze), „ideology” (ideologia), „compromise” (kompromitacja) oraz „ego”. Cztery najważniejsze czynniki którymi się gra przy werbowaniu agenta.[2] Nieco odmienna lista funkcjonowała w pragmatyce sowieckiej. Doświadczony rezydent wywiadu zagranicznego w generalskiej randze, wykładowca moskiewskiej Centralnej Akademii Wojskowej, autor skryptu dla kursów agentury NKWD Aleksander Michajłowicz Orłow, (Lejba Lazarewicz Felbing) wymieniał następujące czynniki:



- względy ideologiczne,
- pieniądze, kariera lub inne motywy korzyści osobistych,
- zaangażowanie uczuciowe,
- upodobanie do przygód i życia pełnego emocji,
- chęć ukrycia popełnionych przestępstw i ucieczka przed odpowiedzialnością,
- dewiacje seksualne oraz skłonności uważane powszechnie za naganne.[3]


Wprawdzie Michał (Mejer) Abramowicz Trilissser, szef wywiadu zagranicznego OGPU w latach 1930-tych, głosił, że „szantaż jest szczytową sztuką zdobywania materiału wywiadowczego”[4], to jednak z punktu widzenia oficera werbującego i prowadzącego, najlepszym rozwiązaniem jest rozbuchane ego, usilnie szukające uznania i pełne niespełnionych ambicji, wsparte odpowiednim zastrzykiem finansowym. Jeżeli cel werbunkowych zabiegów ma do tego jakieś perwersyjne skłonności lub jakieś grzechy przeszłości do ukrycia, to sukces jest prawie pewny. Według Orłowa dobrym środowiskiem do werbunku jest społeczność homoseksualna. Należą bowiem do niej ludzie wpływowi i jest ona wyjątkowo dyskretna. „Sowieccy oficerowie operacyjni byli zadziwieni stopniem wzajemnego zrozumienia i niekłamanej lojalności wśród homoseksualistów”.[5]



Jeszcze sto lat temu, obok korzyści materialnych, agentów wpływu wabiono nadaniem arystokratycznego tytułu. Służby sowieckie nęciły agentów wpływu wewnątrz „obozu państw budujących socjalizm” wizją wprowadzenia do internacjonalnej nomenklatury, natomiast obecnie zarówno służby rosyjskie jak i innych państw, obok profitów finansowych, skłaniają do współpracy obietnicą przyznania prestiżowych nagród i wprowadzeniem do „międzynarodowych salonów”. Pragmatyka wskazuje, że podatność na bodźce finansowe nie jest zależna od pozycji werbowanego w hierarchii państwowej lub społecznej. Różna jest zazwyczaj tylko wysokość jurgieltu. W przypadku osób zajmujących prominentną pozycję zawodową lub w hierachii państwowej, gratyfikacją jest najczęściej nie tyle honorarium pieniężne, co wsparcie w spełnieniu ambicji politycznych lub aspiracji osobistych.



Przykładem politycznego promowania na najwyższym szczeblu bloku sowieckiego było poufne spotkanie na Kremlu sekretarza generalnego KC KPZR Leonida Breżniewa z I sekretarzem KC Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności Erichem Honeckerem oraz sekretarzem generalnym KC KPCz Gustavem Husakiem w dniu 16 maja 1981 roku. Przedstawiając ocenę sytuacji w Polsce, Erich Honecker z uznaniem wymienił I sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR Stanisława Kociołka, który, jego zdaniem, był „uczciwym komunistą oceniający realistycznie sytuację w kraju i wykazującym internacjonalistyczne podejście”. Kilka minut później, Honecker podkreślił, że „towarzysz Kociołek wyraźnie opowiedział się za udziałem bratnich partii” w przygotowywanym zjeździe PZPR. I zaraz potem, Kociołek to ..., Kociołek tamto ... W końcu już otwarcie Honecker zadał pytanie „kto może przejąć kierownictwo?” I szybko udzielił odpowiedzi: „towarzysz Olszowski, towarzysz Grabski, towarzysz Kociołek, towarzysz Żabiński”.[6]



Operacje z wykorzystaniem agentury wpływu należą do działań strategicznych i zakrojone są na lata, a nawet dziesięciolecia, bowiem kształtowanie zbiorowej świadomości społeczeństw wymaga czasem wymarcia całego pokolenia. Skuteczność agentury wpływu zależy w dużej mierze od jej uplasowania i wiarygodności. Zarówno odpowiednie awansowanie i „przesuwanie” agenta w hierarchii, jak i budowanie jego autorytetu, wymagają czasu. Dlatego też werbownicy najczęściej działają na uniwersytetach, które tradycyjnie są miejsce ścierania się idei i rewolucyjnych koncepcji urządzenia świata. Tym bardziej, że nawet skrajne poglądy głoszone w świecie akademickim stosunkowo łatwo przesączają się do szkół, środowisk naukowych, a nawet do kościołów. Przykładami może być „teologia wyzwolenia” lub wieloletnia działalność publicystyczna anglikańskiego biskupa Southwark dr Mervyna Stockwooda, który pisywał w komunistycznym dzienniku Morning Star, a w książce The Cross and the Sickle (Krzyż i Sierp) zalecał wywłaszczenie ziemian, potępiał prywatną własność środków produkcji oraz zgadzał się z Leninem, że wcześniej, czy później wszystkie narody będą budować socjalizm.[7]



W Wielkiej Brytanii nie był on odosobniony. Kingsley Martin od 1930 do 1960 roku był redaktorem naczelnym New Statesman i nie zezwolił na publikację ani jednego artykułu krytykującego politykę Stalina.[8] Długoletni redaktor naczelny Tribune, wpływowego pisma brytyjskiej lewicy, Michael Foot brał wcale spore sumy w gotówce od oficerów operacyjnych KGB. Zdemaskowany zapewniał, że na Tribune brałby pieniądze nawet od diabła. Foot, który na początku lat 1980-tych był liderem Partii Pracy, typowany był w Moskwie na premiera Brytyjskiej Republiki Ludowej po planowanym obaleniu monarchii.



W drugiej połowie ubiegłego stulecia, najistotniejszym agentem wpływu Moskwy „na kierunku” amerykańskim był bez wątpienia Philip Agee. Rozgoryczony usunięciem z CIA za pijaństwo i przekręty finansowe, Agee nawiązał w 1973 roku kontakt z rezydenturą KGB w Meksyku. Zaoferował takie mnóstwo informacji o CIA, że lokalny rezydent uznał go za prowokatora i wyrzucił za drzwi. Agee poszedł więc do kubańskiej Dirección General de Inteligencia, gdzie przyjęto go przychylnie. Uzyskanymi informacjami Kubańczycy podzielili się z KGB i były one tak cenne, że ówczesny naczelnik Zarządu Kontrwywiadu z wywiadu zagranicznego KGB, Oleg Kaługin wspominał: „kiedy siedząc w moim moskiewskim biurze, czytałem otrzymane raporty o wydłużającej się z dnia na dzień liście przekazywanych rewelacji, kląłem w żywy kamień oficerów, którzy odrzucili taki skarb”.[9]



Philip Agee był rzeczyście propagandowym skarbem. W styczniu 1975 roku opublikował wspomnienia zatytułowane Inside the Company: CIA Diary, w których zdemaskował około 250 oficerów kadrowych i agentów Agencji oraz oświadczył, że „CIA i popierane przez nią instytucje zniszczyły życie lub spowodowały śmierć milionów ludzi na świecie”. Agee nie krył, że pisał swe wspomnienia korzystając z pomocy kubańskiej DGI, a podczas pracy kontaktował się z KGB. Napisana w Londynie książka stała się bestsellerem, a tygodnik Economist zalecał, że „trzeba ją przeczytać”. Ku radości Moskwy władze brytyjskie postanowiły autora wydalić, co za dyskretnymi podszeptami KGB przekształcono w prawdziwy festiwal petycji, demonstracji i wieców protestacyjnych brytyjskiej lewicy. Równolegle KGB zorganizowało kampanię poparcia dla Philipa Agee we Włoszech oraz we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Holandii, Finlandii, Norwegii i w Meksyku.



W 1978 roku Agee zaczął wydawać we współpracy z DGI i KGB periodyczny Covert Action Information Bulletin,którego celem – jak pisał – było demaskowanie operacji i personelu CIA. Pierwszy numer rozkolportowano w trakcie XI Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Hawanie latem 1978 roku. Równolegle Agee zaprezentował sygnalne egzemplarze swej nowej książki Dirty Work: The CIA in Western Europe, w której ujawnił nazwiska i życiorysy około 700 pracowników CIA. Agee zdemaskował w sumie blisko 2 tysiące kadrowych pracowników CIA, co, jak ubolewała komisja do spraw wywiadu Senatu USA, wpłynęło negatywnie na nastroje ludności obcych krajów.



Na początku lat 1980-tych rewelacje Philipa Agee spowszedniały i przestał być pupilkiem salonów europejskiej lewicy. Nieco później, zapomniano o nim również w Ameryce Łacińskiej, gdzie przez pewien czas był bożyszczem lewicującej młodzieży.[10]



We Francji znaczącym sowieckim agentem wpływu był Pierre-Charles Pathé, z rodziny wydawców słynnych kronik filmowych. Zwerbowano go w 1959 roku i otrzymał pseudonim Pieczerin zmieniony potem na Mason. W 1961 roku Pathé założył agencję prasową Centre d’Information Scientifique, Economique et Politique. Do 1967 roku KGB płaciło mu 6.000 franków miesięcznie, żeby publikował sprzedawany w prenumeracie biuletyn, który rozsyłany był również darmo osobom wpływowym w środowiskach politycznych, gospodarczych i medialnych. W biuletynie tym Pathé w subtelny sposób prezentował polityczną linię Kremla zgodnie z otrzymanymi wytycznymi. W 1976 roku, z finansową pomocą KGB, Pathé zaczął wydawać dwutygodnik Synthesis poświęcony stosunkom zagranicznym oraz problemom wojskowym, naukowym i gospodarczym. Liczący 8 stron biuletyn zawierał zwykle od 3 do 5 artykułów i analiz. Rozprowadzany był w prenumeracie. W okresie szczytowej popularności miał około 500 prenumeratorów, w tym 139 senatorów, 299 deputowanych, 41 dziennikarzy, 14 ambasadorów oraz zaledwie 7 osób prywatnych. Za pośrednictwem Pathé i Synthesis inspirowane przez KGB treści docierały do 70 procent składu francuskiej Izby Deputowanych oraz 47 procent składu Senatu. Do tego trzeba doliczyć działalność agenta wpływu w paryskich salonach politycznych, których drzwi były zawsze otwarte dla syna pioniera francuskiej kinematografii i krewnego ministrów oraz prezesa koncernu samochodowego Renault.[11] Nic dziwnego, że Pathé pobrał w sumie od KGB prawie milion franków. Aresztowano go na gorącym uczynku odbierania honorarium i wytycznych od oficera operacyjnego paryskiej rezydentury Igora Sacharowskiego. Śledzony przez francuski kontrwywiad DST w zupełnie innej sprawie, Sacharowski doprowadził niechcący „ogon” do Pathé i 5 lipca 1979 roku stacja nasłuchowa paryskiej rezydentury KGB odebrała na częstotliwości uzywanej przez DST komunikat: „Wszyscy aktorzy są już na scenie. Zaczynamy przedstawienie”. Chwilę później Sacharowski i Pathé mieli kajdanki na rękach.[12]



W archiwum KGB jest też teczka wpływowego dziennikarza o pseudonimie André, który miał dostęp do francuskiego prezydenta, premiera i ministra spraw zagranicznych. Paryska rezydentura meldowała, że przy jego pomocy podsuwa czołowym politykom francuskim „tendencyjne informacje” obliczone na skłócenie Francji ze Stanami Zjednoczonymi. Długoletnim agentem sowieckich wpływów we Francji był dziennikarz obdarzony przez KGB pseudonimem Brok. Zwerbowany w 1946 roku, służył Moskwie tak długo, że miał aż 10 oficerów prowadzących. W połowie lat 1970-tych pobierał od KGB 100.000 franków rocznie.[13]


Bardzo wysoko postawionym, chociaż nietypowym, agentem wpływu w Republice Federalnej Niemiec był Günther Guillaume. Nietypowym, bowiem był oficerem kadrowym wschodnioniemieckiego wywiadu Hauptverwaltung Aufklärung. Wysoko postawionym, gdyż był zaufanym sekretarzem, prawą ręką kanclerza Willy Brandta. Pracował „dwukierunkowo”. W jedną stronę dostarczał HVA i za jej pośrednictwem KGB, tajne dokumenty z sekretariatu kanclerza, w drugą inspirował go zgodnie z wytycznymi Wschodniego Berlina i Moskwy.



Podobną rolę spełniał w Norwegii aresztowany w 1984 roku Arne Treholt, wpływowy polityk Partii Pracy i rzecznik prasowy ministerstwa spraw zagranicznych. Zwerbowano go w latach 1960-tych i cierpliwie czekano aż zajdzie odpowiednio wysoko. Treholt dyskretnie wspierał ludzi głoszących prosowieckie poglądy. Zwłaszcza w debacie nad zgłoszoną przez Moskwę propozycją utworzenia w Skandynawii strefy wolnej od broni jądrowej.[14]



Agentem Służby A w Danii był m.in. fotograf Jacob Holdt specjalizujący się w negatywnym prezentowaniu Stanów Zjednoczonych. Jego album American Pictures zawierający setki zdjęć zrobionych w slumsach zwrócił uwagę Moskwy. Holdt został zwerbowany przez Nikołaja Gribina z rezydentury w Kopenhadze, a jego album był skrycie promowany przez KGB w całej Europie.[15] Operację z albumem duńskiego fotografa uznano w KGB za sukces wart specjalnej informacji dla Politbiura KC KPZR.[16]



Innym bardzo skutecznym agentem wpływu działającym w Danii był Jorgen Dragsdahl, komentator uważany za autorytet w sprawach bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej. Pisywał na łamach Information, dziennika o małym nakładzie, ale dużych wpływach w duńskiej elicie władzy. Zwerbował go w połowie lat 1970-tych Stanisław Czebotok z rezydentury w Kopenhadze. W zamian za honoraria KGB duński dziennikarz ubierał w słowa i argumenty otrzymane od Czebotoka tezy zgodne z aktualnymi interesami politycznymi Moskwy. Oleg Gordiewski oceniał, że Dragsdahl był „niezwykle skuteczny” bowiem „miał talent i pisał dobrze”, a poza tym dysponował dużą wiedzą. „Prezentował czytelnikom tezy KGB w bardzo przemyślny sposób. Jego artykuły to nie były prymitywne propagandowe bzdury...czytelnicy nie byli w stanie wykryć skąd wziął koncepcje, które wbiło mu w głowę KGB.” [17]



Jorgen Dragsdahl pisywał przy tym w Information bardzo przychylnie o „starym przyjacielu”, którym był Jacob Holdt, natomiast Holdt w wywiadzie dla innego dziennika, Ekstra Bladet, zapewniał, że „Dragsdahl uczynił mnie sławnym”.[18]



W Japonii agentami sowieckich wpływów byli redaktor naczelny konserwatywnej gazety Sankei Shinbun oraz kilku czołowych polityków japońskiej Partii Socjalistycznej. Zdemaskował ich major KGB Stanisław Lewczenko z tokijskiej rezydentury, który „wybrał wolność” w 1979 roku.



Ocena skuteczności agentury wpływu jest bardzo trudna. Zdaniem Olega Gordijewskiego, rezydentury KGB miały skłonność do przypisywania swojej inspiracji niemal każdego głosu krytycznego wobec USA opublikowanego w zachodnioeuropejskich mediach. Oceniając działania agentury wpływu podczas narady wyższych oficerów KGB w lutym 1984 roku, ówczesny szef Pierwszego Zarządu Głównego KGB, Władimir Kriuczkow ograniczył się ostrożnie do stwierdzenia, że „wykonano znaczną pracę” przeciwko „militarystycznym planom administracji amerykańskiej”.[19] Wyższe noty przyznali działaniom sowieckim zachodni politycy. Sponsorowaną przez KGB kampanię pacyfistyczną wymierzoną w USA i NATO, prezydent Francji Francois Mitterand skwitował smutnym stwierdzeniem „pociski są na Wschodzie, ale protesty pokojowe na Zachodzie”.[20]



Udana kampania była jednak łabędzim śpiewem Służby A. Pod koniec lat 1980-tych zachodnie służby i media coraz skuteczniej demaskowały sowieckie manipulacje, a powołane z inspiracji Moskwy organizacje międzynarodowe szybko traciły swą wiarygodność. W 1989 roku Światowa Rada Pokoju została zmuszona do przyznania, że 90 procent jej budżetu pochodzi z sowieckich subwencji. Rok później Władimir Kriuczkow, który w 1988 roku awansował na przewodniczącego KGB, bezradnie przyznał w rozkazie nr 107/OV, że na Zachodzie rezydentury „mają bardzo ograniczony dostęp do środków masowego przekazu”.[21]



Wykrycie agentury wpływu jest równie trudne, co ocena jej skuteczności. Agenci wpływu należą do osób o najściślej strzeżonej tożsamości w ewidencji służby.[22] Są bowiem najczęściej postaciami publicznymi, a ich skuteczność opiera się na totalnym utajnieniu. Raz zdemaskowany agent wpływu nieodwracalnie traci swą przydatność.



Agenci wpływu, zwłaszcza uplasowani wysoko w hierarchii politycznej, prowadzeni są najczęściej werbalnie, drogą ustnych sugestii, bez zostawiania śladów w dokumentacji służby. Często w prowadzonej przez służbę ewidencji agentury jeden kryptonim obejmuje całą grupę lub organizację złożoną z wielu osób, których tożsamość nie jest wymieniana. Zdarza się, że anonimowi agenci wpływu ukrywani są zbiorowo pod kryptonimem konkretnej operacji i uaktywniani incydentalnie w momentach ważnych rozstrzygnięć politycznych.[23] Zabiegi te sprawiają, że agentura wpływu dekonspirowana jest najczęściej przez oficerów wywiadu, którzy przeszli na drugą stronę. W rosyjskich służbach mówiono, że każdy wielki sukces wywiadowczy prowadzi do klęski.[24] Im agent jest lepszy, tym bardziej narażony jest na ryzyko. Nie tylko ze strony kontrwywiadu kraju, w którym działa, ale również z uwagi na fakt, że jego wysokie notowania w Centrali zwracają uwagę lokalnych oficerów wywiadu, a zatem rośnie niebezpieczeństwo zdekonspirowania przez uciekiniera, który przejdzie na drugą stronę i wykorzysta posiadane informacje, jako swoisty „bon obiadowy”.



Wysoki stopień utajnienia tożsamości agentów wpływu sprawia, że udowodnienie im przed sądem działania na rzecz obcego państwa jest praktycznie niemożliwe. Podstawą demokracji jest bowiem prawo do głoszenia własnych poglądów. Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i prawie nie sposób przyłapać go na „gorącym uczynku”. Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji, zadań lub wynagrodzenia. Nie odwiedza skrzynek kontaktowych, nie zostawia nigdzie mikrofilmów lub innych materiałów wywiadowczych. Agent wpływu wyjeżdża oficjalnie na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach, rozpowszechnia w „politycznych salonach”, albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego. Dlatego też jedynym skazanym agentem wpływu pozostaje Pierre-Charles Pathé. Inni, przykładowo Günther Guillaume lub Arne Treholt stanęli przed sądem, ponieważ prowadzili równolegle „standardową” działalność wywiadowczą.



Ponadto, agent wpływu najczęściej działa pośrednio (to nie on podejmuje decyzje, lecz polityk, któremu on doradza!). Dlatego jest trudny do zdemaskowania i zneutralizowania, natomiast jego mocodawcom stosunkowo łatwo jest zorganizować jego obronę drogą petycji, interpelacji parlamentarnych, demonstracji poparcia ze strony znanych postaci lub medialnej akcji pod hasłem obrony uznanego autorytetu przed dyskryminacją, wpisując ją przy tym w generalną kampanię obywatelskiego sprzeciwu wobec panoszącego się „izmu”. Rodzaj tego „izmu” nie jest istotny, ważne jest, żeby ten „izm” źle się odbiorcom mediów kojarzył. A jeśli medialna wrzawa nie przynosi spodziewanych rezultatów, można zorganizować manifestację protestacyjną, której umiejętnie zainspirowani uczestnicy będą ochoczo wywrzaskiwać hasła podsunięte przez inną siatkę agentury wpływów. Liczba i struktura kombinacji w gruncie rzeczy zależy od stopnia naiwności społeczności sterowanej przez służbę i jej agentury.



Są jednak granice władzy służb wywiadowczych nad świadomością sterowanych. W skali państwa obrona świadomości obywateli przed destrukcyjnymi działaniami zewnętrznymi należy do obowiązków kontrwywiadu. Problem w tym, że służby kontrwywiadu są nadal konceptualnie nastawione na zwalczanie tradycyjnego wywiadu, a nie na neutralizację wrogiego sterowania opinią publiczną własnego kraju. Dodatkowym utrudnieniem jest konieczność poruszania się po delikatnym gruncie. Zignorowanie agentury wpływu, zachęca do dalszych działań. Zbyt gwałtowna reakcja, naraża na zarzut skłonności do zamordyzmu i tłumienia swobody wypowiedzi.



Najskuteczniejszą obroną państwa przed działaniami agentury wpływu jest cierpliwe demaskowanie każdej wykrytej manipulacji i zapewnienie obywatelom stałego dostępu do rzetelnych informacji.[25] Sterowanie świadomością całych grup społecznych przy użyciu agentury wpływu wymaga czasu, co można wykorzystać dla przeciwdziałania. Odpowiedzią na sterowanie, winna być „gra w otwarte karty”, czyli maksimum prawdy podanej w sposób wyważony, bez rzucania oskarżeń lub przypinania etykiet.



Najskuteczniejszą obroną obywateli przed działaniami agentury wpływu jest zdanie sobie sprawy z faktu, że jest się obiektem manipulacji, podmiotem zewnętrznego sterowania. Kiedy naród zbliża się do niebezpiecznego punktu, z którego może już nie być odwrotu „problemem jest nie tyle ekstremistyczna mniejszość, co apatyczna większość, która zezwala by nią manewrowano, prano jej mózgi i wtłaczano ją w przekonanie, że nie ma wyjścia.”[26]



Brak wiary obywateli w świadomie destrukcyjne działanie agentury wpływu wynika przede wszystkim z braku wiedzy o manipulacyjnych operacjach służb specjalnych. Podstęp, pozoracja i kamuflaż kojarzą się najczęściej z militarnymi działaniami taktycznymi, a nie strategią polityczną. Z kolorami i deseniem polowego munduru, a nie z obliczonymi na wiele lat operacjami, których celem jest skłonienie przeciwnika do działania wbrew swoim interesom i własnoręcznego demontażu swoich struktur państwowych. Przerwanie procesu powolnego wymóżdżania i przyzwolenia na sterowanie sobą jest warunkiem koniecznym do przywrócenia wiary w siebie i powrót do własnej tożsamości.



dr Rafał Brzeski



--------------------------------------------------------------------------------

[1] cyt. za: David A. Vise, The Bureau and the Mole,New York, Atlantic Monthly Press,New York, 2002, str.157

[2] David A. Vise, The Bureau and the Mole,New York, Atlantic Monthly Press, 2002, str.239

[3] Alexander Orlov, Handbook of Intelligence and Guerrilla Warfare,Ann Arbor, TheUniversity ofMichigan Press, 1963, str. 93-94

[4] Richard Deacon, A History of the Russian Secret Service,London, Frederick Muller, 1972, str. 272-273

[5] Alexander Orlov, Handbook of Intelligence and Guerrilla Warfare,Ann Arbor, TheUniversity ofMichigan Press, 1963, str. 16

[6] Memorandum regarding the Meeting between Comrade Leonid Ilyich Brezhnev, Erich Honecker, and Gustav Husak in the Kremlin, 16 May 1981, in: New Evidence on the Polish Crisis 1980-1982, Cold War International History Project, Bulletin No: 11 – Winter – 1998, str. 127-129

[7] Richard Deacon, The British Connection,London, Hamish Hamilton, 1979, str. 247

[8] Ibid. str. 47

[9] Oleg Kaługin, Spymaster: My 32 Years in Intelligence and Espionage Against the West,London, Smith Gryphon, 1994, str. 191-2

[10] Christopher Andrew, Wasilij Mitrochin, Archiwum Mitrochina, t.1 wyd.II, tłum. Magdalena Brzeska, Rafał Brzeski, Poznań, Rebis 2009, str. 372-378

[11] Richard H. Schultz, Roy Godson, Dezinformatsia: The Strategy of Soviet Disinformation,New York,Berkley Books, 1986, str. 132-133

[12] Christopher Andrew, Wasilij Mitrochin, Archiwum Mitrochina, t.1 wyd.I, tłum. Magdalena Brzeska, Rafał Brzeski, Warszawa, Muza 2001, str. 815 i 823

[13] Christopher Andrew, Wasilij Mitrochin, Archiwum Mitrochina, t.1 wyd.II, tłum. Magdalena Brzeska, Rafał Brzeski, Poznań, Rebis 2009, str. 714-725

[14] Dennis Kux, Soviet Active Measures and Disinformation: Overview and Assessment, Parameters, Journal of theUS Army War College, t. XV, nr 4, str.23

[15] Oleg Gordiewski, Next Stop Execution, MacMillan, Londyn 1995, str.195

[16] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski (red.), More Instructions from the Centre: Top Secret Files on KGB Global Operations, 1975-1985,London, Frank Cass, 1992, str. 34

[17] Cyt. za: Soviet Active Measures in the “Post-Cold War” Era 1988-1991, United States Information Agency, June 1992, str. 59-60

[18] Soviet Active Measures in the “Post-Cold War” Era 1988-1991, United States Information Agency, June 1992, str. 61

[19] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski (red.), Instructions from the Centre: Top Secret Files on KGB Foreign Operations, 1975-1985,London, Hodder & Stoughton, 1991, str. 10

[20] Christopher Andrew, Wasilij Mitrochin, Archiwum Mitrochina, t.1 wyd. II, tłum.Magdalena Brzeska, Rafał Brzeski, Poznań, Rebis 2009, str. 745

[21] Christopher Andrew, Wasilij Mitrochin, Archiwum Mitrochina, t.1 wyd. II, tłum. Magdalena Brzeska, Rafał Brzeski, Poznań, Rebis 2009, str. 746

[22] Ryszard Świętek, Agentura wpływu: Najniebezpieczniejsza broń mocarstw, Rzeczpospolita, 20 stycznia 1996 r.

[23] Ibid.

[24] David A. Vise, The Bureau and the Mole, Atlantic Monthly Press,New York, 2002, str.210

[25] Dennis Kux, Soviet Active Measures and Disinformation: Overview and Assessment, Parameters, Journal of theUS Army War College, t. XV, nr 4, str.27

[26] Richard Deacon, The British Connection,London, Hamish Hamilton, 1979, str. 262

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> LEKTURA, PUBLIKACJE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group