" /> Dyskusje ogólne :: "UKRAIŃSKI KOCHANEK" - wydawnictwo ARCAN
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"UKRAIŃSKI KOCHANEK" - wydawnictwo ARCAN

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Cze 11, 2008 9:08 pm    Temat postu: "UKRAIŃSKI KOCHANEK" - wydawnictwo ARCAN Odpowiedz z cytatem

Dnia 10-06-2008 o godz. 13:50 Agencja Literacka napisał(a):

Szanowni Państwo,

ukazała się ZNAKOMITA I MĄDRA KSIĄŻKA KRESOWA STANISŁAWA SROKOWSKIEGO pt. „UKRAIŃSKI KOCHANEK”.

Wybitny pisarz po zbiorze wstrząsających opowiadań pt. „Nienawiść”, wyróżnionych laurem Mackiewicza i powieści „Samotność”, znowu wraca do swojej ziemi.

Otrzymujemy przejmującą powieść o wielkich namiętnościach i nieludzkich zbrodniach. Splatają się w niej losy wielu bohaterów - Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców, Rosjan, Ormian i Karaimów. Miłośnicy Lwowa odnajdą niepowtarzalny klimat przedwojennego miasta, jego życia duchowego, towarzyskich spotkań, kawiarenek i parków. Spotkamy też obrazy życia z regionu stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego. Pisarz pokazuje wielką i tragiczną miłość polskiej dziewczyny i ukraińskiego chłopca, którzy żyją w cieniu terroru UPA. Autor krok po kroku śledzi jak rodzi się zło i obnaża cały mechanizm ludobójstwa, stawiając pytania o wartość ludzkiego życia i sens historii. Porywająca akcja, klarowny i piękny język nadają koloryt i smak autentycznym wydarzeniom.

W "Ukraińkim kochanku" prawda o ważnym okresie naszych dziejów zyskuje wielki artystyczny wyraz. Po przeczytaniu tej książki prawda ta odsłania się w całej jaskrawości.

Powieść dla starszych i młodych. Wspaniały epos kresowy, w którym odkrywamy kawał polskiego losu i naszą zagubioną pamięć. Książkę czyta się jednym tchem. Wrażenia niezapomniane. A wartość dla kultury, rozumienia Kresów i dziejów Polski ogromna.



Bardzo prosimy o przekazanie tej informacji dalej, swoim rodzinom, najbliższym, kolegom, przyjaciołom i znajomym. Trafiajmy na zaprzyjaźnione fora internetowe. Tylko w taki sposób dotrzemy z naszą historią do ludzkich umysłów i serc. Bo nie mamy co liczyć na kłamliwą prasę i telewizję. Musimy sami zadbać o prawdę i pamięć naszego życia. Starajmy się, by ta wiadomość obeszła Polskę łańcuchem dobrej woli jak najszerszym kręgiem. I by powieść trafiła do rąk wielu czytelników, a szczególnie do młodzieży. Z góry dziękujemy za spełnienie prośby.



UWAGA: Pomagamy w organizacji spotkań z Autorem. Czekamy na zaproszenia.


Strona internetowa pisarza: http://free.art.pl/srokowski



Książkę można zamówić:

w najbliższej księgarni i klubie Empiku.

Zachęcajmy księgarzy, by sprowadzili ją do naszej miejscowości.
w księgarniach internetowych, klikając w Googlach: Stanisław Srokowski „Ukraiński kochanek”( cena 27,00 zł. - 29,00 zł)
bezpośrednio u wydawcy: Wydawnictwo ARCANA, Kraków, tel 0-12 429-56 29; tel./fax (012)422-84-48) poprzez e-mail; piotr@arcana.pl
Stanisław Srokowski - „Ukraiński kochanek”, „Arcana”, Kraków, 2008 Z serdecznymi pozdrowieniami, Anna E. Kuśniarek

PS. Czekamy na Państwa opinię o książce

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 11:04 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pią Cze 13, 2008 7:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.arcana.pl/index.php?akcja=nowosci

"Stanisław Srokowski

Ukraiński kochanek





cena: 22.00 zł


Autor od lat opisuje burzliwe dzieje ziem kresowych. Otrzymujemy fascynującą opowieść, w ktorej splatają się losy wielu bohaterów, Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców, Rosjan, Ormian i Karaimów. Miłośnicy Lwowa odnajdą w niej niepowtarzalny klimat przedwojennego miasta, jego życia duchowego, towarzyskich spotkań. Wielka i tragiczna miłość polskiej dziewczyny i ukraińskiego chłopca ujawnia sens ludzkiej egzystencji w poszukiwaniu prawdy w podzielonym świecie. Porywająca akcja, klarowny i piękny język, a przede wszystkim głębia psychologiczna nadają koloryt i smak autentycznym wydarzeniom. Ukraiński kochanek stawia podstawowe pytania o wartość ludzkiego życia i sens historii. To ZNAKOMITY KRESOWY EPOS, w którym odkrywamy polskie losy i naszą zagubioną pamięć.


ss. 502, oprawa miękka"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Lip 19, 2008 8:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/164721.html

"Kłamstwo o Kresach zabija drugi raz
Maja Narbutt 19-07-2008, ostatnia aktualizacja 19-07-2008 07:37

Z pisarzem Stanisławem Srokowskim rozmawia Maja Narbutt

RZ: Ludobójstwo na Kresach. Używa pan bez wahania tego słowa. A ono oficjalnie nie padło, choć wielu na to czekało. Władze polskie właściwie zignorowały 65. rocznicę rzezi na Wołyniu.

Jeśli się nie nazwie drzewa drzewem, lampy lampą, a człowieka człowiekiem, to świat powinien zapaść się pod ziemię. Wszelkie normy świata sprowadzają się do tego, że żyjemy dzięki prawdzie. Gdybyśmy mieli żyć w kłamstwie, cóż wart byłby świat?

Nadarzyła się okazja, by pochylić głowy przed cierpieniem Polaków na Kresach Wschodnich. Powinni byli to uczynić prezydent, premier, parlament. Jednak na żadnej z trzech wielkich uroczystości w Warszawie się nie pojawili. Kiedy została poddana pod głosowanie uchwała o potępieniu ludobójstwa na Kresach, zgłoszona przez PSL, pan marszałek Bronisław Komorowski wystraszył się słowa „ludobójstwo”. A jak inaczej nazwać planową eksterminację ludności polskiej na Kresach Wschodnich, której dokonali ukraińscy faszyści z OUN i UPA, jeśli nie ludobójstwem?

Najważniejszym celem Polski jest wprowadzenie Ukrainy do Europy. Może dlatego staramy się nie mówić o bolesnych sprawach

Tylko dlaczego przymyka się oczy na to, że Ukraina nie potrafi się uporać z własną przeszłością? Francja z Niemcami się pojednały, ponieważ Niemcy, jako państwo, przyznały się do zb

rodni i potępiły faszyzm. Ukraina nie przyznała się do ludobójstwa i nie potępiła OUN i UPA.

Ziarno zła znowu kiełkuje na Ukrainie i zatruwa umysły następnym pokoleniom. Ukraina brunatnieje. W obozie pani premier Julii Tymoszenko aż się roi od zwolenników UPA. Niedaleko im też do prezydenta Juszczenki. Władze Ukrainy wspierają odrodzoną faszystowską Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), uczestniczą przy odsłanianiu kolejnych pomników morderców Polaków. Zbrodniarzy nazywa się na Ukrainie bohaterami. Ich imionami sławi się place, szkoły i skwery. O nich uczy się młodzież defilująca w mundurach przed pomnikami. Największych rzeźników polskiej ludności: Banderę, Szuchewycza, Melnyka, Łebedia, Konowalca czy Stećkę, stawia się za wzór do naśladowania. To tak, jakby rząd niemiecki kazał naśladować Hitlera niemieckim studentom. A Polska milczy. Europa milczy. To najprostsza droga do nowych zbrodni. I niedługo to, co się rozwija na Ukrainie, stanie się wielkim ciężarem dla Europy. A u nas niemal cała klasa polityczna zachowuje się tak, jakby nic się nie działo, jest ślepa i głucha.

Jako dziecko żył pan na Kresach, choć nie na Wołyniu.

Wołyń stał się symbolem ludobójstwa. Ale przecież ludobójstwo na Kresach objęło też inne regiony Polski: Podole, Pokucie, ziemie lubelską, rzeszowską i małopolską. Ja też urodziłem się w płonącej części Kresów, we wsi Hnicze w województwie tarnopolskim. To była duża wieś. Mieszkali tam Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Przez długie lata żyli zgodnie, jakby byli jedną wielką rodziną. Ukraińcy mieli cerkiew, Polacy kościół, Żydzi bożnicę. Nierzadko się zdarzało, że katolicy brali udział w ceremoniach religijnych unitów. I odwrotnie. We wsi było dziesięć sklepów, trzy karczmy, kuźnia, remiza strażacka, czytelnia, dom ludowy, zespoły folklorystyczne, szkoła.

To była dosyć światła wieś. Ludzie wieczorami zbierali się po domach i na głos czytali książki. Każda ze społeczności miała swe miejsce. I ta wiejska maszyneria działała sprawnie. Aż pewnego dnia dowiadujemy się, że gdzieś tam daleko ktoś kogoś zamordował. Nie zabił, ale zamordował. I tym, który zamordował, był Ukrainiec, sąsiad. Najpierw ludzie nie wierzyli w te pogłoski. Wydawały się absurdalne. Dlaczego sąsiad miałby wyłupywać oczy i wycinać język sąsiadowi? Ale tak to się zaczęło.

Pełne grozy opowieści, które docierają z daleka. Trudno było w nie uwierzyć.

To był jakby koszmarny sen. Fala strachu docierała do naszej wsi etapami. Najbardziej przerażająca wiadomość dotarła do nas latem 1943 roku. Na Wołyniu w ciągu jednego dnia, 11 lipca, ukraińscy faszyści zamienili w piekło około 100 miejscowości, zarżnęli kilkanaście tysięcy Polaków, spalili cztery czy pięć kościołów razem z kapłanami. W naszym domu zjawili się dziadkowie, wujowie, dalsza i bliższa rodzina i zaczęli się naradzać. Miałem wtedy siedem lat i, rozgorączkowany, chłonąłem wszystko, co mówili. A słyszałem straszne rzeczy. Docierało do mnie, że Ukraińcy wyrzynają w pień Polaków, rozrywają na pół dzieci, wbijają na sztachety, tną piłami ludzi, brzemiennym kobietom wyrywają widłami płody z łona i wsadzają tam koty. Śniły mi się koszmary. Chowałem się pod łóżkiem, uciekałem na zapiecek. Ale wszędzie dopadał mnie strach. Czułem się jak szczur zagoniony do kąta. Ukraińscy sąsiedzi powoli zaczęli się od nas odwracać. Mój ukraiński przyjaciel, Sławko, nie chciał się już ze mną bawić, bo ja Lach. Żydowskiego przyjaciela już nie było. Wieś popękała na kawałki. Po raz pierwszy usłyszałem wtedy o straszliwym sposobie mordowania, tzw. rękawiczce. Banderowcy nacinali ofiarom koło łokcia skórę i ściągali ją jak z królika, suszyli i robili rękawiczki, a potem szli do swoich dowódców i chełpili się. A chyba najokrutniejszy obraz do dziś poraża mój umysł i mówi o niewyobrażalnym barbarzyństwie morderców. Gdy polska rodzina zasiadała do stołu, by zjeść, wpadli banderowcy i ścięli siekierami głowy gospodarza i jego dzieci, umieścili je na talerzach, a obłąkanej ze strachu kobiecie kazali spożywać posiłek. Opowiadano o tym później wielokrotnie. Ta nieludzka scena zapisała się w pamięci dziecka.

I w końcu pan w swej sielankowej wsi zetknął się naocznie z tym okrucieństwem.

Najpierw bandyci przywiązali za głowę sznurem do wozu jedną z sąsiadek i ciągnęli za sobą. Na szczęście kobieta wsadziła rękę między sznur a szyję i gdy sznur w polu się zerwał, ona się uratowała. Najbardziej wstrząsnął mną jednak widok zwłok zamordowanego osiemnastoletniego siostrzeńca księdza Stasia Rybickiego. W październiku 1943 r. banderowcy przyszli po księdza, ale go nie zastali, zabrali więc jego siostrzeńca. Gdy go później parafianie znaleźli w lesie, miał wyrwany język, wydłubane oczy, obcięte genitalia i pokłute nożami ciało. Pobiegłem za matką, która poszła na plebanię, by się pomodlić za jego duszę. Pętla śmierci się zaciskała.

Kiedy rozmawiałam z ludźmi na Kresach, zrozumiałam, że do traumy, którą przeżyli, dołączyła się kolejna: przez wiele lat nie mogli mówić o swej tragedii. Cierpieli w milczeniu.

Nadal wielu ludzi z Kresów boi się o tym mówić. Niedawno byłem na zjeździe Kresowian w Częstochowie i podeszły do mnie dwie 80-letnie panie. Dziękowały mi, że mówię o tych zbrodniach w swoich książkach, bo Kresowian paraliżuje strach.

Czego się boją?

Nienazwane zbrodnie kumulują w naszych duszach paraliżujący strach. I kryją w głębi demony przerażenia. Ludzie boją się powrotu doznanej grozy. Tamta straszliwa rzeczywistość zapisała się w nich poczuciem zagrożenia, które ją przetrwało.

W mojej rodzinie jeszcze do niedawna mówiło się o rzeziach ściszonym głosem. Ból trwa. Ludzie są chorzy, połamani psychicznie i okaleczeni do końca życia, Dam pani dwa przykłady. W dawnym województwie szczecińskim niedługo po wojnie chłopi poszli na bazar. Tam jeden z nich zauważył znajomą twarz. Podszedł do człowieka i powiedział mu: znam cię. To był banderowiec. Szybko zniknął. Po pół roku zniknął i ten, który go poznał.

Drugi przypadek zdarzył się w Opolu. Dwaj bracia rozpoznali na ulicy mordercę swojej rodziny. Poszli na milicję i powiadomili o zbrodniarzu. Okazało się, że on, pod zmienionym, polskim nazwiskiem pracuje w UB, więc nic nie wskórali. Wtedy sami wymierzyli mu sprawiedliwość. Zostali skazani na długoletnie więzienie. A ilu innych banderowców ukrywało się w Polsce! Zmieniali nazwiska i żyli tutaj, być może nadal żyją. I jak się ludzie nie mają bać, szczególnie przy znanej postawie polskich władz.Jedynie pozbycie się demonów strachu, wypowiedzenie całej prawdy, bezgranicznej i bolesnej, pozwoli jednostkom, grupom i całemu narodowi uwolnić się od tamtego koszmaru.

To milczenie o tragedii na Kresach trwa od lat.

Ale czy matka, której mordercy udusili na jej oczach dziecko, ma ciągle mieć zaciśnięte usta? To jedno. A drugie to strusia i tchórzliwa polityka polskich władz. Chciałbym być dumny ze swego prezydenta, premiera i marszałka Sejmu. A nie mogę. Bo oni mnie upokarzają. W tragedii Kresów są słabi i bez wyobraźni. A przecież prezydent tak pięknie się zaprezentował, budując Muzeum Powstania Warszawskiego. Wtedy byłem z niego dumny. Teraz nie. Bo teraz jego zachowanie, zachowanie premiera i marszałka Sejmu to zaprzaństwo, zdrada pamięci narodowej, zdrada własnego narodu, którego duża część straszliwie cierpiała na Kresach. Rozumiem, że postkomuniści boją się prawdy. Ale dlaczego rządzący z rodowodem solidarnościowym tracą rozeznanie? Zachowują się tak, jak gdyby pół Polski nigdy nie istniało, boć odebrane nam Kresy to ponad połowa obszaru kraju.

O zbrodni na Kresach milczano w czasach komunizmu, teraz mówi się półprawdy.

Już mieliśmy fałszywą i sztuczną „przyjaźń” między Polską a Związkiem Sowieckim, kiedy nie wolno było pisnąć słowa o Katyniu. Czy chcemy teraz, by taka sama sztuczna i fałszywa „przyjaźń” kwitła między Polską a Ukrainą? Blisko 30 lat temu napisałem ważną dla mnie powieść „Repatrianci”. Tytuł niedobry, ale wtedy jedyny do przyjęcia przez cenzurę, bo Kresowianie nie byli repatriantami, tylko wygnańcami. I z tą książką miałem potężne kłopoty. Podczas narady poświęconej kulturze w Komitecie Centralnym PZPR ambasador radziecki zapytał, czy to prawda, że ma wyjść ta książka. Zapanował popłoch. Ingerencja ambasadora ZSRR spowodowała, że książka przeleżała w wydawnictwie wiele lat. A teraz się dowiaduję, że ambasador Ukrainy interweniował u marszałka Sejmu, by w rezolucji, którą miał przyjąć Sejm w rocznicę rzezi na Wołyniu, nie padło słowo „ludobójstwo”. A więc znowu ambasadorzy obcych krajów decydują o naszej polityce?

Ale w III RP przynajmniej z wydawaniem książek o rzezi na Kresach nie ma pan już kłopotów.

Akurat! Dziesięć największych wydawnictw polskich odrzuciło moją poprzednią książkę „Nienawiść”. Uzasadnienie zawsze było to samo: że nikogo to nie interesuje.

Powtarzano mi, że trzeba patrzeć w przyszłość, zapomnieć o przeszłości, bo do niczego nie jest ona nam potrzebna. „Nienawiść” zebrała dobre recenzje, została wyróżniona przez jury Nagrody im. Mackiewicza, ludzie jej szukają, czytają, dyskutują o niej. Ale kiedy zgłosiłem się do szacownych wydawców z nową powieścią, „Ukraińskim kochankiem”, usłyszałem to samo. Po co to komu? Nie grzebmy się we krwi. Na szczęście są jeszcze wrażliwi i mądrzy wydawcy, którzy nie boją się prawdy. Dlatego „Ukraiński kochanek” ukazał się w Arcanach.

Ta niechęć do tematyki zbrodni na Kresach wynika chyba też z tego, że czytając o nich, stykamy się z rzeczami z pogranicza sennego koszmaru, które mącą nasz spokój.

Gdyby otworzyły się wszystkie drzwi do prawdy, zobaczylibyśmy, że to nie mąci nam spokoju, ale wprost przeciwnie, prowadzi do zdrowia psychicznego. Proszę mi pokazać, poza okolicznościowymi rocznicami, jak często możemy o tym mówić. Gdzie są filmy o Kresach? Sztuki teatralne? Wielkie widowiska? Piosenki? Obrazy? Literatura piękna? Oprócz wielkiego pisarza Włodzimierza Odojewskiego nikt się poważnie nie ima tematyki kresowej. Żeby postawić polskim ofiarom pomniki czy tablice pamiątkowe, organizacje kresowe muszą toczyć wielkie boje z władzą. To paranoja. Chore państwo. Nie pozwala swoim obywatelom czcić krewnych, zamordowanych.

Kiedy czyta się pańskie książki, przeżywa się wstrząs. Krytyk literacki mówił mi oburzony, że przekracza pan granice okrucieństwa.

A mordy nie były przekraczaniem granic okrucieństwa? Czym więc ma być literatura, jeśli nie opisywaniem prawdy, głoszeniem wolności? Gdyby było inaczej, spalmy świętą księgę chrześcijan, Biblię, pełną okrucieństw, Dostojewskiego. To wszystko, co opisuję, było w rzeczywistości dużo groźniejsze. Oddaję przeżycia, emocje, napięcia, stan duszy człowieka w tamtym czasie. Ale przecież ci, którzy doświadczyli tego piekła, cierpieli wielokrotnie bardziej. Zabijano ich na ponad trzysta sposobów…

(...) ".
Źródło : Rzeczpospolita

WIĘCEJ:
http://www.rp.pl/artykul/164721.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Lip 19, 2008 4:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo to bolesne:
Cytat:
Ale czy matka, której mordercy udusili na jej oczach dziecko, ma ciągle mieć zaciśnięte usta? To jedno. A drugie to strusia i tchórzliwa polityka polskich władz. Chciałbym być dumny ze swego prezydenta, premiera i marszałka Sejmu. A nie mogę. Bo oni mnie upokarzają. W tragedii Kresów są słabi i bez wyobraźni. A przecież prezydent tak pięknie się zaprezentował, budując Muzeum Powstania Warszawskiego. Wtedy byłem z niego dumny. Teraz nie. Bo teraz jego zachowanie, zachowanie premiera i marszałka Sejmu to zaprzaństwo, zdrada pamięci narodowej, zdrada własnego narodu, którego duża część straszliwie cierpiała na Kresach.

Jeden (krytyk) uważa, że zbrodnie są za okrutne, inny (politycy), że to niepolityczne. Rzecz chyba nie wymaga komentarza, można tylko głośno szlochać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 10:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wielki Głód tak, Wołyń nie?

Polskich parlamentarzystów stać jednak na jednomyślną zgodę. Przynajmniej jeśli chodzi o upamiętnienie zbrodni popełnionych na ludności ukraińskiej. Wystawę z okazji 75. rocznicy Wielkiego Głodu wywołanego przez Sowietów w latach 30. XX w. otwarto wczoraj z wielką pompą w Senacie. No i dobrze. Szkoda tylko, że nie widać żadnego progresu w sprawie uchwały upamiętniającej 65. rocznicę ludobójstwa OUN-UPA na Kresach Wschodnich i w Małopolsce. Część posłów Prawa i Sprawiedliwości zapowiada powrót do inicjatywy projektu uchwały.

Część posłów PiS twierdzi, że w ogóle nie są zorientowani w treści uchwały dotyczącej upamiętnienia ludobójstwa na Wołyniu. Wstrzemięźliwie oceniają również wypowiedź Jarosława Kalinowskiego, wicemarszałka Sejmu, posądzającego m.in. wicemarszałka Krzysztofa Putrę o "milczącą akceptację" sprzeciwu Bronisława Komorowskiego, marszałka Sejmu, wobec wprowadzenia do porządku obrad izby projektu uchwały.
- Nie znam treści uchwały, więc nie chcę się wypowiadać - powiedział nam wczoraj Artur Górski. Podobne stanowisko zajmuje Lena Dąbkowska-Cichocka (PiS) z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Znam sprawę bardzo pobieżnie, więc powinnam najpierw przeczytać treść uchwały, by się móc wypowiedzieć - twierdzi posłanka. Parlamentarzyści zamierzają natomiast zająć się problemem tzw. sierot wołyńskich, osób, które nie otrzymały do tej pory żadnej rekompensaty z tytułu utraty rodziny, majątku i prześladowań. - Jest to jedna ze spraw nieuregulowanych przez lata, tak jak kilka innych z przeszłości, co do których się milczy. Jak najbardziej powinno się tym zająć - mówi Dąbkowska-Cichocka.
Poseł Górski zwraca uwagę na odpowiedzialność rządu w tym zakresie. - Przede wszystkim rząd powinien się tą sprawą zająć w ten sposób, iż powinien stworzyć pewne warunki ramowe i ustawowe. Natomiast wiadomo, że wszędzie tam, gdzie jest walka o polskość i gdzie żyją ofiary tej walki, powinny być one docenione. Państwo w sposób szczególny powinno o nich pamiętać, a zwłaszcza o tych, którzy walczyli na dawnych Kresach - zauważa Górski.
Poseł Zbigniew Girzyński, odnosząc się do rozmowy marszałków w sprawie uchwały upamiętniającej 65. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu, odpowiada, że nie był uczestnikiem posiedzenia Prezydium Sejmu. - Natomiast wszelkie sprawy związane z porządkiem obrad są podejmowane jednoosobowo, przez marszałka Bronisława Komorowskiego w tym przypadku. Zawsze twierdziłem, że jest to fatalny marszałek, głosowałem przeciwko jego powołaniu, a to właśnie marszałek Kalinowski i PSL był za tym, by mianować go na to stanowisko. W związku z tym PSL powinno mieć w tej materii pretensje do siebie. Bardzo ubolewam nad tym, że projekt tej uchwały nie trafił pod obrady Sejmu - uważa Girzyński.
Podobnie ocenia sytuację w Prezydium Sejmu Paweł Kowal (PiS). - Marszałek Kalinowski walczy chyba o punkty w "Naszym Dzienniku". Wiem od samego marszałka Putry, że zdecydowanie popierał i popiera uchwałę. Widzę to w ten sposób, że ktoś chce tę sprawę zawłaszczyć dla siebie, a przecież nie jest ona tylko PSL ani nikogo innego, gdyż jest narodowa i powinna być załatwiona - a my bynajmniej nie jesteśmy przeciwko - zapewnia Kowal. Poseł jest zaskoczony faktem, iż posłowie nie przyjęli uchwały upamiętniającej ludobójstwo na Wołyniu. - Wprawdzie nie brałem udziału w jej przygotowaniu ani nie byłem wprowadzony w dyskusje, które się wokół niej odbywały, jestem jednak przekonany, że uchwała zostanie przyjęta przez komisję kultury i cały Sejm - zapewnia.
Wczoraj w Senacie okazało się jednak, że polskich parlamentarzystów stać na jednomyślną zgodę na upamiętnienie zbrodni, ale popełnionych na ludności ukraińskiej. W parlamencie odbyło się uroczyste przekazanie Świecy Pamięci do Polski w ramach ogólnoświatowej akcji "Niegasnąca świeczka - Ukraina pamięta. Świat uznaje!", zainicjowanej w 75. rocznicę Wielkiego Głodu wywołanego przez władze Związku Sowieckiego w latach trzydziestych XX wieku. W 2006 r. stosowne uchwały upamiętniające te wydarzenia przyjęły obie polskie izby parlamentu: Sejm i Senat. Czy doczekamy się podobnego zaangażowania polskich parlamentarzystów w odniesieniu do upamiętnienia ludobójstwa na Kresach Wschodnich i w Małopolsce?
Jacek Dytkowski

Źródło:http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080726&id=po11.txt



Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Lip 28, 2008 3:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wygląda, że parlamentarzyści nie pamiętają, że to ma być "Za Naszą i Waszą Wolność" (czyli, że za NASZĄ też) i przede wszystkim stawiają na 'proletariacki internacjonalizm'. Moim zdaniem nie zasługują za to na miano i służbę jakie piastują.
Posłowie Polacy! Jako Polacy macie "być Narodowi użyteczni" (i to Narodowi Polskiemu).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 11:04 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Pon Lip 28, 2008 7:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To charakterystyczne, że wszyscy polscy politycy w sprawie ludobójstwa na Wołyniu przyjęli postawę na przemilczenie. Nie biorą najwyraźniej pod uwagę tego o czym pisze powyżej Pan Grzegorz, a mianowicie że - powinni służyć narodowi Polskiemu, bo z nadania tego narodu pełnią swój mandat. Trzeba Im o tym przypomnieć podczas najbliższych wyborów.




Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group