" /> Dyskusje ogólne :: Polacy skreślają arcybiskupa Wielgusa
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Polacy skreślają arcybiskupa Wielgusa

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Sty 05, 2007 8:26 am    Temat postu: Polacy skreślają arcybiskupa Wielgusa Odpowiedz z cytatem

Polacy skreślają arcybiskupa Wielgusa
2007-01-05 04:02

Duchowny, który współpracował z SB nie może być hierarchą kościelnym, a abp Wielgus powinien zrezygnować z objęcia funkcji metropolity - uważa dwóch na trzech Polaków. Wynika tak z sondażu TNS OBOP przeprowadzonego na zlecenie "Dziennika".
dalej »



Według 41 proc. ankietowanych abp Wielgus powinien zrezygnować z funkcji metropolity warszawskiego po wyjaśnieniu zarzutów współpracy z SB; zdaniem 26 proc. duchowny powinien zrezygnować już teraz. Co piąty badany uważa natomiast, że abp Wielgus nie powinien rezygnować z funkcji. 13 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

73 proc. badanych uważa, że jeśli oskarżony o agenturalną działalność arcybiskup sam nie zrezygnuje, Watykan powinien go odwołać. Przeciwnego zdania jest 18 proc. respondentów.

Według 67 proc. biorących udział w sondażu respondentów duchowny, który współpracował ze służbami specjalnymi PRL nie może pełnić wysokich funkcji w hierarchii kościelnej. Przeciwnego zdania jest 22 proc. badanych.

Prawie co drugi z pytanych (48 proc.) nie poszedłby do spowiedzi, gdyby wiedział, że ksiądz, który ma wysłuchać jego grzechów był współpracownikiem SB. Fakt ten nie przeszkadza 26 proc. Polaków.

Niemal połowa badanych (48 proc.) nie ma nic przeciwko temu, by duchowny współpracujący z SB udzielał im ślubu lub chrzcił ich dzieci. Nie zgodziłoby się na to 15 proc. biorących udział w sondażu "Dziennika".

Sondaż przeprowadzono 4 stycznia na reprezentatywnej grupie 1000 osób.

(PAP)

_________________
Maciej


Ostatnio zmieniony przez Maciej dnia Pią Sty 05, 2007 8:49 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 7:54 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Sty 05, 2007 8:39 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

www.rzeczpospolita.pl
Milczenie arcybiskupa dzieli polski Kościół


Czy Stanisław Wielgus obejmie urząd metropolity warszawskiego? Rzecznik praw obywatelskich potwierdził wczorajsze doniesienia "Rz". Watykan nie komentuje


Kopia klatki mikrofilmu, na której zarejestrowano umowę o współpracy. Ks. Wielgus napisał własnoręcznie: "Ja Grey Wielgus Stanisław, syn Adama..."
Nie ma już wątpliwości: w czasach PRL abp Stanisław Wielgus był świadomym współpracownikiem tajnej policji i wywiadu PRL. Do późnego wieczoru wiele osób - dziennikarze, a przede wszystkim wielu wiernych świeckich i księży - czekało na wypowiedź arcybiskupa w sprawie ustaleń dwóch komisji historycznych.

- Miałem nadzieję przez cały dzień, że w jakiś sposób arcybiskup odniesie się do tego, co zostało przedstawione, i zrobi to w sposób odważny i wyrazisty - mówi Paweł Milcarek, redaktor naczelny miesięcznika "Christianitas".

Od wczoraj w większości serwisów internetowych (również na stronie www.rp.pl) można przeczytać całość dokumentów, jakie dotychczas odnaleziono w IPN na temat współpracy ks. Wielgusa. Wynika z nich, że przez ponad 20 lat nowy metropolita warszawski był tajnym, świadomym współpracownikiem SB, w tym 5 lat agentem wywiadu.

- Są to zarzuty, które zna już w tej chwili cały świat, bo są w Internecie. Arcybiskup musi się do nich ustosunkować, czy to jest wszystko kłamliwe, czy też te pseudonimy, które są w tych dokumentach, są prawdziwe - powiedział abp Tadeusz Gocłowski. Przyznał, że czytając w Internecie dokumenty IPN na temat ks. Wielgusa był zaszokowany.

Wątpliwości co do współpracy arcybiskupa z wywiadem PRL rozwiali wczoraj naukowcy, którzy badali dokumenty w IPN.

- Współpraca księdza Wielgusa z SB w świetle zachowanych dokumentów jest pewna - mówił prof. Andrzej Paczkowski, historyk. Pracował on w zespole powołanym przez rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, który równolegle z komisją kościelną badał materiały na temat abp. Wielgusa. Oprócz niego dokumenty czytali ks. prof. Tomasz Węcławski i redaktor naczelny "Więzi" Zbigniew Nosowski.

- Wykluczam, żeby dokumenty były fałszywką - stwierdził profesor Paczkowski.

Przed południem, krótko przed tym jak serwisy informacyjne zaczęły umieszczać w Internecie zawartość teczki arcybiskupa, w Warszawie spotkała się z nim Kościelna Komisja Historyczna: przekazała sprawozdanie ze swojej pracy i kopie dokumentów z IPN. Jaka jest konkluzja prac zespołu? Ks. Józef Kloch, rzecznik episkopatu, na razie jej nie zdradza: - To sprawozdanie zostało przekazane abp. Wielgusowi również po to, żeby mógł się ustosunkować do dokumentów IPN.Dopiero, gdy arcybiskup to zrobi, komisja przedstawi materiał episkopatowi. Wtedy też zapozna się z nim Stolica Apostolska. Czy zabierze głos? Nie wiadomo. Z arcybiskupem miał rozmawiać wczoraj nuncjusz abp Józef Kowalczyk. Rozmawiał także abp Sławoj Leszek Głódź. - Ingres odbędzie się w terminie - powiedział w TVN 24.I dodał: - Papież wiedział o przeszłości abp. Wielgusa.

Wciąż nie wiadomo, jaką decyzję w sprawie ingresu podejmie sam arcybiskup. W uroczystościach będzie uczestniczył Lech Kaczyński. - Jestem prezydentem, Polakiem, oraz katolikiem i muszę tam być - powiedział wieczorem w TVP.

Najważniejszy moment, czyli formalne objęcie diecezji, planowane jest już na dzisiaj. Odczytanie bulli nominacyjnej w obecności kolegium konsultorów diecezjalnych i sporządzenie protokołu oznaczać będzie, że stał się metropolitą warszawskim.

EWA K. CZACZKOWSKA, kai, aga, p.p, pap

--------------------------------------------------------------------------------

_________________
Maciej


Ostatnio zmieniony przez Maciej dnia Pią Sty 05, 2007 8:49 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Sty 05, 2007 8:42 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

www.rzeczpospolita.pl

Polski Kościół przed próbą wiarygodności


Jeśli po ujawnieniu przeszłości arcybiskupa Wielgusa dojdzie do jego ingresu, będzie to oznaczało nieformalną amnestię dla wszystkich ludzi Kościoła uwikłanych we współpracę z SB - uważa publicysta "Rzeczpospolitej"


ANDRZEJ KRAUZE
Po otwarciu teczki arcybiskupa Wielgusa pierwsza nasuwająca się konstatacja jest być może banalna, ale jednocześnie porażająca. Abp Stanisław Wielgus kłamał na temat natury swoich kontaktów z SB.

Trudno przypuszczać, by najbardziej nawet zawodna pamięć mogła skłaniać abp. Wielgusa do tak kategorycznych deklaracji czystego sumienia, jakie słyszeliśmy z jego ust. Od głosu sumienia silniejsza okazała się niezdolność do wyjawienia wiernym swojej przeszłości. Co gorsza nie powstrzymała ona arcybiskupa od rzucania surowych oskarżeń pod adresem tych, którzy próbowali dojść do prawdy.

W niezręcznej sytuacji hierarcha postawił również prymasa Józefa Glempa, kardynała Stanisława Dziwisza i prezydium Konferencji Episkopatu. Kierowani zapewne ufnością w solenne zapewnienia duchownego swoim autorytetem ręczyli oni za jego dobre imię.

Abp Wielgus szedł w zaparte także wtedy, gdy 20 grudnia ubiegłego roku Stolica Apostolska potwierdziła zaufanie wobec niego. A to oznaczało już wystawienie na ciężką próbę wiarygodności samego Watykanu.

Ujawnienie akt agenta Greya oznacza jeszcze jedno - okazuje się, że "Gazeta Polska" nie kłamała. Sprawdziły się słowa Zbigniewa Nosowskiego, który podkreślał, że jeśli rewelacje tygodnika okażą się prawdą, to publikacja ta może być uznana za szalony krzyk rozpaczy powstrzymujący ingres i otwierający drogę do wyjaśnienia sprawy.

Dziś można już śmiało powiedzieć, że był to akt desperacji, który zwrócił uwagę na realny problem. Tym bardziej że w ciągu ostatnich dwóch tygodni pod hasłem obrony prawa abp. Wielgusa do dobrego imienia ludzie Kościoła używali bardzo ostrego języka.


Co wie Watykan

Najwięcej emocji budzi jednak pytanie, co Watykan wiedział o przeszłości nominata. W wywiadzie dla KAI z 20 grudnia 2006 r. sekretarzowi episkopatu Polski biskupowi Piotrowi Liberze zadano pytanie: Czy Stolica Apostolska w swoim postępowaniu związanym z wyłonieniem kandydata na arcybiskupa Warszawy brała pod uwagę dokumenty znajdujące się w IPN?Odpowiedz brzmiała: Stolica Apostolska nie mogła mieć dostępu do materiałów IPN, Kościół szanuje bowiem autonomię porządku świeckiego i duchowego, a przy wyborze rządców diecezji kieruje się własnymi kryteriami.

Dziś wiadomo już z całkowitą pewnością, że praktyka pomijania archiwów IPN przy nominacjach - przynajmniej w polskich realiach - to droga donikąd. Skoro zlekceważono kwerendę w archiwach IPN, to musimy przyjąć, że papież albo urzędnicy Kurii Rzymskiej za podstawę przyjęli zasadę zaufania do kandydata i tego, co mówi o swojej przeszłości. Powstaje jednak pytanie: czy abp Wielgus wyznał wszystko, niczego nie upiększając? A może jego relacja była wygładzona i pełna niedomówień? Być może przypominała jego rozmowę z dziennikarzem "Gazety Wyborczej".

Pewnie nigdy się nie dowiemy, jak było naprawdę. Jednak w obu wypadkach potwierdza to opinię, że Stolica Apostolska zdaje się nie dostrzegać drażliwości problemu lustracji Kościoła w Polsce.


Przez filtr nuncjatury

Trzeba pamiętać, iż taki problem istnieje w zasadzie tylko w Polsce i częściowo na Węgrzech. Nie ma zbyt wielu krajów postkomunistycznych, które byłyby zarówno silnie katolickie, jak i przechodziłyby proces lustracji. Dotąd udana lustracja odbyła się tylko na terenach byłej NRD i Czech. Tam jednak współpraca z tajnymi komunistycznymi służbami była tak powszechna, że nikogo właściwie nie bulwersowała. Podobnie było na Słowacji.

Inaczej jest w Polsce, gdzie ze starcia z komunizmem Kościół wyszedł w aureoli zwycięzcy. Dopiero teraz na jaw zaczynają wychodzić grzechy z przeszłości. To właśnie ten kontrast między wyzywająco dobrym samopoczuciem wielu hierarchów a rzeczywistością rodzi wyczuwalne napięcie.

Dlaczego jednak Watykan dotąd nie zauważał dyskusji lustracyjnej w Polsce? Pojawiają się opinie, że swoistym filtrem informacyjnym mogła być nuncjatura. Ale nie wiemy tego z całkowitą pewnością i możemy tylko przypuszczać, że nuncjusz i wielu hierarchów polskiego episkopatu mogło przekonywać papieża, iż grzechy lustracyjne należy odciąć grubą linią i nie przeceniać ich wagi.

Niewykluczone, że i sam Benedykt XVI, którego posługa odbywała się w spokojnym świecie Zachodu, mógł uznać, iż nie ma moralnego prawa do surowej oceny kapłanów, którzy zmagali się z naciskami komunistycznej bezpieki. Struktury, o której metodach Ojciec Święty mógł tylko słyszeć, ale osobiście nigdy ich nie odczuł.

Nie zmienia to jednak podstawowego faktu - świadomość kościelnego kryzysu lustracyjnego w Polsce powinna wreszcie dotrzeć do Watykanu.

Przywoływane analogie z aferą abp. Paetza, o której wieści latami nie docierały do uszu Jana Pawła II, są trafne.


Długi cień teczek
W istocie nie chodzi przecież o pastwienie się nad grzechami sprzed dziesięcioleci. Chodzi o niezdolność do skutecznego rozwiązania problemów, która kompromituje hic et nunc polski Kościół i - co smutno mi pisać - nie wystawia dobrego świadectwa najważniejszym hierarchom.

Dominacja antylustracyjnego tonu w polskim Kościele już przynosi mu szkody. Wynosi w górę raczej karierowiczów niż ludzi sumienia. Skłania biskupów do nerwowych, a niekiedy także histerycznych reakcji. Premiuje wlekące się od lat 80. biznesowe powiązania księży z podejrzanymi personami z byłej SB. Spycha w cień kapłanów zasłużonych w oporze przeciw komunizmowi. Odpycha od Kościoła wielu świeckich. Staje się też obiektem kpin młodego pokolenia. Wszystkie te nowe zjawiska są realnym złem.

Bez rozliczenia z grzechami, które rzucają długi cień, obecne problemy nie znikną.

Czy biskupi mogą bez końca liczyć na historyczny kredyt? Po odejściu wielkiego papieża Polaka Kościół czeka na nowy początek. Czy będzie on jednak możliwy, gdy jedną z dwóch najważniejszych stolic arcybiskupich obejmie kandydat niezdolny do stawienia czoła prawdzie?

Co gorsza, wielu ludzi Kościoła daje się uśpić wyrazami solidarności, jakie płyną ze strony obozu liberalno-lewicowego. Jak trafnie wskazał Jan Wróbel - to głosy z pism przeciwników lustracji, ale rzadko przyjaciół Kościoła.

Dobrą ilustracją tego, jak złudni są to sojusznicy, jest choćby reakcja "Trybuny". W jednym numerze znajduje się tam obrona dobrego imienia abp. Wielgusa, a tuż obok - szyderstwa z rzekomo znikającego "mitu Kościoła jako pogromcy komunizmu".

Czy ukrywanie przeszłości popłaca

I wreszcie ostatnia kwestia. Czy wierni mieli prawo do poznania całej przeszłości kandydata na swego metropolitę przed nominacją? Czy w ojcowskiej rozmowie z kandydatem można zamknąć wszystkie grzechy przeszłości kościelnego konfidenta, także i te, które uderzały w świeckich? Czy byli studenci KUL mają prawo do wiedzy o swoim byłym rektorze? Czy też można to zamknąć formułą "wszystko powiedziałem komu trzeba"?

Kościół stoi przed ważnym wyborem. Jeśli abp Wielgus nie zrezygnuje z posługi, powstanie precedens, którego skutki będą trudne do oszacowania. Objęcie funkcji i ingres będą oznaczać, że popłaca ukrywanie przeszłości nawet za cenę wystawienia na szwank autorytetu Kościoła. Oznaczać to będzie również, że nawet najbardziej szpetna agenturalna przeszłość nie jest przeszkodą do objęcia najważniejszych stanowisk w polskim Kościele.

Nie mam w sobie na tyle optymizmu, by wierzyć, że taki precedens nie stanie się nieformalną amnestią dla kapłanów uwikłanych niegdyś w kontakty z SB. Warto, by biskupi zdali sobie z tego sprawę.

Siłą polskiego Kościoła zawsze była wiarygodność. Ta cnota jest dziś wystawiona na poważną próbę.

Piotr Semka

_________________
Maciej


Ostatnio zmieniony przez Maciej dnia Pią Sty 05, 2007 8:48 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Sty 05, 2007 8:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

www.rzeczpospolita.pl

Nawet tak paskudne postępki abp. Wielgusa jak szkolenie wywiadowcze dałyby się jakoś usprawiedliwić, gdyby szczerze opowiedział on o swoich czynach, gdy pojawiły się pierwsze zarzuty - pisze socjolog



Niebezpieczny rys hierarchiczności


Czy polski Kościół nawiązuje do dawnego, feudalnego zgoła ideału, a całkowicie lekceważy demokratyczną kulturę współczesności?


Ireneusz Krzemiński
Mamy oto kolejną aferę, tym razem związaną z arcybiskupem - nowym biskupem warszawskim, także moim biskupem - do którego nie będę chyba mógł mieć zaufania. I nie chodzi tylko o to, co robił obecny arcybiskup Wielgus w przeszłości.

To, co stawia go w fatalnym świetle, to jego reakcja na zarzuty o współpracę z SB. Właśnie przyjęta teraz droga postępowania potwierdza takie cechy Stanisława Wielgusa, które stawiają go w złym świetle jako kandydata na jedno z najważniejszych stanowisk w polskim Kościele. Dążenie do kariery za wszelką cenę, nie mówiąc o oportunizmie owocującym jakże bliską współpracą z tajnymi służbami PRL. Szczególnie zaś kompromitujące wydaje mi się bronienie przez biskupa własnego postępowania, wskazujące na rzekome dobro, jakie z moralnego zła powstało. Jakże wobec tego ma sądzić i nauczać innych biskup Wielgus?


Rozliczyć się z przeszłością

Twierdzę jednak, że dopiero obecne zachowanie arcybiskupa Stanisława dyskwalifikuje go jako zwierzchnika warszawskiego Kościoła. Dotychczas formułowane wobec osób publicznych, w tym księży, informacje o ich współpracy z ubecją były pozbawione właściwego kontekstu historycznego. Z systemem współpracowało się bowiem na wiele różnych sposobów i na wielu płaszczyznach, a szczególnie ludzie Kościoła byli wciągnięci w grę o rozmaite cele. Myśl o przewidywalnym końcu komunizmu wydawała się przecież nonsensem.

Zresztą, równie moralnie obrzydliwi partyjni oportuniści, tacy jak choćby byli eseldowscy premierzy, nie byli szczególnie za swą komunistyczną przeszłość rozliczani. Ludzie Kościoła są jednak w innej sytuacji, a ich oportunizm, służalczość i wreszcie czynna współpraca z partią-państwem mają znacznie ważniejszy sens moralny. Mimo to twierdzę, że nawet tak paskudne postępki obecnego arcybiskupa jak szkolenie wywiadowcze dałyby się jakoś usprawiedliwić, gdyby postąpił on inaczej,gdy pojawiły się pierwsze zarzuty o przeszłe postępowanie.

Tak wysoki przedstawiciel Kościoła powinien dać wzór innego niż się dotąd zdarzało sposobu rozliczania się z własną - ale zarazem i naszą wspólną - przeszłością. Rzeczywistość PRL była rzeczywistością mroczną, upadlającą swych obywateli. Trzeba było paktować z systemem, chcąc osiągnąć jakieś osobiste czy społeczne i instytucjonalne cele. A mimo upływu ponad 15 lat od upadku komunizmu większość Polaków pamięta tamte czasy i ich moralne zawikłanie. Szczere wyjaśnienie i uznanie swojej przeszłej winy przez Stanisława Wielgusa, biskupa - na pewno zostałoby przyjęte ze zrozumieniem, choć też i goryczą.


Jak członkowie korporacji

Tu się rodzi bardzo doniosłe pytanie: czy ktoś z taką przeszłością i ktoś, kto tak nią zawiaduje obecnie jak arcybiskup, powinien awansować w kościelnej hierarchii?

Jeśli powiedziałem o "aferze", to miałem na myśli pewien istotny aspekt omawianych wydarzeń. Jest to pytanie, czy hierarchowie i sam papież mogą ignorować odczucia wiernych i głos opinii publicznej, która jest wstrząśnięta ujawnionymi faktami z życia arcybiskupa? Dotychczas bowiem wyglądało na to, jakby biskupi - włącznie z głównym bohaterem - byli nie tylko oburzeni tym, że dziennikarze podają takie informacje, ale że jeszcze domagają się wyjaśnień. Tutaj, tak jak wcześniej w sposobie, w jaki hierarchowie Kościoła krakowskiego potraktowali ks. Zaleskiego, ujawnia się pewna cecha polskiego Kościoła, którą chętnie określiłbym i jako patriarchalizm, i autorytaryzm.

Jest to Kościół, w którym laikat jakby się nie liczy. Biskupi zachowali się jak członkowie korporacji broniący swych interesów! To wyjątkowo nieprzyjemna sytuacja. Kościół, tak naprawdę, to biskupi z klerem, a wierni mają słuchać, co im się mówi. Można odnieść wrażenie, że polski Kościół nawiązywał do jakiegoś dawnego, feudalnego zgoła ideału, a całkowicie lekceważył demokratyczną kulturę współczesności.


Wbrew tradycji soborowej

W wizji Kościoła, jaką propaguje Watykan, obecny jest dziś rys wzmocnienia hierarchiczności. Być może w Zachodnim świecie jest to nawet wskazane, ale w Polsce ma fatalne konsekwencje: wzmacnia postawę lekceważenia i pogardy dla laikatu ze strony "prawdziwego Kościoła", czyli kleru. Nie sprzyja to zanurzeniu się Kościoła w demokratyczną rzeczywistość.

Dziejowe znaczenie Soboru Watykańskiego II polegało między innymi na tym, że nadał on Kościołowi kształt i ducha, wyrażającego czas demokratycznej epoki w dziejach Europy i świata. Duch demokratyczny, duch szacunku dla każdego i równości ludzi wydobyto zresztą z samego jądra i z ducha pierwotnego Kościoła. W Polsce ten duch nigdy nie zdobył dostatecznych wpływów i sposób, w jaki reagują hierarchowie na opinię publiczną - czy to wewnątrz Kościoła, czy to w państwie, którego są także obywatelami - tylko tego dowodzi.

Zapewne sprawa współpracy kleru z SB wyglądałaby inaczej, gdyby nie postawa "z góry" i głęboko tkwiące lekceważenie opinii publicznej, czyli także głosu wiernych, przez kościelnych hierarchów. Ale teraz, gdyby rzeczywiście doszło do ingresu arcybiskupa Wielgusa w Warszawie, to znaczyłoby, że wszelkie moralne odczucia i moralne kryteria uznawane przez ogół wiernych nie mają znaczenia w personalnej polityce Kościoła-instytucji.

Ireneusz Krzemiński
Autor jest socjologiem, wykładowcą na Uniwersytecie Warszawskim oraz w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group