" /> Dyskusje ogólne :: Dzień Agenta
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dzień Agenta

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 900

PostWysłany: Pon Sie 18, 2008 5:51 am    Temat postu: Dzień Agenta Odpowiedz z cytatem

http://blog.rp.pl/rybinski/2008/08/17/dzien-agenta/
Maciej Rybiński
Dzień Agenta

Każdy, kto moralne wsparcie dla Gruzji pustoszonej przez imperialne mocarstwo nazywa demolowaniem polskiej polityki zagranicznej, jest dla mnie rosyjskim agentem wpływu

Mimo istnienia Instytutu Pamięci Narodowej nasza pamięć narodowa nadal jest ułomna. Białe plamy, rozległe jak Morze Białe. Nie pamiętamy, może nie chcemy pamiętać, że przez 40 lat w polskiej kolonii imperium rosyjskiego posługującego się komunistyczną ideologią musiały działać i pracować tabuny agentów rosyjskich. Współpracowników KGB i GRU, honorowych dawców poparcia i wsparcia.

Służby nie miały czasu

Nie mamy żadnej uporządkowanej, opartej na dowodach wiedzy, która utrzymałaby się przed sądem, ale praktyka i statystyka nie pozostawiają wątpliwości. Skoro wschodnioniemiecka Stasi - a to wiadomo na pewno - utrzymywała w Polsce rozległą siatkę agenturalną, obejmująca nawet funkcjonariuszy KC PZPR, to czekistowska sieć moskiewskiej centrali musiała być ogromna. Tak wynika z proporcji. W ogóle Niemcy mają więcej szczęścia od nas. W 1989 roku wywiad amerykański kupił, nawet niedrogo, listę najważniejszych agentów sowieckich w Niemczech. Dość długo Waszyngton nie chciał udostępnić tych nazwisk rządowi RFN, a potem zjednoczonych Niemiec, ale w końcu je przekazał. Nie wiadomo tylko, czy wszystkie. Ale w każdym razie Niemcy jakieś pojęcie o skali infiltracji mają. A my nawet jej zakresu możemy się tylko domyślać. Po omacku. Kiedy w Moskwie można było kupić wszystko, nie mieliśmy pieniędzy, bo nawet na przetrwanie rozmaitych pożytecznych struktur trzeba było pożyczać pieniądze w okolicach Kremla, niewykluczone, że na Łubiance.

Służby kontrwywiadowcze niepodległej III Rzeczypospolitej nigdy się specjalnie problemem rosyjskiej agentury nie zajmowały. Może ich pracownikom po prostu nie wypadało? Kto to może wiedzieć. W każdym razie, o ile mnie pamięć nie myli, od 1989 roku zdemaskowano jednego szpiega rosyjskiego, jakiegoś oficera niższego szczebla. A także usiłowano wrobić w szpiegostwo na rzecz Rosji studenta, asystenta posła Gruszki. Służby nie miały czasu, bo skoncentrowane były na wypełnianiu szafy Lesiaka, fałszowaniu lojalek, rozpracowywaniu prawicy i przekazywaniu sensacyjnych bomb politycznych tygodnikowi “Nie” Jerzego Urbana.

O rosyjskiej agenturze nikt nigdy nie mówił, jak w domu powieszonego nie mówi się o sznurku.

Agenci dialektyki

Jak więc rozpoznać agenta? Kiedyś było łatwo. Wbrew stereotypom filmowym nie po ciemnych okularach i podniesionym kołnierzu, ale po zapachu. Spirytus - FSB i GRU. Czosnek - Mossad. Guma do żucia - CIA. Piwo - BND. Eau Savage Diora - wywiad francuski. Śledź - norweski. Bazylia z gorgonzolą - włoski. Nerki baranie z łojem – MI5. Onuce - ABW. Na szczęście w sytuacjach kryzysowych nie trzeba wąchać. W momentach, w których zagrożone są interesy Rosji, agenci rosyjscy ujawniają się sami. Wystarczy wsłuchać się uważnie w rozkład akcentów w publicznych wypowiedziach na temat Gruzji, tarczy antyrakietowej czy rury bałtyckiej, rozważyć, czyj interes wysuwany jest na pierwszy plan, czyje wrażliwości i drażliwości przywoływane są jako rzeczowe argumenty, aby mieć mniej więcej pojęcie o związkach wypowiadającego się z aparatem informacji, dezinformacji i propagandy rosyjskiej. Subtelna analiza może nawet pozwolić na odróżnienie etatowca od ochotnika i stypendystę od bezinteresownego miłośnika. Gdyby takie rozróżnienie było komukolwiek do czegokolwiek potrzebne.

Niewykluczone, że mam zły charakter i garb historyczny i gdyby mnie poddano reedukacji w Moskwie, wyprostowałbym się i poprawił. Ale na razie każdy, kto moralne wsparcie dla maleńkiej Gruzji pustoszonej przez imperialne mocarstwo nazywa demolowaniem polskiej polityki zagranicznej, jest dla mnie obiektywnie rosyjskim agentem wpływu. Tak samo każdy, kto kontestuje ze względu na rosyjską wrażliwość umowę o amerykańskiej tarczy antyrakietowej. A nawet każdy, kto rozgrzesza pomyślaną jako narzędzie szantażu rurę bałtycką i wzywa do jej współfinansowania.

Zasada brzytwy Ockhama, niemnożenia bytów zbędnych dla wyjaśnienia problemu, skłania mnie do przypisywania agenturalności wszystkim, którzy stawiają interes Rosji nie tylko ponad interesem Polski, ale także ponad zasadami logicznego myślenia.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z istnienia osobników światopoglądowo wyznających prawo silniejszego do oprymowania słabszych. To są ci, którzy z poważną miną dowodzą prawa Osetyńców do samostanowienia i oderwania się od Gruzji, ale odmawiają tego prawa Czeczeńcom, godząc się na zbrojną interwencję Rosji, zarówno wyzwoleńczą w Gruzji, jak i niewolącą w Czeczenii. Choć może to też agenci. Agenci dialektyki w stosunkach międzyludzkich.

Kawior i zatrute parasole

Nie zdemaskowaliśmy w porę agentury, dopuściliśmy ją do wpływu na państwo i politykę i teraz nie widzę innego wyjścia, jak tylko tę agenturę oswoić przez instytucjonalizację. Powołać Stowarzyszenie Agentów i urządzać co roku Dzień Agenta jako święto państwowe. Najlepiej 1 maja. Tego dnia, zamiast konkurencyjnych pochodów, urządzać gdzieś na rozległych błoniach Narodowy Piknik Agenturalny. Niech się tam szpiedzy rosyjscy spotkają z emerytami SB. Trzeba na ten dzień budzić agentów uśpionych. Niech agenci wpływu wygłaszają apele i przemówienia.

Publiczność mogłaby zwiedzać wystawę sprzętu szpiegowskiego - minikamer, strzelających tuszem sympatycznym długopisów, martwych skrzynek, radiostacji, ciemnych okularów, zatrutych parasoli. Do kupienia - albumy najlepszych tekstów dezinformacyjnych.

Bufet powinna urządzać strona rosyjska - kawior czarny i czerwony, pielmieni, stolicznaja. Potem tombola - główna nagroda, podróż ekspresem “Marmieładow” z Moskwy do Pietuszek. Ale sednem Dnia Agenta byłyby jawność i otwartość. Należałoby urządzić pierwsze w dziejach świata Wielkie Targi Agenturalne, gdzie sprzedawcy spotykaliby się i negocjowali warunki z kupującymi. Wyobrażam sobie rozstawione kramy, a w nich osoby gotowe sprzedać ojczyznę albo przynajmniej jej kawałek. Już widzę te oferty:

Upłynnię poparcie dla pacyfikacji Gruzji.

Sprzedam dostęp do instalacji tarczy antyrakietowej.

Głos poselski oddam w dobre ręce. Tylko zamożnym.

Doświadczony szpicel poszukuje zajęcia zgodnie z kwalifikacjami. Rubli i srebrników nie przyjmuję. Oferty sub Patriota.

Posiadam homologację NATO. Oczekuję propozycji.

Doświadczony sprzeciwi się racji stanu. Pewność i zaufanie.

Tragarz doniesie na każde żądanie.

Wzdłuż kramów przechadzają się swobodnie, w niewymuszonej atmosferze goście z Rosji i Białorusi, a nawet z Turkmenistanu i Kazachstanu. Wybierają, przebierają, zawierają umowy. Ministerstwo Finansów wydaje na miejscu koncesje na działalność agenturalną i sprzedaje znaczki skarbowe. Wieczorem, tuż przed kończącym święto pokazem ogni sztucznych, wybór Sprzedawczyka Roku. Główna nagroda - żiguli i wycieczka do Jałty kukuruźnikiem.

Kogo jest więcej

Takie rozwiązanie przyniosłoby liczne korzyści. Rosja nie czułaby się poniżona i odarta ze słusznie jej przynależnych atrybutów światowego mocarstwa. Wróciłby jakiś ład i spokój w nasze stosunki wewnętrzne. Nie trzeba by było zgadywać, kto jest who, a kto nie jest, wystarczyłoby pójść na Piknik Agenta. A jakby się komuś nie chciało, mógłby sobie wszystko obejrzeć w telewizji. I posłuchać wywiadów na temat wielkiej rodziny Słowian, rosyjskiego rynku na kapustę i kartofle, dobrej woli Kremla i perspektyw zbawienia. Wszystko byłoby proste i jasne. Wróciłby podział na My i Oni, a ponieważ jestem optymistą, nie tracę nadziei, że okazałoby się jednak, iż Mych jest więcej niż Onych. Chociaż mogę się mylić.

Maciej Rybiński
Autor jest publicystą i felietonistą dziennika “Fakt”
http://blog.rp.pl/rybinski/2008/08/17/dzien-agenta/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 2:45 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Sie 18, 2008 10:30 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pieski Moskwy http://www.wprost.pl/ar/136495/Na-stronie-Pieski-Moskwy/&I=1339/

Dlaczego niektórzy Polacy muszą się łasić do Rosji,
podlizywać się jej, odgadywać jej życzenia i je spełniać?



Jest ich dużo, są wpływowi i z wielkim oddaniem służą sprawie.

Zawsze znajdą wytłumaczenie działań swoich idoli, jakkolwiek karkołomnie by to brzmiało. I bardzo się troszczą, by to, co się w Polsce dzieje, nie uraziło tych idoli. To samozwańczy ambasadorowie Rosji w Polsce. Jedni są użytecznymi idiotami, inni nie mogą sobie wyobrazić świata bez Wielkiego Brata, jeszcze inni są po prostu agentami wpływu. Te role zresztą trudno oddzielić, bo skutki ich działań są takie same – szkodliwe dla Polski i korzystne dla Rosji. Podczas agresji Rosji na Gruzję trudno było się nie zdumieć, że w polskich podobno telewizjach tak często pojawiał się rosyjski punkt widzenia. Czasem nawet gorliwiej eksponowany niż w rosyjskich stacjach. I robili to często młodzi ludzie, co jest tym bardziej zdumiewające. Chyba że tylko wypełniali czyjeś polecenia albo realizowali czyjeś zamówienie.
Urzekła mnie troska o Rosję i jej przywódców, którzy po prostu musieli zareagować na nieodpowiedzialne wybryki tego watażki Saakaszwilego. Zdumiewały słowa potępienia dla Lecha Kaczyńskiego, który ponoć w Tbilisi jątrzył, zaogniał i w ogóle był nieodpowiedzialny. Rzeczywiście, bo czy może być większa zbrodnia, niż jątrzenie za wolnością, prawami człowieka, suwerennością, poszanowaniem prawa międzynarodowego. Czy może być większa zbrodnia, niż reprezentowanie przez polskiego prezydenta polskiej racji stanu? Czy można nie potępić prezydenta, który w najbardziej krytycznym momencie wykazał się wielką odwagą na pograniczu brawury? I co z tego, że uratował honor Zachodu i Unii Europejskiej, skoro na Kremlu przestaną nas lubić.
Gdy tylko doszło do parafowania umowy między Polską a USA w sprawie instalacji elementów tarczy antyrakietowej, znowu w podobno polskich telewizjach zaczął się festiwal rosyjskich racji. Najpierw pojawili się rosyjscy eksperci, mówiący, jaką to głupotę Polska robi, bo zmusza Rosję do działań odwetowych. Potem polscy politycy i komentatorzy zaczęli się zastanawiać, jak by tu Rosjan uspokoić. I tłumaczyli, że trzeba nie tylko zrozumieć rosyjski punkt widzenia, ale się z nim liczyć. Bo jak nie, to Rosjanie się obrażą i zrobią nam krzywdę. I będą mieli powód, żeby tak postąpić. Szczególnie mnie wzrusza jeden profesor politologii, który prześciga się z samym sobą w rozumieniu Rosji, usprawiedliwianiu nawet najbardziej wrednych posunięć Kremla, piętnowaniu Ameryki i wyszydzaniu polskich prób umocnienia naszego bezpieczeństwa.
Co zatruło umysły tylu ludziom w Polsce, że prześcigają się w służalczości wobec Rosji? Co ich zmusza do tego, by to robić? Dlaczego liczni Polacy, wywodzący się z narodu tak mocno doświadczonego przez Sowiety, których Rosja jest spadkobiercą, muszą się łasić wobec Moskwy, podlizywać się jej, odgadywać jej życzenia i je spełniać? Dlaczego tak liczny jest gatunek salonowych piesków Moskwy? Nie sposób nie zapytać, czy części z nich nie paraliżuje paniczny strach przed tym, co się znajduje w archiwach Łubianki, osławionej siedziby KGB.

autor Stanisław Janecki , redaktor naczelny "WPROST" nr 34 , 24 sierpnia 2008

Komentarz:

Polecam http://www.seanet.com/~barkonwd/golitsyn.htm wszystkim, którzy mają jeszcze jakieś wątpliwości kim jest ZSRS, zmiana nazwy to kosmetyka. Polityka militarna i taktyka Rosji wobec sąsiadów przez następnych wiele lat pozostanie niezmienna. Czyżby takie daty jak 17 września 1939, 13 grudnia 1981 oraz 31 sierpnia 1988r nic już nie mówią Polakom, jakie prawdziwe oblicze przedstawia administracja kremla. Przykład inwazji wojsk rosyjskich na Gruzje, pokazuje jednoznacznie ,że Anatoly Golitsyn trafnie ocenił taktykę polityczną Rosji wobec Zachodu.Problem w tym, że większość państw zachodnich wybiera drogę pragmatyzmu i politykę dwutorową wobec Rosji. W tle słychać echo myślenia imperialnej administracji putinowskiej … ” Mamy was w ręku kochani kapitaliści, bracia z Unii Europejskiej bo mamy energie i ogramy was zawsze. Dziś zaatakowaliśmy Gruzje , jutro kraje nadbałtyckie , później Ukrainę , i o Polsce też pamiętamy! Nie zapomnieliśmy także o stałej koncepcji politycznej leninowskiej dialektyce wojennej. Jak mawiał W. Ilicz ps.konspiracyjne “Lenin” , najpierw kupimy od kapitalistów sznurek, później ich na tym sznurku powiesimy! Czyż nie jest nadal realizowana taka , a nie inna taktyka Rosji wobec sąsiadów i państw zachodnich. Gruzja pomimo błędów wobec Rosji, pozostawiona sama sobie bez wsparcia wobec agresji , zostanie praktycznie bez szans na realizowanie swoich aspiracji gospodarczych i politycznych. Dziś gdy Gruzja deklaruje przystąpienie do NATO i chce wyrwać się ze strefy wpływów “rosyjskich” ze względu na posiadane zasoby energetyczne niszczona jest przez Rosje,która chce dominować podbijając na rynkach światowych cenę ropy naftowej. A w Polsce od 1988r ścierają się dwie koncepcje polityki państwa wobec Rosji , polityka narodowa oparta na antysowieckim założeniu, oraz polityka miękka ustępliwa wobec kremla, realizowana przez mniej lub bardziej oddanych ludzi, dla których pragmatyzm, polityka na kolanach, to jedyny wzór polityki zagranicznej jaką powiniśmy prowadzić wobec Rosji i nie tylko. Jak wiadomo , Rosjanie też analizują zaistniałą sytuację w Polsce, kto obecnie jest przy władzy. Myślą mniej wiecej tak.
Mamy swoich ludzi w Polsce, którzy bronią naszych (rosyjskich ) interesów, jak tylko potrzeba zawsze są na posterunku , maładcy!

I wcale nie trzeba być agentem sowieckim, aby realizować interesy Rosji.Wystarczy, że premier rzadu nad Wisłą bedzie miał miekki charakter, będzie mu brakowało odwagi cywilnej, będzie wyznawał kosmopolityczną wizję państwa.
Jak wiadomo w świecie licza się tylko z silnym rządem, prezydentem, z jasnym jednoznacznym prawem. Gdzie polityka zagraniczna uwzglednia wieloletnie doświadczenia, kto był agresorem wobec Polski na przestrzeni ostatnich 200 lat.
Choć mijają lata, taktyka agresora jest niezmienna.

Robert Majka , polityk , Przemyśl , 18 sierpnia 2008r
www.sw.org.pl ,
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2988
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=5131
adres mailowy : robm13@interia.pl ,
tel.+ 48 506084013
tel. + 48 016.6784910
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Sie 18, 2008 10:58 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podsłuch totalny http://www.wprost.pl/ar/136520/Podsluch-totalny/?I=1339

Numer: 34/2008 (1339)

Aby być pewnym, że nikt nas nie podsłuchuje, trzeba się pozbyć wszystkich elektronicznych urządzeń
Komórka cię wyda
Za pomocą urządzenia IMSI-Catcher, udającego stację bazową GSM, do której logują się telefony komórkowe, można zlokalizować i podsłuchać każdy telefon. Dysponując dodatkowo zestawem do klonowania karty SIM (do kupienia w Internecie za niecałe 100 zł), można zdobyć całkowitą kontrolę nad dowolną komórką. Im więcej funkcji ma aparat, tym większe są możliwości inwigilacji.

Autor: Daniel Orzechowski, Tomasz Sobola

Robert Majka , polityk , Przemyśl , 18 sierpnia 2008r
www.sw.org.pl ,
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2988
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=5131
adres mailowy : robm13@interia.pl ,
tel.+ 48 506084013
tel. + 48 016.6784910
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Sie 18, 2008 1:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Kiedy w Moskwie można było kupić wszystko, nie mieliśmy pieniędzy, bo nawet na przetrwanie rozmaitych pożytecznych struktur trzeba było pożyczać pieniądze w okolicach Kremla, niewykluczone, że na Łubiance.

To niedokładnie tak. Ani wtedy gdy nie mieliśmy pieniędzy, ani teraz kiedy ponoć je mamy mieć Smile niewielu z tych co u steru było zainteresowanych kupnem pewnych danych wywiadowczych, gdyż zawsze kojarzyło się to im z możliwością 'wejścia na grabie'.
Co zaś do naszych obecnych ujawniających się agentów wpływów i wypływów, to rzeczywiście nie ma wątpliwości, by niektórzy wykształceni ludzie 'z pozycją' byli aż tak naiwni jak można by to wnioskować z prezentowanych przez nich poglądów. Wariaci się zdarzają, ale nie aż tak gęsto jak w telewizji. Celem takich profesjonalnych nawinych jest próbować przekonać bezmyślnych, których może nie jest aż tak wielu, jak wielka jest siła rażenia i wiara ludu, w to, co wypływa z telewizora Sad .
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 2:45 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Sie 18, 2008 8:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tajemniczy numer 08 - policyjny podsłuch czy awaria w systemie telefonii komórkowej? http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tajemniczy_numer_08_policyjny_podsluch_czy_awaria_w_48520.html

- Sprawdźcie, czy podsłuchuje was policja. To łatwe, bo mają jakąś lukę w systemie komputerowym. Należy z komórki wybrać numer 08. Jeśli zgłosi się komenda, możecie aparat wyrzucić na śmietnik, bo jesteście namierzani - taką informację otrzymali dziennikarze "Expressu Ilustrowanego" od zbulwersowanego czytelnika.

Sprawdziliśmy i faktycznie z kilku numerów (m.in. ze służbowej komórki dyżurnego reportera) niespodziewanie dodzwoniliśmy się do Komendy Miejskiej Policji!

Co ciekawe, takie przypadki potwierdzili też zaniepokojeni łodzianie zajmujący się biznesem. Okazało się również, iż w ich aparatach nie było śladu po takim połączeniu. Zapisywały się natomiast takie numery, jak np. 04, 05 itd...

- Halo. Dlaczego dodzwoniliśmy się do policji? Nie mieliśmy takiego zamiaru - zapytaliśmy wczoraj funkcjonariusza w komendzie miejskiej, gdy wystukaliśmy 08 z redakcyjnej komórki.
- Musieliście wykręcić numer 112.
- Nie. Na pewno nie wykręcaliśmy tego numeru.
- No to ja nie wiem, gdzie trzymacie komórki - stwierdził i odłożył słuchawkę.

Zrobiliśmy kolejny eksperyment. Z "zainfekowanego" numerem 08 telefonu wyjęliśmy kartę SIM i przełożyliśmy ją do innego aparatu. Po wybiciu wspomnianych dwóch cyfr otrzymaliśmy komunikat "błąd numeru". Połączenia z policją nie było. Następnie do "zainfekowanej" komórki włożyliśmy kolejną kartę z aparatu, z którego poprzednio nie mogliśmy dodzwonić się do komendy. Połączenie z dyżurnym policji uzyskaliśmy bez problemu!

O wyjaśnienia zwróciliśmy się do biura prasowego sieci Era, bo do niej należały telefony, w których po wybraniu 08 w niezrozumiały sposób łączyliśmy się policją.

- Nie słyszałem nic o tym, aby w Erze i innych sieciach funkcjonowały dwucyfrowe numery - mówi przedstawiciel sieci telefonii komórkowej Era.
- Jestem zdziwiony, że wykręcając taki numer gdzieś się państwo dodzwoniliście. Do tej pory nikt nie zgłaszał nam takiego przypadku. Nie wiem dlaczego nie ma śladu po takim połączeniu.

A co na to Komenda Miejska Policji w Łodzi?

- Mnie na ten temat nic nie wiadomo. Nie mamy wpływu na to, jakie rozmowy są do nas przekierowywane. Pierwszy raz słyszę, żeby taka sytuacja miała miejsce. To sprawa operatora - mówi podinspektor Mirosław Micor. Na pytanie o podsłuch odpowiada śmiechem.

Dlaczego więc dzwoniąc wczoraj pod 08 w ciągu kilkunastu godzin z kilku telefonów łączyliśmy się z policją? Jest jednak jeszcze jedno prawdopodobne wytłumaczenie tego faktu. Otóż podobno w niektórych modelach telefonów używanych w Polsce i jednocześnie na Zachodzie numer 08 był do niedawna stosowany zamiennie ze 112 jako alarmowy. Może nadal gdzieniegdzie funkcjonuje? Tylko dlaczego policja i Era nic o tym nie wiedzą?

autorka artykułu : Elżbieta Włodarczyk, Piotr Polowy - Express Ilustrowany W.P.

Robert Majka , polityk , Przemyśl , 18 sierpnia 2008r , godz.21.13
www.sw.org.pl ,
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2988
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=5131
adres mailowy : robm13@interia.pl ,
tel.+ 48 506084013
tel. + 48 016.6784910
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group