" /> Dyskusje ogólne :: Dawny opozycjonista może umieszczać dane esbeków w sieci
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dawny opozycjonista może umieszczać dane esbeków w sieci

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Harcownik
Weteran Forum


Dołączył: 07 Wrz 2006
Posty: 131

PostWysłany: Sro Sie 20, 2008 6:49 am    Temat postu: Dawny opozycjonista może umieszczać dane esbeków w sieci Odpowiedz z cytatem

http://wiadomosci.onet.pl/1805217,11,dawny_opozycjonista_moze_umieszczac_dane_esbekow_w_sieci,item.html
Cytat:
Dawny opozycjonista może umieszczać dane esbeków w sieci
Były funkcjonariusz SB z Torunia, osądzony za prześladowanie opozycji w latach 80., pozwał byłego działacza NSZZ "S" za umieszczenie jego danych w internecie. Sprawę umorzono.
Działacz opozycyjny z lat 80. Wacław Kuropatwa jest znany z tego, że bywa na większości spraw sądowych, w których jako oskarżeni występują byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Relacje z rozpraw zamieszcza na swojej stronie internetowej.

Skazany w tego rodzaju procesie za prześladowanie opozycjonistów na osiem miesięcy wiezienia w zawieszeniu Bronisław S. oskarżył Kuropatwę o zniesławienie. Były funkcjonariusz SB poczuł się urażony, że jego nazwisko i zdjęcie, w połączeniu z informacją o wyroku, znalazły się na stronie internetowej dawnego opozycjonisty. "Spotykaliśmy się dzisiaj po to, aby podjąć próbę pojednania się stron w tej sprawie. Niestety nie stawił się oskarżyciel prywatny, pan Bronisław S. a jego nieusprawiedliwiona nieobecność jest podstawą do umorzenia tej sprawy" - orzekła sędzia Justyna Piś-Barganowska.

Pozwany dawny opozycjonista jest przekonany, że sprawę i tak by wygrał.

"Dla mnie osobiście była to próba ograniczenia wolności słowa, bo występowałem tu w roli dziennikarza. Ja zresztą o to właśnie walczyłem, żeby każdy mógł pójść do sądu ze swoją sprawą, niezależnie od tego czy ma rację, czy nie, a tu mój przeciwnik racji nie ma, bo ja opisałem jedynie to, co działo się na sali sądowej" - ocenił Wacław Kuropatwa.

Pozywającego go dawnego funkcjonariusza poznał dopiero podczas procesów byłych esbeków, które Bronisław S. także często obserwował. Zapamiętał szczególnie moment, gdy podczas jednej z rozpraw Bronisław S. zarzucił dawnym opozycjonistom, iż ci mają "krew na rękach", bo jeden z byłych toruńskich esbeków popełnił samobójstwo, gdy dostał wezwanie na przesłuchanie przez prokuratora IPN.

Podjęta w poniedziałek przez sąd decyzja o umorzeniu sprawy przeciw Wacławowi Kuropatwie jest nieprawomocna i Bronisław S. może się od niej jeszcze odwołać.


całość tutaj: http://soli.dyskutuj.eu/sb-man-oskarza-dziennikarza-temat-vt10.html
,,fantastyczne'' dokumenty Stanaszka
- AKT OSKARŻENIA
- doniesienie do prokuratury
- odp. Stanaszka na zarzuty
- wyjaśnienia Stanaszka przed sądem 2005.9.15.


Tvn24 znalazła budynek, w którym mieszka Stanaszek. Wyjęli fotografię Stanaszka (skopiowaną z pozwanej witryny internetowej) i pokazali lokatorom, pytając: gdzie mieszka ten facet? Jeden z mieszkańców powiedział: a ten mieszka na 11 piętrze - donosił na mnie parę lat. Pojechali na górę, ale nikt nie otwierał. Zjechali na dół i nacisnęli domofon. Odezwała się żona Stanaszka, że mąż nie chce z nimi rozmawiać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 11:21 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Sie 20, 2008 10:05 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciekawe, że teraz po wielu latach okazuje się, że takie Stanaszki wiedzą, że jest coś takiego jak honor. Ba nawet próbują walczyć o ten swój, który obiektywnie został sprzedany przez prostytuowanie się zbrodniczemu systemowi. Przecież nie trzeba długo rozważać by odpowiedzieć sobie na proste i oczywiste pytania: "Kto mógł donosić na znajomych, kolegów czerwonym gadom i ich pretorianom?" "Czy taki człowiek, który miast próbować zmyć z siebie brudy, salwuje się procesami sądowymi i unika spotkań, w których mając coś na swoją obronę mógłby to przedstawić jest człowiekiem honoru?" Odpowiedź jest jedna i nawet nie trzeba jej tu wypisywać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Sie 20, 2008 10:53 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PS. Stronę założoną przez Pana Wacława Kuropatwę można oglądać pod http://k.of.pl/.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Pią Wrz 19, 2008 11:16 am    Temat postu: Niezależny, samorządny dziennikarz internetowy Odpowiedz z cytatem

Jacek Kiełpiński

Niezależny, samorządny dziennikarz internetowy, czyli Wacek Kuropatwa

"Nowości. Dziennik Toruński" nr 220(11651) z 19 września 2008 r., str. M5.


http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=913&NrSection=80&NrArticle=114324&IdTag=832


O procesach byłych esbeków wie wszystko i relacjonuje je na prowadzonej przez siebie stronie internetowej. Siedzący dziś na ławach oskarżonych funkcjonariusze wodzą za nim ciężkim wzrokiem, jakby marzyli, by go jeszcze raz przesłuchać.




http://www.nowosci.com.pl/cgi-bin/get_img?NrArticle=114324&NrImage=2

Pokój – pracownia Wacka Kuropatwy. Tu historia najnowsza jest obecna wszędzie. Ściany ozdobione symbolami „S”, na stole bibuła drukowana przez gospodarza w latach 80., obok komputer – dziś jego podstawowe narzędzie pracy. / Fot. Jacek Smarz


Po prostu Wacek. W kręgach solidarnościowych postać powszechnie znana. To on życzy „zdrówka” podpisując się pod kolejnymi mailami, z których dowiedzieć się można wszystkiego na temat losów dawnej opozycji. A rozsyła je masowo.

– Chodzi o prawdę i pamięć – tłumaczy. – Moja witryna przybliża historię lat 80., a to, co teraz się dzieje, głównie w toruńskich sądach, to epilog tamtych wydarzeń. Chcę, żeby nic nie umknęło.

Szczególnie

głośno o Wacławie

Kuropatwie zrobiło się za sprawą byłego funkcjonariusza SB, Bronisława S., skazanego prawomocnym wyrokiem za porywanie i znęcanie się nad pracownikiem „Elany” w 1986 roku. Na stronie www.solidarnosc.of.pl, prowadzonej przez Wacka, ukazała się relacja wraz ze zdjęciami z sali rozpraw. Były esbek obraził się po pierwsze za nazywanie go „SB-manem”.


– To określenie mojego autorstwa, które stosuję wobec wszystkich panów z SB – przyznaje Wacek. – Co ciekawe, esbecy twierdzą, że ich to obraża, bo kojarzy im się z osławioną faszystowską formacją. A nie pomyślą, że może chodzi raczej o kalkę z języka angielskiego, więc SB-man to po prostu człowiek z SB. Bronisław S. w swoim wystąpieniu w sądzie – dwadzieścia kartek maszynopisu pełnych oskarżeń nawet pod adresem prokuratora! – zapewnił, że jest dumny ze swej służby. Więc nie rozumiem, o co mu chodzi. Zarazem trudno było nie określić jego wywodów absurdalnymi, za co też mnie pozwał. Ja nie piszę, że ktoś był np. świnią. Ja podaję fakty i relacjonuję. Taką mam misję.

Miał zawsze

z komuną na pieńku.

Na studiach elektrotechnicznych nie był skory do wstąpienia w szeregi Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, co skutkowało krótką opinią: „nie angażuje się społecznie”. – To była wtedy dość poważna sprawa – twierdzi. – Choć koledzy mnie bronili, nie miałem szans na wyjazd zagraniczny, bo nie wydano mi międzynarodowej legitymacji studenckiej. Z poglądami nie kryłem się też pracując w „Apatorze”. Powiedziałem, że na wiec przeciw amerykańskim rakietom „Pershing” nie pójdę, chyba że przy okazji zaprotestujemy przeciwko radzieckim SS-20. Mieliśmy tam tak zwany pokój dyskutantów. Od razu było wiadomo, kto słucha „Wolnej Europy”. Poznałem esbeckie metody, gdy brano mnie, tak jak zresztą innych kolegów, na tak zwane rozmowy. Krótka propozycja – ja im donoszę, oni sprawią, że otrzymam paszport. Skończyło się tym, że paszportu nie zobaczyłem, więc mogłem jedynie zwiedzać kraje tak zwanej demokracji ludowej.

W „Merinoteksie” znany był z tego, że członków partii usłużnie donoszących na kolegów nazywał wprost „czerwonymi gnidami”. – Jeden mistrz usłyszał ode mnie, że dobrze w tym kraju będzie dopiero wtedy, gdy się czerwonych wywiezie za wschodnią granicę – wspomina. – Doniósł, jak się potem okazało, do komitetu wojewódzkiego. Naciskano, by mnie wywalić z pracy. Ale jak to zrobić, skoro z obowiązków się wywiązywałem?

W materiałach dotyczących pracownika pojawił się zapis, że inżynier Kuropatwa przyczynił się do powstania w dziale „konfliktu na tle politycznym”. – Wezwała mnie SB i niejaki Wandachowicz, dziś poszukiwany przez prokuratora IPN listem gończym, straszył, że nigdzie pracy nie znajdę – dodaje. – Kombinowali na różne sposoby, wreszcie sformułowali dziwaczny zarzut skutkujący naganą, że do pracy... przyniosłem radio.

Tak Wacek stał się, jak to się wówczas urzędowo określało, „elementem społecznie nieużytecznym”, a bardziej kolokwialnie – „niebieskim ptakiem”, czyli po prostu bezrobotnym. Pracownicy „Merinoteksu” zbierali dla niego pieniądze, które potraktował jako pożyczkę, a sam spróbował się odwołać do czegoś w rodzaju dzisiejszego sądu pracy, zwanego wówczas Komisją Odwoławczą ds Pracy. – Tam pewien sędzia wywalił takie uzasadnienie, że trudno nie nazwać go wilczym biletem – wspomina. – Po latach postać ta wróciła w moim życiu. Dowiedziałem się, że człowiek ten chce być radcą prawnym w... Zarządzie Regionu „S”. Ja tylko chodziłem jego tropem i pokazywałem tamten dokument. Zrezygnowano z niego w „Solidarności”, poszedł do „Solidarności Rolniczej”. Tam też byłem, pokazałem wyrok przez niego wydany i podpisany, a jemu nawet brew nie drgnęła. Wtedy przekonałem się, że ci ludzie zwyczajnie mają problemy z pamięcią, więc trzeba im ją odświeżać. I to robię do dziś.

Za najważniejszy etap w swoim życiu uznaje pracę

w podziemnym wydawnictwie

„Kwadrat”, założonym przez Stanisława Śmigla. – Byłem tam drukarzem i fotografem. Miałem z tego jakieś drobne raczej pieniądze, ale, oczywiście, zatrudnić musiałem się też oficjalnie. W zakładzie fotograficznym. Wszystko dało się połączyć – zapewnia. – W „podziemiu” przygotowywałem blachy do druku, a w „naziemiu” stałem ze sztucznym konikiem i małym samochodzikiem pod pomnikiem Kopernika i robiłem dzieciom zdjęcia. Wtedy też poznałem kwiat toruńskiej esbecji. Jak się tak przez cały dzień obserwuje kluczowe miejsce w mieście, zaczyna się dostrzegać tych przechodzących zbyt często. Trzeba tylko zapamiętywać, kogo z kim się widziało i listę esbeków poszerzać. Wiedziałem nawet, kto im donosi, szczególnie jeden cinkciarz był aktywny. W ten sposób uświadomiłem sobie, że nawet jeden z moich szkolnych kolegów robi w resorcie.

W myśl zasady – pod latarnią najciemniej – stanowisko fotografa na Rynku Staromiejskim wykorzystywane było jako punkt kontaktowy. W samochodziku ukrywane były materiały przygotowywane przez Wacka, które regularnie ktoś odbierał.

– Pamiętam wezwanie na SB w 1985 roku – wspomina. – Byłem wtedy po lekturze broszury „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa” i postanowiłem sprawdzić skuteczność zawartych w niej rad. Zażądałem, by przesłuchujący mnie w sprawie podpisania listu dotyczącego księdza Franciszka Blachnickiego i Seweryna Blumsztajna przedstawił mi się, bo jest urzędnikiem państwowym. Wkurzyłem gościa. Potem wytykałem im usterki formalne w samym wezwaniu. A ostatecznie milczałem przez 45 minut. Wreszcie wpadł szef przesłuchującego, który się wściekł i krzyknął: „A może panu pomóc?!”. Inny dodał scenicznym szeptem: „A weź to wyrzuć przez okno”.

Wacław Kuropatwa przyznaje, że wtedy przez ułamek sekundy, patrząc na nisko położony parapet na szóstym piętrze Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Toruniu, przestraszył się. – Taka jedna myśl, a potem refleksja, że to niemożliwe, przecież mnie nie zabiją. Ale ten skubaniec lęk jednak wywołał!

Dziś wielu pyta go wprost, czy się nie boi. Bo to on, dziennikarz internetowy, publikuje najobszerniejsze, odważne

relacje z procesów

dotyczących tamtych dni. To na nim podczas rozpraw spoczywa ciężki wzrok byłych esbeków, którzy wściekają się, gdy robi im zdjęcia. – Oczywiście, że się obawiam – wyznaje Wacław Kuropatwa. – Tym panom udowadnia się porwania, grożenie, bicie. Proces, który mam z SB-manem, nie wiadomo jak się skończy. Jako bezrobotny wystąpiłem o adwokata z urzędu. Wierzę jednak, że mamy dziś w tym kraju wolność słowa. Na moją stronę wchodzą ludzie z kilkudziesięciu krajów świata, także młodzież. Uważam, że tej działalności nie mogę zaprzestać.



Opinia

http://www.nowosci.com.pl/cgi-bin/get_img?NrArticle=114324&NrImage=3

Stanisław Śmigiel, lider toruńskiej opozycji, założyciel wydawnictwa „Kwadrat”:

– O Wacku Kuropatwie usłyszałem dawno, gdy pracował chyba jeszcze w „Apatorze” i wojował z sekretarzami.

Po latach zatrudniłem go do blach, takich grubych aluminiowych folii pokrytych materiałem światłoczułym, wykorzystywanych w druku offsetowym. Wacek nanosił teksty na te blachy. Był przez pewien czas monopolistą w tym zakresie. Pomagał także w drukowaniu. Wykonywał doskonałe zdjęcia eksperymentując z silnym kontrastem. Ich jakość w tamtych czasach nie odbiegała od tych publikowanych w oficjalnej prasie. W dbaniu o technikę wydawnictwa był doskonały.

A to, co teraz robi, to oczywiście skarb. Jego witryna to źródło wielu ważnych informacji. Jej strona graficzna jest, zdaniem niektórych, kontrowersyjna, ale Wacek ma po prostu taki... odjazdowy gust.

Zajmował się też kabaretem. Na rowerku o mikrych kółkach zwiedził całą Europę. No, ciekawy facet.

_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Sob Wrz 15, 2012 9:41 pm    Temat postu: Już nie może umieszczać. Właśnie zmarł. Odpowiedz z cytatem

Już nie może umieszczać. Właśnie zmarł.

Właśnie dowiedziałem się ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu:
http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/polityczne/odszedl-znany-dzialacz-torunskiej-s/8525882. Ostatnio widziałem go kilkanaście miesięcy temu, 29 lipca 2011 r. (dostarczając potrzebną jemu kserokopię pewnego wycinka prasowego); w rok później (1 VIII) wraz z informacją o demontażu (31 VII 2012 w Toruniu) płyty, upamiętniającej komunistę Jana Nowickiego, rozesłał wielu adresatom zapytanie dot. leczenia raka trzustki ― jak przy wcześniejszych podobnych okazjach myślałem, że on tego potrzebował dla kogoś, nie miałem pojęcia, że tym razem ― dla siebie; ostatni mail (o pochowaniu z honorami generała SB w Olsztynie) otrzymałem odeń 8 września 2012 r., tj. dokładnie na 6 dni przed śmiercią Wacka, natomiast nic nie wiedziałem o chorobie, która niszczyła go od marca 2012 r. Przeżył 60 lat. Jego współczesne sympatie i antypatie polityczne były dość wyraźnie różne od moich (chociaż rozsyłał na moją prośbę także informacje o przedsięwzięciach Klubu "Gazety Polskiej"), nie mogę jednak tu nie wspomnieć o bardzo dobrej robocie, jaką Wacław Kuropatwa robił przez ostatnie lata, prowadząc witrynę KWADRAT, w której upamiętniał poczynania podziemia "solidarnościowego", represje bezpieczniackie przeciwko podziemiu i następnie sądowe rozliczanie autorów tych represji.



Wacław Kuropatwa pokazuje na IPN-owskiej wystawie "Twarze toruńskiej bezpieki" zdjęcie byłego funkcjonariusza SB, Ryszarda Górnego, szefa firmy ochroniarskiej Auto-trezor (wystawa znajdowała się w obiekcie, stale /nie tylko wtedy/ ochranianym przez tę firmę).


Przeciwko Wacławowi Kuropatwie procesy wytaczał były esbek Bronisław Stanaszek, zarzucając mu publikowanie jego danych personalnych oraz stosowanie epitetu "SB-man". W latach 80. Wacław Kuropatwa i esbek Bronisław Stanaszek nie mieli okazji osobiście się poznać, bo podziemny drukarz nigdy nie wpadł w ręce SB.


Wacław Kuropatwa otrzymuje Srebrny Krzyż Zasługi.


Najwyższe z przyznanych jemu odznaczeń to Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie!


Ostatnio zmieniony przez Konrad Turzyński dnia Pią Wrz 21, 2012 9:17 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Kazimierz Michalczyk
Moderator


Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 1563

PostWysłany: Nie Wrz 16, 2012 11:39 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dostawałem od niego maile. Szczególnie ceniłem sobie materiały z IPN.
Szkoda......
Cześć jego Pamięci!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 11:21 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Czw Paź 11, 2012 9:38 am    Temat postu: prof. W. Polak z UMK o Wacławie Kuropatwie Odpowiedz z cytatem

prof. Wojciech Polak

"Wacław Kuropatwa. To był człowiek instytucja"


"Nowości. Dziennik toruński" z 18 września 2012 r.


http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=2146&NrSection=500&NrArticle=230843





[img]http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRzQW8y24mb3JrwgTVBH3yEZBbR4xNNSEJ0pVh1HWkTwyWKZK4E.jpg[/img]

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski w 2011 roku wręcza Henryk Wujec


Założona i prowadzona przez niego witryna internetowa Podziemne Wydawnictwo Kwadrat ― „Solidarność” Toruń jest skarbnicą materiałów, tekstów, zdjęć i nagrań dotyczących opozycji antykomunistycznej w Grodzie Kopernika. Wacek dysponował też ogromną bazą danych dawnych działaczy opozycyjnych i spełniał rolę swoistej „centrali” rozsyłającej informacje mailowe o rozmaitych imprezach, wydarzeniach, rocznicach.

Pasją Wacka była również fotografia. Dokumentował wiele wydarzeń w latach osiemdziesiątych, tworząc wspaniałe archiwum zdjęciowe, z którego wielokrotnie miałem okazję korzystać. Także później był z aparatem wszędzie tam, gdzie działy się rzeczy ciekawe. W ostatnich latach utrwalał na stronach internetowych m. in. rozprawy sądowe dawnych esbeków, w rezultacie czego sam był potem długo ciągany po sądach!

Urodził się w 1952 roku w Toruniu. Był absolwentem Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy. Od 1982 roku pracował w Merinoteksie, gdzie zastał go stan wojenny. W swoim zakładzie prowadził akcje plakatowe. Do sporego zamieszania doszło w 1983 roku, gdy w jednej z hal odkryto, że na tablicy informacyjnej pisze zamiast: Pogotowie MO ― 997, Pogotowie MORDU ― 997. Domalowanie liter było dziełem właśnie Wacka. W tym samym roku został z przyczyn politycznych zwolniony z pracy. W 1984 roku malował solidarnościowe hasła na murach.

Rok później podpisał listy w obronie więźniów politycznych oraz w proteście przeciwko niewpuszczeniu do Polski ks. Franciszka Blachnickiego i Seweryna Blumsztajna. Brał też udział w akcji przesyłania na Zachód podziemnych gazetek i ulotek. Od 1985 roku związany był z toruńskim podziemny wydawnictwem „Kwadrat”. Pełnił w nim rolę redaktora technicznego, drukarza, projektanta kartek pocztowych i kalendarzy. Wraz z m.in. Stanisławem Śmiglem, Remigiuszem Stasiakiem, Romanem Suchowieckim, Andrzejem Churskim brał udział w wydaniu kilkunastu książek. Drukował też wysokonakładowe, popularne w Regionie Toruńskim pismo solidarnościowe „Przegląd Pomorski”. Uczestniczył także w wydawaniu podziemnego „Toruńskiego Informatora Solidarności”. Wydawnictwo „Kwadrat” w ramach popierania rozwoju pluralizmu politycznego w podziemiu bezpłatnie drukowało gazetki rozmaitym ugrupowaniom, m. in. „Solidarności” Walczącej i Niezależnemu Zrzeszeniu Studentów. Brał w tym udział także Wacek.
Żył samotnie w małym mieszkanku przy ulicy Bydgoskiej. Przez wiele lat bezrobotny, koncentrował się na upamiętnianiu solidarnościowej tradycji naszego miasta i regionu. Był zawsze młody duchem, aż do ostatnich chwil pełen energii i poczucia humoru. W pamięci wielu mieszkańców Torunia pozostanie jego charakterystyczna postać przemieszczająca się ulicami miasta na malutkim rowerku. Odpoczywaj Wacku w pokoju, pozostaniesz w naszej pamięci i modlitwie.


_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group