" /> Dyskusje ogólne :: Świętookradczy dreszczyk
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Świętookradczy dreszczyk

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Wto Sty 09, 2007 12:14 am    Temat postu: Świętookradczy dreszczyk Odpowiedz z cytatem

http://www.radiopomost.com/index.php?option=news&task=viewarticle&sid=6506

Świętookradczy dreszczyk
06-01-2007


18 kwietnia 2006 z wielkim zgiełkiem ukazało się w „Gazecie Wyborczej” pierwsze polskie tłumaczenie „Ewangelii Judasza” – gnostyckiego tekstu z III w. „Ewangelia” reklamowana była jako sensacja, mająca nie tylko zmienić utrwalony w Nowym Testamencie wizerunek Apostołów, ale i oczyścić z winy Judasza. Zapowiadający „Ewangelię” artykuł w „Wyborczej” opatrzony był znaczącym tytułem: „Judasz nie był zdrajcą, Jezus go wyznaczył”.
Stanisław Michalkiewicz słusznie zauważył wtedy, że tytułowa teza w zadziwiający sposób zbiega się z antylustracyjnymi wywodami redaktorów Gazety Wystarczy przecież słowo Judasz unowocześnić skrótem TW... Gdy niedawno pod koniec roku 2006 Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego wydał Ewangelię Judasza w tłumaczeniu Wincentego Myszora (z języka koptyjskiego - przekład w Wyborczej był z języka angielskiego i zawierał wiele błędów), media nagle zamilkły... Czyżby dlatego, że Wincenty Myszor opatrzył swoje tłumaczenie wyczerpującym komentarzem, jasno dając do zrozumienia, że mamy tu do czynienia ze zwykłym tekstem gnostyckim? A przecież miała to być „nowa Ewangelia jak chcieliby teolodzy GW.


Spiskowa teoria dziejów

Poszukiwanie w Biblii sensacji, mnożenie sprzeczności, wyłapywanie rzekomych błędów, absurdów i pomyłek – do tej pory specjalność rewizjonistycznych teologów oraz oświeceniowych filozofów religii - zaczęła ostatnimi laty powodować namiętne błyski w oczach ludzi, którzy Pismo znają jedynie z bajkowych opowieści Dana Browna. Osoby te - umiejętnie podbechtywane przez mass media - za szczyptę świętokradczego dreszczyku coraz częściej skłonne są wytykać nieprawdę uczonym w Piśmie, czyli niepostępowym duchownym i biblistom. Spiskowe teorie dziejów chrześcijaństwa - mówiące, że zapisy historyczne oraz natchnione księgi Pisma skutecznie modyfikowane były przez żądnych władzy nad duszami kapłanów - modna jest w wersji pop dopiero od kilku lat, mają jednak długą historię. Zwolennicy tego rodzaju hipotez twierdzą, iż Biblia nie mogła przetrwać w całości do naszych czasów, gdyż byłoby to wielce niewygodne dla Kościoła jako instytucji politycznej. Bardziej umiarkowane głosy mówią, iż oczyszczano Biblię z niewygodnych kwestii tylko ze strachu przed niezrozumieniem i odstąpieniem od Kościoła całej rzeszy wiernych. Zarówno jedno, jak i drugie uzasadnienie spiskowych hipotez, kłóci się jednak ze zdrowym rozsądkiem. Wystarczy bowiem zauważyć, że gdyby faktycznie Kościołowi tak bardzo zależało na fałszowaniu Pisma na swój polityczny użytek, nie poprzestano by na wyrzucaniu całych fragmentów Biblii, a zajęto by się także poprawianiem pozornych sprzeczności, jakie możemy w niej odnaleźć. Agenci wszechświatowego spisku chrześcijan oczyściliby ją ze słów nieprzychylnych bogactwu i pysze człowieka, odrzucili precz kwestie z Apokalipsy Św. Jana potępiające siedem Kościołów (Apok.2-3), przemienili nieco wizerunek chciwych i ślepych faryzeuszy, a co najważniejsze - nie dopuścili, aby cokolwiek z tego, co zostało zmienione bądź odrzucone, ujrzało kiedykolwiek światło dzienne. Żaden zdrowy na umyśle przestępca nie trzyma na pamiątkę dowodu swojej zbrodni. Niszczy go tak, aby nikt nie mógł zdjąć z niego odcisków palców i orzec o winie. Dlatego też wizje kryjących niewyobrażalne sekrety watykańskich bibliotek mogą trafić wyłącznie do małych umysłów współczesnych telewidzów.


Sensacyjna Ewangelia

Odnalezienie przez naukowców w 1970 roku w Egipcie apokryfu zatytułowanego „Ewangelią Judasza” i ogłoszenie go w 2004, wywołało spory medialny zamęt w Europie Zachodniej i USA. Według „nowej” Ewangelii Jezus odkrywa przed Judaszem cele boskiej misji, jaką ten ma spełnić, i sam namawia Judasza do zdrady. Przypomnijmy - święty Łukasz podaje: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak było postanowione, ale biada temu człowiekowi, który go wydaje" (Łuk. 22;22).

Tekst napisany na przełomie III i IV wieku nie daje żadnych podstaw, aby uznać go za wiarygodny dla chrześcijanina. Język, jakim jest napisany apokryf, tak znacznie różni się od prostoty wszystkich Ewangelii, że nie będąc teologiem ani naukowcem – można zauważyć jego niezgodność z zapisami wywodzącymi się z najbardziej chyba wiarygodnego Źródła Q (hipotetyczny zbiór wypowiedzi Jezusa, zredagowany przez jego pierwszych uczniów – praźródło Ewangelii Mateusza i Łukasza). Zawiłości, nieprecyzyjność, składnia niespotykana w Nowym Testamencie, a przede wszystkim słowa Jezusa – muszą doprowadzić do odrzucenia „Ewangelii Judasza”. Historycznie tekst ten stanowi wyostrzoną, gnostycką wizję Jezusa, według której nie był On Bogoczłowiekiem, a Bogiem odzianym jedynie w ludzkie ciało - gnostycy bowiem nie potrafili przyjąć Jezusa inaczej jak w tej właśnie formie. Jednakże proste rzeczy zostają przed nami zakryte. Lawinowo zatem posypały się książki, filmy oraz artykuły podważające Pismo Święte i nauczanie Kościoła; czyniące z Jezusa albo tylko człowieka, albo Boga, zaś z religii - opium dla mas. Oliwy do ognia dolała sensacyjna książka Dana Browna oraz nakręcony na jej podstawie film. Rozpoczęło się analizowanie pozornych sprzeczności w Biblii. Na dywanik poszła Księga Rodzaju, Księga Wyjścia, Koheleta, Samuela, Syracha, Ewangelie Łukasza, Jana, Marka i inne – słowem: poddano w wątpliwość całość Starego i Nowego Testamentu.


Pozorne sprzeczności

Sprzeczności pojawiające się podczas lektury Biblii wynikają zazwyczaj albo z braku zrozumienia czytającego, albo z niewłaściwego przekładu słowa oryginalnego - bądź też (w ostateczności) z braku dobrej woli. Niestety - często ci, którzy udowadniają za wszelką cenę coś, co jest nie do udowodnienia, w dobieraniu argumentów nie kierują się prawdą, ale widowiskowym zestawianiem wyjętych z kontekstu cytatów. I tak: zarzuca się Księdze Rodzaju niespójność - Noe miał zabrać po parze zwierząt z każdego gatunku (Rdz 6, 20), w innym miejscu zaś napisane zostało, że ma zabrać po siedem par zwierząt czystych i jedną parę zwierząt nieczystych (7, 2). Niespójność ma polegać na tym, że Bóg się powtarza, albo przeczy sobie raz mówiąc tak, a raz inaczej. Wyjaśnienie zaś jest przecież proste. Po potopie Bóg kazał złożyć ofiarę ze zwierząt czystych - gdyby była ich jedna para, gatunek nie miałby szansy przetrwania, a wszak o przetrwanie chodziło przy budowaniu Arki (Rdz 8,20). Nie ma tu żadnej niespójności a jedynie doprecyzowanie. Kolejny zarzut tyczy się Księgi Rodzaju – fragmentu, w którym Jakub staje twarzą w twarz z Bogiem. A przecież w następującej po niej Księdze Wyjścia jest napisane: „Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu” (Wj 33, 20; BT). Zarzut dość absurdalnie postawiony i niezasadny. To, że Jakub zobaczył Boga nie jest zaprzeczeniem postanowienia Boga. Sprzeczność byłaby wtedy, gdyby Bóg przemówił w czasie przeszłym. Zresztą, tekst hebrajski nie zawiera słowa „żaden”...

Jako sprzeczności postrzegane są także te fragmenty, które mówią, iż człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga


„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziem” - Rdz 1, 27-28)

łączone z fragmentami, w których człowiek jest tylko zwierzęciem


„Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli, że sami przez się są tylko zwierzętami. Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt, bo wszystko jest marnością (...) Któż pozna, czy tchnienie synów ludzkich idzie w górę a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół, do ziemi?” - Koh 3, 18-21).

W tym miejscu tekst zostaje urwany dla potrzeb argumentacji. Dalej bowiem jest napisane:


„Zobaczyłem więc, iż nie ma nic lepszego nad to, że się człowiek cieszy ze swych dzieł, gdyż taki jego udział. Bo któż mu pozwoli zobaczyć co stanie się potem?” - Koh 3, 22.

Zresztą samo łączenie Księgi Rodzaju z Koheletem piszącym o ludzkim niezdecydowaniu i marności, jest dość niefortunne... Jak można porównywać opis stworzenia człowieka z jego wątpliwościami odnośnie własnej boskości, nie popadając w niedorzeczność? Podobną „sprzeczność” odnajduje się w słowach: „Synu, nie prowadź życia żebraczego, lepiej umrzeć niż żebrać. Gdy człowiek musi patrzeć na stół drugiego, jego istnienia nie uważa się za życie” (Syr 40; 28) zestawionych z: „...nie zwlekaj z datkiem dla potrzebującego! Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu, a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy!” (Syr 4; 3.). Nie sądzę, żeby udowadnianie różnicy między niecnotą żebractwa a cnotą jałmużny było koniecznością... Zarzuty równie niedorzeczne znajdziemy w zastraszających ilościach w dyskusji z każdym ateistą, który pewien jest manipulacji tekstami i przekazem Pisma. Zwątpienie człowieka jest bowiem silniejsze niż chęć odkrycia prawdy.

Jak pisze Święty Łukasz: „Lecz oni nic z tego nie zrozumieli i było to słowo zakryte przed nimi, i nie wiedzieli, co mówiono”. (Łuk 18;34)


Fałszywi prorocy

Podważanie Biblii, jej autentyczności, treści, przekazu trwa i zapewne nie ustanie. Zatrzymajmy się więc w przekrzykiwaniu się argumentami i pomyślmy: ilu z nas, zobaczywszy wielkie znaki na niebie i ziemi, stanie prosto, z głową podniesioną, czekając z nadzieją i radością tej właśnie, dziejącej się chwili - bo oto nadchodzi dzień sądu i zbawienia? Ilu z nas ucieknie, kierowanych ludzkim strachem o życie? Jest napisane: „Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci duszę swoją dla mnie, ten ją zachowa” (Łuk. 9; 24-25). Tracimy swoją duszę każdego dnia, tak bardzo pragnąc życia, a tak mało wiary pokładając w tym, czego sensu nie zrozumiemy, co pozostanie zakrytym dla naszego poznania intelektualnego - niezależnie od wielkości jego możliwości - na wieki. Trzeba nam wiary, która może przenosić góry, oraz nadziei, która bez wiary nie może istnieć. Mając na uwadze kolejne sensacje religijne, jakie szykują nam wydawcy, a także wydarzenia związane z ingresem agenta SB - Stanisława Wielgusa - ważne jest, by nie dać się omamić fałszywym prorokom: „Baczcie, by nie dać się zmylić. Wielu bowiem przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Ja jestem, i: Czas się przybliżył. Nie idźcie za nimi!” (Łuk. 21,8).

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:22 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group