" /> Dyskusje ogólne :: KONTROLA STRUKTURALNA czyli gry służb specjalnych
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

KONTROLA STRUKTURALNA czyli gry służb specjalnych

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pią Wrz 05, 2008 8:55 pm    Temat postu: KONTROLA STRUKTURALNA czyli gry służb specjalnych Odpowiedz z cytatem

http://niezalezna.pl/blog/show/id/433
BLOG AUTORSKI: POTWÓR Z RADIA. GRY WOJENNE UBEKISTANU
OSTATNIA AKTUALIZACJA: 31-08-2008 16:24

KONTROLA STRUKTURALNA
31-08-2008 16:24

Dziś trochę rozważań teoretycznych, gdyż bez aparatu pojęciowego nie można zrozumieć i dyskutować na temat poruszanych tu zagadnień. Prof. Staniszkis wprowadziła do obiegu pojęcie kontroli strukturalnej czyli kontroli nad procesami społecznymi. Uświadomienie sobie na czym ona polega jest kluczem do zrozumienia postkomunizmu.

W komunizmie bezpieka dążyła do kontrolowania każdego obywatela i każdego działania. Idealny stan pod tym względem osiągnięto w okresie stalinizmu. Jak opisała prof. Staniszkis taka kontrola jest w praktyce bardzo szkodliwa dla systemu, gdyż uniemożliwia jego rozwój. Ponadto cóż z tego, że bezpieka wie nawet, co myśli i robi Kowalski, pracujący np. jako cieć na budowie, jeśli nie jest w stanie zapanować nad procesami społecznymi i funkcjonowaniem gospodarki, które się jej wymykają. Dodajmy tu, że zbyt duża ilość informacji, w ogromnej większości bezużytecznych, paraliżuje bezpiekę, gdyż nie może ona zatrudnić do ich analizy nieograniczonej liczby osób. W archiwach NKWD znaleziono miliony donosów, których nigdy nie wykorzystano, bo nie było komu ich przeczytać i zanalizować. Bezpieka potrzebuje wyłącznie informacji cennych, istotnych, a nie kto do żony pod poduszką powiedział, iż nie lubi Tuska albo napisał w toalecie “precz z WSI”.



Kontrola strukturalna sprowadza się do nadzorowania punktów, osób i momentów kluczowych. Co się rozgrywa poza nimi bezpieki nie interesuje, ponieważ nie ma wpływu na procesy społeczne takie jak tworzenie partii politycznych, selekcję kandydatów w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, wynik wyborów, nastawienie mediów, dobór osób awansujących na kluczowe stanowiska, sposób rozwiązywania kryzysów przez manipulację, akumulacja kapitału, tworzenie fortun biznesowych itp. Powstają więc ramy, w których niekontrolowana działalność jest możliwa, ale każda próba wykroczenia poza nie, np. lustracja, dekomunizacja, likwidacja przywilejów ekonomicznych bezpieki, ograniczenie choćby liberum corruptio nomenklatury, wybór prezydenta, który nie jest byłym oficerem lub TW SB/WSW/II Zarządu, powstanie rządu nie powiązanego z bezpieką, uzdrowienie systemu podatkowego, wymiaru sprawiedliwości, masowy awans ludzi nie związanych z bezpieką choćby rodzinnie, powstawanie dużych przedsiębiorstw poza środowiskiem bezpieki i agentury (np. casus Kluski), wymknięcie się mediów lub nawet poszczególnych dziennikarzy, o ile nie piszą w tytułach niszowych, spod kontroli środowiska bezpieczniackiego, itp. to wszystko musi spowodować natychmiastową ripostę i zniszczenie elementu obcego. A więc tylko kontrola strukturalna jest efektywna i możliwa do zastosowania w systemie z pozoru demokratycznym i liberalnym. Wszak ruch gayowski czy feministyczny mogą się rozwijać bez przeszkód, związki zawodowe mogą działać, gazety formalnie korzystają z wolności zakreślonej różnicą między “Wybiórczą” i “Polityką”, gospodarka się rozwija, wybory się odbywają, a nawet udaje się osiągnąć sytuację, w której znaczna część kandydatów wszystkich partii ma związki z bezpieką lub jest już dokooptowana do systemu bądź przezeń zneutralizowana czy też dla kariery udaje głuchych i ślepych. Każdy wybór jest więc dobry. Taki stan idealny mieliśmy na początku III RP, później było gorzej ale ostatecznie nigdy nie nastąpiła katastrofa. Wszyscy pamiętamy wybór między Tymińskim a TW “Bolkiem”, a później między TW “Alkiem” i TW “Bolkiem”, którym entuzjazmowało się bezmyślne społeczeństwo a bezpieka skręcała się ze śmiechu, bo wiedziała, że w każdym wypadku wygra, choć drugorzędne aspekty oczywiście tych kandydatów różniły, jak Ungier (oficer) różnił się od Wachowskiego (według “Drogi cienia” agenciaka i sutenera). Nie były to jednak cechy zmieniające system a tylko jego koloryt. I o to właśnie chodzi.

Dodajmy tu, iż im bardziej system jest liberalny, tym agentura liczniejsza, ponieważ trzeba kontrolować sferę dozwolonej wolności i pilnować by nikt nie przekroczył granic. Można pisać o złodziejach rowerów czy mordercach ale nie o oligarchach (chyba że w ramach rozgrywek mafijnych) i ich związkach z politykami i bezpieką czy o nieznanych sprawcach od rozkręcania kół, dolewania oleju do chłodnicy, tajnych rewizji pod nieobecność właściciela mieszkania (ze śladami dla zastraszenia i bez śladów w celach operacyjnych) lub od wykonywania wyroków na nieposłusznych lub już niepotrzebnych (słynne wypadki samochodowe lub likwidacja). Oczywiście mowa o wielonakładowej prasie i programach telewizyjnych, co piszą tytuły o znikomym zasięgu nikogo nie interesuje i jest bezpieczne dla systemu, ponieważ tych informacji nie powtórzą czołowe media, a bez wielokrotnego powtarzania nic do czytelnika i widza epoki medialnej nie dociera.



By zrozumieć jak wykonywana jest kontrola strukturalna, trzeba potrafić rozróżniać władzę od rządzenia i zarządzania. Pojęcia te dobrze zdefiniowała prof. Staniszkis w swojej książce “O władzy i bezsilności”. Najważniejsze jest oczywiście pojęcie władzy. Ma ją ten, kto ustala reguły gry. Środowisko sprawujące władzę nie musi być w rządzie, może nawet w ogóle pozostawać poza strukturami administracyjnymi. To ono ustala reguły gry czyli zasady funkcjonowania państwa i społeczeństwa. Rządzi zaś ten kto podejmuje decyzje. Jeśli nie ma władzy, to decyzje muszą być zgodne z regułami gry ustalanymi przez sprawujących władzę. Zarządzanie natomiast polega na wykonywaniu decyzji podejmowanych przez kogoś innego. Jak z tego widzimy niewiele rządów w Polsce po roku 1989 rządziło, na ogół jedynie zarządzało. Klasycznym przykładem był tu gabinet Mazowieckiego; premier i jego ministrowie tłumaczą się do dziś, że przecież “rozumiecie, nic nie mogliśmy”. Po co więc tworzyli rząd? Dla limuzyn i występów TV oraz odkucia się po latach biedowania? Do tej kategorii zaliczał się także rząd Suchockiej czy “celofanowego Kazia” (pamiętamy postać z “Chicago” Richarda Gere’a). Władzy natomiast nie miał dotąd żaden rząd, nawet Jarosława Kaczyńskiego, mimo że do niej dążył, ale przynajmniej rządził czyli podejmował własne decyzje, choć nie udało mu się zakwestionować reguł gry III RP. Inne gabinety nawet o władzę się nie starały, gdyż wiedziały kto ją posiada, respektowały system i wolały nie ryzykować. Dla AWS przykład Olszewskiego był odstraszający, a kontroler – UW wystarczająco silny.



Kto zatem rządzi w Polsce? Najważniejsze decyzje podejmowane są przez bez oligarchów i grupy biznesowe o proweniencji bezpieczniackiej. Tu się rozstrzyga jakie ustawy będą przyjęte by umożliwiały dojenie państwa (np. casus autostrady, zwolnienia podatkowe) i zapewniały bezpieczeństwo, a jakie nie zostaną uchwalone bądź przegłosowane na skutek zbiegu okoliczności czy w wyniku tymczasowej sytuacji nie zostaną wprowadzone w życie, jakie decyzje ważne dla tego środowiska podejmą instytucje państwowe (np. kto dostanie licencję na TV, kto sprywatyzuje jakie intratne przedsiębiorstwo itp.). Oczywiście nie wyklucza to rywalizacji między poszczególnymi klanami biznesowymi i bezpieczniackimi, wszak walka wewnątrz mafii o podział tortu (tu sukna Rzeczpospolitej) jest jej cechą konstytutywną, ale system pozostaje bez zmian.



A kto ma władzę w Ubekistanie? Środowisko dawnych służb, które dokonało transformacji ustrojowej i właśnie przekazuje swoją pozycję w społeczeństwie dzieciom i wnukom. Jakie ustaliło ono zasady funkcjonowania państwa i społeczeństwa.



Najważniejszy jak zawsze jest czynnik ludzki. Badając obecne elity, ludzi zajmujących wysoką pozycję w społeczeństwie i państwie miałem wrażenie, że warunkiem awansu była współpraca z komunistycznymi służbami. Oczywiście żaden centralny ośrodek z katalogiem nie istnieje, ale środowisko to potrafi w jakiś sposób się rozpoznawać. Generalnie nikt uczciwy i z charakterem nie mógł zająć żadnego ważnego stanowiska czy uzyskać istotnej pozycji w III RP, lecz był marginalizowany. Jeśli jakimś cudem ktoś przez nieuwagę się przebił natychmiast był rozpoznawany i albo kooptowany albo eliminowany. Tu nie trzeba żadnej kontroli jakiegoś ośrodka, po prostu agentura awansuje tylko agenturę, jej rodziny i ludzi gotowych stać na straży jej interesów. To właśnie taki dobór ludzi w Trybunale Konstytucyjnym, wymiarze sprawiedliwości, parlamencie, biznesie, a zwłaszcza w mediach gwarantuje, iż bez żadnej instrukcji będą podejmowane decyzje właściwe z punktu widzenia trwałości systemu. Decydenci broniąc swego interesu będą chronili system. Jeśli znaczna część Trybunału Konstytucyjnego jest związana bezpośrednio lub rodzinnie z bezpieką, to wiadomo, że utrupi lustrację. Podobnie postąpi parlament czy sąd lustracyjny, który wykorzysta każdy pretekst do oczyszczenia agenta z jakichkolwiek zarzutów (np. świadectwo moralności wystawione przez TW “Zachariasza” TW “Łukaszowi” było podstawą do korzystnego dlań wyroku). Podobnie w mediach; jeśli czołowi decydenci i dziennikarze powiązani są sami lub rodzinnie z bezpieką jako część dawnej agentury lub aktualną wspólnotą interesów finansowych, będą właściwie interpretowali wydarzenia polityczne, zapraszali odpowiednich gości, atakowali i zwalczali przeciwników sytemu, bronili interesów Rosji – ich matki, niszczyli Polskie tradycje narodowe, wyśmiewali wszystko co składa się na tożsamość narodową Polaków itp. Co więcej, do zawodu zostaną dopuszczeni i awansowani będą tylko ludzie, którzy po dłuższym treningu i sprawdzianie posłuszeństwa będą się zachowywać w identyczny sposób. Do niedawna taką szkołą łamania charakterów była “Wybiórcza”; kto zdał egzamin i odpowiednio się zeszmacił, wprawdzie do Towarzystwa był dopuszczany rzadko z powodu braku dziadków w Kominternie, ale dostawał pracę w innych mediach, kto egzaminu z pełzania nie zdał, był eliminowany. W nauce, na uniwersytetach, zwolennicy lustracji nie obronią doktoratów, nie znajdą promotorów (sam szukałem ponad rok), nie zostaną na uczelni. W polityce ludzie niebezpieczni dla systemu zostaną szybko wyeliminowani, prokuratury przecież istnieją i działają (casus Ziobro). To samo w rządzie; pozostaną tylko sprawdzeni jak słynni ministrowie spraw zagranicznych (TW “Kosk”, KO/ID “Must”, KO/ID “Carex", KO/ID “Buyer”, syn oficera Informacji Wojskowej i TW “Ralf”/“Serb”). W biznesie, zwłaszcza tym większym, ludzie nie mający prawa do działalności (Kluska), ale także w średnim (przypominam casus Olewnika – jak sprawnie przy pomocy wymiaru sprawiedliwości wyrok wykonano), będą wyeliminowani. Mafia – biznes – banki (zniszczenie przez nielegalne wstrzymanie kredytu) - policja – prokuratura – sądy - władze samorządowe i polityczne razem przeprowadzą akcję, którą media przemilczą a politycy (tu Kalisz) będą udawali głuchych i ślepych. Reguła gry mówiąca, że do biznesu ma prawo tylko środowisko bezpieczniackie, a inni muszą się podzielić lub w ogóle oddać swój majątek (casus Danuty Gaszewskiej) działa bezwyjątkowo. I nie trzeba tu żadnych centralnych decyzji. Po prostu mamy zamknięte środowisko broniące swego interesu i przywilejów, a politycy stoją na straży by nikt spoza niego do środka nie przeniknął. Gdy PiS chciał otworzyć zawody prawnicze, Trybunał Konstytucyjny zaraz zareagował.



Kolejna reguła mówi, że banki są zastrzeżone dla dawnej wojskówki (II Zarząd i WSW), ewentualnie Departamentu I SB. Takich reguł jest więcej, np. prawo do pasożytowania na handlu i produkcją paliw zastrzeżone dla firm bezpieczniackich powiązanych z Rosją. Ale także w polityce; szybka eliminacja lub kooptacja polityków czystych, w mediach; kooptacja lub eliminacja dziennikarzy itp.



To jest właśnie ów układ. Fakt, że nie ma jednego centralnego ośrodka nie oznacza, że nie istnieją grupy kierownicze, które planują gry operacyjne, np. teraz poprzemy Tuska, a teraz skoro Tusk się nie sprawdził, sięgniemy po Sikorskiego, albo wypromujemy kolejną partię po kompromitacji UW czy PO. Te grupy nie kontrolują jednak wszystkiego i nie podejmują wszystkich decyzji a raczej nadają kierunek aktualnej polityce układu. By go złamać, trzeba doprowadzić do wymiany elit. Oczywiście nie chodzi o zajęcie pozycji oficerów i agentów przez ich dzieci tylko przez dzieci ludzi spoza systemu. Przecież to nie jest tak, że zdolne dziennikarki, nawet jeśli są zdolne a nie tylko wypromowane, rodzą się wyłącznie w rodzinach bezpieki, a w rodzinach WiNowców przychodzą na świat same niedojdy o ilorazie inteligencji poniżej 100, chyba, że ich ojcowie w odpowiednim momencie poszli na współpracę. Złamanie układu wymaga jednak woli działania, a nie uciekania w marazm z nadzieją, iż przeciwnik zostawi nas w spokoju, jeśli poświęcimy kolejnych ludzi lub wycofamy się z kolejnych przedsięwzięć. Bez woli walki nie warto w ogóle brać się za politykę. Przecież na ekrany można się dostać także tańcząc na lodzie.



I na koniec najważniejsze pytanie; czy ekipa Tuska rządzi czy zarządza? Dotychczasowa analiza polityki tego rządu wskazuje, że mamy do czynienia jedynie z wykonawcami. Nie tylko nie mają oni władzy ale nawet nie rządzą, czyli nie podejmują istotnych decyzji. Te zapadają gdzieś między środowiskiem WSI i oligarchami, czyli w obśmianym przez agenturę układzie i są przekazywane “Słońcu Peru” do wykonania. Wykonanie zaś nie idzie tak sprawnie jak zakładano. Wszyscy wiemy jak kończyli w Rosji niesprawni wykonawcy. Iwan Groźny miał na nich dobry sposób. Czego też ekipie Tuska szczerze życzę, ponieważ nie jestem miłościwym chrześcijaninem lecz jak powszechnie wiadomo potworem zjadającym emerytki na śniadanie i wampirem wypijającym regularnie krew z niewinnej redaktor Kublik. Czuchnowskim się brzydzę, więc zostawiam go na okres najgorsazego głodu.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:41 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Pią Wrz 05, 2008 11:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jadwiga Chmielowska napisał:
Te grupy nie kontrolują jednak wszystkiego i nie podejmują wszystkich decyzji a raczej nadają kierunek aktualnej polityce układu. By go złamać, trzeba doprowadzić do wymiany elit. Oczywiście nie chodzi o zajęcie pozycji oficerów i agentów przez ich dzieci tylko przez dzieci ludzi spoza systemu. Przecież to nie jest tak, że zdolne dziennikarki, nawet jeśli są zdolne a nie tylko wypromowane, rodzą się wyłącznie w rodzinach bezpieki, a w rodzinach WiNowców przychodzą na świat same niedojdy o ilorazie inteligencji poniżej 100, chyba, że ich ojcowie w odpowiednim momencie poszli na współpracę. Złamanie układu wymaga jednak woli działania, a nie uciekania w marazm z nadzieją, iż przeciwnik zostawi nas w spokoju, jeśli poświęcimy kolejnych ludzi lub wycofamy się z kolejnych przedsięwzięć. Bez woli walki nie warto w ogóle brać się za politykę. Przecież na ekrany można się dostać także tańcząc na lodzie.

I to jest pierwsze i najważniejsze na dzień dzisiejszy zadanie. Dotrzeć do ludzi z takim właśnie przesłaniem, pobudzić aktywność społeczną, wyświetlić funkcjonujące dzisiaj w życiu politycznym i społecznym patologie, przypominać o obywatelskich obowiązkach i moralnych nakazach. A najogólniej rzecz przedstawiając, wyrwać ludzi z marazmu i poczucia bezsilności. Do "zagospodarowania" jest bardzo duża grupa ludzi, która z przyczyn o których powyżej, odsunęła się od aktywności społecznej, lub do tej pory nie brała w niej udziału.


Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group