" /> Dyskusje ogólne :: Szalony eksperyment: KGB stworzyło własną religię
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szalony eksperyment: KGB stworzyło własną religię

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Paź 08, 2008 6:44 am    Temat postu: Szalony eksperyment: KGB stworzyło własną religię Odpowiedz z cytatem

http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Szalony-eksperyment-KGB-stworzylo-wlasna-religie,wid,10407745,wiadomosc.html?T%5Bpage%5D=3

Szalony eksperyment: KGB stworzyło własną religię

Ci, którzy uwierzyli Kriwonogowi bardzo często kończyli jako zombie. Wraz ze schyłkiem czerwonego imperium i upadkiem żelaznej kurtyny, nadszedł czas wielkich zmian dla dygnitarzy, agentów czy naukowców, którzy wspierali sowiecką potęgę. Wielu z nich świetnie zniosło okres transformacji i założyło prywatne firmy. Inni po cichu zajęli czołowe stanowiska w spółkach skarbu państwa, a jeszcze inni uwierzyli, że mogą przejąć kontrolę nad światem. I tak właśnie było z Jurijem Kriwonogowem, który w 1990 r. założył organizację religijną pod nazwą Wielkie Białe Bractwo.


Jurij Kriwonogow, z wykształcenia doktor nauk technicznych i cybernetyk, zanim naprawdę zapragnął zawładnąć ludzkością, odpowiednio się do tego przygotowywał. W latach 80-tych prowadził specjalne badania w tajnej placówce KGB oraz w Instytucie Cybernetyki w Kijowie. Zakres jego naukowych analiz, jak zresztą wszystko w epoce zimnej wojny, owiany był mgłą tajemnicy. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że Kriwonogow wykorzystując różnorodne metody, w tym zbiorową hipnozę, starał się wypracować model człowieka, który będzie w pełni podatny na kontrolę inspirowaną przez czynniki zewnętrzne.

Taka manipulacja ludzkim umysłem miała być użyteczna m.in. przy tworzeniu czegoś w rodzaju armii doskonałej, którą stanowiliby żołnierze-perfekcjoniści, zdolni do wykonania każdego, nawet najbardziej kontrowersyjnego rozkazu. Żołnierze ci po przejściu szkolenia, który w gruncie rzeczy byłby praniem mózgu, niczym maszyny do zabijania mieli eliminować wrogów narodu. Nietrudno sobie wyobrazić, że takie narzędzie w rękach nieodpowiedzialnego człowieka stałoby się perfekcyjną machiną do zabijania. Taka wartość dodana w erze wyścigu zbrojeń, kiedy niuanse decydowały o przewadze danego mocarstwa, mogłaby przeważyć szalę zwycięstwa na stronę Sowietów.
tan umysłu osób, które w eksperymentach psychotonicznych posłużyły za króliki doświadczalne, już nigdy nie powrócił do pierwotnej kondycji. W prowadzonych przez niego testach dokonywana była tzw. korekta osobowości, która radykalnie zmieniała sferę mentalną i psychologiczną pacjenta. Dzięki temu nawet wrażliwa osoba, po dokonaniu najbardziej przerażającej zbrodni, nie miałaby w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia. Wg badaczy sekt, podczas tych tajemniczych badań, Kriwonogow zaangażował się w sprawę tak bardzo, że zapragnął wykorzystać zdobyte doświadczenie do swoich własnych, mrocznych celów.

Maryna Cwigun – Trójca Święta i Maryja w jednym

Okazja nadarzyła się już w roku 1990, kiedy dawny układ sił przestał istnieć. Kriwonogow stwierdził, że nie można zaprzepaścić wyników wieloletnich badań i dlatego wraz ze swoją żoną Maryną Cwigun, powołał do życia nowe zgromadzenie o charakterze religijnym – Wielkie Białe Bractwo. Szalone małżeństwo zwerbowało do swojej organizacji tysiące, głównie bardzo młodych osób, które w większości przeszły „pranie mózgu”. Jako, że organizacja przyjęła dość brutalne metody werbunku, wielu rodzicom do oczu zajrzało przerażenie, a niektórzy decydowali się na to by odprowadzać dzieci do szkoły. Metody włączania ludzi do sekty były różne. Najczęściej odbywało się to poprzez napady i porwania. Incydentalnie dochodziło do aktów przemocy w świątyniach prawosławnych, gdzie na oczach wiernych bito księży, próbując zmusić ich do przyjęcia nowej doktryny.

Działalność sekty ograniczała się na początku do głoszenia tez sformułowanych przez Kriwonogowa i jego żonę. W 1992 r. sekta za pośrednictwem ulotek i plakatów obwieściła „dobrą nowinę”. Otóż na ziemię ponownie zstąpił Chrystus, a jego inkarnacją jest właśnie żona i wspólniczka Kriwonogowa, Maryna Cwigun. Jak do tego doszło, że Maryna Cwigun stała się nagle Chrystusem? Wg ogłoszonych informacji, Cwigun zmarła w 1990 r., a po trzech i pół godziny jej ciału został zaszczepiony nowy duchowy podmiot, na który składały się substraty Trójcy Świętej i Marii, matki Boga jednocześnie. Stąd stała się ona Bogiem i matką Boga w jednym i przyjęła nazwę Pan Bóg Maryja Devi Khristos. Jej mąż ogłosił się natomiast Janem Chrzcicielem, jako że miał być kolejnym jego wcieleniem.
Odtąd przez kolejne trzy lata mieli oni aktywnie pozyskiwać nowych członków do swojego kościoła, do czasu aż ich liczba sięgnie 144 tysięcy. Proces werbunku miał zakończyć się w 1993 r., wówczas to 24 listopada miał nastąpić koniec świata. Pogłos który zyskali wyznawcy Wielkiego Białego Bractwa był na tyle głośny, że u naszych wschodnich sąsiadów rozgorzała dyskusja, a potem zbiorowa histeria. Kilka dni przed rzekomym końcem świata miało dojść do ukrzyżowania Maryny Cwigun na oczach wiernych. Wydarzenie miało mieć miejsce w centralnej części Kijowa. Trzy dni później kobieta miała zmartwychwstać i zabrać ze sobą wiernych do lepszego świata. Resztę świata miał ogarnąć ogień piekielny i cierpienie.

Hodowca zombie z Kijowa

Władze ukraińskie w obawie przed masowym samobójstwem, do którego miało dojść na placu w Kijowie dokonało aresztowania Jurija Kriwonogowa i jego żony Maryny w przededniu mających nastąpić wypadków. Wg relacji świadków, gdy Bóg Maryja Devi Khristos została zidentyfikowana przez swojego 10-letniego synka jako Maryna Cwigun, wyklęła go mówiąc: „Idź precz szatanie”. To zdarzenie chyba najlepiej świadczy o kondycji emocjonalnej i zaciekłości przywódców Wielkiego Białego Bractwa. Wcześniej Maryna Cwigun i jej mąż zdążyli przekląć wszystko i wszystkich, którzy nawet w najdrobniejszy sposób próbowali się im przeciwstawić. Do diabła został wysłany kościół prawosławny, władze Rosji i Ukrainy, a nawet lekarze, którzy w jakikolwiek sposób pomagali innowiercom.

Tymczasem leczenie byłych członków sekty nie przynosi większych efektów. Hipnoza i korekta psychologiczna dokonały spustoszenia w ich sferze świadomości. Lekarze nie kryją zaskoczenia rozmiarem urazów, jakich doznali wyznawcy sekty. Świadkowie twierdzą, że ludzie ci ze swoim przytępionym wzrokiem i niezdarnością wykonywanych ruchów przypominają zombie. Do dziś z wieloma nie ma żadnego kontaktu.

Koniec świata w końcu nie nastąpił, bo jak mówił Jurij Kriwonogow, nie dojdzie do tego dopóki jego żona, będąca jednocześnie Bogiem i Maryją nie zostanie ukrzyżowana za grzechy ludzkości. Póki co możemy spać spokojnie.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 10:48 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Ryszard Tokarski
Weteran Forum


Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 281

PostWysłany: Sro Paź 08, 2008 12:29 pm    Temat postu: Artykuł z "Frondy" o satanistycznych źródłach komu Odpowiedz z cytatem

Artykuł z "Frondy" o satanistycznych źródłach komunizmu:

FRONDA - NR 9/10 JESIEŃ

Były seminarzysta gruziński Józef Dżugaszwili vel Stalin podpisywał swoje pierwsze prace pseudonimami "Demonoszwili" i "Biesoszwili". Pierwszy komisarz ludowy do spraw oświaty w rządzie bolszewickim Anatolij Łunaczarski marzył o wcieleniu Religii Gatunku Ludzkiego właśnie w osobie Szatana. Wybitny poeta rosyjski Welimir Chlebnikow uważał, że "Nowy Człowiek Teurgiczny", czyli Kosmiczny Antropos, będzie sumą Bestii i Liczby.

Zenon Chocimski
Ezoteryczne źródła komunizmu

"Ubi Lenin, ibi Jerusalem"
Ernst Bloch, historyk komunistyczny

Na temat ezoterycznych źródeł nazizmu ukazało się wiele interesujących książek, począwszy od pracy Leona Halbana z roku 1947, a skończywszy na wydanej w 1989 roku pozycji Nicholasa Goodrick-Clarke'a. Na faktach w nich przedstawionych oraz ich interpretacjach żerują twórcy kultury masowej, stąd pojawienie się na rynku tylu sensacyjnych książek i filmów o astrologach Hitlera czy SS-manach jako poszukiwaczach zaginionej Arki.

Niektórzy badacze (między innymi Norman Cohn, Alain Besançon, Michaił Agurski czy Aleksandr Dugin) coraz częściej ostatnio poruszają temat ezoterycznych źródeł komunizmu. Tezy, które próbują wyjaśnić fenomen marksizmu jako coś więcej niż tylko wcielanie w życie suchego materializmu i mechanicznego praktycyzmu, pojawiły się też w książkach dwóch włoskich profesorów: Polityka i magowie Giorgio Galli oraz Polityczna i ezoteryczna kultura rosyjskiej lewicy 1880-1917 Nicola Fumagalli. O niektórych aspektach okultystycznych korzeni komunizmu pisali też między innym watykański badacz ezoteryzmu, Massimo Introvigne oraz amerykańska uczona Berenice Glatzer-Rosenthal, która podczas konferencji "Le Delfi Magique" w Lyonie wygłosiła wykład Okultyzm we współczesnej Rosji i sowieckiej kulturze. Sporo materiałów na ten temat zebrali również członkowie grupy badawczej "Politica Hermetica" pod kierownictwem prof. Emila Pula. Fundamentalna praca na temat całości związków komunizmu z ezoteryzmem jeszcze nie została napisana, warto jednak już teraz wspomnieć o niektórych ich aspektach.
Karol "der Teufel" Marks
Najwybitniejszy biograf Adolfa Hitlera, brytyjski historyk Alain Bullock wyraził wprost sugestię, że wódz Trzeciej Rzeszy był opętany. Podobną opinię sformułował jeszcze w 1922 roku twórca antropozofii Rudolf Steiner, który nazwał wówczas Hitlera wcieleniem Arymana. Jeśli chodzi o Marksa, to nie ma pewności, czy był opętany. Wiadomo natomiast, że należał do sekty satanistów. Jego dzieciństwo i młodość nic takiego nie zapowiadały.

Wychowany był w protestanckiej rodzinie pochodzenia żydowskiego. Jego praca maturalna nosiła tytuł Zjednoczenie wiernych w Chrystusie i zawierała credo jej autora: "Pozostawajcie w jedności z Chrystusem, w najserdeczniejszej, żywej społeczności przeniknięci miłością Chrystusa. Miejcie serca otwarte dla braci, z którymi Jezus łączy nas głęboką miłością, za których sam się ofiarował". Archiwum historii socjalizmu i rozwoju ruchu robotniczego w Niemczech przechowuje świadectwo gimnazjalne Marksa, w którym profesorowie przy przedmiocie "wychowanie religijne" napisali: "znajomość wiary Chrystusowej i zasad moralnych - jasna i budująca".

Światopogląd Marksa zmienił się radykalnie w 1841 roku pod wpływem spotkania z czołowym ideologiem socjalizmu, Mosesem Hesse. Ten ostatni w liście z 2 września 1841 roku do Bertolda Auerbacha pisał: "Dr Marks, to jest imię mojego bożka. Jest on jeszcze całkiem młodym człowiekiem, najwyżej 24 lat. On zada ostateczny cios średniowiecznej religii i polityce".

Podczas studiów uniwersyteckich Marks parał się poezją, której wymowa była satanistyczna ["Poezje satanistyczne" Karola Marksa publikowane były we "Frondzie" 1 - przypis redakcji]. W "Rozpaczliwej modlitwie" pisał:

Tak więc Bóg wydarł mi moje wszystko,
w nieszczęściach, ciosach losu.
Te wszystkie jego światy
rozwiały się bez nadziei powrotu.
I nie zostaje mi nic od tej pory, jak tylko zemsta.
Chcę sobie zbudować tron na wysokościach.
Jego szczyt będzie lodowaty i gigantyczny.
Jego wałem ochronnym będzie obłąkańczy strach,
jako szczyt najczarniejszej agonii.
A kto podniesie na ów tron swój zdrowy wzrok,
odwróci się od niego blady i milczący jak śmierć.
Wpadnie w pazury ślepej, dreszczem przejmującej
śmiertelności, aby jego szczęście znalazło grób.

Motyw zemsty na Bogu pojawia się nie tylko w twórczości literackiej młodego Marksa, ale także w jego prywatnej korespondencji. Tak pisał on w jednym z listów do swego ojca Heinricha: "Chcę się mścić na Tym, Jedynym, co w niebie króluje [...] Spadła zasłona, zerwała wszystko, co dotychczas było święte, teraz muszą być ustanowieni nowi bogowie".

Szczególne miejsce w twórczości literackiej Marksa zajmował jego poemat "Oulanem". Tytułowy zwrot to anagram świętego słowa "Emanuel". Emanuel - biblijne imię Jezusa - oznacza po hebrajsku "Bóg z nami". Jego odwrócenie znaczy tyle, co "my bez Boga" (odłączeni od Niego naszą świadomą decyzją, zerwaniem). "Oulanem" jest kluczowym słowem czarnych mszy satanistycznych, w których cała liturgia i symbolika (na przykład odwrócony krzyż) jest odwróceniem, parodią i szyderstwem z liturgii i symboliki chrześcijańskiej. Poemat Marksa wskazuje wyraźnie, że satanizm rytualny nie był mu obcy, wymowa zaś utworu jest jednoznaczna:

On uderza pałeczką i daje mi znak
a ja, z coraz większą pewnością
tańczę taniec śmierci.
I oto są także Oulanem! Oulanem!
To słowo rozbrzmiewa jak śmierć,
po czym przedłuża się aż do wygaśnięcia.
Zatrzymaj się! Ja go trzymam!
I oto wznosi się wtedy z mego umysłu,
Jasne, jak powietrze, spojone, jak moje kości.
Lecz ja mam siłę gnieść was moimi ramionami
i miażdżyć was (ludzkość),
z siłą huraganu, podczas gdy nam wspólnie
otwiera się przepaść rozwarta w ciemnościach.
Zatoniecie aż do głębin,
A ja pójdę z wami śmiejąc się.

Inny z kolei utwór Marksa "Le Menestrel" zawiera poetycki opis zaprzedania duszy szatanowi:

Wyziewy piekielne pochodzą od mego mózgu
I napełniają go aż ja staję się szalony.
Aż moje serce staje się zupełnie zmienione.
Patrz na tę szpadę,
Książę ciemności sprzedał ją.

Jest rzeczą charakterystyczną, że dla wielu XIX-wiecznych postępowców szatan był wzorem do naśladowania i obiektem gloryfikacji. Rosyjski anarchista Bakunin, z którym Marks przez długi czas (do ostatniego zjazdu I Międzynarodówki) utrzymywał przyjacielskie kontakty, tak pisał o szatanie: "Diabeł jest pierwszym wolnomyślicielem i zbawicielem świata. On uwolnił Adama, wycisnął mu na czole zwycięstwo i wolność ludzkości przez uczynienie go nieposłusznym".

Karol Marks lubił być nazywany diabłem. Jego syn Edgar w liście do ojca z 31 marca 1854 roku zwraca się do niego: "Mój kochany diable". Natomiast żona Marksa, Jenny w korespondencji z 1844 roku pisze do niego: "Twoim ostatnim listem pasterskim, najwyższy kapłanie i biskupie dusz, napełniłeś swoje biedne owce spokojem i pokojem".

Nieprzypadkowo francuska pisarka Françoise Giroud zatytułowała swoją biografię: Jenny Marks, czyli żona diabła. Książka ta kończy się stwierdzeniem: "Złudzenie umarło, mit się rozpadł, socjalizm naukowy pozostanie najtragiczniejszą ułudą naszego stulecia. Jenny von Westphalen, istota pełna miłości i wiary, stała się jego pierwszą i dobrowolną ofiarą".

Karol Marks był dla swojej żony prawdziwym tyranem, ona zaś pokornie znosiła wszelkie upokorzenia. Warto dodać, że dwie córki Marksa - Eleonora i Laura - popełniły samobójstwo, zaś troje dzieci zmarło z niedożywienia. Poza tym autor Kapitału był nałogowym alkoholikiem, tonącym w długach, które spłacał za niego bogaty finansista Fryderyk Engels. Ten ostatni łożył też na utrzymanie nieślubnego syna Karola Marksa z jego służącą Lenchen.



Wielka Ezoteryczna Rewolucja Październikowa

W przedrewolucyjnej Rosji dość dużą popularnością cieszył się neookultyzm reprezentowany przez Zakon Martynistów (od imienia twórcy sekretnej doktryny, Louis-Claude'a de Saint Martina; szerzej o martynistach pisze między innymi Mircea Eliade w eseju "Okultyzm a świat współczesny"). Do zakonu tego należeli: wybitny malarz rosyjski Nikołaj Roerich wraz z małżonką Heleną, akademik prof. Oldenburg, rzeźbiarz Siergiej Mierkułow (przyrodni brat Gurdżijewa), redaktor pisma "Russkoje bogatstwo" Paweł Makijewski oraz niejaki Aleksander Barczenko. Ten ostatni był znanym w Rosji hipnotyzerem, pisarzem-okultystą i założycielem "Jedynego Robotniczego Bractwa" - organizacji skupiającej wielu martynistów. Jej członkowie, podobnie jak teozofowie związani z Madame Blavatsky, utrzymywali, że na Wschodzie (najprawdopodobniej w Tybecie lub w Himalajach) istnieje podziemna kraina, praojczyzna Ariów, zamieszkiwana przez świętych, nieśmiertelnych ludzi (czy też raczej nadludzi), którzy z ukrycia uczestniczą w kierowaniu sprawami świata. O wierzeniach tych pisali Rene Guénon w Królu Świata oraz Ferdynand Ossendowski w książce "Przez kraj bogów, ludzi i zwierząt".

Pojawienie się komunizmu i jego triumfy zostały odebrane przez wielu okultystów jako aktywne włączenie się do walki o duszę świata owych niewidzialnych nieśmiertelnych. Rewolucję bolszewicką postrzegali oni jako mistyczną akcję. W zakonie Barczenki popularna była koncepcja budowy socjalizmu rozumianej jako restauracja "wieku złotego" w dziejach ludzkości. Wszystko to pozostałoby w akademickich ramach, gdyby nie znajomość jednego z okultystów Pawła Makijewskiego z rewolucjonistą Glebem Bokijem, który zawsze interesował się naukami tajemnymi. W 1909 roku Makijewski wprowadził Bokija do loży martynistów. Po latach Bokij stał się jednym z najbardziej wpływowych czekistów w państwie i kierował nawet Oddziałem Specjalnym GPU [GPU to późniejsza nazwa CzeKa, poprzedzająca NKWD - przypis autora].

W 1924 roku w mieszkaniu Aleksandra Barczenki zjawili się oficerowie GPU: Riks, Otte, Lejsmer-Szwarc i Bliumkin, którzy zaproponowali mu inkorporowanie swoich okultystycznych idei w struktury GPU. Barczenko zgodził się i od tego czasu "Jedyne Robotnicze Bractwo" stało się częścią sowieckiego kontrwywiadu, a pieczę nad nim sprawował Bokij. Zajmowało się ono wykorzystywaniem zjawisk paranormalnych do pracy wywiadowczej i kontrwywiadowczej. Barczenko (najpierw pracownik laboratorium biofizyki Politechniki Moskiewskiej, potem Moskiewskiego Instytutu Energetycznego, a w końcu laboratorium neuroenergii w Instytucie Medycyny Eksperymentalnej) uczył czekistów telepatii, hipnozy oraz technik okultystycznych. Chodziło o opanowanie niekonwencjonalnych technik porozumiewania się na odległość czy werbowania współpracowników. W archiwach Gestapo, zdobytych przez Armię Czerwoną, a znajdujących się obecnie w Centrum Przechowywania Kolekcji Historyczno-Dokumentalnych w Moskwie, znajdują się akta sprawy niejakiego Jagilskiego, młodego Niemca, który w latach 30. związał się z grupą buddystów w Berlinie. Z czasem "buddyści" nakłonili go do współpracy z wywiadem sowieckim. Jagilski najpierw zgodził się, ale potem powiadomił o wszystkim Gestapo.

Warto też wspomnieć, że na początku lat 20. Helena Roerich wydała w Ułan-Bator książkę pod tytułem Podstawy buddyzmu, w której próbowała udowodnić, że buddyzm i marksizm są właściwie tym samym. Pod koniec lat 20. z jednej ze swoich wypraw w Himalaje, gdzie była wraz z mężem, przywiozła do Moskwy pismo z posłaniem indyjskich mahatmów do władz sowieckich [pełny jego tekst można odnaleźć w biografii Roericha wydanej w popularnej serii "Życiorysy sławnych ludzi"]. W piśmie tym tajemniczy mahatmowie pochwalali bolszewickie niszczenie cerkwi, kultury i starego świata w imię świetlanej przyszłości. Pod wpływem nauk Roericha Bractwo Barczenki dążyło też do tego, by sowiecka polityka międzynarodowa pokrywała się z opartą na ezoteryzmie "geografią sakralną". Pod koniec lat 30., kiedy szefem NKWD został jeden z członków Bractwa - Jagoda, zaplanowana została tajna ekspedycja do Tybetu w poszukiwaniu podziemnej krainy Ariów. Plany te przerwała w 1937 roku czystka w elitach władzy dokonana przez Stalina, który z dwudziestu dwóch członków swojego rządu kazał wówczas zabić aż osiemnastu. Aresztowany i rozstrzelany został także Bokij, a wraz z nim wszyscy jego współpracownicy. Ich los podzielił także wszechwładny Jagoda.

To zaledwie jeden przykład działalności ezoterycznych struktur wewnątrz władzy sowieckiej. Rosyjscy historycy piszą też o innych podobnych do niej organizacjach - czasami zaprzyjaźnionych ze sobą, czasami wrogo nastawionych, konkurujących ze sobą lub odizolowanych - takich jak grupa anarchisty Karelina czy "Zakon Polarnych", do którego miał należeć Tuchaczewski. O ich znaczeniu oraz rzeczywistym wpływie trudno powiedzieć coś więcej, dopóki nie zostaną otworzone sowieckie archiwa. Nie ulega jednak wątpliwości, że nurt ezoteryczny w komunizmie istniał i czeka on na swoich badaczy. Jednak nawet przy obecnym stanie badań nad tym problemem widać podobieństwo komunistycznego okultyzmu do ezoteryzmu hitlerowskiego: ten sam motyw "aryjskich przodków", ta sama fascynacja Tybetem, podobne zainteresowanie telepatią i hipnozą, swoisty "kosmizm" i eschatologia.



Józef Demonoszwili Stalin

Aleksandr Dugin, najwybitniejszy obecnie przedstawiciel tradycjonalizmu integralnego w Rosji, jest zdania, że bolszewizm nie zniszczył wcale ezoterycznej tradycji rosyjskiej, lecz przyswoił ją sobie w nowej formie. Zdaniem Dugina głównym rysem sowieckiego komunizmu nie był wcale materializm, lecz kosmizm. Pierwszym jego propagatorem był Nikołaj Fiodorow, który po "iluminacji" w 1851 roku zaczął głosić konieczność stworzenia "Nowego Człowieka Teurgicznego", wykorzystując w tym celu osiągnięcia nauki i psychologii. [Przypomnijmy, że teurgia jest odmianą magii, okultyzmu, polegającą na wywieraniu presji na bóstwo lub duchy w celu zmuszenia ich do pożądanego działania]. Kontynuatorem myśli Fiodorowa stał się jeden z głównych ideologów komunistycznych, Aleksandr Bogdanow. W swej powieści pod tytułem Czerwona gwiazda opisuje budowę komunizmu na Marsie - planecie, która w Kabale i gnozie oznacza Szatana. Komunizm propagowany przez Bogdanowa ma charakter magiczny i teurgiczny, "bogiem proletariatu" jest Szatan. Dugin przypomina, że były seminarzysta gruziński Józef Dżugaszwili vel Stalin podpisywał swoje pierwsze prace pseudonimami "Demonoszwili" i "Biesoszwili". Pierwszy komisarz ludowy do spraw oświaty w rządzie bolszewickim Anatolij Łunaczarski marzył o wcieleniu Religii Gatunku Ludzkiego właśnie w osobie Szatana. Wybitny poeta rosyjski Welimir Chlebnikow uważał, że "Nowy Człowiek Teurgiczny", czyli Kosmiczny Antropos, będzie sumą Bestii i Liczby.

W polskim piśmiennictwie jako jedyny podobne wątki rozwinął Adam Pomorski w swej pracy "Duchowy proletariusz" (1996). Ów tytułowy "duchowy proletariusz" to właśnie wspomniany wyżej "Nowy Człowiek Teurgiczny", innymi słowy: radziecki Übermensch, czyli homo sovieticus. Pomorskiego bardziej niż okultyzm czy ezoteryzm tej myśli interesuje jej gnostycyzm, kosmizm i teurgizm.

Zgodnie z twierdzeniem Carla Schmitta, wszystkie znaczące pojęcia nowoczesnej polityki to nic innego jak zsekularyzowane pojęcia teologiczne. We wschodniej tradycji chrześcijańskiej bardziej niż w zachodniej rozwinęła się refleksja eschatologiczna oraz myśl o przemienieniu, przebóstwieniu człowieka. Dość wspomnieć świętego Grzegorza z Nyssy (z jego teorią sfragidacji), świętego Grzegorza Palamasa (o którego nauce Georgios Mantzaridis wydał niedawno książkę zatytułowaną Przebóstwienie człowieka) czy świętego Serafina z Sarowa (który według świadectwa swojego ucznia Motowiłowa doznał przemienienia podobnego jak Chrystus na górze Tabor). Wraz z postępującą dechrystianizacją idee te w zsekularyzowanej formie znalazły się również w arsenale pojęciowym komunistów. Ideę powszechnego wskrzeszenia zmarłych rozwinął w XIX wieku Nikołaj Fiodorow. Była to gnostycka antyutopia, niemniej wyraźnie odwoływała się do chrześcijaństwa. Fiodorow twierdził, że po Chrystusie siła zbawienia zamieszkała wśród ludzi, toteż realizacja zbawienia zależy w całości od ludzi. Dlatego wzywał on do eschatologicznego przeobrażenia cywilizacji, wprzęgnięcia wszystkich ludzkich sił, zdolności i osiągnięć naukowych w celu powszechnego zmartwychwstania nie tylko duchem, ale i ciałem. Czyn eschatologiczny, do którego wzywał, miał ewidentnie wymiar sakralny.

Warto wspomnieć, że koncepcja Fiodorowa legła u podstaw rozwoju sowieckiej kosmonautyki. Mianowicie jeden z jego uczniów, Konstanty Ciołkowski, tak się przejął wizjami swojego mistrza, że stwierdził, iż po powszechnym zmartwychwstaniu zabraknie dla ludzi miejsca na Ziemi, dlatego trzeba pomyśleć o kolonizacji kosmosu. Strach przed przeludnieniem pchnął Ciołkowskiego, zwanego dziś ojcem rosyjskiej kosmonautyki, do badań nad budową statków kosmicznych. Pracę kontynuował jego uczeń, Siergiej Koroliow - w przyszłości główny konstruktor sowieckiego programu rakietowego.

Koncepcję Fiodorowa zrewolucjonizował, usunąwszy z niej elementy nawiązujące do chrześcijaństwa, Aleksandr Bogdanow - główny ideolog Proletkultu, masowej organizacji komunistycznej (w szczytowym momencie liczącej 400 tysięcy osób), dążącej do stworzenia "kultury proletariackiej". Polegać ona miała na zniesieniu "podziału na uczonych i nieuczonych, na rządzących i rządzonych, na organizatorów i organizowanych, na psychiczny i fizyczny wymiar człowieka, na świadomość i byt, na poznanie i działanie". Jak widzimy, idea ta zakładała radykalną przemianę człowieka przez kolektywnie zorganizowane doświadczenie pracy. Ta przemiana dotyczyć miała także samej natury człowieka - jego śmiertelności. Bogdanow przejęty był fiodorowską koncepcją wskrzeszenia ludzkości, którą pojmował jako Człowieka Kosmicznego, a nie jako zbiorowisko jednostek. Właściwym celem rewolucji komunistycznej była - jego zdaniem - walka ze śmiercią. Przebóstwiony duchowo proletariusz zamienić miał się w człowieka kosmicznego - Antroposa, zaś rewolucyjna apokatastaza miałaby być odwróceniem kosmogonii. Droga do celu wieść miała przez walkę starego człowieka z nowym (to, co w chrześcijaństwie miało charakter wewnętrznej walki duchowej - w komunizmie stało się krwawą łaźnią zgotowaną swym przeciwnikom).

Bogdanow był przekonany, że droga do nieśmiertelności prowadzi przez badania nad krwią (Księga Kapłańska mówi: "Życie całego organizmu jest zawarte we krwi; w niej żyje dusza"). Założył więc w Moskwie Instytut Transfuzji Krwi, gdzie przeprowadzał naukowe eksperymenty. Stało się to zresztą przyczyną jego śmierci w 1929 roku, gdyż jeszcze przed odkryciem grup krwi dokonał na sobie transfuzji krwi od gruźlika po przebytej malarii.

Zdaniem Dugina ezoteryczny bolszewizm od samego początku znajdował się pod wpływem zapośredniczonej z wierzeń egipskich idei rezurekcji zmarłych, powstrzymania procesu gnicia i transformacji zwłok do nowego życia. Mauzoleum Lenina, w którym zakonserwowane jest ciało i mózg wodza rewolucji, zbudowane zostało według planów zbliżonych do egipskich ściętych piramid, w jakich na powtórne ożycie czekały zabalsamowane zwłoki faraonów. Wiosną 1997 roku dyrektor Mauzoleum Lenina oświadczył, że jest technicznie możliwe sklonowanie Włodzimierza Iljicza.

Co ciekawe, Bogdanow głosił teorię "współpracy pokoleń", będącą zsekularyzowaną wersją obcowania świętych. Pisał, że umarli "z grobu podają nam pomocną dłoń w naszym dążeniu do ideału". Zdaniem Adama Pomorskiego, w dziele Bogdanowa i kontynuatorów jego myśli nastąpiła "gnostycyzacja nieśmiertelności, tj. przeniesienie jej z idei zaświatów i apokaliptycznej perspektywy przyszłości do wiecznej teraźniejszości praktykowanego antropokosmizmu". W latach 20. wielu wysokiej rangi działaczy bolszewickich, między innymi Iwan Stiepanow-Skworcow czy Michaił Pokrowski, głosiło potrzebę zajęcia się przez naukę proletariacką problemem wskrzeszania umarłych. Znany historyk marksistowski z czasów rewolucji październikowej, prof. Nikołaj Ryżkow twierdził wprost, że "w odległej przyszłości przed ludzkością otwiera się możliwość omnipotencji w pełnym sensie tego słowa, aż po komunikację z innymi światami, nieśmiertelność, wskrzeszenie tych, którzy żyli dawniej, a nawet stworzenie nowych planet i układów planetarnych".

Osobną grupę wewnątrz ruchu bolszewickiego stanowili też biokosmiści, którzy wysunęli hasło: "Proletariat to zwycięzca burżuazji, śmierci i przyrody". Ich manifest ukazał się 4 stycznia 1922 roku w oficjalnym organie rządu sowieckiego Izwiestia, zaś jeden z głównych ideologów grupy Paweł Iwanicki głosił, że "ludzkość proletariacka oczywiście nie ograniczy się do urzeczywistnienia nieśmiertelności jedynie żyjących, nie zapomni o poległych w imię urzeczywistniania ideału społecznego, przystąpi do wyzwolenia ostatnich uciśnionych, do wskrzeszenia tych, którzy żyli dawniej". Tak więc proletariat stał się bogiem w sensie nie tylko metaforycznym, ale jak najbardziej religijnym: miał moc zwyciężania śmierci i wskrzeszania zmarłych.

Warto wspomnieć, że na podstawie doświadczeń Bogdanowa powstała i rozwinęła się w Związku Sowieckim nowa gałąź medycyny - juwenologia, czyli nauka o odmładzaniu. Jej specjaliści z czasem mieli swój udział w podtrzymywaniu przy życiu kremlowskiej gerontokracji. W latach 70. sowiecki botanik Wasilij Kupriewicz pisał: "Natura, która wymyśliła śmierć, musi nam też podpowiedzieć sposoby walki z nią". W powojennym ZSRR kwestię nieśmiertelności przejęły więc naukowe laboratoria. W dzisiejszej Rosji niegdysiejsi juwenologowie propagują osiągnięcia inżynierii genetycznej. Niektórzy z nich z pism Konstantego Ciołkowskiego i Waleriana Murawjowa wywodzą hasła cywilizacyjnej zmiany genotypu ludzkiego.

Warto też nadmienić, że gnostycki kolektywizm Bogdanowa powiązany był z kultem kobiety. Najwybitniejszy pisarz "proletkultowski" Andriej Płatonow stworzył hymn ku czci Wielkiej Matki - odkupicielki świata, zaś w tekście pod tytułem Dusza świata napisał wprost: "Kobieta to odkupienie szaleństwa wszechświata". Nie miało to jednak nic wspólnego z rozpowszechnioną w prawosławiu pobożnością maryjną, lecz raczej z lewą gnozą wielkiej bogini. Najwyraźniej ów zwrot od chrześcijaństwa do zsekularyzowanych koncepcji prześledzić można na przykładzie ewolucji twórczej Aleksandra Błoka, który całe życie poszukiwał prawdziwego wcielenia Wiecznej Kobiecości. Na początku odnajdywał ją w Sofii czyli Mądrości Bożej, następnie w swojej ukochanej Liubow Mendelejewej, potem w Rosji, a w końcu w Dziewicy Rewolucji, do której w swoich wierszach zanosił modły.

Idea "proletkultowska" znikła w latach 30. wraz ze stalinowskimi czystkami, choć odradzała się jeszcze później w historii ZSRR w zmienionych formach. Tym niemniej trzeba stwierdzić, że koncepcje teurgicznego kosmizmu miały ogromny wpływ na życie intelektualne Rosji w XX stuleciu. We wstępie do swej książki "Duchowy proletariusz" Adam Pomorski pisze: "Polskiego czytelnika, nie dość zorientowanego w rosyjskich personaliach, ostrzec trzeba przed zrozumiałą poniekąd - zważywszy charakter cytowanych poniżej tekstów - skłonnością do uznania osób, idei i dzieł tutaj omawianych za margines dziejów umysłowych Rosji. Rzecz ma się wprost przeciwnie. Ze sporadycznymi wyjątkami - głównie dla działaczy politycznych - znakomita większość wymienianych tu osób należy do najściślejszej elity intelektualnej i artystycznej Rosji w ostatnim (i poprzednim) stuleciu. Zasięg oddziaływania ich autorytetu i ich idei sięga jak najgłębiej w czasy nam współczesne".

_________________
"Kto za m?odu nie by? buntownikiem, ten na staro?? b?dzie ?wini?" (J. Pi?sudski)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sro Paź 08, 2008 1:44 pm    Temat postu: Chyba były precedensy Odpowiedz z cytatem

Chyba były precedensy

Istnieją wyraźnie poszlaki wskazujące na to, że działająca w Polsce kilkanaście lat temu (a może nadal? – podejrzewam, że owszem!) sekta "Antrovis" to wypustka GRU.

Istnieją także poszlaki przemawiające za tym, że działająca w Japonii sekta "Najwyższa Prawda" również ma genezę moskiewską (nie wiem, czy GRU czy KGB).

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Servantes
Weteran Forum


Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 206

PostWysłany: Sro Paź 08, 2008 3:58 pm    Temat postu: Re: Chyba były precedensy Odpowiedz z cytatem

Esse Quam Videri napisał:
Chyba były precedensy

Istnieją wyraźnie poszlaki wskazujące na to, że działająca w Polsce kilkanaście lat temu (a może nadal? – podejrzewam, że owszem!) sekta "Antrovis" to wypustka GRU.
[...]

Ciekawe, ciekawe... zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę pewne "podchody" na początku lat 90. z tego środowiska w storne wydawcy "Dni". Ciekawe dlaczego akurat w "Rewerentii" chcieli drukowac te swoje "bajkowe" broszurki o "wyjazdach w kosmos"... We wrocławskiej prasie loklanej ukazał się wtedy uspokajający artykuł, że "Antrowis" jest obserwowany przez UOP...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Czw Paź 09, 2008 9:31 pm    Temat postu: ANTROVIS pod egidą Dzierżyńskiego Odpowiedz z cytatem

ANTROVIS pod egidą Dzierżyńskiego

Servantes napisał:
We wrocławskiej prasie lokalnej ukazał się wtedy uspokajający artykuł, że "Antrowis" jest obserwowany przez UOP...


Antychrystianizm, promoskiewskość (& antyjudeizm!), koneksje z postkomunistycznymi strukturami wojskowymi, życzliwa o ANTROVISie opinia tow. Barbary Labudy, pranie mózgów, okrutne skrytobójstwa — proszę:

Tomasz Sakiewicz, „Tajna sekta — nowa broń”, „Gazeta Polska” z 18 maja 1995 r.,

Tomasz Sakiewicz, „Baczność! Sekta”, „Gazeta Polska” z 15 czerwca 1995 r.,

Rafał Geremek, „A oczy miał chabrowe”, „FRONDA” nr 4/5, z wiosny-lata 1995 r.,

Jerzy Rachowski, „Nowa Era — Stary wąż podnosi głowę (4)”, „Głos” z 16-17 października 1995 r.

No, a UOP?... Możliwe, że obserwował! Przecież nawet wyręczył WSI w łapaniu szpiegów wśród zawodowych żołmierzy post-Ludowego Wojska Polskiego!



Pozdrowienia dla Servantesa!

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri


Ostatnio zmieniony przez Esse Quam Videri dnia Czw Paź 09, 2008 10:24 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Czw Paź 09, 2008 10:00 pm    Temat postu: Hitler i Stalin bliźnięta-bracia! Odpowiedz z cytatem

Hitler i Stalin bliźnięta-bracia!

Zenon Chocimski napisał:
Pojawienie się komunizmu i jego triumfy zostały odebrane przez wielu okultystów jako aktywne włączenie się do walki o duszę świata owych niewidzialnych nieśmiertelnych. Rewolucję bolszewicką postrzegali oni jako mistyczną akcję. [...] Wszystko to pozostałoby w akademickich ramach, gdyby nie znajomość jednego z okultystów Pawła Makijewskiego z rewolucjonistą Glebem Bokijem, który zawsze interesował się naukami tajemnymi. [...] Po latach Bokij stał się jednym z najbardziej wpływowych czekistów w państwie i kierował nawet Oddziałem Specjalnym GPU [...]. >>Jedyne Robotnicze Bractwo<< stało się częścią sowieckiego kontrwywiadu, a pieczę nad nim sprawował Bokij. Zajmowało się ono wykorzystywaniem zjawisk paranormalnych do pracy wywiadowczej i kontrwywiadowczej. [...] na początku lat 20. Helena Roerich wydała w Ułan-Bator książkę pod tytułem >>Podstawy buddyzmu<<, w której próbowała udowodnić, że buddyzm i marksizm są właściwie tym samym. Pod koniec lat 20. z jednej ze swoich wypraw w Himalaje, gdzie była wraz z mężem, przywiozła do Moskwy pismo z posłaniem indyjskich mahatmów do władz sowieckich [...]. W piśmie tym tajemniczy mahatmowie pochwalali bolszewickie niszczenie cerkwi, kultury i starego świata w imię świetlanej przyszłości. [...] Pod koniec lat 30., kiedy szefem NKWD został jeden z członków Bractwa — Jagoda, zaplanowana została tajna ekspedycja do Tybetu w poszukiwaniu podziemnej krainy Ariów. Plany te przerwała w 1937 roku czystka w elitach władzy dokonana przez Stalina, [...] Jednak nawet przy obecnym stanie badań nad tym problemem widać podobieństwo komunistycznego okultyzmu do ezoteryzmu hitlerowskiego: ten sam motyw "aryjskich przodków", ta sama fascynacja Tybetem, podobne zainteresowanie telepatią i hipnozą, swoisty "kosmizm" i eschatologia.


Stosunkowo najlepiej znana jest wyprawa do Tybetu, która rozpoczęła się tuż przed wybuchem II wojny światowej.[...] poza najbardziej nieprawdopodobnymi baśniami krążącymi wśród >>dobrze poinformowanych<<, głoszącymi, że SSmani nawiązali kontakt z mitycznym, żyjącym w ukrytej tybetańskiej krainie Agharcie >>królem świata<< (określanym przez chrześcijan dużo bardziej przyziemną nazwą >>księcia tego świata<<), informacje potwierdzone jakimikolwiek dokumentami są nadzwyczaj skąpe. Wiadomo, że ekspedycja była kierowana przez Standartenführera SS Schäfera,[...], a w jej skład wchodziła grupa uczonych [...] oraz kilku oficerów SS. Zmikrofilmowane wzmianki o wyprawie, jakie znaleziono po wojnie pośród ocalałych dokumentów SS, znajdują się w waszyngtońskim archiwum narodowym. Mówi się w nich [...] o przywiezieniu podpisanego podobno przez Dalaj Lamę traktatu o przyjaźni z Trzecią Rzeszą, uznającego Hitlera za duchowego przywódcę rasy aryjskiej.”


źródło: Marek Tabor (= Cezary Michalski), „Podróż na wschód jako Drang nach Osten” (= fragment książki tegoż autora pt. „Ezoteryczne źródła nazizmu”), „Brulion”, rok V(1991), nr 17/18, str. 72





Tak, OBA bliźniacze socjalizmy sięgały po sojusz z buddyzmem przeciw chrześcijaństwu! Oba starały się z Tybetu wydobyć tajemnice przydatne dla ich fizycznej potęgi! Socjaliści-stalinowcy projekty rozwoju kosmonautyki a potem – psychotroniki w służbie zbrojeń (szczęśliwie dla świata przerwane przez katastrofę czarnobylską! – Aleksiej Miasnikow, „Nauka w służbie zbrodni”, „Polska — Dzisiaj” z marca-kwietnia 1993 r.), zaś socjaliści-hitlerowcy swoje super-tajne projekty zbrojeniowe w polskich Górach Sowich uzależnili od insiracji, po które wysyłano ekspedycje tajniaków do Tybetu.

(zob. też: "Nazistowskie ewangelie" https://www.youtube.com/watch?v=Fw2QojGoJk4)

Ateizm państwowy? Tak – na pokaz! Naprawdę – służba ciemnym mocom.

Nie tylko ex-prawosławni: Lenin i Stalin czytali, ale również ex-katolik Hitler czytał dzieła ex-ewangelika Marksa – de facto wszyscy czterej mieli silne predylekcje SATANISTYCZNE, z aktywną nienawiścią do chrystianizmu.

Także Gorbaczow patronował synkretyzmowi chrześcijańsko-buddyjskiemu, z korzyścią, rzecz jasna dla socjalizmu. (Dariusz Rohnka, „Fatalna fikcja. Nowe oblicze bolszewizmu — stary wzór”, nakładem autora, Poznań 2001, str. 115-116).



Pozdrowienia dla Ryszarda Tokarskiego!

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri


Ostatnio zmieniony przez Esse Quam Videri dnia Nie Lis 13, 2016 9:58 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ryszard Tokarski
Weteran Forum


Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 281

PostWysłany: Pią Paź 10, 2008 12:16 am    Temat postu: Re: Hitler i Stalin bliźnięta-bracia! Odpowiedz z cytatem

Esse Quam Videri napisał:

Tak, OBA bliźniacze socjalizmy sięgały po sojusz z buddyzmem przeciw chrześcijaństwu! Oba starały się z Tybetu wydobyć tajemnice przydatne dla ich fizycznej potęgi! Socjaliści-stalinowcy projekty rozwoju kosmonautyki a potem – psychotroniki w służbie zbrojeń (szczęśliwie dla świata przerwane przez katastrofę czarnobylską! – Aleksiej Miasnikow, „Nauka w służbie zbrodni”, „Polska — Dzisiaj” z marca-kwietnia 1993 r.), zaś socjaliści-hitlerowcy swoje super-tajne projekty zbrojeniowe w polskich Górach Sowich uzależnili od insiracji, po które wysyłano ekspedycje tajniaków do Tybetu.

Ateizm państwowy? Tak – na pokaz! Naprawdę – służba ciemnym mocom.

Nie tylko ex-prawosławni: Lenin i Stalin czytali, ale również ex-katolik Hitler czytał dzieła ex-ewangelika Marksa – de facto wszyscy czterej mieli silne predylekcje SATANISTYCZNE, z aktywną nienawiścią do chrystianizmu.

Także Gorbaczow patronował synkretyzmowi chrześcijańsko-buddyjskiemu, z korzyścią, rzecz jasna dla socjalizmu. (Dariusz Rohnka, „Fatalna fikcja. Nowe oblicze bolszewizmu — stary wzór”, nakładem autora, Poznań 2001, str. 115-116).



Pozdrowienia dla Ryszarda Tokarskiego!


Dziękuję, pozdrawiam również !

1. Warto w tym kontekście przytoczyć postawę Dalaj Lamy XIV wobec komunizmu. W rozmowie z - przepraszam za wulgaryzm - Adamem Michnikiem powiedział, że "Marks chciał dobrze, jedynie tacy ludzie jak Stalin i Mao zniekształcili jego ideę" oraz mniej więcej coś takiego, że "sam czuje się marksistą". Nie pamiętam niestety tytułu ani daty wywiadu, daję słowo że uzupełnię jak znajdę.

2. Roman Ungern von Sternberg. Czy to, co napisał o nim Ossendowski, przedstawiając go jako antykomunistycznego "krzyżowca" - buddystę jest prawdą? I czy Dalajlama XIII uznał go jako wcielenie Buddy (czy kogoś takiego - właśnie za zasługi w walce z komunistami):

"Krwawy Baron" http://ulvhel.110mb.com/ungern.html
"Solarny rycerz krzyżowy"[Fragmenty książki Ossendowskiego "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów"] http://ulvhel.110mb.com/krzyz.html

_________________
"Kto za m?odu nie by? buntownikiem, ten na staro?? b?dzie ?wini?" (J. Pi?sudski)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią Paź 10, 2008 11:57 pm    Temat postu: Roman Ungern von Sternberg Odpowiedz z cytatem

Ryszard Tokarski napisał:
Roman Ungern von Sternberg. Czy to, co napisał o nim Ossendowski, przedstawiając go jako antykomunistycznego "krzyżowca" - buddystę jest prawdą? I czy Dalajlama XIII uznał go jako wcielenie Buddy (czy kogoś takiego - właśnie za zasługi w walce z komunistami)


Niestety, nie znam odpowiedzi na to pytanie. Obawiam się, że jest co najmniej trudna. Jeśli istnieją w tej sprawie jakieś inne informacje, to od ludzi, którzy już na pewno również nie żyją, więc nie można dopytać o szczegóły. A zatem: papierowe słowa przeciwko papierowym słowom.

Kiedyś w młodości dysponowałem egzemplarzem owej powieści Ossendowskiego, potem nieopatrznie sprzedałem go w antykwariacie. Niewiele z niej pamiętam, raczej tylko coś, co opowiadał głównemu bohaterowi (i chyba zarazem narratorowi?) jakiś tybetański lama, a mianowicie o jakiejś przyszłej "krucjacie" (albo RACZEJ: anty-krucjacie) przeciwko Europie, co brzmiało zbieżnie z wierszem Władysława Broniewskiego pt. "Grób Tamerlana".

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ryszard Tokarski
Weteran Forum


Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 281

PostWysłany: Sob Paź 11, 2008 12:25 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mam tę książkę (niestety w wersji elektronicznej i niestety wydaną przez "Tower Press"). Jeżeli chce ją Pan, proszę podać e-mail.

Pozdrawiam, RT

_________________
"Kto za m?odu nie by? buntownikiem, ten na staro?? b?dzie ?wini?" (J. Pi?sudski)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Piotr Hlebowicz
Site Admin


Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 1166

PostWysłany: Sob Paź 11, 2008 3:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bywajac w ZSSR a potem Rosji i w panstwach powstalych po rozpadzie ZSSR, sam slyszalem co tydzien audycje w radio (chyba Majak - ogolne radio rosyjskie, retransmitowane m.in. do Kazachstanu) w ktorych wystepowal przywodca sekty "Najwyzsza Prawda" (Aum sin rikju, jesli dobrze pamietam) niejaki Asachara. Mowil kiepskim rosyjskim, ale ideologie sekty przekazywal konsekwentnie. Pomyslcie: raz w tygodniu chyba cala godzine (juz dobrze nie pamietam). Jakie musial miec wplywy na Kremlu, by miec czas na antenie ogolnorosyjskiego radia! I jakie pieniadze wchodzily w gre!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 10:48 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Andrzej Werter
Weteran Forum


Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 181

PostWysłany: Nie Paź 12, 2008 5:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję kolegom za arcyciekawe artykuły. Sam wielokrotnie podkreślałem, że konflikt pomiędzy religiami objawionymi a religiami Dlekiego Wschodu, to konflikt Boga i Szatana. Nie wątpię, że ten ostatni korzystał, lub stworzył zbrodnicze systemy(twory człowieka, nienaturalne). Pozdrawiam.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group