" /> Dyskusje ogólne :: MOkonkurowała z SB wdekonspiracji SW abypozyskać względy GRU
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

MOkonkurowała z SB wdekonspiracji SW abypozyskać względy GRU

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Darek
Bywalec Forum


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 45

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 2:46 pm    Temat postu: MOkonkurowała z SB wdekonspiracji SW abypozyskać względy GRU Odpowiedz z cytatem

W Brzegu stacjonowały okupacyjne wojska sowieckie. Generał Jaruzelski nie musiał wprowadzać stanu wojennego , przed interwencją wojsk sowieckich w Polsce, gdyż od 1944r. wojska sowieckie okupowały Polskę przez stacjonowanie w niektórych miastach Polski. Pod Brzegiem zlokalizowane było sowieckie lotnisko, na którym była rozmieszczona broń atomowa. Zbigniew Hryciuk urodzony we Lwowie działacz S i Solidarności Walczącej - drukował w Brzegu Solidarność Walczącą .Ponizej zamieszczamy artykuł Zbigniewa Bereszyńskiego.


Sprawa Hryciuka i Kajdzika

Z dniem 22 lipca 1983 r. władze PRL zniosły oficjalnie stan wojenny, obowiązujący w Polsce od 13 grudnia 1981 r. i formalnie zawieszony z początkiem 1983 r. Trwająca od półtora roku wojna z “Solidarnością” i siłami opozycyjnymi toczyła się jednak nadal. Zmieniły się tylko formy i metody walki, zaś SB i ZOMO nadal miały pełne ręce roboty. Ogłoszona w lipcu 1983 r. amnestia dla “przestępców” politycznych nie była wspaniałomyślnym aktem łaski, jak utrzymywała ówczesna propaganda reżimowa. lecz także jednym ze sposób walki z działającym w kraju podziemiem związkowym i politycznym. Reżimowe środki masowego przekazu nieustannie zachęcały działaczy podziemia do ujawnienia się i skorzystania z “dobrodziejstw” amnestii. Tym, którzy by z owych “dobrodziejstw” nie chcieli skorzystać, nadal groziły surowe kary. Liczono na to, że ujawniający się konspiratorzy, w zamian za skorzystanie z amnestii, będą ujawniać także swoich kolegów i współpracowników, składając obciążające zeznania na ich temat. W ten sposób chciano doprowadzić do rozbicia i stopniowej likwidacji podziemnej “Solidarności”. Celu tego nigdy nie udało się w pełni osiągnięć, ale obrana przez władze PRL taktyka przyniosła niestety pewne efekty. Szereg osób dało się skusić obietnicom władz i ujawniło swoją dotychczasową działalność. Pozyskane dzięki temu informacje zostały w niejednym przypadku wykorzystane przez SB dla podjęcia działań represyjnych wobec tych osób, które nadal prowadziły działalność konspiracyjną. Jedni korzystali z amnestii, a inni w tym samym czasie trafiali do aresztów i na ławę oskarżonych.

Sytuacja taka zaistniała m. in. na terenie Brzegu, gdzie w pośrednim następstwie amnestii z lipca 1983 r. doszło aresztowania jednego z czołowych działaczy miejscowej “Solidarności”, Zbigniewa Hryciuka. Działania represyjne dotknęły również wielu innych mieszkańców Brzegu, a w szczególności Janusza Kajdzika, który trafił przed sąd wraz ze Zbigniewem Hryciukiem. Przed sądem stanął także Zdzisław Bernacki, działacz “Solidarności” rolniczej z Michałowa. W działaniach tych czynnie uczestniczyli nie tylko funkcjonariusze SB, ale także niektórzy funkcjonariusze Sekcji Kryminalnej Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Brzegu.

Milicja ściga kolporterów ulotek

W nocy z 28 na 29 sierpnia 1983 r. rozkolportowano w Brzegu dużą ilość ulotek i plakatów z wezwaniem do udziału w manifestacjach w dniu 31 sierpnia 1983 r., organizowanych dla upamiętnienia trzeciej rocznicy podpisania historycznych porozumień społecznych z Gdańska i Szczecina. Materiały takie pojawiły się na miejscowym dworcu PKS oraz na Osiedlu Westerplatte. Niestety nie wszystkim uczestnikom akcji kolportażowej dopisało szczęście. Około godziny 23 na Osiedlu Westerplatte funkcjonariusz MO, plut. Szuda, zauważył trzech młodych ludzi, których postanowił wylegitymować. Dwóch nastolatków zdążyło uciec. Trzeci w trakcie legitymowania usiłował zjeść plik papierów. “Do tego nie dopuszczono - czytamy w dokumencie opracowanym oficera MO, ppor. Leszka Bednarskiego – i po wyciągnięciu na siłę z ust tych papierów okazało się, że są to ulotki o treści antypaństwowej i nawołujące do manifestacji ulicznych w dniu 31.08.1983 r., dając[ych] wyraz [temu] iż NSZZ »Solidarność« istnieje i aktywnie działa” .

Zatrzymanym okazał się Grzegorz Gronowski, były uczeń Technikum Elektrycznego w Brzegu . Znaleziono przy nim ponad dwadzieścia ulotek “Solidarności” o treści nawiązującej do trzeciej rocznicy podpisania porozumień społecznych z sierpnia 1980 r. oraz dwie ulotki z tekstem kazania ks. Jerzego Popiełuszki . Następnego dnia funkcjonariusze Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Brzegu, por. Edward Kaleta i st. kpr. Tomasz Swat, działając bez nakazu prokuratorskiego (jedynie na podstawie milicyjnego nakazu AC 806024 MO w Brzegu) przeprowadzili rewizję w miejscu zamieszkania Grzegorza Gronowskiego, zabierając “zeszyt z tekstami wierszy i piosenek o treściach antypaństwowych” . Rewizję przeprowadzono również w mieszkaniu Arkadiusza Kuśmierskiego, jednego z dwóch młodych ludzi, którzy w nocy z 28 na 29 sierpnia 1983 r. byli widziani wraz z Grzegorzem Gronowskim. Funkcjonariusze RUSW w Brzegu, st. kpr. Buchoniecki i st. kpr. Leszek Bułkowski, znaleźli tutaj ulotkę o treści “»Solidarność« jest i będzie, niezależnie od tego, czy się komuś to podoba czy nie – L. Wałęsa” .

W dniu 30 sierpnia 1983 r. Grzegorz Gronowski został przesłuchany w charakterze świadka przez ppor. Leszka Bednarskiego, oficera Sekcji Kryminalnej RUSW w Brzegu. Podczas przesłuchania tłumaczył się on, że nie prowadził żadnej działalności kolportażowej, lecz – wraz z dwoma kolegami, Markiem Jezierzańskim i Arkadiuszem Kuśmierskim – jedynie zbierał znalezione w klatkach schodowych ulotki i plakaty. Tak też utrzymywał w złożonym przez siebie oświadczeniu pisemnym . Podobnie tłumaczyli się koledzy Gronowskiego. “Zatrzymany nieletni oraz dwaj pozostali po ich ustaleniu oświadczyli, że chodzili po klatkach [schodowych] zbierać te ulotki, gdyż były między nimi ładne plakaty z orłem” – pisał ppor. Bednarski w opracowanym później planie czynności operacyjno-dochodzeniowych . Jeżeli chodzi o znaleziony w mieszkaniu Gronowskiego zeszyt z tekstami wierszy i piosenek, to – według wyjaśnień złożonych przez zatrzymanego nastolatka - został on zapisany przez niego jeszcze w 1982 r., w okresie nauki w brzeskim Technikum Elektrycznym. “Ktoś te wiersze przyniósł do klasy zapisane w zeszycie i krążył on po klasie i kolejno każdy z nas sobie je przepisywał. Kto przyniósł te wiersze, tego nie wiem” – utrzymywał Gronowski .

Sprawa kolportażu ulotek w nocy z 28 na 29 sierpnia 1983 r. stała się przedmiotem postępowania przygotowawczego, które pod nadzorem miejscowej prokuratury prowadził wspomniany już ppor. Leszek Bednarski z Sekcji Kryminalnej RUSW w Brzegu .

Do akcji wkracza SB

Sprawą kolportażu ulotek na terenie Brzegu zajęli się w tym czasie również funkcjonariusze SB z rejonowych i wojewódzkich struktur tej służby.

W dniu 29 sierpnia 1983 r. do Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Brzegu zgłosił się Wiesław M., pracownik miejscowego oddziału PKS, działacz zakładowej “Solidarności”, a zarazem członek PZPR, który – chcąc skorzystać z amnestii – zdecydował się na ujawnienie swojej dotychczasowej działalności, związanej w szczególności z kolportażem ulotek i biuletynów podziemnej “Solidarności”. Złożył on szczegółowe “zawiadomienie o przestępstwie”, odebrane od niego przez por. Wiesława Mastalerza z Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Opolu. Wymienił nazwiska szeregu osób, które po wprowadzeniu stanu wojennego zajmowały się działalnością kolportażową i zbieraniem składek związkowych. Ze złożonych przez niego wyjaśnień wynikało, że działalność kolportażową prowadzili w szczególności - Danuta Pawlik, pracownica stacji CPN w brzeskim oddziale PKS, oraz kierowcy Józef Turas i JanWawryk, przywożący “bibułę” z Wrocławia. W kręgu podejrzanych znalazł się również Zbigniew Hryciuk, były pracownik brzeskiego oddziału PKS, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” w tym przedsiębiorstwie. Jako osoba zbierająca składki związkowe został wymieniony Franciszek Gielata. Wiesław M. ujawnił także nazwisko Władysława Borowskiego - pracownika, który w okresie stanu wojennego przeprowadził jedną z najgłośniejszych akcji protestacyjnych na terenie Brzegu, polegającą na wywieszeniu flagi “Solidarności” na maszcie radiowym miejscowego oddziału PKS. Według protokołu spisanego przez por. Mastalerza, Wiesław M. złożył m. in. następujące zeznania:

“[...] do lipca 1982 r. [...] nie prowadziłem jakiejkolwiek działalności sprzecznej z przepisami obowiązującymi w okresie stanu wojennego. W tym okresie nie była prowadzona w naszym przedsiębiorstwie zorganizowana działalność związkowa; ukazywały się jedynie sporadycznie ulotki sygnowane przez NSZZ »Solidarność« , a wydawane we Wrocławiu pt. »Z Dnia na Dzień«, »Wiadomości Bieżące« oraz »Prostownik«, który prawdopodobnie był wydawany na terenie FSE »Besel« w Brzegu. [...]

W lipcu 1982 r. wspólnie z innymi członkami Komitetu Zakładowego NSZZ »Solidarność«, w czasie przypadkowych spotkań zaczęliśmy dyskutować na tematy związane z działalnością NSZZ »Solidarność«, sytuacją w kraju w okresie stanu wojennego oraz [na temat] ukazujących się ulotek na terenie zakładu. Dyskusje te prowadzone były w gronie Władysława Borowskiego, Jana Wawryka, Michała Duszenki – członków KZ NSZZ »Solidarność« oraz Józefa Troczyńskiego, Henryka Kopija – szeregowych członków zawieszonego NSZZ »Solidarność«.

W miesiącu lipcu 1982 r., po zakończeniu pracy w zajezdni, przypadkowo spotkałem się z w/w osobami i podjęliśmy decyzję – prostuję – ja sam podjąłem decyzję, aby w naszym przedsiębiorstwie rozpocząć działalność związkową. Decyzja moja o podjęciu działalności związkowej spotkała się z poparciem moich kolegów. Ja miałem kolportować ulotki w godzinach rannych na terenie naszego przedsiębiorstwa. W tym czasie nie wiedziałem jeszcze, skąd będę brał ulotki do kolportażu na terenie naszego przedsiębiorstwa.

Kilka razy, będąc na stacji CPN w naszym przedsiębiorstwie, zatrudniona tam Danuta Pawlik dała mi do poczytania po jednym egzemplarzu ulotek wydawanych przez zawieszony NSZZ »Solidarność«. Ja po przeczytaniu tych ulotek zwracałem je Danucie Pawlik. Nie mówiła mi, skąd posiada te ulotki, jak ja również jej o to nie pytałem.

Około 10 lipca 1982 r., będąc na stacji CPN zatankować paliwo, otrzymałem kolejny raz od Danuty Pawlik ulotkę do poczytania. W trakcie kiedy dawała mi tę ulotkę do przeczytania, zapytałem się jej, czy ulotek takich nie posiada więcej. Odpowiedziała mi, że posiada większą ilość ulotek i zapytała mnie, w jakim celu mi są one potrzebne. Ja powiedziałem jej wprost, że chciałbym je rozrzucić następnego dnia w godzinach rannych na terenie naszego przedsiębiorstwa, od strony przedsiębiorstwa surowców wtórnych. Wtedy Danuta Pawlik podeszła do stojącej w biurze CPN szafy i wyjęła z niej około 20 egzemplarzy ulotek pt. »Z Dnia na Dzień«, które były sygnowane przez NSZZ »Solidarność« Dolnego Śląska. Odebrałem od niej te ulotki i następnie porozkładałem je na placu, na asfalcie pomiędzy samochodami. Nadmieniam, że w tym przypadku nie czytałem ulotek odebranych od Danuty Pawlik i stąd tez nie pamiętam ich numeru, jak też nie wiem, czego dotyczyła ich treść.

Następnie w okresie do 22 lipca 1982 r. do 22 lipca 1982 r. jeszcze dwukrotnie odebrałem od Danuty Pawlik ulotki w stacji CPN w ilości po około 15-20 egzemplarzy każdorazowo. Następnie, tak jak poprzednio, rozkładałem je pomiędzy samochodami na asfalcie na terenie naszego przedsiębiorstwa, od strony zakładu surowców wtórnych. Większość tych ulotek była wydawana przez »Solidarność« Dolnego Śląska we Wrocławiu, a jedynie pojedyncze egzemplarze, jakie otrzymałem od Danuty Pawlik, były wydawane przez »Solidarność« górnośląską. Jak pamiętam, były to ulotki o tytułach »Z Dnia na Dzień«, »Solidarność Walcząca«, »Wiadomości Bieżące« i »Biuletyn Dolnośląski«; nie pamiętam, jakie tytuły nosiły ulotki sygnowane przez »Solidarność« górnośląską. Z treścią tych ulotek, po ich otrzymaniu od Danuty Pawlik, zapoznawałem się jedynie pobieżnie i obecnie nie pamiętam (już), czego ona konkretnie dotyczyła. Były w nich opisane sprawy związane z organizowanymi akcjami przez NSZZ »Solidarność«, zajścia uliczne, ilość uczestników zajść zatrzymanych przez organy MO.

W tym miejscu chciałbym sprostować [informację na temat] okres[u], w którym trzykrotnie rozkolportowałem na terenie zakłady, w którym jestem zatrudniony, ulotki otrzymane od Danuty Pawlik; było to w okresie od 10 lipca do 20 sierpnia 1982 r., a nie, jak podałem wcześniej, do 20 lipca 1982 r.

Nadmieniam, że do podjęcia się kolportażu ulotek skłoniła mnie wytworzona wśród pracowników atmosfera wokół mojej osoby. W związku z tym, że nazywano mnie »kapusiem«, »dwulicowcem«, jako że byłem i jestem nadal członkiem PZPR, postanowiłem pokazać, że tak nie jest, i w dalszym ciągu jestem członkiem NSZZ »Solidarność«.

W trakcie przekazywania mi ulotek przez Danutę Pawlik nie mówiła mi ona, skąd posiada ulotki, jak tez ja jej o to nie pytałem.

W trakcie rozmowy na terenie przedsiębiorstwa, po zakończeniu pracy, na tematy związkowe, prowadzonej z Józefem Turasem i Janem Wawrykiem, powiedzieli mi oni, że dostarczają ulotki wydawane we Wrocławiu do Danuty Pawlik. Nie ujawnili mi jednak źródła odbioru tych ulotek we Wrocławiu. Fakt tej rozmowy miał miejsce już po drugim przypadku rozkolportowania przeze mnie ulotek na terenie zakładu. Z rozmowy z nimi zorientowałem się, że wiedzą już, iż ja kolportuję ulotki, i jak stwierdzili, powiedziała im o tym Danuta Pawlik.

W dniu 21 sierpnia 1982 r. zostałem zwolniony z pracy. Po moim odwołaniu do Komitetu Miejsko-Gminnego PZPR w Brzegu i rozmowie z dyrektorem WPKS w Opolu w dniu 24.08.1982 r. zostałem przywrócony do pracy. Od tego momentu nie zajmowałem się już więcej kolportażem ulotek na terenie zakładu, jak też Danuta Pawlik nie dawała mi nawet pojedynczych ulotek do poczytania.

Następnie, tak gdzieś do 1 maja 1983 r., w dalszym ciągu w naszym zakładzie ukazywały się ulotki sygnowane przez b. NSZZ »Solidarność« Dolnego Śląska, ale ja nie wiem, kto zajmował się ich kolportażem. Nie wiem również, kto zajmował się kolportażem ulotek do lipca 1982 r.; przypuszczam jedynie, że mógł to organizować Zbigniew Hryciuk – przewodniczący KZ b. NSZZ »Solidarność«. Opieram to [przypuszczenie] jedynie na tym, że miał on zaufanie wśród załogi, jak w okresie legalnej działalności NSZZ »Solidarność« posiadał kontakty z działaczami Zarządu Regionu Dolnego Śląska we Wrocławiu.

Pod koniec miesiąca lipca 1982 r., w czasie rozmowy z Jerzym Białkiem na terenie warsztatu PKS w Brzegu, dowiedziałem się od niego, że Władysław Borowski na początku maja 1982 r. na maszcie dalekopisu w PKS w Brzegu wywiesił biało-czerwoną flagę z napisem »Solidarność«. [...] Jak pamiętam, właśnie wtedy rozmawialiśmy na temat tej flagi i Białek oświadczył, że nie ma co mówić, gdyż zrobił to Władek Borkowski; nie podawał jednak żadnych szczegółów dotyczących tego faktu.

Daty dokładnie nie pamiętam, ale było to najprawdopodobniej w kwietniu 1983 r. W czasie rozmowy z Marianem Smołuchem zapytałem go, czy na terenie zakładu zbierane są składki, gdyż ta sprawa była dość głośna w zakładzie i następnie ucichła. Smołuch oświadczył mi, że składki takie są zbierane w zakładzie przez Franciszka Gielatę; dodał przy tym, że składka ta jest dobrowolna, w dowolnej wysokości, i jest przeznaczona na pomoc materialną dla osób, które zostały zwolnione z pracy za kontynuowanie działalności związkowej w ramach nie istniejącego NSZZ »Solidarność«. Następnie w sumie przekazałem dla Gielaty około 700 zł przez okres 4 miesięcy, przy czym w jednym przypadku przekazałem mu kwotę 400 zł w kwietniu lub maju 1983 r. z otrzymanej premii czternastki. W pozostałych przypadkach przekazywałem mu kwotę po 100 zł w danym miesiącu.

Przekazując pieniądze Gielacie, nie sporządzał on żadnej listy i nie dawał mi pokwitowania; pieniądze te po prostu chował do kieszeni. Nie wiem, co dalej robił z nimi Gielata, jak też nie wiem, kto z innych pracowników wpłacał mu składki” .

Między innymi na podstawie zeznań Wiesława M. zaplanowana została duża akcja przeszukań u wybranych pracowników PKS, podejrzewanych o prowadzenie zakazanej działalności kolportażowej. W dniu 20 września 1983 r. wiceprokurator Tadeusz Stępień z Prokuratury Rejonowej w Brzegu wydał postanowienia o przeprowadzeniu rewizji u następujących osób: Danuta Pawlik, Michał Duszenko, Jerzy Białek, Henryk Kopij, Jan Sobieski, Jacek Kamiński i Józef Turas . Odnośne postanowienia o przeprowadzeniu rewizji wydał w dniu 20 września 1983 r. wiceprokurator Tadeusz Stępień z Prokuratury Rejonowej w Brzegu .

Akcja przeszukań stała się dla SB okazją do przeprowadzenia “rozmów wyjaśniających” z osobami podejrzewanymi o związki z podziemną “Solidarnością”. Niektóre z tych osób w wyniku przeprowadzonych z nimi rozmów zdecydowały się na ujawnienie swojej dotychczasowej działalności, chcąc skorzystać z postanowień amnestii z lipca 1983 r. W dniu 23 września 1983 r. tak właśnie postąpili dwaj pracownicy brzeskiego oddziału PKS – Józef T. i Michał D. W sporządzonej na tę okoliczność notatce służbowej st. szer. Z. Żurakowski, funkcjonariusz SB z RUSW w Brzegu, pisał: “W wyniku przeprowadzonych rozmów z Józefem T[...] ustalono, że nie miał on związku z kolportażem ulotek w dniu 29-31.08.83 r. na terenie Brzegu; natomiast w/wym. ujawnił swoją działalność w podziemnych strukturach »Solidarności«
w PKS Brzeg i skorzystał z ustawy o amnestii. W trakcie rozmowy z Michałem D[...] okazało się, że nie miał on również związku z kolportażem ulotek; wg niego został fałszywie posądzony. W/wym. ujawnił natomiast swoją działalność w podziemnej strukturze »Solidarności«
w PKS. Po konsultacji z prac.[ownikami] Wydz.[iału] Śledczego [WUSW w Opolu] odstąpiono od pobierania protokołu ustnego powiadomienia o przestępstwie. W obu przypadkach odstąpiono od dokonania przeszukań u w/wym.” .

W wyniku rewizji przeprowadzonej w dniu 28 września 1983 r. w miejscu pracy Henryka Kopija znaleziono cztery egzemplarze biuletynu “Prostownik” z października i listopada 1982 r. Wyniki podjętych w tej sprawie czynności wyjaśniających zostały w następujący sposób przedstawione w notatce służbowej spisanej przez st. szer. Żurakowskiego: “W trakcie rozmów wyjaśniających w pomieszczeniach RUSW w Brzegu Kopij oświadczył, że w tym okresie [październik 1982 r. – Z.B.] otrzymał polecenie służbowe od dyrekcji [dotycząc] zbierania z placu zajezdni ulotek i niszczenia ich bądź przekazywania dyrekcji. Sprawdzono, że istotnie w/wym. otrzymał od takie polecenie będąc kierownikiem działu Stacji Obsługi. Kopij ze swej strony wydał polecenie mistrzom [w sprawie] zbierania ulotek i przekazywania jemu w celu zniszczenia. Sprawdzono, że zbierane z placu [ulotki] w/wym. rzeczywiście niszczył. Kopij uważa, że któryś z mistrzów lub pracowników ulotki te przyniósł mu w celu zniszczenia. Ona sam nigdy nie zajmował się kolportażem ulotek” .

“Konkurencyjne” działania MO

Prowadzącym śledztwo funkcjonariuszom SB robił “konkurencję” znany już nam ppor.
Leszek Bednarski z Sekcji Kryminalnej RUSW w Brzegu, kontynuujący ciągle odrębne dochodzenie w sprawie kolportażu ulotek w nocy z 28 na 29 sierpnia 1983 r.

W dniu 7 października 1983 r. ppor. Bednarski przesłuchał we własnym zakresie Wiesława M. – tego samego, który w sierpniu 1983 r. ujawnił był swoją działalność przed funkcjonariuszami SB. Uzyskane wówczas informacje, a także informacje zaczerpnięte z materiałów wytworzonych przez SB, wykorzystał on do opracowania szczegółowego planu dalszych “czynności operacyjno-dochodzeniowych dotyczących rozrzucenia ulotek [i] rozklejenia plakatów nakłaniających do manifestacji ulicznych w dniu 31.08.1983 r.” .

Wchodząc bardzo daleko w kompetencje SB, ppor. Bednarski planował dalsze przesłuchania w odniesieniu do całego szeregu osób podejrzewanych o prowadzenie zakazanej działalności związkowej lub kolportażowej. W szczególności zamierzał on przesłuchać pozostałych młodych ludzi, którzy w nocy z 28 na 29 sierpnia 1983 r. przebywali wraz z Grzegorzem Gronowskim: Heleny Krystyny Jezierzańskiej, Marka Jezierzańskiego i Arkadiusza Kuśmierskiego .

Ppor. Bednarski planował także ponowne zajęcie się sprawą nieformalnej młodzieżowej grupy opozycyjnej w brzeskim Technikum Elektrycznym, która w okresie stanu wojennego zajmowała się malowaniem napisów i plakatów (z grupą tą związany był m. in. Grzegorz Gronowski). W związku z tym zamierzano m. in. “przesłuchać szczegółowo Janusza Włodarczyka, który wraz z innymi uczniami usiłował w szkole stworzyć koło na podobieństwo »Solidarności«” .

Autor planu oparł się na ustaleniach, z których wynikało, że brzeski oddział PKS jest miejscem, z którego rozchodzą się ulotki i biuletyny kolportowane na terenie miasta. W związku z tym zaplanował on również przesłuchanie szeregu pracowników PKS. Wezwana na przesłuchanie miała być m. in. Danuta Pawlik, o której wiedziano, że kolportowała “bibułę” wśród kierowców tankujących paliwo na prowadzonej przez nią stacji CPN. Zamierzano też zadać jej pytania dotyczące zbierania “składek na zakładzie na pomoc rodzinom internowanych”. Kierowca Jan Wawryk miał być przesłuchany “na okoliczność przewożenia przez niego ulotek z terenu Wrocławia”. Wezwany na przesłuchanie miał być także Józef T., który we wrześniu 1983 r. ujawnił swoją działalność i skorzystał z amnestii (w związku z tym planowano wezwanie go w charakterze świadka, z wyraźnym tego zaznaczeniem na wezwaniu). Zamierzano przesłuchać także kierowcę Fedorowicza, który – według Józefa T. – pod koniec sierpnia 1983 r. – miał znaleźć w swoim autobusie porozrzucane ulotki. Przy okazji chciani rozmawiać z nim także na temat zbierania składek związkowych na terenie zakładu pracy. Inny pracownik PKS, Zdzisław Szałach, miał być wezwany na przesłuchanie w związku z tym, że – według informacji przekazanych przez Józefa T. – w lipcu 1982 r. rozklejał ulotki na słupach oświetleniowych na terenie PKS. Kolejną osobą podlegającą wezwaniu na przesłuchanie był Marian Smołuch, z którym chciano “rozmawiać na temat zbierania składek w PKS”. W dalszej kolejności, “w zależności od uzyskanych danych”, miał być wezwany na przesłuchanie Franciszek Gielata, o którym wiedziano, że zajmuje się zbieraniem składek związkowych na rzecz “Solidarności”. W razie potrzeby miał on być skonfrontowany z Wiesławem M.

Opracowany przez ppor. Bednarskiego plan czynności operacyjno-dochodzeniowych został przynajmniej częściowo zrealizowany. Z odręcznych adnotacji na marginesie tego dokumentu wynika, że realizacji doczekały się sformułowane w nim zamierzenia w odniesieniu do Danuty Pawlik i Jana Wawryka . W dniu 21 października 1983 r. inny funkcjonariusz MO, mł. chor. Ryszard Piaszczyński, zgodnie z planem opracowanym przez ppor. Bednarskiego, przesłuchał w charakterze świadka kierowcę Mariana Smołucha, wypytując go o sprawy związane z kolportażem ulotek i zbieraniem składek związkowych. Ze spisanego wówczas protokołu przesłuchania wynika, że składki na rzecz podziemnej “Solidarności” płaciła – w formie dowolnych datków pieniężnych - większość pracowników brzeskiego oddziału PKS .

Podjęte przez ppor. Bednarskiego działania spotkały się jednak z ostrym sprzeciwem ze strony Służby Bezpieczeństwa, której przedstawiciele uznali, że oficer ten za dużo sobie pozwala, wchodząc w paradę pionowi SB. W dniu 19 października 1983 r. st. szer. Z. Żurakowski, inspektor Grupy II SB RUSW w Brzegu, napisał skargę do miejscowego komendanta MO, powołując się na otrzymaną przez niego informację, że “pracownik Sekcji Kryminalnej RUSW w Brzegu przeprowadził rozmowę z Wiesławem M[...] figurantem sprawy prowadzonej przez tut. SB”. Funkcjonariusz SB narzekał: “W trakcie rozmowy M[...] przedstawiono złożony przez niego uprzednio protokół o ujawnieniu swojej działalności przestępczej w okresie stanu wojennego, jak również rozpytywano na różne tematy. M[...] W. był zaskoczony i oburzony tym faktem, ponieważ otrzymał zapewnienie, że nie będzie więcej wzywany do RUSW. W związku z przyjętą koncepcją współdziałania w/wym. ze Służbą Bezpieczeństwa oraz planem przedsięwzięć operacyjnych w sprawie, fakt ten spowodował nieodwracalne szkody operacyjne i konieczność dokonania znacznych zmian przyjętej koncepcji działań, co znacznie opóźni osiągnięcie zakładanych celów”. Skarga kończyła się wnioskiem: “Poprzez przełożonych funkcjonariusza, który przeprowadził bez sprawdzenia w Biurze »C« rozmowę z M[...] spowodować, aby przestrzegał on obowiązujące w tym względzie zasady pracy” .

W reakcji na otrzymaną skargę komendant brzeskiej milicji polecił mł. chor. Ryszardowi Piaszczyńskiemu pozostawać “w stałym kontakcie z Insp. SB, Z. Żurakowskim”. Zastrzegł się jednak, że “śledztwo nadzoruje Prok.[urator] Rej.[onowy] i jego decyzje są wiążące” .

Sprawami natury politycznej interesował się także inny oficer Sekcji Kryminalnej RUSW, ppor. Stefan Wieczorkowski. W dniu 25 października 1983 r., “podczas wykonywania czynności służbowych na terenie Brzegu”, uzyskał on “informację następującej treści: w Biurze Geodezji i Urządzania Lasów, którego biura znajdują się przy ul. Piastowskiej 9 i przy ul. Jerzego, gdzie znajduje się fotokopiarka, jest zatrudniony mężczyzna na stanowisku szefa produkcji obu w/w zakładów. Wymieniony trudni się opracowywaniem nielegalnych biuletynów [...] na teren Brzegu” .

“Wraz z nim pracuje drugi osobnik, którego miejsca pracy nie zdołałem ustalić – pisał ppor. Wieczorkowski w dalszym ciągu sporządzonej przez siebie notatki urzędowej. - Obaj posiadają matryce produkcji chińskiej. Ustaliłem, że inżynier, który jest szefem produkcji w Biurze Geodezji i Urządzania Lasów, na terenie miasta porusza się rowerem, na którym przewozi torbę i w niej matryce i inne materiały dot. nielegalnych wydawnictw. Jako miejsca, w których w/w wykonują przy pomocy posiadanych matryc odbitki nielegalnych wydawnictw, wykorzystują prywatne mieszkania, między innymi w Biurze Geodezji i Urządzania Lasów, wymuszając ten fakt ze względu na stanowisko służbowe.

Wiadomym jest, że inż.[nier] ten osobiście robił reportaż z procesu [Władysława] Frasyniuka na teren Brzegu” .

W przeciwieństwie do ppor. Bednarskiego, ppor. Wieczorkowski nie usiłował konkurować z SB w zakresie ścigania “przestępców” politycznych, lecz wnioskował, by sporządzoną przez niego notatkę “niezwłocznie przekazć Służbie Bezpieczeństwa celem podjęcia ścisłej obserwacji poczynań inżyniera (szef[a] produkcji w Biurze Geodezji i Urządzania Lasów”. Tak też się stało, zgodnie z dekretacją dokonaną przez komendanta miejskiego MO w Brzegu., który w dniu 26 października 1983 r. przesłał notatkę ppor. Wieczorkowskiego na ręce zastępcy szefa RUSW ds. SB “do realizacji przez SB” .
SB planuje uderzenie

Dochodzenie prowadzone przez ppor. Leszka Bednarskiego i innych funkcjonariuszy MO nie przyniosło planowanych efektów w postaci procesowego udokumentowania faktu kolportowania ulotek i biuletynów przez konkretne osoby. Podejmowane w ramach tego dochodzenia działania – przesłuchania, rewizje itp. – przyczyniły się jednak do wytworzenia atmosfery zagrożenia wśród osób zaangażowanych w podziemną działalność związkową i kolportażową. Podobny efekt miały analogiczne działania ze strony SB. Narastające poczucie zagrożenia skłoniło niektóre osoby do ujawnienia swojej działalności z myślą o skorzystaniu z amnestii. Uzyskane od tych osób informacje znacznie wzbogaciły wiedzę SB i ostatecznie umożliwiły ujęcie głównego animatora działalności konspiracyjnej w środowisku pracowników brzeskiego oddziału PKS – Zbigniewa Hryciuka.

W dniu 18 października 1983 r. ujawniła swoją “przestępczą” działalność jeszcze jedna osoba z grona działaczy “Solidarności” z brzeskiego oddziału PKS. Osobą tą był kierowca Władysław A. Przyznał się on do tego, że w okresie od marca 1982 do przełomu sierpnia i września 1982 r. prowadził działalność polegającą “na kolportowaniu ulotek na terenie PKS-u w Brzegu i zbieraniu pieniędzy na cele NSZZ »SOLIDARNOŚĆ«” . W dniu 3 listopada 1983 r. Władysław A. został przesłuchany w charakterze świadka przez ppor. Grzegorza Kłosińskiego z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu. Także z jego zeznań wynikało, że głównym organizatorem zakazanej działalności na terenie brzeskiego oddziału PKS był Zbigniew Hryciuk. Zgodnie z protokołem przesłuchania, Władysław A. zeznał m. in.:

“Od dnia 13 grudnia 1981 r., a więc od czasu wprowadzenia stanu wojennego, nie prowadziłem żadnej działalności na rzecz zawieszonego wówczas związku »Solidarność«. Pamiętam, że w okresie od wprowadzenia stanu wojennego aż chyba do lipca 1982 roku, na terenie mojego zakładu pracy nie była prowadzona żadna działalność związkowa – ja osobiście nic na temat prowadzenia takiej działalności nie wiedziałem. Ukazywały się co prawda w tym okresie czasu, sporadycznie i w niewielkich ilościach, ulotki sygnowane przez »Solidarność«. Ulotki te były wydawane we Wrocławiu i zatytułowane one były »Z Dnia na Dzień«, »Wiadomości Bieżące« i »Prostownik«. [...]

O ile dobrze [sobie] przypominam, to w miesiącu marcu 1982 r. były przewodniczący Komitetu Zakładowego NSZZ »Solidarność« w naszym zakładzie, Zbigniew HRYCIUK. Powiedział on w rozmowie ze mną, że te zebrane pieniądze będą przeznaczone na msze święte za »Solidarność« oraz dla osób potrzebujących, tj. takich, którym urodziło się dziecko itp. Rozmowa nasza miała miejsce na terenie naszego zakładu pracy, przed halą naprawczą. Pamiętam, że rozmawialiśmy wówczas sami.

Zgodziłem się na propozycję Zbigniewa Hryciuka, jednakże w trakcie tej rozmowy powiedziałem mu także, że będę zbierał te pieniądze, skoro co, do których się zwrócę o ich danie, zechcą się do tej zbiórki dołączyć i sami dobrowolnie wpłacą jakąś kwotę pieniędzy. [...]

Pierwszą taką zbiórkę pieniędzy przeprowadziłem już chyba w kwietniu 1982 r. Nie pamiętam teraz dokładnie, czy pieniądze te zbierałem bezpośrednio przy wypłacie, czy też po niej. Faktem jest natomiast to, że uzbierałem wówczas kwotę około 1.000 zł. [...] Pamiętam, że osobami, które wpłaciły wówczas pieniądze, byli kierowcy z naszego PKS-u, Wiesław MICHALSKI, Władysław BOROWSKI, Stanisław WRĘBIAK, Ryszard KARPIŃSKI oraz ja i jeszcze jakieś inne osoby, których nazwisk w tej chwili nie pamiętam. Nie prowadziłem w związku z tą zbiórką pieniędzy żadnej ewidencji ani też listy, stąd tez nie przypominam sobie, kto tzn. którzy pracownicy wpłacali mi pieniądze. Jeśli chodzi o wysokość jednorazowej wpłaty, to kwoty wpłacane przez kierowców nie przekraczały 100 zł.

Następną podobną zbiórkę pieniędzy przeprowadziłem ponownie w miesiącu sierpniu 1982 r. Zebrałem wówczas także około 1.000 zł. Jeśli chodzi o kierowców, to jak już poprzednio zeznałem, tylko w ich gronie dokonywałem tych zbiórek pieniędzy [...] wpłacali mi pieniądze ci sami kierowcy co i w poprzednim przypadku oraz wpłacił mi je jeszcze Adam SZELĄŻEK. Pieniądze te, tak jak w poprzednim przypadku, pozostawiłem na zbiorniku paliwa mojego samochodu, a stamtąd zabrał je Hryciuk lub osoba przez niego upoważniona.

Nie wiem, co działo się dalej z tymi pieniędzmi; na co były one przeznaczone. Nigdy na ten temat nie rozmawiałem z Hryciukiem, ale przypuszczam, że były one przeznaczone na cele, o których już poprzednio zeznawałem.

Pamiętam także, o czym słyszałem od innych kierowców, że takie same zbiórki pieniędzy na cele »Solidarności« w naszym zakładzie były prowadzone na stacji obsługi, ale kto zajmował się ich zbieraniem, to tego niestety nie wiem.

Na początku lipca 1982 r. brałem także udział w kolportowaniu na terenie mojego zakładu ulotek. Były to ulotki małego formatu, małe kartki papieru z hasłem »Solidarność istnieje, walczy, zwycięży«. Pamiętam, że napisy »Solidarność« na tych ulotkach były wykonane czerwoną farbą.
W tym miejscu okazano świadkowi ulotkę hasłową z hasłem »Solidarność istnieje, walczy, zwycięży« i zadano pytanie, czy ulotka ta jest taką ulotką, jaką rozkolportowałem na terenie swojego zakładu. Ulotki te, w ilości około 30 egzemplarzy, zabrałem w dyspozytorni w PKS-ie, a leżały one na stole w tym pomieszczeniu. Przypuszczam, że pozostawił je tam Zbigniew HRYCIUK, gdyż jak ja wchodziłem do dyspozytorni, to on w tym samym czasie z niej wychodził.
Fakt zabierania przeze mnie tych ulotek ze stołu w dyspozytorni widział kierowca Wiesław LICHOTA.

Ulotki te rozdałem wśród innych kierowców, a część z nich po prostu rozrzuciłem na terenie zakładu. Kierowcy, którym dawałem wówczas te ulotki, to: Wiesław MICHALSKI, Zdzisław SZALACH, Jan SOBIESKI, Zdzisław GAL i jeszcze kilku innych, których nazwisk w tej chwili nie pamiętam.

Kolejny przypadek kolportowania przeze mnie ulotek na terenie PKS-u w Brzegu miał miejsce gdzieś tak pod koniec lipca 1982 r. Byłem wówczas świadkiem, jak Zb. HRYCIUK przyniósł do dyspozytorni i pozostawił na stole kilka egzemplarzy ulotek zatytułowanych »Prostownik« i »Solidarność Walcząca«. Ulotki twe były wykonane metodą powielaczową i były one wydawane chyba we Wrocławiu. Pozostawiając te ulotki, HRYCIUK powiedział jeszcze »jak chcecie, to sobie przeczytajcie« lub coś w tym rodzaju. Fakt [...] że pozostawił on te ulotki w dyspozytorni, mogą potwierdzić dyspozytor Antoni Idziak i kierowca FELDMAN, z tym, że nie pamiętam jego imienia. Ja te ulotki zabrałem z dyspozytorni i rozdałem je kierowcom na terenie naszego zakładu. Pamiętam, że ulotki te wzięli ode mnie Wiesław MICHALSKI, Zdzisław SZALACH, Marian SMOŁUCH , Władysław BOROWSKI i jeszcze inni, których nazwisk w tej chwili nie pamiętam.

Kolejny przypadek kolportowania przeze mnie ulotek na terenie PKS-u w Brzegu miał miejsce gdzieś tak na przełomie sierpnia i września 1982 r. Otrzymałem wtedy od Zbigniewa HRYCIUKA kilka egzemplarzy ulotek zatytułowanych »Solidarność Walcząca«. Ulotki te wręczył mi on na placu naszego zakładu. Nie pamiętam teraz, ile było egzemplarzy tych ulotek, ani jaka była ich treść. Ulotki te po prostu rozdałem pomiędzy kierowcami. Między innymi wręczyłem je Adamowi SZELĄŻKOWI, Ryszardowi ŚWISTEK i jeszcze innym, których nazwisk w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć” .

W okresie od końca sierpnia do drugiej połowy października 1983 r. uzyskała już dość dobrą orientację co tego, jak wyglądała działalność konspiracyjna w brzeskim oddziale PKS i jakie osoby odgrywały w tej działalności szczególnie ważną rolę. Przyczyniły się do tego nie tylko zeznania osób ujawniających się w ramach amnestii ale także wyjaśnienia składane przez osoby, których nazwiska poznano dzięki tym zeznaniom. W ten sposób SB dowiedziała się, że Zbigniew Hryciuk przywoził “bibułę” z Wrocławia i organizował jej rozprowadzanie wśród pracownik PKS, inicjował zbieranie składek związkowych, a także przeciwdziałał wstępowaniu przez pracowników do tworzonych od jesieni 1982 r. reżimowych związków zawodowych. Ustalono, że do stale kontaktujących z nim osób należy Marek Złoty, wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność”. Ustalono też, że “Danuta PAWLIK i Jan WAWRYK od początku stanu wojennego prowadzą do chwili obecnej zbiórkę pieniędzy na cele »Solidarności«” .

Wiedza ta stała się podstawą starannie przemyślanego planu czynności operacyjno-śledczych, jaki z datą 27 października 1983 r. opracowali dwaj funkcjonariusze Wydziału Śledczego KW MO w Opolu, ppor. Grzegorz Kłosiński i ppor. Lucjan Krajewski. W dokumencie tym tak podsumowano dotychczasowe ustalenia SB na temat zakazanej działalności związkowej w brzeskim oddziale PKS.

“Służba Bezpieczeństwa RUSW w Brzegu ustaliła, że na terenie Oddziału PKS w Brzegu znajduje się grupa kontynuująca działalność w rozwiązanym związku »Solidarność«. Działalność ta polega na kolportażu, druku – ulotek sygnowanych przez »Solidarność« oraz zbieraniu wśród załogi PKS-u w Brzegu składek i datków na cele »Solidarności«. Część z tych ulotek jest dostarczana z Wrocławia lub też powielana według wzorów ulotek wrocławskich.

W ramach amnestii [...] z terenu Brzegu ujawniły się osoby kontynuujące działalność w rozwiązanym związku »Solidarność« i kolportujące w/w ulotki [...] Osoby te, poza ujawnieniem swojej działalności, podały nazwisko osoby kierującej nielegalnymi strukturami »Solidarności« na terenie Oddziału PKS w Brzegu, tj. byłego przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ »Solidarność« w tym zakładzie – Zbigniewa HRYCIUKA. [...]

Z omawianych materiałów wynika, że

Ponadto z analizy sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. »MATRYCA« wynika, że ulotki sygnowane przez »Solidarność« są nadal kolportowane na terenie Brzegu. [...]

Z omawianych materiałów wynika, że na terenie PKS-u w Brzegu są rozpowszechniane ulotki, które przywozi na ten teren z Wrocławia Zbigniew HRYCIUK. Kolportażem ulotek w PKS zajmowali się, poza osobami, które zgłosiły się w ramach amnestii, Marcin ZŁOTY oraz Danuta PAWLIK” .

Zgodnie z przyjętym planem, w dniu 3 listopada 1983 r. funkcjonariusze SB mieli zatrzymać Zbigniewa Hryciuka i Marcina Złotego oraz przeszukać użytkowane przez nich pomieszczenia. Planowano również przeprowadzenie rozmów z zatrzymanymi osobami w celu nakłonienia ich do ujawnienia się w ramach amnestii. Chciano doprowadzić do tego, by Zbigniew Hryciuk i Marcin Złoty (nie będący już wtedy pracownikami PKS) szczegółowo opisali swoją dotychczasową działalność. W razie oporu z ich strony planowano zastosować wobec nich tymczasowe aresztowanie oraz podjąć dalsze działania w ramach postępowania karnego. Cele te zostały sformułowane w planie w następujący sposób: “W dniu 3 listopada 1983 r., w oparciu o posiadane informacje operacyjne i procesowe, w ramach śledztwa wszczętego w dniu 30.08.1983 roku w sprawie kolportowania na terenie Brzegu ulotek, Wydział Śledczy [WUSW] przy współudziale SB RUSW w Brzegu dokona przeszukań pomieszczeń i zatrzymania Zbigniewa HRYCIUKA i Marcina ZŁOTEGO. Po zatrzymaniu, w trakcie rozmowy, zainspirować ich do ujawnienia swojej działalności w ramach amnestii, uzależniając zastosowanie amnestii, tj. sporządzenie stosownego protokołu datą 31.10.1983 r., od dokładnego ujawnienia wszystkich okoliczności związanych z prowadzeniem przez nich wszystkich okoliczności. W przypadku odmowy wystąpić z wnioskiem do Prokuratury Rejonowej w Brzegu o przedstawienie zarzutów i zastosowanie aresztu tymczasowego oraz przejście w/w śledztwa do bezpośredniego prowadzenia przez tut. Wydział Śledczy” .

Planowano także przesłuchanie szeregu osób, a mianowicie Józefa Turasa, Mieczysława Adaszyńskiego, Antoniego Idziaka, Waldemara Feldmana, Mariana Smutnego, Władysława Borowskiego i Elżbiety Szczepaniak, “na okoliczność kolportowania ulotek na terenie Brzegu i PKS Brzeg oraz kontynuowania działalności w rozwiązanym związku »Solidarność«” .






Realizację określonych w planie zadań mieli zapewnić następujący funkcjonariusze Wydziału Śledczego WUSW w Opolu: ppor. Lucjan Krajewski, ppor. Grzegorz Kłosiński i chor. Aleksander Jakubaszek .

Przyjęta w planie data rozpoczęcia akcji – 3 listopada 1983 r. – nie została wybrana w sposób przypadkowy. Za jej wyborem kryła się cyniczna kalkulacja funkcjonariuszy SB, którzy świadomie igrali zdrowiem poważnie chorego człowieka, jakim był (i jest do dzisiaj) Zbigniew Hryciuk. W czasie gdy podporucznicy Krajewski i Kłosiński układali swój plan, Hryciuk przebywał na długoterminowym zwolnieniu lekarskim (od połowy września 1983 r.). Zwolnienie to wygasało z dniem 3 listopada 1983 r., ale stan zdrowia Hryciuka wskazywał na to, że po tej dacie zwolnienie ulegnie przedłużeniu. Gdyby tak się stało, nie można byłoby osadzić go w areszcie. W związku z tym postanowiono zatrzymać go w ostatnim dniu kończącego się zwolnienia , by w ten sposób uniemożliwić mu jego przedłużenie. Zbigniew Hryciuk miał być postawiony w obliczu podwójnej groźby – pozbawienia wolności oraz utraty możliwości normalnego leczenia. Autorzy planu sądzili zapewne, że w takiej sytuacji łatwiej ulegnie on naciskom i w trosce o własne zdrowie skorzysta z możliwości ujawnienia się w ramach amnestii.

W dniu 29 października 1983 r. plan został zatwierdzony przez naczelnika Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, ppłk Jana Pastucha, który porozumiał się w tej sprawie z szefem RUSW w Brzegu .
Aresztowanie Zbigniewa Hryciuka

Przychylając się do zamierzeń SB, wiceprokurator Tadeusz Stępień z Prokuratury Rejonowej w Brzegu wydał w dniu 30 października 1983 r. nakaz przeszukania pomieszczeń użytkowanych przez Zbigniewa Hryciuka i Marcina Złotego . Na tej podstawie wczesnym rankiem 3 listopada 1983 r. dwie ekipy funkcjonariuszy SB rozpoczęły rewizję w miejscu zamieszkania obu działaczy “Solidarności”. W mieszkaniu Zbigniewa Hryciuka rewizję prowadził por. Wiesław Mastalerz z WUSW w Opolu przy udziale st. szer. Z. Żurakowskiego z RUSW w Brzegu. Analogiczne czynności w miejscu zamieszkania Marcina Złotego przeprowadzał chor. Aleksander Jakubaszek z WUSW w Opolu przy udziale Wiesława Wachowskiego z RUSW w Brzegu. W obu przypadkach wynik przeszukania był negatywny. Nie znaleziono żadnych przedmiotów “mogących stanowić dowód przestępstwa” (“ulotek, biuletynów i innych przedmiotów mogących mieć związek z przestępstwem”) .

Tego samego dnia, po zakończeniu rewizji, funkcjonariusze SB przesłuchali Marka Złotego w charakterze świadka. Przesłuchanie prowadził ppor. Lucjan Krajewski przy udziale chor. Aleksandra Jakubaszka jako protokolanta. Złoty przyznał się do tego, że w okresie stanu wojennego kilkakrotnie czytał i przekazywał innym pracownikom ulotki otrzymywane od Zbigniewa Hryciuka. Starał się jednak minimalizować znaczenie tego faktu, zastrzegając się, że każdorazowo dostawał – niekoniecznie od Hryciuka – tylko jedną czy dwie ulotki. Nie wyjawił przy tym źródła pochodzenia ulotek i nie chciał powiedzieć, kto z pracowników PKS otrzymywał od niego przeczytane ulotki. Zapewniał tylko, że ulotki zawsze pozostawały wewnątrz zakładu. Zgodnie z protokołem przesłuchania mówił on m. in.: “Nigdy nie dowiedziałem się, skąd pochodziły ulotki na terenie naszego zakładu – po prostu przypuszczałem, że przywożą je kierowcy [z innych oddziałów PKS] tankujący paliwo w Brzegu. Zresztą ulotek na terenie naszego [oddziału] PKS było dość dużo i otrzymywałem je nie tylko od HRYCIUKA – w podobny sposób mogłem je otrzymywać od innych pracowników naszego Oddziału. Nigdy nie trzymałem tych ulotek, jak też nigdy nie miałem ich więcej jak jedna lub dwie, przy czym były to różne tytuły. W moim przekonaniu – z racji dużej ilości ulotek w zakładzie – nie popełniałem żadnego przestępstwa postępując w ten sposób”. Złoty utrzymywał, że przestał interesować się zakazaną działalnością potem jak w kwietniu 1982 r. funkcjonariusze MO przeprowadzili z nim rozmowę ostrzegawczą. “Przestałem całkowicie interesować się sprawą ulotek – czytamy w dalszej części protokołu – i starałem się nie przyjmować ich od nikogo. W październiku 1982 r. zwolniłem się z pracy i rozpocząłem pracę w innym zakładzie. Było to podyktowane również chęcią zmiany środowiska w pracy. Faktycznie od tamtego czasu nie miałem żadnej styczności z jakąkolwiek działalnością polityczną” .

Zatrzymany tegoż dnia Zbigniew Hryciuk nie przyznawał się do niczego. Chcąc go złamać, SB i prokuratura podjęły w związku z tym wobec niego dalsze działania o charakterze represyjnym. W dniu 4 listopada 1983 r. Wydział Śledczy WUSW w Opolu, reprezentowany przez naczelnika, ppłk. Jana Pastucha, wystąpił do Prokuratora Rejonowego w Brzegu z wnioskiem o: “ przedstawienie stosownego zarzutu Zbigniewowi HRYCIUKOWI [...] zastosowanie wobec w/w środka zapobiegawczego w postaci aresztu tymczasowego [...] osadzenie podejrzanego w Aresztach WUSW w Opolu”. Wnioskowano także o “zlecenie prowadzenia śledztwa w całości Wydziałowi Śledczemu WUSW w Opolu”. W uzasadnieniu wniosku pisano, że czynności dokonane przez SB w dniu 3 listopada 1983 r. “dostarczyły dowodów na to, że Zbigniew HRYCIUK w okresie do dnia 21 lipca 1983 r. prowadził określoną działalność, naruszającą porządek prawny” .

W odpowiedzi na ten wniosek prokurator rejonowy Andrzej Zamojski wydał z dniem 4 listopada 1983 r. postanowienie o przedstawieniu Zbigniewowi Hryciukowi zarzutów następującej treści: “w okresie od 14 grudnia 1981 r. do 30 października 1982 r. w Brzegu , zatrudniony w miejscowej bazie PKS, rozpowszechniał ulotki, plakaty, nielegalne wydawnictwa nawołujące do manifestacji ulicznych, zaniechania pracy, nieposłuszeństwa wobec prawnych rozporządzeń władzy, rozpowszechniając fałszywe wiadomości mogące wyrządzić poważną szkodę interesom PRL, oraz w okresie zawieszenia działalności NSZZ »Solidarność« zbierał składki na potrzeby finansowe tego związku, tj. o przest[ępstwo] z art. 282 a ust. z dn. 18.XII.82, art. 273 § 2 k.k., 271 § 1 k.k. w zw. z art. 10 § 2 k.k.” . Przychylając się do wniosku SB, prokuratura postanowiła również zastosować wobec Zbigniewa Hryciuka areszt tymczasowy do dnia 3 stycznia 1984 r.

W dniu przedstawienia zarzutów (4 listopada 1983 r.) prokurator Andrzej Zamojski osobiście przesłuchał Hryciuka w charakterze podejrzanego. Ten ostatni nadal jednak wszystkiemu konsekwentnie zaprzeczał: “Zrozumiałem przedstawiony mi zarzut i do zarzutu
tego nie przyznaję się – czytamy w protokole przesłuchania. - Nie zajmowałem się rozpowszechnianiem ulotek, ani w bazie PKS, ani na terenie miasta Brzeg; nie zajmowałem się również zbieraniem składek pieniężnych na potrzeby finansowe »Solidarności«. Nieprawdą jest, abym komukolwiek z pracowników PKS wręczał ulotki i nielegalne wydawnictwa. Nieprawdą jest też, abym nielegalne wydawnictwa wnosił [...] zostawiał je na terenie dyspozytorni. Jedynie raz zetknąłem się z ulotkami na bazie. Widziałem je porozrzucane na terenie placu [...] Po okresie zawieszenia działalności NSZZ »Solidarność« nie podejmowałem działań w tym związku”. Zamiast informacji, na jakich zależało SB i prokuraturze, Hryciuk podał do protokołu następujące informacje, mówiące o jego złym stanie zdrowia: “[...] od IV 1982 r. zacząłem chorować, chorowałem 6 miesięcy i [...] po tym okresie zostałem zwolniony [z pracy w PKS]. Przez następne 5 miesięcy otrzymywałem chorobowe. W związku z tym, że nie zostałem zakwalifikowany do renty inwalidzkiej, podjąłem zatrudnienie w »Transbudzie« z dniem 21.IV.1983 r. Gdzieś od 16.IX.1983 r. zacząłem [ponownie] chorować i od tego czasu jestem na zwolnieniu lekarskim. Ostatnie zwolnienie miałem do 3 listopada 1983 r. Zatrzymany zostałem wczoraj rano i przewieziony do WUSW w Opolu. Byłem badany przez lekarza, ale nie wiem, czy przez specjalistę. Moja dokumentacja lekarska znajduje się [...] w Przychodni Rejonowej na ul. Obrońców Stalingradu” . Informacje te pozostały jednak bez wpływu na podjętą przez prokuratora decyzję o osadzeniu Hryciuka w areszcie.

W dniach od 8 do 10 listopada 1983 r. Zbigniew Hryciuk był trzykrotnie przesłuchiwany w charakterze podejrzanego przez ppor. Lucjana Krajewskiego z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu. W dniu 15 listopada 1983 r. ppor. Krajewski przesłuchał Hryciuka po raz czwarty. Tym razem w przesłuchaniu uczestniczył, w charakterze protokolanta, również ppor. Grzegorz Kłosiński . Efekt przesłuchań był podobny jak poprzednio – Hryciuk konsekwentnie zaprzeczał stawianym zarzutom, nie przyznając się do kolportowania ulotek, zbierania składek ani innych form zakazanej działalności związkowej. Dobrą próbkę jego postawy stanowią poniższe fragmenty protokołu przesłuchania z 8 listopada 1983 r.: “Pamiętam zarzut, jaki przedstawił mi Prokurator, i nie zmieniam swoich wyjaśnień. [...] podejrzanemu zadano pytanie: Jakie ulotki widział w okresie od dnia 13 grudnia 1981 r.? Podejrzany wyjaśnia: Było to dawno, dokładnie nie pamiętam – mogło to być na początku 1982 r. – znalazłem na placu zajezdni PKS w Brzegu jedną ulotkę małego formatu, zawierającą jakieś hasło, nie pamiętam już jakie, oraz napis »SOLIDARNOŚĆ«. Więcej ulotek już żadnych nie widziałem. Nie widziałem również od tej daty aż do [...] zatrzymania mnie przez milicję w dniu 3.11.1983 r. żadnych druków, wydawnictw lub plakatów wydawanych przez »Solidarność«. Następnie podejrzanemu zadano pytanie: Co wie na temat zbierania datków pieniężnych na cele »Solidarności« po dniu 13.12.81 r.? Podejrzany wyjaśnia: Nic nie wiem na ten temat i nie słyszałem, aby w Oddziale PKS-u w Brzegu zbierano jakieś pieniądze” . W protokole przesłuchania z 9 listopada 1983 r. odnotowano: “podejrzany [...] podaje, że [...] dotychczas składane wyjaśnienia podtrzymuje w całości i nie ma nic do dodania” . Podobnie wyglądały zeznania Hryciuka w dniu 10 listopada 1983 r. W odnośnym protokole przesłuchania czytamy m. in.: “Podtrzymuję złożone dotychczas wyjaśnienia i nie mam nic do dodania – z własnej inicjatywy – do dotychczas sporządzonych protokołów przesłuchań. Przesłuchujący zadaje pytanie: Kogo spośród byłych działaczy »Solidarności« z Wrocławia zna podejrzany? Odpowiedź: osobiście nie znam nikogo i z nikim z nich osobiście [się] nie spotykałem. Pytanie: Czy podejrzany uczestniczył w zebraniach »Solidarności« na terenie Wrocławia przed ogłoszeniem stanu wojennego. Odpowiedź: uchylam się od odpowiedzi” .

Także podczas przesłuchań prowadzonych przez ppor. Krajewskiego Zbigniew Hryciuk informował o złym stanie swojego zdrowia. “Czuję się chory, ale mogę składać wyjaśnienia” – tak zapisano jego słowa w protokole przesłuchania z 8 listopada 1983 r. W analogicznym protokole 9 listopada 1983 r. czytamy: “podejrzany podaje, że uważa, że jest chory, ale może składać wyjaśnienia” . Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 10 listopada 1983 r. Hryciuk mówił: “mój zdrowia od ostatniego badania lekarskiego nie uległ zmianie i według mojej oceny jestem chory, ale wyjaśnienia mogę składać” . W protokole przesłuchania z 15 listopada 1983 r. czytamy: “czuję się ogólnie źle, ale mogę w dniu dzisiejszym składać wyjaśnienia” . Również te informacje pozostały jednak bez wpływu na postawę prokuratury i SB. Poważnie chory człowiek był nadal trzymany w zagrażających jego zdrowiu warunkach, jakie panowały w areszcie mieszczącym się w podziemiach Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Opolu - w zagrzybiałej celi pełnej kryminalistów, - bez właściwej opieki medycznej.

Nic nie dało również pisemne zażalenie na decyzję prokuratury, skierowane przez Zbigniewa Hryciuka do Sądu Rejonowego w Brzegu za pośrednictwem Wydziału Śledczego WUSW w Opolu. W datowanym 9 listopada 1983 r. piśmie do Prokuratury Rejonowej w Brzegu Wydział Śledczy WUSW, reprezentowany przez zastępcę naczelnika, mjr. Henryka Skowrona, wnosił o “nieuwzględnienie zażalenia”, uzasadniając swoje stanowisko w następujący sposób:

“[...] podejrzany Zbigniew HRYCIUK został zatrzymany w ostatnim dniu przebywania na zwolnieniu lekarskim i w związku z tym przed osadzeniem w aresztach tut. WUSW poddano go badaniom lekarskim. Dodatkowe badania lekarskie w/w zostały przeprowadzone w dniu 7 listopada 1983 r., a orzeczenie lekarskie z tych badań i opinia lekarska znajdują się w aktach sprawy.

Z dotychczasowych materiałów śledztwa wynika, iż podejrzany Zbigniew HRYCIUK w określonej sytuacji, miejscu i czasie prowadził działalność prawem zabronioną. W działaniach przestępczych podejrzanego było dużo złej woli; nie zaniechał on działalności mimo przeprowadzonych z nim dwukrotnie rozmów profilaktycznych. Śledztwo p-ko w/wym. znajduje się w stanie początkowym i z tych też względów wnoszę o nieuwzględnienie jego zażalenia” .

W dniu 12 listopada 1983 r. wniesione przez Hryciuka zażalenie zostało oddalone przez prezesa Sądu Rejonowego w Brzegu, Kazimierza Bartmańskiego, który rozpatrywał sprawę z udziałem prokuratora Andrzeja Zamojskiego. Podjętą przez siebie decyzję sędzia Bartmański uzasadniał w następujący sposób: “Dotychczas zebrany materiał dowodowy wysoce uprawdopodobnia popełnienie przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw. Stopień społecznego niebezpieczeństwa zarzucanych mu czynów jest bardzo duży. Podejrzany w zażaleniu podnosi, że areszt został zastosowany wobec niego podczas przebywania na zwolnieniu lekarskim. Jak wynika z zaświadczenia lekarskiego – opinii k. 65, podejrzany w obecnym stanie zdrowia może przebywać w areszcie” .

Tymczasem funkcjonariusze SB kontynuowali zbieranie materiałów dowodowych przeciwko Zbigniewowi Hryciukowi, przesłuchując w jego sprawie kolejnych świadków. Zajmowali się tym funkcjonariusze Wydziału Śledczego WUSW w Opolu – podporucznicy Lucjan Krajewski i Grzegorz Kłosiński. W listopadzie 1983 r. przesłuchali oni kolejną grupę pracowników brzeskiego oddziału PKS, którzy w tej czy innej formie potwierdzili fakt kolportowania ulotek przez Hryciuka i niektórych innych działaczy “Solidarności” (Marcina Złotego, Danutę Pawlik). Najobszerniejsze i najbardziej szczegółowe zeznania w tej sprawie złożył kierowca Józef T., członek Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” przy brzeskim oddziale PKS. Przesłuchiwany w dniu 3 listopada 1983 r. przez ppor. Krajewskiego mówił on m. in.:

“Po ogłoszeniu stanu wojennego pierwsze ulotki widziałem już w dniu 14 grudnia 1981 roku. Były to ulotki wykonane przy użyciu druku – metodą powielaczową. Ulotki te przyniósł na teren zakładu Zbigniew HRYCIUK i rozdał pracownikom PKS-u. Jak sobie przypominam, ulotka ta była [takiego] formatu jak ten protokół przesłuchania i sygnowana przez »Solidarność« wrocławską. [...] Zaznaczam, że była to ulotka wydana już w okresie stanu wojennego. Komu oprócz mnie HRYCIUK wręczył te ulotki, tego już sobie nie przypominam, ale rozdał je na pewno wśród załogi i ulotek tych miał kilka.

Od Zbigniewa HRYCIUKA otrzym[yw]ałem ulotki do przeczytania i przekazania dalej dość systematycznie, około dwa lub trzy razy w miesiącu, aż do lipca 1982 r., tzn. do czasu kiedy poszedł on na »zwolnienie lekarskie«. Były to pojedyncze egzemplarze ulotek, wydawane przez podziemnie działającą »Solidarność«, a zatytułowane »Solidarność Walcząca« i »Prostownik«. Ulotki te były [takiej] wielkości jak ten protokół przesłuchania, a wykonane przy użyciu druku i metodą powielaczową. Czasami otrzymywałem ulotkę jedynie do przeczytania, którą następnie zwracałem.

Dodaję, że Zbigniew HRYCIUK nie był jedyną osobą, od której otrzymywałem ulotki, ponieważ w podanym powyżej przedziale czasu otrzymywałem również takie same ulotki od Marcinego ZŁOTEGO, który gdzieś tak pod koniec lata zwolnił się z naszego zakładu pracy. Po tym też czasie otrzymywałem do przeczytania od różnych kolegów z mojego miejsca pracy, z tym, że nie pamiętam już dokładnie, którzy to byli koledzy.

W każdym bądź razie pomimo zwolnienia się ZŁOTEGO w pracy w naszym zakładzie oraz nieobecności HRYCIUKA – w związku z chorobą, ulotki nadal krążyły po zakładzie i były one podobne do poprzednich. Dodaję, że czasami znajdowałem także ulotki w pokoju konduktorskim, rozrzucone na placu zajezdni PKS-u oraz porozkładane w autobusach, które stały zaparkowane w zajezdni przed rozpoczęciem pracy – kursów. Ulotki te widziałem na terenie zakładu pracy aż do lipca do roku.

Poza mną ulotki odbierali również od HRYCIUKA i ZŁOTEGO inni kierowcy. Nie przypominam sobie dokładnie nazwisk tych kierowców, ale po prostu większość kierowców naszego PKS-u brała [...] ulotkę od HRYCIUKA i ZŁOTEGO, bo się ich bali, a to dlatego, że HRYCIUK był mistrzem stacji obsługi, a ZŁOTY kontrolerem kontroli technicznym. Kierowcy byli od nich zależni i nie chcieli z nimi zadzierać, bo przecież od nich zależało, czy samochód będzie zrobiony na czas i czy będzie dopuszczony do ruchu, a co za tym idzie, czy kierowca będzie mógł dobrze zarobić, a w przypadku, kiedy samochód długo stał na stacji obsługi lub był nie dopuszczony do ruchu, kierowca miał płacone tylko za samą dniówkę. [...]

Otrzymując ulotki od HRYCIUKA i ZŁOTEGO często widziałem, że mieli oni większą ilość ulotek, które rozdawali innym pracownikom. Skąd mieli oni te ulotki, tego dokładnie nie wiem. Pamiętam, że kiedyś rozmawiałem z M. ZŁOTYM na temat ulotek i on wówczas powiedział mi, że ulotki otrzymuje na terenie Brzegu, jednak nie powiedział mi, od kogo. Chodziło to oczywiście o ulotki zatytułowane »Prostownik«. Jeżeli chodzi natomiast o ulotki wrocławskie, to przypuszczam, że HRYCIUK przywoził je osobiście z Wrocławia. Przypuszcz[enia] swoje opieram na tym, że w lecie 1982 r. jechałem samochodem do Wrocławia. Ze mną jechał również mój kolega zatrudniony w PKS-ie – Leon TOPKIN i Zb. HRYCIUK. HRYCIUK wysiadł z samochodu we Wrocławiu przy ul. Powstańców Śląskich, w pobliżu sklepu »ELDOMU«, i nie wracał już ze mną. Na drugi dzień rano widziałem jak HRYCIUK rozdawał wśród załogi najnowsze ulotki, wydane przez »Solidarność« wrocławską, a zatytułowane »Wiadomości Bieżące«.

Dodaję, że HRYCIUK, pomimo tego, że od lipca 1982 r. przebywał na zwolnieniu lekarskim [...] przychodził na teren zakładu pracy i rozdawał ulotki, aż do chwili, kiedy dyrektor zabronił mu wstępu na teren zajezdni.

Również takie same ulotki, jakie przenosili na teren naszego zakładu HRYCIUK i ZŁOTY, widziałem u Danuty PAWLIK na stacji paliw. Fakt ten miał miejsce przeważnie w tym samym czasie, kiedy HRYCIUK i ZŁOTY kolportowali wśród załogi ulotki. D. PAWLIK wykładała wówczas plik ulotek na okienku kantoru stacji paliw i kierowcy po zatankowaniu wozów brali je.

Przypominam sobie również, że w lipcu 1982 roku widziałem, jak kierowca wozu towarowego Zbigniew SZALACH przyklejał ulotkę na terenie zajezdni PKS-u, zawierającą hasło »Solidarność zwycięży«. Ulotek tych, jak widziałem, było więcej rozklejonych na terenie zajezdni w tym dniu” .

Zeznania kolejnych świadków znacznie poszerzyły zasób wiedzy SB, ale Zbigniew Hryciuk nadal uparcie wszystkiemu zaprzeczał, przejawiając niezwykłą determinację i hart ducha. Nie złamały go ani kłopoty ze zdrowiem ani koszmarne warunki pobytu w areszcie, ani też perspektywa łatwego skorzystania z amnestii za cenę pójścia na rękę SB.

Nie pomogły również bezpośrednie konfrontacje Hryciuka z niektórymi świadkami, składającymi obciążające zeznania na jego temat. Nawet w takich sytuacjach Hryciuk do niczego się nie przyznawał, zaprzeczając temu, co mówili świadkowie.

Jedna z takich konfrontacji odbyła się w dniu 1 grudnia 1983 r. Ppor. Lucjan Krajewski, w obecności innego oficera Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, kpt. Tadeusza Josypowa, skonfrontował wówczas Hryciuka ze świadkiem Waldemarem Feldmanem, kierowcą z brzeskiego oddziału PKS. Zaprzeczając słowom świadka, Hryciuk mówił: “Wiem, kto to jest, lecz osobiście go nie znam; nigdy nie przynosiłem ulotek na teren PKS-u” .

Kolejnej konfrontacji dokonano w dniu 13 grudnia 1983 r. Przeprowadził ją ppor. Grzegorz Kłosiński w obecno
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 1:17 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Darek
Bywalec Forum


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 45

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 3:35 pm    Temat postu: cdn Odpowiedz z cytatem

Aresztowanie Janusza Kajdzika

Twardym przeciwnikiem dla SB okazał się również aresztowany niemal w tym samym czasie Janusz Kajdzik – zamieszkały na stałe w Brzegu student IV roku Politechniki Wrocławskiej.

Także w tym wypadku działania represyjne zostały zapoczątkowane przez milicjantów z Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Brzegu. W dniu 6 listopada 1983 r., późnym wieczorem, dwaj funkcjonariusze MO, kpr. Wacław Kańduła i st. szer. Ryszard Mazur, patrolując miasto przy użyciu radiowozu, zainteresowali się dwoma mężczyznami siedzącymi na ławce w parku. “Zatrzymali samochód - czytamy w opracowanym później przez SB planie czynności operacyjno-śledczych – ponieważ wydawało im się podejrzane to, iż o tej porze roku mężczyźni ci siedzieli na ławce. Kiedy jeden z nich – kpr. Kańduła wysiadł z samochodu i zbliżył się do nich, jeden z mężczyzn wstał, wsiadł na rower typu składak w kolorze zbliżonym do czerwonego i odjechał. Kpr. W. Kańduła zbliżył się do mężczyzny, który siedział na ławce. Funkcjonariusz zauważył, że mężczyzna ten usiadł na swojej torbie, chcąc ją w ten sposób najprawdopodobniej ukryć przed zbliżającym się milicjantem. [...] Mężczyznę tego wylegitymowano i zadano pytanie, co ma w paczce. Janusz KAJDZIK – tak się nazywa wylegitymowany – powiedział, że paczka nie jest jego własnością i nie wie [on], co jest w tej paczce. [...] Funkcjonariusze sprawdzili zawartość paczki i stwierdzili, że zawiera ona ulotki oraz inne nielegalne wydawnictwa. Podjęli wówczas decyzję o zatrzymaniu J. KAJDZIKA i odwiezieniu go do Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Brzegu” .

Tego samego wieczora funkcjonariusze MO wylegitymowali także dwóch rowerzystów, posiadających takie rowery jak mężczyzna widziany na ławce wraz z Januszem Kajdzikiem. Jednym z nich był Ryszard Kołecki, pracownik Nadleśnictwa w Brzegu, a wcześniej nauczyciel przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Budowlanych oraz etatowy wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ “Solidarność” w Brzegu . Wszystko wskazywało na to, że to jego właśnie widziano w parku miejskim wraz z Kajdzikiem. Mimo czynionych przez SB starań, ani Kajdzik ani Kołecki nie potwierdzili jednak tych podejrzeń. Podczas przesłuchań obaj utrzymywali, że w ogóle się nie znają. Kołecki twierdził że wieczorem 6 listopada 1983 r. wybierał się z wizytą do brata, lecz zawrócił do domu, gdy zauważył, że w mieszkaniu brata nie pali się światło. Wyjaśnienie takie przedstawił już milicjantom legitymującym go w dniu 6 listopada 1983 r. To samo mówił 18 listopada 1983 r., podczas przesłuchania prowadzonego przez ppor. Grzegorza Kłosińskiego z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu. Wypytywany wówczas o znajomość z Kajdzikiem utrzymywał: “osoba o nazwisku Janusz KAJDZIK jest mi nieznana. Nie słyszałem nigdy tego nazwiska i nic na temat tej osoby nie mogę powiedzieć, gdyż jej po prostu nie znam. Osoby o takim nazwisku nie spotkałem ani w okresie legalnej działalności związku »Solidarność« ani też w późniejszym okresie” .

W tej sytuacji nie było formalnych podstaw do aresztowania Ryszarda Kołeckiego.
W poszukiwaniu takich podstaw funkcjonariusze SB – ppor. Grzegorz Kłosiński z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu przy udziale chor. Tadeusza Protasewicza z RUSW w Brzegu -
przeprowadzili w dniu 17 listopada 1983 r. rewizję w miejscu pracy Kołeckiego (w Nadleśnictwie Brzeg) , a następnie także w jego miejscu zamieszkania (w trzy dni rewizję w miejscu zamieszkania Kołeckiego zatwierdził Prokurator Rejonowy w Brzegu ). Nie znaleziono jednak żadnych dowodów przestępstwa. Kołecki został zatrzymany w areszcie RUSW w Brzegu (w dniu rewizji), a następnie zwolniony .

Znacznie gorsza była natomiast sytuacja Janusza Kajdzika, który w momencie wylegitymowania miał przy sobie paczkę z dużą ilością ulotek i biuletynów. Został on zatrzymany w areszcie RUSW w Brzegu, a następnie zastosowano wobec niego tymczasowe aresztowanie. W dniu 8 listopada 1983 r. wiceprokurator Tadeusz Stępień z Prokuratury Rejonowej w Brzegu przedstawił Kajdzikowi zarzut popełnienia przestępstwa określonego w art. 273 § kk w zw. z art. 271 § kk przy zastosowaniu art. 10 § kk. Przestępstwo to miało polegać na tym, że “przenosił nielegalne wydawnictwa nawołujące do nieposłuszeństwa i rozpowszechniające fałszywe wiadomości mogące wyrządzić poważną szkodę interesom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” .

Sprawa zarzutów postawionych Januszowi Kajdzikowi stała się przedmiotem śledztwa, którego prowadzeniem zajął się Wydział Śledczy WUSW w Opolu. Oprócz tego pion SB RUSW w Brzegu zbierał informacje i materiały w ramach założonej w listopadzie 1983 r. sprawy operacyjnego rozpracowania (SOR) krypt. “Student”, której figurantem został Janusz Kajdzik.

Jeżeli funkcjonariusze SB liczyli na to, że aresztowanie Janusza Kajdzika stanie się początkiem większej akcji przeciwko wydawcom i kolporterom podziemnej prasy, to szybko spotkało ich jednak przykre rozczarowanie. Kajdzik okazał się w śledztwie równie twardy i nieugięty jak Hryciuk. Mimo ujęcia go na gorącym uczynku, do niczego się nie przyznawał i nikogo nie obciążył swoimi zeznaniami. Przesłuchiwany w dniu 8 listopada 1983 r. w charakterze podejrzanego przez wiceprokuratora Tadeusza Stępnia utrzymywał, że zawartość znalezionej przy nim paczkę była mu nieznana. Paczkę tę miał otrzymać w akademiku we Wrocławiu od dwóch nieznanych mężczyzn, którzy prosili go o przekazanie paczki nieznanej osobie na terenie Brzegu. Osobę tę miał spotkać w miejscu, w którym, doszło do zatrzymania go przez patrol MO. “Nie należę do żadnej nielegalnej organizacji – utrzymywał Kajdzik, zgodnie z protokołem przesłuchania z 8 listopada 1983 r. – Byłem tylko członkiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów do czasu rozwiązania tej organizacji. Później nie podejmowałem żadnej działalności związkowej. Wiem ze środków masowego przekazu, a zwłaszcza telewizji, że rozpowszechnianie nielegalnych wydawnictw jest karalne. W czasie zatrzymania powiedziano mi, że w torbie posiadam nielegalne wydawnictwa, ale o tym dowiedziałem się dopiero od funkcjonariuszy MO” . Wersji tej Kajdzik trzymał się konsekwentnie podczas kolejnych przesłuchań i późniejszego procesu sądowego.

Represje wobec środowiska Czarnej Trzynastki

Janusz Kajdzik był członkiem założonej w 1981 r. na terenie Brzegu drużyny harcerskiej nr XIII im. Józefa Grzesiaka, tzw. Czarnej Trzynastki. Noszące taką nazwę drużyny nawiązywały do patriotycznych tradycji przedwojennego harcerstwa polskiego, aczkolwiek działały w ramach oficjalnych struktur ZHP. Brzeska Czarna Trzynastka była jedną z dwóch takich drużyn w województwie opolskim, obok założonej w tym samym czasie Czarnej Trzynastki w Krapkowicach. Janusz Kajdzik należał do ścisłego kierownictwa brzeskiej Czarnej Trzynastki jako przyboczny (zastępca ds. szkolenia) drużynowego, którym był Maciej Stefański . Podczas przeprowadzonej w dni7 listopada 1983 r. rewizji w miejscu stałego zamieszkania zatrzymanego Kajdzika funkcjonariusze SB (kpt. Tadeusz Josypów z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu przy udziale Wiesława Wachowskiego z RUSW w Brzegu) zakwestionowali m. in. pisany na maszynie statut Czarnej Trzynastki oraz dwie legitymacje członkowskie tej drużyny (w tym jedną na nazwisko Janusza Kajdzika) . Przeprowadzone później badania wykazały, że znaleziony w czasie rewizji statut został przepisany na tej samej maszynie co znaleziony wcześniej przy Kajdziku (w ilości 36 egzemplarzy) biuletyn “Bis” .

W tej sytuacji, w ramach działań podjętych przeciwko Januszowi Kajdzikowi, obiektem zainteresowania SB stało się również środowisko brzeskiej Czarnej Trzynastki. O drużynie tej tak pisano w planie działań czynności operacyjno-śledczych, opracowanym przez Wydział Śledczy WUSW w Opolu z datą 14 listopada 1983 r.: “[...] z informacji operacyjnych wynika, że drużyna ta jest szkolona w zakresie posługiwania się szyframi i w innych paramilitarnych zagadnieniach. Jej ideowe założenia odbiegają znacznie od oficjalnego programu ideowego Związku Harcerstwa Polskiego. Szefem tej drużyny jest Maciej STEFAŃSKI, pracownik Zakładów Graficznych w Brzegu. W drużynie tej działa 20 harcerzy, przeważnie starsza młodzież z Liceum Ogólnokształcącego w Brzegu (w tym 10 dziewcząt). [...] Do chwili obecnej wydziały operacyjne nie przekazały żadnych bardziej konkretnych informacji na temat brzeskiej »czarnej trzynastki« - lecz już w tej chwili można przyjąć, że grupa ta miała charakter szkoleniowy przyszłych działaczy podziemia” . Opracowany przez SB plan – podpisany przez naczelnika Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, ppłk. Jana Pastucha - przewidywał przeszukanie harcówki Czarnej Trzynastki oraz zatrzymanie i przesłuchanie niektórych członków drużyny bądź przeprowadzenie z nimi rozmów wyjaśniających .

Jeszcze przed opracowaniem przywołanego planu, w dniu 10 listopada 1983 r., st. szer. Z. Żurakowski przeprowadził rozmowę wyjaśniającą z Maciejem Stefańskim, drużynowym Czarnej Trzynastki . W dniu 17 listopada 1983 r. ppor. Krajewski z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu przeprowadził rewizję w miejscu zamieszkania Macieja Stefańskiego, drużynowego Czarnej Trzynastki. Sam Stefański został tegoż dnia zatrzymany w areszcie RUSW w Brzegu . W wyniku przeszukania zakwestionowane zostały materiały związane z działalnością Czarnej Trzynastki, m. in. dziennik lekcyjny drużyny i zdjęcie grupowe jej członków. Z mieszkania Stefańskiego zabrano także szereg innych materiałów, m. in. spisy nazwisk, śpiewnik z okresu stanu wojennego, pojedynczy egzemplarz biuletynu “Solidarność Walcząca” oraz ulotkę z hasłem “Solidarność była, jest i będzie” . Tego samego dnia został przesłuchany w charakterze świadka Marek Mrożek, członek Czarnej Trzynastki, uczeń IV klasy Liceum Ogólnokształcącego w Brzegu . Prowadzący przesłuchanie chor. Aleksander Jakubaszek udał się następnie do miejsca zamieszkania Mrożka, gdzie dokonał przeszukania. W trakcie rewizji zakwestionował on materiały związane z działalnością Czarnej Trzynastki, m. in. statut drużyny . St szer. Żurakowski z SB RUSW w Brzegu przeprowadził tegoż dnia rozmowę wyjaśniającą z innym członkiem Czarnej Trzynastki i uczniem brzeskiego LO, Jackiem Maciejowskim . Tego samego dnia funkcjonariusze SB, por. Stanisław Dziedzic z WUSW przy udziale st. szer. Wiesława Wachowskiego z RUSW w Brzegu jako protokolanta, przeprowadzili ponadto rewizję w piwnicy użytkowanej przez aresztowanego Janusza Kajdzika. Wynik rewizji był jednak w tym wypadku negatywny .

W dniu 19 listopada 1983 r. por. Kazimierz Kraus, inspektor SB RUSW w Brzegu, przesłuchał w charakterze świadka Macieja Stefańskiego. Ten ostatni starał się osłaniać Kajdzika, utrzymując, jakby zaskoczyła go wiadomość o posiadaniu przez niego ulotek. Stefański twierdził, że nie spodziewałby się czegoś takiego po Kajdziku .

W dniu 3 stycznia 1984 r. Maciej Stefański został ponownie przesłuchany w charakterze świadka przez ppor. Krajewskiego z WUSW w Opolu. Także w trakcie tego przesłuchania osłaniał on Janusza Kajdzika, utrzymując, że nigdy nie otrzymywał od niego “żadnych ulotek”. Znalezioną w jego mieszkaniu ulotkę miał on otrzymać w pociągu od nieznanego mężczyzny, egzemplarz “Solidarności Walczącej” miał znaleźć w klatce schodowej, zaś śpiewnik miał dostać od sąsiada, który wyjechał do RFN .

Podjęte przez SB działania doprowadziły do tego, że w czerwcu 1984 r. Janusz Kajdzik został wykluczony z szeregów Czarnej Trzynastki. To samo spotkało również sześciu innych członków drużyny .
Wątpliwy sukces SB

Praktyczne efekty śledztwa przeciwko Januszowi Kajdzikowi okazały się dość mizerne. To samo można powiedzieć o efektach prowadzenia sprawy operacyjnego rozpracowania (SOR) krypt. “Student”, założonej przez pion SB RUSW w Brzegu w listopadzie 1983 r., w związku z aresztowaniem Kajdzika. Mimo usilnych starań i zastosowania bardzo szerokiej gamy środków operacyjnego działania, stan wiedzy SB na temat konspiracyjnej działalności Kajdzika i jego związków z podziemiem niewiele wykroczył poza to, co wiedziano bezpośrednio po zatrzymaniu go przez MO. Głównym tego powodem była niezłomna postawa Kajdzika, który – podobnie jak Zbigniew Hryciuk – konsekwentnie do niczego się nie przyznawał i nikogo nie obciążał swoimi zeznaniami.

W ramach śledztwa – we współpracy z Wydziałem III-1 WUSW we Wrocławiu – ustalono, że współlokatorem Janusza Kajdzika w domu studenckim Politechniki Wrocławskiej był Marian Krzemiński, wrocławski działacz opozycyjny, zatrzymany przez SB w dniu 14 grudnia 1983 r. w “kotle” założonym w związku z inną sprawą . Był to bardzo ciekawy trop, ale jego praktyczne wykorzystanie okazało się niemożliwe ze względu na konsekwentne milczenie Kajdzika w sprawach interesujących SB.

Mizerny efekt dały również działania i przedsięwzięcia SB w ramach prowadzonego śledztwa oraz SOR krypt. “Student”. O niepowodzeniach tych tak pisano w końcowej analizie materiałów SOR krypt. “Student”:

“W czasie pobytu w aresztach WUSW Opole Janusz Kajdzik poddany był kontroli operacyjnej, zakończonej wynikiem negatywnym. [...]

Podejmowane przez nas próby operacyjnego dotarcia do środowiska studentów Politechniki Wrocławskiej poprzez studentów dojeżdżających do Wrocławia z Brzegu, próby pozyskania O[sobowych]Z[ródeł]I[nformacji] z grona drużyny harcerskiej »Czarna Trzynastka«, jak też wykorzystanie »W« [tajnej kontroli korespondencji], »PT« [podsłuchu telefonicznego] oraz TW ps. »Waldek« i »Czysty«, nie wniosły do sprawy nic nowego” .

Proces Hryciuka i Kajdzika

Sprawa Zbigniewa Hryciuka została połączona ze sprawą Janusza Kajdzika w jednym akcie oskarżenia, sformułowanym z dniem 6 lutego 1984 r. przez wiceprokuratora Tadeusza Stępnia z Prokuratury Rejonowej w Brzegu. Zbigniewa Hryciuka oskarżono o to, że “w okresie od 14 grudnia 1981 r. do 30 października 1982 r. w Brzegu, będąc zatrudniony w bazie PKS w Brzegu, rozpowszechniał ulotki, plakaty i nielegalne wydawnictwa, nakłaniające do manifestacji ulicznych, zaniechania pracy, nieposłuszeństwa wobec prawnych rozporządzeń władz, rozpowszechniając fałszywe wiadomości mogące wyrządzić poważną szkodę interesom PRL, oraz w okresie zawieszenia działalności NSZZ »Solidarność« zbierał składki na potrzeby finansowe tego związku, tj. o przestępstwo z art. 273 § 2 kk w zw. z art. 271 § 1 kk przy zastosowaniu art. 10 § 2 kk”. Janusz Kajdzik został oskarżony o to, że “w dniu 6 listopada 1983 r. w Brzegu, w celu rozpowszechniania przenosił nielegalne wydawnictwa nawołujące do nieposłuszeństwa i rozpowszechniające fałszywe wiadomości mogące wyrządzić poważną szkodę interesom PRL, tj. o przestępstwo z art. 273 § 2 kk w zw. z art. 271 § 1 kk przy zastosowaniu art. 10 § 2 kk” .

W uzasadnieniu aktu oskarżenia pisano m. in.:

“W okresie od 14 grudnia 1981 r. [...] do 30 października 1982 r. Zbigniew Hryciuk prowadził działalność sprzeczną z prawem. Działalność ta polegała na tym, że Zbigniew Hryciuk w miejscowej bazie PKS rozpowszechniał ulotki i nielegalne wydawnictwa, których treść nakłaniała do manifestacji ulicznych, zaniechania pracy oraz zawierała fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić poważną szkodę interesom PRL. Ponadto w w/w okresie Zbigniew Hryciuk inspirował pracowników oraz osobiście zbierał składki na potrzeby finansowe Związku Zawodowego »Solidarność«, co było działalnością sprzeczną z obowiązującym prawem w okresie trwania stanu wojennego i okresu zawieszenia stanu wojennego. [...]

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew Hryciuk nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i wyjaśnił, że w w/w okresie nie podejmował żadnej działalności godzącej w ustalony porządek prawny.

W świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego, a zwłaszcza zeznań świadków –współpracowników Zb. Hryciuka, wyjaśnienia podejrzanego na wiarę nie zasługują, stanowiąc jego wykrętną i kłamliwą obronę. [...]

W toku śledztwa ustalono, że Janusz Kajdzik nielegalnie przewoził z Wrocławia wydawnictwa antypaństwowe i antyustrojowe i w Brzegu miał je przekazać innej osobie do rozpowszechnienia. Prawdopodobnie tą osobą, która miała odebrać paczkę, był mężczyzna oddalający się z miejsca zdarzenia i prowadzący rower.

Ustalono także, że Janusz Kajdzik prawdopodobnie jest członkiem nielegalnych struktur »Solidarności« we Wrocławiu i zakwestionowaną literaturę otrzymał na punkcie kontrolnym odbioru nielegalnych wydawnictw przeznaczonych do kolportażu we Wrocławiu przy ul. Białowieskiej. Punkt ten w miesiącu grudniu 1983 r. został zlikwidowany przez organa MO.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Janusz Kajdzik nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i wyjaśnił, że nie wiedział, co znajduje się w paczce, którą otrzymał od 2 nieznanych mu mężczyzn do przewiezienia z Wrocławia do Brzegu i przekazania osobie, która go rozpozna.

W świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego, wyjaśnienia podejrzanego J. Kajdzika na wiarę nie zasługują.

Zebrany materiał dowodowy, a zwłaszcza ustalenia ze sprawy »wrocławskiej«, jednoznacznie wskazują, że Janusz Kajdzik jest członkiem nielegalnych struktur »Solidarności« i w dniu 6 listopada 1983 r. jako łącznik przewoził nielegalne wydawnictwa do Brzegu do dalszego kolportażu” .

Sprawę Hryciuka i Kajdzika rozpoznawał Sąd Rejonowy w Brzegu. Rozprawa rozpoczęła się w dniu 7 marca 1984 r. W sali rozpraw zebrała się liczna grupa działaczy i sympatyków “Solidarności”, m. in. Andrzej Ogonek, Adam Wełeszczuk, Jan Wawryk, Stanisław Gerega, Irena Jóźwicka i Edward Jędryszczak (według wstępnych ustaleń SB). Nie było natomiast oskarżonego Zbigniewa Hryciuka, który zgodnie z przedłożonym sądowi zaświadczeniem lekarskim, był w tym czasie niezdolny do składania wyjaśnień. Przychylając się do wniosku obrony, sąd postanowił wyłączyć sprawę Zbigniewa Hryciuka do odrębnego postępowania i wyznaczył nowy termin rozprawy .

W dniu 19 kwietnia 1984 r. Sąd Rejonowy w Brzegu wydał wyrok w sprawie przeciwko Januszowi Kajdzikowi, uniewinniając go od zarzucanych mu czynów. Było to możliwe dzięki niezłomnej postawie oskarżonego, nie dającego się nakłonić do składania obciążających zeznań, a także dzięki podobnej postawie zeznających w sprawie świadków. Stawiane oskarżonemu zarzuty nie miały dostatecznego oparcia w zebranym materiale dowodowym, a zwłaszcza w pozyskanych zeznaniach, co zmuszony był przyznać na rozprawie nawet sam oskarżyciel.

Przebieg rozprawy został w następujący sposób opisany w datowanym 25 kwietnia 1984 r. meldunku Wydziału Śledczego WUSW w Opolu dla Wydziału Inspekcji Biura Śledczego MSW w Warszawie:

“Oskarżony w toku przewodu sądowego podtrzymał wyjaśnienia złożone w śledztwie, tzn. że przewiózł z Wrocławia do Brzegu ulotki pt. »Solidarność Walcząca«, sygnowane przez nielegalne struktury działające we Wrocławiu. Oskarżony wyjaśnił, iż osobiście nie był zorientowany, co znajdowało się w paczkach przekazanych mu w celu przewiezienia do Brzegu.

W toku przewodu Sąd na wniosek obrony przesłuchał w charakterze świadka doprowadzonego z aresztu WUSW we Wrocławiu - Mariana KRZEMIŃSKIEGO, studenta, z którym oskarżony zamieszkiwał w jednym pokoju w domu studenckim we Wrocławiu. Marian KRZEMIŃSKI aktualnie jest tymczasowo aresztowany w sprawie prowadzonej przez Wydział Śledczy WUSW we Wrocławiu, nr Rsd-46/83, dot. druku i kolportażu ulotek »Solidarności Walczącej« - tj. tych samych ulotek, z jakimi zatrzymano oskarżonego Janusza KAJDZIKA. Świadek M. KRZEMIŃSKI na rozprawie odmówił udzielenia odpowiedzi na pytania dot. oskarżonego Janusza KAJDZIKA.

W przemówieniu oskarżycielskim Prokurator Prokuratury Rejonowej w Brzegu stwierdził, iż sprawa p-ko oskarżonemu Januszowi KAJDZIKOWI ma charakter poszlakowy i w tej sytuacji jego rola jako oskarżyciela jest bardzo ciężka, o oskarżanie jest bardzo utrudnione. Prokurator stwierdził, że jest to sprawa bardzo łatwa dla kolegi obrońcy i zawiera szereg elementów obronnych. W zakończeniu wystąpienia zażądał dla oskarżonego kary dwóch lat pozbawienia wolności z zawieszeniem wykonania kary na okres trzech lat.

Obrońca oskarżonego poparł [...] prokuratora, zgadzając się w zupełności z jego wystąpieniem dot. rzekomego charakteru poszlakowego sprawy. Obrona w tym stanie rzeczy wniosła o uniewinnienie oskarżonego od zarzucanego mu czynu.

[...] 19.04.1984 r. Sąd uniewinnił oskarżonego, a w ustnym uzasadnieniu wyroku stwierdził, że przewód sądowy nie dostarczył bezspornego dowodu, iż oskarżony w sposób świadomy przewoził ulotki w celu ich rozpowszechnienia.

[...] Prokurator Rejonowy w Brzegu zażądał uzasadnienia wyroku na piśmie i w zależności od treści uzasadnienia podejmie decyzję w sprawie wniesienia rewizji od tego wyroku” .

Uniewinniający wyrok w sprawie przeciwko Januszowi Kajdzikowi bardzo nie spodobał się prowadzącym dochodzenie w tej sprawie funkcjonariuszom SB z Wydziału Śledczego WUSW w Opolu. Krytykowali oni postawę sądu, a nawet postępowanie występującego przed sądem prokuratora, którego obciążano częściową odpowiedzialnością za niepomyślny – z punktu widzenia SB – wynik rozprawy. Pretensje te znalazły następujący wyraz w cytowanym powyżej meldunku dla Wydziału Inspekcji Biura Śledczego MSW, podpisanym przez naczelnika Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, ppłk. Jana Pastucha: “Naszym zdaniem przewód sądowy oraz ocena całej sprawy, zarówno przez prokuratora jak i Sąd, w znacznym stopniu odbiegała od obiektywizmu. Na wyrok ten w znacznej mierze wpływ miała postawa prokuratora, który w swoim wystąpieniu podał [w] wątpliwość słuszność oskarżenia J. KAJDZIKA. Mimo, iż postępowanie przygotowawcze, a następnie przewód sądowy, nie dostarczyło bezspornego dowodu stwierdzającego, iż oskarżony J. KAJDZIK działał w zamiarze bezpośrednim, to jednak w aspekcie całości dowodów jego wina nie powinna być kwestionowana. W tej sytuacji uważamy, iż wydanie wyroku uniewinniającego naszym zdaniem jest niesłuszne” .

Wyrok Sądu Rejonowego w Brzegu został zaskarżony przez prokuratora, który wniósł rewizję do Sądu Wojewódzkiego w Opolu, domagając się dla Janusza Kajdzika kary dwóch lat więzienia. W dniu 26 czerwca 1984 r. Sąd Wojewódzki, obradujący w składzie Krzysztof Jurek (przewodniczący), Ryszard Bąk i Mariusz Gołąb, uznał Kajdzika winnym zarzucanych mu czynów i skazał go na karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. W uzasadnieniu wyroku pisano m. in.:

“Jakkolwiek brak jest podstaw do kwestionowania ustalonego przez Sąd I instancji stanu faktycznego, opartego na niczym nie podważonych wyjaśnieniach samego oskarżonego Janusza Kajdzika, to jednak wyprowadzone przez tenże sąd wnioski – co do winy oskarżonego – nie mogą się ostać.

W przeciwieństwie do Sądu I instancji, sąd rewizyjny uznał, że oskarżony Janusz Kajdzik wiedział, że przewozi, a następnie przenosi nielegalne wydawnictwa, nawołujące do nieposłuszeństwa i rozpowszechniające fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić poważną szkodę interesom PRL, a przyjęciu takiego poglądu nie stoi na przeszkodzie fakt, iż nie sprawdzał on zawartości paczki.

Oskarżony działał bowiem w określonych, typowo konspiracyjnych warunkach – nie wiedział np., kto będzie odbiorcą paczki i gdzie osoba ta mieszka – a zatem zdawał sobie sprawę z charakteru przewożonych materiałów. Na istnienie tego ostatniego momentu wskazuje także w sposób wyraźny fakt ukrycia pod sobą tych materiałów w chwili zbliżania się do miejsca, w którym siedział – patrolu MO.

Ustalone zatem przez Sąd I instancji okoliczności, w jakich nastąpiło wręczenie oskarżonemu paczki, a następnie miało nastąpić jej przekazanie – wcale nie wskazują, jak wywodzi sąd I instancji, na to, by był to naturalny sposób świadczenia sobie przez studentów usług. Odwrotnie, był to sposób – jak wykazuje doświadczenie życiowe – nietypowy i, jak wskazano wyżej, konspiracyjny. Z tego też względu należało uznać oskarżonego winnym popełnienia zarzuconego mu przestępstwa [...].

Karę wymierzoną oskarżonemu uznał Sąd Wojewódzki za współmierną do stopnia zawinienia oraz społecznego niebezpieczeństwa popełnionego czynu.

Uwzględniając pozytywną sylwetkę oskarżonego, sąd doszedł do przekonania, że istnieją uzasadnione podstawy do przyjęcia pozytywnej prognozy w rozumieniu art. 73 § 2 kk, wobec czego warunkowo zawiesił wykonanie orzeczonej wobec niego kary pozbawienia wolności. Uznał jednocześnie Sąd Wojewódzki, że zastosowaniu art. 73 § 2 kk nie sprzeciwiają się względy
na społeczne oddziaływanie kary, przede wszystkim dlatego, iż tego rodzaju przestępstwa nie szerzą się nagminnie na terenie okręgu tut. Sądu Wojewódzkiego” .

W dniu 19 kwietnia 1984 r. odbyła się przełożona rozprawa sądowa w sprawie przeciwko Zbigniewowi Hryciukowi. O jej przebiegu tak informował zastępca szefa RUSW ds. SB w Brzegu, kpt. Jan Michalski, w piśmie do skierowanym do naczelnika Wydziału Śledczego WUSW w Opolu:

“Rozprawa prowadzona była przez sędziego Sądu Rejonowego w Brzegu – mgr A. Niedużek, oskarżycielem był prokurator – mgr T. Stępień, obrońcą – mgr A. Bartoszko. Na sali rozpraw zebrało się około 40 osób, zachowujących się przez cały czas w sposób naturalny. Oskarżony Zbigniew Hryciuk odpowiadał z wolnej stopy. Z osób znajdujących się na sali, a pozostających w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa ustalono n/wym. osoby: Z.[dzisław] Bernacki, J.[an] Wawryk, Z. Bernaś, A. Gaczkowski.

Na wstępie rozprawy Sąd przesłuchał w charakterze świadka Józefa Turasa, zarządzając opuszczenie sali przez osoby nie będące stronami w przedmiotowej sprawie. Następnie w obecności publiczności Sąd przesłuchał następujących świadków: A. Idziaka, S. Wrębiaka, Z. Gałę, A. Szelążka, R. Świstaka, R. Karpińskiego, L. Topkina. Wszyscy wymienieni świadkowie w zeznaniach swoich podkreślali fakt, że oskarżony Z. Hryciuk nie miał nic wspólnego z kolportażem ulotek ani z prowadzeniem zbiórek pieniężnych na cele »Solidarności« w PKS Brzeg. Wyjaśnienia świadków, które rozmijały się z prawdą, przyjmowane były przez publiczność z zadowoleniem.

W trakcie przesłuchania świadków Sąd zapytał, czy wiadomo im jest o fakcie szykanowania J. Turasa w zakładzie pracy; żaden ze świadków nie potwierdził tej tezy, którą prawdopodobnie przedstawił im J. Turas w trakcie przesłuchania na początku rozprawy.

Następnie, wobec faktów niezgłoszenia się świadków: J. Sobieskiego i Z. Szałacha, jak również wobec wniosku obrony o przeprowadzenie dodatkowego wywiadu w PKS Brzeg oraz powołania w charakterze świadka Henryka Kopija – Sąd odroczył rozprawę. Termin następnej rozprawy Sąd wyznaczył na dzień 30.04.1984 r. o godz. 11.00” .

W dniu 11 czerwca 1984 r. Sąd Rejonowy w Brzegu uniewinnił Zbigniewa Hryciuka od stawianych mu zarzutów. Przyczyniła się do tego przede wszystkim postawa świadków, którzy podczas rozprawy zeznawali na korzyść oskarżonego. Korzystne dla oskarżonego zeznania składali również tacy świadkowie jak np. Józef Turas, którzy w trakcie postępowania przygotowawczego składali zeznania dla niego obciążające. Ich zeznania z okresu śledztwa, stanowiące główną podstawę zarzutów zawartych w akcie oskarżenia, zostały w związku z tym uznane przez sąd za niewiarygodne .

Z wyrokiem uniewinniającym nie zgodził się jednak prokurator. Wniósł on rewizję do Sądu Wojewódzkiego w Opolu, domagając się “zmiany wyroku przez uznanie oskarżonego za winnego zarzucanego mu czynu” oraz umorzenia postępowania na mocy kolejnej amnestii, uchwalonej przez Sejm PRL w dniu 21 lipca 1984 r. W dniu 28 sierpnia 1984 r. Sąd Wojewódzki w Opolu, obradujący w składzie Krzysztof Jurek (przewodniczący), Felicja Świerkosz i Mariusz Gołąb, przychylił się do stanowiska prokuratora. Zbigniew Hryciuk został uznany winnym, ale postępowanie wobec niego umorzono na mocy amnestii z 21 lipca 1984 r.

Inni studenci na celowniku SB

Aresztowany w listopadzie 1983 r. Janusz Kajdzik nie był jednym zamieszkałym na stałe w Brzegu studentem, jaki stał się obiektem zainteresowania SB w związku z podziemną działalnością kolportażową.

W dniu 14 października 1983 r. Wydział III WUSW w Opolu uzyskał informację o pojawieniu się na terenie Opola ulotek sygnowanych przez Akademicki Ruch Oporu i adresowanych do studentów lat pierwszych. Ulotki takie zostały rozkolportowane w nocy z 13 na 14 października 1983 r. w domu studenckim “Kmicic”, należącym do Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, a także na terenie drugiej uczelni opolskiej - Wyższej Szkoły Inżynierskiej. W związku z tym faktem Wydział III WUSW w Opolu założył sprawę operacyjnego rozpracowania (SOR) krypt. “Odezwa”. W poszukiwaniu osób kolportujących ulotki funkcjonariusze SB przeprowadzili szereg rewizji i przesłuchań w opolskim środowisku studenckim. Szczególnie aktywną rolę w tych działaniach represyjnych odegrali funkcjonariusze Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, których nazwiska były już powyżej wymieniane w związku ze sprawą Hryciuka i Kajdzika – ppor. Grzegorz Kłosiński, ppor. Lucjan Krajewski i kpt. Tadeusz Josypów. Bardzo aktywni byli także funkcjonariusze Wydziału III WUSW (sprawującego operacyjny nadzór nad uczelniami), a w szczególności mł. chor. Wiesław Wasiak .

Jednym z podejrzanych był wówczas Bronisław Szubelak – zamieszkały na stałe w Brzegu student IV roku historii WSP w Opolu, działacz NZS i samorządu studenckiego, szef studenckiej straży porządkowej podczas strajku akademickiego w listopadzie i grudniu 1981 r. W dniu 27 grudnia 1983 r. funkcjonariusze SB - ppor. Lucjan Krajewski przy udziale ppor. Jerzego Chudziakiewicza z RUSW w Brzegu, przeszukali brzeskie mieszkanie jego rodziców , a następnie przeprowadzili rewizję w jego pokoju w akademiku WSP . Postanowienie w tej sprawie zostało wydane przez wiceprokuratora Tadeusza Stępnia z Prokuratury Rejonowej w Brzegu . W dwa dni później Bronisław Szubelak został przesłuchany w charakterze świadka przez wspomnianego powyżej ppor. Lucjana Krajewskiego .

Mimo usilnych starań, funkcjonariuszom SB nie udało się ująć osób, które rozkolportowały ulotki ARO w październiku 1983 r. Nabyta przy tej okazji wiedza umożliwiła jednak SB odniesienie sporego sukcesu, jakim było ujęcie w czerwcu 1984 r. dwóch studentów kolportujących m. in. ulotki nawołujące do bojkotu wyborów do rad narodowych. W związku z kolportażem ulotek i biuletynów zostali wówczas aresztowani Aleksander Roman Gołowkin, student WSP, i Artur Słowik, student WSI w Opolu. Wszczęte przeciwko nim postępowanie karne zostało jednak umorzone na mocy amnestii z 21 lipca 1983 r.

Sprawa operacyjnego rozpracowania krypt. “Odezwa” nie miała bezpośredniego związku ze sprawą Hryciuka i Kajdzika. Zebrane w jej ramach materiały, a w szczególności zeznania przesłuchiwanych studentów, zostały jednak wykorzystane przez SB również w tej ostatniej sprawie. Studenci przesłuchiwani w związku z SOR krypt. “Odezwa” zostali zaliczeni do świadków w sprawie Hryciuka i Kajdzika. W takim też charakterze wymieniono ich w akcie oskarżenia, aczkolwiek nie planowano wzywania ich na rozprawę .

W listopadzie lub na początku grudnia 1983 r. tw ps. “Waldek”, współpracujący z RUSW w Brzegu, doniósł, że dwaj zamieszkali na stałe w Brzegu studenci, Wiktor Krzewicki (słuchacz WSP w Opolu) i Marek Przybyła (słuchacz Uniwersytetu Wrocławskiego), co tydzień przywożą z Wrocławia “wydawnictwa wrocławskiego podziemia »Solidarności« oraz wydawnictwa nielegalne studentów”. “Waldek” mylnie określał Krzewickiego i Przybyłę jako studentów Politechniki Wrocławskiej, ale informacja na temat przewożenia przez nich “bibuły” odpowiadała prawdzie. Zawierający tę informację wyciąg z doniesienia tw ps. “Waldek” (sporządzony przez por. Kaletę, inspektora Grupy III RUSW w Brzegu) został dołączony do akt sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. “Student”, której figurantem był Janusz Kajdzik .

Sprawiedliwości nie stało się zadość

Amnestia z 21 lipca 1984 r. uwolniła Zbigniewa Hryciuka, Janusza Kajdzika i szereg innych osób od odpowiedzialności karnej z tytułu zarzucanej im działalności. Nie wynagrodziła im jednak szkód poniesionych w związku z zastosowanymi wobec nich represjami. Szczególnie dotkliwie poszkodowany został Zbigniew Hryciuk, z którego zdrowiem cynicznie igrali prześladujący go przedstawiciele komunistycznego aparatu represji. Dramatyczne przeżycia z lat 1983-1984 odbiły się na jego stanie zdrowia w sposób nieodwracalny.

Krzywda wyrządzona takim ludziom jak Hryciuk miała określonych sprawców, których łatwo jest wymienić z imienia i nazwiska. Do uwięzienia Hryciuka przyczynił się m. in. ówczesny podporucznik milicji Leszek Bednarski. Prowadzone przez niego, ze szczególną gorliwością, działania przeciwko kolporterom ulotek przyczyniły się do zebrania materiału dowodowego, na podstawie którego doszło z czasem do aresztowania Hryciuka. Ówcześni funkcjonariusze Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, podporucznicy Grzegorz Kłosiński i Lucjan Krajewski, ponoszą moralną odpowiedzialność za opracowanie cynicznego planu działań, przewidującego zatrzymanie, z perspektywą późniejszego aresztowania, poważnie chorego człowieka w ostatnim dniu kończącego się zwolnienia lekarskiego. Ówczesny naczelnik Wydziału Śledczego WUSW w Opolu, ppłk Jan Pastuch, ponosi moralną odpowiedzialność za zatwierdzenie tego niegodziwego planu. Ówczesnego prezesa Sądu Rejonowego w Brzegu, Kazimierza Bartmańskiego, obciąża moralna odpowiedzialność za odrzucenie wniesionej przez chorego Hryciuka skargi na aresztowanie.

Mija ćwierć wieku od opisanych powyżej wydarzeń, ale żadna z wymienionych powyżej osób nie poniosła najmniejszej odpowiedzialności za zło wyrządzone w latach 1983-1984. Ani prawnej ani moralnej. Co więcej, niektóre z tych osób zdobyły sobie zaszczytną pozycję w życiu społecznym wolnej Polski. Kazimierz Bartmański nadal orzeka jako sędzia Sądu Okręgowego w Opolu. Niedawno wypuścił on przedterminowo z więzienia postkomunistycznego aferzystę Stanisława Dolatę. Były oficer milicji Leszek Bednarski, krytykowany nawet przez SB za mieszanie się w sprawy polityczne, jako doktor nauk prawnych kształci obecnie studentów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego. Jest nawet jednym opiekunów Koła Naukowego Młodych Kryminologów i Kryminalistyków – wychowawcą młodzieży akademickiej! Na tej samej uczelni funkcjonuje również Grzegorz Kłosiński, były oficer SB. W latach 1983-1984 przesłuchiwał on studentów opolskiej WSP, a dziś kieruje uniwersytecką administracją jako wicekanclerz UO.

Niezwykłą karierę takich postaci jak Leszek Bednarski czy Grzegorz Kłosiński może tłumaczyć w jakimś stopniu brak szerszej wiedzy na temat ich wcześniejszej postawy i działalności. Ludzie ci skutecznie ukrywają niechlubne fakty ze swojego życiorysu. Powszechna niewiedza na ten temat – także wśród osób kreujących politykę kadrową na opolskich uczelniach – to jeden z głównych atutów owych postaci.

Brak głębszej wiedzy na temat przeszłości to jedna z najważniejszych przesłanek wielu przejawów krzyczącej niesprawiedliwości w naszym życiu społecznym. Choćby z tego względu warto interesować się historią.


Zbigniew Bereszyński
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Darek
Bywalec Forum


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 45

PostWysłany: Czw Paź 16, 2008 2:40 pm    Temat postu: Zbyszek Hryciuk wnosi o 80 tyś zadośćuczynienia Odpowiedz z cytatem

Brzeg, dnia 20 maja 2008r.


Sąd Okręgowy
w Opolu
Wydział III Karny
ul. Plebiscytowa 3a
45-359 Opole


Wnioskodawca: Zbigniew Hryciuk


Wniosek
o odszkodowanie i zadośćuczynienie

Na podstawie art. 41 ust. 5 i art. 77 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997r. (Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483 ze zm.) oraz art. 5 ust. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 ze zm.) i art. 11 ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego ( Dz. U. z 1991r. Nr 34, poz. 149 ze zm.) w związku z art. 552 ustawy z dnia 6 czerwca 1997r. kodeks postępowania karnego (Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 ze zm.)

wnoszę o :

1) zasądzenie od Skarbu Państwa na rzecz wnioskodawcy kwoty 2 500 zł tytułem odszkodowania za szkody związane z tymczasowym aresztowaniem i przebywaniem w zamkniętym zakładzie opieki zdrowotnej w Brzegu i na zwolnieniu lekarskim w okresie 180 dni,

2) zasądzenie od Skarbu Państwa na rzecz wnioskodawcy kwoty 80 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę wynikłą na skutek represji za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego oraz utraty zdrowia spowodowanej przebywaniem 51 dni w areszcie śledczym i wydania orzeczenia Sądu Wojewódzkiego w Opolu Wydział II Karny z dnia 28 sierpnia 1984r. , sygn. akt II Kr. 515/84.

Ponadto wnoszę o:

1) dopuszczenie dowodów z dokumentów wymienionych w załącznikach do niniejszego wniosku,
2) dopuszczenie dowodów z dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dotyczących wnioskodawcy m.in. o sygn. III IPN Wr 065/1025, o sygn. IPN Wr 065/1062 i o sygn. IPN Wr 066/71,
3) dopuszczenie dowodu z przesłuchania specjalisty chorób wewnętrznych lekarza medycyny M W na okoliczność ustalenia istnienia zagrożenia życia i utraty zdrowia na skutek tymczasowego aresztowania wnioskodawcy i innych wobec niego stosowanych represji,
4) dopuszczenie dowodu z przesłuchania Z B , dziennikarza badającego historię opolskiej NSZZ Solidarności na okoliczność ustalenia, że wnioskodawca w okresie tymczasowego aresztowania był pozbawiony specjalistycznej opieki lekarskiej oraz , że przyczyną utraty zdrowia wnioskodawcy było niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie organów ścigania i służby bezpieczeństwa PRL-u,
5) dopuszczenie dowodu z przesłuchania wnioskodawcy,
6) rozpoznanie sprawy także podczas nieobecności wnioskodawcy,
7) zwrot oryginałów dokumentów po zakończeniu postępowania sądowego.

Uzasadnienie

Wnioskodawca urodzony w dniu 29 marca 1937r. we Lwowie pracował od 12 października 1972r. do dnia 29 października 1982r. w Przedsiębiorstwie Państwowej Komunikacji Samochodowej w Opolu Oddział Towarowo-Osobowy Brzeg przy ul. 1 Maja 1. Praktycznie od samego początku powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” na Wybrzeżu aktywnie uczestniczył w działalności tego związku m.in. na przełomie września 1980r. tworzył NSZZ Solidarność w powyższym zakładzie pracy. Po wyborze wnioskodawcy na funkcję przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ ”Solidarność” pracował w PKS na etacie związkowym. Równocześnie był jednym z założycieli Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ Solidarność w Brzegu. W trakcie istnienia pierwszej Solidarności jego komisja zakładowa aktywnie włączyła się w propagowanie 21 postulatów Sierpnia 1980r. i w bieżącą działalność społeczno-polityczną na terenie PKS i miasta Brzegu. W dniu 13 grudnia 1981r. ( w niedzielę) na terenie zakładu pracy PKS pracownicy wybierali Radę Pracowniczą Załogi. Wnioskodawca wówczas po zakończonej procedurze wyborczej, zapowiedział w poniedziałek zorganizowanie strajku na terenie zakładu pracy. W dniu 14 grudnia 1981r. drzwi do Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność zostały opieczętowane. Wszystkie dokumenty związkowe i materiały z wyboru członków Rady Pracowniczej Załogi zostały skonfiskowane oraz zakazano wszelkiej działalności związkowej na terenie zakładu. Od dnia 14 grudnia 1981r. wnioskodawca został skierowany do pracy na poprzednie stanowisko - mistrza stacji obsługi. Od tego czasu na ternie zakładu PKS-u wnioskodawca kontynuował wszechstronna podziemną działalność polityczno-związkową m.in. drukował i kolportował na terenie zakładu pracy podziemną prasę Solidarności, a później Solidarności Walczącej. Wnioskodawca uczestniczył w akcji zawieszenia flagi z napisem Solidarność na maszcie usytuowany na terenie zakładu pracy . Flaga z napisem Solidarność była bardzo widoczna nie tylko w tym rejonie Brzegu, ale także dla osób podróżujących pociągami na odcinku Opole Główne -Wrocław Główny przez kilka dni, gdyż tej flagi nie mogła ściągnąć zarówno kadra kierownicza PKS-u w Brzegu , Straż Pożarna w Brzegu, jak i również funkcjonariusze służby bezpieczeństwa PRL-u. Na budynku dyrekcji PKS w Brzegu były również malowane napisy m.in. o treści Solidarność żyje. Ówczesna siedziba PKS w Brzegu była w bezpośrednim sąsiedztwie sowieckich koszar wojskowych. W tamtym okresie również żołnierze armii sowieckiej wyposażeni w ostrą amunicje często patrolowali ulice miasta Brzegu, a sowieckie samoloty i helikoptery obniżały znacznie pułap lotu terroryzując tym samym mieszkańców Brzegu i okolicznych wsi. W dniu 13 kwietnia 1982r. Komenda Rejonowa Milicji Obywatelskiej w Brzegu przeszukała mieszkanie wnioskodawcy i nie zastosowano wobec niego zatrzymania , gdyż nie znaleziono w lokalu mieszkalnym nr 13 położonym przy ul. Krzeszowica 3 a materiałów z podziemnej działalności. W tym okresie wnioskodawca czuł się zagrożony , gdyż interesowała się nim Służba Bezpieczeństwa w zakładzie pracy, a ze strony kierownictwa PKS był dyskryminowany za przekonania polityczne i przynależność związkową. W związku z powyższym ówczesny pracodawca przygotowywał się do rozwiązania stosunku pracy z wnioskodawcą. Od 26 kwietnia 1982r. do 22 października 1982r. wnioskodawca przebywał na zwolnieniu lekarskim. W dniu 29 października 1982r. wnioskodawca został zwolniony z pracy w PKS w Brzegu. Oficjalną przyczyną wypowiedzenia stosunku pracy była długotrwała choroba. Od 30 października 1982r. do 21 marca 1983r. wnioskodawca przebywał na rencie. W dniu 21 kwietnia 1983r. wnioskodawca został zatrudniony w Przedsiębiorstwie Transportowo –Sprzętowym Budownictwa ‘TRANSBUD OPOLE” Oddział Transportowy nr 1 Opole Ekspozytura Brzeg. Po uchwaleniu pierwszej z ustaw amnestyjnych w dniu 22 lipca 1983 r., tj. w dniu, w którym Rada Państwa PRL zniosła stan wojenny na obszarze całej Polski, dwóch pracowników PKS-u w Brzegu ujawniło swoją podziemną działalność organom bezpieczeństwa PRL-u. Jeden z nich w zeznaniach „obciążył” wnioskodawcę za okres objęty powyżej opisaną amnestią tzn. za podziemną działalność polityczno - związkową w zakładzie pracy PKS w Brzegu w okresie od 14 grudnia 1981r. do 29 października 1982r. W okresie od 16 września 1983r. do 3 listopada 1983r. wnioskodawca przebywał na zwolnieniu lekarskim. W dniu 3 listopada 1983r . Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych w Brzegu o godz. 7.30 rano przeprowadził przeszukanie mieszkania wnioskodawcy oraz po jego zatrzymaniu, przywieziono wnioskodawcę na Komendę Rejonową Milicji Obywatelskiej w Brzegu. W momencie zatrzymania wnioskodawca oświadczył funkcjonariuszom służby bezpieczeństwa PRL , że jest chory m.in. na dolegliwości sercowe i przewodu pokarmowego oraz ,że przebywa jeszcze na zwolnieniu lekarskim, a jego stan zdrowia nie pozwala na zatrzymanie w areszcie. . W dniu 4 listopada 1983r. wnioskodawca został tymczasowo aresztowany i został przewieziony do Komendy Wojewódzkiej MO w Opolu .Na podstawie dokumentacji zgromadzonej w IPN, w dniu 4 listopada 1983r. w trakcie przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej w Brzegu wnioskodawca przedstawił przebieg historii choroby , potwierdził, że był badany przez lekarza, ale jego stan zdrowia nie uległ zmianie, jest chory i prosi o pomoc specjalisty. W okresie aresztowania wnioskodawca przy każdym kontakcie z funkcjonariuszami organów ścigania i służby bezpieczeństwa PRL informował o swoim złym stanie zdrowia, mając nadzieję na niezwłoczne podjęcie skutecznych działań z ich strony polegających na umożliwieniu wnioskodawcy leczenia m.in. specjalisty chorób wewnętrznych lekarza medycyny. W listopadzie 1983r. wnioskodawca na samym początku aresztowania kierował zażalenie do Sądu Rejonowego w Brzegu na zastosowanie środka zapobiegawczego, podnosząc, że areszt został zastosowany wobec niego podczas przebywania na zwolnieniu lekarskim. W dniu 12 listopada 1983r. Sąd Rejonowy w Brzegu postanowieniem sygn. akt Ko.280/83 nie uwzględnił zażalenia uzasadniając, że jak wynika z zaświadczenia lekarskiego - opinii wnioskodawca mógł w ówczesnym stanie zdrowia przebywać w areszcie. W dniu 2 grudnia 1983r. wnioskodawca złożył wniosek do Prokuratury Rejonowej w Brzegu o uchylenie środka zapobiegawczego. W dniu 3 grudnia 1983r. Prokuratura Rejonowa w Brzegu powyższy wniosek pozostawiła bez uwzględnienia uzasadniając , że nie ustały przyczyny dla których zastosowano areszt tymczasowy. W okresie aresztowania żona wnioskodawcy zwróciła się do Marii Wojtczak specjalisty chorób wewnętrznych lekarza medycyny o wydanie zaświadczenia lekarskiego mając nadzieję ,że przedłożenie tego dokumentu pomoże w uzyskania zwolnienia wnioskodawcy z aresztu. Żona wnioskodawcy na podstawie ówczesnego stanu faktycznego obawiała się ,że niezwłocznie pogarszający się stan zdrowia jej męża może spowodować zagrożenie jego życia ze względu na niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie organów ścigania i służby bezpieczeństwa PRL w zakresie nie zapewnienia dostępu wnioskodawcy do specjalistów lekarzy medycyny oraz zamkniętego zakładu opieki zdrowotnej. W dniu 10 grudnia 1983r., Ksiądz Biskup Pomocniczy Antoni Adamiuk podejmuje interwencje w sprawie zwolnienia wnioskodawcy i rolników mieszkających w okolicach Brzegu prosząc o zwolnienie ich , jeśli to jest możliwe i zapewnieni im dobrej opieki lekarskiej. Dopiero w dniu 23 grudnia 1982r. postanowieniem Prokuratury Rejonowej w Brzegu uchylono areszt tymczasowy i zastosowano dozór Milicji Obywatelskiej poprzez meldowanie się w Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Brzegu w soboty do czasu zakończenia postępowania sadowego . Zmiana środka zapobiegawczego na łagodniejszy uzasadniona została stanem zdrowia wnioskodawcy oraz ustaniem przyczyny dla których zastosowano areszt tymczasowy. Wnioskodawcy nie wydano karty zdrowia i wyników z badań lekarskich. W areszcie śledczym w Brzegu i w Opolu wnioskodawca przebywał do dnia 23 grudnia 1983r. Wnioskodawca jako osoba chora, cierpiąca m.in. na dolegliwości sercowe i przewodu pokarmowego przebywała przez 51 dni w wilgotnych i zgrzybiałych celach o pow. około 7m². Warunki higieniczno-sanitarne tych cel były przerażające i naruszały wszystkie dopuszczalne normy. Wnioskodawca przeżywał załamanie nerwowe na skutek nie udzielenia profesjonalnej pomocy lekarskiej i utraty zdrowia . Najbardziej dotkliwym dla wnioskodawcy było rozdzielenie z żoną i córką oraz brak z nimi kontaktu. Pozwolono żonie wnioskodawcy przez 51 dni przyjechać tylko raz do aresztu na widzenie. Na skutek stresu, który wnioskodawca przeżył z tytułu powyżej opisanych represji i utraty zdrowia wnioskodawca przebywał od 27 grudnia 1993r. do 23 czerwca 1984r. na zwolnieniu lekarskim . W tym okresie po bezpośrednim zwolnieniu z aresztu , wnioskodawca otrzymał od specjalisty chorób wewnętrznych lekarza medycyny Marii Wojtczak skierowanie na oddział wewnętrzny ZOZ w Brzegu, na którym przebywał powyżej 7 dni, czyli w okresie od 05 stycznia 1984r. do 1 lutego 1984r. Represje wobec wnioskodawcy trwały również w trakcie okresu postępowania przygotowawczego i sądowego, czyli do dnia 28 sierpnia 1984r., gdy Sąd Wojewódzki w Opolu Wydział II Karny wydał wyrok , który dopiero zmienił Sąd Najwyższy Izba Karna w Warszawie w dniu 20 maja 1994r. i wnioskodawcę uniewinnił od dokonania zarzuconych mu czynów . Sąd Najwyższy Izba Karna w Warszawie w wyniku rewizji nadzwyczajnej nie zasądził odszkodowania na rzecz wnioskodawcy.
Wnioskodawca jest trwale niezdolny do pracy. Wnioskodawca jest na emeryturze i od 1 marca 2008r. z tego tytułu otrzymuje z budżetu państwa dochód w wysokości 1160,15 zł netto. Wnioskodawca wydaje miesięcznie około 200 zł na lekarstwa. Powyższy stan faktyczny potwierdza jego ciężkie położenie materialne .
Pozbawienie wolności z przyczyn politycznych , kiedy wnioskodawca podejmował określoną działalność z pobudek patriotycznych i działał on w najlepszej wierze dla dobra ojczyzny pragnąc ją widzieć wolną i suwerenną , a także walka o podstawowe prawa i wolności obywatelskie zawsze wiąże się z krzywdą . Osobiście bardzo przeżył psychicznie moment zatrzymania i osadzenia go w areszcie śledczym jak jakiegoś pospolitego przestępcę , którym ani nie był , ani się nigdy nie czuł.
Funkcjonariusze organów ścigania i służby bezpieczeństwa PRL chcąc uzyskać przychylność ich przełożonych i dowódców sowieckich wojsk stacjonujących w Brzegu stosowali wobec wnioskodawcy klasyczną metodę „biologicznej eliminacji” bez konieczności stosowania przemocy fizycznej. Wystarczyło tylko uniemożliwić wnioskodawcy kontynuację specjalistycznego leczenia przez 51 dni przebywania w areszcie, co przyczyniło się do natychmiastowego pogorszenie jego stanu zdrowia, aż do jego utraty i co mogło również spowodować nieodwracalne skutki utraty życia. Ta powszechnie znana metoda był stosowany przez sowieckie organy represji i żywcem była stosowana w PRL –u wobec osób prześladowanych za działalność niepodległościową , co nie wymaga udowodnienia. Niedopełnienie obowiązków służbowych przez powyższych funkcjonariuszy wynikało z ich złej woli , w głównej mierze przyczyniło się do pogłębienia dolegliwości zdrowotnych wnioskodawcy, kwalifikujących się jako ciężki uszczerbek na jego zdrowiu, połączone ze szczególnym udręczeniem wnioskodawcy , wynikającym ze specjalnego jego złego traktowania jako osoby prześladowanej za działalność niepodległościową , czego skutki w postaci utraty zdrowia wnioskodawca jako ofiara tych działań odczuwa do dnia dzisiejszego.
Stanowisko to znalazło aprobatę w orzecznictwie i piśmiennictwie.
W tej sytuacji łączna kwota 82 500 zł tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną wszystkimi tymi przeżyciami i utratą zdrowia jest kwotą całkowicie uzasadnioną i konieczną. Orzecznictwo Trybunału Europejskiego jest na tym tle niezwykle bogate. Zgodnie z art. 19 ustawy zasadniczej Rzeczypospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów walk o niepodległość, zwłaszcza inwalidów wojennych. W związku z powyższym w celu ochrony praw wnioskodawcy , wnoszę jak na wstępie.
Właściwość miejscowa Sądu jest uzasadniona w oparciu o art. 554 §1 k.p.k.

Zbigniew Hryciuk





Załączniki:

1. Postanowienie o zarządzeniu przeszukania z dnia 13 kwietnia 1982r., sygn. akt Ko.140/82,
2. Legitymacja ubezpieczeniowa wnioskodawcy seria K numer 284101,
3. Kserokopia świadectwa pracy z Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej w Opolu Oddział Towarowo-Osobowy Brzeg z dnia 29 października 1982r. , znak sprawy: 20/1160/926/82,
4. Postanowienie o zarządzeniu przeszukania z dnia 30 października 1983r.
5. Postanowienie o tymczasowym aresztowaniu z dnia 4 listopada 1983r. sygn. akt Ds. 780/83 ,
6. Postanowienie Sądu Rejonowego w Brzegu o nie uwzględnieniu zażalenia podejrzanego na postanowienie Prokuratury Rejonowej w Brzegu w przedmiocie zastosowania aresztu z dnia 12 listopada 1983r., sygn. akt II Ko. 280/83,
7. Postanowienie o pozostawieniu bez uwzględnienia wniosku o uchylenie – środka zapobiegawczego z dnia 3 grudnia1982r., sygn. akt Ds. 780/83 ,
8. Kserokopia notatki służbowej z interwencji Księdza Biskupa Pomocniczego Antoniego Adamiuka w sprawie zwolnienia z aresztu wnioskodawcy i zapewnienia opieki lekarskiej z dnia 10 grudnia 1983r., Archiwum Państwowe KW PZPR w Opolu sygn. 2632 str.131,
9. Postanowienie o uchyleniu i zmianie środka zapobiegawczego Prokuratury Rejonowej w Brzegu z dnia 23 grudnia1982r. sygn. akt Ds. 780/83 ,
10. Świadectwo zwolnienia z tymczasowego aresztowania z dnia 23 grudnia1982r., sygn. akt Ds. 780/83 ,
11. Kserokopia aktu oskarżenia wraz z uzasadnieniem Prokuratury Rejonowej w Brzegu z dnia 6 lutego 1984r., sygn. akt Ds. 780/83 ,
12. Wyrok wraz z uzasadnieniem Sądu Rejonowego w Brzegu II Wydział Karny z dnia 11 czerwca 1984r. , sygn. akt II K 65/84,
13. Kserokopia rewizji wraz z uzasadnieniem Prokuratury Rejonowej w Brzegu z dnia 2 sierpnia 1984r. , sygn. akt Ds. 780/83 ,
14. Wyrok wraz z uzasadnieniem Sądu Wojewódzkiego w Opolu Wydział II Karny z dnia 28 sierpnia 1984r., sygn. akt II Kr. 515/84,
15. Rewizja Nadzwyczajna Prokuratora Generalnego z dnia 31 listopada 1993r. RN VI 630/366/93/P , sygn. akt III KRN 30/94,
16. Wyrok wraz z uzasadnieniem Sądu Najwyższego w Warszawie Izba Karna z dnia 20 maja 1994r. , sygn. akt III KRN 30/94,
17. Oświadczenie małżonka wnioskodawcy o poniesionych kosztach z dnia 17 maja 2008r.,
18. Rozpoznanie obecnego stanu zdrowia wnioskodawcy,
19. Odpis wniosku.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Darek
Bywalec Forum


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 45

PostWysłany: Nie Lis 23, 2008 11:30 am    Temat postu: Zapraszamy na rozprawę Odpowiedz z cytatem


Przyjaciele z SW i pozostałych organizacji niepodległościowych oraz członkowie NSZZ Solidarność
Zapraszamy na rozprawę w sprawie o odszkodowanie i o zadośćuczynienie naszego kolegi Zbigniewa Hryciuka z Solidarności Walczącej, która odbędzie się dnia 1 grudnia 2008r. o godz. 13.00 w sali nr 9 w Sądzie Okręgowym w Opolu przy ul. Plebiscytowej 3A.
[color=blue]
[/color]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 1:17 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Darek
Bywalec Forum


Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 45

PostWysłany: Sro Gru 03, 2008 8:17 pm    Temat postu: Proces trwa Odpowiedz z cytatem

Niestety na 30 zaproszeń do mediów ogólnopolskich ( w tym Nasz Dziennik, Gazeta Polska, Nasza Polska itd. ) i w opolskim województwie wstawiła się tylko Gazeta Wyborcza, która opublikowała poniższy tekst. Oczywiście było mnóstwo zdjęć zrobionych wnioskodawcy na sali , oczywiście ani jednego nie opublikowano w GW. Szkoda, że PODOBNO NASZA PRASA NIE INTERESUJE SIE TYMI SPRAWAMI- skutek jest oczywisty traci nas jako czytelników.



80 tys. zł zadośćuczynienia za utratę zdrowia
żbik
2008-12-01, ostatnia aktualizacja 2008-12-01 18:46


71-letniego Zbigniewa Hryciuka trzymano w PRL-owskim areszcie 51 dni, w czasie gdy poważnie chorował m.in. na serce. Wystąpił do sądu o 80 tys. zł zadośćuczynienia za utratę zdrowia
Hryciuk został aresztowany 3 listopada 1983 r. - Za kolportaż ulotek i ogólnie pojętą działalność związkową - mówił wczoraj w sądzie. W dniu aresztowania milicjanci i esbecy przeprowadzili rewizję w jego domu. Niczego nie znaleźli. - Kiedy zabrano mnie na przesłuchanie, mówiłem im o swoim złym stanie zdrowia, który nie pozwala mi przebywać w areszcie. Chorowałem wtedy na serce, jelita i nie potrafiłem się ruszać - opowiadał.

Mimo to wsadzono go do celi w piwnicy, w której panował potworny zaduch. - Zaprowadzono mnie raz do lekarza, ale to, co tamten zrobił, trudno nazwać badaniem - kontynuował.
Kilka dni po wyjściu na wolność - po interwencji bp. Antoniego Adamiuka - trafił do szpitala. Potem miał półroczne zwolnienie lekarskie. Do pracy mógł wrócić dopiero w 1985 r.

Hryciuk domaga się 80 tys. zł zadośćuczynienia za doznane krzywdy i utratę zdrowia oraz 2,5 tys. zł odszkodowania za poniesione szkody.

Wczoraj sąd przesłuchał lekarkę, która leczyła Hryciuka przed i po aresztowaniu. - Cierpiał na chorobę wieńcową i wrzody. Miał również uszkodzony układ ruchowy, bardzo bolał go kręgosłup - zeznała. - Po wyjściu z aresztu był w bardzo niepokojącym stanie, zdecydowałam się więc na zakończenie leczenia ambulatoryjnego i wysłałam go do szpitala, bo jego stan zdrowia znacznie się pogorszył - wspominała.

Lekarka zaznaczyła też, że wystawiła żonie Hryciuka zaświadczenie, że jest on ciężko chory i że nie może przebywać w areszcie. - Zatrzymali go, nie zważając na to, w jakim jest stanie - kiedy jego choroba była aktywna - dodała.

Sąd na wniosek prokuratury zdecydował się powołać do tej sprawy biegłego z zakresu medycyny sądowej, którego zadaniem będzie ocenić stan zdrowia wnioskodawcy przed i po aresztowaniu. Oraz określić, czy odsiadka rzeczywiście wpłynęła na pogorszenie się stanu zdrowia Hryciuka, czy też choroba postępowałaby niezależnie od tego, w jakich warunkach by przebywał.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group