" /> Dyskusje ogólne :: "Kościół ukarze winnych"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Kościół ukarze winnych"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Sro Sty 10, 2007 2:31 am    Temat postu: "Kościół ukarze winnych" Odpowiedz z cytatem

Adam Boniecki dla DZIENNIKA
2007-01-09 22:40 Aktualizacja: 2007-01-10 01:51
"Kościół ukarze winnych"

"Sytuacje takie jak ta abp. Wielgusa uczą nas, że nie należy sprawy załatwiać pytaniem <Stasiu, Jasiu, donosiłeś?>. Należy po prostu badać dokumenty" - mówi DZIENNIKOWI ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego".

Andrzej Godlewski: Jak Kościół może pokonać obecny kryzys?
Ks. Adam Boniecki: W moim poczuciu już nie ma tego problemu. Kryzys trwał kilka dni. Wydawało się, że w archidiecezji warszawskiej powstanie dramatyczna sytuacja, jednak sprawę rozwiązał papież. Ten nieodbyty ingres uważam za dowód na istnienie Boga. On czuwa nad swoim Kościołem.

Jednak ten Kościół bardzo się podzielił.
Mam nadzieję, że to nie jest podział Kościoła. Wielu ludzi dobrej woli po prostu dało się nabrać. Uwierzyli, że jest to dobra nominacja. A kiedy się okazało, że biskup kłamał, trudno było im się rozstać z wyrobionym już przekonaniem. Tego typu różnice występowały zawsze.

Trudno jednak powiedzieć, że ci, którzy zaangażowali się w obronę abp. Wielgusa, zostali wprowadzeni w błąd. Wygląda raczej na to, że to oni wprowadzali w błąd.
Nie bądźmy bardziej katoliccy niż papież. Ksiądz arcybiskup przeprosił hierarchów za to, że ich oszukał. Jeśli tak mówi, to pewnie tak było. Poza tym Episkopat to środowisko ludzi, którzy się znają, lubią, często się widują i razem pracują. Teraz jeden z nich - przyjaciel - staje pod ciężkim zarzutem. To bliski człowiek, więc patrzę mu w oczy i pytam: "Stasiu, współpracowałeś czy nie?" On mówi: "Nie. Trudno wtedy nie wierzyć". Takie momenty uczą nas, że nie należy sprawy załatwiać pytaniem "Stasiu, Jasiu donosiłeś?", ale trzeba po prostu badać dokumenty.

Mimo to pojawiają się głosy, że nuncjusz i niektórzy hierarchowie zawiedli wiernych i papieża.
Byłbym bardzo ostrożny przy wskazywaniu, kto ponosi odpowiedzialność za przepływ tych informacji. Oczywiście najłatwiej jest powiedzieć, że nuncjusz. Ale ja wcale nie byłbym taki pewny, że nuncjusz nie przesłał do Rzymu kompletu dokumentów. Nie mogę sobie tego wyobrazić. Watykan to maszyna wieloczłonowa. Wcale nie jest powiedziane, że nie zaszwankowało coś gdzie indziej.

Czy w takim razie wystarczy poprawić przepływ informacji między Warszawą a Rzymem, by sytuacja w polskim Kościele wróciła do normy?
Są dwie rzeczy. Jeżeli chodzi o sprawę przepływu informacji, to jestem spokojny. Niedługo zobaczymy, kto zawiódł, i czyje głowy polecą. Tym nie ma co się martwić - taka sytuacja już się nie powtórzy. Istnieje jeszcze druga kwestia. Sądzę, że w procedurze proponowania na stanowiska kościelne nie doceniano teczek. Wielu ludziom Kościoła nie mieściło się głowie, że tak przykre rzeczy miały kiedyś miejsce, i że zostały one udokumentowane w archiwach SB.

Czy oznacza to, że przy wyborze na ważne stanowiska w Kościele brane będzie pod uwagę to, co się znajduje w teczkach?
Procedura wysuwania kandydatów jest w Kościele dokładnie ustalona. Zawsze robi się rozeznanie. Do wielu osób rozsyła się prośbę o ocenę kandydata. Odpowiadają oni sub secreto pontifico, czyli pod tajemnicą papieską, i nie mogą nikomu ujawnić nawet pytań, które zostały do nich skierowane. Teraz powinna być badana również PRL-owska przeszłość kandydata.

A może w polskim Kościele bardziej należałoby promować tych księży, którzy zostali wyświęceni po 1989 roku? Oni ze względu na wiek nie mogli byli uwikłani we współpracę z SB.
Kiedyś zapytałem starego prałata watykańskiego, co sądzi o obowiązku rezygnowania z biskupstwa w wieku 75 lat. Powiedział mi: mój drogi, stary biskup jest zawsze lepszy od młodego.

Ale przecież Karol Wojtyła został biskupem, gdy miał 38 lat.
Oczywiście, młodzi biskupi mogą być świetni. Ale oni nie zostali mianowani dlatego, że są młodzi, lecz dlatego, że mają odpowiednie kwalifikacje.

Historia abp. Wielgusa odsłoniła podziały między hierarchią kościelną a świeckimi. Hierarchowie długo bronili kolegi biskupa. Czy ten podział może się utrwalić?
Ja bym to nazwał raczej problemem komunikacji. Język, w jakim rozmawia się ze świeckimi, pokazuje stan umysłowości biskupów. Jest on czasami bardzo niepokojący. Świeckich i świat wokół Kościoła traktuje się trochę z pogardą, trochę jak wroga. A Kościół jest przecież posłany do świata. Tymczasem okazało się, że ciągle nie bardzo umiemy rozmawiać z ludźmi spoza Kościoła czy spoza jego instytucji. My, ludzie Kościoła, nie możemy z góry zakładać, że są oni wrogami czy osobami nikczemnymi.

Ale co w niedzielę mówił prymas Glemp? Jego homilia - jak to określił Zbigniew Nosowski - nie wylewała oliwy na fale, ale dolewała jej do ognia.
Człowiek inteligentny wie, że ksiądz prymas ma swoistą stylistykę, która nie zawsze jest adekwatna do tego, co chce powiedzieć. Potraktowanie dokumentów IPN w ten sposób po tym, jak obie komisje zbadały wartość dokumentacji, nie było fortunne. Homilia zresztą nie była przygotowana, bo prymas w ostatniej chwili dowiedział się, że będzie mówić. Ale dobre było to, że kiedy abp Wielgus został powalony, kompletnie przegrał i publicznie wyznał winy, prymas przemówił do niego pozytywnie. Powiedział: Człowieku, nie jesteś przekreślony. Zło piętnujemy, a człowiekowi podajemy rękę. To mi się wydało bardzo chrześcijańskie.

W sprawie abp. Wielgusa głos świeckich miał decydujące znaczenie...
...moim zdaniem naprawdę decydujące znaczenie miał dokument Kościelnej Komisji Historycznej.

Czy teraz hierarchowie będą się bardziej liczyć z katolicką opinią publiczną?
Odpowiem dyplomatycznie: bardzo byłoby dobrze, gdyby tak było.

O sprawie abp. Wielgusa katolicy świeccy wypowiadali się mocno i jednym głosem, chociaż na co dzień wiele ich dzieli. Czy ta jedność może przetrwać i czy byłaby ona dobra dla Kościoła?
Jako katolicy różnimy się, spieramy i zwalczamy - czasem w sposób niezbyt chrześcijański – to jednak w samej istocie, kiedy chodzi o rzeczy najważniejsze, to zawsze możemy się spotkać. Także ja z ojcem Rydzykiem. Wyznajemy przecież tę samą wiarę i jako dwaj księża możemy koncelebrować mszę św. Spory w Kościele to nie są przecież kłótnie partyjnych stronnictw.

Jednak taka msza, którą odprawiałby ksiądz wspólnie z o. Rydzykiem, nie miała miejsca.
To prawda. Wierzę jednak, że dobro Kościoła i dusz ludzkich - czasem inaczej rozumiane - leży nam wszystkim na sercu.

Co teraz powinien zrobić Kościół hierarchiczny, by odzyskać zaufanie wiernych?
Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że kler jest jedyną grupą społeczną, która zorganizowała - późno, bo późno, niekompletnie, bo niekompletnie – struktury służące do rozliczenia się z przeszłością. Jest jedyną, która się za to zabrała.

Może w takim razie nie były one należycie wykorzystywane?
Pewnie nie były. Jednak coś się dzieje. Np. krakowska komisja przygotowuje raport o Kościele w PRL, który liczy już kilkaset stron. Nie mówi się o tym, bo nie ma żadnych przecieków, żadnych pogłosek, podejrzeń. Jeżeli będzie to publikowane, to będzie zrobione z całą odpowiedzialnością. Być może też ściślejsza współpraca z IPN rozszerzy się także na inne diecezje. Tamte sprawy trzeba wyjaśnić uczciwie i spokojnie.

Co robić z tymi duchownymi, którzy być może zasłużyli się na innych polach, ale współpracowali z SB?
Sprawy wielu księży można załatwić w skali parafii i wspólnoty zakonnej oraz wobec tych ludzi, którzy byli przez nich skrzywdzeni. Można tego dokonać bez prasy i telewizji, bez poniżania ich i nagłaśniania tych spraw. Tak jak długo ciągnąca się sprawa księdza Bielańskiego znalazła teraz swój finał. Najpierw wyszliśmy od jakichś insynuacji, sugestii, zaprzeczeń, potem potwierdzonych oskarżeń. I tym się zajął arcybiskup i przekazał to komisji. Ostatecznie zachęcono proboszcza katedry, żeby zrezygnował. To się będzie tak odbywało.

W 1999 roku podczas pielgrzymki do Polski Jan Paweł II wzywał polski Kościół, by przedstawił swoją martyrologię z czasów komunizmu. Tego nie zrobiono i teraz częściej się mówi o przewinach Kościoła niż o jego zasługach w PRL.
Jako członkowie Kościoła możemy się czuć dotknięci, że wciąż się wyciąga żywych i umarłych ludzi, którzy zawiedli i przynieśli wstyd Kościołowi. To denerwujące. Niektórzy mówią, że to celowe, by obniżyć prestiż Kościoła. Ale co robimy, żeby pokazać te wspaniałe postacie, te wspaniałe instytucje, które chroniły człowieka?

No właśnie, co Kościół robi?
Zło jest bardziej medialne niż dobro. Istnieje np. wydawnictwo Emmanuel, które wydaje książeczki o pozytywnych postaciach, ale kto to zna? Ksiądz Bogdan Stanaszek wydał dwutomowe dzieło o tym, jak diecezja sandomierska funkcjonowała pod reżimem komunistycznym. To nie jest apologia, ks. Stanaszek pokazuje także księży kolaborantów. Ale to są kółka i trybiki w diabolicznej machinie. W tym duchu przygotowujemy specjalny numer "Tygodnika Powszechnego".

Mówił ksiądz, że dzięki papieskiej interwencji w niedzielę zdarzyło się coś niesamowitego. Czy to znaczy, że to papież ma ratować polski Kościół?
Ja bym ujął to inaczej. Po śmierci Jana Pawła wydawało się, że takiej opieki papieskiej nie mamy. Teraz się okazało, że w trudnej dla polskiego Kościoła sytuacji, gdy polscy biskupi chyba nie mogli sobie dać rady, nowy papież potrafił przyjść nam z pomocą. Więc nie jesteśmy sierotami, jak myśleliśmy.



--------------------------------------------------------------------------------
Ks. Adam Fredro-Boniecki (ur. 25 lipca 1934 r. w Warszawie), marianin, w latach 1961 – 1964 studiował filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Studiował też w paryskim Instytucie Katolickim (1973 – 1974), redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". Jest autorem wielu publikacji i książek, m.in. "Rozmów niedokończonych", "Notesu rzymskiego" i "Kalendarium życia Karola Wojtyły".

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 4:56 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group