" /> Dyskusje ogólne :: "Michnik wybrał sojusz z postkomunistami"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Michnik wybrał sojusz z postkomunistami"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Czw Sty 11, 2007 8:54 am    Temat postu: "Michnik wybrał sojusz z postkomunistami" Odpowiedz z cytatem

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=27637

Wiesław Chrzanowski dla DZIENNIKA
2007-01-10 20:12 Aktualizacja: 2007-01-11 06:34
"Michnik wybrał sojusz z postkomunistami"

"Rzeczywiście przez ostatnich kilkanaście lat istniała w polskim życiu publicznym blokada co do mówienia o pewnych sprawach: rozliczenia przeszłości, lustracji, dekomunizacji, ujawnienia agentury" - pisze w DZIENNIKU Wiesław Chrzanowski, marszałek Sejmu I kadencji. "Wypada chyba stwierdzić, że te 17 lat zostało pod względem rozliczenia przeszłych win w dużym stopniu zmarnowane" - dodaje.


Maciej Rybiński opublikował wczoraj w DZIENNIKU bardzo mocny tekst, co do którego nie mogę mieć najmniejszych zastrzeżeń. Zgadzam się z jego głównymi tezami.

Rzeczywiście przez ostatnich kilkanaście lat istniała w polskim życiu publicznym blokada co do mówienia o pewnych sprawach: rozliczenia przeszłości, lustracji, dekomunizacji, ujawnienia agentury. Jeszcze w okresie działalności Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego kilkakrotnie podejmowaliśmy próby ustawowej dekomunizacji i lustracji. Za każdym razem jednak nie było mowy, by zdobyć w Sejmie większość dla tych inicjatyw. W ramach koalicji większość ta zależała za każdym razem od części środowiska dawnego KOR - Unii Demokratycznej, a później Unii Wolności. Ci ludzie nie byli gotowi poprzeć idei rozliczeń z dawnym systemem.

Wypada chyba stwierdzić, że te 17 lat zostało pod względem rozliczenia przeszłych win w dużym stopniu zmarnowane. Dopiero z wieloletnim opóźnieniem po licznych sporach i dyskusjach uchwalono niedoskonałą ustawę lustracyjną, która powoływała do życia sąd lustracyjny i nakazywała składać oświadczenia lustracyjne. Potem stworzono Instytut Pamięci Narodowej, który zgromadził w swoich zasobach kilometry akt dawnego MSW. Trzeba oddać sprawiedliwość, że działania owe umożliwiały lustrację w podstawowym zakresie, choć wciąż krąg lustrowanych stanowił tylko drobny margines problemu dawnej agentury - dotyczył tylko wąskiego grona osób na eksponowanych stanowiskach, a z grup zawodowych jedynie adwokatów. Ale nawet i one były co i rusz torpedowane: przypomnijmy, jak w okresie rządów SLD podjęto próbę radykalnego obcięcia środków finansowych dla IPN, które uniemożliwiłoby de facto jego działalność. Pamiętam też tę atmosferę nagonki, jaka towarzyszyła opóźnionemu o pół roku wyborowi pierwszego prezesa IPN Leona Kieresa.
W tworzeniu atmosfery niechęci wobec działań dekomunizacyjnych i lustracyjnych znaczącą rolę odegrała „Gazeta Wyborcza” kierowana przez Adama Michnika. Przecież już w latach osiemdziesiątych w wydawanej w tzw. drugim obiegu „Krytyce”, związanej ze środowiskiem KOR, ukazywały się teksty wskazujące na rzekome zagrożenie siłami endecko-chadeckimi.

Ta sama intencja odżyła z całą siłą podczas obrad Okrągłego Stołu. Uznano wówczas, że współpraca ze skompromitowanymi, ale przecież silnymi intelektualnie i strukturalnie postkomunistami może posłużyć zahamowaniu „ataku ciemnogrodu”. Po Okrągłym Stole ta sama intencja pozwalała pewnym środowiskom „typować”, kto się nadaje na posła Sejmu kontraktowego, a czyje poglądy już się w nim nie mieszczą. Nawet Tadeusz Mazowiecki i Aleksander Hall, związani przecież z Okrągłym Stołem jak najściślej, odmówili kandydowania w takich wyborach, w których listy kandydatów były przykrawane pod jedynie słuszny wzorzec. O szansie na elekcję decydował plakat z Wałęsą, a o dostaniu się na listę wyborczą – jeden ośrodek, znajdujący się na zapleczu Komitetu Obywatelskiego.

Obawa przed tym "ciemnogrodem" - niczym nieuzasadniona i, jak pokazała przyszłość, prowadząca donikąd - towarzyszyła nam przez kolejne lata, podsycana przez środowiska, które Maciej Rybiński hasłowo określił jako sojusz Kiszczaka i Michnika. Kiedy zdecydowaliśmy się tworzyć ZChN, spotkało nas oburzenie uzasadnione tym, że trzeba „utrzymać jednolity front Komitetów Obywatelskich”. Oskarżano nas o tworzenie niepotrzebnych podziałów społecznych. Widmo ciemnogrodu stało się najstraszliwszym, co może spotkać wolną Polskę. W takiej atmosferze nawoływanie do dekomunizacji określano jako rewanżyzm i chęć zemsty. W ich miejsce proponowano współpracę z niedobitkami PRL „dla dobra przyszłości”. To na tej fali możliwe stało się opublikowanie w największej wówczas ogólnopolskiej gazecie wspólnego tekstu dawnego opozycjonisty Adama Michnika z dawnym działaczem PZPR Włodzimierzem Cimoszewiczem.

Ta fala uderzała również we mnie. Cała ta złość skupiała się na ZChN, dla którego wówczas nie było alternatywnej propozycji po prawej stronie sceny politycznej. Kiedy w latach 1991 - 1993 piastowałem stanowisko marszałka Sejmu, nie byłem już przedmiotem takiego ataku jak wówczas, gdy sprawowałem funkcję ministra sprawiedliwości (styczeń - rudzień 1991). Wówczas co kilka dni stawałem się czarnym bohaterem "Gazety Wyborczej" i reaktywowanego wówczas lewicowego czasopisma "Po prostu". To na jego łamach redaktor Stefan Bratkowski napisał, że znał mnie już dawniej jako kulturalnego co prawda człowieka, ale zawsze "pachnącego endecją", a teraz to już wyrosłem na "führera". Cóż, takich słów się nie zapomina. Stefan Niesiołowski odpisał redaktorowi Bratkowskiemu: "W języku polskim słowo führer oznacza kogoś w rodzaju Hitlera i jest ciężką obrazą. Tak się akurat złożyło, że gdy Wiesław Chrzanowski opuszczał komunistyczne więzienie, czołowy publicysta [Bratkowski] wstępował do komunistycznej partii. Może z tego chociażby powodu warto zachować odrobinę powściągliwości".

Takie epitety wpisywały się jednak w panującą w Polsce przez lata atmosferę, podsycaną przez "Gazetę Wyborczą", a nawet popkulturę. Zespół "Piersi" dopisał się pod nią swoim słynnym "ZChN zbliża się". Tworzono wrażenie, że ludzie o poglądach innych niż sądy Jacka Kuronia czy Adama Michnika nie mają prawa udziału w publicznym życiu III RP. Redaktor naczelny "GW" w rozmowie z premierem Janem Krzysztofem Bieleckim nie odmawiał mi co prawda „klasy”, ale dodawał wprost, że jest moim „pryncypialnym przeciwnikiem”. Dlaczego? Choćby dlatego, że wytoczyliśmy Jerzemu Urbanowi proces sądowy za zniesławiający Polskę rysunek opublikowany w jednym z pierwszych numerów "Nie" - pokazano tam Polskę jako dziewczynę lekkich obyczajów. Adam Michnik mówił: "Na szczęście to się skończyło uniewinnieniem, ale sam precedens postępowania karnego mnie kojarzy się jak najgorzej".

Propagowanie takiej postawy wobec sił prolustracyjnych i dekomunizacyjnych wpływało też na ton, w jakim pisali warszawscy korespondenci zachodnich gazet. Kiedy zostałem marszałkiem Sejmu, pisano o tym w "The Times" w tekście zatytułowanym "Nowi naziści Europy". "The Guardian” określił mnie jako "rzymsko-katolickiego nacjonalistę". W londyńskim "Dzienniku Polskim" o abp. Michaliku, który sprzyjał ZChN, napisano, że "umiejętnie powiązał ze sobą antysemityzm, faszyzm, marszałka Sejmu i proboszcza z Gorzowa". Takie oceny nie brały się przecież znikąd.

Choć te ataki z czasem się wyciszały, wydaje się, że moda na niechęć wobec poglądów polskiej prawicy - przede wszystkim na dekomunizację i lustrację - trwa w pewnym stopniu do dziś. Jednak katastrofa ostatnich dni związana z odwołanym ingresem arcybiskupa Stanisława Wielgusa - tak jak to przewiduje redaktor Rybiński – daje nadzieję na zmianę nastawienia do tych problemów. Zmiana opinii publicznej dojrzewała od wielu miesięcy, coraz głośniej mówiło się o konieczności rozliczenia przeszłości, ale wydaje się, że zdarzenia ostatnich dni, jeśli nie będą stanowić przełomu, to w każdym razie przyspieszą ten proces.

Wypada jednak dodać, że w pewnym stopniu rozumiem bardzo wstrzemięźliwą postawę prymasa Józefa Glempa wobec oskarżeń, które obciążyły arcybiskupa Wielgusa. Dziwi bowiem wolta niektórych mass mediów, które przez całe lata krytykowały Kościół, zarzucając mu, że miesza się do polityki, a dziś chcą ten Kościół rozliczać z jego przeszłości. Prasa - na czele z "Gazetą Wyborczą" - przez lata chciała cenzurować tych polityków, którzy zamierzali budować Polskę w zgodzie z Kościołem. Polityków Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego wymieniano jako tych, którzy propagują rządy klerykałów.

Przez lata dominacji takiego poglądu inne nie miały racji bytu. Również z najprostszych, finansowych przyczyn: czynniki postpezetpeerowskie dysponowały wszak potężnym zapleczem finansowym. Liberałowie korzystali z potężnego wsparcia rozmaitych laicko-liberalnych fundacji zachodnioeuropejskich i amerykańskich. A ZChN miało tylko własne składki i to, co niektórzy sympatycy zdołali nam przekazać. Trudno się dziwić, że bez pieniędzy i bez wsparcia czołowego wówczas organu prasowego, to znaczy "Gazety Wyborczej", nie było mowy, byśmy zdołali przebić się do świadomości opinii publicznej z ideami dekomunizacji i lustracji, które wówczas polskim elitom były bardzo nie w smak.



--------------------------------------------------------------------------------
Wiesław Chrzanowski, polityk, prawnik, marszałek Sejmu. W czasie II wojny światowej walczył w szeregach Armii Krajowej. Działał w konspiracyjnych organizacjach o orientacji niepodległościowej, m.in. w Stronnictwie Narodowym. W latach 1948 - 1955 więziony przez władze komunistyczne. Od 1980 doradca NSZZ "Solidarność", współautor statutu "Solidarności". W 1981, po 21 latach odmowy wpisania na listę adwokacką, został dopuszczony do wykonywania zawodu adwokata. W 1989 był jednym z założycieli Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego; prezes Zarządu Głównego ZChN w latach 1989 - 1994. W latach 1997 - 2001 zasiadał w Senacie RP. 3 maja 2005 został odznaczony Orderem Orła Białego

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 7:01 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sty 11, 2007 9:16 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.polskieradio.pl/iar/news.aspx?iID=2689773&p=s


Sąd Lustracyjny wyda dziś wyrok w procesie autolustracyjnym Małgorzaty Niezabitowskiej.
Była rzeczniczka rządu Tadeusza Mazowieckiego wystąpiła o autolustrację, gdy Instytut Pamieci Narodowej odmówił jej przynania stausu pokrzywdzonego przez PRL-owskie służby specjalne. Małgorzata Niezabitowska zwróciła się o ten staus w grudniu 2004 roku po tym, jak były kolega z Tygodnika "Solidarność" zarzucił jej , że w czasie stanu wojejnnego przez dwa lata była agentką SB o pseudonimie "Nowak". Wtedy Małgorzata NIezabitowska przekonywała, że są to zarzuty absurdalne. Powiedziała, że w stanie wojennym mogły być próby zwerbowania jej do współpracy z SB, ale były nieskuteczne.
W trakcie procesu przed sądem lustracyjnym obrona przyznała, że Niezabitowska została zarejestrowana pod pseudonimem Nowak. Adwokaci podkreślali jednak, że stało się to wberew jej woli i wiedzy. To wyznanie pojawiło się po przesłuchaniu byłego funkcjonariusza SB, który miał być oficerem prowadzącym Niezabitowskiej. To on sporządził notatki z przypisywanych jej informacji. Były esbek nie chciał potwierdzić, czy te informacje rzeczywiście otrzymał od Małgorzaty Niezabitowskiej.
Małgorzata Niezabitowska podkreślała pod koniec procesu, że przedstawiciel SB przepraszał ją na sali sądowej za to, co się wokół niej działo w latach 80-tych.
Zastępca Rzecznika Interesu Publicznego Andrzej Ryński ocenia wymowę dowodów w sprawie Małgorzaty Niezabitowskiej inaczej niż zainteresowana, ale nie podaje szczegółów.
Sąd wyda dziś wyrok wobec Małgorzaty Niwzabitowskiej na podstawie zeznań świadków oraz dowodów z zasobów archiwanych IPN. Znajduje się wśród nich mikrofilm i kopie dokumentów dotyczących Niezabitowskiej. Według zapisów ewidencyjnych, oryginały zostały zniszczone w 1990 roku.

Te dwie informacje są jakże wzajemnie interesujące.

Robert Majka z Przemyśla, tel.506084013 mail: robm13@interia.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group