" /> LEKTURA, PUBLIKACJE :: Sypać czy nie sypać?
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sypać czy nie sypać?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> LEKTURA, PUBLIKACJE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 900

PostWysłany: Sob Gru 20, 2008 10:25 am    Temat postu: Sypać czy nie sypać? Odpowiedz z cytatem

http://solidarni.org/publicystyka/opinie/sypac_czy_nie_sypac

Sypać czy nie sypać?
(na przykładzie przesłuchania z roku 1984)
(...) Nikt jednak nie zaprzeczy, że wielu z nich było doskonałymi organizatorami i „Solidarność Walcząca” zawdzięczała im niebywały rozrost. Oczywiście, że lepiej w śledztwie nie „sypać”. Ale każdy ma swój indywidualny próg wytrzymałości. Ja się o niego tylko otarłem. (...)

28 lutego 1984 roku, o godzinie 17.20 podporucznik Andrzej Surmiński z Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu rozpoczął protokołowanie przesłuchania, na które zostałem doprowadzony z celi aresztu. To było pierwsze przesłuchanie w moim życiu. Tego samego dnia, wcześniej, prokuratura przedstawiła mi zarzut, że <od listopada 1982 roku do lutego 1984 roku we Wrocławiu w warunkach przestępstwa ciągłego, pełniłem czynności kierownicze w nielegalnym związku pod nazwą „Solidarność Walcząca”>. Przesłuchanie przeprowadzał por. Wojciech Kukuła.

Broszurę „Mały konspirator” zawierającą instrukcje, jak się zachowywać na przesłuchaniach znałem niemal na pamięć. Ale teoria teorią, a praktyka mogła być inna. Byłem po pierwszej w życiu nocy w celi, brudny, spocony i z jeżdżącą po kiszkach sraczką, której po prostu dostałem ze strachu. Siedziałem na krześle na środku pokoju a ppor. Surmiński wystukiwał na maszynie tzw. dane podstawowe: imię, nazwisko, zatrudnienie, zarobki, współmałżonek, służba wojskowa itp. Odpowiadałem machinalnie na kolejne pytania czekając na właściwe przesłuchanie. [Dzisiaj wiem, że nawet na pytanie o własne nazwisko nie powinienem był odpowiadać.]

- Czy podejrzany przyznaje się do zarzucanych mu czynów w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów? – zapytał por. Kukuła.

No, teraz dam im popalić! Czas zweryfikować, czy „Mały konspirator” działa w praktyce – pomyślałem.

- Proszę zaprotokołować pytanie.

Esbecy spojrzeli na siebie. Coś zaczęli szeptać.

- Są dwa sposoby prowadzenia przesłuchań – uprzejmie poruszył czarnymi wąsami ppor. Surmiński. Albo będzie pan odpowiadał na pytania, my to zaprotokołujemy, a potem pan to i tak wszystko przeczyta i będzie można wnieść poprawki i uzupełnienia. Albo będziemy zadawać pytanie, protokołować je, a potem zapisywać pana odpowiedź.

- To ja bym prosił o tę drugą metodę.

Esbecy znowu spojrzeli na siebie i Surmiński zaczął pisać. Wersal. Po chwili przeczytał mi pytanie: „Czy podejrzany przyznaje się do zarzucanych mu czynów w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów?”.

- Odmawiam odpowiedzi – odparłem z satysfakcją, że umiem zastosować instrukcje z „Małego Konspiratora”.

Kukuła szepnął coś i Surmiński rozpoczął pisanie kolejnego pytania, a ja się zastanawiałem, czy to tak gładko będzie do końca, czy zaraz dadzą mi w zęby za bezczelność. Poprzedniego dnia, tuż po aresztowaniu, innemu oficerowi SB, przedstawiającemu się jako Andrzejewski, na jego propozycję współpracy, położyłem na biurku obie ręce: „niech pan mnie kuje do wiosła, będę wiosłował na galerze do Kłajpedy i z powrotem”. Wściekł się, krzyczał, ale nic złego mi nie zrobił. (Był to prawdopodobnie kpt. Pierścionek, syn radzieckiego oficera, Kolcowa; zginął w wypadku we Wrocławiu jadąc samochodem wraz z działaczem NSZZ „Solidarność”.).

- Czy podejrzany będzie składać wyjaśnienia?” – przerwał moje myśli por. Surmiński.

Jak powiem, że ‘nie’, to albo dadzą mi spokój i wrócę na 7 i pół roku do celi albo zmienią metodę przesłuchania, być może na taką, o której mi jeszcze nie mówili... Przez moje kiszki przetoczyła się znowu mała burza. Jak powiem, że ‘odmawiam odpowiedzi’, to będzie to prawie to samo, a dodatkowo upewnią się, że jestem nieźle przeszkolony. Trzeba zabawę kontynuować...

- Tak, będę składać wyjaśnienia – wypaliłem.

„No, to się bierzemy do roboty” – na twarzach obu oficerów SB widniało odprężenie. Surmiński zaczął pisać następne pytanie, a ja kombinowałem, co mam mówić, żeby nic nie powiedzieć, ale żeby podtrzymać wrażenie, że dostarczam materiału śledczym. Oczywiście byłem ciekaw ich pytań, bo mogło z nich wynikać, ile wiedzieli. Im więcej pytań mi postawią, tym lepiej zrozumiem, co się tak naprawdę wczoraj ze mną wydarzyło. Ale jak długo mogę ich „ciągnąć za język”? Aż mnie trzasną? Nie mogłem doczekać się meritum przesłuchania.

- Czy podejrzany z dniem 13 grudnia 1981 roku zaprzestał zabronionej prawem działalności w strukturach byłego NSZZ „Solidarność”, którego był członkiem? - padło wreszcie jakieś merytoryczne pytanie.

Było oczywiście głupio sformułowane, więc postanowiłem to wykorzystać.

- Pytanie jest źle sformułowane – odparłem.

- Jak to, ‘źle’???

- 13 grudnia działalność w „Solidarności” nie była nielegalna. Związek został tylko zawieszony. A działalność w nim była zabroniona dopiero od jego delegalizacji, która nastąpiła później – zacząłem z satysfakcją wyjaśniać błędy. SBcy próbowali oponować, modyfikować pytanie. Wywiązała się rozmowa. Porucznik Kukuła stawał się przyjacielski, ale ja się upierałem, by zaprotokołowano moją odpowiedź. Popisałem się wiedzą prawną, logiką myślenia, trzeźwością umysłu – czy to mało? Byłem coraz bardziej z siebie zadowolony mając nadzieję, że następne pytania będą równie łatwe do „zbicia”. Protokolant Surmiński posłusznie zapisał: „Pytanie jest źle sformułowane gdyż NSZZ „Solidarność” został zawieszony, a później zdelegalizowany i od tego momentu działalność w tym związku była zabroniona prawem.” Moje poczucie wyższości nie trwało jednak długo. Kukuła próbował „wrzucić na luzie” poprawione już pytanie i przejść do „nieformalnej rozmowy”, oczywiście protokołowanej przez Surmińskiego. Na szczęście (!) ponownie poprosiłem o zaprotokołowanie najpierw pytania i odczytanie mi go w całości. Pytanie było już konkretne:

- Czy podejrzany prowadził działalność w zdelegalizowanym NSZZ „Solidarność?

No, tu nie ma miejsca na wątpliwości. Albo wdam się znowu w nieprotokołowaną dyskusję, albo zastosuję „Małego konspiratora”... Westchnąłem chyba do Ducha św. i powiedziałem:

- Odmawiam odpowiedzi.

Dalej było już jak w podręczniku:

- Czy podejrzany utrzymywał w okresie stanu wojennego w Polsce kontakty z działaczami Regionalnego Komitetu Strajkowego we Wrocławiu?

- Odmawiam odpowiedzi.

- Czy i jaką funkcję pełnił podejrzany w strukturach „Solidarności Walczącej” na terenie Wrocławia?

- Odmawiam odpowiedzi.

- Czy podejrzanemu znany jest program działania „Solidarności Walczącej”?

- Odmawiam odpowiedzi.

- Czy podejrzany zna Kornela Morawieckiego?

- Odmawiam odpowiedzi.

- Czy podejrzany zna Kazimierza Klementowskiego?

- Odmawiam odpowiedzi.

- Jaki pseudonim konspiracyjny używał podejrzany prowadząc działalność w strukturach „Solidarności Walczącej”?

- Odmawiam odpowiedzi.

- Kto występuje pod pseudonimem Konrad oraz Tomek w strukturach „Solidarności Walczącej”?

- Odmawiam odpowiedzi.

Porucznik Kukuła był niepocieszony. – Czy podejrzany będzie odpowiadał na dalsze pytania? – próbował dowiedzieć się czegoś poza protokołem. – To zależy od pytań - odparłem również poza protokołem. Ale Kukuła nie dał się złapać na ten tani haczyk i zakończył przesłuchanie. „Protokół przeczytałem i jako zgodny z moimi wyjaśnieniami podpisuję. 28.II.84 Paweł Falicki” - napisałem jak idiota pod spodem. „Mały konspirator” zalecał, by odmawiać odpowiedzi na wszystkie pytania, a potem odmówić podpisania całego protokołu przesłuchania.

To było jedyne przesłuchanie w ciągu całego pobytu w Areszcie Śledczym. Surmiński odprowadził mnie do celi. Po drodze pozwolił mi skorzystać z toalety w korytarzu. Zamknąłem za sobą drzwi zostawiając SBka na zewnątrz. Nie doceniałem wtedy tego luksusu: nie wiedziałem, że następnym razem będę sam w toalecie dopiero w połowie lata...

........................................

A tu dzisiaj Kaczyński droczy się z Niesiołowskim o zeznania sprzed prawie 40 lat. Czy to w ogóle ma jeszcze jakieś znaczenie!? Moje zeznania są na takich samych formularzach, jak Stefana Niesiołowskiego. Tylko o 10 lat późniejsze i zdecydowanie skromniejsze. Ponosiła mnie wtedy pycha i jakiś przymus składania wyjaśnień. Ale ja – m.in. dzięki takim Niesiołowskim – trochę już wiedziałem, jak się zachować, chociaż ani nie byłem 13-letnia dziewczynką, ani SB to nie Gestapo. Ale nie wszyscy byli w roku 1984 tak mało rozmowni, jak ja. Mieliśmy takich, którzy sypali równiutko, nawet konfabulowali sporo. Zdrajcy? Pewnie tak. Nikt jednak nie zaprzeczy, że wielu z nich było doskonałymi organizatorami i „Solidarność Walcząca” zawdzięczała im niebywały rozrost. Oczywiście, że lepiej w śledztwie nie „sypać”. Ale każdy ma swój indywidualny próg wytrzymałości. Ja się o niego tylko otarłem. A gdyby mi podporucznik Surmiński przygrzał podczas przesłuchania po gębie...? A może wystarczyło mnie wziąć „pod włos” umiejętnie balansując między moją pychą a chęcią zobaczenia rodziny? Jak by wyglądały moje zeznania? A do powiedzenia miałbym wtedy znacznie więcej niż Stefan Niesiołowski razem z najbardziej rozmownymi swoimi kolegami...

Czy nie należałoby się dzisiaj puknąć w głowę i zacząć myśleć pozytywnie o tym, co ci „kapusie i zdrajcy” mimo wszystko dobrego zrobili dla obalenia komunizmu?

Próbujący wysadzić pomnik Lenina „Ruch” nie przetrwał długo. Nie dlatego, że Stefan Niesiołowski i jego koledzy „sypali”, ale dlatego, że byli słabo zorganizowani. Każdy z nich za dużo wiedział. Ale chwała im za to – wszystkim – co udało im się zrobić dla wolnej od komunizmu Polski. „Solidarność Walcząca” przetrwała wszystkie wpadki, łącznie z aresztowaniem Kornela Morawieckiego. Przetrwała nawet poza magiczny rok 1989, mimo setek stron z zeznaniami jej członków gromadzonymi przez lata przez SB. Ale ja do dzisiaj nie wiem, czym się zajmowali nawet bliscy koledzy z Rady SW, nie wspominając już o dziesiątkach innych członków tej unikalnej organizacji..
Paweł Falicki,
dodany: 2008-12-07
Słowa kluczowe: zeznania, przesłuchanie, SB, historia,

KOMENTARZE:
SoWAdm
zwracam jednak uwagę na tekst:
http://zezem.salon24.pl/105430,index.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 5:05 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> LEKTURA, PUBLIKACJE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group