" /> Dyskusje ogólne :: Wywiad z Ewą Kubasiewicz
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wywiad z Ewą Kubasiewicz

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomasz Triebel
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 262

PostWysłany: Sob Sty 10, 2009 9:54 am    Temat postu: Wywiad z Ewą Kubasiewicz Odpowiedz z cytatem

http://polskatimes.pl/dziennikzachodni/opinie/76981,dziesiec-lat-za-ulotke,id,t.html
Dziesięć lat za ulotkę

Tomasz Szymborski

Z Ewą Kubasiewicz-Houée, dziś mieszkanką Francji, działaczką pierwszej Solidarności i Solidarności Walczącej, jedną z siedmiu bohaterek filmu "Więźniarki" w reżyserii Piotra Zarębskiego, rozmawia Tomasz Szymborski

W grudniu 1981 r. była pani w gronie organizatorów strajku w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Nie została pani jednak internowana...

Zdążyłam się ukryć. Jako były członek Zarządu Regionu Gdańskiego i wiceprzewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni wiedziałam, że moim obowiązkiem było zorganizować strajk protestacyjny przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Tak też się stało.

Spodziewała się pani aresztowania?

Od początku mojej działalności w Solidarności liczyłam się z tym. Zdawałam sobie sprawę, że komuniści nie zaakceptują działalności niepodległościowej w uczelni typu paramilitarnego. Czuli się zagrożeni. Andrzej Gwiazda i jego otoczenie, czyli Gwiazdozbiór, spodziewali się wprowadzenia stanu wyjątkowego, jak wówczas mówiliśmy. Od czasu prowokacji bydgoskiej w marcu 1981 r. komuniści rozumieli, że jak wyeliminują tzw. ekstremę, to z resztą sobie poradzą.

Czy Solidarność wiedziała o planach wprowadzenia stanu wojennego?

Podobno Lech Wałęsa wiedział o zamiarach władz, ale my nie byliśmy o tym uprzedzeni. Grupa skupiona wokół Gwiazdy była w grudniu w trakcie przygotowywania akcji ulotkowej, ostrzegającej społeczeństwo przed taką ewentualnością. Jednak zaskoczył nas stan wojenny i nie zdołaliśmy doprowadzić akcji do końca. Działaliśmy na zasadzie podejrzeń. O szykowanym przez Jaruzelskiego zamachu stanu nie mieliśmy żadnej informacji.

Nie należała pani do otoczenia Wałęsy, ale była pani bliżej Gwiazdy, jego żony i Anny Walentynowicz. To świadomy wybór czy przypadek?

Będąc członkiem Zarządu Regionu szybko zorientowałam się, że na Wałęsie nie można polegać. Zmieniał on często zdanie, ulegał wpływom i działał niezgodnie ze statutem związkowym. Uchwały przegłosowane przez Zarząd Regionu nie były realizowane tylko dlatego, że to nie odpowiadało jego interesom. Gwiazda był konsekwentny i mądry, więc nie mogłam dokonać innego wyboru.

SB nie zdążyła pani internować, jednak do więzienia pani trafiła. Co czuje młoda kobieta, kiedy na sali sądowej słyszy drakoński wyrok: 10 lat więzienia?

Zostałam aresztowana 20 grudnia 1981 r., a już 3 lutego następnego roku zapadł wyrok. Co się wtedy czuje? Byłam zaskoczona, bo prokurator żądał dla mnie 9 lat więzienia, a dostałam 10. Nie ukrywam, że zrobiło to na mnie wielkie wrażenie, ale od razu powiedziałam sobie, że to dobrze, że wyrok jest paranoiczny, bo to może spowodować, że opinia krajowa, jak i światowa zmobilizują się w naszej obronie.

Za jaką zbrodnię została pani skazana?

W procesie jedynym dowodem na naszą działalność po 13 grudnia 1981 r. była ulotka zawierająca apel do społeczeństwa o kontynuowanie walki z bezprawiem władz. Tę ulotkę Jurek Kowalczyk, przewodniczący naszej Komisji Zakładowej, i ja podpisaliśmy własnymi nazwiskami. Tylko tyle zdołaliśmy zrobić do 20 grudnia. I tylko za to mogli nas sądzić. Reszta była objęta abolicją. Sąd Marynarki Wojennej skazał nas jednak za to, co robiliśmy wcześniej, a nie za tę ulotkę.

Był to proces pokazowy?


Tak, w stylu stalinowskim, gdzie oskarżeni i obrońcy nie mieli nic do powiedzenia. Wyroki znane były jeszcze przed rozprawą. Jedynym celem procesu było zastraszenie społeczeństwa. Nawet termin rozprawy też nie był przypadkowy. Na 31 stycznia 1982 r. podziemie Solidarności zapowiedziało wielką manifestację w Gdańsku przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Można było się spodziewać, że społeczeństwo licznie będzie w niej uczestniczyć. I tak się stało. Manifestacja była potężna, uczestniczyło w niej tysiące osób i doszło do wielogodzinnych walk z milicją. A nasz proces wyznaczono na 1, 2 i 3 lutego 1982 r. Zrobiono pokazówkę, aby ludzie wiedzieli, jak się będzie karać buntowników.

Zna pani dalsze losy sędziów i prokuratora, który oskarżał w procesie? W raporcie Komitetu Helsińskiego o Polsce stanu wojennego określono ich tak: "Posłuszni bez reszty lub po prostu tchórzliwi".

Składowi sędziowskiemu Sądu Marynarki Wojennej przewodniczył komandor Andrzej Grzybowski, obok niego zasiadali sędziowie wojskowi: kpt. Andrzej Finke i por. Aleksander Głowa. Oskarżał prokurator komandor por. Henryk Wojcieszek. Późniejszych losów tych sędziów i prokuratora nie znam. Wiem tylko, że Grzybowski został przeniesiony do Poznania, gdzie kierował sądem wojskowym, bo na Wybrzeżu był zbyt skompromitowany. Teraz już nie żyje. A sędzia Głowa jest teraz wziętym adwokatem w Gdyni.

Gdzie odbywała pani wyrok?

W trzech więzieniach: w Gdańsku, Grudziądzu i Fordonie koło Bydgoszczy. Często traktowano nas tam gorzej niż więźniarki skazane za pospolite przestępstwa. Stosowano wobec nas ostrzejsze kryteria. Musiałyśmy ciągle walczyć o swoje prawa, niekiedy protestami głodowymi. Wszystko to opisałam w książce "Bez prawa powrotu". Z więzienia wyszłam 6 maja 1983 r., po prawie 17 miesiącach. Jako ostatnia z naszej sprawy. Myślę, że trzymano mnie prawie pół roku dłużej tylko dlatego, że napisałam w Fordonie list otwarty, w którym apelowałam, aby nie akceptować propozycji przewodniczącego Rady Państwa, Henryka Jabłońskiego, i nie występować o łaskę. Władze wpadły bowiem na pomysł, aby wypuścić tych wszystkich, którzy okażą skruchę. Zrobiły to pod wpływem nacisków Zachodu.

Rozpoczęła pani działalność w Solidarności Walczącej. Dlaczego?

Kiedy wyszłam z więzienia, jeszcze wiele osób siedziało, więc uznałam, że moim obowiązkiem jest działać dalej w ich obronie. Zwróciłam się do Bogdana Borusewicza z prośbą, żeby mi udostępnił jakąś maszynę, abym mogła drukować gazetę i ulotki. Spotkałam się jednak z odmową, ponieważ, jak się później okazało, Bogdan nie zamierzał pomagać konstruktywnej opozycji. Ci, którzy mieli bardziej niezależne poglądy nie mogli liczyć na niego, choć dysponował jako szef podziemnej gdańskiej Solidarności olbrzymią pomocą z Zachodu. Maszyny drukarskie i powielacze chowane były w piwnicach, a ludzie nie mieli na czym pracować. W ten sposób zniknęła prawie cała podziemna prasa na Wybrzeżu. Borusewicz mówił zresztą otwarcie, że nie chce, aby ludzie Gwiazdy mieli na czym drukować. Myślę, że nie chodziło tylko o moją osobę, ale o ubezwłasnowolnienie całego Gwiazdozbioru. Żeby znaleźć jakieś wytłumaczenie takiego postępowania, podał wiadomość, że ze mną nie należy się kontaktować, bo mój ówczesny mąż, Marek Kubasiewicz, jest agentem Służby Bezpieczeństwa, co było oczywiście wierutnym kłamstwem. Dlatego przyjęłam propozycję Solidarności Walczącej i zostałam członkinią Komitetu Wykonawczego tej organizacji.

W 1988 r. wyjechała pani do Francji. Czy to był plan Solidarności Walczącej?

Wyjechałam do Francji z poleceniem kierowania przedstawicielstwami SW za granicą. Jak się jednak wkrótce miało okazać, nie mogłam liczyć na pomoc ze strony organizacji, która mnie wysłała. Na pisane i wysyłane przeze mnie grypsy nie otrzymywałam z kraju odpowiedzi. Jadwiga Chmielowska, która była szefową Komitetu Wykonawczego, a później całej organizacji, nie otrzymała ode mnie żadnej wiadomości. Jak to się stało, do dziś nie wiem. Czy osoby przewożące moje listy nie przekazywały ich dalej, czy też ginęły one w kraju, trudno powiedzieć. Nie ulega wątpliwości, że w Solidarności Walczącej było sporo agentów, ale ustalenie, kto nim był, to domena IPN-u.

Z perspektywy prawie 30 lat żałuje pani swego zaangażowania w działalność opozycyjną?

Dzisiejsza Polska nie jest krajem, o jakim marzyłam. Przy Okrągłym Stole rozdzielono zaszczyty i stanowiska, nie odsunięto od władzy tych, którzy byli winni zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. Nie zostali osądzeni i korzystają z przywilejów, o których dawni działacze opozycji antykomunistycznej mogliby tylko marzyć. Instytut Pamięci Narodowej boryka się z olbrzymimi trudnościami i jest ordynarnie atakowany. Sławomir Cenckiewicz zmuszony był zwolnić się z pracy. Niezależni twórcy nie mogą się przebić ze swoją twórczością, czego najlepszym przykładem są filmy Piotra Zarębskiego.


Film o dziewczynach z jednej celi


Ewa Kubasiewicz-Houée, z wykształcenia polonistka i bibliotekarka, z zamiłowania taterniczka. Opowiada o niej film "Więźniarki" w reż. Piotra Zarębskiego, który przez 10 lat walczył o wejście na ekrany. To opowieść o losach 7 kobiet z "S", które zostały skazane za działalność polityczną po wprowadzeniu stanu wojennego i trafiły do jednej celi. Były to Ewa Kubasiewicz, Anna Niszczak, Marianna Samlik, Zofia Kwiatkowska, Wiesława Kwiatkowska, Jolanta Wilgucka, Elżbieta Mossakowska. Po wyjściu z więzienia niektóre wyemigrowały do Francji, Niemiec, Australii, Kanady i USA. Na kanwie ich wspomnień, od aresztowania po współczesne czasy, powstał film o przyjaźni, przeplatany refleksjami związanymi z "S". 8 stycznia w Katowicach odbył się pokaz filmu, który ma dwie wersje: dłuższą kinową, trwającą prawie 90 minut i telewizyjną, znacznie krótszą, którą TVP (jest współproducentem) nadała w połowie grudnia pod tytułem "Dziewczyny z jednej celi". Wersja telewizyjna nie zawiera niektórych kontrowersyjnych wypowiedzi bohaterek, szczególnie na temat Lecha Wałęsy, Okrągłego Stołu i sytuacji w Polsce po 1989 roku.

Dziennik Zachodni POLSKA - The Times
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 10:47 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group