" /> Dyskusje ogólne :: POLETKO PALIKOTA i JEGO KARIERA ?
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

POLETKO PALIKOTA i JEGO KARIERA ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
slako
Weteran Forum


Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 269

PostWysłany: Pon Sty 19, 2009 2:03 am    Temat postu: POLETKO PALIKOTA i JEGO KARIERA ? Odpowiedz z cytatem

Kim jest Janusz Palikot?


Wycofał się z biznesu i w wyborach samorządowych postawił wszystko
na jedną kartę.


Na Adama Wasilewskiego, któremu mało kto w Lublinie dawał szansę na prezydencki fotel. Niesłusznie. Wkrótce się okazało, że Janusz Palikot ma nosa nie tylko w interesach. Umie grać na politycznej scenie. I wygrywa



- Sprzedaję Polmos i na dobre kończę z biznesem - zapowiedział tuż przed wyborami lubelski poseł PO, Janusz Palikot. - W branży alkoholowej osiągnąłem już wszystko. Sukces, pieniądze... Wystarczy na dalsze życie. Teraz poświęcę się polityce. Tu mam sporo do zrobienia.
Swoje odejście z biznesu Janusz Palikot wieścił już rok temu, zaraz po tym, jak lublinianie wybrali go na posła. Ale nikt nie traktował poważnie deklaracji, których jedyną konsekwencją była rezygnacja z członkostwa w radzie nadzorczej Polmosu.
Już niedługo Palikot miał się przekonać, że polityka i biznes to niezbyt udane małżeństwo i wcześniej czy później musi skończyć się rozwodem. W marcu tego roku, gdy na polskiej scenie politycznej toczyła się ostra awantura między PO a PiS, NIK ujawniła wyniki kontroli z prywatyzacji lubelskiego Polmosu. Wnioski: Sprzedaż Polmosu spółce Jabłonna Janusza Palikota była niekorzystna dla państwa, a transakcje między firmami niegospodarne i nielegalne. Stracił Skarb Państwa, zarobił Palikot.
- To sprawa polityczna! Czuję się jak Roman Kluska! - grzmiał mocno wytrącony z równowagi poseł.



Zakochałem się!



Jeszcze wtedy głośno mówiło się o planach Palikota związanych ze startem na prezydenta Lublina. Dawano mu spore szanse. Tym większe było zaskoczenie wszystkich, gdy Palikot nagle oświadczył: - Nie będę kandydował na prezydenta Lublina. Z powodów osobistych. Zakochałem się!
I chwilę potem zaprosił nas na zaręczyny do swojego domu na lubelskim Starym Mieście.
Zaraz przy wejściu (usłanym płatkami róż) wszystkim gościom przybito pieczątki z napisem "Zaręczyny". Potem była uroczysta prezentacja kuchni, salonu i ogrodu. Miłość przyszłej młodej pary sławił wierszem autorstwa biznesmena lubelski aktor.
Nowoczesny biznesmen? Bezkompromisowy polityk? Czy znakomity showman, który przy błyskach fleszy kreuje krok po kroku swoje życie?
- To nieporozumienie, jestem daleki od rozgłosu i blichtru - tłumaczy nam dziś Palikot. I zaznacza: Nie lubię, gdy przekraczane są granice prywatności. Możemy rozmawiać o polityce i biznesie. Zdjęcia w domu? Niemożliwe. Chyba że widok z tarasu.


Rozmowa z ojcem



Kiedy jednak zaczynamy rozmawiać o rodzinnym Biłgoraju, wrażenie wystudiowanej kreacji znika. W oczach Palikota trudno nie zauważyć prawdziwej nostalgii. - Drewniany dom na ulicy Ogrodowej, sitarskie zagrody, rozlewnia wody mineralnej, niskie płoty, przez które przeskakiwałem z kolegami... To wszystko obrazy, które mam w pamięci - mówi w zadumie. - To moja historia, tradycja, kultura. Moja tożsamość. Mama Janusza, Czesława, przeżyła obóz na Majdanku. - Ciepła, życzliwa, optymistycznie nastawiona do życia. Dobra i mądra - uśmiecha się Palikot. Ojciec Marian: patriota, człowiek z zasadami, wierny tradycyjnym wartościom. - Mieliśmy trudny kontakt - opowiada z wahaniem. - Nie obyło się bez konfliktów. Dziś wiem, że musiało dojść między nami do konfrontacji, żebym mógł stać się sobą. A po chwili: Umarł w 1992 roku... Nie przeprowadziliśmy ze sobą tej najważniejszej rozmowy.


Zły wpływ



Z Biłgoraja pochodzą też inne wspomnienia. Podstawówka, w której Janusz nie mógł się odnaleźć. Skonfliktowany z nauczycielami, niepokorny. - Byłem leworęczny i miałem dysleksję. W tamtych czasach przekreślało mnie to jako ucznia.
Potem jest liceum w Biłgoraju i kolejne problemy. Zaangażowany w działalność opozycyjną zostaje wyrzucony ze szkoły za zły wpływ na młodzież. Wyjeżdża do Warszawy. Kończy klasę matematyczną-fizyczną ze świetnym wynikiem. Chce studiować matematykę. - Ale na KUL, nie było matematyki. Więc wybrałem filozofię.
Pod koniec lat 80. szybko odnajduje się w rynkowej rzeczywistości. Zaczyna produkować palety i sprzedawać je za granicą. Odbiorcy z Belgii i Niemiec płacą produktami spożywczymi. - W Polsce sprzedawało się wszystko. Okazało się, że to nieprawdopodobnie chłonny rynek - wspomina.


Nudne wino



Handlowe kontakty szybko owocują kolejnym przedsięwzięciem. Do Biłgoraja Palikot sprowadza w cysternach włoskie wino. Zakłada z Włochami spółkę i uruchamia produkcję win musujących. W ciągu godziny sprzedaje się cała miesięczna produkcja. Po następną ustawia się kolejka - tygodniowo Ambra sprzedaje 16 tys. butelek wina!
- Jako pierwsi w Polsce przeprowadziliśmy naturalny proces fermentacji. Produkowaliśmy smaczne i tanie wino. Mieliśmy 60 proc. rynku. Szło nam znakomicie.
Ale, jak mówi Palikot, nie ma w nim natury administratora. Raczej kreatora, rewolucjonisty, którego interesują nowe wyzwania, pokonywanie kolejnych granic. - Znudziłem się zarządzaniem Ambrą. Kupiłem lubelski Polmos, bo chciałem iść do przodu. Być nr 1 na świecie w produkcji wódek. I gdyby udało mi się jeszcze kupić Polmos Białystok, pewnie nie zająłbym się polityką.
Po drodze stracił kilkanaście milionów złotych na tygodniku "Ozon". Wydał "Myśli o nowoczesnym biznesie". Ale to już przeszłość. - Sukces w biznesie to tak jak w życiu wypadkowa pasji, energii i odwagi - tłumaczy. I tego, żeby myśleć o tym, co będzie. Iść do przodu. Pomaga inteligencja emocjonalna i empatia.
- Trzeba rozumieć ludzi, umieć wczuwać się w ich sytuację psychologiczną. To najważniejsze cechy dobrego menedżera. Do tego zgrany, zaufany zespół. A ja znam się na ludziach. I mam do nich szczęście - podkreśla.


Przeloty ptaków nad Biebrzą



Mówi, że przez lata nie czuł w ogóle, że jest bogaty. Pierwszy samochód kupił za pieniądze ze ślubnego prezentu od teścia. Potem przez lata jeździł fordem scorpio. Ostatnio range roverem, który jest mu potrzebny, żeby dojeżdżać do wiejskiego domu na Suwalszczyźnie. - Do dziś został mi sentyment do drewnianych domów, do drewna w ogóle. I taki dom, w starym, tradycyjnym stylu zbudowałem. Uciekam tam z miasta obserwować przeloty ptaków nad Biebrzą.
Na co jeszcze wydaje pieniądze najbogatszy polski poseł? Na książki, dobre wino, dalekie podróże. Był na biegunie północnym. Wspaniałe wspomnienia ma z kilkutygodniowej podróży po Chinach, na którą wybrał się ze swoimi synami z pierwszego małżeństwa. Wenecja, Mediolan, Londyn. To miejsca, do których może wciąż wracać. - Wenecja w grudniu to po prostu dzieło sztuki. Przepiękny obraz. A ja myślę obrazami, wycinam je z rzeczywistości i tak zapamiętuję.
Dom na Starym Mieście kupił dla wspaniałego obrazu, który ma za oknem: na Zaułek Panasa i lubelski Zamek. Dziś mieszka tam z Moniką, kobietą, która zmieniła jego życie.


Postawiłem na dobrego człowieka



- Cztery lata byłem sam. I wreszcie spadła na mnie miłość. Do wrażliwej, ciepłej i pięknej kobiety. Która, tak jak ja, potrafi kontemplować krajobraz.
Dla polityki Palikot zrezygnował z biznesu (choć, jak twierdzą niektórzy, sprzedaż Polmosu była doskonałym politycznym posunięciem). Dla miłości zrezygnował z kandydowania na prezydenta Lublina. - Długo biłem się z myślami. Przecież miałem bardzo duże poparcie i wiedziałem, że ludzie będą zawiedzeni nie mogąc na mnie głosować - tak tłumaczy Palikot. - Ale nie chciałem, by przez pierwszy rok małżeństwa nie było mnie w domu.
Z żoną Moniką Janusz Palikot przychodzi na wieczór wyborczy do klubu D-Sign, gdzie Platforma świętuje zwycięstwo Wasilewskiego. Jako pierwszy bierze mikrofon i obwieszcza szczęśliwą wieść: Adam Wasilewski wygrał i został prezydentem Lublina!
Wręcza mu toskańskie wino produkowane od ponad 600 lat przez spadkobierców Dantego Alighieri. Widać, że jest szczęśliwy, promienieje. Że to jego wieczór. Bez wahania wylicza zalety Wasilewskiego: człowiek idei, pracowity, prawdomówny, nie kombinuje. - Zainwestowałem w niego swoją wiarę, zaufanie. Postawiłem na dobrego człowieka. To mój, to nasz prezydent.


Kto podzieli tort?



Przed godziną 22 w klubie na stół wjeżdża wielki tort. Wokół gromadzą się goście oraz główni bohaterowie tego wieczoru z Platformy. I pojawia się pytanie: Kto ma podzielić tort? Palikot mówi żonie Monice, żeby ukroiła pierwszy kawałek. Inni delikatnie zachęcają panią Bożennę Wasilewską. Po chwili konsternacji obie panie biorą się za dzielenie tortu "Prezydenta Nowego Lublina".
- Nie będę narzędziem w niczyich rękach - zapewnia Adam Wasilewski.
- Nie zamierzam nikim i niczym sterować w Ratuszu - mówi Janusz Palikot.


Latem ub. roku była żona Janusza Palikota wytoczyła Polmosowi proces. Poseł Platformy Obywatelskiej był wówczas jeszcze przewodniczącym rady nadzorczej tej firmy. Jego była żona mieszka w Jabłonnie, w okazałym zespole pałacowo-parkowym. Uznała, że Polmos bezprawnie odwołuje się na swoich nalewkach do tego pałacu. Na etykietach pokazuje wizerunek pałacu a na nakrętce umieścił napis "Za przyzwoleniem opiekuna majątku Jabłonna". Na procesie doszło do publicznego prania brudów. Poseł i jego żona przedstawiali się nawzajem w niekorzystnym świetle. Ostatecznie proces zakończył się ugodą. Polmos na łamach prasy wyraził ubolewanie wobec byłej żony posła. (er)

Magdalena Brożko, 1.12.2006 r.


Ostatnio zmieniony przez slako dnia Wto Sty 27, 2009 5:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 7:26 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
slako
Weteran Forum


Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 269

PostWysłany: Pon Sty 19, 2009 2:05 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

środa 9 stycznia 2008 18:36

Żona Palikota: Mąż ukrył miliony na Karaibach


Była żona Janusza Palikota doniosła na niego do sejmowej komisji etyki - dowiedział się DZIENNIK. Podejrzewa, że poseł PO wyprowadził ich wspólny majątek na Antyle Holenderskie i kłamał w oświadczeniach majątkowych. "Podzieliłem się z byłą żoną sprawiedliwie" - broni się polityk.

W tej historii jest wszystko. Kobiety, wódka, wielkie pieniądze, polityka i egzotyczne wyspy. Janusz Palikot to polityk Platformy i milioner, który zasłynął udaną prywatyzacją Polmosu w Lublinie. W 2005 roku Palikot rozwiódł się. Sąd dokonał podziału małżeńskiego majątku.

"Moja była żona dostała około 30 mln złotych: gotówkę, nieruchomości, dzieła sztuki, wyposażenie domu. Mnie została podobna kwota w akcjach naszych firm. Uważam, że to sprawiedliwe" - twierdzi polityk.

Była żona Maria Nowińska ocenia, że sprawiedliwie nie było. "Chcę dochodzić swoich pieniędzy. Uważam, że większość majątku, który należy się mnie i naszym dzieciom, została ukryta" - mówi DZIENNIKOWI. Oblicza, że Palikot jest jej winny prawie 40 mln złotych. Podejrzewa, że działacz Platformy dzięki skomplikowanym operacjom finansowym wyprowadził ich wspólne miliony na karaibską wyspę Curacao.

W dokumentach przesłanych wczoraj sejmowej komisji etyki Nowińska przedstawia sprawę tak: w 2004 roku, czyli jeszcze przed rozwodem, ale gdy związek się już rozpadał, Palikot zaczął przenosić wspólny majątek do tajemniczej fundacji i spółek. Przykładem jest JP Family Foundation założona na wspomnianej wyspie Curacao. Drugim, należąca do tej fundacji firma Grund Corporate Finance Partners z siedzibą w Luksemburgu. Była żona uważa, że obie zostały założone przez Palikota.

"Nie mam nic wspólnego z fundacją i firmą z Luksemburga. Możliwe, że obie zostały założone przez inwestorów zachodnich, którzy chcieli kupić lubelski Polmos" - tłumaczy Palikot.

Nowińska myśli inaczej: fundacja rodzinna (Family Foundation) ma w nazwie inicjały JP, co wskazuje na Palikota. "JP to też Jan Paweł II i bank JP Morgan" - ripostuje poseł.

We władzach fundacji pojawia się nazwisko Waldemara Wasiluka - jednego z najbliższych współpracowników Palikota w Polmosie. "Inwestorzy wybrali Wasiluka, bo zna Polmos jak nikt inny" - przekonuje polityk.

Finał skomplikowanych operacji był taki, że tajemnicza firma Grund w lutym 2004 roku przejęła 56,5 procent akcji sztandarowej spółki Palikotów - Jabłonna SA. Co ciekawe, jeszcze cztery miesiące później Jabłonna zaciągnęła ponad 18 milionów złotych kredytu warunkowanego tym, że kontrolę nad spółką będzie sprawował Janusz Palikot. Czy to znaczy, że polityk miał, przez tajemniczy Grund, kontrolę nad Jabłonną?

"Nie przez Grund. Posiadałem uprzywilejowane akcje Jabłonnej" - tłumaczy Palikot. Problem w tym, że według statutu w Jabłonnej SA nie było żadnych uprzywilejowanych akcji.

Dlaczego Nowińska postanowiła zainteresować tą sprawą posłów? Uważa, że jej były małżonek oszukał nie tylko ją. Nie pisał też prawdy w parlamentarnych oświadczeniach majątkowych. Jej zdaniem na transakcjach z Polmosem i Jabłonną zarobił dziesiątki milionów więcej, niż ujawnił na internetowych stronach sejmowych.

"Moje oświadczenia są uczciwe. Nie mogłem opisać w szczegółach finezyjnej operacji finansowej, bo zajęłoby to 50 stron. Żaden poseł by się w tym nie połapał, bo to zadanie dla ekspertów od finansów" - broni się Palikot, który jest pewien, że komisja etyki odrzuci skargę. Jednak cała sprawa może odbić się politykowi czkawką. Palikot stał się w ostatnich tygodniach jedną z najbardziej znanych twarzy Platformy. Jako szef sejmowej komisji ma walczyć z absurdami biurokracji.

Michał Majewski, Paweł Reszka - DZIENNIK
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
slako
Weteran Forum


Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 269

PostWysłany: Wto Sty 27, 2009 5:39 pm    Temat postu: Gazeta Polska Odpowiedz z cytatem

Kto stoi za karierą Janusza Palikota?


Gazeta Polska | 27 stycznia 2009 aktualizowane 42 minuty temu


Palikot to jedyny polityk, który nie boi się szczerze mówić, co myśli - taki wizerunek skandalisty z PO kupiła część Polaków. Nie wiedzą oni o tym, że dla Palikota pracują profesjonaliści z agencji PR-owskich. Jednego z doradców Palikota zatrudnił wcześniej LiD, Gudzowaty, Krauze oraz Stokłosa. Inny był aresztowany, a dziś zasiada na ławie oskarżonych w głośnej aferze. Niektórzy PR-owcy związani ze skandalistą pracują dla rządu Tuska i rządzonych przez PO samorządów. Związki z nim ma także firma, która chce przejąć „Rzeczpospolitą”.

Janusz Palikot to dziś jedno z najbardziej znanych nazwisk polskiej polityki. Stało się to bardzo szybko, bo jeszcze dwa lata temu był on znany tylko tym, którzy mocno interesowali się polityką. Jak do tego doszło? Kto stoi za medialną karierą skandalisty z PO?

Murzyn od Stokłosy, człowiek Krauzego, biograf Gudzowatego

Jak mówią ludzie z branży PR, głównym nieoficjalnym doradcą Palikota w tej dziedzinie jest Jacek Prześluga, prezes dwóch agencji PR: „Look at” i Locomotiva. Sam Prześluga swoją rolę widzi inaczej: „Look at” pracowała przy reklamowaniu bloga pana posła Palikota w 2007 r. Umowa się skończyła, to wszystko - mówi. Chyba jednak niezupełnie, bo Prześluga tworzył też radio internetowe Nisha.pl, wspierane przez Palikota, i był współautorem jego książki „Poletko Pana P.”.

Prześluga to były dziennikarz „Gazety Poznańskiej”. Jego dawni koledzy podejrzewają, że rola, jaką odgrywa przy Palikocie, jest o wiele większa, niż skromnie deklaruje. - Kiedy zobaczyłem koszulki „Jestem gejem” i „Jestem z SLD” oraz plastikowego penisa, od razu pomyślałem, że to robota Jacka - mówi poznański dziennikarz. - Zdolny, ale działający na zasadzie „byle głośno” i dość cyniczny - tak charakteryzuje dawnego kolegę.

W 1989 r. Prześluga był asystentem senatora Henryka Stokłosy, który jako jedyny w Polsce pokonał kandydata „Solidarności” do Senatu w wyborach kontraktowych. - Rozdawanie kiełbasy i ciągników to były jego pomysły - opowiada nasz informator. Prześluga został też redaktorem naczelnym pilskiego „Tygodnika Nowego”, wydawanego przez Stokłosę. Potem jednak pokłócił się z senatorem. W „Panoramie Pilskiej” opublikował cykl tekstów, zatytułowany „Byłem murzynem Stokłosy”. Został pobity przez nieznanych sprawców, co opisał, sugerując, że za pobiciem stoi Stokłosa. Senator podał go do sądu o zniesławienie i wygrał.

Prześluga pojawiał się potem w otoczeniu najbogatszych polskich oligarchów. Był rzecznikiem Prokomu Ryszarda Krauzego. Tłumaczył m.in. zastrzeżenia wobec tej firmy, związane z informatyzacją ZUS-u. Napisał też książkę „Gudzowaty”, przedstawiającą biznesmena jako pozytywną postać. „Jest twardym graczem, lubi zarabiać pieniądze, uwielbia prowadzić interesy, a jednocześnie podkreśla, że powoduje nim, prócz ludzkiej chęci zysku, czysty patriotyzm” - tak w reklamówce książki przedstawiono Gudzowatego. Jak opowiada nasz informator, Prześluga wspierał też lobbing na rzecz zakupu przez Polskę samolotu Mirage, który ostatecznie przegrał walkę z F16.

Zarabianie na skandalizowaniu to dla Prześlugi nie nowość. W latach 90. było o nim głośno z powodu oferowanego nastolatkom „Kalendarza szalonego małolata” jego autorstwa, zawierającego m.in. sekskomiks. Były w nim też dowcipy w rodzaju: „Co musi zrobić łysy, żeby podrapać się po włosach? - Dziurę w kieszeni” oraz rady takie jak: „Życie nie pieści. Pieśćmy się sami”. Na kartce walentynkowej doradzano dziewczynom dedykację: „Kocham Cię słodko i tylko dla Ciebie kręcę swoją pupcią”. Kalendarz, oprotestowywany przez niektórych nauczycieli, sprzedawał się znakomicie.

Prześluga był też prezesem Wielkopolskiego Instytutu im. ks. Piotra Wawrzyniaka, przyznającego nagrody członkom poznańskiego establishmentu.

Dla LiD-u i Palikota


W kampanii wyborczej 2007 r. Prześluga pracował dla LiD-u. Plotki, że pracuje jednocześnie dla LiD-u i Palikota, zaniepokoiły wówczas działaczy SLD, które rywalizowało przecież z PO. Tadeusz Iwiński miał zarzucić mu „polityczną bigamię”. - Działacze SLD mieli do niego pretensje, że traktuje kampanię czysto technicznie, nie zwracając uwagi na lewicowe ideały - opowiada nasz informator.


Za czasów rządów SLD został prezesem PKP Intercity (wcześniej był rzecznikiem tej spółki). Miał wiele pomysłów - były wśród nich „Wagon literacki”, który został dołączony do pociągu z Warszawy do Krakowa. W ostatnim, bezprzedziałowym wagonie pasażerowie mogli spotkać się z podróżniczką Elżbietą Dzikowską.

Rozstanie Prześlugi z firmą w 2006 r. było bardzo w jego stylu - z megafonów na Dworcu Centralnym puszczony został utwór Perfectu „Niepokonany”, a pracownicy Intercity machali mu chusteczkami na pożegnanie. Prześluga, wracający do rodzinnego Poznania, mówił, że jest takim pożegnaniem zaskoczony i wzruszony. Wkrótce potem założył agencję „Look at” wspólnie z Anną Rosiek, byłą rzecznik PKP IC.

Firmy „Look at” i Locomotiva podają na swoich stronach internetowych ten sam numer telefonu, pod którym w poniedziałkowe popołudnie nikt nie podnosi słuchawki. Pomysłem Palikota, budzącym skojarzenie z pracą Prześlugi w PKP Intercity, było przywrócenie sprzedaży piwa w Warsie, który to absurdalny zakaz mocno denerwuje pasażerów. Przy okazji kampanii reklamującej bloga Palikota, z firmą „Look at” współpracowała agencja Media Concept, która odpowiadała za „planowanie i zakup mediów”. Media Concept robiły billboardową kampanię Donalda Tuska jako kandydata na prezydenta. Stanowią część grupy Just.

W ostatnich wyborach na prezydenta Warszawy Prześluga był z kolei autorem kampanii Marka Borowskiego, kandydata SdPl.

Andrzej D. i mowa ciała

Według naszych informatorów, w 2005 r. z Palikotem współpracowała firma Cross Media, której prezesem jest Andrzej D. Pytany o to D. mówi, że Palikota szkolił prywatnie: przeprowadziłem wtedy szkolenie dla kandydatów Platformy z Lublina, na zasadzie dżentelmeńsko-przyjacielskiej, bo poprosił mnie o to Janusz Palikot, z którym się znałem. Janusz dzwonił też do mnie z różnymi pomysłami i pytał, co o nich sądzę. To trwało przez jakieś pięć czy sześć miesięcy. Brałem udział we wszystkich kampaniach wyborczych od 1989 r., więc moja wiedza mogła być dla niego przydatna.

Nieco inaczej sprawę zapamiętał nasz informator: Palikotem zajmował się trzyosobowy sztab szkoleniowy z Cross Mediów. Szkolenia dotyczyły autoprezentacji, mowy ciała, kreowania własnego wizerunku.

Andrzej D. to były szef rady nadzorczej Polskiego Radia oraz członek rady nadzorczej TVP z nadania Unii Wolności. W PRL działał w NZS-ie, a potem KL-D i UW. W 2005 r. został aresztowany. Prokuratura postawiła mu też zarzuty w aferze Stella Maris. - Andrzej D. jest oskarżony o to, że od maja 2000 r. do maja 2001 r. pełniąc funkcję prezesa Cross Media, przywłaszczył powierzone mienie spółki w wysokości 751 tys. zł w ten sposób, że zatwierdził do wypłaty 23 faktury wystawione przez firmy konsultingowe jednego z podejrzanych w aferze Stella Maris np. z tytułu udziału w fikcyjnych negocjacjach - mówił rzecznik gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Krzysztof Trynka.

D. powiedział nam, że od kiedy został przemielony przez wiatry historii, trzyma się z daleka od polityki.

Wybitny artysta i płonące koty

Jak twierdzą nasi rozmówcy, z Palikotem współpracuje też Platforma Mediowa Point Group. Z jej strony internetowej można się dowiedzieć, że jest ona „holdingiem medialnym funkcjonującym w szeroko pojętym obszarze mediów i komunikacji marketingowej”.

Point Group była wydawcą książki Palikota „Płoną koty w Biłgoraju”. – To ludzie z Point Group namówili Palikota na zmianę tytułu książki, podsuwali mu też wiele pomysłów – twierdzi nasz informator. Do Point Group należą pisma „Machina”, „Film”, „dlaczego?”, „dlatego!” oraz strony internetowe Korba.pl i Sport24.pl.

W październiku 2008 r. media obiegła wiadomość, że Point Group zamierza reaktywować tygodnik „Ozon”, którego właścicielem był Palikot.

Z kolei w listopadzie 2008 r. Palikot pojawił się na okładce „Machiny”, a Point Group wywiad z nim reklamowała następująco: „Janusz Palikot nie został Warszawską Syrenką 2008 (jeszcze), ale i tak trafił na okładkę »Machiny«. W wielkich rogowych okularach, z grzecznie zaczesaną grzywką, w towarzystwie nieodłącznych kotów, poseł Platformy Obywatelskiej opowiada o swoim zauroczeniu Donaldem Tuskiem, o rodzinie, która go wspiera (żona), choć próbuje temperować (matka i teściowa), o braku erudycji Jana Rokity i pojedynkach na słowa i gesty z Jackiem Kurskim, o Syzyfie i pokucie. Zapowiada też zmianę wizerunku, a sesja dla »Machiny« jest tylko jej przedsmakiem”. „Janusz Palikot na pewno jest wybitnym artystą tego, co możemy nazwać »pop-polityką«” – zachwalał Piotr Metz, redaktor naczelny „Machiny”.

Gdy spytaliśmy w Point Group o współpracę tej firmy z Palikotem, skierowano nas do sekretarza redakcji „Machiny”. – „Machina” przeprowadziła wywiad z panem Palikotem i to wszystko, żadnej innej współpracy nie ma – usłyszeliśmy.

Rząd, samorządy i PR-owcy Palikota

Przyglądając się działalności agencji PR-owskich związanych w różnych czasach z Palikotem, nie sposób nie zauważyć jednej prawidłowości – wiele z nich ma wyjątkowe szczęście do rządowych oraz samorządowych kontraktów.

Firma Locomotiva chwali się, że na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zrealizuje kampanię informacyjno-promocyjną prezentującą dorobek Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Zlecenie obejmuje przygotowanie i emisję trzech spotów reklamowych w telewizji oraz 19 spotów radiowych do emisji w stacjach regionalnych Polskiego Radia, a także w dwóch ogólnopolskich rozgłośniach radiowych (Radio Zet i Program I PR). „Zakupem mediów” przy tej okazji ma się zająć znany nam już dom mediowy Media Concept. Budżet kampanii jest niemały - wynosi 2,5 miliona złotych. Locomotiva włączyła się też bezinteresownie do kampanii społecznej „Rodzice Zastępczy - Miłość Prawdziwa”, organizowanej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

„Dziennik Wschodni” informował z kolei, że władze Lublina, którego prezydentem jest działacz PO Adam Wasilewski, wysłały do firmy „Look at” ofertę współpracy w promowaniu miasta. Jak powiedział gazecie Jacek Prześluga, do przesłania władzom miasta propozycji hasła promującego Lublin namówił go Palikot. „Look at” pomogła też - za 53 tysiące złotych - w opracowaniu strategii promocji Lubelszczyzny, za którą odpowiadał tamtejszy Urząd Marszałkowski.

Z kolei agencja Just wygrała ostatnio przetarg na „opracowanie i realizację kampanii wprowadzającej nowy logotyp i claim dla marki miasta Poznań”. Częścią grupy Just jest wspomniana firma Media Concept. Miastem rządzi prezydent Ryszard Grobelny, otwarcie wspierany przez PO do czasu kłopotów prawnych, związanych z aferą Kulczykparku. Tak się składa, że Just i Media Concept robiły też w zeszłym roku kampanię dla firmy Volkswagen-Kulczyk Tradex. Pod apelem w obronie Ryszarda Grobelnego, powstałym przy okazji jego sądowych kłopotów, odnajdujemy zaś podpis: „Jacek Prześluga - menedżer”.

Locomotiva wybrana została z kolei przez władze Szczecina, które zleciły jej projekt i realizację kampanii billboardowej. Szczecin pozdrawiał turystów na plakatach po duńsku, angielsku, niemiecku, kaszubsku i góralsku.

Wielbiciele Palikota chcą przejąć „Rzeczpospolitą”

Ostatnio głośno stało się też o Platformie Mediowej Point Group, która chciałaby przejąć dziennik „Rzeczpospolita”. W tym celu powołała ona do życia spółkę Point Group Rzeczpospolita, która ma przygotować ofertę kupna od Ministerstwa Skarbu Państwa 85 procent udziałów Przedsiębiorstwa Wydawniczego Rzeczpospolita. A ono jest właścicielem 49 procent udziałów w spółce Presspublica, która jest wydawcą „Rzeczpospolitej”, także „Życia Warszawy” i „Parkietu”.

Ekspert z branży PR, szef dużej agencji, nie ma wątpliwości, że dla Palikota muszą pracować profesjonalni PR-owcy. – Świadczy o tym choćby szybkość reakcji na wydarzenia medialne. Nieprzypadkowo też najbardziej skandalizujące wypowiedzi Palikota pojawiają się w momentach dogodnych dla PO. Kiedy PiS ogłosił mający ręce i nogi program walki z kryzysem, Palikot obraził minister Gęsicką. I media mówiły tylko o tym, a nie o programie PiS – stwierdza. Przyznaje, że Palikot szybko został wylansowany jako rozpoznawalna w 40-milionowym narodzie osoba, ale dla Platformy niekoniecznie musi skończyć się to dobrze. – Palikot stanie się w pewnym momencie niebezpieczny, ale nie dla PiS, które może też swoje ugrać – zyskiwać na oburzeniu jego metodami, tylko dla kolegów z PO. Mając nazwisko, może zacząć dystansować się od dotychczasowego wizerunku, a zacząć prezentować się jako ekspert od gospodarki, który odniósł sukces w biznesie. A jest sto razy bardziej medialny niż Grzegorz Schetyna, któremu żadne szkolenie tu nie pomoże – mówi. Andrzej D. także docenia sukces swojego kolegi. – Madonna stała się królową popu, bo była głośna dzięki skandalom. Być może było w tym czasie tysiąc piosenkarek mających lepszy głos niż ona, ale to ona dzięki tym zabiegom jest tam, gdzie jest.

Co Palikot będzie robić za 5 czy 10 lat? – To jest bardzo dobre pytanie, nie wiem tylko, czy sam Janusz zna na nie odpowiedź – mówi D.

Tego nie udało się nam sprawdzić. Do chwili zamknięcia numeru Janusz Palikot nie odpowiedział na naszą prośbę o rozmowę. (jks)

Piotr Lisiewicz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Wto Sty 27, 2009 9:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kto nie wiedział, ten się dowiedział, a kto wiedział ten znalazł potwierdzenie, że skandalista z PO, poseł tej p.o. partii Janausz Palikot to postać całkowicie wirtualna, wykreowana przez specjalistów od PR, czyli takich, których zadaniem jest stworzyć takie postaci, które będą przez masy znane i podziwiane nie wiadomo za co.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group