" /> Dyskusje ogólne :: Partie prawicowe wobec elektoratu patriotycznego.
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Partie prawicowe wobec elektoratu patriotycznego.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Sty 24, 2009 8:24 pm    Temat postu: Partie prawicowe wobec elektoratu patriotycznego. Odpowiedz z cytatem

Źródło:http://www.prawica.net/node/15126

Partie prawicowe wobec elektoratu patriotycznego

... w przededniu kryzysu gospodarczego
Wiele można by mówić o mentalnych i emocjonalnych deformacjach społeczeństwa polskiego w odniesieniu do postrzegania rzeczywistości politycznej, skutkujących stale malejącym zainteresowaniem sprawami publicznymi oraz dramatycznie niskim stopniem poczucia odpowiedzialności za państwo i narodową wspólnotę. Taki stan rzeczy konserwuje wyklarowany po 1989 roku układ sił politycznych, który jest gwarantem ciągłości liberalno-kosmopolitycznych rządów w naszym kraju.

Nie oznacza to wcale, że w Polsce nie ma elektoratu kierującego się w swoich politycznych wyborach silnie emocjonalnym patriotyzmem i zorientowanego na zmianę systemu sprawowania władzy. Wprost przeciwnie. Taki elektorat wciąż istnieje i w sprzyjających okolicznościach mógłby zagwarantować parlamentarną większość partii spoza "układu".

I właśnie ten "układ", powszechnie nazywany okrągłostołowym, od początku doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wiedząc, że niemożliwe jest szybkie i całkowite spacyfikowanie osadzonego w tradycji patriotyzmu Polaków, postanowił go skutecznie kanalizować poprzez powoływane w tym celu byty polityczne. Prawdziwym majstersztykiem mógł okazać się projekt zaadoptowania w naszym kraju systemu dwupartyjnego, osadzony na pozornym sporze pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością.

Jego autorzy nie docenili jednak siły prawicowego elektoratu, który – kierowany patriotyzmem i dobrą wiarą – dał władzę PiS-owi oraz Lechowi Kaczyńskiemu, przeznaczonym w projekcie do odgrywania roli opozycji parlamentarnej. Postawił ich tym samym w bardzo niekomfortowej sytuacji w perspektywie planowanych kolejnych ograniczeń suwerenności Polski na rzecz Unii Europejskiej. Dla choćby szczątkowego zachowania mitu partii konserwatywno-prawicowej PiS doprowadził do nowych wyborów parlamentarnych, których skutkiem stało się zmarginalizowanie – nieroztropnie garnących się do władzy – Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony RP.

Najważniejsze jednak było to, że w parlamencie zaistniał układ sił planowany dwa lata wcześniej: z rządzącą liberalną i jawnie proeuropejską Platformą Obywatelską oraz z rzekomą opozycją w postaci Prawa i Sprawiedliwości. Nie zdecydowano się na pozbawienie Lecha Kaczyńskiego władzy prezydenckiej, choć i reakcję na taki krok testowano w społeczeństwie. Tak więc projekt systemu dwupartyjnego, mimo że z perturbacjami i koniecznymi modyfikacjami, jest do dziś dość skutecznie wdrażany w życie.

Nie wszystko dało się przewidzieć z perspektywy Warszawy, a już na pewno nie kryzys w gospodarce światowej, który lada chwila ujawni silne wzmocnienie państwowych i narodowych egoizmów. Mitem okaże się deklarowany solidaryzm wewnątrz Unii Europejskiej, której konstrukcja coraz wyraźniej podporządkowana będzie realizacji interesów niemieckich.

Nawarstwienie się sytuacji krytycznych sparaliżuje dotychczasową mobilność Brukseli i gospodarczo pozostawi co biedniejsze kraje unijne własnemu losowi. Załamanie się rynków wewnętrznych wywoła niepokoje społeczne już obserwowane w kilku państwach należących do wspólnoty. Trudno sobie wyobrazić, by ominęły one Polskę. Na fali niekontrolowalnego niezadowolenia z drastycznie pogarszającego się poziomu życia z pewnością podnoszone będą postulaty natury politycznej.

Stąd już tylko krok do wyłonienia się prawdziwie niezależnych ośrodków aktywności społecznej o patriotyczno-narodowej proweniencji, które mogą zachwiać dotychczasowym, mozolnie budowanym okrągłostołowym status quo. "Układ" nie ma zbyt wiele czasu, by na taką ewentualność się przygotować. Zaistniała pilna potrzeba zafunkcjonowania na naszej scenie politycznej podmiotu deklarującego eurosceptycyzm i konserwatywną aksjologię, kanalizującego nastroje społeczne.

Przed "układem" stoją zatem dwie możliwości: uwiarygodnienie definicyjnie do tego przygotowywanego Prawa i Sprawiedliwości albo zainicjowanie nowego bytu partyjnego. Prób realizacji pierwszej z tych opcji można by dopatrywać się w tych wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego i Ludwika Dorna, w których – choć na razie rozłącznie – mówią o potrzebie odnowy wizerunku PiS oraz jednoczeniu szeroko rozumianej prawicy pod jego przywództwem. Dodatkowym atutem tej ewentualności jest silny związek PiS-u z NSSZ Solidarność.

W dobie przewidywanych protestów pracowniczych alians taki byłby trudny do przecenienia. Pytanie tylko, ile wiarygodności w oczach Polaków zachował jeszcze ten kierowany przez Janusza Śniadka związek zawodowy? Czy aby nie jest już powszechnie postrzegany jako listek figowy służący interesom gnębiącego Polskę "układu"? Słabością partii Kaczyńskich są bez wątpienia jej działacze. Wielu z nich straciło entuzjazm oraz zaufanie do swoich liderów po oddaniu władzy Platformie Obywatelskiej i utracie państwowych synekur.

Czy zbliżający się kongres partii będzie w stanie ich zdyscyplinować i położyć kres początkom anarchii? I wreszcie przed „układem” stoi pytanie najważniejsze: czy Jarosławowi Kaczyńskiemu i kierowanemu przez niego Prawu i Sprawiedliwości jeszcze raz zawierzy prawicowy elektorat? Wszak już wiele razy zawiódł się on na swoich dotychczasowych wybrańcach, a ślepa miłość łatwo przerodzić się może w bezkompromisową nienawiść.

Jeśli rzeczywistość zweryfikuje te wątpliwości na niekorzyść PiS-u, pozostanie do rozegrania opcja druga, osadzona na osobie Declana Ganleya. Ten irlandzki milioner zyskał sobie sympatię polskich patriotów po tym, jak stał się spiritus movens odrzucenia konstytucji UE przez mieszkańców zielonej wyspy. Budowany wokół niego projekt polityczny okazuje się niezwykle atrakcyjny dla wielu ugrupowań prawicowych i centroprawicowych. Silne ciążenie ku niemu obserwujemy nie tylko u tych polityków, którzy poznali już smak władzy, ale i u tych zachowujących jak dotąd polityczne dziewictwo.

Spierać się można o powody tego stanu rzeczy. Choć w niektórych przypadkach mogą one mieć genezę ideową, tym niemniej świadczą o sporej politycznej naiwności. Trudno bowiem przypuszczać, by Declan Ganley – jako entuzjasta Unii Europejskiej – godził się na finansowanie inicjatyw wspierających polską suwerenność polityczną i gospodarczą, a tę przecież mają na ustach nasi konserwatywni politycy. Jedynym jak dotąd środowiskiem patriotycznym głośno odcinającym się od sformalizowanej współpracy z Ganleyem jest środowisko ProPolonia.pl, którego oświadczenie w tej sprawie spotkało się z powszechnym ostracyzmem działaczy prawicowych.

Trudno dziś wyrokować, która z opcji kanalizowania nieuchronnego wzrostu nastrojów niezadowolenia z sytuacji społeczno-politycznej i gospodarczej będzie w najbliższym czasie realizowana. Jest wielce prawdopodobne, że postępować będą obie równolegle aż do momentu przejęcia przez "układ" pełnej kontroli nad sytuacją. Rozgrywkę tę z pewnością wesprą dyspozycyjne media, w których sztandarową niezależność praktycznie mało już kto wierzy.

Po tej samej stronie barykady staną też wszyscy ci, którzy wiele mogliby stracić na przywróceniu w Polsce normalności: PRL-owscy utrwalacze „władzy ludowej”, biznesmeni uwłaszczeni na majątku narodowym oraz sprzedajni politycy i urzędnicy administracji państwowej i samorządowej. "Układ" pozostaje silny i zwarty. Ale czy to wystarczy do zwycięstwa nad Polakami?

Krzysztof Zagozda





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 8:49 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sob Sty 31, 2009 12:59 am    Temat postu: K.Mazur "Komu jeszcze są potrzebne >Kaczory<" Odpowiedz z cytatem

Krzysztof Mazur

Komu jeszcze są potrzebne "Kaczory"

ASME (= Antysocjalistyczne MazowszE), 29 stycznia 2009 r.
http://www.asme.pl/123324260187466.shtml

W związku z tym, że media w ostatnich dniach "rozwodzą się" nad Marcinkiewiczem (przypominam, co pisałem o tym typie chociażby w tekstach pt. "Mania wielkości", "Ścieżki kariery" czy "Czas na otrzeźwienie"), dość niezauważenie przeszedł wywiad, którego dziennikarzom "Rz" udzielił ten, który Marcinkiewicza wyciągnął z kapelusza, jak i zastąpił go później na premierowskim stołku. Chodzi oczywiście o Jarosława Kaczyńskiego, który ― jak widać ― nie ma dobrej ręki do ludzi, a właściwie do mężczyzn (tu duże pole popisu dla Palikota), stąd pewnie pomysł, by w obecnej kampanii medialnej prezes PIS wystąpił w towarzystwie trzech "balzakówek", których ― przyznaję ― nawet specjalnie nie odróżniam, tak jak nie rozróżniam Murzynów czy bliźnich rasy żółtej.

A wspomnianemu wywiadowi warto poświęcić nieco więcej uwagi chociażby ze względu na wypowiedź Kaczyńskiego dotyczącą charakteru integracji europejskiej, oczywiście w kontekście naszego w tej integracji uczestnictwa. W pewnym momencie prezes PiS ― partii drapującej się ostatnio w eurosceptyczne szaty ― oświadcza, że według niego Unię Europejską "dobrze byłoby bardzo mocno naprawić. Dobrze byłoby jej nadać funkcje, które uczyniłyby z niej mocarstwo światowe...". Jak można to uczynić w obecnej sytuacji? Otóż "w przekonaniu" naszego obrońcy interesu narodowego, "...w UE powinien być jeden ośrodek decyzyjny o wąskich, ale bardzo mocnych uprawnieniach. Powinien być wybierany na jedną, ale bardzo długą kadencję, prezydent Europy, który byłby człowiekiem tworzącym ośrodek decyzji politycznej. Powinien być uniezależniony od ośrodków narodowych...".

Wprawdzie według Kaczyńskiego "w pierwszym okresie" prezydentem nie powinien być ktoś z dużego kraju, ale, po pierwsze, zarówno "pierwszy okres", jak i "duży kraj" są przecież określeniami relatywnymi, zresztą czym dla ideologów nowego światowego porządku jest nawet długi "pierwszy okres" wobec zwieńczenia pewnej wizji budowania tego nowego ładu politycznego? Czyż zresztą takiej samej wizji europejskiej integracji od wielu już lat nie roztacza na naszym podwórku największy antagonista "kaczorów", czyli sam Lech Wałęsa ― dla niektórych "Bolek", który zapewne sam jej nie wymyślił, ale ktoś mu taki pomysł musi przecież systematycznie suflować? Co więcej, również lider irlandzkich przeciwników Traktatu Lizbońskiego Declan Ganley w swoich wypowiedziach pomimo niechęci do samego traktatu dość przychylnie odnosi się do samej idei integracji ― byleby była ona bardziej prosta i zrozumiała dla Europejczyków. W jednej z wypowiedzi Ganley'a można było nawet zobaczyć dużą przychylność wobec pomysłu urzędu europejskiego prezydenta, co każe z pewną rezerwą odnosić się do inicjatyw, które nie przedstawiają konkretnego i spójnego celu, dla którego zostały powołane. Inaczej walcząc z brukselską biurokracją i unijnym bałwochwalstwem, można własnymi rękami zbudować nowy totalitaryzm, bo przecież nikt nie powiedział, że totalitaryzm nie może być prosty i zrozumiały.

W tym kontekście warto po raz kolejny przypomnieć wizje zjednoczonej w dwudziestym pierwszym wieku Europy, które to wizje przedstawiał swoim czytelnikom już cały wiek temu rosyjski filozof Włodzimierz Sołowjow. Pisał on m.in., że kiedy osiągnięta z wielkim trudem europejska jedność zaczęła się chwiać, "&raquo;wtajemniczeni&laquo; postanowili utworzyć jednoosobową władzę wykonawczą z dostatecznym zakresem pełnomocnictw", powierzając ową władzę "przyszłemu człowiekowi", który wcześniej poruszył świat doktryną wyłożoną w "Otwartej drodze do powszechnego pokoju i dobrobytu". A cóż bardziej potrzeba dzisiejszemu światu, znękanemu wojnami i kryzysem finansowym, niż pokoju i dobrobytu? I czy w tym kontekście Kaczyński i inni torujący drogę prezydentowi Europy ― nie są "szabesgojami" masońskiej sprawy, która na pewno nie jest zgodna nie tylko z naszym interesem narodowym, ale z jakimkolwiek interesem wolnego człowieka...

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Sty 31, 2009 8:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Esse Quam Videri napisał:
A wspomnianemu wywiadowi warto poświęcić nieco więcej uwagi chociażby ze względu na wypowiedź Kaczyńskiego dotyczącą charakteru integracji europejskiej, oczywiście w kontekście naszego w tej integracji uczestnictwa. W pewnym momencie prezes PiS ― partii drapującej się ostatnio w eurosceptyczne szaty ― oświadcza, że według niego Unię Europejską "dobrze byłoby bardzo mocno naprawić. Dobrze byłoby jej nadać funkcje, które uczyniłyby z niej mocarstwo światowe...". Jak można to uczynić w obecnej sytuacji? Otóż "w przekonaniu" naszego obrońcy interesu narodowego, "...w UE powinien być jeden ośrodek decyzyjny o wąskich, ale bardzo mocnych uprawnieniach. Powinien być wybierany na jedną, ale bardzo długą kadencję, prezydent Europy, który byłby człowiekiem tworzącym ośrodek decyzji politycznej. Powinien być uniezależniony od ośrodków narodowych...".


Taaak - ciekawe to "podwójne widzenie" Jarosława Kaczyńskiego. W tej sytuacji rad bym i chyba nie tylko ja, wiedzieć jak to jest tak na prawdę z tą Unią w Jego przypadku, bo na podstawie dotychczasowych wypowiedzi lidera PiS można się nieco pogubić. Nie wiem czy to nie kolejna wpadka z Jego strony, która z całą pewnością będzie Jemu kiedyś wytknięta. Bo jeżeli nie jest to przejęzyczenie, to jak już kiedyś pisałem, zmiany w tej partii zdają się iść w kierunku coraz mniej zrozumiałym dla dotychczasowego elektoratu. I w efekcie tego niezrozumienia, mogą przysporzyć zwolenników "partiom" prawicowym w rodzaju kanapowej Prawicy RP Marka Jurka, czy innym tego typu "ugrupowaniom", które nic nie znacząc na scenie politycznej, mogą się jednak przyczynić do odpływu elektoratu z kierunku PiS-owskiego. Czyli mówiąc kolokwialnie, mam nadzieję że wie co mówi i do kogo mówi.




Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Nie Lut 01, 2009 12:31 am    Temat postu: Cecha "kanapowości" może zmienić miejsce. Odpowiedz z cytatem

Cecha "kanapowości" może zmienić miejsce.

Panie Marku, słowa powyżej cytowane przeze Pana nie są moimi słowami, lecz słowami p. Krzysztofa Mazura, którego felieton jeszcze troszkę wyżej pozwoliłem sobie "wkleić". Co prawda, nie wzbraniam się przed uznaniem trafności owego felietonu.

Marek-R napisał:
I w efekcie tego niezrozumienia, mogą przysporzyć zwolenników "partiom" prawicowym w rodzaju kanapowej Prawicy RP Marka Jurka, czy innym tego typu "ugrupowaniom", które nic nie znacząc na scenie politycznej, mogą się jednak przyczynić do odpływu elektoratu z kierunku PiS-owskiego.


O, gdyby nastąpił odpływ elektoratu np. od PiS ku Prawicy RP, to może się okazać, że PiS (a nie Prawica RP) będzie kanapową partią. Nie byłby to akurat mój ulubiony scenariusz, zarówno ze względów personalnych, jak też ideologicznych, PiS nie było ani nie jest moja ulubioną partią.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 8:49 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Nie Lut 01, 2009 1:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Esse Quam Videri napisał:
O, gdyby nastąpił odpływ elektoratu np. od PiS ku Prawicy RP, to może się okazać, że PiS (a nie Prawica RP) będzie kanapową partią. Nie byłby to akurat mój ulubiony scenariusz, zarówno ze względów personalnych, jak też ideologicznych, PiS nie było ani nie jest moja ulubioną partią.

Powiem więcej, że chyba generalnie trudno jest w realnym myśleniu politycznym, stosować w odniesieniu do partii politycznych kryterium pod tytułem: mniej lub bardziej ulubiona. Ja takowych kryteriów w odniesieniu do jakiejkolwiek partii nie stosuję. Można chyba raczej mówić o jakiejś zbieżności poglądów, wizji, czy czymś w tym rodzaju. Wszelkie formy uwielbienia pachną już fanatyzmem, a to zdecydowanie nie moja bajka. PiS niekoniecznie jest czymś również przeze mnie wyśnionym, można tutaj mówić o pewnej dozie realizmu i politycznej konieczności, która w obecnej formie jest nie bez trudu, ale jeszcze do zaakceptowania. Jak będzie dalej trudno na obecną chwilę wyrokować, wszak idea zmian w tej partii, realizowana jest w sposób dosyć chaotyczny. Jeżeli chodzi o kanapową puki co Prawicę RP, to u mnie faceci są na aucie, czyli poza polem gry i to nie tylko teraz, kiedy nie odgrywają żadnej roli, ale w każdej sytuacji. Okazali się bowiem w krytycznym momencie nielojalni i nieprzewidywalni, a tego się w polityce nie wybacza.





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group