" /> Dyskusje ogólne :: PAP: Ksiądz Popiełuszko szybciej świętym
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

PAP: Ksiądz Popiełuszko szybciej świętym

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Lut 04, 2009 6:13 pm    Temat postu: PAP: Ksiądz Popiełuszko szybciej świętym Odpowiedz z cytatem

Środa, 4 lutego (06:06)
PAP: Ksiądz Popiełuszko szybciej świętym

http://fakty.interia.pl/prasa/news/ksiadz-popieluszko-szybciej-swietym,1253908,16



Papież Benedykt XVI zgodził się na przyspieszenie procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki - dowiedział się "Dziennik".

Akta męczennika nie czekały latami na rozpatrzenie, lecz już od kilku miesięcy są analizowane przez odpowiednie komisje. Jeśli proces zakończy się pozytywnie, to dzięki decyzji papieża czas oczekiwania na beatyfikację męczennika może się znacznie skrócić.

- "Pozycja o męczeństwie" ks. Popiełuszki jest w komisji teologicznej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych - ujawnia "Dziennikowi" pracujący w tej Kongregacji ks. Hieronim Fokciński, relator w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego. I przyznaje, że sprawa naszego męczennika nie czekała w kolejce wśród kilkuset innych, lecz jej rozpatrywanie zaczęło się po złożeniu dokumentów.

Jego słowa potwierdza w rozmowie z gazetą postulator procesu ks. Tomasz Kaczmarek: "Potwierdzam, że papież Benedykt XVI podjął prośbę polskich biskupów i zgodził się na przyspieszony tryb rozpatrzenia sprawy męczeństwa za wiarę ks. Jerzego Popiełuszki".

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP



Robert Majka , polityk, Przemyśl, 4 lutego 2009r g.18.13
www.sw.org.pl ,
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2988
http://tygodnik.onet.pl/35,0,14472,pierwsza_magdalenka,artykul.html
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=5131
http://home.comcast.net/~bakierowski/
adres mailowy : robm13@interia.pl ,
tel.+ 48 506084013
tel. + 48 016.6784910
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 2:57 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1144

PostWysłany: Pon Lut 23, 2009 11:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

IPN: Ks. Czajkowski i działacz Regionu “Mazowsze” donosili na ks. Popiełuszkę
2009-02-20
Morderstwo ks. Jerzego Popiełuszki było precyzyjnie zaplanowane. SB otoczyła kapłana siecią agentów, o represjach wobec kapelana “Solidarności” informowano najwyższe władze partii i MSW.
“Dziennik” rozmawia na ten temat z historykiem z IPN dr Janem Żarynem.
Zapowiada on opublikowanie przez IPN w najbliższym czasie nieznanych dotąd dokumentów bezpieki. W książce “Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki, 1982 - 1984″ zostaną ujawnione kolejne nazwiska osób, które donosiły na ks. Jerzego.
Jak podaje “Dziennik” pierwsze donosy sporządzał tajny współpracownik SB, który używał kilku pseudonimów, m.in. “Miecz” czy “Tarcza”. Ten działacz Solidarności regionu Mazowsze, związany z hutnikami, należał do bliskiego otoczenia kapłana i był bardzo aktywny. Po decyzji o inwigilacji kapłana w jego otoczenie zostali przesunięci inni agenci. W sumie było to kilka osób, duchownych i świeckich. Niektórzy są już znani, np. TW o ps. Jankowski, czyli ks. Michał Czajkowski. Pozostałe osoby zostaną ujawnione, gdy książka się ukaże. Jest wśród nich inny kapłan warszawski.
Zapytany czy zgromadzone dokumenty pomogą w odkryciu, kto z ówczesnych władz zlecił zabójstwo ks. Popiełuszki, Żaryn odpowiada, że “niezależnie od tego, czy ta zbrodnia była wpisana w myślenie Jaruzelskiego, czy Kiszczaka, cała dynamika sprawy i nagromadzonych wobec ks. Jerzego represji wskazuje, że kierownictwo partii i resortu spraw wewnętrznych dopuszczało taki właśnie skutek swych decyzji i żądań wobec funkcjonariuszy SB. Nie kłócono się w tej kwestii, także np. w korespondencji między prokuraturą, urzędem ds. wyznań i SB. Wszyscy oni równolegle prowadzili rozległą grę operacyjną skierowaną przeciwko ks. Popiełuszce”.

(PAP)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Pon Mar 02, 2009 12:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/2,270344_Zabraklo_zeznan_prymasa_Glempa.html

Zabrakło zeznań prymasa Glempa

Cezary Gmyz 02-03-2009, ostatnia aktualizacja 02-03-2009 06:44

Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki. Kardynał Józef Glemp najpierw zwlekał z rozpoczęciem procesu, potem odmawiał zeznań


Wierni zaczęli prosić o beatyfikację ks. Popiełuszki tuż po jego śmierci z rąk esbeków. Formalny proces rozpoczął się 8 lutego 1997 r., ponad 12 lat po śmierci kapelana „Solidarności”.

Największą przeszkodą na drodze do wyniesienia na ołtarze była odmowa prymasa złożenia zeznań w procesie. Poinformowało nas o tym dwóch duchownych znających kulisy procesu. Dopiero objęcie zwierzchnictwa archidiecezji warszawskiej przez abp. Kazimierza Nycza w 2007 r. spowodowało, że prace przyspieszyły.

Postawa prymasa budzi zdumienie w Rzymie. – Jeden z włoskich prałatów zajmujących się takimi procesami stwierdził, że pierwszy raz spotyka się z sytuacją, w której znaki wskazują na to, iż Bóg chce wyniesienia na ołtarze, a sprzeciwia się temu człowiek – mówi „Rz” ksiądz znający kulisy procesu. Prosi o anonimowość, ponieważ procesy kanonizacyjne objęte są tajemnicą.


Jak Kolbe

Ostatecznie w Rzymie uznano, że brak zeznań prymasa nie będzie uznawany za przeszkodę w wyniesieniu ks. Jerzego na ołtarze, gdyż o świętości duchownego świadczy wiele dowodów. Jak mówią nasi informatorzy, podobne rozwiązanie zastosowano podczas procesu kanonizacyjnego ojca Maksymiliana Kolbe, gdy część zakonników odmówiła zeznań.

Postawa prymasa wobec kapelana „S” jeszcze przed jego śmiercią była niechętna. „Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej” – zanotował po jednej z rozmów z prymasem ks. Jerzy.


IPN BU 0449/5 t.42 k.154 Według danych PRL-owskiego wywiadu kardynał Józef Glemp miał zapowiadać, że nie dopuści do beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki tak długo jak będzie prymasem. Planowano też publikację książki pokazującej niesubordynację męczennika (Dokument udostępniony przez dr Sławomira Cenckiewicza)
Kardynał Glemp odmówił prośbie „Rz” o rozmowę na temat ks. Popiełuszki. W piątek z własnej inicjatywy wypowiedział się dla PAP. Podważał wiarygodność zapisków księdza Jerzego. – Nie wiem, czy to sam napisał, czy też pod jakimś naciskiem. (...) Znam tę wypowiedź ks. Popiełuszki i po prostu bardzo się dziwię. W mojej świadomości nie było z mojej strony złego traktowania ks. Jerzego – oświadczył.


Świadkowie zaprzeczają

Zupełnie inaczej pamiętają tę sytuację świadkowie. Przyjaciel Popiełuszki ks. Jan Sikorski w wywiadzie udzielonym Biuletynowi IPN wspominał, że rozmowa z prymasem doprowadziła ks. Jerzego do łez.

Kościół znany jest z rozwagi. Prymas potrafi współdziałać z nami – twierdził gen. Jaruzelski
– Płakał i u mnie po spotkaniu z księdzem prymasem. Byłem przypadkowym świadkiem tego spotkania. Wychodziłem z nim z seminarium, kiedy z przeciwka szedł ksiądz prymas, i natknęliśmy się na siebie. I powiedział: „a to chodź, to porozmawiamy”, i wziął go ksiądz prymas do rozmównicy. Jerzy potem przyszedł do mnie do mieszkania, był bardzo przejęty tym, że – jak mówił – nie został zrozumiany.

W filmie „Popiełuszko. Wolność jest w nas” prymas Glemp nie tylko zagrał samego siebie, ale zadecydował też, jak będzie wyglądała scena jego rozmowy z Popiełuszką. Mówił o tym tygodnikowi „Wprost” sam reżyser Rafał Wieczyński: – Ostatecznie kardynał miał duży wpływ na scenę.


Nie wiara, lecz polityka?

W procesie beatyfikacyjnym najwięcej wątpliwości budziło to, czy można uznać ks. Popiełuszkę za męczennika za wiarę. Część hierarchów, w tym prymas, skłaniała się początkowo do wersji, że zginął z przyczyn politycznych.

Pierwsze tego typu świadectwo ukazało się 22 października 1984 r. – tydzień przed odnalezieniem zwłok kapłana. W niepodpisanym komunikacie Biura Prasowego Sekretariatu Episkopatu znalazło się zdanie: „Posiadane dotychczas wiadomości o okolicznościach porwania wskazują na to, że sprawcy działali z motywów politycznych”.

Komunikat w istocie powtarzał tezy PRL-owskiej propagandy, że Popiełuszko był tak naprawdę działaczem politycznym. Wzbudził takie wzburzenie, że jak wynika z dokumentów zgromadzonych podczas procesu beatyfikacyjnego, członkowie nielegalnego wówczas Niezależnego Zrzeszenia Studentów planowali nawet zorganizowanie wiecu przed siedzibą prymasa. Oskarżali go o „trzymanie z władzą, nie z narodem”. Warszawska kuria jeszcze tego samego dnia wydała własny komunikat, który uspokoił trochę nastroje. Jednak pod tym dokumentem zabrakło podpisu metropolity kard. Glempa.


Jaruzelski za prymasem

Postawa prymasa spotkała się z uznaniem władz partyjnych. Wynika to ze stenogramów XVII Plenarnego Posiedzenia KC PZPR, które miało miejsce cztery dni przed wyłowieniem zwłok męczennika. „Myślę, że (...) prymas potrafi współdziałać z nami, żeby w interesie ogólnym, w interesie narodu, nie dopuścić do nieobliczalnego biegu wydarzeń” – mówił wtedy gen. Wojciech Jaruzelski.

W kolejnych latach prymas raczej hamował, niż wspomagał kult ks. Jerzego. W aktach Wydziału XI Departamentu I Służby Bezpieczeństwa, czyli wywiadu cywilnego, zachowała się notatka informacyjna ze źródła o kryptonimie „Sanyo” (mógł to być podsłuch) na temat ewentualnej beatyfikacji. „Kardynał Glemp wypowiedział się, iż dopóki on jest prymasem, nie może być o tym mowy, nie dopuści do tego” – czytamy w dokumencie.

Jak ujawnił w miniony piątek dr Sławomir Cenckiewicz, były pracownik IPN, podczas przygotowań do pielgrzymki Jana Pawła II w 1987 r. „komunistom, ale też niektórym realistom w Kościele, zależało, by papież nie nawiedził grobu ks. Jerzego i nie akcentował jego postaci w kazaniach. Za przywódcę realistów komuniści uważali samego prymasa”.

Papież jednak postawił na swoim. Modlił się przy grobie męczennika, zwracając się bezpośrednio do niego. Prymas nie mógł nie wziąć tego pod uwagę, gdyż taka forma modlitwy oznaczała, że Jan Paweł II uważa ks. Jerzego za świętego. Na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego czekano jednak kolejne dziesięć lat. Po następnych czterech zakończył się jego etap diecezjalny. Jednak tzw. positio, czyli raport o życiu i duchowości ks. Popiełuszki, przygotowany przez ks. Tomasza Kaczmarka, zawiózł do Rzymu dopiero następca prymasa Glempa abp Kazimierz Nycz 15 października 2008 r.

Wątpliwe jednak, czy beatyfikacja dojdzie do skutku w przypadającą w tym roku 25. rocznicę śmierci męczennika.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

c.gmyz@rp.pl

----------------
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1534&PHPSESSID=184e43725bb3f190df699e42796ce001

Prymas blokuje beatyfikacje ks. Popiełuszki 2009-03-02


Pisząc recenzję filmu o Popiełuszce do "Faktu" zaznaczyłem, że:

"Ze scen, które mi się nie podobały, to rozmowa bohatera filmu z Księdzem Prymasem Józefem Glempem, który nawiasem mówiąc gra samego siebie. Jest ona bowiem pokazana inaczej niż relacjonował to ks. Jerzy. Poza tym, skrywaną nadal tajemnicą jest to, że Popiełuszko, tak jak wielu innych kapelanów „Solidarności” nie cieszył się poparciem swoich przełożonych. Co więcej, był przez nich niezrozumiany. Z relacji jego przyjaciół wynika także, że w środowisku kościelnym czuł się on osamotniony. Bolał nieraz na tym bardzo. Inna sprawa, że bezpieka, jak to z kolei wynika z akt IPN, poprzez swoich tajnych współpracowników robiła co mogła, aby we wspomnianym środowisku zniszczyć dobre imię kapelana z Żoliborza, co niestety wiele razy się jej udawało. Niedawno czytałem dokumenty Departamentu I SB, czyli wywiadu, mówiące o tym, że podważanie wiarygodności młodego księdza odbywało się nawet w Watykanie, tak przed jak i po jego śmierci. Dla przykładu, jeden z tajnych współpracowników starał się wmówić osobom z najbliższego otoczenia Jana Pawła II, że ks. Popiełuszko to „człowiek chory psychicznie” i „manipulowany przez opozycję”.

Mozna przeczytac pełny tekst naciskając link: Recenzja z filmu „Popiełuszko” dla „Faktu”

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Pon Mar 02, 2009 3:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Dopiero objęcie zwierzchnictwa archidiecezji warszawskiej przez abp. Kazimierza Nycza w 2007 r. spowodowało, że prace przyspieszyły.


Od samego początku, kiedy ten człowiek objął zwierzchnictwo nad archidiecezją warszawską, uważam że to właśnie On powinien stanąć na czele kościoła w Polsce i z całą pewnością nie jestem w tym zdaniu odosobniony. Natomiast opisane tutaj działania prymasa Glempa na rzecz opóźnienia, czy wręcz niedopuszczenia do procesu beatyfikacji świętej pamięci księdza Jerzego, budzić mogą już tylko obrzydzenie. Mocne to słowa, ale w tym przypadku właśnie takie cisną się na usta. Myślę też że z upływem czasu, poznamy jeszcze niejedną historię, która wprawi nas w stan skrajnego zdumienia. I między innymi dlatego, choć nie tylko, tacy ludzie jak arcybiskup metropolita warszawski Kazimierz Nycz, są dzisiaj i będą zawsze, bardzo cenni dla polskiego kościoła.





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel
Weteran Forum


Dołączył: 10 Sty 2009
Posty: 438

PostWysłany: Pon Mar 02, 2009 5:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Prymas zaprzecza, nasze źródła potwierdzają

Cezary Gmyz , Rz
Prymas Polski kardynał Józef Glemp zaprzecza, jakoby odmówił zeznań w procesie beatyfikacyjnym księdza Jerzego Popiełuszki lub by sprzeciwiał się rozpoczęciu tego procesu. Nasi informatorzy podtrzymują swoją wersję.

- Nie odmówiłem [zeznań przed Trybunałem Beatyfikacyjnym]. Zwróciłem się do prowadzących proces z pytaniem, dlaczego nie zostałem przesłuchany - mówi prymas Józef Glemp w rozmowie z IAR.

Ks. infułat Zdzisław Król, postulator w procesie beatyfikacyjnym na szczeblu diecezjalnym, zaznaczył w wypowiedzi dla PAP, że "jedynym człowiekiem, który nie chciał składać zeznań w tym procesie był biskup Kazimierz Romaniuk [emerytowany biskup diecezji warszawsko-praskiej]".

– To nie chodzi o formalną odmowę. W Kościele funkcjonują zupełnie inne stosunki. Podwładny nie zrobi nic wbrew woli przełożonego, nawet wyrażonej nieformalnie. W Rzymie brak zeznań prymasa, który był w tę sprawę zaangażowany, budził zdziwienie – mówi nam jeden z duchownych.

Zwraca uwagę, że obecna wersja ks. Króla, który twierdzi, że zeznań odmówił jedynie biskup Romaniuk, różni się od tego, co postulator powiedział w wywiadzie dla dziennikarzy "Tygodnika Powszechnego". – Nie będę mówił o tych, którzy nie chcą świadczyć w procesie beatyfikacyjnym, bo wstydzą się swojej ówczesnej postawy – mówił infułat księdzu Adamowi Bonieckiemu i Michałowi Okońskiemu.

Ks. Rafał Markowski, rzecznik Archidiecezji Warszawskiej wydał oświadczenie, że prymas chciał zeznawać, ale Trybunał uznał, że „przytoczenie publicznych wypowiedzi Księdza Prymasa na temat życia i śmierci ks. Jerzego jest wystarczające.”

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski polemizuje z tym poglądem. – W toku procesu powinny być przesłuchane wszystkie osoby, które mogą wnieść istotne wiadomości, a ksiądz Prymas taką osobą niewątpliwie jest. Zeznania przed Trybunałem mają o wiele większe znaczenie, gdyż składane są pod przysięgą – mówi duchowny. Twierdzi, że względy formalne nie powinny być przeszkodą w przesłuchaniu. – W takiej samej sytuacji zwierzchnika diecezji jest kardynał Stanisław Dziwisz, a nikt nie wyobraża sobie, by można było pominąć jego zeznania w procesie kanonizacyjnym Jana Pawła II – mówi duchowny.

http://www.rp.pl/artykul/2,270524_Prymas_zaprzecza__nasze_zrodla_potwierdzaja.html

____________________
www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pon Mar 02, 2009 9:02 pm    Temat postu: generał a kardynał Odpowiedz z cytatem

generał a kardynał

Cezary Gmyz napisał:
Prymas potrafi współdziałać z nami – twierdził gen. Jaruzelski [...] – Płakał i u mnie po spotkaniu z księdzem prymasem. Byłem przypadkowym świadkiem tego spotkania. Wychodziłem z nim z seminarium, kiedy z przeciwka szedł ksiądz prymas, i natknęliśmy się na siebie. I powiedział: „a to chodź, to porozmawiamy”, i wziął go ksiądz prymas do rozmównicy. Jerzy potem przyszedł do mnie do mieszkania, był bardzo przejęty tym, że – jak mówił – nie został zrozumiany. [...] Postawa prymasa spotkała się z uznaniem władz partyjnych. Wynika to ze stenogramów XVII Plenarnego Posiedzenia KC PZPR, które miało miejsce cztery dni przed wyłowieniem zwłok męczennika. „Myślę, że (...) prymas potrafi współdziałać z nami, żeby w interesie ogólnym, w interesie narodu, nie dopuścić do nieobliczalnego biegu wydarzeń” – mówił wtedy gen. Wojciech Jaruzelski.


Już w jesieni 1980 r. (chyba październik) istniał wśród kierownictwa PRL pomysł, aby zastąpić PZPR (która jako namiestnik Moskwy przestawała dla tejże Moskwy być wiarygodna) przez Ludowe Wojsko Polskie, które miało zawrzeć porozumienie z "S" (aby mieć poparcie społeczne: naród z wojskiem, wojsko z narodem). Kimś w rodzaju "notariusza" tej (niepisanej?) umowy miałby być... ówczesny biskup warmiński, ks. Józef Glemp. Wysyłano w celu doprowadzenia do zawarcia takiego porozumienia emisariuszy (ubranych po cywilnemu żołnierzy wywiadu /ew. kontrwywiadu/ wojskowego), którzy powoływali się na upoważnienie Jaruzelskiego (nie wiem, czy pisemne), a legitymowali się odpowiednimi legitymacjami żołnierza zawodowego LWP.

Ci odwiedzali przewodniczących niektórych regionów (raczej tam, gdzie nie było ani bardzo wielkiego przemysłu, ani bardzo silnych ośrodków intelektualnych).

Po 3 miesiącach, w styczniu 1981 r., podczas konfliktu o wolne soboty, przynajmniej w jednym z tych regionów zdarzył się taki fakt, że przedstawiciel KW PZPR zachęcał dany MKZ, aby region odstapił od bojkotu soboty, uznawanej przez rząd za sobotę roboczą, a w zamian KW PZPR i MKZ NSZZ "S" miały podjąć wspólne votum nieufności wobec rządu premiera Pinkowskiego.

To chyba ma związek z poprzednią akcją, bowiem po upływie kolejnego miesiąca faktycznie rząd Pinkowskiego został zastąpiony rządem Jaruzelskiego. Moim zdaniem motorem tych cywilnych działań był Rakowski, zaś tych wojskowych Jaruzelski (ew. Kiszczak).

O owych poczynaniach komunistów z października 1980 i stycznia 1981 r. wobec jednego z regionów "Solidarności" dowiedziałem się w sierpniu 1981 r.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pon Mar 02, 2009 11:31 pm    Temat postu: konkretniej Odpowiedz z cytatem

konkretniej

(ale nic o ks. Popiełuszce i bardzo mało o ks. kard. Glempie)

Między sierpniem 1980 a grudniem 1981 r. często kursowałem pomiędzy Gdańskiem a Toruniem. O rozmowie z oficerem LWP dowiedziałem się od jego rozmówcy, tj. od Edwarda Strzyżewskiego z Torunia. Również on powiedział mi o tym, że po rozmowie z owym oficerem, któremu grzecznie, lecz stanowczo, odmówił, dyskretnie rozpytywał na posiedzeniach Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ "Solidarność" przewodniczących innych regionów, czy mieli podobne rozmowy. Okazało się, że tak. O ile pamiętam, wymienił przynajmniej jedno miasto: Koszalin. Z faktu odbycia się takich rozmów NIE wynika, czy (albo ew. jak dalece) ks. bp. Glemp był zorientowany co do planów, jakie PRL-owska "razwiedka" wiązała z jego osobą.

Gdy rozmawialiśmy w sierpniu 1981 r., Strzyżewski był już BYŁYM przywódcą regionu toruńskiego "S". Opowiadał się wtedy za Lechem Wałęsą, którego uznawał za związkowca "umiarkowanego" i za to go cenił (może jakaś nić sympatii ES do LW wynikała także z tego, że obaj byli wcześniej elektrykami), natomiast obawiał się zarówno lewicy KOR-owskiej, jak również tzw. "Gwiazdozbioru", upatrując w nich niebezpieczny dla związku radykalizm.

Kiedy w 10 lat później (jesień 1991 r.) gdyńska dziennikarka Wiesława Kwiatkowska (wtedy zatrudniona w "Tygodniku Gdańskim") wyjeżdżała do Torunia, aby relacjonować toczący się tam wtedy proces kilku SB-ków o tzw. porwania toruńskie, dokonane przez nich w 1984 r. (najdrastyczniejsze ze znanych, tj. uprowadzenie i dręczenie Antoniego Mężydły i jego ówczesnej narzeczonej Zofii Jastrzębskiej, działo się dokładnie 25 lat temu, w dniach od 2 do 4 marca 1984 r.), zachęcałem red. Kwiatkowską, aby spotkała się ze Strzyżewskim i spróbowała od niego wyciągnąć więcej, niż ja dowiedziałem się w sierpniu 1981 roku. Jednak do ich spotkania się nie doszło.

Gdy po kilkunastu kolejnych latach Wiesława Kwiatkowska uczestniczyła w przygotowywaniu w Gdańsku "alternatywnych" obchodów 25-lecia Sierpnia, prosiła mnie o adres Edwarda Strzyżewskiego (aby go zaprosić na te uroczystości). Okazało się, że ten adres, który jej podałem (znany mi z 1981 r.), nie był już aktualny, Strzyżewski wyprowadził się był do Grabowca pod Toruniem. Niebawem zresztą oboje zmarli (Kwiatkowska w czerwcu 2006 r.).

Dysponuję od lata 1981 r. tekstem zatytułowanym "Sytuacja w Solidarności toruńskiej", datowanym w Toruniu 11 lipca 1981 r. Ogólna wymowa tekstu (pisanego z widoczną pasją polemiczną, ale zawierającego interesujące ―­ po części zdumiewająco trafne! ― uwagi ogólne o strategii komunistów) jest nacechowana rozczarowaniem, że wybory na przewodniczącego Zarządu Regionalnego NSZZ Solidarność w Toruniu przegrał dotychczasowy przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Toruniu (z sierpnia 1980 r.), a następnie przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" w Toruniu, Edward Strzyżewski.

Znam imię i nazwisko autora tego tekstu, który od ponad ćwierci wieku przebywa na Zachodzie, ale podczas rozmowy z owym autorem we wrześniu 2002 r. dowiedziałem się, że: wolno mi ten tekst cytować, natomiast nie wolno ani podawać prawdziwych danych osobowych autora, ani wymyślać dlań pseudonimu. Trzymam się tego ustalenia.

Być może rozmowa z oficerem LWP miała jakiś hamujący wpływ na Strzyżewskiego, czego śladem może być zdarzenie (zachowanie się na forum Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ "Solidarność"), następująco opisane w tym opracowaniu:

"Dnia 28 października doszło na posiedzeniu Prezydium do pierwszego konfliktu na temat metod działania Związku. W tym samym czasie odbywało się w Gdańsku posiedzenie KKP, rozpatrujące sprawę przedłużającej się rejestracji Związku. KKP zażądała przybycia komisji rządowej i zamknęła się w stoczni. Duża część członków KKP usiłowała wywrzeć nacisk na pozostałych, aby proklamować strajk, jeśli komisja rządowa nie zjawi się w Gdańsku. Strzyżewski, uczestniczący w tym posiedzeniu, był jednym z niewielu, a pierwszym, który zabrał głos przeciw strajkowi, argumentując, że nie jest rzeczą skuteczną rozmawianie z władzami pod presją natychmiastowego strajku. Poparł go Tadeusz Mazowiecki, a potem KKP przychyliła się do bezstrajkowej metody potraktowania sprawy i przyjęcia zaproszenia premiera Pińkowskiego."

Drugi, "cywilny", watek owej wiadomości, znam właśnie z owego opracowania datowanego 11 lipca 1981 r. Występuje w nim nazwa "Komisja Konsultacyjno-Porozumiewawcza Organizacji Partyjnych", dzisiaj mało komu cokolwiek mówiąca, zaś wtedy to było coś głośnego i niemal sensacyjnego, chociaż potocznie nazywano to coś "strukturami poziomymi w partii", zaś za lidera tego ruchu uchodził Zbigniew Iwanów, kolega Strzyżewskiego z tego samego zakładu pracy (= Toruńskie Zakłady Urządzeń Okrętowych "Towimor") i z MKS w sierpniu 1980 r.; po zastąpieniu MKZ przez ZR Iwanów został wiceprzewodniczącym i rzecznikiem prasowym ZR, zaś po wyjściu z internowania wyemigrował (1983 r.) do USA, a tam zmarł (1987 r.).


"Od początku swej działalności Komisja Konsultacyjno-Porozumiewawcza Organizacji Partyjnych usilnie zabiegała o kontakt z MKZ Toruń. O kontakt taki zabiegał również I sekretarz KW w Toruniu, Najdowski, czyniąc to w sposób nieoficjalny. Sprawa stała się tematem jednego z posiedzeń Prezydium [mowa o prezydium MKZ ­ ―­ dopow. E.Q.V.], które po burzliwej dyskusji zdecydowało, że nie będzie się spotykać z KW (obstawał przy tym zwłaszcza Strzyżewski). […] na dwa dni przed bojkotem soboty 24 stycznia br. [tzn.: 1981 ­―­ dopow. E.Q.V.]. W czwartek 22 stycznia późnym wieczorem zjawił się w MKZ-cie II sekretarz POP Towimoru, Kazik Staniszewski, który oświadczył, że >>wpadł na genialny pomysł<<. Otóż rano był on w KW i dowiedział się, że istnieje możliwość współpracy między MKZ-tem a KW. Polegać to miało na wspólnym wystąpieniu Prezydium MKZ Toruń i KW o votum nieufności dla rządu Pińkowskiego. Staniszewski nawet nie sprecyzował, do kogo. Strzyżewski odpowiedział, że to nierealne. Staniszewski bardzo się tą odpowiedzią zdenerwował, powiedział, że trzeba mieć do kogoś zaufanie (do kogo, do Najdowskiego?), że Najdowski już czeka na spotkanie z Prezydium MKZ (w nocy!) i zażądał zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Prezydium. Wkrótce w MKZ-cie zjawili się przedstawiciele KKPOP (m. in. [doc. Marian] Kallas i [Zbigniew] Iwanów). Strzyżewski odmówił zwołania Prezydium, wezwał tylko Stankiewicza (który bardzo ironicznie wyraził się o tym pomyśle) i zapytał Staniszewskiego, jakie warunki stawia KW w wypadku podjęcia współpracy przez MKZ. Staniszewski odpowiedział, że ma być odwołany strajk Elany 23.01, popierający wolne soboty, a 24.01 nie ma być bojkotu, lecz praca. Strzyżewski i Staniszewski [zapewne pomyłka; powinno być: Stankiewicz ―­ dopow. E.Q.V.] odmówili nawet przekazania tego Prezydium, a [Aleksandra] Kuczyńska dodała, że to propozycja prowokacyjna. Staniszewski nawet nie ukrywał swej złości i stwierdził, że Strzyżewski nie zna się na polityce. Staniszewski, człowiek o znacznie mniejszych niż Iwanów możliwościach intelektualnych i niższej świadomości politycznej, był z pewnością sprytnie zainspirowany przez KW: utrzymywał, że był to jego pomysł, ale nie umiał ukryć, że zna warunki, na jakich KW podjęłoby współpracę z MKZ-tem. Była to oczywista próba wciągnięcia toruńskiej >>Solidarności<< w polityczną prowokację, może w zamierzeniu równą późniejszej bydgoskiej. Wkrótce rząd Pińkowskiego ustąpił, a nowy rząd wypertraktował z >>Solidarnością<< kwestię wolnych sobót."

W zestawieniu z wizytą owego oficera LWP z października wyglada na to, że i wojskowy, i cywilny segmenty przyszłej ekipy Jaruzelskiego i Rakowskiego równolegle dążyły do celu, ziszczonego w lutym 1981 r. Długotrwałe pozostawanie obu tych komunistów przy władzy pokazuje, że to właśnie Jaruzelski i Rakowski byli eksponentami owych 2 w/w segmetów.

Zaś ks. prymas Józef Glemp swoją sprzyjającą owej ekipie postawę przejawiał otwarcie i to nieraz (chętnie odwołując się do przykładu arcybiskupa Felińskiego ― jednak na wyrost, gdyż ks. Glempa nikt nie wywiózł w głąb Rosji, ani nawet do tego "aksamitnego" obozu dla internowanych, gdzie siedzieli tacy męczennicy jak Mazowiecki i Szczypiorski). Np. w stanie wojennym, mówiąc ― podczas kazania ― o kamieniu (ale nie o ZOMO-wskiej pałce!), że NIE jest narzędziem dialogu.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri


Ostatnio zmieniony przez Esse Quam Videri dnia Sro Mar 04, 2009 11:49 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Mar 04, 2009 9:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedy się czyta powyższe wpisy widać jaką to wszystko stanowi spójną całość. Jak poszczególne elementy układają się w wielkiego puzzle'a. Jest tam porządek świadczący, że te procesy musiały być sterowane z góry. Oczywiste jest też, że manewrowanie Prymasem nie mogło być domeną jakiegoś oficera (choćby nie wiadomo jak wybitnego), ale że musiało to być sterowane przez 'najwyższe czynniki' partii i to nawet nie wiadomo której. Czy straszono akcjami przeciw samemu Prymasowi czy przeciw Polakom, to powiedzieć trudno.
Zarzut 'upolitycznienia' księdza Jerzego mógł być dobry na konferencję Jerzego Urbana ćwierć wieku temu, ale dziś? Czy ksiądz Jerzy nawoływał do powstania? do obalenia władzy? Był o tyle polityczny, o ile prowadzący swe polityczne gierki komuniści byli wobec jego postawy i szlachetności bezsilni.
A oprócz tego przez analogię do tego, co przedstawia W.Bukowski w "Moskiewskim procesie" wystarczy zauważyć, że w rodzinie bratnich partii musiało być podobnie. Tzn. że wszelkie akcje przeciwko dysydentom i wrogom ustroju były detalicznie omawiane podczas posiedzeń Politbiura. Gdy się to czyta, to trudno się nie dziwić, że poszczególne kwestie były omawiane tak drobiazgowo.
I ówcześni komuniści (obecni socjaldemokraci), którzy ponoć chcieli tylko naszego dobra w wielkim pośpiechu zniszczyli swe archiwa. Po co niszczyć dowody swej szlachetności i patriotyzmu? By teraz ręczyć za swe pragnienia dobra Narodu słowem komunisty? Ale (o dziwo) są tacy, którzy tego słuchają i w to wierzą. Rolling Eyes
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1144

PostWysłany: Czw Mar 12, 2009 9:19 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

.
Ks. Popiełuszko dzisiaj byłby w cieniu

Ksiądz Stanisław Małkowski, kolega zamordowanego kapłana Jerzego Popiełuszki wspomina makabryczną zbrodnię służb komuny - i porównuje prawdę czasu z prawdą ekranu.

Widział ksiądz film "Popiełuszko"?
Widziałem.

Proszę o krótką recenzję.
Film w sposób autentyczny oddaje osobowość księdza Jerzego.

Detale fabuły są autentyczne?
Szereg sytuacji jest odtworzony dość wiernie. Brak tego, że w środowisku księdza Jerzego byli donosiciele, i nie ma nic o jego samotności. Wielu księży uważało go za lekko pomylonego, że niepotrzebnie miesza się do polityki. To dobry film dla młodzieży, która może go odebrać jako pewną egzotykę - no bo jak przełożyć postawę księdza Jerzego na dzisiejsze warunki?

A dla takich osób, jak ksiądz?
Do wiedzy tych, którzy znali Jerzego, film nic nowego nie wnosi. To tylko przypomnienie, powtórka tego, co się widziało, czuło i przeżywało.

Czy film sprawił, że ksiądz przeżył od nowa tamtą tragedię?
Nie. Przeżycia sprzed 25 lat żyją w mojej pamięci i to wystarczy. Niech oglądają go ludzie, dla których tamte czasy to zamierzchła historia.

Historyczna prawda jest taka, że to ksiądz Małkowski był pierwszy na liście do odstrzału przez SB. Co się czuje wobec takiej wiedzy?
Piotrowski w ostatniej chwili zmienił kolejność i zginął ksiądz Jerzy, nie ja. A co czułem? Solidarność z księdzem Jerzym i ze sprawą, za którą oddał życie. Postawa kapłańska zawiera w sobie ryzyko.

A strach? Nie bał się ksiądz?
Czułem pewien lęk, ale robiłem swoje. Zadania, które sobie postawiłem, były nieco inne, ale część realizowaliśmy wspólnie. Przez rok pracowaliśmy razem w kościele św. Stanisława Kostki. Później także pełniłem tam posługę, zwłaszcza w konfesjonale. Dla wielu ludzi ważne było to, żeby wyspowiadać się właśnie tam.

Znaliście się od czasów seminarium.
Byliśmy przyjaciółmi. Bywało, że go zastępowałem, gdy nie mógł odprawić mszy, bo był na przesłuchaniu. To była wspólnota kapłańska wierna Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, i wspólny sprzeciw wobec systemu władzy, który ksiądz Jerzy wyrażał w sposób zdecydowanie łagodniejszy niż ja.

Na czym polegały różnice?
On był traktowany jako zagrożenie nie przez treści, które głosił, ale przez oddziaływanie duchowe i społeczne. Komunistów najbardziej uwierał fakt, że ludzie się wokół niego gromadzili. On miał wspólny język z chłopami, bo sam pochodził z chłopskiej rodziny, z robotnikami i z inteligencją. Łatwo nawiązywał kontakt z ludźmi, dzięki czemu szybciej zbliżali się do Boga.

A ksiądz?
Ja miałem swój styl. Byłem związany z wieloma kościołami. Pracowałem z księdzem Sadłowskim z Broszy, z księdzem Kantorskim z Podkowy Leśnej, z Romanem Indrzejczykiem w Tworkach i z innymi, którzy mieli zdecydowaną postawę wierności Bogu i Ojczyźnie.

Jaki był ksiądz Jerzy?
On się dzielił, a często oddawał, co miał. Zajmowałem się ochroną życia poczętego i miałem kontakt z różnymi rodzinami. Mówił mi np. mam mydło, odzież, trochę pieniędzy, potrzebujesz dla ludzi? Myślał o innych, ale nie był społecznikiem. Jego działanie miało motywację głęboką - duchową, religijną, moralną. Pamiętał, że jest Chrystusowym kapłanem.

Jak ksiądz przyjął jego śmierć?
Z jednej strony czułem ból, z drugiej pewną zazdrość. Pojąłem, że on jest męczennikiem i że jego śmierć jest owocem postawy kapłańskiej. Zastanawiałem się, jak zachowałbym się na jego miejscu. Czy zniósłbym tortury, pokazane w filmie w sposób skrótowy - nie dowiadujemy się, że ksiądz Jerzy był maltretowany przez tydzień. To wersja zdarzeń zgodna ze sfingowanym procesem toruńskim. Na szczęście rola kierowcy jest zmarginalizowana. Bogu dzięki, że reżyser nie zaprosił Chrostowskiego do zagrania siebie.

A zazdrość? Serio to ksiądz mówi?
Serio. Pięknie jest być męczennikiem za wiarę.

Jak ksiądz reagował na to, co mówiono o zabójstwie?
Nagłośniono tezę o winie twardogłowych, którzy spiskowali przeciw Kiszczakowi i Jaruzelskiemu. Ale tak naprawdę zrobili to Kiszczak i Jaruzelski. Jestem przekonany, że proces toruński to kłamstwo, i że zbrodnia nie miała miejsca w nocy z 19 na 20 października.

Co się z księdzem działo później?
Czułem się potrzebny w kościele św. Stanisława Kostki. Ludzie chcieli, żeby odprawiać mszę o północy, więc przez piętnaście nocy odprawiałem sam albo w koncelebrze. Dowoziła mnie pani Hanna Grabińska, bliska współpracownica Jerzego, więziona i represjonowana. Dziś osoba w cieniu.

Miał ksiądz esbeków na karku...
I co z tego? Dziesięć lat temu moja sąsiadka na łożu śmierci wyznała mi, że widziała wtedy dwóch facetów wyskakujących z mojego mieszkania. Bała się powiedzieć, bo jeden do niej krzyknął: "Ty k..., jak piśniesz komuś słowo, to ci nogi z d... powyrywamy".

A zwątpienie? Miał ksiądz marzenia o cichej wiejskiej parafii?
Gdzie tam. Wiedziałem, że co jak co, ale uciekać nie będę.

Ja bym zwiewała.
To naturalne. Zresztą znajomi Jerzego namawiali go do ucieczki. Udali się do prymasa Glempa z prośbą o to, by wysłał księdza do Rzymu. Ta scena jest w filmie, ksiądz prymas gra samego siebie. Mówi po ojcowsku, z przejęciem. Jest ciepły, dobry i zatroskany o księdza Jerzego. Wiem, że postawa księdza prymasa była w rzeczywistości zdecydowanie ostrzejsza, ale w filmie dobrze jest tak, jak jest. Po co nastawiać młodzież, i tak już antyklerykalną, jeszcze bardziej negatywnie do Kościoła.

Prymasowi nie podobało się to, co robiliście z księdzem Popiełuszko?
Nie pasowało to do jego ugodowej koncepcji. Prymas dość pozytywnie oceniał generała Jaruzelskiego jako patriotę i człowieka dobrej woli.

Ma ksiądz to Prymasowi za złe?
Jakże można mieć coś za złe swojemu przełożonemu i ojcu?

Ironizuje ksiądz?
Nie. W pewnym sensie rozumiem jego postępowanie. Choć mnie też ukarał, bo zaraz po pogrzebie Jerzego rozesłał po Archidiecezji Warszawskiej list, w którym zarzucił mi szerzenie nienawiści. Jeszcze dwie osoby postawiły mi wtedy podobny zarzut: Jerzy Urban i Jacek Kuroń.

A szerzył ksiądz nienawiść?
Urban cytował fragmenty moich kazań. Wkrótce po śmierci Jerzego ukazał się artykuł pt. "Nienawiść" na mój temat. Stało w nim, że skoro nienawidzę komunizmu, to szerzę nienawiść.

A Kuroń?
Zarzucił mi nienawiść, bo bronię życia dzieci poczętych. Twierdzę, że dziecko poczęte to człowiek, a ludzi którzy pozbywają się tych dzieci nazywam mordercami. Powiedzieć, że ktoś jest mordercą to znaczy szerzyć nienawiść. Wymieniliśmy listy i nie dało się dojść do porozumienia.

Czuł ksiądz nienawiść do Kuronia?
Skądże znowu. Ludzi nigdy nie darzę nienawiścią. Nie zgadzam się tylko z niektórymi ideami Kuronia i Michnika i uważam, że obaj wyrządzili ogromne szkody Polsce.

Jak przyjął ksiądz kres komunizmu?
Byłem pewien, że komunizm się zawali. I pełen obaw o to, co potem.

Jest ksiądz rozczarowany tym, co dzieje się w Polsce po 1989 roku?
Rozczarował mnie Okrągły Stół. Uważam go za zdradę o fatalnych skutkach dla Polski. W filmie jest pokazana Huta Warszawa podczas strajku, widać zdewastowane zabudowania zakładu. Czego nie dokonała PRL, to zakończyła za nią III RP. Czyli moim zdaniem PRL bis.

Chciał ksiądz lustracji w Kościele?
Tak. Mam taki sam pogląd na ten temat jak ksiądz Isakowicz-Zaleski. Z tym, że ja nie przeczytałem nawet swoich akt.

Nie kusi księdza, żeby tam zajrzeć?
Nie będę o to nikogo prosił. Ale jeśli je kiedyś dostanę, przeczytam.

Zna ksiądz kolegów, którzy donosili?
Znam.

Podaje im ksiądz rękę?
Podaję.

I nie wścieka się ksiądz?
Nie. Co robić, skoro władza kościelna nie chce się dobrać do skóry łobuzom?

Działać samotnie. Rzucać mediom na żer kolejne nazwiska.
Przemyślę pani propozycję, ale najpierw się pomodlę.

Co by było, gdyby ksiądz Jerzy nie został zamordowany?
Kwestia prawdy była dla niego tak fundamentalną podstawą wolności, że nie podporządkowałby się jakiejś fałszywej grze w rodzaju Okrągłego Stołu czy grubej kreski.

Byłby zmarginalizowany?
Gdyby był wierny prawdzie, musiałby być zmarginalizowany.

Lepiej, że został zamordowany?
Z punktu widzenia sprawy Kościoła i Ojczyzny - lepiej.

A z ludzkiego punktu widzenia?
Wielki ból. Pokazuje to scena szlochu w kościele św. Stanisława, kiedy ogłoszono, że ksiądz Jerzy nie żyje.

Widzowie w tym momencie też płaczą. Ksiądz płakał?
Nie, teraz nie. Mam to za sobą. Podróbka, przepraszam za słowo, nie jest tym samym, co oryginał.

za: dziennik "Polska", 28.02.2009, rozmawiała Magdalena Rigamonti
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 2:57 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1144

PostWysłany: Pią Mar 20, 2009 2:54 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Program "Warto rozmawiać" poświęcony ks. Jerzemu i filmowi o nim, jest na youtube w 5 częściach (razem ponad 45 min.). Kto nie oglądał w TV, to zaręczam, że warto:
http://www.youtube.com/watch?v=BqDpUAaMjNM
http://www.youtube.com/watch?v=cgyF9ztjyOc&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?v=JEyIJUIUmk0&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?v=609kcSdjaSw&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?v=ka6Zisq1TGM&feature=channel
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group