" /> Dyskusje ogólne :: NA CO LICZYŁ JARUZELSKI
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

NA CO LICZYŁ JARUZELSKI

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
slako
Weteran Forum


Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 269

PostWysłany: Wto Lut 17, 2009 10:24 pm    Temat postu: NA CO LICZYŁ JARUZELSKI Odpowiedz z cytatem

Na co liczył Jaruzelski?
Piotr Zychowicz 22-12-2008, ostatnia aktualizacja 22-12-2008 10:00





- Z dokumentów Ryszarda Kuklińskiego wynika, że realne zagrożenie sowiecką interwencją istniało pod koniec 1980 r. i na początku 1981. W grudniu 1981 już nie – mówi prof. Andrzej Paczkowski w rozmowie z "Rz".


źródło: Rzeczpospolita
Oddziały milicji na Starym Mieście w Warszawie, 3 maja 1982 roku
+zobacz więcejRZ: Czy z ujawnionych przez Amerykanów dokumentów dostarczonych im przez pułkownika Ryszarda Kuklińskiego dowiedział się pan czegoś nowego o przygotowaniach do stanu wojennego?

Prof. Andrzej Paczkowski: Otwarcie archiwum Kuklińskiego nie wywołało żadnej rewolucji, nie zmusiło nas do przewartościowania dotychczasowych sądów i teorii. Dokumenty ujawnione przez Amerykanów mogą tylko uzupełnić kolejnymi szczegółami wiedzę, którą już mieliśmy. Dokumenty te potwierdzają, że Sowieci byli gotowi udzielić Wojciechowi Jaruzelskiemu pomocy pod koniec 1980 i na początku 1981 roku, gdy w Polsce odbywały się manewry wojsk Układu Warszawskiego. Mogło dojść do tego niejako pod parasolem tych ćwiczeń. Wyznaczono nawet do tego celu specjalne jednostki Armii Czerwonej, a także armii NRD. Wschodnioniemiecki przywódca Erich Honecker zdecydowanie opowiadał się za takim rozwiązaniem.

Pomysł, że polskie wojsko biłoby się z wkraczającymi Sowietami, uważam za mało realny
Dlaczego do tego nie doszło?

Jaruzelski i I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania się wahali. Mieli nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach, że „Solidarność” ostatecznie podporządkuje się żądaniom władzy. Lech Wałęsa wykluczy ze związku ekstremę w stylu Adama Michnika czy Jacka Kuronia i pójdzie na ugodę z komunistami. W ten sposób „S” sama by się wyciszyła i straciła impet. Gdyby tak się stało, stanu wojennego zapewne by nie było.

Czy w grudniu 1981 roku, jak do dziś twierdzi Jaruzelski, nadal groziła nam interwencja?

Wtedy już nie. Sowieci zostawili to zadanie Jaruzelskiemu. Choć on miał nadzieję, że jeżeli stan wojenny się załamie, towarzysze z Moskwy przyjdą mu na pomoc. Niepotrzebnie jednak nazywa pan tę ewentualność interwencją. Mam wrażenie, że mamy do czynienia z pomieszaniem pojęć. Interwencja byłaby wtedy, gdyby Sowieci weszli i napotkali opór ze strony polskiego wojska. Gdyby doszło do wojny pomiędzy PRL a Związkiem Sowieckim. Nic takiego jednak nie mogło mieć miejsca. Jeżeli Sowieci rzeczywiście weszliby do Polski, to tylko na pomoc, aby wesprzeć bratnie wojsko w walce z „reakcją”. Nie było innych wariantów. Zapytałem kiedyś zresztą Jaruzelskiego, czy przygotował jakieś plany zakładające opór wobec wojsk sowieckich przekraczających polską granicę. Odpowiedź była krótka – „nie”. To chyba wszystko wyjaśnia.

Może jednak ktoś by się bił? Część dokumentów Kuklińskiego dotyczy nastrojów w wojsku. Czy nie znaleźliby się tam ludzie, którzy by się zbuntowali i walczyli z Armią Czerwoną?

W dokumentach jest wzmianka o pewnym zaniepokojeniu, jakie pułkownik Kukliński zaobserwował wśród młodszych oficerów. Zapewniał, że również w sztabie było wielu ludzi myślących takimi kategoriami jak on – patriotów, którzy byli nastawieni antysowiecko. Mimo to pomysł, że polskie wojsko biłoby się z wkraczającymi Sowietami, uważam za bardzo mało realny.

Co Kukliński pisał o samym Jaruzelskim?

Bardzo ciekawa jest obszerna charakterystyka generała, jaka znalazła się w jego papierach. Przygotował ją zapewne na zlecenie amerykańskich psychologów z CIA, bo jest napisana w formie odpowiedzi na pytania. Jaruzelski jest przedstawiony, co było zresztą zgodne z prawdą, jako osoba niezwykle chwiejna, która ma problemy z podejmowaniem samodzielnych decyzji. Pełna lęków i wahań. Kunktator, konformista, któremu brakowało własnej inicjatywy. Wprowadzenie stanu wojennego było jego pierwszą poważną i samodzielną decyzją. Podczas inwazji na Czechosłowację w 1968 roku działał bowiem jako sowiecki pomagier. Tu działał sam. Gdyby Sowieci jednak przyszli mu na pomoc, to oni odgrywaliby rolę pomagierów.

Jaki był jego światopogląd?

Był przekonany, że bez Związku Sowieckiego Polski nie będzie. Że bez tego sojuszu Polska zostanie rozebrana przez Niemców wspieranych przez Amerykę. Izrael nasili dywersję i podbiją nas kapitaliści. To był komunista. Nie chciał i nie wyobrażał sobie Polski innej niż komunistyczna.

Ale czy jako komunista myślał kategoriami państwowymi, czy też wierzył w internacjonalizm, wszechświatową rewolucję, której część dokonuje się w Polsce?

W takie rzeczy w latach 80. już nikt nie wierzył. Nawet sowiecki przywódca Leonid Breżniew myślał kategoriami państwa sowieckiego. Oczywiście, czasami dla celów propagandowych, choćby przy okazji wspierania jakiegoś ruchu rewolucyjnego w Afryce czy jakiejś rocznicy, używano jeszcze frazeologii z czasów rewolucji bolszewickiej. Nikt tego jednak nie traktował poważnie.

Tylko którego państwa patriotą był Jaruzelski? PRL czy Związku Sowieckiego?

I tego, i tego. Tak jak powiedziałem: one były dla niego nierozerwalne. W jego światopoglądzie było miejsce i dla wierności wobec Polski Ludowej, i wobec Związku Sowieckiego, a także pewnie dla uniwersalnych haseł komunistycznych.

Czy to prawda, że Jaruzelskiego próbowała wysadzić z siodła jeszcze bardziej twardogłowa ekipa?

Rzeczywiście, doszło do takiego małego puczu w czer- wcu 1981 r. Był to jednak pucz demokratyczny i stosunkowo niegroźny. Doszło do głosowania w Komitecie Centralnym i ci ludzie po prostu przegrali z Jaruzelskim i jego ekipą. Przywódcami tej grupy był wywodzący się z aparatu bezpieczeństwa Mirosław Milewski oraz Stefan Olszowski, Stanisław Kociołek i Tadeusz Grabski. Mieli poparcie Honeckera i Sowietów, które jednak stracili po swojej porażce w KC. Moskwa straciła do nich zaufanie, gdy okazali się zbyt słabi, by przejąć władzę.

Jak wyglądałby stan wojenny, gdyby to oni go wprowadzili?

Trudno powiedzieć. Na pewno byli to ludzie bardziej pryncypialni. Zapewne nie wdawaliby się w żadne niuanse, tylko „równo kosili reakcję”. Działaliby jeszcze bardziej radykalnie niż generał Jaruzelski. Wyroki dla opozycjonistów mogłyby być wyższe, a w partii mogłoby dojść do czystek związanych z wymianą ekipy. Powtarzam jednak: nie było to zbyt poważne zagrożenie. Jaruzelski był silniejszy. Wygrał, i to on wprowadził stan wojenny.

Prof. Andrzej Paczkowski jest polskim historykiem, autorem książek „Droga do »mniejszego zła«” i „Wojna polsko-jaruzelska”


Opinia

prof. Richard Pipes - sowietolog, historyk, w latach 80. doradca prezydenta USA Ronalda Reagana ds. ZSRR i Europy Wschodniej:

Dokumenty przekazane przez pułkownika Ryszarda Kuklińskiego wywiadowi Stanów Zjednoczonych miały kapitalne znaczenie. Dzięki nim wiedzieliśmy, co robią Sowieci, jakie mają technologie militarne i nad czym pracują. A także, jakim sprzętem będą dysponować w najbliższym czasie. Dokumenty te pozwoliły nam być zawsze krok przed Sowietami. Dzięki nim zwiększyliśmy nakłady na zbrojenia i produkowaliśmy nowocześniejszą broń. Gospodarka sowiecka nie mogła sprostać temu wyzwaniu, przegrała wyścig zbrojeń i w końcu się załamała. A w ślad za gospodarką upadło całe państwo. Pułkownik Kukliński odegrał w tym wielką rolę. Myślę, że był jednym z najważniejszych agentów czasów zimnej wojny.

Informacje od Kuklińskiego dały Stanom Zjednoczonym również wiedzę o mającym nastąpić stanie wojennym. Dziwię się, że nie została ona w żaden sposób wykorzystana. O tym, co ma się stać w Polsce, nie poinformowano „Solidarności”, tak by mogła się przygotować. Za to 9 grudnia wiceprezydent George Bush spotkał się z wysokim przedstawicielem reżimu PRL. I podczas tego spotkania słowem nie wspomniał o stanie wojennym, a przecież za pośrednictwem swego rozmówcy mógł przekazać ostrzeżenie Jaruzelskiemu, by tego nie robił. Wszystko wskazuje więc na to, że Jaruzelski sądził, iż Amerykanie nie mają nic przeciwko temu. Myślę jednak, że prawdziwą przyczyną milczenia było to, że dokumentów przekazanych przez Kuklińskiego Reagan i Bush nie dostali.

Pamiętam, że gdy ogłoszono stan wojenny, natychmiast wezwano mnie do Białego Domu na nadzwyczajną naradę. Wszyscy byli zaskoczeni i zszokowani. Kilka dni później odbyło się zaś posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, w którym brałem udział. Reagan był wściekły. Mówił, że to sprawka Sowietów, którzy „zachowują się jak naziści”, i wzywał do obłożenia Związku Sowieckiego sankcjami. Nie widziałem go dotąd tak zdenerwowanego.

Pamiętam, gdy w połowie 1981 roku zapoznałem się z jednym z dokumentów od Kuklińskiego. Było to nagranie, jakie zrobił podczas spotkania z Jaruzelskim. Uderzyło mnie, w jaki sposób ten człowiek mówił. Byłem zdumiony, bo nie tak go sobie wyobrażałem. Okazało się, że Jaruzelski martwił się tylko o interesy Związku Sowieckiego. Nagranie to ukazało go jako człowieka Moskwy. W tym świetle jego późniejsze twierdzenia, że stan wojenny był czynem patriotycznym, jakimś „mniejszym złem”, są bardzo wątpliwe.


Co jest w archiwum Kuklińskiego

11 grudnia Centralna Agencja Wywiadowcza ujawniła w Waszyngtonie tysiąc z około 35 tysięcy stron dokumentów, które otrzymała od pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Papiery te dotyczą stanu wojennego i zostały dostarczone przez polskiego oficera w latach 1980 – 1981. Są tam dokumenty wytworzone przez rozmaite instytucje PRL. Między innymi szczegółowy harmonogram działań i podział ról między MON i MSW tuż przed i w trakcie wprowadzania stanu wojennego. Oprócz wykradzionych ściśle tajnych dokumentów, Kukliński dostarczył również Amerykanom sporządzone przez siebie analizy i raporty. Między innymi psychologiczny portret gen. Jaruzelskiego, z którym blisko współpracował i którego doskonale znał.

Wiele z ujawnionych dokumentów dotyczy ewentualności sowieckiej interwencji w PRL. Kolejne są analizami i komentarzami napisanymi przez Kuklińskiego już w trakcie trwania stanu wojennego, gdy pułkownik przebywał w USA (pod koniec 1981 roku, zagrożony dekonspiracją uciekł wraz z rodziną z PRL). – Materiały te potwierdzają tezy aktu oskarżenia przeciwko autorom stanu wojennego – stwierdziła PAP prokurator Ewa Koj z katowickiego IPN.

Rzeczpospolita
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 4:02 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Lut 19, 2009 8:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Pamiętam, gdy w połowie 1981 roku zapoznałem się z jednym z dokumentów od Kuklińskiego. Było to nagranie, jakie zrobił podczas spotkania z Jaruzelskim. Uderzyło mnie, w jaki sposób ten człowiek mówił. Byłem zdumiony, bo nie tak go sobie wyobrażałem. Okazało się, że Jaruzelski martwił się tylko o interesy Związku Sowieckiego. Nagranie to ukazało go jako człowieka Moskwy. W tym świetle jego późniejsze twierdzenia, że stan wojenny był czynem patriotycznym, jakimś „mniejszym złem”, są bardzo wątpliwe.

Szkoda, że my nie możemy tego usłyszeć tego, co usłyszał prof. R.Pipes. Co prawda przekonanych o heroizmie Jaruzelskiego chyba żadna, nawet najbardziej oczywista i naga prawda nie przekona. Sad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Zbigniew Lisiecki
Gość





PostWysłany: Czw Lut 19, 2009 8:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak między bogiem a prawdą ocenić na ile realna była interwencja mogą moim zdaniem tylko członkowie politbiura zsrr, a i tu miałbym poważne wątpliwości !

Mogę sobie natomiast wyobrazić bandytę, który pobił przechodnia na ulicy i teraz tłumaczy się w sądzie: musiałem pobić tego przechodnia, bo za rogiem stali ludzie, których znam i chcieli pobić go bardziej.

- Skazuję pana za pobicie, bo sąd sądzi za czyny, a nie za domniemania. Natomiast w sprawie rzekomego szantażu ze strony osób trzecich proszę przedstawić znane panu fakty i poszlaki prokuratorowi.

Jeśli natomiast chodzi o dziennikarzy, którzy rozważają ewentualność interwencji, jakby chodziło o dowód na brak winy to ... jakby to nazwać ... no cóż - postawmy kropkę zapamiętując nazwisko.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group