" /> Dyskusje ogólne :: Szef "Solidarności " małopolskiej TW SB
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szef "Solidarności " małopolskiej TW SB

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Nie Cze 14, 2009 5:55 am    Temat postu: Szef "Solidarności " małopolskiej TW SB Odpowiedz z cytatem

Szef „Solidarności” małopolskiej tajnym współpracownikiem SB
http://top.portal.salon24.pl/110436,szef-solidarnosci-malopolskiej-tajnym-
wspolpracownikiem-sb

Tagi:
poloniatwsbtarnówsolidarnośćstefan jurczakandrzej sikorawacław sikoramarek ciesielczyk

Otrzymał prawo pobytu w USA jako „bohater”, internowany w czasie stanu wojennego. W 1981 roku funkcjonował jako jeden z 19 najważniejszych działaczy NSZZ „Solidarność”. Faktycznie był tajnym współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „RETURN”, a szefem małopolskiej „Solidarności” został dzięki pomocy SB.
----------------------------------------------------------------------

Autorem poniższego tekstu jest Marek Ciesielczyk, doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, Visiting Professor w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, autor pierwszej w języku polskim książki nt. KGB, o której ks. Profesor Joseph Bochenski napisał, ze jest to "jedna z najlepszych prac naukowych, jakie czytał w tej dziedzinie". Dr Ciesielczyk po raz pierwszy przedstawił poniższe dokumenty w czasie swego wykładu w Chicago na początku tego roku. Relacje z jego wystąpienia przedstawiły m.in. telewizje POLONIA oraz POLSAT.

----------------------------------------------------------------------------------

Służba Bezpieczeństwa organizuje wybory w „Solidarności”

Zanim SB zdecydowała się na pozyskanie do współpracy urodzonego w 1948 roku tarnowskiego elektromechanika, zebrała o nim mnóstwo informacji, które mogły okazać się pomocne przy werbunku. Wynika z nich, że jeden z czołowych działaczy „Solidarności” w Tarnowie, Wacław Sikora, już w latach 70. znany był w tym środowisku jako „chuligan mościcki”. W 1971 roku został skazany na karę trzech miesięcy aresztu za pobicie starszego człowieka „z pobudek chuligańskich w stanie nietrzeźwym”. Zanim został szefem „Solidarności” w całej Małopolsce, pracował w tarnowskiej „Wytwórni Gazów Technicznych POLGAZ”. Po sierpniu 1980 roku jego brat, Andrzej Sikora, późniejszy Senator RP z tego regionu, namówił go do zaangażowania się w pracę związkową.

SB wiedziała także, że 10 maja 1981 roku Wacław Sikora, wracając swoim samochodem z „imprezy alkoholowej członków Komisji Tarnowskiej Solidarności” został zatrzymany przez patrol milicyjny. Gdy badanie krwi wykazało obecność sporej ilości alkoholu, MO skierowała do kolegium wniosek o ukaranie Sikory. W „informacji operacyjnej” SB z 16.06.1981 czytamy m.in.: ”W celu zatuszowania sprawy w Kolegium brat Wacława Sikory, Andrzej Sikora, będący przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ ‘Solidarność’ w Zakładach Azotowych i obecnie członek Zarządu Regionu i Tutaj Mieczysław (wiceprzewodniczący „S” w ‘Azotach’, który jechał samochodem razem z Wacławem Sikorą, przyp.MC), postanowili ‘załatwić’ mieszkanie z puli ‘Azotów’ dla funkcjonariusza MO, PINC Jerzy z KWMO w Tarnowie. Żona Pinca pracuje obecnie w ‘Azotach’. (…) Mieszkanie Pincowa dostała”.

zdjęcie nr 1 – działacze „S” próbują zatuszować sprawę jazdy Sikory w stanie nietrzeźwym
---------------------------------------------------------------------------------

Nieuchronnie nasuwa się w tym miejscu pytanie, w jaki sposób doszło do wyboru na szefa „Solidarności” w całej Małopolsce lokalnego, tarnowskiego działacza, na którym ciążyły konkretne zarzuty, bynajmniej nie politycznej, lecz kryminalnej natury? Jak czytamy w zgromadzonych w IPN materiałach, dotyczących Wacława Sikory, jego wybór na szefa małopolskiej „Solidarności” w 1981 roku był ogromnym zaskoczeniem nie tylko dla działaczy związkowych, ale także dla niego samego. Dokument z 3 sierpnia 1981 roku, zatytułowany: „Charakterystyka Przewodniczącego MKZ NSZZ Solidarność Region Małopolska” zawiera taką oto informację: ”W liczącym się stopniu do jego wyboru przyczyniły się prowadzone przez Wydział III-A działania operacyjne, w wyniku których zdyskwalifikowano w opinii związkowej kandydatów frakcji radykalnej W.Hardka, R.Kaczmarka i B.Sonika”.

------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 2 – SB pomogła wybrać Sikorę na szefa „S” w Małopolsce
----------------------------------------------------------------------------------

17 lipca 1981 roku SB opracowała „Plan rozmowy z Przewodniczącym Zarządu Regionalnego NSZZ Solidarność ‘Małopolska”. Jej celem miało być „rozeznanie możliwości dialogu… w zamian za udzieloną pomoc”. W nawiązaniu kontaktów z SB miał pośredniczyć wspomniany wyżej, znany Sikorze funkcjonariusz MO z Tarnowa Pinc. „Głównym argumentem w rozmowie” miała być zaś - według jednego ze „scenariuszy”, opracowanych przez SB – „oferta pomocy w uzyskaniu prawa jazdy”, które Sikora stracił po wspomnianym zatrzymaniu przez MO, gdy prowadził samochód w stanie nietrzeźwym.

26 lipca 1981 roku doszło do kontaktu Sikory oraz jego zastępcy w małopolskim zarządzie „Solidarności” Stefana Jurczaka z oficerami SB. Do tego samego przedziału pociągu, którym ci dwaj działacze związkowi jechali do Gdańska na posiedzenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność”, wszedł porucznik Jacek Działowski oraz porucznik Kazimierz Kasprzak, którzy przedstawili się jako pracownicy jednostki naukowo-badawczej Zjednoczenia Przemysłu Surowców Chemicznych. Esbekom udało się bardzo szybko zaprzyjaźnić ze związkowcami. Po kilku kieliszkach wódki Sikora najpierw dokładnie zrelacjonował przebieg Walnego Zjazdu „Solidarności”, który odbył się kilkanaście dni wcześniej, a następnie oskarżał o manipulacje wyborcze radykalną grupę działaczy ‘Solidarności’ z terenu Krakowa.

Po kilku następnych kieliszkach ujawnił esbekom nawet i to, że ma kochankę w Grudziądzu. Oficerowie Wydziału III-A Służby Bezpieczeństwa w Krakowie w swym raporcie zauważają: „Sikorze imponują kontakty z prasą oraz rozgłos. Bardzo drobiazgowo opowiada o wywiadach, jakich udzielił…Uważa się za ważną osobistość… liczy na zajęcie eksponowanego stanowiska w nowych władzach KKP…” Sikora nie krył dumy także z powodu swego wynagrodzenia. Jako pracownik tarnowskiego „Polgazu” zarabiał 5 tys. zł miesięcznie, zaś jako Przewodniczący MKZ NSZZ „Solidarność Regionu Małopolska – aż 15 tysięcy zł. Esbecy nie musieli wcale werbować Sikory na tym etapie znajomości, gdyż dowiedzieli się od niego wystarczająco dużo. Zastępca Naczelnika Wydziału III SB w Krakowie, porucznik Kasprzak tak podsumował 3 sierpnia 1981 roku rozmowę z Sikorą i Jurczakiem w pociągu: „Planuje się szybkie sfinalizowanie opracowania obydwu w/w”.

SB była tak bardzo zadowolona z faktu wyboru Sikory na szefa „Solidarności” w Małopolsce, iż podjęła działania chroniące go przed atakami wewnątrzzwiązkowej konkurencji. By ta nie zdyskredytowała przewodniczącego Sikory, wykorzystując jego „inklinacje do alkoholu i kobiet”, esbecy postanowili „w drodze kombinacji operacyjnej” spowodować przeniesienie go z hotelu asystenckiego AGH w Krakowie (gdzie został zakwaterowany po wyborach i gdzie mógł być kontrolowany przez swych przeciwników wewnątrz „Solidarności”) do hotelu dla ekspertów zagranicznych Huty im. Lenina.

Cały ten czas Sikora kontrolowany był przez tajnych współpracowników SB o pseudonimach „Czajka”, „Stasiu’ i „Ceramik”, którzy byli jego związkowymi kolegami i którym przede wszystkim zawdzięczał wybór na przewodniczącego „Solidarności” w Małopolsce. Dzięki nim właśnie oraz dzięki Sikorze esbecy dążyli cały czas do „wprowadzania na ważne, etatowe funkcje MKZ („Solidarności”) wytypowanych przez Wydział III-A (SB) osób”. Sam Sikora stał się jeszcze bardziej ważną figurą na solidarnościowej scenie. Po pierwszym zjeździe „Solidarności” wybrany został członkiem najważniejszego ciała decyzyjnego związku - Prezydium Krajowej Komisji Porozumiewawczej, w skład której wchodziło 19 osób.

Internowany TW „RETURN”

Sikora, nie będąc jeszcze formalnie tajnym współpracownikiem SB, był tak pożytecznym dla esbeków czołowym działaczem „Solidarności”, iż musiano go internować 13 grudnia 1981 roku, by nie doprowadzić do jego dyskredytacji w oczach kolegów związkowców. W dniach 31 marca i 1 kwietnia 1982 roku do zakładu karnego w Iławie, gdzie był internowany Sikora, przybyli znani mu z pociągu – porucznik Kazimierz Kasprzyk – zastępca Naczelnika Wydziału V SB w Krakowie oraz porucznik Jacek Działowski – Kierownik Sekcji VI tego samego wydziału. Rozmawiali nie tylko z Sikorą, ale także z internowanym tutaj jego zastępcą Stefanem Jurczakiem, który był równocześnie członkiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności” oraz z Tadeuszem Syryjczykiem, członkiem Prezydium Zarządu Regionu „Małopolska”.


-------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 3 – Kwestionariusz kandydata na tajnego współpracownika SB Sikory
-----------------------------------------------------------------------------------

Sikora, który rozpoznał „pasażerów”, od razu stwierdził, że „był – jest zwolennikiem dialogu z władzą” i że jak zostanie zwolniony z internowania, będzie namawiał kolegów z „Solidarności” do zaprzestania działalności podziemnej. Z raportu oficerów SB dowiadujemy się, że internowany Sikora „…Analizując przyczyny i zasadność wprowadzenia stanu wojennego, stwierdził, że pod względem prawnym nie ma zastrzeżeń”, a „nawiązane z nami kontakty będzie kontynuował w przyszłości”. Jak więc widać, esbecy wcale nie musieli się specjalnie starać, by pozyskać Sikorę do współpracy. Także „St. Jurczak okazywał wyraźne zadowolenie z naszego przyjazdu” – piszą dalej esbecy. „W tajemnicy przed innymi częstował nas kawą (…) bez oporów odpowiadał na pytania (…) nie czuje się pokrzywdzony (z powodu internowania, przyp. MC) (…), w razie zwolnienia z internowania nie podejmie działalności związkowej…”. Naczelnik Wydziału V, podpułkownik S. Szafarski mógł więc później twierdzić, że „można dokonać pozyskania St. Jurczaka”.

Zupełnie inaczej – według relacji w/w oficerów SB - zachowywał się Tadeusz Syryjczyk, który w rozmowie z nimi protestował przeciw internowaniu go, stan wojenny ocenił jako „niepraworządny akt władz”, w żadnym wypadku nie obiecywał, że nie będzie działał w podziemiu po ewentualnym zwolnieniu z internowania. Później Syryjczyk organizował w obozie internowania w Iławie różne formy protestu.

----------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 4 – II część Kwestionariusza – Uzasadnienie pozyskania do współpracy Sikory
-----------------------------------------------------------------------------------

15 czerwca 1982 roku SB opracowała „Scenariusz kombinacji operacyjnej zmierzającej do pozyskania przewodniczącego ZR „Małopolska”, członka prezydium KKP – Wacława Sikory”. Ówczesny Naczelnik Wydziału V SB w Krakowie, kapitan Piotr Kościelniak pisał: „Dla zwiększenia efektywności prowadzonych przez grupę operacyjną ‘Czołówka’ działań operacyjnych, zmierzających do rozpoznania podziemnych struktur ‘Solidarności’, składu osobowego, systemu organizacyjnego, bazy poligraficznej, sposobów łączności, mieszkań konspiracyjnych oraz ujęcia ukrywających się byłych działaczy związkowych celowym jest pozyskanie w charakterze tajnego współpracownika Wacława Sikory”.

------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 5 – III część kwestionariusza – Rezultat pozyskania Sikory – pozytywny
------------------------------------------------------------------------------

Już tydzień później, 22 czerwca porucznik Kasprzyk mógł przedstawić zastępcy Komendanta Wojewódzkiego MO do spraw Służby Bezpieczeństwa w Krakowie, pułkownikowi Wiesławowi Działowskiemu „Raport z pozyskania w charakterze tajnego współpracownika Wacława Sikory”. Najpierw zwolniono Sikorę na przepustkę, a 17 czerwca, natychmiast po wyjściu z zakładu karnego w Iławie, został zatrzymany przez SB i zawieziony do ośrodka wczasowego MSW w Waszecie. Według raportu SB Sikora sam zadeklarował, że „skłonny byłby współdziałać ze Służbą Bezpieczeństwa”. Sam też zaproponował esbekom zorganizowanie po swoim zwolnieniu z internowania oficjalnego spotkania członków Prezydium Zarządu Regionu Małopolska, na którym potępiono by „konspiracyjną działalność Regionalnej Komisji Wykonawczej (‘Solidarności’)”. W raporcie SB czytamy dalej: „Figurant (Sikora) miał jeszcze opory moralne co do wskazania miejsca ukrywania się St. Handzlika i W. Hardka. Po dyskusji (z esbekami, przyp.MC)…. Uznał on, że jednym z pierwszych wspólnych działań musi być wyeliminowanie tych osób. Wacław Sikora napisał własnoręcznie zobowiązanie do współpracy, przyjmując pseudonim ‘RETURN’ (…) Przyjął i pokwitował kwotę 10 tysięcy zł jako formę zaliczki. Przy aktywnym udziale W. Sikory omówiono pierwsze zadanie jakie przyjął do realizacji. Dotyczy ono rozpoznania struktury organizacyjnej, składu osobowego, systemu łączności, mieszkań i bazy poligraficznej konspiracyjnego Regionalnego Komitetu Wykonawczego (‘Solidarności’). Rozmówca stwierdził, że najbardziej potrzebny będzie Służbie Bezpieczeństwa na etapie organizacji nowego Związku.”

-------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 6 – Raport z pozyskania Sikory jako TW „Return”
-----------------------------------------------------------------------------------

Sikora liczył więc na to, że w zamian za pomoc w rozpracowaniu podziemnej „Solidarności”, Służba Bezpieczeństwa będzie o nim pamiętać, gdy zacznie tworzyć nowy związek zawodowy, który zastąpi „Solidarność”. W raporcie z pozyskania Sikory czytamy dalej: „Pozostały okres pobytu (w ośrodku wczasowym MSW, przyp.MC) wykorzystano do szkolenia (Sikory, przyp.MC) z zakresu podstawowych zasad współdziałania”. Czego oczekiwała SB od Sikory, dowiadujemy się także z raportu: „Biorąc pod uwagę operacyjne możliwości TW zakłada się następujące kierunki jego wykorzystania…: rozpoznanie konspiracyjnych struktur ‘Solidarności’, kontrola byłych działaczy ‘Solidarności’, rozpracowanie stopnia zaangażowania przedstawicieli kleru katolickiego w działalność na rzecz nielegalnych struktur związkowych, aktywny udział w działalności na rzecz tworzenia nowych związków zawodowych”.

-------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 7 – cd. Raportu z pozyskania nt zobowiązania się do współpracy Sikory
-----------------------------------------------------------------------------------

Oto treść własnoręcznie przez Sikorę napisanego zobowiązania: „Olsztynek, 17.06.82 – ZOBOWIĄZANIE – Ja, niżej podpisany, zobowiązuję się do współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych w sprawie przeciwdziałania każdym próbom wykorzystywania związku NSZZ ‘Solidarność’ do celów politycznych. Do czasu reaktywowania związku nie będę prowadził działalności sprzecznej z Dekretem o stanie wojennym, dotyczy to szczególnie konspiracyjnej działalności Regionalnego Komitetu Wykonawczego na obszarze Regionu „Małopolska” oraz Ogóln. Komit. Oporu. Fakt współpracy zachowam w ścisłej tajemnicy przed osobami trzecimi, rodziną, a przede wszystkim przed działaczami ZR ‘Małopolska’ i członkami KKP. (…) w przypadku, gdy realizacja zleconych zadań wymagać będzie poniesienia liczących się środków finansowych, zgadzam się na ich rekompensatę przez SB. Swoje pisemne informacje (…) podpisywać będę ze względu konspiracji pseudonimem ‘Return’ – Wacław Sikora ‘Return’.”
----------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 8 – własnoręcznie napisane przez Sikorę zobowiązanie do współpracy
-------------------------------------------------------------------------------

Już dzień pod podpisaniu zobowiązania do współpracy z SB Sikora własnoręcznie określił, co będzie robił: „Olsztynek, 18.06.82 – ZADANIE – jakie przyjąłem do realizacji od współpracujących ze mną pracowników SB. – Wykorzystując fakt nawiązania ze mną kontaktu przez działaczy Regionalnego Komit. Wykon. (w Krakowie), uzyskam informacje na temat sposobu nawiązania kontaktu z ukrywającymi się: Stanisław Handzlik, Władysław Hardek. Na kolejnym spotkaniu poinformuję pracowników SB na temat systemu organizacyjnego RKW i osób wchodzących w jego skład. ‘Return’.”

------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 9 – zadanie do wykonania przez TW „Return”
-------------------------------------------------------------------------------

W tym samym dniu Sikora (także własnoręcznie) pokwitował odbiór pieniędzy od SB: „Olsztynek, 18.06.82 – POKWITOWANIE – Kwituję odbiór kwoty zł 10.000 – słownie dziesięć tysięcy zł z rąk pracownika SB na poczet wydatków związanych ze zleconymi zadaniami, wynikającymi ze współpracy. ‘Return’.”

Choć Sikora – jak obrazują dostępne dokumenty w IPN – chętnie zgodził się na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, decyzję o uchyleniu internowania podjęto dopiero 20 grudnia 1982 roku (9 lipca został przeniesiony do Łupkowa w woj. krośnieńskim). Jego wcześniejsze zwolnienie groziłoby – zdaniem SB – dekonspiracją.

------------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 10 – pokwitowanie odbioru pieniędzy przez Sikorę
------------------------------------------------------------------------------

Sikora rozczarowany „Solidarnością”, SB rozczarowane Sikorą

Oczywiście SB, która wyznawała zasadę – zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza, sprawdzała, czy Sikora jest wobec niej lojalny i czy przekazuje prawdziwe informacje. Kontrolować go miało sześciu innych tajnych współpracowników, którzy nie mieli naturalnie pojęcia, że Sikora to również TW SB. Nie wiedzieli także nawzajem o sobie, że każdy z nich to tajny współpracownik. Zadanie to wykonywali TW: „Tadeusz”, „Antek”, „Janina”, „Janek”, „Maria” oraz „4435” – łącznik konspiracyjnych struktur łódzkich z „Solidarnością” w Krakowie.

Ustalone zostały sposoby kontaktowania się esbeków z tajnym współpracownikiem. Gdy np. dzwonił do niego do domu oficer prowadzący, podawał hasło „Pozdrowienia od Janka z Iławy”. Termin spotkania ustalany był m.in. poprzez wysyłanie widokówki. Datę spotkania obliczyć można było, dodając do widniejącej na widokówce daty stempla pocztowego liczbę 5. Godzina spotkania określona była ilością słów użytych w tekście na widokówce. Gdy tajny współpracownik otrzymywał przekaz telegraficzny na kwotę 1.500 zł, oznaczało to obowiązek natychmiastowego nawiązania kontaktu z oficerem SB. W kontaktach z TW używano też hasła „Rynek Główny 2. 3. 7…..” Cyfry oznaczały miejsce wyznaczonego wcześniej lokalu kontaktowego, w którym TW spotykał się z oficerem prowadzącym. Lokale kontaktowe, w których dochodziło do takich spotkań, wyznaczone zostały przez SB na terenie województwa katowickiego, gdyż w Małopolsce Sikora był znany i mógł zostać zdekonspirowany, jeśli ktoś zorientowałby się, że spotyka się z ludźmi wyglądającymi na esbeków. Gdy Sikora chciał spotkać się natychmiast z oficerem SB, mógł zgłosić utratę dokumentów na posterunku kolejowym MO na dworcu głównym PKP i prosić o sprawdzenie, czy dokumenty te pozostały w pokoju 617 Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie, gdzie rzekomo był wezwany w dniu poprzednim.

Po wyjściu na wolność Sikora wraca do rodzinnego Tarnowa. W czerwcu 1983 TW „Return” prosi działacza „Solidarności” Andrzeja Nowickiego, by ten skontaktował go z wydawcami poziemnego pisma „Tarniny” lub pisma wychodzącego na terenie Zakładów Azotowych w Tarnowie. Inny tajny współpracownik SB o pseudonimie „Edmund”, donosi SB w tym samym czasie o „izolacji W. Sikory w środowisku tarnowskim (…) daje się zauważyć, że jest on bojkotowany”. Działający w Tarnowie kontakt operacyjny SB o pseudonimie „Znicz” donosi z kolei, że 5 października Sikora próbował bezskutecznie skontaktować się kilkakrotnie telefonicznie z Wałęsą.

Kapitan Kasprzak, opisując działania agenturalne Sikory już na wolności, stwierdza: „spotkania z b. działaczami ‘Solidarności’ wykorzystuje w kierunku nakłaniania ich do rezygnacji z tej formy oporu wobec władzy, sugerując działania zgodne z prawem, legalne”. Mimo, że – jak pisze oficer SB prowadzący Sikorę - po wyjściu na wolność „z ‘Returnem’ odbyto szereg spotkań” i że „relacjonował w miarę obiektywnie i lojalnie przebieg swych kontaktów z b. działaczami ‘Solidarności’, zaangażowanymi w struktury konspiracyjne”, to jednak SB była rozczarowana przyjęciem Sikory przez działaczy „Solidarności” i w związku z tym - słabym wykorzystaniem swego agenta: „Nie zdołał utrzymać autorytetu (…) przywódcy związkowego (…) Oskarżano go w tym środowisku o przyjęcie postawy zachowawczej i uległość”. Należy jednak podkreślić, że izolacja Sikory nie wynikała bynajmniej z tego, iż był podejrzewany o współpracę z SB. Jego oficer prowadzący stwierdza jednoznacznie: „Fakt współpracy (Sikory) nie jest znany w środowisku b. działaczy ‘Solidarności’”.

Sikora widząc, że nie będzie mógł liczyć na uznanie ze strony SB, gdyż nie jest w stanie zyskać zaufania podziemia solidarnościowego, a więc dotrzeć do wartościowych dla Służby Bezpieczeństwa informacji, sfrustrowany brakiem możliwości odzyskania dawnej pozycji, „przyjął postawę zachowawczą i oczekuje na rozwój wydarzeń (…) Nie chce wypaść z obiegu w przypadku zmiany sytuacji w kraju” – konkluduje jego oficer prowadzący.

Agent staje się „uchodźcą politycznym” w USA

W jednym ze swych raportów SB zauważa, iż Sikora „ulega wpływom zhisteryzowanej żony, której się wydaje, że w USA zostanie obsypany splendorami”. Sam szef SB w Krakowie, pułkownik Wiesław Działowski pisze: „do wyjazdu (do USA) nakłania W. Sikorę jego żona, która w ten sposób zamierza w przyszłości podnieść swój standard życiowy, uznając działalność związkową męża za wygodny i wiarygodny pretekst do legalnego opuszczenia kraju”.

W czasie rozmowy z esbekiem w dniu 17 stycznia 1984 roku, Sikora przyznał się, że w grudniu odwiedził dwa razy ambasadę USA w Warszawie i złożył wniosek o emigrację. Konsul, z którym rozmawiał, co prawda dziwił się, dlaczego Sikora czekał ze złożeniem tego wniosku tak długo, ale w końcu TW „Return” otrzymał zgodę na stały pobyt w USA. Na sugestię oficera Służby Bezpieczeństwa, „że w rozmowie z konsulem mógł zaoferować swoje usługi, jako współpracownik SB, odparł, że chce wyjechać jako normalny obywatel, jednak gdy przebierze się miara jego wytrzymałości psychicznej, może dopuścić się zdrady”. Kiedy esbek dał mu do zrozumienia , iż w razie wyjazdu do USA, SB ujawni fakt jego współpracy, zdesperowany Sikora odparł, że jest na to przygotowany i w razie odmowy wydania paszportu sam poinformuje liderów „Solidarności” o swojej współpracy z SB. Zapewnił oficera Służby Bezpieczeństwa, że do tej pory tego zrobił (twierdził jednak, że o swojej współpracy z SB powiedział wcześniej - podczas rozmowy w cztery oczy - kardynałowi Macharskiemu, czego nie można było oczywiście zweryfikować). .


--------------------------------------------------------------------------------
zdjęcie nr 11 – Sikora był „wykorzystywany operacyjnie” przez SB w latach 1982-1984
-------------------------------------------------------------------------------

By zabezpieczyć się jednak przed ewentualnymi oskarżeniami o współpracę z SB, Sikora rozpowszechnia w na przełomie listopada i grudnia 1983 roku informacje, że Służba Bezpieczeństwa próbowała go zwerbować, ale odmówił współpracy, „pomimo, że po wyjściu z internowania Wałęsa nie przyjął go do siebie, został odsunięty i jest zawiedziony takim postępowaniem (…) Ponieważ w kraju nie ma co szukać, postanowił wyjechać i prosić o azyl polityczny” – raportuje 12 grudnia Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Tarnowie do szefa SB w Krakowie, pułkownika Działowskiego.

SB próbuje jeszcze raz nakłonić TW RETURN do pozostania w kraju, odmawiając mu 17.01.1984 r. wydania paszportu jako osobie, która nie spełnia kryteriów uprawniających do emigracji, to znaczy nie jest faktycznym opozycjonistą. Jednak zastępca szefa Służby Wywiadu MSW, pułkownik Stanisław Groniecki zatwierdza w końcu pozwolenie na emigrację Sikory do USA.

1 kwietnia 1984 roku, o godzinie 9:45, Sikora wraz z rodziną odleciał z Warszawy do Frankfurtu. W USA uzyskał prawo pobytu jako były internowany, „wybitny” działacz „Solidarności”. 1 czerwca 1984 roku kapitan Kasprzak pisze: „Po konsultacji z Biurem Studiów SB MSW (…) odstąpiono od próby wykorzystania ‘Returna’ na terenie USA”. 20 sierpnia 1985 współpracę z TW „Return” numer rej. 24 947 zakończono formalnie.

Można oczywiście spytać, dlaczego SB zezwoliła na emigrację swemu agentowi. Służba Bezpieczeństwa wiedziała doskonale, że Sikora był wyjątkowo sfrustrowany sytuacją, w jakiej się znalazł. Nie mógł liczyć ani na „Solidarność”, gdzie stracił autorytet, ani na SB, która w pewnym momencie uznała go za przeciętnego agenta. Zdesperowany Sikora mógł faktycznie ujawnić, że został zwerbowany przez SB. Gdyby do tego doszło, esbecy nie mogliby już otrzymywać żadnych informacji od TW „Return”. Ujawnienie werbunku czołowego działacza „Solidarności” zaszkodziłoby władzy komunistycznej propagandowo. Działacze podziemnej „Solidarności” staliby się znacznie bardziej ostrożni i tym samym trudniejsi do schwytania. Amerykanie nie przyznaliby prawdopodobnie Sikorze prawa pobytu, ale to byłaby niewielka pociecha dla SB.

Zezwolenie na emigrację Sikory stworzyło natomiast ciekawą sytuację, którą mogła wykorzystać SB w przyszłości. Co prawda dwa miesiące po wyjeździe Sikory SB zrezygnowała z wykorzystania TW „Return” na terenie USA, ale po kilku latach Służba Bezpieczeństwa mogła przecież odnowić z nim kontakty. Gdy się już przyzwyczaił do wygodnego życia w USA, mógł się obawiać konsekwencji ewentualnego ujawnienia faktu jego współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa.

Marek Ciesielczyk

____________________________________________________________

PORTAL WIRTUALNA POLSKA o naszej publikacji:

13 czerwca 2009, zaledwie po jednej godzinie od ukazania się na TOP.PORTAL artykułu dr.Ciesielczyka na temat esbeckiej przeszłości Wacława Sikory, informację o tym podała Wirtualna Polska na pierwszym miejscu, pt: "Były szef małopolskiej Solidarności agentem SB", pisząc o mieszkającym dziś w USA TW RETURN:

"Otrzymał prawo pobytu w USA jako „bohater”, internowany w czasie stanu wojennego. Funkcjonował jako jeden z najważniejszych działaczy NSZZ „Solidarność”. Faktycznie był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „RETURN”, a szefem małopolskiej „Solidarności” został właśnie dzięki pomocy SB. Tak pisze o Wacławie Sikorze Tarnowski Obywatelski Portal.

Wedle TOP Wacław Sikora sam zadeklarował esbekom chęć swojej współpracy. W 1982 r. szef małopolskiej "S" podpisał własnoręcznie zobowiązanie do współpracy, przyjmując pseudonim ‘Return’. Przyjął i pokwitował kwotę 10 tysięcy zł jako formę zaliczki.

SB Sikorą interesowała się od dawna, ułatwiła mu też drogę do fotela szefa "S". Esbecy w jednym z dokumentów napisali, że wpływ na Sikorę nie był trudny, bo bardzo lubił on kobiety i alkohol.

Sikora liczył, że w zamian za pomoc w rozpracowaniu podziemnej „Solidarności”, SB będzie mu pomocna, gdy ten zacznie tworzyć nowy związek zawodowy, który zastąpi „Solidarność”.

W 1984 r. Sikora rozczarowany współpracą z SB wyemigrował do USA. Służba zezwoliła na emigrację swojego agenta, bo obawiała się, że ten ujawni fakt swojej współpracy.

Więcej na TOP.PORTAL "

------------------------------------------------------------------------------

Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, Frank Spula o znaczeniu wykładu dr.Ciesielczyka w Chicago dla lustracji Polonii

Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, Frank Spula podkreśla znaczenie wykładu dr.Marka Ciesielczyka w Chicago dla lustracji Polonii. 24 maja 2009, po zjeździe KPA, powiedział w wywiadzie dla nowojorskiego "Nowego Dziennika" m.in.:

"Nie da się jednak ukryć, że takie podejrzenia (o współpracę z SB działaczy polonijnych, przyp.KPP) nabrały bardzo realnych wymiarów, kiedy to na początku bieżącego roku dr Marek Ciesielczyk ogłosił wyniki swoich badań w archiwum IPN, z których wynika, że jedna z najważniejszych postaci działalności polonijnej w Chicago współpracowała (...) z SB!

Moja reakcja jako prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej była bardzo wyraźna. Już w styczniu 2009 r. wystosowałem list do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej z wnioskiem o "podjęcie usystematyzowanych badań nad PRL-owską działalnością agenturalną w środowiskach polonijnych w Stanach Zjednoczonych i o poinformowanie Kongresu Polonii Amerykańskiej o efektach tych prac".

____________________________________________________________

Poniżej prezentujemy treść całego listu, który otrzymaliśmy od Wacława Sikory, gdy zapowiedzieliśmy publikację materiałów z IPN na jego temat. Wówczas Sikora nie wiedział jeszcze, w posiadaniu jakich dokumentów jesteśmy. Na podstawie tego listu można wyrobić sobie zdanie na temat linii obrony byłych tajnych współpracowników SB. Sami możecie Państwo ocenić wiarygodność byłego TW SB, porównując jego argumenty z tym, co zachowało się w archiwum IPN na jego temat. List otrzymaliśmy od Sikory mailem - bez użycia polskiej czcionki.

____________________________________________________________

Do napisania tego listu sklonila mnie informacja na moj temat, jaka znalazlem w dniu 22 lutego na stronie internetowej “Top Portal” przedstawiajaca mnie jako tajnego wspolpracownika SB. Zrodlem tych informacji mialy byc dokumenty przedstawione przez p. Marka Ciesielczyka na spotkaniu w Chicago w dniu 1 lutego 2009 roku.

Mysle, ze to co robi pan Ciesielczyk jest przykladem tzw. dzikiej lustracji, ktorej powinnismy sie wystrzegac, oraz skutkiem zawieszenia przez Trybunal Konstytucyjny ustawy o IPN, dajacego pole dzialania pseudohistorykom wykorzystujacym dostep do zasobow IPN do celow pozanaukowych. Chcialem dla scislosci wyjasnic, ze jestem za ujawnianiem prawdy z tamtego okresu i demaskowaniem ludzi ktorzy wspolpracoawali w pelni swiadomie i dobrowolnie z SB. Nie mozna jednak zapominac o takich sytuacjach, w ktorych SB przy pomocy roznych metod do terroru psychicznego wlacznie, stawialy czlowieka przed alternatywa: albo zgodzisz sie na wspolprace z nami, albo godzisz sie na to, ze cos zlego moze sie przytrafic komus z twoich najblizszych lub tobie. Nie mowie tego dla usprawiedliwienia ale aby uzmyslowic, ze w takiej sytuacji kiedy sugerowana jest grozba utraty zycia, czlowiek moze sie zalamac. Ci, ktorzy mowia, ze w tamtym okresie w takich sytuacjach nie bali się, po prostu klamia.W takiej sytuacji ja wlasnie bylem i balem sie o siebie, a najbardziej o moich najblizszych tj, o zone, dzieci, matke, ojca czy brata. Dlatego podpisalem przytoczone zobowiazanie, ktorego jednak nie mialem zamiaru dotrzymac, majac na wzgledzie okolicznosci w jakich to sie stalo. O tym, ze nie dotrzymalem tego zobowiazania swiadcza nastepujace fakty:
1. Natychmiast po wypuszczeniu mnie przez SB i powrocie do obozu dla internowanych w Lupkowie poinformowalem o podpisaniu wymuszonej na mnie wspolpracy, Stefana Jurczaka wiceprzewodniczacego Zarzadu Regionu Malopolska NSZZ “Solidarnosc” tj. mojego zastepce.
2. Kolejnymi osobam, ktore poinformowalem o podpisaniu wspolpracy i okolicznosciach w jakich sie to odbylo, byly osoby, do ktorych mialem najwyzsze zaufanie tj. Pania Haline Bortnowska owczesnego doradce Malopolskiej Solidarnosci i Kardynala Franciszka Macharskiego metropolite krakowskiego.

Uznalem, ze te trzy osoby stanowia wystarczajacy krag opiniotworczy sprawiajacy, ze dla SB stane sie bezuzytecznym. Zdalem sobie rownoczesnie sprawe z tego, jaka wscieklosc wywolalem w funkcjonariuszach SB, ktorym wydawalo sie, ze maja mnie w swojej mocy, podczas gdy ja zaczalem sie od nich uwalniac. Dalsze ich zachowanie bylo potwierdzeniem moich przypuszczen. Bylem od tego momentu nieustannie nekany, wywozony w rozne miejsca poza Tarnow, gdzie roznymi metodami probowano mnie sklonic do wypelnienia zobowiazania. Kiedy SB zorientowalo sie, ze nie bede z nimi wspolpracowal, nasililo szykany wobec mnie a gdy zdecydowalem sie za dorada Kardynala Franciszka Macharskiego na wyjazd z kraju, napotkalem ogromne trudnosci. Gdyby nie interwencja na najwyzszym szczeblu panstwowym, krakowscy funkconariusze SB uniemozliwiliby mi taki wyjazd.


Jak wiec widac z przytoczonych przezemnie faktow, p. Ciesielczyk nie ujawnia zadnych rewelacji na moj temat, bo fakt podpisania zobowiazania wobec SB ujawnilem wczesniej wyienionym osobom. Nie moge rowniez byc stawiany na rowni z tymi, ktorzy trzymali takie fakty w tajemnicy, ujawniajac je dopiero wowczas, gdy udostepnione zostaly archiwa IPN.


Szkoda, ze pan Ciesielczyk nie zadal sobie trudu aby skontaktowac sie ze mna przed upublicznieniem swoich rewelacji na moj temat. Szkoda rowniez, ze nie dal mi mozliwosci ustosunkowania sie do jego wywodow na spotkaniu z Polonia w Chicago w dniu 1 lutego 2009roku. Odsylam rownoczesnie pana Ciesielczyka do krakowskiego IPN, gdzie w 2007 roku w czasie jednego z moich pobytow w Polsce nagrano ze mna wywiad, w ktorym przedstawilem cale to zdarzenie i jego nastepstwa zgodnie z faktami, jakie wtedy mialy miejsce. Dla zainteresowanych przytaczam je ponizej.

W dniu 13 grudnia 1981 roku zostalem internowany i osadzony kolejno w wiezieniu w Ilawie, Lupkowie, Zalezu i ponownie w Lupkowie. W czasie internowania w Ilawie zostala mi zlozona wizyta przes SB. Na spotkaniu tym bylem naklaniany do zafirmowania i uwiarygodnienia nowo tworzonych rzadowych zwiazkow zawodowych. Po mojej kategorycznej odmowie mialem spokoj do czasu, az niespodziewanie zostala mi udzielona przepustka na odwiedziny do domu. Bylo to praktykowane kiedy ludzie mieli trudna sytuacje rodzinna i czasem wystepowali o tego rodzaju przepustki. Zdziwilo mnie to, tym bardziej ze ja nigdy o taka przepustke sie nie staralem. Otoz na wyjasnienie tej sprawy nie czekalem dlugo. Zaraz po przekroczeniu bramy wiezienia w Ilawie podeszlo do mnie dwoch panow i zaprowadzilo mnie pod reke do stojacego blisko na ulicy samochodu. Udalismy sie samochodem w nieznanym kierunku. Zostalem zawieziony do miejsca ktore wygladalo na osrodek wypoczynkowy w srodku lasow z domkami kampingowymi. Tam w jednym z tych domkow zostalem poddany naciskom do podpisania oswiadczenia. Jest to oswiadczenie opublikowane na “Top Portal”. Odbywalo sie to wszystko w atmosferze presji i napiecia psychicznego z jednym SB-kiem bawiacym sie pistoletem w kacie pokoju. Kiedy na moje pytanie co sie stanie kiedy moja zona sie dowie ze dostalem przepustke i nigdy nie dotarlem do domu, uslyszalem, ze oni moga zrobic ze mna co chca i nikt sie o tym nie dowie, a zona bedzie otrzymywac “odemnie” kartki np. ze Szwecji i bedzie zyla w przeswiadczeniu, ze tam wlasnie ucieklem, po wyjsciu na przepustke. Po przeanalizowaniu sytuacji w jakiej sie znalazlem, w atmosferze tortur psychicznych, kiedy widzialem ze nie mam szans na wydostanie sie stamtad, podjalem decyzje podpisania tego oswiadczenia. W tym samym momencie postanowilem rowniez, ze nigdy go nie dotrzymam.

Po przepustce kazano mi sie zglosic do Osrodka w Lupkowie w Bieszczadach. Pierwsza osoba, ktorej zaraz powiedzialem o tym co sie wydarzylo, byl Stefan Jurczak, ktory z racji pelnionej funkcji byl moim zastepca w Regionie. Zaraz po wyjsciu z internowania o wszystkim co mi sie przydarzylo z SB opowiedzialem rowniez innym zaufanym osobom takim jak: Kard. Franciszek Macharski i Halina Bortnowska. Tak wiec jak widac, z przytoczonych przezemnie faktow juz w roku 1982 moje podpisanie zobowiazania nie bylo juz tajemnica, poniewaz podzielilem sie z tym z ludzmi do ktorych mialem pelne zaufanie. To moglo sprawic rowniez, ze dla SB stane sie bezuzyteczny.


Po wyjsciu na wolnosc podjalem prace w moim macierzystym zakladzie tj. NGT Polgaz w Tarnowie. Od tego momentu bylem ciagle nekany wezwaniami na milicje, bardzo czesto przyjezdzali po mnie do zakladu pracy i zabierali mnie na przesluchania chcac wymusic na mnie wspolprace. Z poczatku byly to grzeczne rozmowy, proby przekupstwa m. in. talonem na samochod a kiedy odmawialem zaczeli eskalowac agresje. W tej sytuacji po konsultacjach z Kard. Franciszkiem Macharskim i Halina Bortnowska, za ich dorada, w trosce o moje bezpieczenstwo, podjalem decyzje o emigracji. Kiedy Kard. Macharski wyrazil obawy o moje zycie, zrozumialem ze sytuacja jest bardzo powazna. Wtedy zaczely sie trudnosci z otrzymaniem paszportu, pomimo ze emigracje w tym czasie byla legalna dla takich ludzi jak ja. Przy duzej pomocy Kard. Macharskiego, po interwencjach wysokich wladz koscielnych u Ministra Spraw Wewnetrznych dostalem paszport –“z prawem jednokrotnego przekroczenia granicy”. Jednak do konca probowano mnie zdyskredytowac w oczach srodowiska “Solidarnosci”. Zgode na otrzymanie paszportu otrzymalem w tym samym czasie kiedy zostal aresztowany na tajnym zebraniu “Solidarnosci” Stefan Jurczak, ktory byl w tym czasie bardzo aktywny w podziemiu. Miala to byc sugestia ze odbylo sie “cos za cos”, czyli wydanie Stefana za paszport. Ja w tym czasie odsunalem sie od dzialalnosci podziemnej i nawet nie chcialem wiedziec o wielu rzeczach, zeby nie narazac innych. Zreszta bylo to zgodne z ustaleniami po rozmowach z Kardynalem Macharskim, ktory stwierdzil ze jest to najlepszy sposob w mojej sytuacji aby nie dawac im pretekstu i nie narazac siebie, rodziny i innych. Po zaakceptowaniu mojego wyjazdu przez Ambasade Amerykanska w dniu 1 kwietnia 1984, wyjechalem z cala moja rodzina do Stanow przez Niemcy.


Tak oto w skrocie wygladaly fakty i okolicznosci wydarzen ktore spowodowaly ze musialem wybrac droge emigracji i opuszczenia Polski. Droge, do ktorej zostalem zmuszony. Nie bylo z mojej strony zadnych informacji i sprawozdan dla SB podpisanych moim pseudonimem, a jezeli one sa w dokumentach to nie sa moje. Tylko ja wiem, ze moge spojrzec prosto w oczy kazdemu z kim prowadzilem dzialalnosc, w poczuciu, ze nic przed nimi nie ukrywalem.


Chcialem jeszcze raz podkreslic, ze pan Ciesielczyk nie dal mi zadnej mozliwosci przedstawienia prawdziwych faktow o wydarzeniach, o ktorych tak sensacyjnie donosi. Stawia to pod znakiem zapytania rzetelnosc jego badan jako historyka, bo mam nadzieje, ze tylko w taki sposob mogl miec dostep do zasobow IPN. Mam prawo do obrony mojej osoby i mojego honoru. Niestety nie dano mi tej szansy.


Ktos dobrze raz powiedzial, ze jezeli masz kolor czarny i bialy to kiedy sie doda do koloru bialego choc krople czarnego to bardzo latwo jest go zabrudzic. Natomiast odwrotnie, jest niemozliwoscia przywrocic kolor bialy, jesli sie go wczesniej skalalo choc jedna kropla czarnego. Oczekuje w tej sytuacji, ze pelny tekst mojego listu ukaze sie na Waszych stronach internetowych.

Waclaw Sikora

____________________________________________________________

Komentarz:

Jadzia Chmielowska ma 600 zł emerytury ( przepraszam, jeśli zawyżyłem wielkość).Osobiście nie miałem możliwości podjęcia stałej pracy przez 13 trzynaście lat ( 1982-1995).Między innymi tow.Mjr Krzysztof Bobiński (z-ca Szefa SB cja WUSW w Przemyślu urobił mi opinię wariata, a ugodowa wałęsowska S z 17 kwietnia 1989 poniżała mnie i poniża nadal. Przyczyna ? Bo nie wyraziłem zgodę na współpracę z wywiadem PRL , nie popierałem i nadal nie popieram tajne porozumienia z magdalenki
( 31 sierpnia 1988r).
A co "najgorsze" od początku zawarcia tajnych umów tj. od roku 31 sierpnia 1988 , domagam się publicznie ujawnienia tego oszustwa. Rolling Eyes
I to ich boli ...
Rzeczywistość w jakiej żyjemy w Polsce od lat dwudziestu, nazywa się sprawiedliwą ...?, wolną ... ?, a co "najciekawsze" państwo magdalenkowe zbudowane przez gen. policji politycznej MSWPRL Czesława Kiszczaka i Lecha Wałęsę, uważane jest zaaaaaa suwerenne ! To są wartości i standardy, co do których wszyscy mamy siępodporządkować.
Bo jeśli nie? To... :klotnia: :niedowiarek: :573: Rolling Eyes
A na dodatek , aby zupełnie namącić ludziom w głowach w Kościołach katolickich w Polsce i na świecie, śpiewa się rotę cyt: Ojczyznę wolnąąąąą pobłogosław Panie !

Co za hipokryzja ! Ten rodzaj hipokryzji jest między innymi główną przyczyną wieloletniego kryzysu tożsamości państwa polskiego. Stąd bierze się źródło nieporozumienia , prawdziwa niemożliwość na odrodzenie prawdziwych wartości. Bo skąd ludzie '
normalni, zwyczajni mają rozpoznać ,co jest dobre, a co złe. Skoro większość Hierarchów w Kościele katolickim w Polsce popiera obłudę i "dobro"? , jakie zafundowali Polakom generał policji politycznej MSW PRL Czesław Kiszczak i agent Lech Wałęsa.... Bo jak inaczej poprawnie nazwać rzeczywistość UBekistanu ? Inaczej nie można, bo sam bym się
okłamał. Sam bym sobie zamącił w głowie, jaki to ma sens.
I tak , PiS i PO udają, że się kłócą, udają walkę o dobro państwa ) dobro obywatela), a tak naprawdę , to dbają o swoje partyjne interesy !!! I mamy przedstawienie co cztery lata, te same twarze ( :553: )
Ktoś musi przerwać tą obłąkaną rzeczywistość.

Wmawia się od lat Narodowi i daje na każdym kroku do zrozumienia,
że żyjemy w Polsce o jakiej marzyły pokolenia , o jakiej marzyli gen. August Emil Fieldorf "Nil" , rotmistrz Pilecki ... ? Nie ma większego cynizmu i obłudy, jeśli ktoś republikę Kiszczaka i Wałęsy uważa za suwerenne państwo. To inna Polska rzeczywistość niż PRL, to prawda.
Ale nie dajmy się zwodzić, do wolności i poszanowania tożsamości państwowej daleko.
Czyżby wszyscy w to wierzą?
Nie.
Ale , kto ma odwagę cywilną , aby się przeciwstawiać tej obłudnej rzeczywistości , jest "gnojony" , poniżany. Rolling Eyes
Smutna to prawda o naszych czasach współczesnej polskiej rzeczywistości., ale takie są fakty. Polska ma być taka, jaką zbudowali Kiszczak i Wałęsa , którą gloryfikuje GW , Adam Michnik , Monika Olejnik
i Tomasz Lis i inni wieszcze michnikowszczyzny... Rolling Eyes
Wystarczy być przeciw "poprawności politycznej"... , a już zasługuje się
na miano... ( tu wpisać ... obelgę ...jaką obrzuca się nieprawomyślnych). Rolling Eyes
A każdego , kto odważy się myśleć i postępować inaczej niż wg. standardów "poprawności politycznej " niszczy się bezwzględnie poprzez
poniżanie, stosowanie wobec takiej osoby języka inwektyw. I to odstrasza
ludzi od działania przeciw układom magdalenkowym. A Ci cwaniacy , rządzą nadal, i koło błędne się zamyka... Rolling Eyes
Aby poprzez ten "zabieg" odstrasza się ludzi od danego
delikwenta, aby broń Boże, nie współpracowali z "odmieńcem".
Uwaga , to trędowaty , bo nieprawomyślny! Bo nie siedzi cicho i nie przytakuje ... Rolling Eyes
Aby był(a) traktowany(a) jako osoba trędowaty(a)... .
Bo ta popularność , może zagrozić rzadom agentów , spod znaku gen.policji politycznej MSW Czesława Kiszczaka i agenta specsłużb Lecha Wałęsy, wzoru cnót wszelakich dla Moniki Olejnik , Tomasza Lisa i innych . Rolling Eyes
Myślę, że dopóki Polacy się nie obudzą z letargu i kłamstwa , na miarę
sierpnia roku 1980 , dopóty nadal rządzić Polską będą ludzie wierni poprawności politycznej. Bo daje ona im bezpieczeństwo , a zwyczajnych ludzi odsyła w niebyt materialny i polityczny.
A dziwimy się po wyborach w IRANIE ... ?
Czyżby Polska kłamliwa , obłudna rzeczywistość była inna, nie sądzę.
Tu także jest republika UBekistanu. Rolling Eyes


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Wto Sty 12, 2010 8:49 pm, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 5:23 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Nie Cze 14, 2009 4:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zdaje się, Robercie, że ekwiwalent pieniężny Jadzi rzeczywiście zawyżyłeś.
Chcę zwrócić uwagę na inny aspekt, wiążący się z tematem tewulców. Bardzo często ich rodzinki skorzystały z umowy magdalenkowej i okrągłostołowej. W tym przypadku braciszek tewulca tarnowskiego został senatorem RP. Kolejne spostrzeżenie: niemal wszyscy przeciwnicy dekomunizacji i lustracji, zasiadający w organach drugiej solidarności, otrzymywali w nagrodę tytuł delegata na Zjazd Krajowy lub pierwsze miejsca na listach w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Konstatacja : prawie wszyscy byli związani ze strukturą agenturalną Wałęsy lub Kiszczaka. Długo jeszcze niektórzy beneficjenci tamtych umów będą chronieni, ponieważ niejeden z nich pełni do dzisiaj jakieś tam funkcje i służą reszcie swoich kolesi. Nie bądżmy naiwni, są oni i w PISie, i w Platformie, i w tych prawie nic nie znaczących prawicowych kanapkach partyjnych, nawzajem się wspierając. Taką mafię zwalczać, to niemalże niemożliwe. Dlatego niepodległościówka dostaje ciągle w tyłek.
Jest tylko jeden sposób na drobne chamstwa. Działać w sposób prawny, korzystając z prokuratur i sądów.
Należałoby więc zapytać byłego szefa "S"małopolskiej, dlaczego nie skorzystał z możliwości oskarżenia tak straszliwie nękających go funkcjonariuszy SB o straty moralne, tudzież inne? Jak to jest, że tacy ludzie piszą listy opowiadające o ich okrutnym prześladowaniu, uważają się za niewinnych, a z instytucji prawa nie chcą korzystać?
Muszę przyznać, że my, jako przeciwnicy okrągłego stołu też popełniliśmy ten błąd.
Ale prawo działa i mogę tylko dodać, że w niektórych przypadkach z tego prawa skorzystamy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Cze 15, 2009 12:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

15 Czerwca 2009
Dostałem mail:
Odpowiedz na ten list Przyjacielu!


Zwracam się do wszystkich tych, którzy ciężko pracowali w czasie ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, najpierw zbierając tysiące podpisów poparcia, a później rozlepiając plakaty, roznosząc ulotki i wspierając tym samym partie, które chciały być alternatywą dla obecnego układu politycznego w naszym kraju – tj. do członków i sympatyków Prawicy Rzeczypospolitej, Unii Polityki Realnej, Libertas, Piasta, Naprzód Polsko oraz niektórych kandydatów, którzy startowali co prawda z list PiS, ale nie byli członkami tej partii i bliżej im programowo do wcześniej wymienionych ugrupowań.

Wysiłek tak wielu wartościowych ludzi niestety poszedł na marne. Co więcej – jak pokazuje rzeczywistość polityczna w Polsce – będzie się tak działo także w przyszłości, jeśli pójdziecie pod sztandarami tych samych (wielu!) ugrupowań, które w ostatnich wyborach nie zdołały przekroczyć granicy 2 procent głosów.

Jako że wszystkie (bez wyjątku!) wymienione wyżej ugrupowania „spaliły” swoje nazwy, nielogiczne jest upieranie się przy ich zachowaniu. Należy jak najszybciej zjednoczyć siły i stworzyć nową całkowicie partię, posługującą się zupełnie nową nazwą, nawiązując przy tym ścisłą współpracę z takimi środowiskami, jak „Solidarność Walcząca” doktora Kornela Morawieckiego, Ruch na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych profesora Jerzego Przystawy czy też Polska XXI.

Oczywiście możecie w dalszym ciągu trwać na swych dotychczasowych pozycjach i przez następne dziesięciolecia organizować kolejne kampanie wyborcze, uzyskując 1-2 procent głosów. W ten sposób nie będziecie mieli w praktyce żadnego wpływu ani na alogiczny system podatków w Polsce, ani na zatrzymanie niszczenia wartości chrześcijańskich, ani na ewentualne zablokowanie szkodliwego dla Europy (a więc i Polski) „Traktatu Lizbońskiego”, ani na zmianę „najgłupszej na świecie” (jak o niej powiedział prof. Brzeziński) tzw. „proporcjonalnej” ordynacji wyborczej, która jest jedną z najważniejszych przyczyn polskich nieszczęść po roku 1989.

Jeśli w ciągu najbliższych dwóch lat wspólnie stworzymy jedną partię, jedną listę wyborczą, według opisanego poniżej modelu (kandydatami do Sejmu będą ludzie, którzy zagwarantują nam dobre wyniki, tj. cieszący się w swoim regionie autentycznym poparciem), możemy bez wielkich pieniędzy i dostępu do mediów z łatwością wprowadzić do Sejmu kilkadziesiąt osób, które skutecznie (np. jako istotny koalicjant) będą realizować nasz program. Wystarczy znaleźć 920 inteligentnych i uczciwych kandydatów do Sejmu, z których każdy uzyska nieco ponad 1.000 głosów (a to nie jest przecież takie trudne). Cała lista uzyska wówczas ok. 7-10% głosów.

Np. Jarosław Szatan startując z 4. miejsca z listy UPR w Małopolsce, uzyskał 1.016 głosów prawie wyłącznie ze swojego, ograniczonego przecież terytorialnie regionu, Bogusław Cholewiński z 3. miejsca na liście Prawicy Rzeczypospolitej – na Podkarpaciu – 1.060 głosów, Władysław Żabiński – z 2. miejsca na liście Libertas – w Małopolsce – 1.184 głosy, Bogdan Pęk – z 9. miejsca na liście PiS (ale z Naprzód Polsko) – w Małopolsce – aż 4.562 głosy.

Ponieważ autor tych słów jest dla wielu z Was osobą nieznaną, pozwolę sobie poniżej krótko się przedstawić, by przy tej okazji wykazać, iż to o czym piszę, nie jest czystą teorią, lecz projektem, który udało mi się wielokrotnie już zrealizować w praktyce na ograniczonym terytorialnie obszarze. Podaję równocześnie receptę, jak bez wielkich pieniędzy i dostępu do mediów stworzyć nową partię, która miałaby szansę stać się alternatywą dla POPiS-u.

Proszę wszystkich tych, którzy nie stracili jeszcze ochoty do działania politycznego i podzielają moja ocenę sytuacji, by skontaktowali się ze mną.

e-mail: nowa.partia@gmail.com

telefon: 0601 255 849


Dr Marek Ciesielczyk

• ur. 1957, studia matematyki i filozofii na UJ (1976-81), redaktor naczelny opozycyjnego pisma studenckiego „Po prostu bis” w Krakowie, na emigracji politycznej w RFN, Włoszech, Wielkiej Brytanii, USA (1981-92), doktorat z politologii na Uniwersytecie Ludwika Maksymiliana w Monachium (1988) pod kierunkiem prof.dr Nikolausa Lobkowicza (ówczesnego Prezydenta w/w uniwersytetu monachijskiego),
• pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, którego dyrektorem był prof.dr Michael Voslensky, autor klasycznego już dzieła „Nomenklatura”, Visiting Professor w University of Illionois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, europejski korespondent Radia WPNA w Chicago
• autor 4 książek (w tym pierwszej w języku polskim książki nt KGB) oraz kilkuset artykułów w języku niemieckim, angielskim, polskim np. w takich periodykach politologicznych, jak: Osteuropa (Stuttgart), Europaeische Rundschau (Wiedeń), Laissez-Faire (Londyn), Journal of Interdisciplinary Studies (Santa Monica, Kalifornia), Kultura (Paryż)
• zapraszany na wykłady przez takie uczelnie , jak: Stanford i Berkeley (USA), El Colegio de Mexico (Meksyk), londyn School of Ecomonics and Political scence (Wielka Brytania),
• w latach 1994-2002 bezpartyjny radny Rady Miejskiej w Tarnowie, 4 razy z rzędu niezależne ugrupowanie, którym kierował, otrzymywało w Tarnowie wyniki między 8 i 15 procent, w 2001 r. jako niezależny kandydat do Senatu RP uzyskał ok. 44.000 głosów i zajął trzecie, czyli pierwsze „niemedalowe” miejsce (do Senatu wchodziło tylko dwóch), do wejścia do Senatu zabrakło mu tylko 3.863 głosy, w roku 2005 ponownie zajął pierwsze „niemedalowe” miejsce, tym razem na liście wyborczej do Sejmu (mimo, że był dopiero 14 na liście (!), uzyskał drugi wynik - do Sejmu wszedł tylko jeden kandydat), w 2007 roku wszedłby do Sejmu (jako kandydat z drugim wynikiem wyborczym) na miejsce posła uznanego za tajnego współpracownika SB, gdyby w międzyczasie nie rozwiązano parlamentu

_________________________________________________________________________________

Jak stworzyć nową partię w Polsce, która ma szanse wejść do Sejmu - bez pieniędzy i dostępu do mediów?

1. Po roku 1989 żadna z formacji politycznych nie sprawdziła się. W gruncie rzeczy nie ma różnicy między dotychczas funkcjonującymi partiami. Co 4 lata wyborcy pokazują czerwoną kartkę rządzącym partiom, odwracając się plecami od każdej z nich.
2. Dlatego ma sens podjęcie próby stworzenia nowej partii – PiS już straciło poparcie i nie zdoła odbudować tak dużego zaufania, jakim kiedyś się cieszyło, PO będzie tracić poparcie. Nowa partia ma szanse przejąć część ich elektoratu oraz dawnych sympatyków LPR i Samoobrony, a także ludzi bojkotujących dotychczas wybory.
3. Nową partię można wprowadzić do Sejmu bez dużych pieniędzy i dostępu do mediów, tworząc ją – nie tak jak dotychczas odgórnie (kiedy to pieniądze i dostęp do mediów były potrzebne) – lecz oddolnie, werbując znanych lokalnie ludzi. Na początku w każdym okręgu należy pozyskać 1-3 sprawnych organizacyjnie ludzi, którzy koordynować będą akcję w ciągu następnych 2 lat.
4. W ciągu 2 lat należy zwerbować do niej 920 kandydatów, którzy już w przeszłości uzyskali w wyborach samorządowych lub parlamentarnych jako niezależni, (najlepiej jako bezpartyjni) kandydaci (z odległych miejsc na liście) bardzo dobre wyniki, które dowodzą, że są to ludzie cieszący się zaufaniem lokalnych społeczności.
5. Kandydatów takich można łatwo znaleźć – patrz link – instrukcja „jak znaleźć kandydatów”.
6. W latach 1994-2006 – cztery razy z rzędu w Tarnowie starannie skonstruowałem takie niezależne, listy (na których znaleźli się ludzie bezpartyjni i cieszący się zaufaniem) które uzyskiwały wyniki 8-15%. To samo można zrobić na terenie całego kraju.

Linki:

1. Recepta: Jak stworzyć nową partię?
http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60315,recepta-jak-stworzyc-alternatywna-liste-wyborcza


2. Instrukcja: Jak szukać kandydatów na listy wyborcze nowej partii?
http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60318,jak-szukac-kandydatow-na-listy-wyborcze-nowej-partii

3. Lista 41 okręgów wyborczych ze spisem powiatów wchodzących w ich skład:
http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60319,lista-okregow-wyborczych-w-polsce

4. Dlaczego Polska nie jest państwem demokratycznym?
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dlaczego_polska_nie_jest_panstwem_demokratycznym_25221.html

Przy okazji polecam mój artykuł:
Szef małopolskiej SOLIDARNOŚCI tajnym współpracownikiem SB –

http://top.portal.salon24.pl/110436,szef-solidarnosci-malopolskiej-tajnym-wspolpracownikiem-sb

dr Marek Ciesielczyk

e-mail: nowa.partia@gmail.com

telefon: 0601 255 849


-------------------------------------------------------------------------------------


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Wto Sty 12, 2010 8:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Wto Cze 16, 2009 11:39 am    Temat postu: Dzięki nim mamy to co mamy Odpowiedz z cytatem

Jeśi jak widać wyżej SB potrafiła windować swoich ludzi na stonowiska szefów struktur regoionalnych "Solidarności" i to tej jeszcze nienowej, niepopsutej panny S i wiemy, że 'wspierała' swojego kandydata TW Bolek podczas wyborów przewodniczącego całego związku (też z dobrym skutkiem) i były to wolne wybory, to jak wygląda sprawa tworzenia struktur 'reaktywowanej' Nowej Solidarności. Jak wyglądają obrady Okrągłego Stołu gdzie nie było żadnych wyborów, a patrnerów tej jak to nazywa TW Bolek walki o obalenie komuny wybierał sam tow. generał Kiszczak. Kto w takim wypadku mógł tam reprezentować wolną Polskę? Może było kilka osób dla dekoracji, i by je można było ew. przedstawić jako zaprzeczenie tezy, że "sami SBcy".
Teraz TW walczą o swój honor, czyli coś absolutnie abstrakcyjnego. To tak jakby dżdżownica martwiła się o buty, bo nie ma czego włożyć na nogi. Są równie śmieszni co tragiczni.
Jako dobrą ilustrację tego co się dzieje w duszach polecam http://www2.teologiapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1491&Itemid=113 (niestety nie jest to krótki tekst, ale przeczytać warto)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 5:23 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Sob Cze 20, 2009 5:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do tego wszystkiego co wyżej powiedziano chciałbym dorzucić małą refleksję. Ten wspaniały Kraków miał chyba jakiegoś szczególnego pecha do agentów uplasowanych na najważniejszych pozycjach.
Najpierw L. Maleszka - TW "Ketman" plus 3 inne pseudonimy - udający przyjaciela Staszka Pyjasa stał się jedną z głównych postaci opozycji przedsierpniowej w Krakowie i jednym z największych szkodników tego typu w Polsce przez kilkanaście lat.
Potem szef krakowskiego KPN K. Gąsiorowski - TW "Jerzy Rawicz", zdemaskowany i usunięty dopiero po kilku latach.
Z kolei H. Karkosza - TW "Monika" , ktory przejął kierownictwo KOS - najwiekszej niezależnej oficyny wydawniczej w tym mieście.
Gdy powstała Solidarność, to na czele MKZ-tu stał S. Zasada czyli TW "Stasiu".
Po utworzeniu zjednoczonego Regionu Solidarność Małopolska wylansowano na przewodniczącego W. Sikorę z Tarnowa, który się okazał TW "Return".
A może nie tylko w Malopolsce agent agenta agentem poganiał, tylko tam udało sie to ujawnić? Po tylu latach.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group