" /> Dyskusje ogólne :: "Młodzi" dla starszych i mądrzejszych 21.06.2009
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Młodzi" dla starszych i mądrzejszych 21.06.2009

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
slako
Weteran Forum


Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 269

PostWysłany: Czw Cze 25, 2009 12:31 am    Temat postu: "Młodzi" dla starszych i mądrzejszych 21.06.2009 Odpowiedz z cytatem

„Młodzi” dla starszych i mądrzejszych

Komentarz tygodnik „Goniec” (Toronto) 2009-06-21 www.michalkiewicz.pl



Ach, jak wielką mądrością są przysłowia, choćby takie, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje! I nie chodzi tu bynajmniej o panią Katarzynę Niezgodę, tęgą finansistkę, która omal nie zrujnowała niejakiego Tomasza Kammela, chociaż i to warto wzięć sobie pod rozwagę, tylko przeciwnie – o zgodę. Najpierw zapanowała ona w Prawie i Sprawiedliwości, gdzie okazało się, że dziennikarze niewłaściwie zrozumieli słowa wypowiedziane przez Zbigniewa Ziobrę, a właściwie nawet wcale nie wypowiedziane, tylko zwyczajnie – źle zrozumiane. Bo Zbigniew Ziobro po pierwsze – wcale nie mówił, że ktoś w PiS powinien odpowiadać za wynik wyborów, a po drugie – dziennikarze źle tę wypowiedź zrozumieli, wskutek czego prezes Jarosław Kaczyński z tych nerwów całkiem niepotrzebnie radził posłu Ziobru, by uczył się języków, bo on i bez tego uczy się dniami i nocami. Dzisiaj wiadomo; bez języków ani marzyć o tym, by zostać prezydentem, chyba, że już się nim jest – ale wtedy trzeba pilnować, żeby nie pojawił się żaden kandydat z prawa albo i z lewa. Kiedy zatem okazało się, że poseł Ziobro uczy się języków i nie marzy o niczym innym, tylko żeby jako europoseł poświęcić wszystkie swoje siły walce o „więcej dla Polski” w Brukseli, a potem zwłoki wystawić na spalenie, prezes Kaczyński nie tylko wszystko mu przebaczył, ale nawet pokazał się z nim na wspólnej konferencji prasowej, żeby cały świat zobaczył, że w Prawie i Sprawiedliwości wszystko jest gites tenteges. Nawet posłanka Masłowska dała się uprosić Przemysławu Gosiewskiemu i prezesu Jarosławu Kaczyńskiemu i chociaż na razie „zawiesiła” swoje członkostwo, to przecież zostanie na łonie PiS. I słuszna jej racja, bo gdzie jej będzie lepiej, zwłaszcza, że jako marnotrawna synowa może liczyć nawet na jakąś ucztę z cielęciem w roli głównej. Ponieważ okazało się, że prezes „nie wiedział” co się działo „w regionie” i jak poseł Brudziński posłankę Masłowską skrzywdził, więc jak się dowiedział, to na pewno zrobi ze wszystkimi porządek i znowu będzie dobrze, jak było na początku.

Podobnie w Platformie. Wprawdzie tam wystąpiły objawy embarras de richesse, bo do partii zapisał się nie tylko były charyzmatyczny premier Jerzy Buzek, ale i pani Lena Kolarska-Bobińska – ale właśnie dlatego wicepremieru Schetynie mogło przyjść do głowy, by jakoś zabezpieczyć swoją pozycję w Platformie, kiedy już premier Tusk zostanie prezydentem. Wystąpił tedy z pomysłem, by prezydent mógł jednocześnie zachować stanowisko szefa partii. Na to oburzyli się nie tylko „Polacy”, którzy w sondażu natychmiast opowiedzieli się przeciwko takiemu pomysłowi, ale poparł ich również poseł Palikot, zaś pan dr Andrzej Olechowski stwierdził, że „nie wyklucza” wystawienia własnej kandydatury w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Taka deklaracja musiałaby wpłynąć trzeźwiąco nawet na premiera Tuska, gdyby, dajmy na to, wicepremier Schetyna wyrażał w ten prowokacyjny sposób nie swoje, ale właśnie Donalda Tuska marzenia o bulanżyźmie. Kandydatura pana dra Olechowskiego oznaczałaby bowiem graniczące z pewnością ryzyko odjęcia premieru Tusku wszystkich atutów, które dotąd, z łaski razwiedki, pozostają w jego dyspozycji. Kto wie, czy nie byłaby nawet widomym objawem utraty łask naszej Katarzyny Wielkiej, czyli pani Anieli, która przecież też musi mieć w tubylczej Polsce możliwość jakichś alternatyw, nie tylko politycznych, ale również personalnych. Więc w tej sytuacji cała Platforma stanęła na nieubłaganym gruncie pluralizmu, odżegnując się od wszelkich eksperymentów bonapartystowskich, zaś premier Tusk poświęcił się już wyłącznie próbom lokowania potencjalnych kandydatów do przyszłorocznej prezydentury na różnych posadach w Unii Europejskiej.

Na razie najważniejszą dla Polski sprawą jest ulokowanie byłego charyzmatycznego premiera Jerzego Buzka na stanowisku przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. W tej sprawie premier Tusk odbył rozmowę ze znienawidzonym prezydentem Lechem Kaczyńskim, który najwyraźniej, w głębokim poczuciu wspólnoty losów, coś musiał mu obiecać, bo po wyjściu z Pałacu Namiestnikowskiego pan premier wprost nie posiadał się z radości. Co tam pan prezydent obiecał – tego oczywiście nikt nie wie, ale poparcie Niemiec dla kandydatury byłego charyzmatycznego premiera Buzka wskazuje, że mogła to być upragniona ratyfikacja traktatu lizbońskiego. Na taką możliwość wskazuje również argument, którego w rozmowie z premierem Tuskiem w Brukseli użył włoski premier Berlusconi, forsujący, jak wiadomo kandydaturę Mario Mauro, który, oprócz mnóstwa innych zalet, okazał się nawet „praktykującym katolikiem”. Skąd we Włoszech taki się znalazł – „zachodzim w um z Podgornym Kolą” - bo u nas, to co innego; praktykujących katolików mieliśmy nawet w SLD i żyją przecież ludzie pamiętający Józefa Oleksego, zatopionego w modlitwie przed cudownym obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Wprawdzie były charyzmatyczny premier Buzek jest praktykującym protestantem, ale co to za różnica w dobie ekumenizmu, zalecanego nie tylko przez Wielki Wschód Francji, ale również przez COMECE, będącym transmisją polityki partii do katolickich mas Europy? Więc czy katolik, czy protestant, to oczywiście ważne, chociaż niekoniecznie, bo znacznie ważniejsze było to, że Włochy ratyfikowały Lizbonę, a Polska – jeszcze nie. „Starsi już poszli, młodsi jeszcze nie” – wagę tego argumentu potrafią – jak widać – docenić nawet dzieci, a cóż dopiero nasza Katarzyna Wielka, czyli pani Aniela? Toteż nie można wykluczyć, że pan prezydent to właśnie mógł premieru Tusku obiecać, przez co jakby go na sto koni wsadził, bo przecież i pani Aniela nie zapomni, kto koło tego miał Dienst i że Befehl wykonał. Nie zapomni, ani nie przepuści – o czym świadczą demonstracje „młodych” folksdojczów na Placu Wacława w Pradze, szydzących z prezydenta Wacława Klausa, który właśnie zażądał, by gwarancje udzielone przez UE Irlandii w zamian za powtórzenie referendum w sprawie traktatu lizbońskiego, zostały ratyfikowane przez czeski parlament. Nasz pan prezydent chyba na coś takiego by się nie ważył – ale bo też i folksdojczów w Warszawie znalazłoby się daleko więcej, niż w Pradze.

Więc kiedy po naszej stronie linii Ribbetrop-Mołotow sytuacja wydaje się powoli stabilizować, na Ukrainie szaleje kryzys. Zresztą, jakże inaczej skoro rządzący tym państwem agenci i oligarchowie rozkradli je już do gołej ziemi? Toteż na ratunek Ukrainie wyruszył niemiecki minister spraw zagranicznych pan Steinmeier, po drodze zabierając w Warszawie na pokład kanclerskiego samolotu Luftwaffe polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w charakterze pasażera. Można to uznać za symbol międzynarodowej pozycji Polski w Europie oraz praktyczny wymiar Partnerstwa Wschodniego, na które Niemcy ministru Sikorskiemu pozwoliły. Ukraińcy zażądali, by Unia Europejska, jeśli chce otrzymywać rosyjski gaz tranzytem przez Ukrainę, wyłożyła Ukrainie pieniądze na zakup technicznych zapasów, które będą zmagazynowane w ukraińskich podziemnych zbiornikach. Ciekawe, czy ten warunek zostanie spełniony, bo tamtejsi dygnitarze najwyraźniej liczą, że jeśli Europa da się na to nabrać, to jeszcze trochę sobie pokradną. W tej jedynej sprawie wydają się zgodni, bo we wszystkich innych – wprost przeciwnie, jako że tam też mają odbyć się wybory prezydenckie, w których wszyscy chcą jeden przez drugiego kandydować. I na tym przykładzie najlepiej widać, że niezgoda rujnuje, przy czym nie tyle chodzi o panią Katarzynę Niezgodę, tęgą finansistkę, co to omal nie zrujnowała niejakiego Tomasza Kammela, tylko w ogóle.




Stanisław Michalkiewicz
www.michalkiewicz.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 2:57 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group